Skocz do zawartości
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Furutech FP-314Ag II/FI-11R/FI-E11R; Organic Audio Power


Fr@ntz
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/monthly_04_2012/ccs-2651-0-95369300-1334062492.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-73639500-1334062505.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-23507000-1334062511.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-62863800-1334062519.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-72784900-1334062526.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-47845100-1334062536.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-21208900-1334062541.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-56366200-1334062545.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-13915000-1334068552.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-18765400-1334068549.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-20860400-1334068556.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-70738100-1334068559.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-95172700-1334068562.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-92294200-1334068565.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-87541300-1334068568.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-21159700-1334068572.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-53724600-1334068576.jpg,monthly_04_2012/ccs-2651-0-89543500-1334068579.jpg

Furutech FP-314Ag II/FI-11R/FI-E11R

O ile w poprzednim teście konkurowały ze sobą produkty o bardzo zbliżonych cenach, tzn. ceny obu przewodów były dokładnie takie same, jednak Acrolink, krótszy o 30 cm od Oyaide, „wychodził” drożej za metr. Tym razem będzie trochę taniej w przypadku jednego z kabli i duuuużo taniej w przypadku drugiego. Powód, a raczej powody, dla których oba przewody znalazły się w jednym teście to również jak poprzednio - ten sam dystrybutor i zastosowanie wtyków pochodzących z jednego źródła.

 

 

 

 

 

ccs-2651-0-95369300-1334062492_thumb.jpg ccs-2651-0-23507000-1334062511_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-62863800-1334062519_thumb.jpg ccs-2651-0-73639500-1334062505_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-56366200-1334062545_thumb.jpg ccs-2651-0-72784900-1334062526_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-47845100-1334062536_thumb.jpg ccs-2651-0-21208900-1334062541_thumb.jpg

 

Na pierwszy ogień poszedł podstawowy model z sieciowej oferty kablowego potentata Furutech FP-314Ag II wyposażony w rodowane wtyki FI-11R/FI-E11R. Co prawda w cenniku jest jeszcze tańszy G-320Ag-18 – EU, lecz jest on raczej polecany do telewizorów. Natomiast 314-ka to prawdziwy początek zabawy z audiofilskimi sieciówkami. Oprócz ww. cieszących oczu szafirowych (chodzi o kolor, a nie materiał) wtyków kabel zbudowany jest z trzech żył o przekroju 1,82 mm2 każda, które z izolacją polietylenową mają przekrój 1,93 mm2. Ekranowanie i zewnętrzna otulina PVC dają w sumie około 12,9 mm przekroju. Przewód fazowy i neutralny to 37 żyłowe plecionki (14 AWG) z drutów o średnicy 0,25 mm z posrebrzanej miedzi typu Alpha μ-OFC. Przewód uziemiający jest również 37 żyłową plecionką (14 AWG) z miedzianych drutów Alpha μ-OFC o podobnej średnicy, lecz już pozbawionych srebrzenia. Z podobnego materiału wykonano również ekran przewodu, który pomimo swojej wielowarstwowej struktury jest dość wiotki . A teraz najlepsze. Zarówno w materiałach informacyjnych jak i na stronach producenta, oraz jego przedstawicieli widnieje, iż Furutech FP-314Ag jest koloru … brązowego. Co prawda zdaję sobie sprawę, że jak każdy typowy facet rozróżniam max. trzy grupy kolorów, ale nie przypuszczałbym, że ewidentnie czarny przewód ktoś mógłby nazwać brązowym. Całe szczęście akurat tego typu kontrowersje nie mają wpływu na brzmienie.

Właśnie, brzmienie. Wpięcie w system, a następnie kilkutygodniowa żonglerka Furutechem na zmianę ze zdecydowanie droższą konkurencją, również z poprzedniej recenzji ( Acrolinkiem i Oyaide), z pozoru stawiała ten niedrogi przewód w dość niekomfortowej, jeśli nie z góry straconej pozycji. Są jednak pewne okoliczności, które dawały mu jednak pewne fory. Otóż o ile o 314-ce na pewno nie można powiedzieć, że jest wysublimowana i świetnie zrównoważona, to już baraku spontaniczności zarzucić jej nie można. Jest niczym rozbrykany szczeniak Golden Retreivera, który z uśmiechem na pysku wpada w sam środek nudnego pikniku i sprawia, że będący do tej pory w lekkim półśnie uczestnicy wyraźnie się ożywiają. Podpięta nim elektronika dostaje lekkiego kopniaka wkręcającego ją na wyższe obroty. Delikatne podbicie skrajów pasma daje dźwięk bardziej żywy, lśniący i absorbujący. Całe szczęście nie ma mowy o takich efektach ubocznych jak podkreślenie sybiliantów, czy tzw. „przewalenie” basu. Po prostu zarówno górę, jak i dół pasma słychać lepiej, wyraźniej i szybciej. To nie jest kabel dla miłośników spokojnej, leniwej, świątecznej jazdy kilkudziesięcioletnim dużym fiatem prawym pasem z kaszkietem, albo czapką z lisa na łysiejącym czerepie. Akurat ten model powinien spodobać się „trochę” młodszej klienteli ceniącej sobie codzienną dawkę adrenaliny nie tylko na drodze, ale również podczas domowych odsłuchów w towarzystwie rudowłosych diablic.

