Skocz do zawartości

NuForce DAC-9


Fr@ntz
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/monthly_02_2012/ccs-2651-0-70485400-1328657744.jpg,monthly_02_2012/ccs-2651-0-67442100-1328657525.jpg,monthly_02_2012/ccs-2651-0-67179800-1328657575.jpg,monthly_02_2012/ccs-2651-0-40903000-1328657780.jpg,monthly_02_2012/ccs-2651-0-41239600-1328657817.jpg,monthly_02_2012/ccs-2651-0-89225300-1328657865.jpg,monthly_02_2012/ccs-2651-0-40655000-1328657873.jpg,monthly_02_2012/ccs-2651-0-16416700-1328658024.jpg,monthly_02_2012/ccs-2651-0-44198100-1328658038.jpg,monthly_02_2012/ccs-2651-0-13018600-1328658053.jpg,monthly_02_2012/ccs-2651-0-97940300-1328658067.jpg

Po modyfikowanej wersji wieloformatowego odtwarzacza Oppo i słuchawkowym mikrusie (Icon HDP) wreszcie udało się poddać testom prawdziwie audiofilskie urządzenie ozdobione purpurowym logiem NuForce. Mowa o referencyjnym przetworniku cyfrowo-analogowym o symbolu DAC-9.

 

ccs-2651-0-67442100-1328657525_thumb.jpg ccs-2651-0-67179800-1328657575_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-41239600-1328657817_thumb.jpg ccs-2651-0-70485400-1328657744_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-40903000-1328657780_thumb.jpg ccs-2651-0-89225300-1328657865_thumb.jpg

 

Przetwornik dostarczany jest w zwykłym, białym kartonowym, podłużnym pudełku z niewielkim logo. Również w środku amatorzy bizantyjskiego przepychu mogą poczuć się zawiedzeni. Zero atłasów, jedwabi i złoceń. Oczywiście urządzenie jest odpowiednio zabezpieczone piankowymi przekładkami i dodatkowo posiada dopasowany do swoich rozmiarów zgrabny pokrowiec, ale generalnie rzecz biorąc całość sprawia wrażenie skromnej solidności. Ot taki styl Ikei. Sytuacja nie ulega zbytniej zmianie również po wypakowaniu DACa. Wąski front, niewielka wysokość i zaskakująca głębokość (40 cm), przy sporej wadze nie dają powodów do narzekania. Urządzenie prezentuje się elegancko i można by rzec monolitycznie. Jakby zostało wykonane z jednego bloku aluminium z wycięciami jedynie na dwa podłużne, rubinowe wyświetlacze. Tak jak do tej pory, pozbawiona zasilania 9-ka niczym specjalnym nie przyciągała wzroku, to już po włączeniu budzi się w niej mocno demoniczne alter-ego. Nie dość, że górny, dotykowy panel żarzy się symbolami sześciu wejść i kursorami regulacji głośności, to na dolnym panelu wyświetlane są wskazania dotyczące wybranego wejścia, siły wzmocnienia oraz częstotliwości próbkowania dostarczonego sygnału. Całe szczęście oba wyświetlacze można wyłączyć, co jest szczególnie przydatne podczas nocnych odsłuchów i zapalać jedynie w przypadku chęci zmiany płyty. Ilość lumenów przez nie dostarczanych powinna uchronić użytkownika przed przejechaniem się na pozostawionym na środku dywanu przez małoletnią latorośl resoraku. Oprócz ww. iluminacji do dyspozycji jest podwójne (!!) wyjście słuchawkowe (duży i mały jack) z dedykowanym regulatorem, przy czym mniejsze gniazdo pełni również rolę optycznego wejścia cyfrowego. Takie rozwiązanie od lat znane jest posiadaczom komputerów z „nadgryzionym” logiem a pozostali chętni na tego typu ekstrawagancję mogą zaopatrzyć się w stosowną, kosztująca grosze, przejściówkę jack optyczny – toslink.

