Skocz do zawartości
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Wzmacniacz zintegrowany Mach


Fr@ntz
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/monthly_09_2012/ccs-2651-0-14916300-1348937068.jpg,monthly_09_2012/ccs-2651-0-45445000-1348937069.jpg,monthly_09_2012/ccs-2651-0-65771600-1348937070.jpg,monthly_09_2012/ccs-2651-0-06219300-1348937072.jpg,monthly_09_2012/ccs-2651-0-43901800-1348937073.jpg,monthly_09_2012/ccs-2651-0-93715300-1348937074.jpg,monthly_09_2012/ccs-2651-0-37007700-1348937076.jpg,monthly_09_2012/ccs-2651-0-79400100-1348937077.jpg,monthly_09_2012/ccs-2651-0-16845900-1348937079.jpg

Z „elektroakustycznym wzmacniaczem mocy” Mach miałem pewien problem. Otóż bieżąca sesja testowa jest jego drugą szansą. Nasze pierwsze (styczniowe) spotkanie wypadło na tyle mało przekonująco, że zamiast wysmażyć przepełnioną krytyką recenzję urządzenie wróciło do producenta. Wyszedłem z prostego założenia, że skoro otrzymałem prototyp, który jak się później okazało posiadał błędnie dobrany potencjometr głośności, to lepiej poczekać na egzemplarz zdatny do użytku niż wylewać dziecko z kąpielą i na dzień dobry wstawiać w rubrykę odpowiedzialną za ocenę końcową adnotację „nie rokuje”. Skoro jednak pan Janusz Machałek zdecydował się na comeback swojego dzieła, którego stworzenie zajęło ponad dwa lata oznacza to ni mniej ni więcej, że taryfa ulgowa się skończyła i zaczyna się twarda szkoła życia.

Najpierw wypadałoby jednak pokrótce opisać wygląd urządzenia, które swój (nieoficjalny?) debiut miało podczas zeszłorocznego Audio Show. Zakładam, że planowany design miał być, i mam nadzieję, że będzie, połączeniem skromnej elegancji i prostoty. Piszę zakładam, gdyż dostarczony egzemplarz testowy oprócz grubej, anodowanej na czarno aluminiowej płyty czołowej z umieszczonymi po prawej stronie trzema pokrętłami (regulator głośności, selektor wejść i włącznik sieciowy) wykonany był z dość wiotkich i niebudzących zaufania blach stalowych. Tylna ścianka również niczym specjalnym nie zachwycała – dość pośledniej jakości, pojedyncze terminale głośnikowe, pięć par wejść liniowych i gniazdo sieciowe IEC zintegrowane z bezpiecznikiem. Całkowity brak opisów nikogo nie powinien przerażać, gdyż dotyczy jedynie wersji demonstracyjnej – egzemplarze komercyjne mają posiadać odpowiednie oznaczenia (otrzymałem potwierdzające powyższe słowa zdjęcia gotowych elementów). Generalnie sam projekt przypomina, choć lepszym określeniem byłoby nawiązuje do stylistyki produktów francuskiego Lavardina, czy takich klasyków jak Musical Fidelity B1. Minimalizm podkreśla również brak pilota. Niestety wykonanie delikatnie mówiąc jest bliższe warsztatowo – hobbystycznemu DIY (i to takiego typowego – na własny użytek) niż posiadającemu iście high-endowe aspiracje praktycznie komercyjnemu produktowi wycenionemu na 30 tys. zł. Tak, tak. To nie jest literówka, czy błąd w druku. Cena Mach’a to 30 000 zł a dokładnie 29 999,7 zł (zakładając 23% stawkę VAT).