Co prawda bez najmniejszego bólu można słuchać „Orchestral Works, Vol. 2” Witolda Lutoslawskiego. Pytanie, po co, skoro zdecydowanie większą frajdę sprawi podkręcenie głośności i włączenie „April Rain” Delain. Wokal Charlotte Wessels dzięki Furutechowi nabrał zadziorności i mocy a dźwięki „klawiszy” błyszczały na gitarowym tle. Jednak była to tylko rozgrzewka przed zdecydowanie cięższym repertuarem. Thrashowe klimaty w stylu 4ARM („Submission for Liberty”), Metallicy („Master of Puppets”), czy Megadeth (“Th1rt3en”) zabrzmiały świeżo, rześko i z właściwą dawką agresji oraz brudu. Nie było miejsca na owijanie w bawełnę, zabawę w dyplomację i odwoływanie się do wyższych uczuć. To był zwierzęcy skowyt połączony ze ścianą gitarowych riffów i podrygującymi w opętańczym szale perkusistami. Zdecydowanie spokojniej zagrany i nagrany album „New Blood” Petera Gabriela również zyskał na wspominanej wcześniej rześkości. Wokal gospodarza posiadał bardzo dokładny obrys i lokalizację w przestrzeni a rewelacyjny duet z Ane Brun na „Don’t Give Up” ukazywał cały tragizm i beznadzieję które dodatkowo podkreślał łamiący się i eteryczny głos Norweżki. Różnica między tym słabowitym głosikiem a pełną mocy i energii partią Kate Bush w wersji oryginalnej była wprost kolosalna. W tym momencie dość niepostrzeżenie doszedłem do dość istotnej kwestii, jaką jest różnicowanie jakości nagrań. Otóż Furutech nie dosładza, nie łagodzi nie pudruje i nie lukruje fuszerek wykonawców i realizatorskich koszmarków. Tutaj nie ma miejsca na taryfę ulgową, jak jest „babol” na płycie, to słychać go będzie jak na dłoni. Oczywiście koszmarki w stylu samplerów Stockfischa zagrają feerią barw, niepoliczalną ilością detali i wszelkiego rodzaju audiofilskich smaczków oszałamiając słuchacza natłokiem informacji, mogąc być całkiem niezłym powodem do „zaszpanowania” przed znajomymi. Jednak nie o to w tej całej zabawie chodzi. 314kę kupuje się po to, by znów poczuć młodość, chęć odkurzenia starych płyt i rozruszania zastanych przez zimę kości. Idealnie sprawdzi się w lekko ospałych i nie do końca przejrzystych systemach, którym przyda się przysłowiowa „niebieska tabletka”. Warto tez sprawdzić go głównie ze źródłami, bądź przetwornikami, gdyż do wydajnych i mocnych wzmacniaczy może okazać się zbyt mało nasycony na średnicy, przynajmniej w porównaniu z „trochę” droższą konkurencją. Ale bądźmy szczerzy, jeśli mielibyśmy bawić się w „uczciwy” pojedynek 1 na 1, to z oferty Furutecha należałoby wybrać przynajmniej FP-3TS762, bądź Evolution II, a tak mamy bardzo fajny kabel za naprawdę niewielkie pieniądze.