 

Tylna ściana w pierwszych chwili oszałamia taką ilością wejść i wyjść, że prawdę powiedziawszy spokojnie można by obdzielić nimi nie jeden a dwa przetworniki. Znajdujące się po lewej stronie trójbolcowe gniazdo sieciowe zintegrowane z bezpiecznikiem i wyłącznikiem głównym, co prawda jest tylko jedno, ale wystarczy, pomijając również pojedynczy selektor napięcia, przenieść wzrok o dosłownie półtora centymetra w prawo, by znaleźć się w kablomaniakowym raju. Jednak po kolei. Baterię wejść rozpoczyna gniazdo USB w standardzie B (tzw. drukarkowe), następnie jest cyfrowe zbalansowane (XLR), para niezbalansowanych elektrycznych (złocone koaksjalne i BNC), kolejne gniazdo koaksjalne i umieszczone pod nim gniazdo optyczne. NuForce nie poskąpił również wyjść i oprócz pary złoconych gniazd RCA znalazło się jeszcze miejsce na parę wyjść zbalansowanych. Na koniec z kronikarskiego obowiązku pragnę również wspomnieć o dołączonym kablu sieciowym. W większości przypadków jest to zwykła, tania komputerówka (nie mówię tu o Harmonixach, jakie można znaleźć w pudełkach z elektronika Reimyo), jednak tym razem kabelek jest całkiem solidny i w dodatku wyposażony w budzący respekt pierścień ferrytowy. W związku z powyższym, jeśli świeżo upieczony nabywca nie będzie dysponował luźnymi środkami finansowymi na jakąś „audiofilską” sieciówkę, to spokojnie może na początku grać na tej, dostarczonej przez producenta.

 

ccs-2651-0-40655000-1328657873_thumb.jpg

 

Wnętrze przetwornika kryje kilka miłych niespodzianek. Pierwszą z nich jest 30VA toroidalne trafo ukryte pod fikuśnym czerwonym rondelkiem. Ponadto odbiornik sygnału USB ( kość sygnowana logiem producenta) została umieszczona na odrębnej płytce, dzięki czemu istnieje możliwość wymiany jej na moduł wyższej klasy (w przyszłości). Sygnał S/PDIF z wejść cyfrowych trafia do 24 bitowego stereofonicznego odbiornika AKM AK4113 skąd, jako I2S biegnie do pary przetworników Burr Brown PCM1798 pracujących w trybie monofonicznym. NuForce nie stosuje żadnego rodzaju upsamplingu. W stopniu wyjściowym pracują wzmacniacze operacyjne National Semiconductor LME49860. Regulacja głośności została oparta na układzie PGA2310, przy czym jeśli zostanie przez użytkownika ustawiony stały poziom wyjściowy ww. regulator jest pomijany przez przekaźnik mechaniczny. Ponieważ w Iconie HDP układ wzmacniacza słuchawkowego pracuje w klasie A nie inaczej jest w obiekcie niniejszego testu.

 

ccs-2651-0-16416700-1328658024_thumb.jpg ccs-2651-0-44198100-1328658038_thumb.jpg

 

ccs-2651-0-13018600-1328658053_thumb.jpg ccs-2651-0-97940300-1328658067_thumb.jpg

 

Skoro zarówno aparycja jak i trzewia zostały opisane najwyższy czas zebrać w jakąś sensowną całość moje nauszne obserwacje, jakie udało mi się poczynić w czasie ponad dwutygodniowej obecności amerykańskiego przetwornika w moim systemie. Ponieważ nie miałem danych dotyczących „przebiegu” testowanego egzemplarza zafundowałem mu standardową 72h rozgrzewkę a potem kilkudniowy okres ochronny, podczas którego zbierałem dość luźne i niezobowiązujące notatki pomocne w dalszych odsłuchach. Oprócz mojego dyżurnego odtwarzacza Ayon 07s, jako sparingpartnera udało mi się pozyskać DACa Antelope Zodiac, więc towarzystwo było nie tylko zdecydowanie droższe, ale i bardzo wymagające. Całe szczęście pojęcie tremy było dla NuForce’a całkowicie obce i bez najmniejszych oznak skrępowania starał się dotrzymywać kroku wyżej wycenionym współtowarzyszom. W porównaniu do Ayona można było zauważyć trochę inne podejście do tematu budowania sceny. O ile 07s dzięki lampowemu stopniowi wyjściowemu tworzył spektakl, w którym za ostatnimi rzędami muzyków ciągnęły się hektary przestrzeni, o tyle NuForce bardzo konsekwentnie tworzył za nimi całkowicie czarne tło, którego nieprzeniknioność nie pozwalała określić dystansu, po przebyciu którego napotkamy ścianę. Różnice z łatwością można było zaobserwować na świetnych wydaniach (ACT) albumów „Some Girl” i „Voyage” Youn Sun Nah, oraz „The Tube Only Night Music” Mozarta (TACET). Oba urządzenia, w porównaniu z niemalże laboratoryjnie precyzyjnym Zodiaciem, były niezaprzeczalnie bardziej muzykalne, szczególnie przy dłuższym odsłuchu nie najlepiej zrealizowanych nagrań. Przykładowo bardzo do gustu przypadła mi prezentacja albumu “The Rising Tied” Fort Minor. Pulsujący bas, intrygujące smyczki, soczyste brzmienie „tłustych beatów”, mało cenzuralne teksty i parę gorzkich prawd o otaczającym nas świecie. Po tym albumie niejako odruchowo sięgnąłem po „sweet_noise” My Riot. Poziom agresji był jeszcze większy i czuć było moc słów wykrzykiwanych przez Glacę.

