Skocz do zawartości

wojtek r100r

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    181
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

6 Neutralny
  1. wojtek r100r

    Klub_Lebena

    Witam, czuję się wywołany do tablicy,chociaż rzadko się udzielam. Ogólnie, Leben 300XS to genialny słuchawkowiec i basta. Natomiast, niestety tylko po części mogę zgodzić się z W.Pacułą i po części z Ryką. Z tego co pamiętam, to Piotr napisał że idealnie zgrywają się z Sennkami HD600. Potwierdzam, bo tych słuchawek używam od 10 lat. Fantastycznie gra również z Beyerami 880 ( 250 ohm). Nie do końca zgadzam się ze stwierdzeniem o synergii z AKG. Uważam,że tutaj zaczyna się właśnie problem z impedancją. Nie ma kompresji, o czym za chwilę, ale być może pewną rolę gra tutaj upodobanie. A AKG 701 jakoś nigdy mi nie leżały. Jeśli chodzi o impedancję, to nie mam pojęcia jak Wojtek Pacuła odłuchiwał HI-FI Many, ale miałem niedawno okazję posłuchać z modelem bodajże 600. Kompresja pojawiła się już na 10 godzinie, a totalny przester na 12. Również z HD380 Pro nie jest najlepiej. Uważam, z doświadczenia, że to genialny wzmak do słuchawek powyżej załóżmy 100 ohm. Poniżej się nie sprawdza. Miałem kilkanaście wzmaków słuchawkowych i Leben jest jednym z najlepszych jakie miałem. Synergia z HD 600 jest idealna. A dlaczego jednym z najlepszych? Bo miałem jeszcze Woo Audio i była to klasa równoważna.Tyle że filozofia dźwięku zupełnie inna. Woo to Set OTL, więc to oczywiste. Takie są moje doświadczenia. Pozdrawiam Wojtek
  2. wojtek r100r

    Klub_Lebena

    Witam wszystkich, forum przeglądam, ale nie pisuję od lat. Moje trzy grosze: zastosuj Soundcare.Trzy sztuki to koszt 160 pln. Nie znam lepszego ustrojstwa, a za tą cenę bez szans.Ja mam pod Lebenem, Harbethami i cd. Stosunek jakości do ceny rewelacyjny.Stosuję je od wielu lat. Pozdrawiam Wojtek
  3. wojtek r100r

    Manley

    Lepiej tego nie można ująć.Ja słucham,z racji pracy, na kompie odpowiednio przygotowanym.I wierz mi, nie boli słuchanie Coltrane'a,Petersona czy właśnie słuchanego Stinga.Nie potrzeba do tego audiofilskich wynalazków.Po bez mała 30 latach zabawy w audiofilizm do takich wniosków dochodzę.Co oczywiście nie oznacza, że wracając do domu, nie słucham muzyki na sprzęcie "audiofilskim".Ale można bez niego żyć, a tym bardziej czerpać przyjemność ze słuchania muzyki.A audiofilskie pierdy to wszelkiej maści samplery, które od razu wyrzucam do kosza.To również "muzyka" o "niskiej zawartości cukru w cukrze".Nie pasjonują mnie fruwające talerze po pokoju...
  4. wojtek r100r

    Manley

    Oczywiście,jak zajadę do domu dam znać.Ja w dalszym ciągu pracuje poza domem, więc słucham głównie plików na laptopie.Oczywiście wyposażonym w porządne głosniki do muzyki.Ma to swoje dobre strony, bo po pracy mam duzo czasu na słuchanie. Miło wspominam moją wizytę kilka lat temu u Ciebie.Może jeszcze kiedyś uda się zahaczyć o te strony. Częściowo zgoda, jesli chodzi o fortepian.U mnie fortepian zagrał właściwie, jak wprowadziły się do mnie Harbethy.No i już nie chcą wyjść.Inna sprawa, że obok kontrabasu, to mój ulubiony instrument.A jak w dodatku występują razem... Jesli chodzi o Zeppelinów, to jeszcze nie słuchałem ostatniego remasteru.Ale niestety, nie jestem bezkrytyczny jesli chodzi o japoński mastering.Mam kilka płyt masterowanych przez Japońców ( nie mówię o K2 JVC -to inna bajka)których mógłbym nie mieć.Polecam ciekawy artykuł w przedostatniej chyba polityce na temat masteringu.Na polityka online też jest.Wypowiada się niejaki Piotr Nyka.Ciekawa rzecz...
  5. wojtek r100r

    Manley

    Oczywiście, ale najwczesniej za 3 tygodnie, bo aukurat wczoraj zacząłem pracę ( delegacja).Jak wrócę oczywiście.Rozumiem że pytasz o cd?Bo ten nosnik miałem na myśli.Chciaż na vinylu tez cos mam,mimo że z czarnej płyty od 2 lat nie korzystam.
  6. wojtek r100r

