Skocz do zawartości
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Test wzmacniacza KR Audio VA-340


audiostereo.pl
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-20325-100003843%201223571664.jpg,old/post-20325-100003844%201223571664.jpg,old/post-20325-100003845%201223571664.jpg

Wojna to jeden z pierwszych wynalazków człowieka. Konsekwentnie wprowadzany od czasów "jaskiniowców", gdy chodziło jedynie o odebranie smaczniejszego kawałka mięsa, poprzez wszystkie kolejne wieki, gdzie wraz z rozwojem cywilizacji i inteligencji człowieka, wojny stawały się coraz powszechniejsze i coraz więcej kwestii w ten sposób załatwiano. W obecnych czasach, poza wojnami napędzanymi jakąś formą "kasy", pozostałe toczą się o takie czy inne przekonania. I nie kończy się niestety na fundamentalnych kwestiach typu różnica wiary - wojny tak głęboko zapadły w naturę ludzką, że są toczone, w różnych formach, na niemal każdym możliwym froncie. Nasze, audiofilskie podwórko nie jest bynajmniej wyjątkiem. Wyznawcy zapisu cyfrowego gotowi są pojedynkować się z "analogowcami", zwolennicy solid state z lampiarzami toczą krwawe batalie na łamach for internetowych. Cechą charakterystyczną takich wojen jest to, że nikt, nigdy nie daje się przekonać, a jeśli już zmienia front to po cichu – to, w teorii, czyni takie wojny bezprzedmiotowymi, ale do tej pory nikogo to nie zniechęciło.

 

Ta recenzja, a jakimś stopniu nawiąże do konfliktu na linii tranzystor - lampa. Większość producentów godzi się z faktem, że ich targetem mogą być albo lampowcy albo tranzystorowcy i nie ma się co szarpać - na zdobycie klientów pośród obydwu grup równocześnie raczej nie ma szans. Niektórzy audiofile radzą sobie z problemem samodzielnie zestawiając lampowe przedwzmacniacze z tranzystorowymi końcówkami, próbując w ten sposób połączyć zalety i wyeliminować wady poszczególnych typów konstrukcji i takie rozwiązanie sprawdza się całkiem dobrze w wielu przypadkach.

 

Włoski inżynier Riccardo Kron podszedł do tematu w całkowicie odmienny sposób. Po pierwsze stworzył w Czechach firmę KR Audio, która zajęła się produkcją lamp, kolejnym krokiem było rozpoczęcie produkcji również wzmacniaczy lampowych, wykorzystujących produkowane lampy. Ambicją pana Riccardo było stworzenie wzmacniacza lampowego, który będzie czarował lampową barwą, oferując równocześnie tranzystorową dynamikę i pace&rythm, czyli próba pogodzenia dwóch wrogich, audiofilskich frakcji. Absolutnie nie próbował ułatwiać sobie życie i dlatego jego lampy zostały zaprojektowane od początku, i tak produkowane przez KR Audio lampy 300B, zarówno sama 300B, jak i 300XLS, są elektrycznie identyczne z matką wszystkich lamp tego typu czyli Western Electric, dzięki czemu można je stosować w każdym "standardowym" wzmacniaczu, ale jednocześnie ich specjalna konstrukcja umożliwia uzyskanie znacznie większych mocy, odpowiednio nawet 18 i 25W. Większa moc, którą można uzyskać z lamp KR pozwala stworzyć wzmacniacz, który będzie w stanie napędzić dużo trudniejsze głośniki, niż standardowy 8-9 watowy wzmacniacz 300B. Pozostała jeszcze kwestia tranzystorowej dynamiki i doskonałego pace&rythm. Skoro, w przekonaniu pana Krona, końcówka mocy musiała grać w klasie A i musiała być na lampach to miejsce na tranzystor pozostało jedynie ... w przedwzmacniaczu. Tak właśnie powstały konstrukcje hybrydowe KR Audio, w tym VA 340 – wzmacniacz oddający 20W mocy w klasie A z lampy 300XLS lub zamiennie z 842VHD.