 

 

ccs-2651-0-14916300-1348937068_thumb.jpg ccs-2651-0-45445000-1348937069_thumb.jpg ccs-2651-0-65771600-1348937070_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-06219300-1348937072_thumb.jpg ccs-2651-0-43901800-1348937073_thumb.jpg ccs-2651-0-93715300-1348937074_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-37007700-1348937076_thumb.jpg ccs-2651-0-79400100-1348937077_thumb.jpg ccs-2651-0-16845900-1348937079_thumb.jpg

 

Zgodnie z materiałami informacyjnymi integra Mach charakteryzuje się bardzo wyśrubowanymi parametrami technicznymi będącymi pochodną dobieranych wręcz z aptekarską dokładnością i wyselekcjonowanych komponentów. Co prawda nie dane mi było rozkręcić testowanego urządzenia (prośba konstruktora), jednak przez otwory wentylacyjne w porywie bez trudu można było zauważyć potężny toroidalny transformator i przylegającą do nie mniej imponującego radiatora (zajmującego całą długość obudowy) płytkę drukowaną wypełnioną po brzegi kondensatorami filtrującymi napięcie. Przykładowo tranzystory dobierane były tak, by ich charakterystyka przypominała wzmacniacze oparte na lampach elektronowych, a więc nacisk położony został na wyłapanie takich, w których dominowały parzyste harmoniczne, z toru audio wyeliminowano kondensatory a pasmo przenoszenia osiąga zakres 0-1Mhz przy spadku – 3dB. Przynajmniej „na papierze” wygląda to niezwykle obiecująco. Sęk w tym, że takie idealne od strony teoretyczno – laboratoryjnej urządzenia część z forumowiczów powinna doskonale pamiętać. Sygnowane np. marką T*****cs były wzorcowo zaprojektowane i świetnie wychodziły na pomiarach (przynajmniej tych fabrycznych). Szkoda tylko, że z niewielkimi wyjątkami nie grały … Pytanie jak jest z Mach’em.

 

Od razu zaznaczę, że zalecanego przez konstruktora, podczas styczniowych testów, porównania z Jadisem I35 wolałem już nie powtarzać. Wystarczył mi błyskawiczny KO, jaki zafundował polskiej konstrukcji francuski lampowiec za pierwszym razem. Prawdę powiedziawszy gdyby wszystko trochę inaczej rozegrało się w czasie, to jako sparring partnera miałbym jeszcze wzmacniacz MingDa MC300-ASE, który pomimo niewygórowanej ceny, ma spore szanse namieszać na rynku. Skoro jednak lampowej konkurencji, do której walorów brzmieniowych miał podobno Mach nawiązywać, nie miałem pod ręką ograniczyłem się do bezpośrednich porównań z tranzystorowym Elektrocompanietem ECI-5, odznaczającym się muzykalnością i zapewniającą spokojny sen rezerwą mocy.

 

Po przesiadce z norweskiej integry na „jedynie” 40 W Macha i z A.R.T.ami „Brothers in Arms” Dire Straits (20th Anniversary Edition SACD) dość boleśnie dali odczuć nieobecność w pokoju odsłuchowym Marka Knopflera. Nie chodzi mi bynajmniej o to, że frontman gdzieś sobie podczas nagrania poszedł, lecz o perspektywę, z jakiej można było śledzić spektakl. Nie było mowy o dylematach typu „my jesteśmy tam”, lub „oni są tutaj”, lecz obserwowania całości z bardzo odległych (a przez to sporo tańszych) miejsc na widowni. Taki sposób prezentacji mógłby się co prawda sprawdzić z jakimiś ofensywnie grającymi zespołami głośnikowymi dając w rezultacie pewien dystans, bez którego dźwięk staje się natarczywy i pomimo chwilowego zauroczenia bliskością wykonawców, na dłuższą metę może nużyć. Pech jednak chciał, że A.R.T.y niespecjalnie miały ochotę na tego typu atrakcje, więc i efekt finalny okazał się daleki od moich oczekiwań. Próby z cięższym gatunkowo i instrumentalnie materiałem (od Megadeth „Countdown To Extinction” [MFSL UDCD 765] po „The Planets” Holsta (Zubin Mehta/LAP [XRCD24 JVCXR-0228-2])) również nie przyniosły nic odkrywczego. Ot zagrane z dystansem i zachowawczo albumy o przyjemnych dla ucha gładkich i pastelowych barwach, lecz pozbawione jakiejkolwiek drapieżności, czy rozmachu o istnieniu których doskonale zdawałem sobie sprawę. Najwyraźniej nie były to klimaty, w których Mach mógłby czuć się komfortowo. Wybór mniejszego składu, wolniejszego tempa i atmosfery przyjemnego rozleniwienia na „Let Them Talk” (Hugh Laurie) okazał się krokiem w dobrą stronę. O namacalności i wrażeniu obecności muzyków na wyciągnięcie ręki, co prawda nadal można było sobie co najwyżej pomarzyć, ale taki odsłuch „z dystansu” już nie bolał. Saksofon na „Six Cold Feet” był ciepły i angażujący. Co prawda kontrabas stanowił mało określoną i wyraźną plamę dźwięku, ale i tak wszystko zaczynało układać się w akceptowalną całość.

