Skocz do zawartości
Trwa aktualizacja silnika forum! Czytaj więcej.. ×
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

DAC Styleaudio Carat Sapphire


Fr@ntz
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/monthly_12_2010/post-2651-089106800%201293733675.jpg,monthly_12_2010/post-2651-044140200%201293733683.jpg,monthly_12_2010/post-2651-012859400%201293733697.jpg,monthly_12_2010/post-2651-008873500%201293733705.jpg,monthly_12_2010/post-2651-006931100%201293733720.jpg,monthly_12_2010/post-2651-003597700%201293733728.jpg,monthly_12_2010/post-2651-058889200%201293733737.jpg,monthly_12_2010/post-2651-093234900%201293733745.jpg,monthly_12_2010/post-2651-044176800%201293733757.jpg,monthly_12_2010/post-2651-028143900%201293733772.jpg,monthly_12_2010/post-2651-063618800%201293733785.jpg
Unifikacja to ostatnimi czasy ulubione słowo większości księgowych (nie tylko branży audio). Po co płacić za wytworzenie 5 czy 6 różnych części do adekwatnej liczby modeli … (tutaj wstawiamy dowolny samochód, lodówkę, etc), skoro wystarczy na etapie projektowania tak pokombinować, aby dany element pasował do maksymalnej ilości produktów. O ile zachowane są zdrowy rozsądek i przynajmniej odrobina dobrego smaku wszystko jest OK., ale jeśli nad ww. górę bierze zimna kalkulacja (lub zwykłe skąpstwo) dochodzi do sytuacji, kiedy siedząc w Jaguarze mamy nieodparte wrażenie, że wnętrze to tylko nieudolnie upudrowany Ford Mondeo.

W Hi-Fi jest trochę inaczej. Wykorzystywanie takich samych obudów do produkcji kilku (wszystkich?) modeli staje się czasem znakiem rozpoznawczym niektórych producentów (np.Linn). Zresztą w przypadku mniejszych graczy środki zaoszczędzone na designie łatwo można odnaleźć wewnątrz urządzeń, zamiast np. audiofilskiego powietrza. Podobną politykę stosuje koreańskie Styleaudio, którego produkty różnią się jedynie ściankami przednimi i tylnymi, oraz przeznaczeniem. Mając już wcześniej przyjemność recenzowania tańszego DACa – Carat Ruby II, rozpakowując stylowe pudełko z „szafirkiem” poczułem lekkie dejavu. Całe szczęście przypadłość była chwilowa i po rzucie oka na front od razu zwróciłem uwagę na ścianę tylną. To co poprzednio skłoniło mnie do marudzenia, czyli zbyt blisko siebie osadzone gniazda RCA, tym razem zostało poprawione. Wyjścia dla lewego i prawego kanału znajdują się na przeciwległych krańcach ścianki. W końcu „hi-end” w nazwie zobowiązuje i nie można utrudniać życia użytkownikom posiadającym interkonekty zakonfekcjonowane wtykami pulchnymi niczym krewetki tygrysie w dobrej restauracji. Między nimi udało się wcisnąć jeszcze (patrząc od lewej) gniazdo coax, zasilające i optyczne. Do pełni szczęścia brakuje tylko wejścia USB, ale to raczej nie niedopatrzenie a świadoma polityka sprzedaży. W końcu musu być jakiś powód posiadania w ofercie odpowiedniego urządzenia o wdzięcznej nazwie „Carat-TII Hi-End USB D.D.Convertor” (pisownia oryginalna). Front Sapphire niczym nie zaskakuje i niczym nie zachwyca, bo i po co. W końcu cóż więcej potrzeba do szczęścia oprócz dwóch hebelkowych przełączników – jednego do włączania a drugiego do wyboru źródła sygnału. W żadnym wypadku nie można pominąć niepozornej błękitnej diody znajdującej się w centrum ścianki, a po „obudzeniu” DACa również w centrum uwagi słuchacza. Jej moc i jaskrawość jest w stanie opisać jedynie neologizm „oczojebna”. W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować swojemu 8-letniemu potomkowi płci męskiej za użyczenie figurki Walle’go, która dzielnie znosiła przez ponad miesiąc codzienne naświetlanie zadka.