 

Organic Audio Power

Organic Audio to firma-córka obracających się głównie w high-endowych kręgach ludzi z duńskiej manufaktury kablarskiej Argento Audio. Powód powołania do życia nowej marki jest dość prozaiczny. Otóż nazwa Argento dość jednoznacznie określa surowiec, z jakiego wytwarzane są przewody i, żeby nie przysparzać nabywcom rozterek, czy dany model jest ze srebra, czy też z miedzi założono nowy ”brand”. Ze względu na zmianę surowca, z jakiego wykonywane są przewody ceny stały się bardziej ludzkie, choć jeśli chodzi o wkład know-how, to nad całym procesem czuwają ci sami ludzie, co przy wielokrotnie droższych srebrnych precjozach. W rezultacie Klient otrzymuje przewody o takiej samej geometrii ,jak droższe rodzeństwo serii Serenity i za około 50% niższą kwotę przy podobnych walorach sonicznych. Jeśli dodamy do tego hasło przewodnie głoszące, iż „Miedź nigdy nie brzmiała lepiej” oczekiwania rosną szybciej od cen jajek przed Wielkanocą. Niestety tajemniczy Duńczycy są … dość lakoniczni, jeśli chodzi o dzielenie się swoimi sekretami. Jedyne, co wiadomo, to to, że przewody wykonane są z … czystej miedzi (jak czystej wie tylko producent) poddawanej procesom kriogenicznym a izolatorem jest ultralekka i porowata włóknina, dzięki czemu powierzchnia styku jest na tyle znikoma, że można mówić o izolacji powietrznej. W przypadku kabla sieciowego nie użyto kolejnego powodu do dumy Duńczyków, jakim są wtyki produkowane ręcznie we własnym zakresie wykonane z tej samej miedzi, z jakiej wykonano przewody. Zamiast tego zastosowano konfekcję pochodzącą od japońskiego Furutecha w postaci stylowych i skromnych, acz nad wyraz solidnych wtyków FI-11G / FI-E11G, w których używany w standardzie fosforobrąz zastąpiono czystą miedzią. Ot taka wersja „custom”. Sam przewód prezentuje się elegancko. Srebrny wierzchni oplot wykonano z miłej w dotyku i przypominającej jedwab materiałowej plecionki w kolorze opalizującego srebra a jedynymi elementami wzorniczymi są delikatne miedziane obrączki z wygrawerowanym logo producenta. Pomimo standardowego jak na przewody tej klasy przekroju Organic jest dość wiotki i jego aplikacja nie powinna nastręczać trudności nawet w dość ciasnych szafkach audio.

 

 

 

 

 

ccs-2651-0-53724600-1334068576_thumb.jpg ccs-2651-0-18765400-1334068549_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-87541300-1334068568_thumb.jpg ccs-2651-0-21159700-1334068572_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-89543500-1334068579_thumb.jpg ccs-2651-0-13915000-1334068552_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-20860400-1334068556_thumb.jpg ccs-2651-0-70738100-1334068559_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-95172700-1334068562_thumb.jpg ccs-2651-0-92294200-1334068565_thumb.jpg

 

W przeciwieństwie do opisywanych w poprzedniej recenzji japońskich przewodów duński produkt pokazuje 85-90% swoich możliwości praktycznie od momentu wpięcia w system. Oczywiście muszę brać poprawkę na to, że dostarczony do testu egzemplarz nie był fabryczną nówką i uczynny dystrybutor trochę go dla mnie(?) wygrzał, ale różnice, jakie zaobserwowałem na przestrzeni kilku tygodni jego użytkowania miały naturę kosmetyczną a nie fundamentalną. Natomiast, jeśli miałbym w kilku żołnierskich słowach opisać, co zastosowanie Organica zmienia to rzekłbym, że … wszystko. Wiem, że w tym momencie spora część lobby antykablowego z obłąkańczym rechotem rzuca się do klawiatur, by dać upust swojej frustracji, udowadniając po raz enty, że jest to fizycznie niemożliwe i że ostatni metr (w tym przypadku dwa) nie ma prawa w jakikolwiek sposób wpływać na brzmienie systemu. Są oczywiście dwie, dopuszczane przez nich, sytuacje, kiedy różnice będą słyszalne – kabel jest źle zrobiony (celowo zepsuty), bądź urządzenia nim podłączane zostały błędnie zaprojektowane. Tyle teorii. Jednak praktyka, której większość „opozycji” nie miała okazji popróbować rządzi się swoimi własnymi prawami.

