Skocz do zawartości
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Furutech CF-080 Damping Ring


Fr@ntz
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/monthly_08_2012/ccs-2651-0-00021900-1345148659.jpg,monthly_08_2012/ccs-2651-0-80074100-1345148660.jpg,monthly_08_2012/ccs-2651-0-48324500-1345148662.jpg,monthly_08_2012/ccs-2651-0-75165400-1345148663.jpg,monthly_08_2012/ccs-2651-0-50137900-1345148665.jpg,monthly_08_2012/ccs-2651-0-01675300-1345148667.jpg,monthly_08_2012/ccs-2651-0-53669100-1345148668.jpg,monthly_08_2012/ccs-2651-0-12588600-1345148670.jpg,monthly_08_2012/ccs-2651-0-79492400-1345148671.jpg
Był już czarodziejski pierścień Arabelli, „Pierścień Nibelunga”, nawet „Władca Pierścieni” był, ale audiofilskiego pierścienia jeszcze nie było. A teraz jest – dostępny w ofercie Furutecha psuje krew i samopoczucie nie tylko audiosceptykom, ale i twardo stąpającym po ziemi audiofilom, dla których wszystko ma swoje granice. Granice po przekroczeniu których zaczyna się audio-voodoo, szamanizm i błądzenie w oparach absurdu. Z podobnego założenia wyszedłem w momencie, gdy zobaczyłem tytułowy pierścień w dziale nowości tego szanowanego producenta. Czy tych Japończyków do końca po…gięło? Demagnetyzer do winyli za ponad 10 kzł zdzierżę, płyn poprawiający kontakt za siedem stów , proszę bardzo, ale...

Nie masz uprawnień do przeglądania tego artykułu! Ten artykuł dostępny jest tylko dla Klubowiczów, aby uzyskać dostęp zaloguj się lub wykup subskrypcję.



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



Jak tylko uda mi się nakłonić Furutecha do stworzenia DeStat Magic Stick'a, bo nawet druga wersja Destata nie wygląda zbyt "magicznie" ;-)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaparło mi dech i nie skomentuję. Aczkolwiek ciekawi mnie ile takie cudo kosztuje w produkcji, znaczy się ile Furutech liczy sobie audiofilskiego narzutu. Bo chyba nie produkują tego złotymi rękami, na złotych maszynach, zamontowanych w fabryce na Księżycu, że to tyle kosztuje.

 

Pewnie odbywa się to tak nieco bardziej przyziemnie, klepią to zwinne chińskie rączki po...... nie napiszę ile, żeby nie było, że się czepiam ;-).

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dodam jeszcze, żeby była jasność, że absolutnie nie polemizuję z faktem czy to działa i słychać. Skoro Autor artykułu pisze, że działa, to nie widzę powodu, aby mu nie wierzyć. Zapewne jest to kwestia jakichś tam zjawisk fizycznych. Ale jedno co mi się nie podoba, to ogólna tendencja, niestety niepokojąca, fetyszyzowania audiofilizmem, zwykłych prostych produktów, przez wielu producentów, A to z wyrachowaniem i w konretnym celu, aby sprzedać je 25 razy drożej niż realnie są warte. Załóżmy, że ktoś nagle stwierdzi, że młotek położony na obudowie jakiegoś sprzętu, spowoduje, niech będzie, pozytywną zmianą w brzmieniu. Czy to ma nagle oznaczać, że młotek ten należy sprzedawać kilkadziesiąt razy drożej niż jest realne wart? i to tylko dlatego, że ktoś go położył na drogim klocku grającym?

 

Co ciekawe, stopień komplikacji technologiczno - organizacyjnej przy produkcji młotka, jest zapewne na podobnym poziomie jak tej przyozdobionej tulejki. Albo i nawet młotek być może trudniej wyprodukować.