Właśnie w takich, mało cywilizowanych klimatach 9-ka NuForce’a dostawała skrzydeł. Nawet „World Painted Blood” Slayera nie nużyło przy poziomach głośności, których nie próbowałbym serwować sąsiadom po 22-ej. Po prostu im cięższy, szybszy, bardziej brutalny materiał został do DACa dostarczony, tym więcej radości sprawiał odsłuch. Łatwość, z jaką generowana była ściana dźwięku była odwrotnie proporcjonalna do niepozornych wymiarów testowanego urządzenia. Poza tym pomimo szaleńczych gitarowych solówek, opętańczego łomotu perkusji i agonalnych ryków wokalistów wszystko miało swój określony czas i miejsce. Co prawda, dla osoby nieoswojonej z taką estetyką muzyczną dobiegające z moich kolumn dźwięki mogłyby uchodzić za wzór kakofonii, jednak dla mnie całość brzmiała niczym niezwykle uporządkowana odmiana … chaosu. Wokaliści / frontmani mieli wyraźnie wysunięte przed resztę zespołu miejsca, gitary nie zlewały się ze sobą, podobnie było z perkusją, w przypadku której dokładnie było słychać, czy „chodzi” pojedyncza, czy też podwójna stopa.

Jednak to była dopiero przygrywka. Prawdziwa uczta zaczęła się podczas odsłuchu plików odpowiednio dopieszczonych w procesie remasteringu. Dostępne m.in. na hdtracks najnowsze i chyba jedynie wydanie „Achtung Baby (Deluxe Edition)” U2, które daje się wysłuchać w całości bez rozpaczy i walki z płaską jak klatka piersiowa anorektycznej modelki sceną, cykającymi blachami i „telefonicznym” wokalem Bono, przykuło mnie do kanapy od pierwszej do ostatniej minuty. Tak powinny być nagrywane wszystkie rockowe (i nie tylko) płyty. Podobnie było z „gęstym”( 24bit /96kHz) remasterem „Nevermind” Nirvany, który w pełni zasługuje na miano audiofilskiego krążka. Nie będę tutaj rozpływał się nad zaletami plików hi-res, ale proszę mi wierzyć, że NuForce potrafi się odwdzięczyć za taką strawę. Po prostu nagle okazuje się, że znane do tej pory nagrania okazują się znane „prawie” w całości, i te „prawie” nagle zaczyna nabierać całkiem poważnego znaczenia. Oczywiście sporo zależy od pozostałych urządzeń tworzących tor audio, ale nie sądzę, by zakupu 9-ki dokonała przypadkowa osoba.