Kolejną poprawę przyniosła zamiana kolumn na Ariesy Studio 16 Hertz. Zdecydowanie bardziej naświetlona góra pasma pozwoliła poprawić komunikatywność całego systemu. Również delikatne wyeksponowanie przełomu wysokich i średnich tonów dała zielone światło dźwiękowi na wykonanie kolejnych dwóch-trzech kroków w kierunku słuchacza. Niestety cięższy repertuar dalej okazał się zbyt wymagający jak na możliwości testowanej integry, ale nie każdy przepada za potępieńczymi wrzaskami i szaleńczymi tempami Propagandhi („Failed States”), bądź jest miłośnikiem dużych składów wokalnych wspieranych przez rozbudowany skład orkiestry (Carl Orff „Carmina Burana”). Jednak klasyka okrojona do mniejszych składów i nastawiona na kontemplację (Roberta Mameli „'Round M: Monteverdi Meets Jazz”) potrafiła sprawić wiele radości i przynieść ukojenie po dniu pełnym stresów i walki z wszechobecnym wyścigiem szczurów. Właśnie w takich niezobowiązujących okolicznościach Mach sprawdzał się najlepiej. Nie angażując słuchacza swoimi dźwiękowymi popisami tworzył przyjemne tło muzyczne. Im dłużej go słuchałem, tym bardziej wydawał mi się podobny do dysponującego podobną mocą włoskiego Goldenote S-1mk2. To samo dość zachowawcze podejście do emocji drzemiących w muzyce, to samo trzymanie słuchacza na dystans. Słowem idealna propozycja dla tych, dla których muzyka ma stanowić jedynie tło do codziennych zajęć, a nie być uczestnictwem w czymś niezwykłym. W końcu nie każdy ma ochotę brać czynny udział w spektaklu, czuć w trzewiach uderzenia basu, widzieć drobinki pyłu unoszące się spod stóp tancerzy flamenco. Są przecież wśród nas miłośnicy relaksu z dobrą książką i kieliszkiem wina, dla których muzyka ma stanowić miły dodatek do „pięknych okoliczności przyrody” – bardziej melomanów niż audiofilów.

 

Tuż przed samą publikacją dostałem od pana Janusza kilka informacji mogących przynajmniej częściowo tłumaczyć mocno kontrowersyjną cenę. Otóż nie budząca zaufania, wiotka blaszana podstawa została w wersji finalnej zastąpiona zdecydowanie solidniejszą, poddana laserowej obróbce. Również obecne w prototypie gniazda w wersji, która ma ujrzeć światło dzienne podczas tegorocznego Audio Show zostały zastąpione przez markowe – sieciowe Furutecha i głośnikowe WBT. O tak oczywistych rzeczach jak dopasowana kolorystycznie (czyli czarna) i wreszcie opisana tylna ścianka już nie wspominam. Czy tego typu zabiegi mają szanse podnieść rynkową atrakcyjność Macha zadecydują potencjalni klienci, lecz bez odsłuchu wzmacniacza we własnym systemie pewnie i tak się nie obejdzie. Tym bardziej, że zdecydowanie bardziej renomowana, o ugruntowanej pozycji na rynku konkurencja w przedziałach cenowych, w jakie celuje Mach jest już naprawdę silna a najsłabsze jednostki są błyskawicznie eliminowane.

