Skocz do zawartości

Kolumny Mark&Daniel Maximus Monitor


audiostereo.pl
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-1-100003471%201210157174.jpg,old/post-1-100003472%201210157174.jpg,old/post-1-100003473%201210157174.jpg

Testowane zestawy to z pozoru przedstawiciel typowej klasy średnich podstawkowców. Wiele jest takich skrzynek na rynku. Amerykańskie pochodzenie w połączeniu z chińskim wytwórstwem również nie robi szczególnego wrażenia, na to wielu wpadło już wcześniej. Jednak bliższe zapoznanie się z konstrukcją M&D Maximus-Monitor skutkuje sporym szokiem poznawczym.

 

Obudowy Maximusa nie wykonano z MDF, HDF, płyty wiórowej, sklejki czy nawet z litego drewna, lecz z konglomeratu marmurowego, czyli mieszanki zmielonego marmuru z dodatkiem substancji wiążącej. Efektem jest obudowa wyraźnie cięższa od typowej, a przy tym bardzo silnie tłumiąca drgania. Przy opukiwaniu, skrzynki Maximusów sprawiają wrażenie kompletnie głuchych akustycznie. Typowych rozmiarów skrzynie są wentylowane z tyłu dwoma niewielkimi otworami bas-refleksu, również z tyłu znajduje się podwójne, dobrej jakości gniazdo głośnikowe. Prawdziwy cymes mieści się jednak na przedniej ściance. Otóż Maximusy (podobnie jak wszystkie inne zestawy z katalogu Mark&Daniel) wyposażono w duży głośnik wykonany w technologii AMT (Air Motion Transformer, czyli przetwornik Heila, w którym lekka wstęga jest rozciągana i ściskana). Karbowana wstęga przetwornika zastosowanego w Maximusach ma dużą powierzchnię i nic dziwnego, bowiem obarczono ją zadaniem przekazywania nie tylko góry, ale i średnich tonów (punkt podziału zwrotnicy w 800 Hz). W rezultacie cały obszar szczególnej wrażliwości ucha, w tym obszar ludzkiego głosu, obsługiwany jest przez jeden głośnik szerokopasmowy. Przetwornik (o nazwie producenta DREAMS DM-1), ma przy tym formę nie typowo płaską, lecz jest wklęsły, co w założeniu ma dawać lepsze charakterystyki kierunkowe w osi poziomej. Pracujący poniżej niezbyt wielki, o średnicy 15 cm, głośnik o bardzo dużym wychyleniu membrany, pełni w tej sytuacji rolę czegoś w rodzaju pasywnego subwoofera.

 

Producent deklaruje raczej ambitne parametry tych zestawów (zejście basu do 38 Hz, przy takich rozmiarach!), jednak nie bez kosztów: Maximusy są raczej trudne do wysterowania. Skuteczności 85 dB nie spotyka się obecnie często, a w dodatku impedancja kolumn schodzi poniżej 4 ohmów. Jeśli spotkałem kiedyś głośnik dostosowany do dużych pieców tranzystorowych, to właśnie teraz. Jednak egzotyczne parametry i wyszukana konstrukcja tych głośniczków budzą przede wszystkim nadzieję na dobry dźwięk, powodowały też duże zainteresowanie wszystkich, którzy odwiedzali mnie podczas trwania testu.

 

Przyznam, że rzadko zdarza mi się testować zestawy podstawkowe o ambicjach zagrania jak duże kolumny. Owszem, producenci chętnie wypisują podobne deklaracje, jednak najczęściej są to pobożne życzenia i tylko czasem (jak np. w wypadku Totemów) coś istotnie jest na rzeczy. W sumie mogę powiedzieć, ze częściej spotykałem kolumny podłogowe grające jak małe pudełka, niż odwrotnie. Jednak w przypadku Maximusów dropiaty głośnik stożkowy o subwooferowym wychyleniu, odciążony przez harmonijkę AMT, ma przetwarzać tylko bas i robi to w sposób niezwykle skuteczny. Bas Maximusów przypominał mi lawinę kamienną. Może to dziwne, zaczynać opis brzmienia od jednego specyficznego aspektu, ale basisko M&D po korowodzie audiofilskich, subtelnych do wyrzygania zestawów, robi naprawdę duże wrażenie. Zgoda, ten bas nie jest idealnie suchy i punktowy, jest to potężny bas z bas-refleksu, tak dobry, jak dobry może być bas zrobiony za pomocą małego głośnika z systemem rezonansowym. Ale uwaga, nie przegapcie tego: on jest całkiem niezły!! Nie muszę chyba dodawać, że obudowa głośników, przy mołojeckich wyczynach na dole, pozostaje martwa i emocjonalnie niezaangażowana.

