Jump to content

vorpane

Użytkownicy
  • Content Count

    687
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3 Neutralny

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Panowie, SB działa w podanej powyżej na obrazku konfiguracji, jednak tylko przewodowo. Po wi-fi w ogóle nie chciał pobrać adresu IP, udało mu się dopiero za nastym razem. A jak już pobrał, to naście razy nie mógł się zalogować do squeezenetwork. A nawet wtedy dział strasznie powoli, realizował polecenia z półminutowymi opóźnieniami (mam sieć 54 Mbps, jakość sygnału >90%) i co parę minut wyłączał się, znów ustalał IP... tragedia. Po kablu działa bez lagów, wszystko dzieje się natychmiast. Ktoś miał coś podobnego? Jakieś lekarstwo (poza wymianą routera)? A, jeszcze jedno. U Was też z lokalnych stacji radiowych odbiera tylko kilka (na chyba 18 wszystkich)?
  2. Dziękuję i mam jeszcze jedno pytanie. Czy Wasze SB v3 (czyli squeezebox classic) mają z tyłu napis Slim Devices, mimo że z przodu znaczek Logitecha? A może jest to tylko właściwość wersji starszych niż v3? Wydaje mi się że starsze mydelniczki mają wyjście coaxial czerwone, a nowsze - żółte. Prawda?
  3. >> MisN Ja widziałem. Wytrzymałem jakieś 12 minut... :-D
  4. Witam, mam w planach zakup Squeezeboxa classic i pytanie o możliwość jego działania u mnie. Z góry zaznaczam że o sieciach wiem bardzo mało ;-] Na załączonym obrazku widnieje moja sieć. Oczywiście poza SB którego jeszcze nie mam. Wyjaśnienie co do klocków (jeśli ktoś nie zna urządzeń TPSA): - Livebox - router wi-fi Neostrady, z którego przez RJ45 wychodzę na switcha - LivePlug - z jednej strony wtyczka do gniazda zasilania, z drugiej gniazdo RJ45 - PC z plikami - łączony normalnie kartą sieciową z LivePlug'iem a więc ze switchem - inny PC - łączy się bez pośrednictwa switcha z Liveboxem przez USB - laptop - łączony normalnie kartą sieciową ze switchem ale może się też łączyć przez wi-fi Celem jest połączenie Squeezeboxa przez wi-fi. Niby sieć jest ładnie zestawiona, bo laptop ją wykrywa przez wi-fi, wypisuje się mu klucz WEP i działa. W komputerze z plikami mam Win XP SP2 i nic nie konfigurowałem jeśli chodzi o otoczenie sieciowe. Zatem mój PC nie widzi ani drugiego PC, ani laptopa. Ale tu pojawia się moje pytanie. W jaki sposób SB ma wiedzieć o istnieniu mojego PC z plikami? Czy wystarczy, że są w jednej sieci lokalnej? Niby tak, ale skoro mój PC nie widzi np. laptopa, to czy zobaczy Squeezeboxa? Jeśli nie zobaczy, to czy mam konfigurować otoczenie sieciowe? Jak dokładnie to zrobić? Czy to ma w ogóle sens, skoro można to zrobić na PC, ale w SB już nie, bo konfigurując go można mu tylko podać klucz WEP. Pytam bo wolałbym jednak mieć pewność że SB zadziała :-)
  5. Ostatnio: Ghost Rider. Niezwykłe doznanie...
  6. Silent Hill Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. To jeden z gorszych filmów, jakie w życiu widziałem. Tylko co w takim badziewiu robił Sean Bean?
  7. To jeszcze odnośnie Czesia i spółki. Odcinek w którym wyjeżedżają do muzeum. Jadą autobusem. Kierowcą jest satanista. Długie brudne włosy, kolczyki, mruczy pod nosem "Ave satan..." itd. Po jakimś czasie nauczycielka mówi: - Młody człowieku. Myślę, że powinieneś udać się do specjalisty. Na co on odpowiada [głosem typu GROUL, jak wokaliści zespołów death-metalowych] - JADŁAŚ KIEDYŚ KOTA?!
  8. vorpane

    Wasze ustroje.