We wnętrzu panuje wzorcowy ład i porządek. Układ oparto na chipie BurrBrown PCM1792(A) i kontrolerze cyfrowym Cirrus Logic CS8416. Stopień wyjściowy to para OPA827 i cztery sztuki OPA604 (odpowiedzialne za konwersję I/V), wszystko z katalogu Texas Instruments. Pozostałe komponenty również nie przynoszą Syleaudio ujmy. Jak zwykle oczy cieszą Wimy, Sanyo i inne markowe elementy.
Widać unifikację obudów producent uznał za wystarczający pretekst do zaprzestania podawania tak mało dla niego istotnych danych jak wymiary oferowanych urządzeń. W związku z powyższym ja również nie wyważałem wcześniej otwartych drzwi i podam w tym miejscu wymiary Carata II: szerokość wynosi 73 mm, wysokość 37 mm a głębokość ok. 150 mm. Prawdopodobieństwo błędu można uznać za pomijalne. Wraz z DACiem dostarczany jest przewód coaxialny ze złoconymi wtykami (polecam jednak wymianę na coś bardziej ambitnego), oraz zasilacz, z odłączaną od strony gniazdka, dwubolcową sieciówką. Przewód zasilający zamontowany na stałe w puszce zasilacza jest na tyle długi, że spokojnie możemy to źródło zakłóceń odsunąć na bezpieczną odległość od systemu.

Do testów dotarł do mnie egzemplarz praktycznie dziewiczy i po wpięciu w tor audio zagrał … koszmarnie. Nie będę się rozpisywał o odchudzeniu średnicy, szklistości wysokich tonów i anemicznym basie. Po prostu dźwięk był cienki jak za przeproszeniem dupa węża. Skoro jednak producent podaje w danych technicznych taki parametr jak „rekomendowany czas wygrzewania” wynoszący 50 godzin, to warto tego przestrzegać. Tak mi się przynajmniej wydawało. DACzek grał sobie non stop przez dwa dni, trzy, cztery, tydzień, dwa tygodnie i dalej nie zasługiwał na nic więcej, niż na spakowanie i odesłanie do dystrybutora. Ponieważ jednak zima jak co roku zaskoczyła drogowców (kto mógłby się spodziewać śniegu w połowie grudnia?) i firmy kurierskie kurtuazyjnie pokazywały swoim klientom środkowy palec, machnąłem ręką i pozwoliłem Sapphirowi dalej się „wygrzewać”. I dobrze zrobiłem, bo po prawie trzech tygodniach skubaniec zaczął wreszcie grać na tyle akceptowalnie, że odsłuch przestał przypominać doznania towarzyszące zabawie w dentystę za pomocą pilnika do metalu.

Nie chcąc zbyt mocno eksploatować koreańskiego mikrusa, po rozgrzewce godnej prawdziwego maratończyka, włączyłem Al Andaluz Project „Deus et Diabolus” – w końcu zbliżały się święta i jakoś trzeba było odreagować wszechobecne kolędy. Niestety orientalne klimaty niezbyt przypadły Sapphirowi do gustu i pomimo dobrych chęci w połowie płyty zmuszony byłem zmienić repertuar. DAC grał zbyt nerwowo i zachowawczo, jakby za wszelką cenę starał się odtworzyć wszystkie zapisane na srebrnym krążku nuty, lecz w całym swym zapamiętaniu zgubił gdzieś po drodze muzykę. Chcąc poprawić to i owo w przekazie dyżurne srebrne okablowanie (IC) Fadela i Katipo Audio zastąpiłem miedzianymi - Harmonic Technology Cyberlink Copper i Neotech NA-12260 UP-OCC. Kuracja okazała się na tyle skuteczna, że do końca testów DAC grał w takiej konfiguracji.

