Skocz do zawartości
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Test phonostage RCM Sensor Prelude IC


audiostereo.pl
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-1-100000177%201228050423.jpg,old/post-1-100000178%201228050423.jpg,old/post-1-100000179%201228050423.jpg

Przedwzmacniacz RCM Audio dotarł do mnie poprzedzony sławą. Jest to jeden z niezbyt licznych produktów polskiego audio, regularnie sprzedawany za granicą, a więc radzący sobie na bardzo konkurencyjnym rynku, gdzie produkt polski nie budzi automatycznie skojarzeń z dobrym hi-fi. Jednocześnie cieszy się bardzo dobrą opinią grupy koneserów w Polsce. Dotąd nie miałem okazji posłuchać tego urządzenia, mimo że gramofon analogowy jest głównym źródłem sygnału w moim systemie. Tym bardziej ucieszyłem się, gdy do redakcji przyszła przesyłka z RCM.

 

Firma RCM znana jest przede wszystkim jako dystrybutor wyższej klasy sprzętu audio, zwłaszcza analogowego, jednak w pewnym momencie postanowiono tam rozpocząć projektowanie i produkcję własnej elektroniki. Pierwszym urządzeniem stał się lampowy zintegrowany wzmacniacz Bonasus, pięknie wykończony, ważący 40 kilo kloc dual mono na lampach 6CA7. Na kolejny produkt trzeba było czekać dość długo, a gdy się pojawił, wywołał pewne zaskoczenie – RCM stworzył przedwzmacniacz gramofonowy, ale nie na lampach, tylko na układach scalonych. Niezwykłe odejście od schematu, w który już zaczynano wpasowywać tego producenta. Ale nie wszystko stracone, wprawdzie nie ma lamp, ale jednak sprzęt analogowy. Jaki więc naprawdę jest ten łamiący przyzwyczajenia odbiorców klocek?

 

Zacznę nietypowo, od opakowania. Produkt RCM jest jednym z najlepiej opakowanych i podanych polskich produktów audio, jaki widziałem. Otrzymałem spore pudło zawierające odpowiednio przycięte gąbki ochraniające sprzęt, jest dodatkowa osłona z plastikowej „bąblowicy”, a co najważniejsze, jest ładnie wydrukowana i dobrze oprawiona szczegółowa instrukcja obsługi. Jak na polskie standardy, to jest opakowaniowy hi-end. Nic dziwnego, RCM sprzedaje ten produkt za granicą, gdzie lokalne fanaberie opakowaniowe (sprzęt zawinięty w podkoszulek po wuju plus poplamiona kserówka instrukcji) nie znalazłyby uznania. Tu jest ostra konkurencja i trzeba robić tak, jak wszyscy.

 

Sensor dzieli się między dwie solidne, metalowe obudowy. Skrzynka zasilacza wyposażona jest tylko w IEC i gniazdo wielopinowe, służące do połączenia z zasadniczym urządzeniem. Większa obudowa, ozdobiona z przodu logo firmy i zieloną diodą, na tylnej ściance posiada zaskakująco dużo gniazd i regulacji. Są tu cztery bloki mikroprzełączników (zdublowane dla obu kanałów), wejście RCA plus niezwykle solidny zacisk przewodu masy, oraz wyjście RCA i wyjście zbalansowane XLR. Jeden zestaw mikroprzełączników służy do wyboru wzmocnienia (wyskalowane bardzo wygodnie w wartościach napięcia wyjściowym wkładki, od 0,2 do 5 mV), następny zestaw pozwala wybrać obciążenie wkładki i (przy okazji) tryb zbalansowany lub niezbalansowany wejścia. Ważną cechą Sensora, podkreślaną przez producenta, jest wysokie jak na phonostage napięcie na wyjściu. Nominalnie są to 2 V – tyle, co z innych źródeł liniowych. Wartość wzmocnienia waha się od 52 aż do rekordowych 76 dB, co pozwala Sensorowi współpracować również z niskonapięciowymi wkładkami Audio Note lub Ortofona.

