Skocz do zawartości

M_LesiU

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    65
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

2 Neutralny

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. M_LesiU

    Kondycjoner czy listwa?

    Mnie bardzo interesuje, gdyż przez kilka lat mocno broniłem się przed stosowaniem kondycjonerów oraz kabli zasilających inne niż standardowe...ale rzeczywistość jest inna, i bez dobrego kondycjonera relatywnie sporo tracę na jakości dźwięku. Ciekawi mnie, dlaczego sekcje zasilające urządzeń audio potrafią być tak wrażliwe na bądź co bądź, względnie niskie zakłócenia w przewodach sieciowych, w dodatku występujące wysoko poza pasmem słyszalnym. Gdzieś od czasu do czasu przeczytam, że to wynika z innych celów konstrukcyjnych (trafa wzmaków projektowane w innym celu, niż usuwanie zakłóceń z sieci, co w sumie ma jakiś tam sens - może aby kondensatory filtrujące mogły się jak najszybciej doładować?), natomiast nie mam wiedzy i doświadczenia, by ot tak sobie otworzyć obudowy sprzętu, popatrzeć po PCB i połączeniach ich elementów, zrobić parę pomiarów miernikiem i udzielić sobie jednoznacznej odpowiedzi. Na jakimś zagranicznym forum, chyba Audiogon, spotkałem się z wypowiedziami kilku osób które właśnie w taki sposób zasilają dedykowaną linię do sprzętu audio. Sorki za odkopanie wątku, ale widzę tutaj sporo wypowiedzi od osób, które nie mają doświadczenia z użytkowaniem dobrych kondycjonerów i kabli sieciowych (a negują ich przydatność). Albo może ich sprzęt jest na tyle słabej jakości, że tych różnic nie będą w stanie wyłapać? Jest jeszcze trzecia opcja - nie mają na tyle dużych zakłóceń, by kondycjonery miały co usuwać (tu wówczas pozostaje mi pogratulować takich warunków, i to piszę szczerze). Na swoim pierwszym zestawie audio: kolumny Koda 702, ampli RX-V440 (CD do kompletu z tej samej serii, ale nie pamiętam modelu), potrzebowałem prawie roku, by się osłuchać i móc usłyszeć różnice między standardowymi tanimi przewodami głośnikowymi i interkonektami, a przewodami Cardas Crosslink (głośnikowe) i Quadlink 5C (interkonekty). Później był upgrade na Denon AVR-3808, muzyka puszczana już tylko z kompa po wyjściu optycznym (w międzyczasie kilka dźwiękówek, w tym Audigy 2 i Xonar D2), upgrade kolumn na Tannoy DC6, następnie krótka przygoda z serią Precision i finalnie upgrade na Definition DC8Ti oraz zakup Hegla H80. W międzyczasie wymiana głośnikowych na Cardas Neutral Reference a później na Clear Light i wtedy też zrobiłem sobie test kontrolny, podpinając standardowe kabelki głośnikowe. I co? No i kiepsko... dla mnie, już na takim sprzęcie jakość dźwięku zaczyna wyraźnie spadać (stereofonia się pogarsza, "namacalność", głębia... całość robi się bardziej płaska i "matowa"). Wówczas też pierwszy raz zacząłem myśleć o testach przewodów USB i zasilających. No i niestety, ale oba przyniosły poprawę (zasilające: Cardas Parsec -> Cardas Clear M - większą w porównaniu do USB - Cardas Clear Buss, ten pierwszej generacji) i wówczas dopiero zdałem sobie sprawę ("nausznie") z tego, jaki wpływ na brzmienie mają zakłócenia przedostające się po przewodach do sprzętu audio. Uważam, że nie jest to coś, co można "naprawić" wymianą komponentów audio. Ewentualnie tylko na takie, które bardzo skutecznie filtrują tego typu zakłócenia - nie spotkałem się jednak z takimi. Natomiast Denon 3808 aż tyle nie zyskał po zmianie kabla sieciowego. Różnica była do wyłapania, ale ampli samo w sobie nie daje na tyle czystego dźwięku, by kupno drogiego kabla zasilającego miało sens. Następny upgrade: w miejsce H80 trafia Classe Sigma SSP + końcówka Primare A30.5. Interkonekty to również Cardas Clear Light. Wpływ kabli zasilających mniejszy niż w H80, ale wyszła ciekawa rzecz - zastosowanie dodatkowej filtracji w zasilającym Clear M względem Parsec, obniżyło słyszalność przydźwięku trafa w kolumnach (w obu