Skocz do zawartości
Trwa aktualizacja silnika forum! Czytaj więcej.. ×
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Test wzmacniacza Triode TRV-A88SE


audiostereo.pl
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-1-100002074%201212344891.jpg,old/post-1-100002075%201212344891.jpg,old/post-1-100002076%201212344891.jpg
Triode Production Ltd to japońska firma działająca na rynku audio od 15 lat. Podstawę oferty stanowią wzmacniacze zintegrowane (TRV-A88SE, TRV-A300SE, TRV-35SE, TRV-88SE, VP-300BD) oraz monobloki (TRV-M300SE, TRV-M88SE, TRV-M88PP). Ofertę uzupełniają: przedwzmacniacz ze stopniem gramofonowym TRV-4SE, wzmacniacz słuchawkowy TRV-84HD oraz odtwarzacz CD TRV-CD4SE. W każdym z urządzeń zastosowano technologię lampową.

Niewielka integra TRV-A88SE to druga od dołu pozycja w ofercie wzmacniaczy japońskiej firmy. Konstrukcja ma dość standardowy i zwarty projekt bryły, z wyeksponowanymi na górnej płycie lampami oraz umieszczonymi za nimi transformatorami. Producent nie ukrywa, że obudowy urządzeń Tri wykonywane są w Chinach. Wzmacniacz przykuwa uwagę estetycznym wykorzystaniem różnych materiałów oraz umiejętnym połączeniem ich kolorów i faktur. Górna płyta obudowy pokryta jest blachą polerowaną na wysoki połysk, stanowiąca lustrzane tło dla dwóch par lamp. Przednią płytę wykonano z grubego płata anodyzowanego aluminium. Po jej lewej stronie, w ciemniejszej prostokątnej obsadzie, widoczny jest główny włącznik zasilania. Selektor źródeł oraz pokrętło regulacji głośności umieszczono po stronie prawej. Funkcje poszczególnych przełączników są opisane estetyczną czcionką. Z aluminium wykonana jest również tylna ścianka wzmacniacza, wyposażona w gniazdo zasilające IEC, 3 pary wejść RCA oraz zaciski głośnikowe dla głośników o impedancji 6 Ohmów i 8 Ohmów. Z jej niewielkich rozmiarów wynika nietypowe rozmieszczenie gniazd głośnikowych w obrysie dwóch trójkątów. Nie będzie to ograniczeniem dla podłączenia kabli głośnikowych zakończonych wtykami bananowymi, ale może utrudniać wygodny montaż widełek. Boki obudowy wykonano z drewna lakierowanego na kolor mahoniowy. Jednak główną ozdobę wzmacniacza stanowi ... pokrywa transformatorów w kolorze metalizowanym bordowym. Pojedyncza puszka zakrywa wszystkie transformatory. Umieszczono na niej nazwę producenta oraz opis zawartości - Audio Transformer Module, z dalszym rozwinięciem - Wide Frequency Response oraz sugestywnym określeniem High Quality. Jak się okaże podczas odsłuchów, nie są to puste deklaracje i można Japończykom wybaczyć ten brak skromności.

Wzmacniacz wyposażony jest w łatwo zdejmowaną klatkę z czarnej blachy i prętów, stanowiącą osłonę dla lamp elektronowych. W stopniu przedwzmacniacza pracują dwie podwójne triody 12AX7. Nie posiadają one oznaczeń producenta. Lampy mocy mają naniesione logo Tri KT88 i są zaaplikowane w konfiguracji single-ended (po jednej na kanał). Układ elektroniczny oraz podstawki lamp zamontowano na niewielkiej płytce drukowanej. W specyfikacji producent podkreśla japońskie pochodzenie kluczowych dla brzmienia elementów (kondensatory Toichi Oil, rezystory KOA). Wzmacniacz pracuje w klasie A oddając skromnie wyglądające na papierze 2x12W mocy. Mimo niewielkich rozmiarów waży solidne 11,5kg. Brak zdalnego sterowania może być powodem do narzekań dla jednych, a wyznacznikiem audiofilskiego minimalizmu dla drugich. Tych ostatnich z kolei niech nie zmyli kolorowy wygląd wzmacniacza, bo głównym atutem TRV-A88SE jest jego brzmienie.