 

Wzmacniacz przytargało do mnie dwóch panów z SoundClubu w wielkiej, drewnianej skrzyni, a ponieważ było to w czasie mojej nieobecności, więc wzmacniacz w skrzyni pozostał. Po powrocie do domu oczywiście wziąłem się za wypakowywanie. Pierwsze podejście skończyło się bardzo szybko – poczułem się jak sztangista na pomoście, któremu wrzucono na sztangę parę kilogramów za dużo i po prostu nie udało mi się oderwać wzmacniacza od ziemi. Drugą próbę podjąłem wzmocniony odpowiednią ilością kalorii, i tym razem udało się bez strat w ludziach i sprzęcie. Ta drobna machina waży katalogowo 36 kg ale kiedy trzeba ją podnieść z podłogi, rozpakować z folii i zanieść na stolik, to człowiek gotów byłby się założyć, że targał minimum 50kg. Po ustawieniu na stoliku, mogłem się wreszcie przyjrzeć wzmacniaczowi. Uroda jest rzeczą względną, ale do mnie przemawia taki, dość surowy, czarno-srebrny design. Lampy mocy zamontowane są w osłonkach, dzięki którym nie można bezpośrednio dotknąć lampy, acz przed oparzeniem raczej nie ochronią. Z tyłu mamy 4 wejścia RCA, zaciski głośnikowe i dość specyficznie rozwiązana kwestię wyboru 4 lub 8 Ohm – trzeba odkręcić śrubkę, zdjąć małą blaszkę, wykręcić kilka kolejnych śrubek, wkręcić je w inne dziurki – brzmi skomplikowanie, ale nie jest aż tak źle – zabiera to zaledwie kilka minut. Z dodatkowych zabiegów przed włączeniem pozostaje zdjęcie z lamp silikonowych pierścieni, które zabezpieczają bańki na czas transportu. Wzmacniacz wyposażono również w ułatwienie dla leniuchów, czyli pilota, którym urządzenie można włączyć, wybrać kanał i regulować głośność.

 

Nie ma chyba zbyt wielu rozwiązań na rynku, mających tranzystorowe pre i lampową końcówkę mocy (SETów w klasie A na dodatek), więc pewnie dlatego nie miałem do tej pory okazji słuchać takiej konstrukcji i nie wiedziałem czego oczekiwać po VA 340. Tak zupełnie szczerze to nie byłem w stanie podejść do odsłuchu całkowicie bez uprzedzeń, bo jednak te tranzystory w torze uwierały mnie, zagorzałego lampiarza, ciągle gdzieś tam z boku :-). Rozpocząłem odsłuchy z zainstalowaną lampą mocy 300XLS, której wcześniej miałem okazję słuchać w kilku klasycznych wzmacniaczach 300B, w tym w moim (na dziś referencyjnym) Art Audio Symphony II.. Pierwszy dzień potwierdzał w zasadzie moje uprzedzenia, choć nie był to dzień odsłuchowy - podobnie jak w przypadku innych odsłuchiwanych urządzeń, tak i tu włączyłem wzmacniacz na cały dzień z płytą w pętli (koncert Claptona "One more car, one more Rider"). Ponieważ była to sobota, więc mogłem od czasu do czasu "rzucać uchem" i ... niespecjalnie mi się podobało, ale przynajmniej miałem pewność, że wzmacniacz zaadoptuje się w systemie i że następnego dnia będę już mógł go posłuchać na poważnie. W niedzielę zasiadłem więc do pierwszych odsłuchów - zacząłem od Carmen Bizeta (RCA pod Karajanem z Leontyną Price). Włączyłem, przesłuchałem całą operę (3 CD!) i ... zacząłem od początku. Pewnie miłośnicy opery powiedzą, że mam niezbyt wyszukany gust, ale dla mnie właśnie Carmen i właśnie w tym wykonaniu to opera numer 1. Zawsze słucham jej z ogromną przyjemnością, ale to co usłyszałem tym razem, tu użyję kolokwializmu, wgniotło mnie w fotel. Do tej pory, niezależnie od wzmacniacza, duża klasyka brzmiała u mnie dobrze, ale tylko dobrze, z czym świadomie godziłem się, uznając inne zalety mojego systemu za bardziej dla mnie istotne. Przy takiej muzyce mojemu zestawowi brakuje przede wszystkim dwóch rzeczy - po pierwsze rozdzielczości (co zawsze wiązałem z tym, że po prostu jeden szerokopasmowy głośnik nie jest w stanie oddać prawidłowo, tak "dużego", złożonego dźwięku, jaki daje orkiestra), i po drugie masy/dynamiki dźwięku, co też wynika z ograniczeń Fostexa. VA 340 zdecydowanie poprawił rozdzielczość i dodał brakującej hmmm... (fuj ??!!) tranzystorowej masy/dynamiki dźwiękowi. Czyli jednak się da! Niedziela upłynęła więc pod znakiem "dużej" muzyki - w CD lądowały: Wesele Figara pod Jacobsem, muzyka filmowa z 3ciej części Piratów z Karaibów oraz z Gladiatora i sampler Reference Recordings. Byłem absolutnie zachwycony. Dźwięk z wzmacniacza KR był dość równy w całym paśmie, acz jednak odrobinę podkreślał skraje pasma co świetnie wkomponowywało się w mój system, miał odpowiednią masę, rozdzielczość, ogromną dynamikę - do słuchanej muzyki po prostu rewelacja. Czułem się trochę tak, jakbym słuchał naprawdę dobrego tranzystora, ale 300XLS w końcówce dawały gładkość, jakiej z tranzystora do tej pory nie słyszałem.