 

 

Tekst i zdjęcia: Marcin Olszewski

 

 

 

Producent / Dystrybutor: Mach Audio

Cena: 24.390 zł + VAT

 

Dane techniczne (wg. Producenta):

- Moc znamionowa: 40W(przy 8Ω) / 80W (przy 4Ω)

- Klasa A: 4W

- Pasmo przenoszenia (+/- 0.5dB): 0-100kHz

- Pasmo przenoszenia (+/- 3dB): 0-1Mhz

- THD+N 1kHz przy (1W przy 8Ω): < 0.002%

- THD+N 20Hz – 22kHz (40W przy 8Ω): < 0.02%

- Dynamika: 105dB

 

System wykorzystany w teście:

CD/DAC: Ayon 07s

DAC & konwerter USB/Coax: Hegel HD2

Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177

Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center

Wzmacniacz: Electrocompaniet ECI 5

Kolumny: A.R.T. Moderne 6 ustawione na Soundcare Superspikes; Studio 16 Hertz Aries

IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS

IC XLR: LessLoss Anchorwave;

IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200

Kable USB: Wireworld Ultraviolet, Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver; Digital Box USB Premium Link

Kable głośnikowe: Harmonix CS-120

Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; ReAr Power

Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2

Stolik: Missoni Audio Carpet Stradivari

Przewody ethernet: Neyton CAT7+

Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring

ccs-2651-0-14916300-1348937068_thumb.jpg

ccs-2651-0-45445000-1348937069_thumb.jpg

ccs-2651-0-65771600-1348937070_thumb.jpg

ccs-2651-0-06219300-1348937072_thumb.jpg

ccs-2651-0-43901800-1348937073_thumb.jpg

ccs-2651-0-93715300-1348937074_thumb.jpg

ccs-2651-0-37007700-1348937076_thumb.jpg

ccs-2651-0-79400100-1348937077_thumb.jpg

ccs-2651-0-16845900-1348937079_thumb.jpg

ccs-2651-0-14916300-1348937068_thumb.jpg

ccs-2651-0-45445000-1348937069_thumb.jpg

ccs-2651-0-65771600-1348937070_thumb.jpg

ccs-2651-0-06219300-1348937072_thumb.jpg

ccs-2651-0-43901800-1348937073_thumb.jpg

ccs-2651-0-93715300-1348937074_thumb.jpg

ccs-2651-0-37007700-1348937076_thumb.jpg

ccs-2651-0-79400100-1348937077_thumb.jpg

ccs-2651-0-16845900-1348937079_thumb.jpg

ccs-2651-0-14916300-1348937068_thumb.jpg

ccs-2651-0-45445000-1348937069_thumb.jpg

ccs-2651-0-65771600-1348937070_thumb.jpg

ccs-2651-0-06219300-1348937072_thumb.jpg

ccs-2651-0-43901800-1348937073_thumb.jpg

ccs-2651-0-93715300-1348937074_thumb.jpg

ccs-2651-0-37007700-1348937076_thumb.jpg

ccs-2651-0-79400100-1348937077_thumb.jpg

ccs-2651-0-16845900-1348937079_thumb.jpg

ccs-2651-0-14916300-1348937068_thumb.jpg

ccs-2651-0-45445000-1348937069_thumb.jpg

ccs-2651-0-65771600-1348937070_thumb.jpg

ccs-2651-0-06219300-1348937072_thumb.jpg

ccs-2651-0-43901800-1348937073_thumb.jpg

ccs-2651-0-93715300-1348937074_thumb.jpg

ccs-2651-0-37007700-1348937076_thumb.jpg

ccs-2651-0-79400100-1348937077_thumb.jpg

ccs-2651-0-16845900-1348937079_thumb.jpg

ccs-2651-0-14916300-1348937068_thumb.jpg

ccs-2651-0-45445000-1348937069_thumb.jpg

ccs-2651-0-65771600-1348937070_thumb.jpg

ccs-2651-0-06219300-1348937072_thumb.jpg

ccs-2651-0-43901800-1348937073_thumb.jpg

ccs-2651-0-93715300-1348937074_thumb.jpg

ccs-2651-0-37007700-1348937076_thumb.jpg

ccs-2651-0-79400100-1348937077_thumb.jpg