W porównaniu z Furutechem pierwszym aspektem, który natychmiast przyciągał uwagę była niesamowicie nasycona średnica. Nie przesaturowana, czy przesadnie dopalona, jak ma to miejsce w systemach ze stereotypowo grającymi konstrukcjami lampowymi, lecz zdecydowanie bliższa temu, co można usłyszeć na żywo, a nie za pośrednictwem sprzętu audio. Zarówno ludzkie głosy jak i instrumenty operujące w tym, najbardziej krytycznym dla ludzkiego słuchu paśmie brzmiały niesamowicie namacalnie i realnie. Wystarczyło włączyć mój ulubiony koncert Whitesnake "Starkers In Tokyo", by przekonać się jak bogaty w wybrzmienia i jak niesamowity klimat jest w stanie stworzyć gitarowy duet. Każde trącenie struny miało swój początek i całkowicie naturalne wybrzmienie kończące się nie tylko na „pudle”, ale milknące gdzieś na sali. Po kilku minutach odsłuchu wiedziałem, że będzie ciężko skupić się na obowiązkach i punkt po punkcie odhaczać testowe kawałki mające określić jak i co jest dobrze, lepiej, tak samo, czy źle. Jednak rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Pomimo najszczerszych chęci, co jakiś czas łapałem się na tym, że otwarta na iPadzie strona nadal pozostaje niezapisana a ja właśnie włączam kolejną płytę, z której teoretycznie mam przesłuchać dwa, góra trzy utwory, lecz zdaję sobie sprawę, że nie tyle przesłucham, co posłucham jej całej, delektując się płynącą z głośników muzyką, tak jakbym delektował się wybornym trunkiem. Dni mijały nieubłaganie, testowane urządzenia przewijały się przez mój system raz szybciej, raz wolniej a ja coraz bardziej nabierałem przekonania, że Duńczycy stworzyli, czy to przypadkiem, czy całkowicie świadomie cholernie dobry kabel. Wspomniany album Whitesnake z niesamowicie ciepłym i czarującym głosem Coverdale'a był tylko tego potwierdzeniem. Może nie było to w 100 % prawdziwe i do bólu transparentne granie, ale za to tak naturalne dla słuchacza, że zastanawianie się, w którym momencie kończy się szara rzeczywistość a w którym zaczyna „magia Hi-Fi” byłoby wielkim nietaktem. Z pełną świadomością piszę w tym miejscu o „Hi-Fi” a nie „Hi-endzie”, gdyż miałem okazję posłuchać kabli Argento Audio z serii Flow Master Reference i to dla nich rezerwuję najwyższe oceny.

Również śpiewające panie zyskały na pojawieniu się w moim systemie sieciówki Organica. Ich szlachetne wokale brzmiały trochę niżej, bardziej zmysłowo i poprzez lekkie skrócenie dystansu między nimi a słuchaczem bardziej intymnie. Queen Latifah na „The Dana Owens Album” a szczególnie na ” I Put A Spell On You” miała głos słodki, ciemny i jedwabisty niczym dwunastogwiazdkowa Metaxa Grand Olympian Reserve. Nie była to ulepkowata słodycz znana z niższych roczników, znaczy się popowych gwiazdek jednego sezonu, lecz dojrzała, gęsta i miodowa. Szlachetna. „Peer Gynt” Griega zabrzmiało dostojnie i potężnie, choć by w pełni określić możliwości dynamiczne tego przewodu zdecydowanie lepiej byłoby sięgnąć po takie evergreeny jak „Planety” Holsta, czy też „1812” Czajkowskiego. Właśnie przy gwałtownych skokach dynamiki i spiętrzeniu złożonego materiału dźwiękowego generowanego przez wielką orkiestrę symfoniczną można było przyłapać testowany przewód na pewnych uproszczeniach. W kulminacyjnych momentach precyzja w gradacji planów i umiejscawiania konkretnych instrumentów uległa lekkiemu uproszczeniu, zmalała głębia ostrości i to, co przy mniejszym natłoku informacji było bezdyskusyjnie czytelne uległo ekspresjonistycznej metamorfozie w dźwiękowy punkt, bądź obłok pozbawiony czytelnych konturów. Powyższe uwagi, nazwijmy je krytyczne, odnosiły się do aplikacji ww. przewodu w moim systemie, którego charakter znam, lubię i szanuję, bo jak inaczej mógłbym na nim słuchać muzyki, lecz również doskonale zdaję sobie sprawę z jego ograniczeń. Zdecydowaną poprawę rozdzielczości można byłoby usłyszeć poprzez wymianę muzykalnych, ale dość wyraźnie faworyzujących średnicę A.R.Tów na np. wyposażone w porcelanowe (o diamentowych wolę nawet nie myśleć) przetworniki Isophony a równie muzykalny, co szkockie kolumny wzmacniacz Electrocompanieta nawet na „najtańszą” (wiem, że to niezbyt właściwe określenie) integrę Vitusa z Signature Series. Nie mam w tym momencie ani ochoty, ani celu bronić za wszelką cenę testowanego przewodu, lecz chciałbym uzmysłowić czytelnikom, że akurat w jego przypadku podłączenie do urządzeń sugerujących użycie zdecydowanie droższych sieciówek nie zawsze oznaczać będzie mezalians, czy wręcz daleko posuniętą „oszczędność” nabywcy. To po prostu zaskakująco korzystnie wyceniony przewód mogący być niejako wstępem do Hi-endu.

