Skocz do zawartości

Velodyne CHT-10R

Typ sprzętu: inne
Producent: Velodyne
Model: CHT-10R
Ocena ogólna: (na podstawie 1 opinii)
Opinia o Velodyne CHT-10R
Autor: Snajper
Data dodania: 28 lipiec 2008
Jakość/cena
Ocena ogólna
Plusy Brzmienie, pilot, wygląd ściany czołowej, możliwość regulacji wielu parametrów pracy, automatyczne przechodzenie do trybu stand-by, cena
Minusy Gabaryty (w szczególności głębokość), okleina, brak koloru srebrnego (mimo, iż jest w ofercie), trochę niewygodne terminale na kable głośnikowe
Twoja opinia

Gdyby ktoś mi kilka miesięcy temu powiedział, że będę się zastanawiał nad subem do swojego systemu, zabiłbym go śmiechem. Sub do stereo? Bzdura. Mimo to ostatnimi czasy zaczęło mi brakować najniższych tonów. Nie dawało mi to spokoju tym bardziej, że w systemie słuchawkowym w pracy słyszałem je wyraźnie. A w domu dźwięk był jednak trochę wybrakowany. Wcześniej mi to nie przeszkadzało, cieszyłem się raczej liniowością basu. Ale w pewnym momencie zacząłem kombinować, co by zrobić, żeby poprawić przetwarzanie najniższych częstotliwości.

 

Recenzja CHT-10R wpadła mi w oko przypadkiem, jakoś podczas surfowania po sieci. Najpierw jedna, potem druga, obie bardzo entuzjastyczne, ze stwierdzeniami "najlepszy sub do muzyki, jaki słyszałem". Poszukałem już bardziej "kierunkowo" i znalazłem jeszcze kilka innych recenzji, nie tylko polskich. I wszystkie zgodnym chórem wychwalały to urządzenie. To mnie zastanowiło, chociaż nie wierzyłem recenzjom - taki tani sub i niby tak dobrze się sprawuje? Żarty.

 

Postanowiłem sprawdzić, jak sprawa wygląda w rzeczywistości, nie spodziewając się przy tym zbyt wiele. Spodziewałem się raczej dobrze opłaconego przez producentów hurra-optymizmu recenzentów, z którym to zjawiskiem co i raz się wszyscy spotykamy.

 

Dzięki uprzejmości sklepu koris.pl udało mi się zdobyć egzemplarz ex-demo na kilkudniowe testy. Gdy zobaczyłem przyniesiony przez kuriera karton, mało się nie przewróciłem. Ależ bydlę! Na szczęście okazało się, że sam sub jest sporo mniejszy, niż karton - to zabezpieczenia przed uszkodzeniami są tak solidne, że zajmują tyle miejsca w pudle. Ale i tak gabaryty sprzęt ma słuszne. Szczególnie głębokość mnie zaskoczyła - sub ten wymiar ma niemal identyczny jak stolik z moim systemem (w tym wyjątkowo głębokim Xindakiem). Tak, czy siak, ustawiłem suba pomiędzy kolumnami (ale nie centralnie), tak, że fronty wszystkich głośników znajdują się w takiej samej odległości od tylnej ściany.

 

Jako że mój wzmak nie posiada wyjścia pre-out, ani innego, na którym można by było "powiesić" suba, pozostała mi opcja podłączenia high-level, czyli przy pomocy kabli głośnikowych (sub ma gniazda obu rodzajów). Tutaj do wyboru miałem dwie opcje: albo podłączenie niezależne od kolumn, albo podpięcie suba do wzmaka i kolumn do suba. Wybrałem pierwszą możliwość, gdyż nie chciałem, żeby sygnał do kolumn przechodził przez elektronikę suba oraz żeby dodatkowo dźwięk był kastrowany z niskich częstotliwości (sub odcina sygnał przy 80Hz lub 100Hz, do wyboru). Podłączenie jest proste, choć terminale mogłyby być szerzej rozstawione i przygotowane pod nieco grubsze kable - ledwo wcisnąłem przewody o powierzchni przekroju 2,5mm2.

 

Podłączyłem, włączyłem system, odpaliłem coś-tam i... masakra. Łomot, jazgot, lawiny błotne. Oranyjulek! Szybko na "STOP" i następne godziny spędziłem z instrukcją obsługi i znalezionym w sieci poradnikiem dotyczącym ustawiania suba. Zassałem też kilka sygnałów testowych pomocnych w ustawieniach. A potem się zdrowo nakręciłem gałkami i naklikałem pilotem, doprowadzając przy okazji domowników i koty do granic wytrzymałości psychicznej... ;-)

 

To jest zresztą warte podkreślenia - sub jest wyposażony w pilota. I to całkiem zasobnego w funkcje. W zasadzie jedyne, czego nie można przy jego pomocy wyregulować, to filtr dolnoprzepustowy, określający, jakie maksymalnie częstotliwości sub będzie odtwarzał oraz wybór częstotliwości obcinania sygnału przekazywanego do kolumn (przełącznik 80Hz/100Hz). Poza tym wszystko jest dostępne do zdalnej regulacji: włączenie/wyłączenie urządzenia, wyciszenie (mute), regulacja głośności, ustawienie fazy (0, 90, 180 i 270 stopni), cztery predefiniowane ustawienia basu (muzyka klasyczna/jazz, muzyka rockowa, film i gry), wyłączenie diody sygnalizującej różne rzeczy (rewelacyjna opcja), włączenie trybu nocnego (czyli obniżenie natężenia dźwięków). Dzięki temu mogłem samodzielnie wykonać wszelkie ustawienia, nie wstając z sofy.