 

Wzorem najlepszych, RCM wyprowadził możliwie daleko transformator z filtrem sieciowym, które mieszczą się w mniejszej obudowie łączonej długim kablem. Pozwala to na oddalenie transformatora od każdego innego elementu elektroniki. Reszta układu zasilania znajduje się w zasadniczej obudowie i rozdzielona jest na dwa kanały - zasilacz ma budowę symetryczną. Część audio dzieli się na dwie identyczne płytki, symetrycznie po jednej dla każdego kanału. Stopień wejściowy tworzą układy scalone Burr-Brown INA217, natomiast na wyjściu pracują OPA2134. Korekcję RIAA zapewnia pasywny układ dwustopniowy, zbudowany na polipropylenowych kondensatorach i metalizowanych opornikach. Urządzenie zawiera także układ bufora linii, co ma pozwalać na stosowanie długich interkonektów zbalansowanych.

 

Pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy w kontakcie z tym przedwzmacniaczem phono, było pytanie: skąd taka długa nazwa? Pomijając jednak ten palący problem, po długim, wnikliwym i przyjemnym odsłuchu mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że RCM Sensor Prelude IC to bardzo dobrej klasy phono. Jedno z tych kilku na świecie, które nie kosztują oczu z głowy, a mimo to warto zatrzymać je w systemie na długo. Sensor to bez wątpienia wysoka półka brzmieniowa. Z początku nie uderzył mnie niczym szczególnym, ale też w żadnych aspekcie nie zawiódł. Od razu zagrał tak, że miało się ochotę zwyczajnie siedzieć i słuchać, słuchać. .. Zupełnie nie jak recenzent. A potem było już tylko lepiej.

 

Moim zdaniem Sensor nie ma żadnej wyczuwalnej sygnatury brzmieniowej. Słuchany przeze mnie niedawno bardzo dobry phono Moona cechował się wyraźnym spokojem i elegancją. W Sensorze, można powiedzieć, nawet tego nie ma. Jest odrobinę mniej elegancki i wycofany, a za to nieco żywszy. Z kolei w porównaniu z bardzo wysoko przeze mnie cenionymi przedwzmacniaczami Graham Slee (uwaga, też na scalakach!!) Sensor jest nieco mniej słodki. Ten phonostage brzmi tak, jak brzmi każda kolejna płyta, ani mniej, ani więcej. Nie dosładza, nie dociąża, nie odchudza, nie rozjaśnia. Słuchałem za jego pomocą bardzo wielu płyt z różnymi rodzajami muzyki, były też rozmaicie nagrane. Sensor uczciwie ukazywał przejrzystość i przestrzeń na płytach ECM, ciężar basu na płytach Stockfisha, szum na Kind of Blue i ostrość elektroniki z czasów mojego liceum. Od razy uprzedzam zarzut i wyjaśniam, że ta prezentacja jest realistyczna, ale nie naturalistyczna: Sensor pokazuje prawdę, ale nie wyciąga umyślnie brudów. Wstawiam to wyjaśnienie, bo niedawno w recenzji w czasopiśmie ujrzałem słowo „naturalistyczny” użyte błędnie w znaczeniu „naturalny”. Otóż nie, Sensor jest naturalny, ale nie naturalistyczny.

 

Oczywiście, wiele zależy od reszty toru. Z moim referencyjnym SA Jazz było dużo swobody, mocy, kontrolowanego basu, plus odrobina słodyczy. Jednak najbardziej spektakularny wynik uzyskałem z lampowym kompletem pre-power Trafomatica. Odrobinę więcej emfazy czyni cuda. Z płytą Best Audiophoile Voices mój Sond Art, w porównaniu z Trafomaticem, zabrzmiał bardziej beznamiętnie. RCM to referencyjny phono, którego 100% zalet ujawniło mi się z lampową amplifikacją. Wysoka przejrzystość i precyzja RCM znakomicie uzupełniła tutaj emocjonalne i ekspansywne brzmienie lampy. Ale daję słowo, że i bez lampy był to dźwięk, który warto mieć w domu.

 

Wykorzystując możliwość regulacji obciążenia wkładki stwierdziłem, że w przypadku mojego Sheltera najniższa wartość, 20 Ohm, skutkowała wyraźnym oddaleniem i lekkim wygładzeniem dźwięku (w tym trzasków na mikrorysach), z kolei im bliżej do 47 kOhm, tym dźwięk był bliższy, bardziej ekspansywny, a jednocześnie nieco bardziej detaliczny. Ostatecznie wybrałem raczej małą wartość 50 Ohm. Oczywiście trudno mówić tu o cechach przedwzmacniacza, bo dla każdej wkładki może to wyglądać inaczej.

