Skocz do zawartości
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Test odtwarzacza Denon DCD1500AE


audiostereo.pl
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-1-100008815%201229714773.jpg,old/post-1-100008816%201229714773.jpg,old/post-1-100008817%201229714773.jpg

W światku audiofilskim koegzystują z grubsza rzecz biorąc dwie grupy producentów. Pierwsza to manufaktury, cieszące się wśród osób interesujących się reprodukcją muzyki niesłabnącą estymą z racji dość wąskiego i co tu dużo kryć – ekskluzywnego portofolio wyrobów, druga, nieco mniej nobliwa – to duże, międzynarodowe korporacje produkujące sprzęt adre-sowany do szerokiego spectrum odbiorców, począwszy od najtańszych komponentów stereo-fonicznych wycenianych na kilkaset złotych za klocek, po segment opatrywany wieloznacznym, choć zobowiązującym terminem hi-end.

 

O ile pierwsza kategoria dostawców może- przynajmniej teoretycznie - pozwolić sobie na projektowanie niemal bezkompromisowych konstrukcji odtwarzających muzykę, to producent wytwarzający setki tysięcy urządzeń rocznie musi w jakimś stopniu celować w kompromis pomiędzy ceną, jakością, a designem finalnego produktu. Na korzyść wielkiej korporacji z branży audio przemawiają jednak racje o wiele poważniejsze, niż nieskrępowana frywolność stylu oraz inżynierska odwaga hi-endowej manufaktury. Takie choćby, jak o wiele poważniejszy potencjał technologiczny i zaplecze badawcze, czy – co zapewne istotniejsze - o wiele większe ryzyko biznesowe związane z wprowadzeniem na rynek urządzenia o absurdalnie skalkulowanej cenie. Może to pogrzebać znacznie większe przedsięwzięcie niż fanaberia nierzadko jednoosobowego inwestora egzotycznej manufaktury. Tak więc w przypadku dużej korporacji ryzyko nabycia „przepakowanego” DVD (spoczywającego na hipermarketowej półce w cenie 80 USD) za równowartość nowego samochodu miejskiego jest o wiele mniejsze.

 

Japoński Denon niewątpliwie należy do grona producentów, którzy oferują urządzenia audio o bardzo uczciwej relacji cena/jakość. Wśród amatorów audio przyjęło się nawet dość oso-bliwie określenie na tego rodzaju sprzęt – „budżetowy”. Nie jestem do końca pewien, jakie zawiłości semantyczne mogą się kryć za owym określeniem, jednak wydaje się, że chodzi raczej o fakt, iż konstrukcja tych urządzeń odzwierciedla w pewnym stopniu zasadę „złotego środka” pomiędzy kosztami produkcji, a osiągami w zakresie wierności brzmienia. Rzecz jasna w hi-endzie ten parametr nie będzie miał jakiegokolwiek znaczenia, ba, definicja sprzętu klasy hi-end implikuje w zasadzie brak jakichkolwiek ograniczeń konstrukcyjnych wynika-jących z bilansu kosztowego, a redundantność użytych środków w stosunku do zamierzonego rezultatu jest czymś trywialnym.

 

Testowany, katalogowo trzeci od góry, odtwarzacz SACD Denona na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie jakby to kryterium sprzętu budżetowego go nie dotyczyło. Zgodnie z zasadą nowej serii Acoustic Evolution rozmiary obudowy są wręcz imponujące, a dbałość o detale znacznie większa, niż można by się spodziewać po cenie urządzenia. Przedni panel to gruby płat aluminium ukształtowany zgodnie z manierą stylistyczną firmy: mniej więcej w 9/10 wysokości jest lekko wgłębiony, podczas gdy pozostała część jest delikatnie uwypuklona. Brzegi zostały estetycznie zaokrąglone. W myśl nowej linii wzorniczej Denona szufladę transportu i wyświetlacz umieszczono centralnie. Górna pokrywa składa się z dwuwarstwo-wej blachy aluminiowej przykręconej od góry czterema bardzo słusznych rozmiarów śrubami, co jest częścią (niespotykanej w tej klasie odtwarzaczy) konstrukcji, eliminującej wpływ drgań na jakość odczytu. Wykonanie mechanizmu szuflady również przekracza oczekiwania. Sama tacka jest masywna, zamontowano na niej ponadto dwie płytki demagnetyzujące oraz pokryto ją matowym materiałem pozwalającym na precyzyjne położenie nośnika na tacce. Rozmieszczenie przełączników jest dość typowe dla nowoczesnych odtwarzaczy japońskich – przyciski sterujące pracą napędu znajdują się skrajnie z prawej stronie panelu czołowego w ergonomicznym porządku – play/pause/stop/ścieżka do przodu/ścieżka do tyłu. Pod nimi umieszono przycisk wyboru trybu pracy CD/SACD oraz przełącznik Source Direct. Po lewej ulokowano gniazdo słuchawek oraz pokrętło potencjometru głośności wbudowanego wzmac-niacza słuchawkowego. Na pochwałę zasługuje tradycyjny mechaniczny przycisk zasilania, który przydaje wrażenia minimalizmu i solidności. Z tyłu nie ma niespodzianek, jest wszyst-ko, co audiofilski cedek posiadać powinien: gniazdo EIC na odłączalną sieciówkę, złocone analogowe wyjścia RCA, cyfrowe wyjście optyczne i koaksjalne. Na szczęście Denon nie łudzi nas poprawą transmisji sygnału poprzez montowanie pseudo-zbalansowanych wyjść XLR, które w przypadku niezbalansowanego toru zazwyczaj na niewiele się zdają.