 

Prowadzone podczas odsłuchów przetwornika wielokrotne kablowe „kombinacje alpejskie”, przynajmniej w moim systemie wykazały, że najważniejsze źródła warto wpinać po Coaxial 1/BNC lub XLR. Dźwięk jest pełniejszy, instrumenty precyzyjniej kreślone a całość bardziej realna. Podobnie jest z wyjściami analogowymi. Choć po RCA NuForce gra bardzo dobrze, to przynajmniej z moim ECI-5 kropkę nad „i” dało połączenie zbalansowane. Na kablach tez nie warto oszczędzać, chyba, że tak długo ktoś sobie powtarzał, że nie słychać między nimi różnic, że w kocu w to uwierzył. Ja do tej grupy się nie zaliczam i uważam, że nie warto ograniczać możliwości tak dobrego urządzenia jakimś przysłowiowym „kabelkiem od lampki”. Jednak, co komu najbardziej przypadnie do gustu to już jego prywatna sprawa i wybór powinien być dokonany na podstawie odsłuchów a nie lektury kolorowej prasy i internetowych recenzji. Od siebie dodam tylko tyle, że NuForce DAC9 nie miał szczególnych upodobań, jeśli chodzi o kruszec, z jakiego wykonano łączówki i bardzo ładnie komponował się zarówno z miedzianymi Anchorwave’ami LessLossa jak i srebrnymi Antipodes Audio Katipo.

 

Po kilkunastodniowej wizycie przetwornik NuForce’a pakowałem z niekłamanym żalem. W tym niepozornym urządzeniu drzemie prawdziwy demon i tylko od umiejętności użytkownika zależy, kiedy obudzi go do życia. Z 9-ką może być prawie jak z puszką Pandory – jeden nieopatrznie włączony utwór i już nigdy nic nie będzie takie jak wcześniej. Miłośnicy muzycznej metalurgii, kipiącej gorącymi rytmami muzyki rozrywkowej i wielkiej symfoniki powinni koniecznie jej posłuchać. Podobnie jak wszyscy, których systemy cierpią na lekką emocjonalną anemię i zbytnią zachowawczość. Ten DAC może okazać się niezwykle skuteczną szczepionką. Ministerstwo Zdrowia pewnie nie ma na ten temat jasno sprecyzowanego zdania, za to ja szczerze taką kurację polecam.

 

 

Tekst: Marcin Olszewski

Zdjęcia: NuForce, Marcin Olszewski

 

Dystrybucja: Audiomagic.pl

Cena: 4950 zł

 

Dane techniczne:

- 6 wejść cyfrowych: USB, XLR AES/EBU, RCA Coaxial lub BNC, RCA Coaxial, Toslink, Optyczne 3.5mm (Wyjście słuchawkowe i wejście optyczne 3.5mm korzystają z tego samego złącza)

- Akceptowalne parametry sygnału wejściowego: 16 bit/44,1 kHz – 24 bit/192 kHz (USB max 24 bit/96 kHz)

- Wyjścia: XLR, RCA, słuchawkowe 3.5mm i 6.5mm

- Impedancja wyjściowa: RCA, 0.01 Ohm; XLR, 50 Ohm; Słuchawkowe: 10 Ohm

- Napięcie wyjściowe 0dB, 1kHz: RCA 2.0/4.0Vrms, XLR 4.0/8.0Vrms (niskie/wysokie napięcie, wersja o niższych napięciach na indywidualne zamówienie)

- Moc na wyjściu słuchawkowym:

288mW rms @ 30 Ohm

210mW rms @ 120 Ohm

152mW rms @ 300 Ohm

- THD+N: 0.01, 0dB, 1kHz

- SNR: 103dB, 1kHz, A-ważone

- Pasmo przenoszenia: 20-20kHz +/- 0.25dB

- Pilot: głośność, wybór źródła, przyciemnienie panelu, wyciszenie

- Pobór mocy: 9W

- Akceptowane napięcia AC: 100V/110V/220V/230V

- Wymiary: 215mm (szerokość) x 400mm (długość) x 60mm (wysokość)

- Waga: 3.2 Kg netto, 4.5 Kg w przesyłce

 

 

 

System wykorzystany w teście:

