Skocz do zawartości

NAD Viso HP70


Fr@ntz
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/

Śmiało można stwierdzić, iż moda na posiadanie w swoim portfolio słuchawek powoli wkracza w stadium znane nam z domeny analogowej, czyli gramofonów, które jak wiadomo nie tylko wypada, lecz i bezwarunkowo należy mieć w katalogu. I zupełnie nieistotnym jest, czy do tej pory zajmowaliśmy się li tylko produkcją kolumn, elektroniki, czy też działaliśmy w nawet luźno związanej z tematyką audio branży rozwiązań OEM. O ile jednak w gramofonach część producentów mierzy swe siły na zamiary i zamiast porywać się z przysłowiową motyką na Słońce, zgłasza się w wiadomym celu do specjalistów w tej dziedzinie, czyli np. daleko nie szukając do świadczącego takie usługi ClearAudio.
Ze słuchawkami niestety jest gorzej, gdyż najwięksi na rynku gracze ani myślą dzielić się z konkurencją własnym know-how, nad którym przez lata w pocie czoła pracowali i wolą ze stoickim spokojem obserwować jak próbujący swych sił amatorzy nausznych i dousznych doznań co i rusz się potykają by w ekstremalnych przypadkach wywinąć spektakularnego orła. Jednym słowem ubaw po pachy. Jednak nie czas i nie miejsce na wskazywanie palcem komu noga się podwinęła i kto z podkulonym ogonem wrócił do segmentu, w którym lepiej, bądź gorzej sobie radził, ale radził i był w stanie utrzymać się na powierzchni. Warto za to wspomnieć, że marki jak Bowers & Wilkins, czy też Focal, czyli u swojego zarania niewiele ze słuchawkami mające wspólnego, całkiem odważnie, szczególnie Francuzi, sobie poczynają, bez większych skrupułów wkraczając na iście high-endowe salony (vide Focal Utopia). Z pewnym a przy tym nieukrywanym zdziwieniem odkryłem, iż do powyższego grona ambicję dołączenia ma kolejny, do niedawna zupełnie „niesłuchawkowy” gracz, czyli znany i lubiany NAD. W dodatku do walki wystawiając niejako na próbę,  nie jeden, model, lecz od razu … cztery – dokanałowe HP20, składane HP30, klasyczne wookółuszne HP50 i flagowe a zarazem bezprzewodowe HP70. A teraz, zakładam, że z punktu potencjalnego nabywcy i czytelnika, najciekawsza informacja, czyli to, nad czym będziemy się w ramach niniejszej recenzji pastwili, a będzie to … ni mniej, ni więcej tylko ów dopiero co wprowadzony flagowiec – HP70.

NAD_Viso_HP70-0001.thumb.jpg.9d3bd8b7a4785b269bcdf03067a054d6.jpgNAD_Viso_HP70-0002.thumb.jpg.bd0829642a0c6b71427f454691d3b4d6.jpgNAD_Viso_HP70-0003.thumb.jpg.e74a8b9fc0aa7189383b31c589dfa207.jpg

NAD_Viso_HP70-0004.thumb.jpg.a429efaf6b52914463be7769947a42cf.jpgNAD_Viso_HP70-0005.thumb.jpg.dc4057f0528ef6a09e6c57a59df5717d.jpgNAD_Viso_HP70-0006.thumb.jpg.2fe117bc4ccfc3bf9133e38dbf477d8c.jpg

NAD_Viso_HP70-0007.thumb.jpg.3531dfb0e4dc1a74a72328e64aaa3833.jpgNAD_Viso_HP70-0008.thumb.jpg.dd054a90de862380df5270b375711a88.jpgNAD_Viso_HP70-0010.thumb.jpg.49e1e13136bb28ce1f1a61e469d97fb9.jpg

NAD_Viso_HP70-0011.thumb.jpg.c2ab299bcce7f4aecbb113c53f3ad128.jpgNAD_Viso_HP70-0012.thumb.jpg.c0119bd62b5c5fddeb63304a6d05913e.jpgNAD_Viso_HP70-0014.thumb.jpg.c040e3cd000e721e0e72e14c93856146.jpg

NAD_Viso_HP70-0015.thumb.jpg.6803cf3094061031fc967c016dc823f9.jpgNAD_Viso_HP70-0018.thumb.jpg.3c99870aed04969d0e74ed250f022a0c.jpgNAD_Viso_HP70-0021.thumb.jpg.b11d2c0e091173b56ed14da881d7560b.jpg