 

Kolejnego dnia zabrałem się więc za inną muzykę pełen nadziei, że jeśli w jazzie, bluesie i klasyce w małych składach usłyszę magię 300B, czyli kapitalną średnicę i znakomitą barwę instrumentów, to będę miał wzmacniacz (dla mnie) idealny. W CD lądowały kolejno Companion Patricia Barber, Folk Singer Muddy Watersa, na talerzu gramofonu Blue Train Coltrane'a, nowa płyta Cassandry Wilson, i ...? I VA 340 dalej grał tak samo - bardzo dobra scena, rozdzielczość, dynamika, wypełnienie (zwłaszcza na basie) i tylko ... brak magii 300B, nie było tej fenomenalnej średnicy, barwa głosu czy instrumentów jest jak najbardziej poprawna, ale nie zachwyca, nie ma tej niezwykłej namacalności, wrażenia koncertu na żywo. Żeby być całkiem szczerym - 300XLS próbuje dać namiastkę magii 300B i w niewielkim stopniu to się udaje, ale skupia się jednak na innych aspektach dźwięku, z korzyścią dla wymienionych wcześniej, bardziej dynamicznych rodzajów muzyki. Nie ma więc mojego ideału. Jest bardzo dobrze i fan tranzystora powinien się w tym dźwięku zakochać bo będzie miał tranzystorowe granie z delikatnym muśnięciem lampy, które wygładzi i upiększy, w dobrym tego słowa znaczeniu, dźwięk. Każdy, dla kogo duża klasyka jest najważniejsza i kto będzie miał odpowiednie kolumny, bo jednak te 20W nie uciągnie każdego głośnika, choć pewnie z wieloma by sobie poradziło, też powinien być w pełni usatysfakcjonowany. Niewykluczone, że miłośnik rocka też - wrzuciliśmy do CD remaster Back in Black ACDC, a na szlifierkę Live tej samej kapeli i też było bardzo, bardzo dobrze – nóżki tupały, palce pstrykały, głowy się kiwały.