 

Po tych 2 czy 3 w sumie godzinach ustawień, ponownie puściłem muzykę. I przyznam bez bicia, że szczęka mi opadła. To, że usłyszę niskie częstotliwości, nie było dla mnie zaskoczeniem. To, że poprawi się atak stopy perkusji, syntetycznego basu czy orkiestrowych kotłów - też żadna niespodzianka. Ale to, co się stało z dźwiękiem jako całością, z męskimi wokalami, ze średnicą - to był dla mnie szok! Siedziałem następne kilka godzin przejeżdżając płytotekę, katując przycisk "mute" i nie dowierzając, jak ogromny wpływ mają częstotliwości poniżej 70Hz (taką maksymalną częstotliwość pozwoliłem subowi przetwarzać) na całokształt muzyki. Dźwięk stał się bardziej otwarty, z niedostępną wcześniej dla mojego systemu głębią i masywnością. Wokaliści w stylu Allana Taylora, Jamesa Hetfielda czy Bruce'a Springsteena nabrali dojrzałości, nabrali więcej powietrza w płuca, zaśpiewali czyściej, mocniej i bardziej sugestywnie. Utwory z "czarnej" strony muzyki (Fort Minor, 2Pac, Inner Circle, ale również Ayo czy Bic Runga) zaczęły "bujać" znacznie ciekawiej.

 

W czasie testów odkryłem też, że skręcenie nieco suba tak, aby oś przetwornika nie była dokładnie prostopadła do ściany, tylko odchylała się od niego o jakieś 10*-12* powoduje, że znika problem fal stojących. Kilka razy nieładnie mi się pewna częstotliwość wzbudzała i podejrzewam, że właśnie tworzenie się takiej fali było przyczyną. Po korekcji ustawienia sprzętu problem zniknął.

 

Co ciekawe - zupełnym przypadkiem udało mi się tak dobrać ustawienia suba, że działa on trochę jak tłumik pewnych częstotliwości odtwarzanych przez kolumny i wzbudzających się nieco w moim pomieszczeniu odsłuchowym. W niektórych utworach wyłączenie woofera powoduje oczywiście zniknięcie najniższych składowych dźwięku i ogólne jego odchudzenie, ale również wzbudzenie się pewnych partii wyższego basu. Ponowne włączenie urządzenia wyrównuje pasmo przenoszenia i wzbudzenia znikają.

 

Kierując się radami znalezionymi w sieci, starałem się tak ustawić głośność suba, żeby... nie było go słychać. Czyli tak, żeby nie dało się z całą pewnością powiedzieć: o, tutaj dmuchnęło basem po podłodze. To, ile daje sub, wychodzi momentalnie w momencie jego wyciszenia. Nasunęła mi się analogia z powietrzem - póki jest i nim oddychamy, nie zauważamy go nawet. Ale gdy nagle go zabraknie, robi się mocno nieprzyjemnie. Tak też obecnie gra mój sub. Scalił się z kolumnami tak, że gdy gra, ciężko stwierdzić, że tak jest naprawdę. Szczególnie, gdy nie zna się systemu na wylot i nie wie dobrze, czego on bez suba na pewno nie umiałby przekazać. Ale gdy się wyłączy woofer, od razu przysłowiowe szydło z worka wychodzi.

 

Po tych wszystkich regulacjach i ustawieniach subik gra świetnie. Najbardziej obawiałem się jego szybkości - Paradigmy traktują bas bardzo szybko, taki też sposób prezentacji preferuję i takiego wymaga słuchana przeze mnie muzyka. Jakiekolwiek opóźnienia we wzbudzaniu i wygaszaniu ruchu membrany sprawiają, że zamiast muzyki jest bełkot. Okazało się jednak, że Velodyne nie ma z tym żadnych problemów. Żaden power-metal, żaden punk, nawet najgorzej nagrany, nie spowodował wrażenia, iż sub nie nadąża za kolumnami. Do tego przyjemnie oddaje on barwy basu i schodzi z nim w dół naprawdę nisko (co można sprawdzić np. na komputerowo generowanych dźwiękach na albumach Fort Minor "The Rising Tied" czy Linkin Park "Reanimation").

 

Podsumowując - sub oczywiście do sklepu nie wrócił. Tym bardziej, że okazało sie, że bardziej pasującej mojej Pani wersji srebrnej (na testy otrzymałem wersję czarną) nigdy nikt na oczy nie widział, mimo iż oficjalnie znajduje się ona (wersja, nie Pani) w ofercie. Musiałem więc przeprowadzić krótkie negocjacje w sprawie WAF. I udało się. Sprzęt został, a ja cieszę się nowym obliczem systemu. Nie dość, że nie ma on już braków w dole pasma, to jeszcze prezentacja dźwięku poprawiła się w sposób, którego w żadnym razie się nie spodziewałem.

 

Ten sub to naprawdę rewelacja. A jak się jeszcze popatrzy na metkę z ceną...

Jak długo posiadasz oceniany sprzęt? krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt? koris.pl
Ile zapłaciłeś/aś? Kilkanaście % mniej, niż cena oficjalna w sklepie, za egzemplarz ex-demo w idealnym stanie
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt? Bo idealnie uzupełnił braki w moim systemie, a dodatkowo wniósł do niego rzeczy, których nigdy bym się po subie nie spodziewał
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie? Z innym subem nie porównywałem, tylko swój system z subem i bez niego
Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt Slim Devices Squeezebox v3, Xindak DAC-5, Xindak XA6950, Paradigm Reference Studio 40v4



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.