Skocz do zawartości
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Test odtwarzacza CD Rega Saturn


audiostereo.pl
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-1-100003910%201274138807.jpg,old/post-1-100003911%201274138807.jpg,old/post-1-100003912%201274138807.jpg,old/post-1-100003913%201274138807.jpg

Rega to nie tylko gramofony, ale kompletna propozycja dla miłośników dobrego dźwięku. W ofercie tego producenta znajdziemy wszystko, co potrzeba do skompletowania systemu, począwszy od odtwarzacza CD i gramofonu, przez wzmacniacz po kolumny. Jednak to źródła dźwięku, wytwarzane przez Regę, są dla wielu miłośników muzyki „kultowe”. Dotyczy to w równym stopniu analogu jak i cyfry. Analog już miałem okazję przetestować, czas więc wziąć się za źródło cyfrowe.

 

Z daleka Rega Saturn, bo to o niej mowa, wyglądał nieszczególnie, „plastikowo”, z bliska okazało się jednak, że to solidna, odlewana z aluminium obudowa toploader z klapą w kształcie statku Enterprise (ale raczej z serialu „Enterprise”, a nie oryginalnego Star Treka). Jak na urządzenie stacjonarne nietypowy jest system mocowania płyty na osi silnika – brak jest krążka dociskowego, płytę trzymają kulki dociskane sprężynkami, zupełnie jak odtwarzaczach przenośnych. Na przedniej ściance znajduje się mechaniczny wyłącznik zasilania, podświetlany na czerwono wyświetlacz z kalendarzem utworów, oraz wykonane z twardej gumy przyciski obsługujące podstawowe funkcje napędu. Obudowa sama ma ożebrowanie ułatwiające odprowadzanie ciepła, a pod nią znajdziemy jeszcze solidny radiator. Na tylnej ściance tylko niezbędne rzeczy – wyjście analogowe i cyfrowe RCA oraz gniazdo zasilania w standardzie IEC.

 

Saturn to środkowy odtwarzacz z oferty Regi, będący rozwinięciem koncepcji tańszego Apollo. Zastosowano w nim popularne ostatnio przetworniki Wolfson WM8740 oraz dyskretny stopień wyjściowy pracujący w klasie A. Materiały firmowe wspominają też o zegarze o wysokiej dokładności, mocnym zasilaniu z 60-watowym toroidem, oraz o firmowym oprogramowaniu serwomechanizmu, umożliwiającym perfekcyjną korektę błędów odczytu.

 

Przed niniejszym testem nie miałem okazji słuchania cyfrowych odtwarzaczy Regi. Znałem jednak bardzo pozytywne opinie na ich temat. Jak się okazało, opinie te były całkowicie usankcjonowane. Już po włożeniu do odtwarzacza pierwszej płyty dało się usłyszeć, że Saturn to bardzo muzykalny odtwarzacz. Muzykalny i jednocześnie niezwykle żywy i dynamiczny. Na dodatek Saturn pokazał rzadko spotykaną na tym poziomie cenowym umiejętność: potrafił jednocześnie ujawnić poszczególne elementy brzmienia, jak i utwór jako homogeniczną całość. Każdy instrument, niezależnie od tego, czy naturalny, czy elektroniczny, był łatwy do wyodrębnienia z miksu, jego tempo, rytm czy frazowanie były łatwe w odbiorze. Każdej płyty, każdego fragmentu mogliśmy słuchać na wielu poziomach percepcji, a Rega umożliwiała taki odbiór. Można było skupić się na całości, delektując się wykonaniem, oceniając kompozycję czy interpretację, można też było śledzić każdy instrument z osobna, a nawet każdy dźwięk wydawany przez instrumenty czy wokalistów. To było naprawdę COŚ.

 