Wzmacniacz dotarł od dystrybutora zupełnie nowy. Było to w momencie, gdy prowadziłem odsłuchy kolumn Art Emotion Monitor. Ich brzmienie w zestawieniu z mocną hybrydową integrą SoundArt Jazz nie było porywające. Nie spisał się także wzmacniacz push-pull w technologii lampowej. Zmiana na TRV-A88SE, mimo, że urządzenie nie było wygrzane, była jak wiosenny deszcz. Dźwięk ożył, nabrał blasku i wigoru. Kolumny jakby czekały na tych kilka właściwych watów. „Sonaty” D.Scarlattiego w wykonaniu W.Kłosiewicza zaskoczyły mnie lekkim i zwinnym brzmieniem klawesynu. Podobnie efektownie zaprezentowane zostały „Scherza” F.Chopina w karkołomnym wykonaniu I.Pogorelicha. Tempo gry pianisty, galop palców na klawiaturze fortepianu były bardzo przekonujące, a rozdzielczość brzmienia na bardzo wysokim poziomie. Dźwięki wypełniały pomieszczenie lekko, swobodnie i tak naturalnie, że analizowanie brzmienia odłożyłem na później.

Po kilku godzinach słuchania miałem już pogląd na charakter zestawienia z monitorami ART. Pomimo słyszalnej przewagi brzmieniowej nad pozostałymi wzmacniaczami, nie uzyskałem optymalnej przejrzystości zakresu średniotonowego. W pewnych obszarach średnicy głosy uciekały jakby krok do tyłu, nie miały blasku znanego mi z mojego systemu, dźwięk był minimalnie zmatowiony. Zmieniłem oryginalne lampy 12AX7 na jugosłowiańskie Ei ECC83 (NOS). Efektem było uzyskanie lepszego nasycenia brzmienia, które stało się soczyste i barwne. Poprawie uległo także rozciągnięcie i kontrola basu, przez co dolna część pasma nabrała pełniejszej masy. Taki charakter brzmienia spowodował, że odsłuchane ponownie płyty zabrzmiały bardziej energetycznie, wciągająco i namacalnie. „Scherza” F.Chopina, nagrane z pasją, zostały odtworzone niezwykle emocjonalnie, wprost magicznie. Klawesyn Kłosiewicza uzyskał większy wolumen i zabrzmiał bardziej bezpośrednio i namacalnie. Kameralne zespoły akustyczne, jak złożony z violi da gamba, trąbki i perkusji zespół Paolo Pandolfo z płyty „Travel notes”, wzbogacony pięknym, niskim głosem Laury Palimeno były tour de force TRV-A88SE. Niewielki wzmacniacz wykazał się umiejętnością kreowania naprawdę wciągających spektakli muzycznych. Fortepian, skrzypce i gitary zabrzmiały ponadprzeciętnie dobrze. Z kolei kontrabas miał dobrze słyszalne, duże pudło, dobre wypełnienie i barwę, jednak bez potęgi właściwej wydajniejszym prądowo wzmacniaczom. Gwizdanie i śpiew L.Taylora w utworze „Isn’t She Lovely” nie miały śladu szorstkości i sztuczności. Zapewniało to naprawdę duży komfort i satysfakcję z odsłuchów. Były to cechy powtarzalne na różnym materiale muzycznym i na tym można by zakończyć pisanie recenzji, wstawiając w notatniku mocną czwórkę. Szkoda było rozstawać się z dzielnym wzmacniaczem, więc gdy monitory ART powędrowały do dalszych recenzji, pokusiłem się o mezalians i zastąpiłem je ATC SCM-35.

Każda zmiana w systemie powodująca poprawę brzmienia cieszy. Niektóre zmiany pozwalają z kolei odkryć granice możliwości urządzenia. Dla dwunastowatowej lampowej integry single-ended takim egzaminem było połączenie z trudniejszymi do wysterowania kolumnami. Zmiana monitorów na podłogówki, choć z pozoru okrutna, okazała się wcale dobrym posunięciem. Ciekawie zabrzmiały analogowe wersje „Violatora” Depeche Mode. Wzmacniacz wygładził nieco ostrości brzmienia, jednocześnie nie zabrał tej niebanalnej muzyce serca ani energii. Nie będę ukrywał, że niskim tonom zabrakło pełni potęgi, jednak zróżnicowanie i szybkość basu były zaskakujące. Sampler Audio Physica to płyta, na której umieszczono jedne z najbardziej wymagających dla systemów nagrań. W tych i innych utworach nie obserwowałem żadnego spowolnienia, ani rozluźnienia niskich tonów. Nie było też efektu nagłego odcięcia najniższych składowych. Dolny skraj pasma wygasał stopniowo i był to efekt bardzo naturalny. Natomiast monitorowy charakter średnicy ATC posłużył odtwarzaniu wokali oraz bardziej czystemu i bezpośredniemu brzmieniu skrzypiec. Głos Esther Ofarims w nagraniach z płyty „Five Songbirds” wytwórni FIM to przykład niezwykłej barwy, czystości, a jednocześnie efekt kunsztu realizatorskiego. Trójdrożne kolumny zmusiły TRV-A88Se do bardziej wytężonej pracy, ale to nietypowe i trochę nieżyciowe zestawienie lepiej poradziło sobie z przejrzystością brzmienia, także składów orkiestrowych. Przykładem niech będzie winylowe tłoczenie ścieżki dźwiękowej do „Amadeusza” M.Formana. No i do tego dodajmy iście holograficzne wrażenia przestrzenne. Do zakochania jeden krok. I duży plus dopisany do pierwszej oceny.