 

Podsumowując wrażenia estetyczne należy podkreślić, iż ogólna prezencja i stylistyka DCD1500AE jest bardzo miłym dla oka zaskoczeniem. Urządzenie wygląda na o wiele droższe niż jest w rzeczywistości i nie jest to raczej wyłącznie marketingowy zabieg: wiele elementów solidnej konstrukcji może mieć pozytywny wpływ na jakość brzmienia.

 

Sercem odtwarzacza jest masywny autorski transport Denona S.V.H., oraz miedziowany me-chanizm serwa. Sekcje cyfrowa, napęd oraz analogowa zasilane są z pojedynczego toroidal-nego trafa, więc puryści mogą być niepocieszeni. W praktyce przewaga niskoprądowych urządzeń audio o bardzo rozbudowanym zasilaniu nad skromniejszymi, jednotransformatorowymi rywalami nie została nigdzie udokumentowana, tak więc brak w tej dziedzinie „oczy-wistych oczywistości”. Sekcja cyfrowa typowo dla Denona jest pokaźnie rozbudowana: w DACu zastosowano po jednej kości Burr Brown`a PCM1791 na kanał z możliwością konwersji sygnału DSD, a całości dopełnia kolejne wcielenie patentu Denona – procesor ALPHA oraz towarzyszący mu układ AL24. Elementy sekcji analogowej zajmują znaczną ilość miejsca wewnątrz obudowy, nie mamy więc wrażenia wypełnienia urządzenia audiofilskim powietrzem.

 

Jak w przypadku każdego urządzenia audio kryterium oceny stanowi zawsze sprawa elementarna - dźwięk. Już po przesłuchaniu kilku pierwszych płyt zrealizowanych w różnych for-matach oraz na różnym poziomie, dochodzimy do najbardziej charakterystycznej cechy tego urządzenia, właściwej zresztą większości niedrogich odtwarzaczy SACD – testowane źródło bardzo różnicuje jakość odtwarzanego materiału. W zasadzie, im lepiej zrealizowana płyta, tym przyjemniejsze doznania. Format SACD daje nam w dwójnasób do zrozumienia, że De-non posiada dwa, bardzo odległe do siebie oblicza. Dzieje się tak głównie za sprawą dość silenie zaznaczonej własnej sygnatury brzmieniowej, na którą składa się głównie typowa dla nowych produktów marki równowaga tonalna i specyficzna rekonstrukcja sceny dźwiękowej. Niestety jest w tym wszystkim sporo japońskiej szkoły brzmienia, zorientowanej na nieskazi-telność, czystość, swoistą higienę dźwięku. Oczywiście uczciwie należy zastrzec, iż w tę szkołę wpisują się jedynie niektóre japońskie konstrukcje, aczkolwiek nie da się ukryć faktu, że generalnie Japończycy hołdują takiemu paradygmatowi dźwiękowemu, co przekłada się nierzadko na produkowanie urządzeń audio w dwu różnych, odmiennie zestrojonych wersjach: nieco sterylnej adresowanej na rynek rodzimy i słodszej, cieplejszej, skrojonej podług gustów europejskich słuchaczy. Testowany Denon wydaje się być jednak bliższy japońskiemu stereotypowi.