Odsłuchy zacząłem od Helikoptera w ogniu i oczywiście wsłuchałem się w wokale. Rachid Taha zabrzmiał fenomenalnie, miał pełny, głęboki głos, całkowicie pozbawiony wyostrzeń czy zniekształceń, które mogą sprawić, że wydaje się zachrypnięty. Także wokal Lisy Gerrard był bardzo dobrze pokazany: duży, ciepły i bez jakichkolwiek podbarwień. Balans tonalny urządzenia ustawiono bardzo neutralnie i równo. Można się było dopatrzeć jedynie niewielkiego uprzywilejowania wyższej średnicy, co powodowało „żywe” brzmienie brytyjskiego odtwarzacza. Poza głosami ludzkimi, również wszystkie instrumenty zabrzmiały bardzo naturalnie. „Brytyjczyk” zbudował dużą scenę dźwiękową, sięgającą na boki poza kolumny, jak też dość rozbudowaną w głąb. Pierwszy plan został umieszczony na linii kolumn i na nim odtwarzacz skupiał uwagę słuchaczy. Źródła pozorne były dobrze zarysowane, choć nieco mniejsze niż w rzeczywistości, brakowało też nieco „audiofilskiego powietrza” wokół. Jednak te niedociągnięcia wychodzą jedynie w bezpośrednim porównaniu z dużo droższą konkurencją. Moim zdaniem, w swojej lidze cenowej Rega nie ma pod względem odtwarzania stereofonii żadnej konkurencji. Nawet prawie o połowę droższy przetwornik NaimDAC musiał uznać wyższość Saturna.

 

Następnie nałożyłem na „szpindel” jubileuszowe wydanie Ciemnej strony księżyca Floydów. Jest to płyta hybrydowa SACD/CD, i zazwyczaj słucham z niej warstwy „gęstej”, ale moim zdaniem jako CD brzmi niemal tak samo dobrze. I tym razem zabrzmiała rzeczywiście fenomenalnie. Wydaje mi się, że Saturn jest stworzony właśnie do takiej muzyki. Bas był niemalże referencyjny. Niemal, bo na najniższych dźwiękach słychać było lekkie rozmycie. Ale w pozostałym zakresie atak był błyskawiczny, wypełnienie i barwa bardzo dobre. Także tutaj głosy zabrzmiały naturalnie, nosowy Watersa i dźwięczny Gilmoura doskonale ze sobą współgrały. Bardzo dobrze zagrała też perkusja, blachy były blaszane, nie było żadnego zmiękczenia ani wyostrzenia.

 

Ponieważ tak znakomicie grało się Florydom, postanowiłem spróbować jak zabrzmią bardziej elektroniczne dźwięki. Minimum-Maximum Kraftwerków to, moim zdaniem, doskonały test na rozciągnięcie i brzmienie basu, oraz na wykrywanie niedociągnięć rytmiki. I ten test Saturn zdał śpiewająco. Bas schodził bardzo nisko, był dobrze wypełniony i sprężysty. Jedynie, jak już wspomniałem, na samym dole tracił nieco na kontroli ataku. Również bardzo dobrze podane było brzmienie syntezatorów niemieckiego zespołu, dźwięk był odpowiednio gęsty i wręcz „analogowy” w charakterze.

 

Powrót do instrumentarium naturalnego - Manu Katche z przyjaciółmi na płycie Neighbourhood. Trąbka Stańki, saksofon Garbarka, fortepian Marcina Wasilewskiego, bas Sławomira Kurkiewicza i wreszcie perkusja Manu – każdy instrument z osobna, jak i wszystkie razem, zabrzmiały bardzo naturalnie. Faktura brzmienia, jak i wybrzmienia, pozwalały z przyjemnością wsłuchiwać się we frazowanie każdego z instrumentów. Mogliśmy się wsłuchać w każdy dźwięk, każdą nutę. Przy tym odtwarzacz nie gubił nigdy całości, cały czas nadrzędną rolę grała muzyka jako całość.

 

W większych składach, takich jak big band Counta Basie’go na 88 Basie Street, czy orkiestra symfoniczna z chórem – Berliner Philharmoniker pod batutą Herberta von Karajana Mozart – Requiem Saturn nigdy się nie pogubił. Wszystkie instrumenty big bandu, czy grupy instrumentów orkiestry symfonicznej, zostały pokazane z dokładną lokalizacją. Także chór na płycie z „Requiem” zabrzmiał tak jak powinien, z odpowiednią potęgą i emfazą. Naprawdę takie granie robi wrażenie.

 

Umiejętność Regi Saturn do pokazania jednocześnie poszczególnych nut, jak też utworu w całej jego harmonii, jest naprawdę wyjątkowa, zwłaszcza w kontekście ceny. Jeżeli chce się naprawdę usłyszeć, jak poszczególne instrumenty razem tworzą skomplikowaną fakturę utworu - nie trzeba szukać dalej. Rega Saturn potrafi to doskonale. Wykazuje też pewne cechy, które zauważyłem wcześniej u gramofonów tej firmy: niezwykłą chęć grania i wciągające, żywe brzmienie. Odtwarzacz świetnie radzi sobie praktycznie z każdym rodzajem muzyki, choć mam wrażenie, że najbardziej lubi klasykę rocka. To kolejny produkt Regi, który oferuje bardzo dużo za niewygórowaną sumę. Zdecydowanie polecam.