TRV-A88SE nie jest wzmacniaczem uniwersalnym, który spodoba się każdemu. To niezwykle atrakcyjna propozycja skierowana do melomanów i miłośników lamp, już osłuchanych i oswojonych z brzmieniem single-ended oraz amplifikacją niewielkimi mocami. Żywiołem wzmacniacza jest muzyka akustyczna i wokal. Ich oddaniu trudno coś zarzucić, także w konfiguracji ze stosunkowo trudnymi do napędzenia kolumnami. Znam urządzenia konstruowane jak wyczynowe. Wzmacniacz Triode jest przedstawicielem mniejszej grupy elegancko wyglądających i tak też grających. Został stworzony z myślą o koneserach, którzy docenią piękną barwę, gładkość i naturalność brzmienia oraz zdolność przekazywania muzycznych emocji i nastrojów.
Paweł Gołębiewski

Dane techniczne:
Dystrybutor
Cena: 6900zł

Wzmacniacz zintegrowany KT88 single ended
Moc: 12W + 12W (8ohm)
Pasmo przenoszenia: 15Hz- 40 kHz (+/- 1dB)
Zniekształcenia: 0.1% (1kHz)
Poziom SN: 88dB
Czułość wejściowa: 0,7V
Impedancja wejściowa: 250kohm
Wyjścia: 6 and 8ohm
Wejścia: 3 (liniowe)
Pobór mocy: 100watts
Lampy: KT88 – 2 szt, 12AX7 (ECC83) – 2 szt.
Kondensatory: Toichi Oil (Japonia)
Rezystory: KOA (Japonia)
Wymiary WxSxG: 18,5x23x40 cm

Wzmacniacz Tri TRV-A88SE testowałem w konfiguracji z następującymi elementami:
Odtwarzacz CD: SoundArt Sarah, gramofon: napęd Garrard 401 custom, ramię OriginLive Silver, wkładka Lyra Skala, przedwzmacniacz gramofonowy: GSP Revelation, kolumny: ART Loudspeakers Emotion Monitor, ATC SCM-35, okablowanie: FadelArt Coherence (interkonekt RCA, kable głośnikowe, kable zasilające, listwa)

Załączone miniatury

sprzet sprzet sprzet


Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze

„WZMACNIACZ DOTARŁ OD DYSTRYBUTORA ZUPEŁNIE NOWY”

 

To sugeruje czytającemu niecodzienność i wyjątkowość stanu w jakim znalazł się autor.

W języku potocznym pierwszym nasuwającym się przeciwieństwem słowa „ nowy” jest słowo„stary”. Piszący więc niejako dobrowolnie podsuwa czytającemu szereg niekorzystnych dla siebie pytań:

 

1.Dlaczego redakcja dostaje zwykle do testowania urządzenie stare?

2.Jaką pozycję wśród urządzeniodawców posiada redakcja, skoro zwykle musi testować urządzenia stare?

3.Czy mnie to robi różnicę? I jeżeli robi, to czy w takim razie nie powinno się w leadzie rencenzji wprowadzić wyraźnego rozróżnienia: dzisiaj testujemy „używane”; dzisiaj testujemy „nowe”

 

Proponowałbym zastanowienie się nad zmianą tego zdania, lub uściśleniem przekazu przez użycie słów dodatkowych, np.: „niewygrzany”. Należy uniknąć stworzonego wrażenia, że piszący na co dzień ma wyłącznie dostęp do jakichś szrotów.

Pozdrawiam serdecznie

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

:)

No tak, dotarł nowy, w dziewiczym kartonie i wcześniej nie używany - związku z tym niewygrzany.

Częściej trafiają urządzenia po odsłuchach innych recenzentów lub demo - już wygrzane.

Pozdrawiam

Papamek

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co to znaczy, że tempo gry pianisty było przekonujące? Mam rozumieć, że na innych wzmacniaczach jest nieprzekonujące? pianista gra wolniej?

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ot, skrót myślowy. Precyzyjniej można napisać, że system potrafił przekonująco przekazać technikę gry Pogorelicha. To miałem na myśli. A interpretacja, że inne wzmacniacze grają wolniej - coś w tym jest...

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.