testach jest to względnie niski poziom - trzeba praktycznie przystawić ucho do przetwornika żeby to usłyszeć). No i sedno mojego wpisu :-) Rozglądam się teraz za kondycjonerami sieciowymi. Testowałem już GigaWatt PC-1 Evo oraz listwę PS Audio Dectet. GigaWatt zdecydowanie lepiej usuwał zakłócenia. Natomiast skala zmian względem braku jakiegokolwiek kondycjonera, była według mnie znacząca. Czystość dźwięku była zauważalna nawet na słabiej nagranych utworach (z tych, do testów słucham m.in. Audioslave - Show me how to live - szczególnie refrenu, oraz Clint Mansell - Death is the road to awe, z filmu "Źródło") - poprawiła się selektywność, głębia, namacalność. Zauważyłem też kilka ciekawych zjawisk - wysokie tony subiektywnie się wyostrzyły po użyciu kondycjonera, ale to wynika z tego, że już nie były już maskowane przez zakłócenia (a przez to subiektywnie "zmiękczone" i "przygaszone") - wszelkiej maści dzwoneczki zaczęły wybrzmiewać czyściej, a przez to lepiej było słychać ich metaliczność. Niskie tony - tak jak ludzie opisują, stały się bardziej punktowe, lepiej słychać ton bazowy i atak (szarpnięcia strun) na np. kontrabasie. Wokale zyskały tą dodatkową namacalność. Bez kondycjonera nie było źle, ale wokale miały taką "szarą" naleciałość, lekką "matowość" która powodowała, że nie brzmiały wystarczająco naturalnie. Z kondycjonerem, ta cecha uległa wyraźnej poprawie i do takiego stopnia, że na bardzo dobrze nagranych utworach, zamykając oczy już mogłem sobie wyobrazić, że ta osoba stoi przede mną, w moim pokoju. Tego typu zmiany pokazały mi dobitnie, dlaczego trzeba zadbać o czyste zasilanie. Sprawdziłem też, który sprzęt więcej zyskał po wpięciu do kondycjonera - lepiej zagrał zarówno DAC/pre jak i końcówka, aczkolwiek miałem wrażenie że końcówka jest troszkę bardziej wrażliwa. Z innych ciekawostek - reduktor zniekształceń dla USB też u mnie ma wpływ - testowałem AudioQuest JitterBug i troszeczkę poprawiły się wysokie tony (czystsze) i ogólna przestrzeń w utworach, ale zmiany są u mnie delikatne. Różnica między komputerem stacjonarnym a laptopem zasilanym tylko z baterii, przy muzyce puszczanej po USB, jest mała, aczkolwiek też zauważalna :-) i objawia się głównie poprzez mniej "czarne" tło (ma się wrażenie, jakby coś tam delikatnie szumiało z kolumn na granicy percepcji) oraz delikatnie bardziej zaznaczonymi wysokimi tonami. Stacjonarny komputer pracuje cicho, a na potrzeby tych testów wypiąłem wszystkie dyski które nie były wówczas potrzebne. Tak więc z miejsca odsłuchowego, to w sumie laptop, gdy włączył sobie wentylator, był bardziej słyszalny od "stacjonarki". Na koniec takie przemyślenia - nie do końca rozumiem sens opisywania kondycjonerów w kontekście kształtowania brzmienia. Przecież zadaniem kondycjonera jest usunięcie jak największej ilości szumów a więc jego ocena powinna sprowadzać się do opisania, na ile jego skuteczność jest słyszalna w danym zakresie słyszalnego pasma częstotliwości. Widzę natomiast, że sporo osób kondycjoner traktuje jak kabel głośnikowy czy interkonekt - chce kondycjoner dobierać tak, by poprawić sobie balans tonalny sprzętu audio. Osobiście uważam, że nie tędy droga (ale oczywiście nikomu tego nie będę zabraniać). Uff, ale się rozpisałem...ale chciałem Wam pokazać na własnych doświadczeniach, że w temacie audio pójście w zaparte z nastawieniem "to nie ma prawa mieć wpływu na dźwięk" nie zawsze nam dobrze służy i warto przynajmniej spróbować, przetestować i zobaczyć, czy na naszym sprzęcie będzie jakaś zmiana i wówczas na podstawie takich testów ocenić, czy warto.
  2. Czy ktoś ma jakieś doświadczenie z modelami SSP-800/CT-SSP i/lub Sigma SSP firmy Classe? W szczególności, jak się sprawdzają w stereo (do jakiego sprzętu dedykowanego do stereo można by je przyrównać pod względem jakości), z wykorzystaniem własnych DACów, oraz tylko jako preamp (włączony digital bypass).
  3. M_LesiU