 

Tekst: Krzysztof Kalinkowski

Zdjęcia: Marcin Olszewski

 

Rega Saturn

Cena: 5900zł

Dystrybucja: this.pl

WWW: http://rega.this.pl

Wyjście liniowe RCA max 2V (impedancja min. 10 kOhm)

Wyjście cyfrowe RCA S/PDIF (impedancja 75 Ohm)

Wymiary (S/W/G): 43,5/10/27 cm

 

 

System odniesienia:

Gramofon: Micro Seiki Solid 5

Ramię: Micro Seiki MA303

Wkładka: Benz Micro MC20 E2 L

Przedwzmacniacz gramofonowy: Phonoclone wg. projektu Ahaja

CD/SACD/DVD: Linn Unidisk 1.1

Przedwzmacniacz: Manley Labs Shrimp

Końcówka mocy: Linn Akurate A2200

Kolumny: Bowers & Wilkins 804S

IC: Linn Silver, Linn Black, Mogami Pure Resolution, Ultralink Audiophile MkII

KG: Harmonix HS-120

Zasilanie: Gigawatt PF-2, Gigawatt LC-2, Audionova Starpower mk.II

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



wygląda jak w szopie składany , wstyd nawet szybki nie przeczyścili do prezentacji, ja się nie dziwię , że nie pozwolili rozkręcić - jeśli taka tandeta z zewnątrz to co w środku ....

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Idźcie do media markt po Mante panowie jak wam się nie podoba solidna angielska robota.

Albo zróbcie coś sami, widać macie dużo czasu.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W odniesieniu do formułowanych uwag pragniemy, jako dystrybutor, dodać kilka słów komentarza.

Uważamy, że dyskusja niesłusznie rozwija się wokół jakości wykonania produktu. Opinie formułowane są przez osoby, które nie widziały "na żywo" odtwarzacza i tak na prawdę opiniują... jakość wykonania zdjęć.

Zdjęcia zostały przygotowane przez zespół redakcyjny i nie braliśmy udziału w ich przygotowaniu oraz selekcji.

Zastosowane oświetlenie studyjne jest bezwzględne wobec wszelkich śladów palców, kurzu, itd., którego nie widać w codziennym użytkowaniu. Dodatkowo, tryb makro i duże powiększenia szczegółów uwidaczniają detale, których gołym okiem po prostu nie widać.

 

Przykładowo prezentowane przyciski są dziesięciokrotnie większe niż w rzeczywistości, co oznacza, że widziane nierówności mają mniej niż 0.1mm. Nierówności wynikają z technologii wykonania aluminiowego odlewu obudowy - technologia z wykorzystaniem piaskowej kokili nie oferuje wyższej jakości, jak np. stalowe kokile do odlewania elementów plastikowych - dla porównania prezentujemy wygląd przycisków w modelu Apollo z plastikowym frontem, gdzie, na równie dużym powiększeniu, doskonale widać różnice pomiędzy technologiami odlewniczymi.

Ponad to pragniemy nadmienić iż sprzęty oddawane do testów między innymi jeden z egzematy Saturna zostały uszkodzone podczas rozkręcania go przez osoby testujące, dlatego udostępniliśmy zdjęcia wnętrza odtwarzacza i nie zezwalamy na jego rozkręcanie. My również mimo iż jesteśmy dystrybutorem zmuszani jesteśmy ponieść koszty transportu i naprawy uszkodzonych sprzętów u producenta.

 

 

Pragniemy również zdecydowanie uciąć spekulacje na temat kraju pochodzenia. Rega to firma brytyjska, która szczyci się, że ich produkty powstają w Wielkiej Brytanii i z produkatami Kraju Środka nie mają nic wspólnego. Pragniemy, aby dyskusja została przeniesiona na temat dźwięku, o który tak na prawdę chodzi, a wygląd uzupełniamy zdjęciami, które już chyba nie wymagają komentarza. Aby zapoznać się z produktem i móc wypowiadac się miarodajnie, serdecznie zapraszamy na prezentacje odtwarzacza do naszego salonu firmowego w Warszawie.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.