 

Znam osoby, które stawiają odtwarzacz CD na 4 szklankach, odwróconych denkami do góry, w celu poprawy brzmienia. No i dobrze, skoro przynosi im to realną poprawę. ale jakoś nie widziałem, że te szklanki w związku z tym podrożały w produkcji z 50 razy.

 

Audiofilski świat zmierza, w pewnych dziedzinach, do granic absurdu. Przyznam, że jest to dołujące, przynajmniej na mnie tak działa.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niedawno dowiadywałem się o tzw. ceny dystrybutorskie pewnych dość kosztownych urządzeń audio. To, że były sporo niższe od ceny końcowej nie jest niczym niezwykłym, muszą takie być inaczej niemożliwy byłby normalny handel. Moją uwagę natomiast zwróciły bardzo małe różnice w cenie między kolejnymi modelami - w porównaniu tymi różnicami w cenach końcowych. Producent zachęca w ten sposób dystrybutorów do kupowanie większej ilości droższych modeli, bo większa sprzedaż drogich modeli kreuje "hi-endowość" marki. Ale jak z tego wynika, koszty producenta naprawdę niewiele się różnią z modelu na model - i to było interesującym odkryciem.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mnie nie chodziło o ceny dystrybutorskie, a jeszcze głębiej, o ceny i politykę "producenta". Cudzysłów nieprzypadkowy, bo to jest producent w tym przypadku tylko z nazwy, dołożonej na jego życzenie przez rzeczywistego producenta OEMwego, zapewne z któregoś azjatyckiego kraju. Tulejka ze stali nierdzewnej z napisem Furutech - 100$, gdyż jest audiofilska. Ta sama tulejka, jeszcze zanim dorobi się napisu, koszt, będę strzelał 2$ ? Tam nie ma żadnych kosmicznych technologii, ani drogocennych kruszców. Do czego zresztą przyznaje się producent, przepraszam, "producent". To zwykła tulejka z nierdzewki. Można tam dostrzec jeszcze jeden zabieg, podawanie wymiarów z dokładnością do 0.5mm, co jakoby świadczyło o niebywałej precyzji wykonania.

 

Co akurat w przypadku tego typu prostej tulejki, nie jest niczym nietypowym i nadzwyczajnym i jest spokojnie do osiągnięcia na byle obrabiarce, na zajęciach praktycznych w technikum rolniczym.

 

To jest po prostu absolutnie sztandarowy i maksymalnie rażący przykład, jak producenci potrafią robić wodę z mózgu klientom, sprzedając im stal nierdzewną prawie w cenie srebra. Jeszcze można dyskutować, w przypadku "skomplikowanego" produktu jakim jest dajmy na to wtyczka zasilająca. Można doszukiwać się skomplikowanego procesu projektowo - produkcyjnego. Ale tutaj? To jest jazda po bandzie na maksa.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Coś mi się wydaje, że w przypadku CF-080 proces i sam pomysł wprowadzenia takiego produktu na rynek zrodził się wraz z pojawieniem się wtyków FI-50®. Okazało się, że taka a nie inna budowa świetnie sobie radzi z rezonansami powstającymi w kablach zasilających i wykonanie 3/4 a może tylko 1/2 takiego wtyku może być całkiem niezłym pomysłem na poprawienie dźwięku w systemach osób, których po prostu nie stać, bądź nie czują wewnętrznej potrzeby wydawania dość astronomicznych kwot na same wtyki. A jeśli "przy okazji" można co nieco zarobić ....

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No ok, węgiel, zwykła taśma z plecionki karbonowej. Co znacząco wpływa na cenę, pewnie o kolejne 15 centów, po ilości patrząc :D.

W końcu sama nierdzewka wyglądałaby mało profesjonalnie i smutno. Szczególnie w kontekście ceny, jaką się chce wydoić z klienta. A nic tak fajnie i tajemniczo nie wygląda, jak plecionka węglowa. I jak to brzmi w reklamach, karbon. Przepraszam, carbon.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.