Skocz do zawartości
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Test odtwarzacza Ayon CD-1


audiostereo.pl
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-1-100002077%201212343831.jpg,old/post-1-100002078%201212343831.jpg,old/post-1-100002079%201212343831.jpg

Odtwarzacz austriackiego Ayona to w Polsce nowość. Po tym, jak zadomowiły się u nas marki z pierwszej linii, te sławne, zaczęły pojawiać się firmy nieco młodsze, od dawna jednak znane i doceniane na zachód od naszego kraju. Należy do nich Ayon, mający w ofercie obok źródeł cyfrowych także obfitość wzmacniaczy lampowych oraz zaawansowane konstrukcyyjnie, przeważnie wielodrożne kolumny.

 

CD 1 to niższy model z dwóch obecnie oferowanych. Wyższy CD 3 z najbardziej widocznych różnic ma wielki zasilacz w oddzielnej obudowie, co przypomina koncepcję Naima. Jednak w testowanym urządzneiu wszystko mieści się w jednej, szczelnie upakowanej, aluminiowej skrzyni o ładnym wykończeniu i zaokrąglonych narożnikach. CD 1 jest top-loaderem, w którym pokrywę podnosi się ręcznie jak w beczce z ogórkami, a następnie trzeba jeszcze podnieść magnetyczny krążek dociskowy. Jest to purystyczne rozwiązanie, którego nie lubię ze względu na niewygody, jakie za sobą pociąga. Wewnątrz obudowy jest naprawdę pełno. Zasilacz oparto na bardzo dużym (jak zdrowa pięść) transformatorze na rdzeniu tradycyjnym, zasilanie jest rozbudowane, z wielosekcyjną stabilizacją na dokładnych stabilizatorach. DAC to 24-bitowy Crystal CS4398, sygnał wychodzi zbalansowany na Burr-Brown OPA 2604. Następnie sygnał idzie do zajmującego jedną trzecią obudowy stopnia wyjściowego, w którym znajduje się bateria aż 12 kondensatorów SCR MKP. Zastosowanie w tym miejscu wielu kondensatorów o małej pojemności jest koncepcją, którą konstruktor podaje jako autorską. Dwa stopnie lampowe zbudowane są z Electro Harmonixów 6922 i wysoko cenionych lamp 6H30 PiF. Jeśli chodzi o zastrzeżenia do budowy, to powiedziałbym, że lampy umieszczono trochę za blisko kondensatorów, które mogą się mocno zagrzać. Wyjścia są mutowane przekaźnikami, sygnał RCA pobierany z fazy dodatniej toru XLR. Na tylnej ściance są dwa komplety gniazd analogowych (RCA i XLR), wyjście cyfrowe SPDIF na RCA oraz gniazdo IEC. Przyciski funkcji znajdują się nie na przednim panelu, lecz na przodzie górnego, ładnie podświetlone na niebiesko (w wersji czarnej na czerwono). Całość robi bardzo dobre wrażenie: odtwarzacz jest prosty użytkowo, funkcjonalny, ładny i wykonany z użyciem dobrych elementów. Trzeba tylko sprawdzić, czy dźwięk dorówna jakości konstrukcji.

 

Jak na czasy współczesne, Ayon należy do średniego zakresu cen, mieszcząc się minimalnie poniżej 10 000 zł. Tak się jakoś złożyło, że na zamieszaniu z nowymi formatami, potem zaś w związku z tzw. „nieuchronną śmiercią CD”, spowodowaną przez ściąganie z Sieci skompresowanych plików, najlepiej wyszła klasa źródeł CD kosztująca w okolicy 10 kzł i wyżej. Zastanawiam się, na ile jest to zjawisko analogiczne do rozwoju konstrukcji gramofonów w latach po oficjalnym odtrąbieniu końca epoki winylu. Tak czy inaczej, Ayon należy do dość obficie zaludnionego zakresu cenowego, w którym jest duży wybór lepszych i gorszych konstrukcji. Tym bardziej byłem ciekaw, jak wypadnie na tle nieźle mi znanej konkurencji i czym uzasadni swoją cenę. Kosztowna i estetyczna obudowa to wyjaśnienie oczywiste, cóż jednak z dźwiękiem?