 

Ponieważ odsłuchy zacząłem od repertuaru rockowego, więc rzeczona czystość i analitycz-ność dotknęła mnie w pierwszym momencie dość boleśnie. Na relatywnie słabo zrealizowanej płycie Metalliki „And Justice For All. ..”(Vertigo 1988) góra jest dość ofensywna, choć jak na ten bezwzględnie szczupło brzmiący album i tak nie najgorsza. Gra blach perkusyjnych nie dominuje, ale daje o sobie znać niekoniecznie w sposób, którego byśmy oczekiwali. Za to nowy album Paricii Barber – „The Cole Poeter Mix” udowadnia, że lepiej zrealizowane płyty pozwolą 1500-ce pokazać się od znacznie lepszej strony. Góra jest bardziej ucywilizowana, choć nadużyciem byłoby określenie jej mianem „analogowej”, jednak najważniejsze jest to, że nie zakłóca zasadniczej części przekazu, jakim jest w tym urządzeniu średnica. Niewątpliwie te dwie części pasma Denon traktuje priorytetowo. Wyższe częstotliwości są podawane w sposób zróżnicowany, z zachowaniem wszelkich niuansów nagrania, niestety mam obawę, że ogólna większa szczegółowość prezentacji została osiągnięta właśnie poprzez lekką ekspozy-cję tego zakresu. Skutkuje to większym wglądem w nagranie, ale odbija się na realizmie przekazu i sprawia czasem wrażenie niedostatecznej płynności, analogowości dźwięku. Nie mam na myśli, że Denon gra ostro, chropowato czy męcząco, gdyż te niepożądane cechy mieszczą się nawet poniżej średniej dla tej klasy urządzeń, lecz jedynie ubolewam na faktem, że w ramach oczywistych na tym poziomie cenowym kompromisów sonicznych nie zdecydowano się na większą muzykalność kosztem detaliczności. „What Love Will Do” Janivy Magness udowadnia jednak, że nawet malkontent i amator ciepłego, organicznego brzmienia słuchając Denona znajdzie ukojenie za sprawą bardzo uroczo prezentowanych damskich wokali. Średnica jest w dużym stopniu neutralna, wolna od podbarwień i własnych wtrętów ze strony odtwarzacza. Przełom średnicy i góry jest odrobinę faworyzowany, jednak nie zakłóca to spójności prezentacji, a ponadto zabieg ten przyjemnie odseparowuje wokale od reszty muzycznych zdarzeń. Krążek „The Orchard” Lizz Wrigt potwierdza tezę, iż damska wokaliza to istotnie mocny punkt prezentacji w wykonaniu japońskiego odtwarzacza. Głosy pań brzmią swobodnie, lekko, zmysłowo, po prostu kobieco. Męskie mogą się wydawać zbyt zadziorne, choć o jakimkolwiek zapiaszczeniu nie ma mowy. Jeśli w obrębie tonów średnich coś należałoby poddać krytyce, to z pewnością dającą się niejednokrotnie we znaki, zwłaszcza w przy-padku pośledniejszych realizacji, suchość instrumentów. Staje się to jednak zauważalne (czy dokuczliwe) przy porównaniu do odtwarzaczy ze znacznie wyższej półki cenowej. Słuchając na co dzień Denona naprawdę można z tym żyć.

 

Barwowo Denon nie ustala nowych horyzontów dla tej klasy źródeł, ale przejście na warstwę SACD udowadnia, że deficyt w tym zakresie dotyczy wyłącznie tradycyjnego nośnika CD. W ogóle przełączenie się na sygnał DSD w przypadku płyt hybrydowych odmienia ten odtwarzacz w stopniu niespodziewanym. Wszelkie niedostatki barw i niedoskonałości górnego pa-sma idą w zapomnienie, przekaz zyskuje na spójności i w bardzo znacznym stopniu na realizmie. Dla przykładu bas, o którym jeszcze nie wspomniałem, z warstwy CD ma wprawdzie całkiem przyzwoity timing, kontur, ale dość wyraźnie brakuje mu wypełnienia, na płytach SACD nabiera masy, ciężkości, szczególnie w obrębie najniższych składowych. Po włożeniu krążka SACD odmiana urządzenia jest zdumiewająca, co tylko potwierdza obiegowe opinie, jakoby sprzęt budżetowy, obarczony naturalnymi ograniczeniami, potrzebował SACD jako panaceum. W tym wypadku ów pogląd znajduje potwierdzenie. Poprawie ulega zresztą nie tylko balans tonalny, który przy nośnikach CD wydaje się być niepotrzebnie przesunięty ku górze, a z SACD brzmi niemal analogowo. Również przestrzeń, choć nienajgorsza już na 16-bitowych płytach, w Super Audio CD zyskuje na głębi. Podczas gdy z warstwy CD Denon wyraźnie usiłuje grać do przodu, wyrzucając zwłaszcza wokalistów niemal na środek pokoju odsłuchowego, to w przypadku SACD pewne rzeczy zaczynają się dziać w głębi, pojawia się w miarę namacalna gradacja planów. Również dynamika i rytm zyskują na SACD, aczkolwiek tutaj Denon już na tradycyjnych płytach nie miał się czego wstydzić. Jedyna rzecz, której może nam brakować w SACD, to większa separacja instrumentów, które na CD są inaczej wyartykułowane, a przez to bardziej dosadne, choć mniej naturalne.