 

Po kolei szedł „Piąty Element” Eryka Serry, „Requiem” Mozarta (z Herreweghe) i nagrania organowe, zaś Maximusy dawały temu materiałowi radę w dużym stylu. Brakowało najwyżej trochę swobody, oddechu właściwego basowi z dużych sztywnych membran. Jednak ogólne wrażenie pozostawało dobre, konieczne było tylko przyzwyczajenie się, ze muzyka może tak zabrzmieć.

 

Bas mamy już z głowy, jak natomiast radzi sobie reszta pasma, obsługiwana przez rzadki przetwornik? Otóż odtwarzana jest bardzo uczciwie, z bogatymi i zróżnicowanymi wysokimi tonami (talerze perkusji dźwięczą i szeleszczą tu realistycznie) oraz z czystą, ładną i naturalną średnicą. W sumie im bardziej przejrzysta elektronika, tym bardziej przejrzyście brzmiał ten zakres na M&D, i tak np. z 300B (20W!) miałem sporo przyjemności ze słuchania jazzu z fortepianem Theloniousa Monka albo utworów bachowskich wykonywanych przez Glenna Goulda. Jednak wykorzystywany przez większość testu potężny SoundArt Jazz też nie zawiódł, a wykazywał ogólnie lepsze dopasowanie do tych głośników niż słaba trioda. Pod względem oddania barwy, lekkości brzmienia, detalu, wyniki Maximusów wahały się pomiędzy dobrym plus a bardzo dobrym, w zależności od nagrania. Jak na cenę zestawów było zawsze bardzo dobrze. Warto podkreślić jedność barwy między średnicą i wysokimi tonami, wynikającą z zastosowania jednego przetwornika. Pod względem lekkości i „powietrza” Maximusy ustępowały tylko dobrym konstrukcjom na najlepszych kopułkach dynamicznych (SS Revelator, SEAS Crescendo), co jednak do pewnego stopnia mogło być kwestią mojego gustu i osłuchania z wymienionymi głośnikami. Ważne jest, że Maximus oddawał wiernie tak istotne w muzyce wokale i instrumenty akustyczne, jak trąbka, saksofon i oczywiście fortepian. Warto też wspomnieć, ze te głośniki najlepiej wypadały grając głośno, co też jest przy okazji wskazówką przy wyborze wzmacniacza: musi to być urządzenie zdolne do dostarczenia wysokiej mocy ciągłej wolnej od zakłóceń przy wysokich natężeniach dźwięku. Astmatyczne wzmacniaczyki na małym trafolku oraz tzw. waty katalogowe wykluczone!

 

W warunkach mojego pomieszczenia (kwadrat 20 metrów) Maximusy jakoś się mieściły, ale ponad wszelką wątpliwość świetnie poradzą sobie z pokojami o połowę (albo i dwa razy) większymi. Ze względu na silny bas wskazana jest ostrożność i zwrócenie uwagi na akustykę pomieszczenia, w którym przyjdzie im pracować, bo w niekorzystnych warunkach bas mógłby się wzbudzić. Co do elektroniki towarzyszącej, to przejrzysty silny tranzystor lub hybryda wyglądają na najlepsze rozwiązanie. Producent ma w ofercie integrę tranzystorową, warto wypróbować, ja natomiast chętnie posłuchałbym tych kolumn z końcówką Ushera: zarówno parametry, jak i cena obu urządzeń nieźle do siebie pasują.

 

Słuchałem tych zestawów z zainteresowaniem i pewnym podziwem. Maximus to nie kolejny audiofilski głośnik o dźwięku wycyzelowanym pod kątem neutralności i superpłaskiej odpowiedzi impulsowej. To jest głośnik dla słuchaczy cięższego brzmienia niż tylko kameralny jazz i klasyka. Mogę go polecić do posłuchania każdemu, kto dotąd uważał, że prezentacja klasycznych monitorów jest zbyt grzeczna i dynamicznie ograniczona. Przy okazji wspomnę nieśmiało, że Maximusy załatwią wam kino domowe bez żadnego subwoofera, a efekty specjalne wyjdą na nich tak, jak Spielberg przykazał. W sumie bardzo interesujące zestawy, czegoś takiego na polskim rynku dotąd brakowało. Do tego bardzo ciekawa cena.

Alek Rachwald

 

 

Szczegółowe dane:

 

Dystrybutor Sound Club

022 586 3270

Cena 6 800 zł

 

Konstrukcja dwudrożna

Pasmo przenoszenia 38 Hz - 22 kHz

Skuteczność 85 dB (1W/1m)

Impedancja 4 ohm

Rekomendowana moc wzmacniacza >100W

Masa 14,7 kg

Wymiary WxSxG: 36,5x21,6x28,5 cm

 

Wykorzystany sprzęt: hybrydowy wzmacniacz zintegrowany SoundArt Jazz, kolumny VA Beethoven, gramofon VPI Aries 3 full upgrade, phonostage Amplifikator, odtwarzacz CD Ayon CD-1, okablowanie Argentum (głośnikowe i interkonekt), XLO (phono), MIT i Zu (sieciowe), filtr sieciowy ESA Silk.