 

Brzmienie Ayona nie zawodzi, więcej, od pierwszego posłuchania wygrzanego urządzenia słychać, że jest to bardzo udane źródło. Dosyć to ciekawe: świetnie pamiętam, że w latach 90. naprawdę wysokiej klasy cedeków szukało się jak Graala, teraz zaś przynajmniej co drugi zapewnie świetną muzykę. Inna sprawa, że kilka lat temu odtwarzacz za 10 kzł zostałby automatycznie uznany za hi-end i ubóstwiony, nawet bez słuchania. Tyle, że tego hi-endu na polskim rynku było wtedy raczej niewiele.

 

Tak się złożyło, że moją uwagę w pierwszej kolejności przyciągnęła szczegółowość brzmienia Ayona, co nie znaczy, że pod innymi względami nie ma się on czym pochwalić. Ostatnio ciągle potykam się z jakimiś stereotypami. Tym razem miałem przed sobą urządzenie lampowe grające z dużą przejrzystością, z bogactwem metalowych brzmień perkusji itp. atrakcjami, które zwykle przypisuje się zaawansowanym konstrukcyjnie maszynom solid-state. Nie chcę zaraz pisać, ze bogactwo detali było „wybitne”, czy też czy i na ile było lepsze od najlepszych. Takie komplementowanie i kombinowanie niewiele wnosi. Najważniejsze jest, że wysokie tony w Ayonie brzmią naturalnie, są dość obfite, długo wybrzmiewają, a instrumenty z których się wydobywały, znajdowały się na szerokiej i wysokiej, wielowarstwowej scenie.

 

Wrażenie szczegółowości jest pierwzym, które nasuwa się podczas odsłuchu jeszcze dość zimnego urządzednia. W miarę rozgrzewki (obudowa staje się miejscami gorąca) dźwięk zyskuje klasę również w innych aspektach, ostatecznie stając się bogaty, minimalnie ciepły na średnicy (cień ocieplenia, widoczny nie we wszystkich konfiguracjach), ze zwracającym uwagę dobrym rytmem i silnym basiskiem. Dla słuchaczy jazzu jest to źródło marzeń, bo z jednej strony pokaże miotełki, talerze i inne lśniące śmiecie, z drugiej odda pięknie barwę saksofonu, z trzeciej zaś uczciwie przekaże podstawę basową dawaną przez kontrabas. Pisząc te słowa słuchałem Michaela Breckera „Tales from Hudson”, i ani on, ani ja nie mieliśmy powodów do narzekań.

 

Oczywiście to, co jest dobre dla jazzu, jest też dobre dla reszty świata, pod warunkiem, że jest rytm i bas. Tutaj owszem, jest. W związku z tym np. lekko przebasowane interpretacje Cafe Zimmermann pokazały pazur, a Jacques Lussier po raz nie wiem który udowodnił, że lubiąca muzykę ludzkość powinna trzymać go z daleka od Bacha. Bachowskie nagranie Cafe Zimmermann, odtworzone na dobrej jakości systemie, sprawia wrażenie słuchanego w jednym z pierwszych rzędów małej sali, ze względu na podkreślony bas. Czasami jakiś element systemu ten bas odchudzi lub zamieni w bezpostaciową masę, jednak w tym przypadku wszystko brzmiało tak, jak zapisano na płycie. Ayon nie boi się niskich tonów, lecz na szczęście nie epatuje nimi. Podobnie jest z rytmem. Słyszałem parę razy odtwarzacze, które nie miały do zaoferowania wiele poza aspektem rytmiczno-dymanicznym i nie było to zbyt dobre. Jednostronność nie sprawdza się w odtwarzaniu muzyki akurat tak samo, jak w innych dziedzinach.

 

Brzmienie tańszego odtwarzacza Ayona jest uniwersalne. Grał u mnie z rozmaitym sprzetem i w każdej konfiguracji dobrze się sprawdził. Najczęściej występował z lampą (300B SET i EL84 push-pull), gdzie nie zaobserwowałem osławionego zjawiska „nakładania się lampowości” dźwięku systemu, wedle zasady „muł do mułu”. Żadnego mułu tu nie ma. Pisząc te słowa, słucham Vivaldiego w żywiołowej interpretacji Carmignoli, i nie mam zastrzeżeń do dynamiki odtworzenia tej dobrze mi znanej płyty. Ayon grał to w bardzo wyrafinowanym systemie, złożonym ze wzmacniacza Acoustic Masterpiece i zestawów głośnikowych ART Emotion Monitor, okablowanych srebrem Argentum. Dźwięk świetny, szybki, dynamiczny, a przy tym brzmienie skrzypiec autentycznie jedwabiste. W porównaniu z referencyjnym źródłem analogowym dała się zaobserwować lekka utrata szczegółowości, wrażenie minimalnego wycofania, charakterystycznego dla wielu współczesnych wyższej klasy odtwarzaczy cyfrowych, które nie chcą skaleczyć słuchacza „cyfrą”. Jednak warto zauważyć, że efekt ten był minimalny i wychodził na jaw przy powównaniu ze śródłem analogowym cztery razy droższym od Ayona.