Tak jak można było przypuszczać cud się nie zdarzył i tańszy przewód nie zagrał na poziomie wyznaczonym przez co najmniej dwukrotnie droższą konkurencję. Trochę szkoda, że tak się nie stało, bo byłby sposób na zaoszczędzenie paru złotych. Z drugiej strony, nawet tak niedrogi kabel jak Furutech FP-314Ag bardzo wyraźnie pokazał, co potrafi dobra sieciówka. Oczywiście można lepiej, jednak przyrost jakości nierozerwalnie związany jest ze wzrostem ceny, choć w akurat w przypadku Organica z pełną odpowiedzialnością mogę napisać, że jest to prawdziwa okazja i niezwykle trudno będzie odnaleźć podobnie wycenionego konkurenta oferującego tak dojrzałe brzmienie.

 

Tekst i zdjęcia: Marcin Olszewski

Dystrybutor: RCM

Ceny:

- Furutech FP-314Ag II / FI-11 R / FI-E11 R - 950 zł / 1,0 m; 1 035 zł / 1,5 m; 1 120 zł / 2,0 m

- Organic Audio Power 2 520 zł / 2,0 m

 

System wykorzystany w teście:

CD/DAC: Ayon 07s

DAC: Antelope Audio Zodiac 192 kHz DAC; Hegel HD2; Hegel HD11

Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center

Wzmacniacz: Electrocompaniet ECI 5

Kolumny: A.R.T. Moderne 6

IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS

XLR: LessLoss Anchorwave, Vovox Vocalis

IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200

Kable USB: Wireworld Ultraviolet, Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver

Kable głośnikowe: Harmonix CS-120; Vovox Vocalis

Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Acrolink 7N-P4030II PC-R; Oyaide Tunami GPX-Re; Vovox Textura

Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2; Vovox power distributor + Vovox Textura