    A wracając do tematu: Zrobiłem z gąbki tapicerskiej takie coś. W założeniu miało rozpraszać (kształt) i pochłaniać (materiał). Chyba działa. Wymiary: 70x70x10cm. Oczywiście ustrój nie jest bardzo estetyczny, ale wisi za głową słuchacza, więc... :-). W planach mam ćwierćwalce z materiałów do izolacji rur :-D. Też powinno działać.
  9. Wydań na rynku jest dużo, więc uściślam - jest to remaster z 2004r. wydany przez Sony Classical w edycji 6-płytowej z trójwymiarową okładką i plakatem. Poza nieudanymi tematami: nudnymi (Leia, Yoda) lub żenująco głupimi (Ewoki!) czyli około 15% z tych sześciu płyt cała reszta jest mówiąc zwięźle DOSKONAŁA. Na prawdę nie ma o czym pisać, wszyscy wiedzą że tematy z Gwiezdnych Wojen są najlepszymi z całej muzyki filmowej. Niestety filmy (stara trylogia) są w wielu momentach nudne lub głupawe, natomiast muzyka... ona jest wieczna i ponieważ przewyższa film, nie mówcie że bez niego nie może istnieć. Panie Williams, dziękuję!
  10. Płyta o najbardziej wyrównanym poziomie z całej ich dyskografii. Nie ma utworów kiepskich, a ogólnie wysoki poziom jest zachowany. Kompozycje są chwilami wyrafinowane i nie nudzą się. Wykonanie nie pozostawia wiele do życzenia i słychać, że nie było mowy o jakimś nagrywaniu „na szybko”. Tytuł jest nieprzypadkowy, bo mimo sporej ilości mocnego grania krążek jest w stanie uspokoić. „Der ersted Tag” robi to po mistrzowsku wręcz, przenosząc nas już od początku w klimaty gotycko-renesansowe. Kolejne nagranie to jeden z nielicznych kawałków, gdzie śpiewając po angielsku niczego nie zatracono, bo to częsta przypadłość w tym zespole. Utwory kolejne to dopracowane dzieła, których można słuchać często bez śladu znudzenia za sprawą rozbudowanych kompozycji i częstych zmian tempa. Płytę polecam fanom klasyki i metalu, to chyba najlepszy album Lacrimosy.
  11. Słuchałem tylko trzech płyt tej artystki, ale ta jest zdecydowanie poza konkurencją. Przyjemne, kojące i trochę niesforne momentami dźwięki zapewniają zdrową równowagę między słodyczą głosu i lepkością brzmienia instrumentów a nieco melancholijnym nastrojem. Moje ulubione kawałki to „Stop this World” i „Black Crow”. Ten krążek to jeden z najskuteczniejszych „uspokajaczy” i okazja do delektowania się barwą, dynamiką głosu i wokalnymi kompozycjami pani Krall. Daję trzy gwiazdki bo... w końcu to tylko jazz ;P
  12. Narkotyczne zwidy, klimatyczne sample, feeria pomysłów, dobry rytm i nic wspólnego z techno :P To jest – zwłaszcza w porównaniu do fat’a – spokojna płyta, melodyjna ale miejscami baaardzo niegrzeczna. Break and Enter, Their Law, Full Throttle, właściwie łatwiej by było wymienić słabe kompozycje. One love? I to wszystko. Generelnie to jest to co chciałbym słyszeć w klubach gdybym do nich chodził :P
  13. Uosobienie tego, czego czasem oczekuję od muzyki: barwy, tempa, rytmu, ciepła, wsparcia, spokoju, dowodu że są na świecie popularni wykonawcy którzy umieją śpiewać. „Miodność” tej wspaniałej płyty jest ponadprzeciętna. Tori śpiewa fenomenalnie w dość zróżnicowanych kompozycjach z rozmaitym akompaniamentem i poza „Wampum’s Prayer” oraz smutkami na końcu płyty – cała reszta jest idealną odpowiedzią na moje potrzeby i wyobrażenia o tzw. muzyce pop. Do tego dochodzi świetny dobór instrumentów które – obok tradycyjnego fortepianu – wkomponowują się w ogólny klimat. Co więcej – dodatkowego smaku dodaje jakaś dziwna świadomość uczestniczenia w drodze po USA, którą (patrząc na tytuły piosenek) autorka odbywała.
  14. Zaraz po muzyce z Gwiezdych wojen jest to moja ulubiona płyta. Ta muzyka jeszcze lepiej niż film ilustruje „co autor (Tolkien) miał na myśli” – nastrój, ulotność, piękno, spokój, harmonia ale też zło, śmierć, smutek, przemijanie. Pan Howard gra na emocjach słuchacza – osobiście nie mogę się pohamować i prawie zawsze jakąś łzę uronię przy tym czy innym motywie. Co ciekawe – jakość muzyki zależy od jakości filmu – jak wiadomo, każdy kolejny obraz był gorszy od poprzednika i również muzyka z „Drużyny” jest najlepsza. Potem to się trochę skomercjalizowało i zunifikowało np. z Zimmerem (który jest bardzo dobry ale... tylko tyle) a klimat uleciał. Czasem mam wrażenie że pan Shore znalazł w podziemiach Osigiliath zwoje z elfickimi nutami, kazał zrobić nowe rodzaje instrumentów (prawie tak było – na płytach niekiedy brzmią dźwięki zupełnie egzotyczne) i... nagrał :) DOSKONAŁE.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.