 

Podsumowując kilkunastodniową przygodę z DCD1500AE, do wyróżniających się cech warto zaliczyć jakość wykonania urządzenia, z uwzględnieniem stabilnego antywibracyjnego chassis, które przywodzi na myśl znacznie droższe konstrukcje. Solidna budowa współgra z ergonomią i walorami użytkowymi. Brzmienie w pierwszej chwili jest niepozorne, neutralne, lekkie, z zaakcentowaną górą i wyższą średnicą, poza tym niczym szczególnym w swoim zakresie cenowym się nie wyróżnia, może poza nieco mniejszą jaskrawością i rozjaśnieniem niż u konkurencji. Po przejściu na SACD robi się znacznie barwniej, głębiej, przestrzenniej i przede wszystkim znacznie przyjemniej dzięki większemu realizmowi prezentacji. Za sprawą dobrej dynamiki i kontroli basu urządzenie jest dość uniwersalne repertuarowo, na rocku czy elektronice nie będziemy odczuwali żadnych deficytów timingu czy dynamiki.

 

Z serii 1500AE Denona odtwarzacz nie jest urządzeniem o ponadprzeciętnych walorach sonicznych i wyraźnie ustępuje w tym względzie wzmacniaczowi, o którym napisano już wiele pochlebnych recenzji. Niemniej firmowe zestawienie nie wyklucza się nawzajem, zwłaszcza jeśli ktoś nie jest amatorem gładkiego, łagodnego, słodkiego grania lub posiada po prostu „kluchowate” głośniki, a muzyka serwowana z pazurem i rozdzielczością odzwierciedla jego brzmieniowe preferencje.

Sebastian Rustoum

 

 

Szczegółowe dane:

 

Dystrybucja: Horn Distribution

Cena: 2995 zł

Rodzaj przetwornika: 24 bity

Pasmo przenoszenia: CD: 2 Hz-20 kHz, SACD:

2 Hz-50 kHz (-3dB)

Zniekształcenia: 0,0013% (1 kHz)

Stosunek sygnał/szum: 110 dB

Dynamika: 104 dB

Wyjścia analogowe: RCA

Wyjścia cyfrowe: koaksjalne, optyczne

Wyjście słuchawkowe: tak

Wymiary (w/s/g): 13,5/43,4/33,1 cm

 

 

Sprzęt towarzyszący: Marantz SA7001 jako transport, AudioNemesis DC-1 Upgrade z modyfikacjami, słuchawki AKG K701, wzmacniacze: Denon PMA1500AE, słuchawkowy Moonlight. Głośniki GH FS2000, okablowanie: interkonekt Acrolink 6N-A2400 II, głośnikowe Audionova Quasarus, sieciowe Power Blade 3

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



ciekawa recenzja

 

fajnie jakby można było zobaczyć jeszcze kiedyś w przyszłości na AS recenzję Pioneer PD-D9, jestem bardzo ciekaw opinii, tak samo o dźwięku CD i SACD tego odtwarzacza.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pisałem w jednym z wątków, że z mojego porównania wynikało, że Denon gra lepiej na CD od Pioneera, a ten gra lepiej na SACD od Denona.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

xniwax,

 

chciałbym przeczytać w każdym bądź razie jeszcze profesjonalną recenzję D9, zwłaszcza że powyżej odsłuchiwany był ten Denon, ciekaw jestem oceny D9 w odniesieniu do Denona