Co prawda Barb Jungr skrzypiała zdecydowanie bardziej niż zazwyczaj a Blind Boys Of Alabama nie schodzili z basem tak nisko jak powinni, ale dało się tego słuchać bez większego zniecierpliwienia. Patrząc z perspektywy czasu uważam, że Styleaudio lepiej współpracowałby z moim starym Densenem DM-10, niż obecnym przejrzystym i neutralnym Heglem. Skoro jednak Densena już nie mam to nie ma co rozpaczać nad rozlanym mlekiem, tylko słuchać dalej. I tak przy Caro Emerald “Deleted Scenes From the Cutting Room Floor” nogi same chodziły, więc drajw mogłem uznać za satysfakcjonujący. Próby z najnowszym krążkiem Acid Drinkers ”Fish Dick Zwei (The Dick Is Rising Again)” wypadły jednak dość blado i po kilku podejściach dałem sobie spokój z bardziej jazgotliwym repertuarem. W ramach rekompensaty w ciągu jednego wieczora przekopałem lwią część dyskografii Bregovica, świetnie się przy tym bawiąc. Podobnie było przy alkoholowych wynurzeniach Toma Waitsa, choć akurat w tym przypadku brak odpowiedniego nasycenia i głębi, do jakiej przyzwyczaiło mnie Stello, zaczynał dawać się we znaki. Niestety słychać było, że co jak co, ale nad średnicą można było jeszcze trochę popracować. Po prostu lubię jak dźwięk czaruje słuchacza a nie jedynie dostarcza mu informacji.

Niestety nie udało mi się uciec od świątecznego obłędu i chciał nie chciał parę razy nakarmiłem Styleaudio materiałem zbliżonym do kolędowego. Annie Lennox "A Christmas Cornucopia" to zróżnicowany stylistycznie krążek, który na Szafirku nie kaleczył uszu, jednak do ciepłego i kojącego brzmienia trochę mu brakowało.
Na “God Rest Ye Merry Gentlemen” wokalistka została przedstawiona w całkiem sugestywnej przestrzeni. Towarzyszące jej instrumentarium pomimo tego, że znajdowało się na drugim planie było doskonale słyszalne i bez trudu można było delektować się ich barwą i wybrzmieniami. Scena budowana była bez zwracania zbytniej uwagi na rozstaw kolumn i zależała jedynie od inwencji realizatora. Podobnie wyglądała sprawa gradacji planów. Wystarczyło włączyć dwupłytowe wydanie „The Greatest Christmas Show on Earth” zawierające najpiękniejsze utwory świąteczne muzyki poważnej i jeśli tylko ktoś nie usnął przy konsolecie, to czytelność trzeciego i czwartego planu można było uznać za satysfakcjonującą.

Styleaudio Carat Sapphire nie jest lekiem na całe zło. Nie jest też urządzeniem, które zagra od razu po wyjęciu z pudełka, wpasowując się w każdy system. Ma swój jasno określony charakter i jeśli tylko trafi w gusta nabywcy może zagościć w jego systemie na dłużej. Szczególnej uwadze polecam Sapphire posiadaczom systemów, w których występują problemy z przejrzystością, zbytnim ściśnięciem sceny i tzw. brakiem powietrza. DAC powinien je ożywić i zdjąć koc otulający do tej pory kolumny. Problematyczny jest zadziwiająco długi okres wygrzewania powodujący, że przed podjęciem decyzji o zakupie odsłuch wygrzanego egzemplarza staje się koniecznością. Warto więc, albo uzbroić się w anielską cierpliwość i „docierać” topowego Carata we własnym zakresie, bądź polować w sklepach na egzemplarze ex-demo, które maja na koncie co najmniej kilkadziesiąt godzin grania.

Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski

Styleaudio Carat Sapphire
Dystrybutor: Sunnyline Computer Products Poland Sp. z o.o.
Sugerowana cena detaliczna: 1599 zł

Specyfikacja techniczna:
- Główny chip DAC: Burr Brown PCM1792(A)
- Rozdzielczość/częstotliwość samplowania: 24 bit 192Khz
- Zakres dynamiczny: 127dB(2Vrms)/ THD+N : 0.0004%
- Filtr cyfrowy 8x Oversampling
- Kontroler cyfrowy: Cirrus Logic CS8416 (32Khz do 192Khz)
- Wsparcie dla mechanizmu: Low Jitter clock recovery
- OPAMPy: Wyjście: Texas Instruments OPA827 x 2 szt.
- Konwersja I/V: Texas Instruments OPA604 x 4 szt.
- Wejścia cyfrowe: Coaxial x1, Optical x1
- Rekomendowany czas wygrzewania: min. 50 godzin
- Gwarancja: 24 miesiące


System wykorzystany w teście:
Źródło sygnału cyfrowego: transport Stello CDT100; LG DP1W
DAC: Stello DA 100 Signature
Wzmacniacz: Hegel H-100
Kolumny: Neat Acoustics Motive One
IC: Antipodes Audio Katipo; Neotech NA-12260 UP-OCC (NEI-3001)
IC cyfrowe – Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Monster Cable Interlink LightSpeed 200; Apogee Wyde Eye
Kable głośnikowe: Harmonix CS-120
Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Supra Lo-Rad 3x2,5mm; Audionova Starpower Mk II
Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2

Załączone miniatury

sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet sprzet


Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



Zhaolu w zależności od zastosowanych opów grał od sasa do lasa. Sapphire gra zdecydowanie równiej. Bas na pewno jest krótszy, ale i lepiej kontrolowany. Zhaolu potrafił zagrać spontanicznie nie bacząc na to, że coś po drodze "się zgubi", szedł na żywioł. Sapphire jest bardziej zachowawczy, pedantyczny a przez to potrafi w tej całej biurokracji i politycznej poprawności zepchnąć przekaz emocjonalny na dalszy plan.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zhaolu potrafił zagrać spontanicznie nie bacząc na to, że coś po drodze "się zgubi", szedł na żywioł. Sapphire jest bardziej zachowawczy, pedantyczny a przez to potrafi w tej całej biurokracji i politycznej poprawności zepchnąć przekaz emocjonalny na dalszy plan.

Cholera, ułożony Niemiec, zero spontaniczności, dlatego tak się podobał Gebelsom :D

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No to legenda okazała się zwykłym suchotnikiem.

Zyzio, ciekaw jestem jakie urządzenie teraz zajmie jej miejsce?

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co prawda nie mam podgladu od środka (spodu płytki), ale jak już ktoś zwrócił uwagę już we wnętrzu rzuca się w oczy, że to słabe urządzenie.

Licho zaaplikowany DAC, brak w pobliżu odpowiedniego odsprzęgania, oscony przy operacyjnych. Raczej na pokaz...

 

Dziwna ta recenzja, z której faktycznie mało wynika (bez urazy).

Najpierw czytam, że brak odpowiedniego nasycenia i głębi. Średnica słaba i można by było nad nią popracować.

Pożniej że to analityczne granie.

Analityczne z prawdziwego zdarzenia, to jest w dacach wyższej klasy. Gdzie mozna wniknać w poszczególne plany nagrania i słychać wszystko jak na dłoni. Tyle że brakuje spójności, spokoju.

Chyba, że autor miał na myśli ogólnie takie ostre, "wyraźnie" granie.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Grisza - jeśli 1982 w Twoim nicku oznacza datę urodzenia to wypisywanie głupot zwalę na młody wiek i niedoświadczenie. Sprawa "domniemanego finansowania" recenzji była ostatnio (ponownie) wyjaśniana. Tyle z mojej strony.

 

Jeśli zaś chodzi o samo "granie" DACa, to nie od dziś wiadomo, że można być dobrym rzemieślnikiem, ale w tym co się robi nie będzie za grosz artyzmu, emocji, pasji. I to chyba niezbyt przekonało mnie do Styleaudio. Słuchając muzyki lubię czuć emocje w niej drzemiące, a nie tylko bardzo dokładny odczyt zer i jedynek.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.