Stolik: Missoni Audio Carpet Stradivari

ccs-2651-0-95369300-1334062492_thumb.jpg

ccs-2651-0-23507000-1334062511_thumb.jpg

ccs-2651-0-62863800-1334062519_thumb.jpg

ccs-2651-0-73639500-1334062505_thumb.jpg

ccs-2651-0-56366200-1334062545_thumb.jpg

ccs-2651-0-72784900-1334062526_thumb.jpg

ccs-2651-0-47845100-1334062536_thumb.jpg

ccs-2651-0-21208900-1334062541_thumb.jpg

ccs-2651-0-53724600-1334068576_thumb.jpg

ccs-2651-0-18765400-1334068549_thumb.jpg

ccs-2651-0-87541300-1334068568_thumb.jpg

ccs-2651-0-21159700-1334068572_thumb.jpg

ccs-2651-0-89543500-1334068579_thumb.jpg

ccs-2651-0-13915000-1334068552_thumb.jpg

ccs-2651-0-20860400-1334068556_thumb.jpg

ccs-2651-0-70738100-1334068559_thumb.jpg

ccs-2651-0-95172700-1334068562_thumb.jpg

ccs-2651-0-92294200-1334068565_thumb.jpg

ccs-2651-0-95369300-1334062492_thumb.jpg

ccs-2651-0-23507000-1334062511_thumb.jpg

ccs-2651-0-62863800-1334062519_thumb.jpg

ccs-2651-0-73639500-1334062505_thumb.jpg

ccs-2651-0-56366200-1334062545_thumb.jpg

ccs-2651-0-72784900-1334062526_thumb.jpg

ccs-2651-0-47845100-1334062536_thumb.jpg

ccs-2651-0-21208900-1334062541_thumb.jpg

ccs-2651-0-53724600-1334068576_thumb.jpg

ccs-2651-0-18765400-1334068549_thumb.jpg

ccs-2651-0-87541300-1334068568_thumb.jpg

ccs-2651-0-21159700-1334068572_thumb.jpg

ccs-2651-0-89543500-1334068579_thumb.jpg

ccs-2651-0-13915000-1334068552_thumb.jpg

ccs-2651-0-20860400-1334068556_thumb.jpg

ccs-2651-0-70738100-1334068559_thumb.jpg

ccs-2651-0-95172700-1334068562_thumb.jpg

ccs-2651-0-92294200-1334068565_thumb.jpg

ccs-2651-0-95369300-1334062492_thumb.jpg

ccs-2651-0-23507000-1334062511_thumb.jpg

ccs-2651-0-62863800-1334062519_thumb.jpg

ccs-2651-0-73639500-1334062505_thumb.jpg

ccs-2651-0-56366200-1334062545_thumb.jpg

ccs-2651-0-72784900-1334062526_thumb.jpg

ccs-2651-0-47845100-1334062536_thumb.jpg

ccs-2651-0-21208900-1334062541_thumb.jpg

ccs-2651-0-53724600-1334068576_thumb.jpg

ccs-2651-0-18765400-1334068549_thumb.jpg

ccs-2651-0-87541300-1334068568_thumb.jpg

ccs-2651-0-21159700-1334068572_thumb.jpg

ccs-2651-0-89543500-1334068579_thumb.jpg

ccs-2651-0-13915000-1334068552_thumb.jpg

ccs-2651-0-20860400-1334068556_thumb.jpg

ccs-2651-0-70738100-1334068559_thumb.jpg

ccs-2651-0-95172700-1334068562_thumb.jpg

ccs-2651-0-92294200-1334068565_thumb.jpg

ccs-2651-0-95369300-1334062492_thumb.jpg

ccs-2651-0-23507000-1334062511_thumb.jpg

ccs-2651-0-62863800-1334062519_thumb.jpg

ccs-2651-0-73639500-1334062505_thumb.jpg

ccs-2651-0-56366200-1334062545_thumb.jpg

ccs-2651-0-72784900-1334062526_thumb.jpg

ccs-2651-0-47845100-1334062536_thumb.jpg

ccs-2651-0-21208900-1334062541_thumb.jpg

ccs-2651-0-53724600-1334068576_thumb.jpg

ccs-2651-0-18765400-1334068549_thumb.jpg

ccs-2651-0-87541300-1334068568_thumb.jpg

ccs-2651-0-21159700-1334068572_thumb.jpg

ccs-2651-0-89543500-1334068579_thumb.jpg

ccs-2651-0-13915000-1334068552_thumb.jpg

ccs-2651-0-20860400-1334068556_thumb.jpg

ccs-2651-0-70738100-1334068559_thumb.jpg

ccs-2651-0-95172700-1334068562_thumb.jpg

ccs-2651-0-92294200-1334068565_thumb.jpg

ccs-2651-0-95369300-1334062492_thumb.jpg

ccs-2651-0-23507000-1334062511_thumb.jpg

ccs-2651-0-62863800-1334062519_thumb.jpg

ccs-2651-0-73639500-1334062505_thumb.jpg

ccs-2651-0-56366200-1334062545_thumb.jpg

ccs-2651-0-72784900-1334062526_thumb.jpg

ccs-2651-0-47845100-1334062536_thumb.jpg

ccs-2651-0-21208900-1334062541_thumb.jpg

ccs-2651-0-53724600-1334068576_thumb.jpg

ccs-2651-0-18765400-1334068549_thumb.jpg

ccs-2651-0-87541300-1334068568_thumb.jpg

ccs-2651-0-21159700-1334068572_thumb.jpg

ccs-2651-0-89543500-1334068579_thumb.jpg

ccs-2651-0-13915000-1334068552_thumb.jpg

ccs-2651-0-20860400-1334068556_thumb.jpg

ccs-2651-0-70738100-1334068559_thumb.jpg

ccs-2651-0-95172700-1334068562_thumb.jpg

ccs-2651-0-92294200-1334068565_thumb.jpg

ccs-2651-0-95369300-1334062492_thumb.jpg

ccs-2651-0-23507000-1334062511_thumb.jpg

ccs-2651-0-62863800-1334062519_thumb.jpg

ccs-2651-0-73639500-1334062505_thumb.jpg

ccs-2651-0-56366200-1334062545_thumb.jpg

ccs-2651-0-72784900-1334062526_thumb.jpg

ccs-2651-0-47845100-1334062536_thumb.jpg

ccs-2651-0-21208900-1334062541_thumb.jpg

ccs-2651-0-53724600-1334068576_thumb.jpg

ccs-2651-0-18765400-1334068549_thumb.jpg

ccs-2651-0-87541300-1334068568_thumb.jpg

ccs-2651-0-21159700-1334068572_thumb.jpg

ccs-2651-0-89543500-1334068579_thumb.jpg

ccs-2651-0-13915000-1334068552_thumb.jpg

ccs-2651-0-20860400-1334068556_thumb.jpg

ccs-2651-0-70738100-1334068559_thumb.jpg

ccs-2651-0-95172700-1334068562_thumb.jpg

ccs-2651-0-92294200-1334068565_thumb.jpg

ccs-2651-0-95369300-1334062492_thumb.jpg

ccs-2651-0-23507000-1334062511_thumb.jpg

ccs-2651-0-62863800-1334062519_thumb.jpg

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



"wtyki produkowane ręcznie we własnym zakresie"

 

Sugerujesz że te Furutechy widoczne na fotkach nożykiem wystrugali łącznie z logo, czy własnym oczom nie dowierzasz ?