    Wokale w heglu h80

    Przy odsłuchu H80 warto zaopatrzyć się w dobry kabel zasilający. Nie wiem, czy inne wzmacniacze, innych producentów też są tak wrażliwe, natomiast na tym Heglu u mnie było słychać wyraźne zmiany w czystości dźwięku. Przejście ze standardowego kabla (jak do komputerów), najpierw na Cardas Parsec, a później na Cardas Clear M. Na zwykłym kablu miałem spore zastrzeżenia do jakości grania DACa - głównie zniekształcenia damskich wokali przy wyższych rejestrach i "zapiaszczenie" talerzy perkusji. Sybilanty jakoś bardzo nie drażniły ale pojawiały się dosyć często - w tamtym czasie uznawałem je jednak za cechę danego nagrania. Zmiana kabli zasilających dużo poprawiła (duża redukcja sybilantów, poprawa wybrzmiewania i głębi/namacalności w całym paśmie) i mimo, że np. wciąż HD25 zagra wyraźnie lepiej tak teraz uważam, że wbudowany w H80 DAC jest całkiem dobry, szczególnie że niejako dostajemy go "gratis" do tej integry.
  4. Tak, świadczy to o tym, że ktoś woli dźwięk z tego Sony, niż z H160 :-)
  5. Tylko rok i 3 m-ce, więc może nie dostanę tytułu górnika... ;-) Od paru miesięcy jestem na etapie wymiany całego sprzętu audio i czytając różne tematy na tym forum, sposób wypowiedzi wielu użytkowników, mam wrażenie że większość osób chyba jest z branży i próbuje przedstawić swój punkt widzenia i preferencje jako te "jedyne słuszne i właściwe" :-) Z Heglem jest to dobry przykład - takie to słabe, tandetne i w ogóle badziew... no bo przecież ludzie nie są tego świadomi i kupują Hegle "w ciemno" bez odsłuchu, zgadza się? Ale takiego Accuphase czy innego McIntosha, które są przecież również polecane w prasie audio, już ludzie nie kupują "w ciemno", tylko na pewno ich nabywcy poświęcili im mnóstwo czasu na odsłuch. A nawet jeśli kupili w ciemno, to i tak taki wzmacniacz nie zostanie wystawiony na sprzedaż na rynku wtórnym, bo na pewno będzie pasować do każdego sprzętu, więc ich nabywcy nie będą go sprzedawać (w szczególności za 50-60% ceny katalogowej).... tylko Hegli to nie dotyczy.... tia :-) Ciekawy przykład - sprzęt już mocno hi-endowy w kontekście cenowym (mocno 6 cyfrowa kwota z katalogów), mimo że pewne spokojne utwory, z plumkaniem gitar akustycznych czy damskim wokalem odgrywał bardzo przyjemnie, tak przy włączeniu prog rockowego grania zaczął wyraźnie pokazywać swoje wady. Zagrało to w wielu aspektach gorzej, niż mój dosyć budżetowy sprzęt. Mógłbym więc teraz podać komponenty tego hi-endowego zestawu i wypisywać, jaki to badziew i tandeta, że za taką grubą kasę nie potrafi choć w miarę przyzwoicie zagrać...ale chyba sensowniej jest napisać zgodnie z prawdą, że tamten system był złożony dla kogoś, kto takie brzmienie lubi. Ja mam inny gust, i buduję zestaw "pod siebie". Śmiesznie więc czyta się wypowiedzi w tym temacie, jak to Hegel "nie gra" i że nie warto się nim interesować :-) Zaciekawił mnie ten wpis: Detal, muzykalność, naturalność... to rozumiem. Jak jednak chcesz uzyskać brzmienie "koncertu na żywo", jeśli słuchasz albumu nagranego w studio? No chyba, że masz na myśli nagrania orkiestry zrealizowane w filharmonii, no ale wówczas mikrofony do takiej sesji ustawiane są w pobliżu składów instrumentów. Nie uzyskasz więc na nagraniu akustyki takiej, jaką słyszysz siedząc na widowni. Uważam, że nawet mając tak zrealizowane nagranie, z bardziej zaznaczoną akustyką pomieszczenia w którym nagrywany był koncert, to i tak ograniczeniem będą same techniki nagraniowe, jak i akustyka pomieszczenia odsłuchowego oraz rozkład kolumn. To już chyba lepiej pójść w system wielokanałowy typu 7.1
  6. Ja słyszę, a nietoperzem nie jestem ;-) Ale fakt, że czułość przy tej częstotliwości już nie ta, co przy kilku kHz. Test do zrobienia np. tutaj, dla 17,4kHz: https://www.audiocheck.net/audiotests_mosquito.php Konia sobie zatrzymaj ;-)
  7. M_LesiU

    forum

    Nie wytrzymałem.... :) >>Lukar Gratuluję forum, przetrwało próbę czasu.... Byłem tu - Tony Halik, widział mnie Steve Wonder :P
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.