 

Pozostało więc spróbować, jak VA-340 gra na drugiej dostarczonej lampie czyli 842 VHD. Jest to chyba zupełnie własna konstrukcja KR, bo co prawda istniała lampa 842, ale jej parametry odbiegają znacząco od tej lampy. Natomiast parametry 842 VHD i 300 XLS są dość podobne - ta lampa również oddaje w VA 340 20 W na kanał, porównanie między tymi lampami jest więc jak najbardziej na miejscu. Podejrzewałem, że lampa, która ma jeszcze mniej wspólnego z 300B niż 300XLS, raczej nie będzie szła w kierunki magii 300B, ale pozostało sprawdzić. Słuchałem tych samych płyt co wcześniej i było tak, jak przewidywałem – szkoła dźwięku ta sama, czyli brzmienie świetnego tranzystora, upiększonego wpływem lampy. Różnica między 300XLS i 842VHD polega na tym, że ta druga gra "tak samo tylko bardziej" :-). Wzmacniacz zagrał z jeszcze większą dynamiką i rozmachem, świetnie poukładana scena, dokładnie zarysowane plany, imponujące wybrzmienia. W porównaniu do 300XLS nie ma już tej próby gry w stylu 300B – czy to plus, czy minus to już zależy od punktu widzenia. Dla mnie VA-340 byłby wymarzonym drugim wzmacniaczem, do słuchania przede wszystkim dużej klasyki i rocka, a w tych gatunkach średnica z 300B nie jest mi potrzebna a w formie oferowanej przez 300XLS wręcz na dłuższą metę nieco przeszkadza, bo przypomina czego temu dźwiękowi brakuje do (mojego) ideału. Dlatego ja wybierając ten wzmacniacz na drugą opcję w moim systemie wziąłbym go z lampą 842VHD – żadnego udawania 300B - "wykop", przejrzystość, precyzja w rysowaniu planów i poszczególnych instrumentów, choć wszystko ciągle jeszcze tym "dobrym muśnięciem triody". Ale jeśli miałby to być jedyny wzmacniacz w systemie, który musiałby być uniwersalny, to wybrałbym raczej 300XLS.

 

Czy więc ten wzmacniacz ma szansę zakończyć konflikt lampiarzy z tranzystorowcami? Definitywnie zapewne nie, ale na pewno pozwoli zbliżyć stanowiska stron konfliktu, i to zbliżyć znacząco – moim zdaniem jedni i drudzy mogliby znaleźć w brzmieniu tego wzmacniacza coś dla siebie.

Marek Dyba

 

 

Szczegółowe dane:

Dystrybutor: SoundClub

Cena: 21 000 zł

Wzmacniacz zintegrowany SET, klasa A, zero negative feedback

Lampy: KR300BXLS x 2 (lub KR842VHD x 2)

Moc wyjściowa: 2 x 20W RMS (THD=3%)

Pasmo przenoszenia: 20Hz - 20kHz (-3db)

Wejścia: 4 x 0,75V RMS / 47kOhm (20W)

Impedancja obciążenia: 4 lub 8 Ohm

Wymiary: 535 (S) x 415 (G) x 255 (W) mm

Masa: 36kg

 

System odsłuchowy:

- żródła: CEC 51 XR, Michell Gyro SE + Technoarm + AT OC 9 II

- phonostage ESELabs Nibiru oraz Art Audio Vinyl One

- głośniki – tuby z Fostexem FE206E

- okablowanie: głośnikowe ZU IBIS; IC ZU VARIAL, PSC Silver/Gold

 

.

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



"Surowy, techniczny" wygląd urządzenia to cecha wspólna dla wszystkich urządzeń tego producenta, a połączenie obu technik, lecz w odwrotnej konfiguracji, aczkolwiek dalej uznawanej jako hybryda, można uznać za ciągłe poszukiwania przez KR dźwięku doskonałego.

 

Kolejne wielkie brawa za dizajn i walory soniczne, szkoda że ta cena taka duża, ale czy duża?, owszem jak na moją kieszeń tak, jednak warta wydania tych pieniędzy.