I jak na flagowca przystało HP70-ki nie dość, że prezentują się nader nobliwie, to w dodatku naszpikowano je wszelakiej maści atrakcjami w stopniu upodabniającym je do szczodrze obsypanego bakaliami wielkanocnego mazurka. Zacznijmy jednak od początku, czyli od solidnego a przy tym atrakcyjnego książko-podobnego pudełka, które po otwarciu „okładki” umożliwia wzrokowy kontakt z jego zawartością poprzez zabezpieczony przezroczystym plastikiem bulaj. Same słuchawki ulokowano na wyprofilowanej wytłoczce w wysuwanej „szufladzie” mieszczącej również miękkie etui, stosowne przewody, oraz przejściówki przydatne np. podczas podróży samolotem. Same słuchawki prezentują wielce pożądaną mieszankę łapiącego za oko designu, stonowanej szaty kolorystycznej i przede wszystkim opartej na logice ergonomii. Stalowy pałąk otula sztuczna skóra, którą znajdziemy również w roli obszycia miękkich padów. I tutaj od razu uwaga natury użytkowej. Otóż producent podaje, iż 70-ki są konstrukcjami wokół-usznymi, co dla niewysokiej i drobniejszej części naszej populacji może i jest prawdą, lecz w moim przypadku nieco z rzeczywistością się rozmijało. Najwidoczniej projektanci nie wzięli pod uwagę, że ich nauszniki będzie próbować wpakować na swój wielki czerep mierzący niemalże 190 cm i ważący ponad 100 kg Ogr. Pech jednak chciał, że tak właśnie było i to mi przypadła rola testera. W związku z powyższym dla moich uszu a dokładnie małżowin 70-ki okazały się li tylko nauszne a i sam pałąk rozsunięty na maximum swoich możliwości okazał się przynajmniej o jedno „oczko”  przykrótki. Nie oznacza to jednakże, że tytułowe NAD-y są modelem predystynowanym dla krasnoludków i powinny trafiać na rynek azjatycki, lecz jedynie tyle, że osoby o nazwijmy to „ponadnormatywnej” posturze przed zakupem powinny je po prostu przymierzyć. I już.
Wszelkie przełączniki i regulatory umieszczono wzdłuż krawędzi prawej muszli a za ich rozplanowanie a co za tym idzie intuicyjność należą się projektantom wielkie brawa. Mając bowiem doświadczenie z całkiem sporym przekrojem rynku słuchawek bezprzewodowych i widząc przykładowo jeden multi-funkcyjny suwak niejako w kościach czuję, że  będą kłopoty, gdyż niemożliwością jest w ciągu dajmy na to tygodnia opanować w stopniu umożliwiającym praktycznie nieświadomą ich obsługę. Zamiast zatem pogłośnić/ściszyć zmieniamy utwór, zawieszamy rozmowę, bądź zrywamy połączenie. Całe szczęście tego typu przygody z HP70 nam nie grożą, gdyż każda funkcjonalność ma swój własny – dedykowany suwak. I tak patrząc od dołu do dyspozycji otrzymujemy przełącznik przewijania utworów/odbierania/kończenia połączeń, następny w kolejce jest włącznik główny/wybierak trybu pracy a wyliczankę kończy regulator głośności. Aktywator łączności Bluetooth (w pełni wspierającej aptX HD) ulokowano na wierzchołku muszli a interfejsy wejściowe – port Micro USB i 3,5 mm (Mini Jack) na przeciwległym końcu. Dzięki temu nie dość, że wszystko mamy pod ręka, to jeszcze na tyle rozsunięte, że nie trzeba się  każdorazowo zastanawiać, czy aby przypadkiem nie wcisnęliśmy czegoś za krótko, za lekko, bądź nie w tej co potrzeba kolejności. Jeśli zaś chodzi o kwestie natury technicznej, to NADy uzbrojono w autorski system redukcji hałasu ANC w najbardziej zaawansowanej odmianie RoomFeel™. Co ciekawe, jeśli tylko ktoś ma na to ochotę, spokojnie można go wyłączyć i dalej korzystać ze słuchawek w trybie aktywnym – bezprzewodowym, bądź przewodowym. I tutaj kolejna, w dodatku miła, niespodzianka. Otóż podpięcie NAD-owskich słuchawek pod komputer w celu ich naładowania w żaden sposób (no może poza RoomFeel™) nie ogranicza ich funkcjonalności, więc można kontynuować odsłuch jednocześnie doładowując wbudowane akumulatory zapewniające ok. 15h pracy.