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



To nowa firma dystrybutorska. Z tego, co mi wiadomo, obecnie oferowane są oprócz M&D również Zu Audio, Air Tight (mamy w tej chwili w teście ich tańszy wzmacniacz z linii MM na EL84), słyszałem też o włoskim North Star. To na pewno nie jest jeszcze wszystko, była mowa o dalszych producentach, przypuszczam że sam dystrybutor, kiedy tu zajrzy, uzupełni listę.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mam pytanie, czy redakcja porównywała brzmienie tych monitorów do innych konstrukcji wykorzystujących głośniki wstęgowe np. do Elaców?

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Właśnie w tej chwili kolumny są na parę dni u guttena, który długo miał w swoim sysytemie Elaki z małym AMT, i bardzo dobrze sie o nich wyrażał. Jak się nasłucha, to poproszę go żeby napisał tu coś w formie komentarza. Jest jednak spora różnica między tymi kolumnami: tam AMT pełnił rolę tylko wysokotonowca.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich Forumowiczów!

 

Reprezentuję dystrybutora produktów Mark&Daniel w Polsce tj. firmę SoundClub Sp. z o.o. Pozwoliłem sobie na ten nieco "reklamowy" wpis, gdyż poczułem się wywołany "do tablicy" poprzednimi wpisami.

 

Jak słusznie wspomniano wyżej jesteśmy nową firmą dystrybutorską i chcemy zaoferować produkty firm, które dotychczas nie były szerzej znane w Polsce, co niekoniecznie dotyczy użytkowników audiostereo.pl, wśród których mamy już nawet pierwszych zadowolonych Klientów.

Na chwilę obecną oferujemy produkty następujących marek: Accustic Arts, Air Tight (a także związanej z nimi Acoustic Masterpiece), Aurum Cantus, KR Audio, Mark&Daniel, ModWright Instruments, Neat, Northstar, Red Wine Audio oraz Zu Audio.

Pozwoliliśmy sobie na pewnego rodzaju "falstart" w postaci tej recenzji ale już wkrótce będę mógł zaprosić na naszą stronę internetową, gdzie będziemy starali się umieścić duuużo ciekawych informacji o oferowanych produktach.

 

Moge również potwierdzić, że podana cena dotyczy pary :) i jednocześnie zapewniam, iż tego typu miłych niespodzianek dostarczymy więcej...

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Aaaah jaka piekna recenzja.

Muszę jednak wnieść kilka porawek:

1. Efektywność 85 db spotyka się obecnie jak i dawniej BARDZO CZĘSTO.

2. 4 omową impedancję wystrowuje ntomiast nawet wzmacniacz lampowy Manta Made in China za 1600 PLN (wraz z kolumnami). Chyba autor miał coś innego na myśli z tą impedancją do tranzystorowych pieców. Bo akurat minimum impedancji na poziomie 4 om oznacza zestaw znamionowo 6 omowy, a taki wysteruje byle amplituner kina domowego na scalonych końcówkach mocy. Natomist znamionowo 4 omowe mają minima poniżej 3,5 oma. Trudne to mogą być zestwy z minimum 2 omów ;)

 

 

 

 

PS. Ciekawe dlaczego Discomaniac założył wątek o tym, że spada poziom merytoryczny forum???

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mówisz Qubric o skuteczności deklarowanej, czy rzeczywistej? Bo deklarowaną efektywność na tym poziomie widziałem ostatnio chyba na starych AE1 (83 albo 84 dB). Teraz w papierach modne jest mieć okrągłe 90 dB, kosztem impedancji. Natomiast tutaj jest zarówno niska skuteczność, jak i niska impedancja, bo te 4 ohmy to też wartość nominalna a nie minimalna. Minimum o ile pamiętam z dołączonych wykresów było nieco powyżej 3 ohm.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czyli jak najbardziej typowe parametry zestawu 4 omowego na 15 cm głośniku (akurat 90% producentów bierze sobie efektywność z sufitu i większość małych kolumn ma 82-86 db efektywności).

Dodam że w tej cenie obudowa z kompozytów też nie jest niezwykłym zjawiskiem np. w monitorach aktywnych bliskiego pola. Yamaha czy KRK oferują takie w zestawach aktywnych po 4500 PLN za parę. Nadal nietypowym jest stosowanie głośników wstęgowych - choć i tutaj są ADAM za niższą cenę z podobnym przetwornikiem.

 

To co może przeszkadzać słabym wzmacniaczom i lampowcom o małym DF to raczej duża zmienność impedancji zestawu głośnikowego, niż sam jej poziom. O tej jednak nie dowiedzieliśmy się niczego z jakże pięknej recenzji.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.