Dla mnie urządzenia tej firmy zawsze kojarzone były ze "wszechstronną" jakością zarówno wykonania, jak i reprodukcji dźwięku.

 

Jednocześnie chce powiedzieć że z firmą KR nie mam żadnych konotacji, gdyż powyższe wpisy mogły by na to wskazywac.

Po prostu cenie to, co jest naprawdę bardzo dobre.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Po lekturze zdecydowanej większości artykułów nasuwa mi się pytanie.

Niekierowane konkretnie do autora tego tekstu (pozdrowienia pal), ale raczej będące jakąś próbą posumowania dotychczasowego dorobku działu "Artykuły". Dość obcesowe i bezpośrednie, przyznaję.

Ale, mam nadzieję, wybaczajne, bo wynikające z życzliwości i sentymentu dla miejsca i ludzi z nim związanych.

 

Czy w redakcji AS ktoś potrafi pisać?

Przecież niemal wszystkie teksty są jakieś takie........ wymagające sporego wysiłku przy czytaniu i utrudniające skupienie na samej merytoryce.

Alek Rachwald kiedyś wspominał, ze w gazecie, w której pisuje, ostatecznym przygotowaniem "wersji do druku" jego tekstów zajmuje sie polonista.

Może dobrym pomysłem byłoby zatrudnienie przez właściciela AS stylisty do nadania artykułom bardziej "przyjaznej" dla czytelnika formy?. Biorąc pod uwagę niewielką ilość publikowanego materiału, to nie będą przecież wielkie koszta.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś słuchałem końcówki VT20 na zimnych lampach i zrobiła bardzo dobre wrażenie chociaż w zestawieniu jakie słuchałem troszkę brakło mi wypełnienia, masy na średnicy ale w odpowiedniej konfiguracji naprawdę mocna rzecz. Rzeczywiście łączy cechy lampy i szybkiego tranzystora i robi to bez sztuczek.

 

Wygląd poprostu jak to KR

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Stephane, posypuję głowę popiołem. Sam odpowiadam za wszytkie teksty, w dodatku cóż, sam piszę, jak piszę (na ten temat też bywają różne opinie). Natomaist w teksty innych autorów ingeruję minimalnie. Przyznam, że jeśli autor w dwóch linijkach użył słowa "lampa" 5 razy, redaktor miał obowiązek zareagować. Obiecuję poprawę. Ale przyznam, polonistą nie jestem i co gorsza, chyba już nie zostanę.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja się przyznaję bez bicia, że za speca od pisania się absolutnie nie uważam, a w tekście o TRI nawet napisałem dlaczego nie nadaję się na recenzenta :-)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No i swoją drogą prawdziwych fachowców od pisania w Polsce w tej branży za wielu nie ma, ale też mam nadzieję że za jakiś czas AS się takowych dorobi (być może po prostu sobie ich "wychowa"), skoro ambicją portalu jest bycie polskim Stereophile'm.

PS. chętnie przyjmę każdą konstruktywną krytykę tu, czy też na priva, bo trudno jest zauważyć błędy czy też niejasności we własnych tekstach (acz etatowym recenzentem i tak raczej nigdy nie będę :-)).

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Panowie, nie biorę tu w obronę pana Marka Dyba, napisał jak potrafił.

Dla mnie tekst jak najbardziej zrozumiały, "bojkotować" mogę jedynie teksty i recenzje które w swej treści posiadają zbyt dużo przenośni rodem z "Pana Tadeusza".

Prosty "wojskowy język" jest najbardziej rozumiany przez wszystkich, a używanie metafor powinno być minimalizowane.

Opinie nasze nie powinny być więc kierowane do autora za jego recenzję, tylko powinny być skupione na estetyce urządzenia i wrażeniach sonicznych jakie przedstawił Swoim zdaniem autor testu, po odsłuchach KR.

 

Założenie na Bocznicy tematu o możliwościach erudycyjnych recenzentów, może rozwiązać wiele waszych wątpliwości.

Ja tych wątpliwości nie mam.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.