ccs-2651-0-16845900-1348937079_thumb.jpg

ccs-2651-0-14916300-1348937068_thumb.jpg

ccs-2651-0-45445000-1348937069_thumb.jpg

ccs-2651-0-65771600-1348937070_thumb.jpg

ccs-2651-0-06219300-1348937072_thumb.jpg

ccs-2651-0-43901800-1348937073_thumb.jpg

ccs-2651-0-93715300-1348937074_thumb.jpg

ccs-2651-0-37007700-1348937076_thumb.jpg

ccs-2651-0-79400100-1348937077_thumb.jpg

ccs-2651-0-16845900-1348937079_thumb.jpg

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



Witam. Przypadkowo wszedłem na stronę i oto znalazłem ciekawą recenzję, potwierdzającą stare powiedzenie, że papier wytrzyma wszystko nawet takie bzdury, które zostały tu napisane na temat dźwięku Macha i ECI5. Ponadto sprawdza się też powiedzenie że system gra tak jak jego najsłabszy element, myślę ty o CD Ayon 07, który tak naprawdę gra dość słabo. Ale do rzeczy. Tak się składa, że miałem to cudo ECI5 i miałem też okazję porównywać go właśnie z Machem, gdyż chciałem zmienić ECI 5 na coś znacznie lepszego. W rezultacie Macha nie kupiłem ze względu na cenę, ale dokładnie przesłuchałem. I Mach jak to ujął autor zafundował klasyczne KO norweskiej integrze , pod każdym względem, głównie średnicy i wysokich, więc stwierdzenie że Marka Kopflera nie było w pomieszczeniu podczas gry Macha to jakieś nieporozumienie, ale jak mówię napisać można wszystko, jeszcze jak każą i trzeba. Jeżeli chodzi o bas, to Mach ma go 2 razy więcej niż ECI 5, co można było zauważyć np na CD z muzyką filmową czy symfoniczną, no chyba że Ayon wielu dzięków nie potrafi należycie przetworzyć, stąd taką recenzję można wrzucić do kosza. Zresztą zbliża się Hifi-Show w Warszawie. Wprawdzie sprzedałem już na szczęście ECI-5, ale mogę załatwić to cudo i porównamy w pokoju Audiostereo Macha i właśnie ECI-5 i wszyscy usłyszą jak naprawdę jest. Często czytam na Audiostereo różne nieprawdziwe i naciągane wywody, ale tym razem musiałem powiedzieć dość. Odnośnie Jadis, to super sprzęt szczególnie JD1 i JD2, wzmacniacz też, póki nie potrzeba odtworzyć muzyki z dużą ilością basu, wtedy zaczyna się dusić, stąd stwierdzenie że zafundował KO Machowi jest też nieprawdziwe. Pozdrawiam, życząc bardzie rzetelnych recenzji.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Decydując się na oddanie sprzętu do recenzji warto aby miał finalny kształt. Umieszczenie na forum takiej wersji w takiej cenie to pomyłka, widac nawet właściciel obawiał się zdjęc wnętrza. Patrząc po kondensatorach to pewnie cały środek jest zbliżony wartością do obudowy.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niestety mimo poparcia dla rodzimych konstruktorów muszę stwierdzić, że poprzednie wcielenie tego wzmaka wypadło mocno średnio. Z Jdisem była porażka. Jedynie szczupłe i jasne kolumny miały szansę w miarę przyzwoicie zagrać, a jak widać w stopce, Fr@ntz ma muzykalne i ciepłe przetworniki i nie ma miejsca na nirwanę. Dał wzmacniaczowi szansę z innymi paczkami i dało się słuchać.W teście zaznaczył, że jest poprawa, a że niewielka to inna sprawa. To, że komuś taki dźwięk może się podobać nie neguję, sam miałem misiowatego wzmaka z dużą ilością basu, jednak znalazł się ktoś, komu było mało.