 

z tym że co bardzo ważne, wręcz kluczowe dla odsłuchu Pioneera na warstwie CD, bez włączonego systemu LEGATO, który psuje dźwięk.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dość odważny test, przyznaję. W momencie gdy największy wróg SACD, jakim jest Sz.P. Stryjecki odtrąbił na łamach prasy zanik formatu SACD, tutaj nie dość że wogóle wspomina się o możliwości odczytu tych płyt, to jeszcze piszę sie o SACD że w samych superlatywach. Myślę że można byłoby pójść na całość i przetestować tych parę nowych odtwarzaczy z wyższej półki Denona, Yamahy czy Pioneera tylko i wyłącznie pod kątem jakości SACD, gdyż temat CD staje się juz nudny. Ktoś kto ma kolekcję 200 płyt Cd i tak wiele juz z tego nie wyciśnie, choćby w locie zamieniał sygnał na 24/384 albo i wyżej. Tylko po co ? Audiofile nie dopuszczają mozliwości takiej ingerencji w dźwięk, w chwili obecnej tylko SACD daje czysty sygnał wprost z płyty, plus oczywiście komputer jako źródło wzorcowe audiofilskich plików gęstych - tu oczywiście swietlana przyszłość i nieunikniony sukces, to chyba nie podlega dyskusji.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Osobiście podejrzewam, ze jest to wynik nie tyle miażdżącej przewagi formatu, tylko tego, o czym już parokrotnie w Audiostereo pisano - że niektóre niedrogie odtwarzacze wieloformatowe mają słaby tor CD. Nieźle to koresponduje z opiniami, zę w bardzo wysokiej klasy (i drogich) odtwarzaczach tego typu ta różnica (na korzyść SACD) jest z kolei niewielka.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Redaktor, 24 Gru 2008, 11:38

 

>Osobiście podejrzewam, ze jest to wynik nie tyle miażdżącej przewagi formatu, tylko tego, o czym

>już parokrotnie w Audiostereo pisano - że niektóre niedrogie odtwarzacze wieloformatowe mają słaby

>tor CD. Nieźle to koresponduje z opiniami, zę w bardzo wysokiej klasy (i drogich) odtwarzaczach tego

>typu ta różnica (na korzyść SACD) jest z kolei niewielka.

 

tu zdecydowanie nie chodzi o niedrogie odtwarzacze, przewagę wysokiej rozdzielczości nad downconvertowanym do niskiej rozdzielczości nagraniem słychać nie tylko na wieloformatowych odtwarzaczach za 500zł.

 

I tak np. w przedziale cenowym do 1500 zł nie znajdzie się równie dobrze grającego nowego CD playera, w przedziale do 2000zł również żaden CD player nie zagra lepiej niż SACD player do 2000zł ,tak samo w przedziałach do 2500 zł, 3000 zł.... jeśli Redaktor nie zgadza się z powyższym proszę w takim razie o więcej recenzji, zgadzam się z asfanterem, że fajnie byłoby zobaczyć jeszcze recenzje chociażby wspomnianego PD-D9 Pioneera jak również CD-S1000 Yamahy, CD-S2000... urządzenia jakby przemilczane i pomijane na forum, ale wiadomo jaka opinia na AS krąży na temat nagrań o studyjnej jakości, lekko rzecz ujmując niepozytywna, także może również udało by się coś skrobnąć na ich temat?

 

nagranie CD nie jest w stanie zapewnić takiej samej rodzielczości, szczegółowości i dynamiki jak format który posiada 4 razy więcej informacji muzycznej, jest to technicznie nie możliwe.

 

Owszem firmy mogą próbować rozbudowywać tor analogowy i świetne DACi 24bit/96kHz ale to wszystko raz, że bardzo drogo kosztuje, a dwa nigdy nie da takiego samego efektu jak równie dobrze skonstruowany SACD player z tym że odtwarzający SACD, Stosując DAC 24/96 i powtarzając wielokrotnie próbki sygnału z płyty CD (16/44,1) można wygładzić nagranie, żeby brzmiało mniej 16bitowo, po to w sumie są DACi 24/96 żeby zakryć niektóre niedoskonałości formatu płyty CD, ale wygładzając 16bitowy dźwięk w żaden sposób nie uda się odzyskać rzeczywistej rozdzielczości nagrania, dźwięku jaki został zarejestrowany w studio w wysokiej rozdzielczości.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

tym samym różnicę między niską a wysoką rozdzielczością nagrania usłyszeć można na odtwarzaczach za 500, 1500, 2000, 3000, czy 4000 zł ale też na kosztującym 10000GBP Linnie Klimax DS który wspiera pliki Studio Master Flac 24bit/96kHz

 

przy okazji też przydałaby się jego recenzja :)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.