 

Na koniec testu dobrze byłoby podać ewentualne zastrzeżenia. Sprzęt wydał mi się bardzo uniwersalny, nie może więc być ich wiele. Precyzja i szczegółowość Sensora nie muszą polubić się z przesadnie analitycznymi systemami. Z kolei niski bas, jaki oddaje to urządzenie, wymaga od wzmacniacza dobrej kontroli tego zakresu. Poza tym nie mam uwag. Sensor to przedwzmacniacz gramofonowy z klasą, podczas tego testu w żaden sposób nie ograniczył napędu i wkładki za 30 000 zł. Chętnie zrobiłbym mu miejsce w moim systemie referencyjnym

Alek Rachwald

 

 

Szczegółowe dane:

 

Dystrybutor: RCM

Cena: 6 000 zł

Czułość wejściowa: 0,3 - 5 mV (regulowana)

Regulacja czułości: 0,3 - 0,4 - 0,6 - 0,9 - 1,4 - 2,5 - 5 mV

Wzmocnienie: 52 - 76 dB (2V rms wyjście)

Impedancja wejściowa: 20 Ohm - 47kOhm

Regulacja impedancji 20W - 50W - 200W - 400W - 1kW - 47kW

Pojemność wejściowa: 150 pF

Tryb pracy wejścia symetryczny - niesymetryczny

Wejście RCA THD: 0,01% S/N 85dB

Liniowość RIAA: +/- 0,3dB (20Hz-20kHz)

Impedancja wyjściowa: 70 Ohm

Wyjście XLR, RCA

Nominalny poziom wyjściowy: 2V rms

Maksymalny poziom wyjściowy: 8V rms

Wymiary: 214 x 214 x 75 mm - przedwzmacniacz

120 x 65 x 160 mm - zasilacz

Masa: 2 kg. - przedwzmacniacz

1,7 kg. - zasilacz

 

 

System wykorzystany w teście:

wzmacniacz zintegrowany SoundArt Jazz, wzmacniacz mocy Trafomatic Elegance, przedwzmacniacze Air Tight ATC-3 i Trafomatic Line One, kolumny VA Beethoven, gramofon VPI Aries 3 (upgrade)/HWM-10.5/Shelter 901, odtwarzacz CD Advance Acoustic MCD-403/MDA-503, filtr sieciowy IsoTek Sigmas, kable: interkonekty XLR Argentum Silver, kabel phono VPI, głośnikowe Velum LS-V, sieciowe IsoTek i Zu Audio.

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



Zgadzam się, jest to znakomity pre.Ilośc regulacji pozwala na dopasowanie właściwie każdej wkładki,zalety soniczne- cymes!

 

Pozdrawiam

P

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cenę określiłbym jako średnio-wyższą. Tyle samo kosztuje Simaudio Moon, ale bez opcjonalnego zewnętrznego zasilania, kombinacja wysokich modeli MM/MC Graham Slee kosztuje mniej więcej podobnie albo więcej, a jeszcze są różne Clearaudio itp. Cena naprawdę ho-ho to jest 30 000 zł za Manley Steelhead, którego brzmienia nie znam, ale ludzie wypisują o tym istne cuda. Natomiast dobrze grające phono wedle moich doświadczeń zaczynają się około 3000 zł, jak powiedzmy Amplifikator, Cyrus, tańsze Grahamy, ostatnio Heed Audio podobno też jest fajny. Miałem też do czynienia z poręcznymi pudełeczkami typu NAD czy Pro-Ject, ale to taka liga początkująca. Przypuszczam też, ze DIY mogłoby mieć tu dużo do powiedzenia.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cenę określiłbym jako średnio-wyższą. Tyle samo kosztuje Simaudio Moon, ale bez opcjonalnego zewnętrznego zasilania, kombinacja wysokich modeli MM/MC Graham Slee kosztuje mniej więcej podobnie albo więcej, Audio Research jest już o połowę droższy, a jeszcze są różne Clearaudio itp. Cena naprawdę ho-ho to jest 30 000 zł za Manley Steelhead, którego brzmienia nie znam, ale ludzie wypisują o tym istne cuda. Natomiast dobrze grające phono wedle moich doświadczeń zaczynają się około 3000 zł, jak powiedzmy Amplifikator, Cyrus, tańsze Grahamy, ostatnio Heed Audio podobno też jest fajny. Miałem też do czynienia z poręcznymi pudełeczkami typu NAD czy Pro-Ject, ale to taka liga początkująca. Przypuszczam też, ze DIY mogłoby mieć tu dużo do powiedzenia.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dane mi było słuchać w starym systemie Redaktora (z Sondekiem) Amplifikatora i teraz (z nową "szlifierką") RCMa. Przynajmniej na moje "ucho" różnica brzmieniowa jest niezaprzeczalna i warta różnicy w cenie.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Temu też drodzy koledzy nie grymaszę wcale na cenę,choć stosowanie odniesienia do uznanych firm,które pracowały na swoją markę wiele lat, nie powinno mieć tu odniesienia.