pozdr.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kolega Volker, zamiast recenzować recenzje, niech po prostu napiszę własną recenzję sprzętu. Co, z czym, jak wypadło i dlaczego. Podpis. Bo tak na razie to cóż, ognista obrona sprzętu, którego słuchał, ale jednak nie nabył. My tutaj zamieszczamy recenzje pisane przez forumowiczów, bo też sami forumowiczami jesteśmy. Jeśli tekst będzie trzymał się kupy pod względem formalnym i językowym, postaram się przekonać Frantza do zamieszczenia takiej kontrrecenzji. Wprawdzie początkujący recenzent ma może mniejszą się oddziaływania niż recenzent z większym dorobkiem, ale od czegoś trzeba zacząć. Swoją drogą, kiedy recenzje są pochlebne, to padają zarzuty stronniczego poparcia. Jest recenzja sceptyczna, to z kolei że morderstwo. Trudno dogodzić, panie dobrodzieju.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1) "Jeśli tekst będzie trzymał się kupy pod względem formalnym i językowym, postaram się przekonać Frantza do zamieszczenia takiej kontrrecenzji.". Powyższa recenzja, pod względem stylistycznym i literackim też nie jest najwyższych lotów. Albo za dużo wspomnianych kieliszków wina, albo za mało czasu na napisanie. Napisałbym lepszą w godzinę, gdyby mi się chciało i opłacało.

 

2) Do kwestii dźwięku się nie mieszam - wiadomo - sprawa subiektywna, ale w zeszłym roku Mach grał na AS 2011 w jednym pokoju z Jadisem (nie wiem, który model) i przełączenie na Jadisa, wywołało wśród zgromadzonych westchnięcie rozczarowania. Po wygrzaniu lamp było lepiej, ale o jakimś KO, w którąś stronę mówić nie można. No ale tam obydwa urządzenia grały z Ktemami Franco Serblin'a....

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam się, jak to właściwie grało. Kolumny ART stanowią raczej łatwe obciążenie i 40 W to dla nich całkiem dobra moc. W końcu ART-y są projektowane do pewnego stopnia pod lampy, a Mach miał być strojony właśnie na dźwięk lampowy (i jak zwykle się mówi w takich razach, bez wad lamp :-) Wydaje mi się, że możemy mieć tu do czynienia z przypadkiem love-or-hate, bo widzę, że opinię są bardzo spolaryzowane. Co do mnie to zauważę skromnie na boczku, że gdyby ten wzmacniacz kosztował np. 6 tysięcy, nie byłoby tylu emocji. Nie wiem, czym kierują się producenci, wystawiając na całkiem nieznany produkt cenę jak za Mercedesa. Zwłaszcza gdy ten produkt sprawia wrażenie wizualne, jakby zrobiono go kosztem nieporównanie niższym. Nie jestem zwolennikiem przeliczania kosztu elementów na cenę, ale jestem zwolennikiem realizmu w robieniu interesów. Otóż zaryzykuję stwierdzenie, ze z taką ceną za taki wyrób interesu może nie być. Jest w Polsce paru drogich producentów elektroniki i wszyscy, o których wiem, zaczynali z niższych poziomów i wolno budowali status marki. Ancient Audio, znane z urządzeń na miarę szejków naftowych, zaczynało od tanich, ale bardzo dobrze wykonanych wzmacniaczy hybrydowych. Struss przez całe lata produkował wzmacniacze ze średniej półki, zanim wystąpił z integrą wycenioną abstrakcyjnie na 50 kzł. Byli też mało znani producenci, którzy potrafili jednorazowo błysnąć na Audio Show czymś potwornie kosztownym, ale zwykle też bardzo drogo wykonanym, co do pewnego stopnia wyjaśniało potencjalnym nabywcom cenę końcową. Natomiast w tym przypadku... Cóż, nie wiem.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.