 

Ciekawe, że ten odtwarzacz jest już trzecim odtwarzaczem wykorzystującym w stopniu wyjściowym lampy 6H30, którego słucham (po Ancient Audio Lektor Prime i BAT VK-D5SE 24 bit), i żaden z nich nie zawiódł. Ayon jest z tego towarzystwa najtańszy, lokujący się cenowo w pobliżu tak mocnych zawodników jak niższe odtwarzacze Meridiana, Naima czy Linna. W niczym im też nie ustępuje. Mocna pozycja, warto.

Alek Rachwald

 

 

Dane techniczne

 

Dystrybutor Nautilus

Cena 9900 zł (srebrny)

- Transport CD: Sony KSS-213Q

- Rodzaj lamp: 2 x 6H30 EH, 2 x 6922 EH

- Zakres dynamiki: > 108 dB

- Poziom wyjściowy XLR (1 kHz/0,775 V – 0 dB): 5 V rms

- Impedancja wyjściowa RCA: 30 Ω

- Impedancja wyjściowa XLR: 170 Ω

- Wyjście cyfrowe: 75 Ω S/PDIF (RCA)

- Stosunek S/N: > 102 dB

- Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz (+/- 0,5 dB)

- THD (1 kHz):

- Zdalne sterowanie: tak

- Wyjścia analogowe: RCA i XLR

- Wymiary (WxSxG): 10x46x31 cm

 

System wykorzystany w teście: wzmacniacz zintegrowany SoundArt Jazz, Acoustic Masterpiece, kolumny VA Beethoven, ART Emotion Monitor, gramofon VPI Aries 3 (upgrade)/HWM-10.5/Lyra Skala, odtwarzacz CD Linn Karik 1, kable: interkonekt Argentum, kabel phono XLO Ultra, głośnikowe Argentum, sieciowe MIT, Zu i NEEL.

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



Mam go od dwóch miesięcy.Długo szukałem nowego cedeka. Lawirowałem między MBL-em. Accuphase, Meridianem przez dwa lata. Każda pliszka swój ogonek chwali, ale wierzcie mi, że recenzja znajdująca się powyżej jest bardzo powściągliwa i nie oddaje klasy tego urządzenia.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

On w ogóle jest ładny. Ładny też jest CD3, z drugim takim samym klockiem z zasilaczem w środku. Jeśli efekt dodania takiego zasilacza przypomina to, co w podobnej sytuacji robi się z Naimem (a zdaje się, że elektronika w CD3 również jest lepsza, niż w CD1), to ten CD3 to byłaby już audio nirvana. Bardzo mi się ten odtwarzacz podobał. To jednak jest niezła sprawa, że ciągla można znaleźć coś nowego, co jest dobre. Mam nadzieję ze nikt nie zacznie tu zaraz się upierać, ze "dobrze zaprojektowane dotwarzacze" (co by to nie miało znaczyć) muszą wszystkie grać tak samo, bo takie są prawa fizyki, czy czego tam. Tak, jak dobrze zaprojektowane samochody wszystkie muszą pewnie być takie same - muszą być jak Fiat Uno :-)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie wygląda, podobieństwo jest raczej powierzchowne, ogranicza się do podobnie (albo identycznie) robionych narożników. W odtwarzaczach inne lampy, chyba inne napędy, chociaż koncepcja rozdzielenia odtwarzacza i zasilacza zbliżona. Trzeba by zajrzeć do środka, czy Raysonic jest równie mocno upakowany. Możliwe, że mają obudowy z tego samego źródła, ale jeśli tak, to Ayon wybrał ładniejszy design. No, chyba że jest jeden wielki podywkonawca, który robi całość dla tych i dla tych. Nie da sie tego wykluczyć, ale też trudno udowodnić.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Faktycznie, bardzo podobne, chociaż widać różnice w stopniu wyjściowym. Szkoda, ze nie widać całości wnętrza, tylko po wycinku. Ale np. trafo identyczne. Lampy zdaje się nie zgadzają.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.