Nie zmienia to faktu,że pre RCMu może być wyśmienite,a w audio płacimy za dzwięk,a nie koszt wytworzenia.

W trybie "zrób to sam" koszt tego urządzenia byłby śmieszny,ale to trzeba usiąść zaprojektować i wykonać te ustrojstwo.

Wbrew pozorom nie jest to takie proste.

pzdr

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Witam !

Z każdej strony obudowy wystają łby śrub, za tą cenę wolałbym coś bardziej wyrafinowanego, śruby z łbem stożkowym wpuszczone w blachę ścianek to żaden wydatek, naprawdę :)Jako przykład parę zdjęć

Uprzedzajac komentarze to nie reklama ponieważ firmy już nie ma, to tylko przykład że można się postarać bardziej i to nie za taką kasę - jak dla mnie stosunek jakość/cena w wypadku RCM-u nie jset zbyt korzystny.

Pozdr.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

I dowcip w tym, że w RCM-ie obudowa jest spasowana idealnie, a śruby w bezpośrednim kontakcie nie pzreszkadzają, bo są bardzo dobrej jakości. Natomiast tutaj widzę nierówne płyty aluminiowe. Klasa wykonania bazsprzecznie gorsza, co z tego, ze łebki wpuścili. RCM wygląda (i daje w ręce wrażenie) jak precyzyja robota fabryczna, a to wyglada tylko jak dość porządne DIY.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się w zupełności, takie porządne DIY ( to prototyp ), ale z drugiej strony 6 klocków to trochę dużo...zwłaszcza,że w srodku nic specjalnego. No, ale wiem z doswiadczenia, zamożni audifile myślą: IM DROŻEJ, TYM MUSI BYĆ LEPIEJ...

P.S.

Gdyby ten lepszy DIY był spasowany jak RCM to byłaby inna historia :)Są fundusze, można sprzedać wszystko w ładnym opakowaniu ...chociaż te wystające łby śrub i tak są paskudne :)

Zresztą nie co dyskutować, de gustibus....

Pozdr.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sensorek zdecydowanie zyskuje podczas bezpośredniego kontaktu.Elementy są idealnie dopasowane a wystające śróbki robią wrażenie zamierzonego efektu.To że urządzenie zajmuje dwa pudełka dodaje posmaku czegoś unikalnego.Po odsłuchu zapadła decyzja na tak,cena w porównaniu z innymi phonostage wcale nie jest wygórowana i teraz gromadzę fundusze.Zwróce jeszcze uwagę na to o czym pisał Alek,mianowicie jakość montażu,porównajcie to wykonanie np do partyzantki jaką wykonuje AN.Będąc w RCM oglądałem bardzo dokładnie Bonasusa,perfekcja i 100% powtarzalność.Mnie taka postawa cieszy,mam poczucie,że kupuję coś wyjątkowego,profesjonalnie zapakowanego,z pełną instrukcją.W Polsce to ciągle wyjątek.Rozmawiałem z właścicielem RCM,mówił mi ,że zdecydowana większość produkcji sprzedawana jest za granicą,ale 40 sztuk w pierwszym roku produkcji robi wrażenie,przynajmniej na mnie,szczególnie z uwagi na olbrzymi wybór markowych urządzeń na zachodzie z którymi tamtejsi audiofile obcują od dawna.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.