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach
"wtyki produkowane ręcznie we własnym zakresie" Sugerujesz że te Furutechy widoczne na fotkach nożykiem wystrugali łącznie z logo, czy własnym oczom nie dowierzasz ?

 

proponuję jeszcze raz, na spokojnie i tym razem ze zrozumieniem przeczytać właściwy fragment:

 

W przypadku kabla sieciowego nie użyto kolejnego powodu do dumy Duńczyków, jakim są wtyki produkowane ręcznie we własnym zakresie wykonane z tej samej miedzi, z jakiej wykonano przewody. Zamiast tego zastosowano konfekcję pochodzącą od japońskiego Furutecha

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mnie zastanawia, czemu recenzje o KABLACH są dłuższe od recenzji jakiegoś DACa wzmaka czegokolwiek :). Tam można się rozwodzić nad konstrukcją obudową, częściami kondziami układami, no w skrócie jest w sumie o czym się rozwodzić, ale tutaj tekstu ze hohohoho o KABLU ?

 

 

małe pytania wzięte z tekstu "kabel jest źle zrobiony (celowo zepsuty), bądź urządzenia nim podłączane zostały błędnie zaprojektowane."

 

Proszę o ile to możliwe wyjaśnić mi jak to można ŹLE zrobić kabel czy go CELOWO zepsuć ?, oczywiście można go przeciąć ale chyba nie o to chodziło autorowi.

 

Pytanie drugie JAKIE to błędy w projekcie decydują o tym czy SŁYCHAĆ owy wpływ kabla a jakie "nie błędy" decydują o tym, że go słychać ??

 

Na moje tak na logikę to jak nie słychać różnic wpływu czynników zewnętrznych nie zależnie jakich użyjemy ( tutaj kabla ) świadczy raczej o ZAJEBISTOŚCI wykonania urządzenia, że ingerencja czynniki zewnętrznego tutaj przewodu nie robi na nim wrażenia, nie wprowadza bądź czyści zakłuceń, no jest po prostu tak zrobiona że jest odporna na wszelkie czynniki.

 

To tak jakby na prędkość samochodu miał wpływ położony na niego lakier, wiem że czerwone są najszybsze ale chyba nie AŻ tak .

 

pzdr. Łukasz

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Antykablarskie lobby :) Zostalismy obnazeni panowie, teraz trzeba jeszcze znalezc zleceniodawce i przykladnie go ukarac. W moim odczuciu caly czas istnialo lobby kablarskie, a tu sie okazuje, ze jest antykablarskie, czyli my. Jak za swietej inkwizycji :) Ogolnie lektura malo wciagajaca, bajki sa do siebie podobne, podobny splendor i gornolotnosc im towarzyszy. A moze to kwestia zlego poczatku, do ktorego przywyklem? Za gorami, za lasami powstal sklep z Furutechami.... O tak, teraz brzmi lepiej. Dziwie sie, ze w zadnym odcinku Archiwum X nie poruszono tych zjawisk nadprzyrodzonych. Mnie osobiscie tez zadziwia, ze recenzja kabla jest dluzsza niz filmu. Nawet kolumnom nie dostaje sie tyle slow. Nie ma tez zlych recenzji, wszystko jest super, coz za recenzenckie szczescie dostawac same perelki do testow. Te recenzcje przypominaja wywod dyktatora, ktory sam sobie napisal tekst, uwierzyl a teraz te prawdy przekazuje innym. Nie uwierzysz? Smierc cie czeka z rak Kim Dzong Ila. A skoro o bajkach juz mowa, to moze by nakrecic Wladce Kontaktow, w ktorej lobby kablarskie pod kierownictwem Saurona (w tej roli dystrybutor) walczy z antykablarskich lobby, czyli nami !? Gluchymi, sfrustrowanymi i biednymi Hobbitami o wlochatych stopach? A kto bedzie Gollumem szepcacym na widok kabla..... my preciousssss... Fr@ntz ?? Ten Golden w teksie byl z rodowodem czy bez?