CD/DAC: Ayon 07s

DAC: Xindak D2; Antelope Zodiac

Odtwarzacz plików: Olive O2M; Xindak D1

Wzmacniacz: Electrocompaniet ECI 5; Mach

Kolumny: A.R.T. Moderne 6

IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS

XLR: LessLoss Anchorwave

IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200

Kable głośnikowe: Harmonix CS-120

Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2

Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2

ccs-2651-0-67442100-1328657525_thumb.jpg

ccs-2651-0-67179800-1328657575_thumb.jpg

ccs-2651-0-41239600-1328657817_thumb.jpg

ccs-2651-0-70485400-1328657744_thumb.jpg

ccs-2651-0-40903000-1328657780_thumb.jpg

ccs-2651-0-89225300-1328657865_thumb.jpg

ccs-2651-0-40655000-1328657873_thumb.jpg

ccs-2651-0-16416700-1328658024_thumb.jpg

ccs-2651-0-44198100-1328658038_thumb.jpg

ccs-2651-0-13018600-1328658053_thumb.jpg

ccs-2651-0-97940300-1328658067_thumb.jpg

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



KTORY ANTELOPE ZODIAK BRAL UDZIAL W TYM TESCIE???ZAWSZE TRZEBA PODAC PELNA NAZWE,MIEDZY MODELAMI JEST TAKA ROZNICA JAK MIEDZY SKODA A MERCEDESEM!!!

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

mirek10 - po pierwsze nie krzycz, a po drugie nazwa dość dokładnie wskazuje o który model Zodiaca chodzi, w końcu nawet audiofast stosuje nazewnictwo:

- Zodiac

- Zodiac +

- Zodiac Gold

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy słuchałeś przez dziurkę słuchawkowca tego Daca ?

 

Jak by nie było, to jedna z jego funkcji.

 

Jeśli tak, to z jakimi słuchawkami i jakie wrażenia ?

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dziurki słuchawkowe działają ;-) Bez najmniejszego problemu wysterowały zarówno AKG K 142 HD, jak i Marshall Major. Dynamiczny i mięsisty charakter brzmienia został zachowany, jednak zdecydowanie bardziej podobał mi się sposób prezentacji oferowany przez kolumny. Słuchawek ostatnio używam bardzo sporadycznie, więc i podczas testów NuForcea nie traktowałem jego wyjść słuchawkowych jako priorytet.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Fr@ntz, testowałeś ostatnio w sumię parę DACów, w tym Hegla, może pokusisz się o ich porównanie, jakie cechy je różnią, w jakiej dziedzienie który ma przewagę, w końcu: który Tobie najbardziej przypadł do gustu, który najmniej i dlaczego.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

HD20 nie recenzowałem (robił to Krzysiek), ale miałem przez chwilę u siebie w systemie. NuForce jest od niego mniej transparentny i bardziej humanitarnie podchodzi do gorszych realizacji. Podobnie jest z Antelope Zodiac 192 kHz, który pod względem znikania w systemie i transparentności idzie jeszcze dalej niż Hegel.

Nuforce pozwala na komfortowy odsłuch nagrań i gatunków, które na pozostałej dwójce wypadają słabo, lub szybko męczą ze względu na błędy realizatorskie, bądź jazgotliwość/kakofoniczność charakterystyczną dla danego gatunku. Generalnie najrozsądniejszym rozwiązaniem byłby zakup dwóch DACów ;-)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzięi Fr@ntz, natomiast wyrozumiałość dla gorzej nagranych płyt jest tylko jednym z elementów oceny.

Mógłbyś napisać, jak wypada porównanie (na dobrych nagraniach) NF vs Hegel w dziedzinie:

- Basu (siła, kontrola)

- Naturalności wokali

- Dynamiki mikro/makro

- Stereofonii

 

Może być krótko, gdzie który ma przewagę.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

- Bas - siła, potęga dla NF, kontrola dla HD20

- Naturalność wokali - bardziej prawdziwe HD20; lekko "dopalone", bardziej soczyste, z podkręconą saturacją NF

- Dynamika mikro/makro - mikro HD20, makro NF

- Stereofonia - HD20 jest bardziej precyzyjny, NF rysuje kontury trochę grubszą kreską

 

HD20 to taki DAC niemalże studyjno / realizatorski - ma być w torze, ale nie powinno się go słyszeć, NuForce to zdecydowanie urządzenie Hi-Fi - kupuje się je po to, żeby było je słychać a to co się słyszy się podobało ;-)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A "brudna wyższa średnica" pojawiająca się w niektórych recenzjach ? Np. Hifi Choice ? Było to dokuczliwe czy niezauważalne ?

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

widocznie brudy wychodzą w bardziej transparentnych systemach. U mnie było ok, ale zarówno okablowanie (LessLoss +Harmonix) jak i kolumny (ART) są na tyle gładkie w tym zakresie pasma, że nic podobnego nie odnotowałem. Na słuchawkach również nie było z tym problemu.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.