Przejdźmy jednak do odsłuchu, bo to, jakby nie patrzeć jest równie istotna, jak i ergonomia, składowa finalnej decyzji o zakupie, bądź odłożeniu na półkę. Odkąd pamiętam NAD oferował urządzenia rozsądnie wykonane, świetnie grające, choć nie zawsze wyglądające na tyle akceptowalnie, by przekonać do siebie strażniczki domowego ogniska. Całe szczęście czasy utylitarnych szarości i mało estetycznych guziczków odeszły w niepamięć i zarówno najnowsze modele opuszczające fabryki kanadyjskiego producenta cieszą nie tylko uszy, ale i oczy. A jak jest w przypadku tytułowych nauszników? Śmiem twierdzić, że bardzo podobnie. Mamy zatem świetną dynamikę, tak w skali mikro, jak i makro, jest odpowiednia soczystość idąca w parze z wielce wyrafinowaną rozdzielczością i jest coś, bez czego trudno byłoby uznać Viso HP70 za pełnoprawnego przedstawiciela tej zasłużonej dla popularyzacji audiofilstwa marki, czyli MUZYKALNOŚĆ. W rezultacie zakładając je na uszy i włączając ulubioną muzykę śmiało możemy założyć, iż zdejmiemy je dopiero, gdy zostaniemy poinformowani o powoli kończącej się baterii. Tak, tak. Ich brzmienie jest równie wciągające jak nie przymierzając chodzenie po bagnach. Dodatkowo porównując ich trzy tryby pracy osobiście najczęściej korzystałem z pełni ich możliwości, czyli grałem po Bluetooth z aptX HD z aktywnym RoomFeel™ a najrzadziej w konwencjonalnej konfiguracji przewodowej. Powód takiego stanu rzeczy leżał bowiem w skuteczności i klasie zaimplementowanych w nich rozwiązań. Zamiast bowiem rozdmuchiwać poszczególne źródła pozorne do rozmiarów King-Konga NAD-y operowały raczej na poziomie precyzyjnego ich zawieszenia w przestrzeni i możliwie sugestywnego wykreowania spektaklu w iście „kolumnowej” formie prezentacji, czyli tuż przed nami a nie wewnątrz naszej głowy. Nawet szklisto-piskliwy i okraszony mnóstwem sybilantów album „More of the Good” Lisy Ekdahl nie tylko nie męczył, lecz potrafił sprawić, iż słuchało się go z dziką satysfakcją, gdyż nie tracąc nic a nic z leniwie bujającego rytmu uzyskano efekt delikatnej tonizacji przesadzonej żywiołowości przełomu średnicy i góry pasma. Jednak zamiast wycofywać newralgiczne pasmo, bądź je asekurancko zaokrąglać NADy stawiają na organiczną naturalność. Przekładając to na język polski, 70-ki podają owe pasmo możliwie wiernie do tego, co jesteśmy usłyszeć na żywo. Rozumiecie o co chodzi? Przecież każdy z nas zna osoby charakteryzujące się nie zawsze perfekcyjną wymową, sepleniące itp. i prowadząc z nimi  dyskusje fakt ich wad wymowy uznajecie co najwyżej jako jedną z ich cech charakterystycznych, bez dość kuriozalnych prób o mniej szeleszczącą wymowę. To samo właśnie robią NAD-y – zacierają granicę pomiędzy beznamiętną reprodukcją a żywą dyskusją i robią to naprawdę świetnie.
Również bardziej dynamiczna i pulsująca latynoskimi rytmami EP-ka „In Search of Mona Lisa” Santany potwierdziła uniwersalność tytułowych nauszników. Słodka i zarazem gęsta gitara Mistrza podana została z taką intensywnością, że pół żartem pół serio można było odnieść wrażenie, że w układach napędzające membrany 70-ek zaimplementowano jakieś miniaturowe triody i to one tak właśnie czarują. I chyba tak właśnie brzmienie flagowych NAD-ów można określić – jako lampowe, lecz lampowe w wyłącznie pozytywnym tego słowa znaczeniu, gdyż ma ono w sobie zarówno ciepło, jak i przestrzenność a jednocześnie czaruje tak dynamiką, jak i homogenicznością. Jest bowiem kompletne. Tylko tyle i aż tyle.

Ekipa NAD-a wprowadzając do swojego portfolio model Viso HP70 zrobiła wszystkim poszukującym uniwersalnych a przy tym bezprzewodowych słuchawek melomanom i audiofilom nie lada niespodziankę. Zamiast bowiem próbować wynaleźć na nowo koło postawiła na cechy, które przysporzyły ich elektronice grono wiernych fanów i zamknęła je w całkiem zgrabnej i poręcznej formie. Dobra robota Panie i Panowie.

Marcin Olszewski


Dystrybucja: Sieć Salonów Top HiFi & Video Design
Cena: 1 499 PLN

Dane techniczne:
Konstrukcja: bezprzewodowe, zamknięte
Impedancja: 32 Ω
Pasmo przenoszenia: LF Cutoff -10dB @ 10Hz to 20,000Hz; LF Cutoff -3dB @ 15Hz to 20,000Hz; Within ±1.5dB @ 20Hz to 20,000Hz
Zniekształcenia (%):ANC: ON (1kHz/1mW) @0.5%; ANC: OFF (1kHz/1mW) @ 0.25%
Komunikacja: Bluetooth z aptX HD i NFC; 3,5 mm (Mini Jack)
Czas pracy na baterii: ok. 15 h
Waga: 320 g (bez kabla)

 

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia



Gość
Ta zawartość jest zamknięta i nie można dodawać komentarzy.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.