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że nie doceniacie tych kabli. Furucheta mam wpiętego do pralki i nawet różowa siła nie daje mu rady. Ubrania zyskały na miękkości, a plamy znikają już przy 10 stopniach. Szczeniaki buldoga francuskiego przestały się ślinić po wypraniu i stały się bardziej przyjazne dla środowiska - wprawiając wszystkich w zdumienie i zachwyt jednocześnie. Pralka też równiej pracuje - harmoniczne wibracji stały się bardziej spójne, dźwięk zrobił się krystaliczny - szczególnie w połączeniu z użyciem do prania wody Żywiec Zdrój. Generalnie kabel Furucheta bardzo wyraźnie pokazał co potrafi dobra sieciówka.

Orgazmic Audio Power używam do lodówki - wiadomo, że najważniejsze jest zdrowie, a to co spożywamy ma kluczowe znaczenie. W przypadku tego kabla niuanse da się wychwycić wyraźnie w przypadku kiełbasy myśliwskiej. Smak stał się gęstszy i zaczął lepiej wypełniać całą jamę ustną. Należy zauważyć, że im większa jama tym efekt jest potężniejszy. Wyczuwalna jest zwiększona ilość białka. Nie samą kiełbasą jednak człowiek żyje - kolej na piwo - struktura bąbelków została poukładana, tak jakby ktoś przegonił z pokoju nadpobudliwego labradora, przeszkadzającego w delektowaniu się smakiem. Skutkiem tego i piana uległa zmniejszeniu, co powinno się, wbrew opinii niektórych, uznać za zaletę. Ogólnie lodówka pracuje z łatwo wyczuwalną wyższą kulturą i wszystkie potrawy nabrały nowej jakości. Należy jednak pamiętać by nie wkładać do niej żadnych przeterminowanych produktów, gdyż ich wady, po zastosowaniu duńskiego kabla, stają się jeszcze bardziej wyraźne.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mozecie zasiasc wiec mrfx do wspolnej Wigilii z Frantzem i delektowac sie norweskim oplatkiem, ktorego wykonano na maszynie podlaczonej do kondycjonera :) Coz, fantazjowac mozna do woli, ale takie artykuly tylko do tego zachecaja. Tak czy inaczej, te norweskie i japonskie kable robia wiecej niz udalo sie Owsiakowi i Ochojskiej razem wzietym. Moze wcale nie trzeba wymieniac sprzetu w szpitalach, a panaceum kosztuje 2500-3200? Machina sie juz nie zatrzyma, ruszyla i bedzie spladzac kolejne genialne recenzje kablowych cudow. Frantz przygotowany na ataki, juz na wstepie zaznaczy, zeby uwazac na komentarze gluchych szalencow, lobby antykablowe (pachnie troche spiskiem a'la Jaroslaw) i wszelkie madrosci wsiakna jak krew w piach. Sprawa wydaje sie komfortowa, no bo jesli trudno cokolwiek i nam i im udowodnic, to jak wylonic zwyciezce? Recenzent moze fantazjowac do woli, bo nikt mu nie udowodni, ze nie ma miejsca to, co ....slyszy. Zawsze mozna zarzucic tlumowi, ze tego modelu akurat nie slyszal, wiec czego sie wypowiada!? Fakt, nie slyszalem wielu rzeczy, nikt z nas zreszta nie ma wiedzy absolutnej. W swiecie poruszam sie czasem po omacku, wiem natomiast jedno. Sokowirowka nie pierze majtek, pralka nie wyciska sokow, kartofle nie sa jajkiem a kabel nie jest equalizerem czy stolem mikserskim. Probowalem robic podchody do kabli zasilajacych, swoje wnioski znam. Czy reklama sie oplaca? Musi, taki jest jej cel. Czy reklama manipuluje? Zwykle tak, dzieki temu sie oplaca. Podobnie widze te recenzje. Czy majtki CK ONE pelnia inna funkcje niz porzadne bawelniane gacie? Nie, ale fajniej miec na plazy te pierwsze, bo marka, bo splendor i pewnie status jeszcze. I tak sie kreci swiat. Czasami warto zaplacic za jakosc, ale jesli ma mnie ktos oszukiwac, to wole rozrywke i show Coperfielda. On tez robi kase na zludzeniu, tyle ze z klasa i ciekawsze to niz recenzja z psem w tle. Hau hau, wrrrrr

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach
Mozecie zasiasc wiec mrfx do wspolnej Wigilii z Frantzem i delektowac sie norweskim oplatkiem, ktorego wykonano na maszynie podlaczonej do kondycjonera :)

 

Tyle, że ja agnostyk jestem (w pewnym sensie i kablowy), niestety. ;)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.