    Manley

    Mówiąc o "audiofilskich pierdach"mam na mysli wiekszość ( wiem że się narażę) produkcji fimy Linn,Naim czy Chesky Records.Nie udzielam się na forum zbyt często, bo szkoda bić pianę.Słucham muzyki.Nie znam ( poza wydaniami, reedycjami MFSL) "audiofilsko" nagranych płyt Coltrane'a,Davisa,Petersona itd.Nie wiem na jakiej podstawie okreslileś jaką muzykę mam na myśli. A jesli chodzi o Zeppów, to niestety im dalej tym gorzej.Mam kilka róznych wydań pierwszej płyty i z przykrością stwierdzam,że najlepiej brzmi wersja nieremasterowana.A już szczytem skopania dźwieku jest wydanie japonskie Physical Graffiti. Czy Zeppy zagrały na Manleyu?Tak,zdecydowanie tak.A jeszcze lepiej graja na obecnym Lebenie.... Dodam na koniec, że sprzęt, o czym zapewne nie pamięta większość audiofili, jest tylko celem, a nie środkiem.To muzyka doprowadziła nas do sprzętu, nie na odwrót.
  7. wojtek r100r

    Manley

    Papa, ja od lat testuje sprzęt na "Dazed and Confused".Jesli nie zagra, to znaczy że sprzęt nie jest wart uwagi.Audiofilskie pierdy gra dobrze nawet jamnik z bazaru...Pozdrawiam
  8. wojtek r100r

    Manley

    Witam po latach przerwy. Ci ktorzy mnie znają,więdzą czym było to spowodowane. Jesli chodzi o Snappery i generalnie lampę,wcale nie jest tak że niskoefektywne głosniki nie nadaja sie do lampy. W audio, po trzydziestu latach doswiadczeń, nic mnie już chyba nie zdziwi. Co prawda ( wstyd to przyznać,w koncu ojciec załozyciel)odszedłem od Manleya ( ale serce nadal mocniej bije, jak słucham dokonań tej Firmy, ale uważam jedno:trzeba spróbować. Obecnie gram na lampie 15W w porywach, która pienie napędza Harbethy. Elektrycznie nie ma prawa to zagrać.A jednak... Co prawda Dynki, szczegolnie Crafty, to cięzki temat, ale idę o zakład, że Snappery sobie z nimi poradzą. To tyle po dlugiej przerwie. Pozdrawiam Wojtek
  9. wojtek r100r

    Manley

    Popieram. Ja zacząłbym od zmiany lamp,jeśli siedzą tam jakieś nie przymierzając EH albo inne wynalazki. A tak na marginesie,kombinacja najlepszych elementów nie zawsze, albo raczej rzadko się sprawdza. To wszystko musi do siebie pasować. Czy to hi-end czy klasa średnia, każdy element wnosi coś do systemu i bzdety na temat przezroczystości, neutralności itd. można włożyć między bajki. Nawet sale koncertowe różnią się akustyką i sposobem "noszenia" różnych instrumentów, a co dopiero sprzęt, jak by nie patrzeć, martwa natura. Proponuję pokombinować spokojnie z wymianą po jednym elemencie. A jeśli chodzi o Steelhead'a to nie istnieje prawdopodobnie lepszy phono-stage na tym padole łez. Akurat ten element bym zostawił, poza wymianą ewentualną lamp. Pozdr. Wojtek
  10. wojtek r100r

    Manley

    Witam, Jarku mam bez sterowania i był to świadomy wybór.Nie chcę publicznie wyłuszczać moich wątpliwości dotyczących zdalnego sterowania. Robiłem eksperymenty z różnymi lampami jeszcze na Stingu.Tak przez skórę czuję że właśnie Telefunkeny okażą się najlepszym wyborem.Będę musiał spróbować, ale Twoje słowa potwierdzają to co czuję, mając już doświadczenia z wieloma lampami i patrząc w jakim kierunku podążył Shrimp. W końcówkach ( czy wcześniej w Stingrayu) najlepiej zagrały Siemensy, co też potwierdza Twoja opinia. Na razie mam ( pożyczyłem aktualnie kumplowi) Telefunkeny, niestety nie 801 tylko 81.Ale jak je odbiorę to oczywiście podmienię i zobaczę. Telefunkeny 801 to podobne w charakterze brzmienie do 81, tyle tylko że bardziej wyrafinowane.Ale charakter dźwięku podobny.Jeśli sprawdzą się ECC81 to upoluję 801. Pozdrawiam Wojtek
  11. wojtek r100r

    Manley

    Dzięki Panowie za rady.Z pewnością za jakiś czas, jak już oswoję się z dźwiękiem,będę eksperymentował.Wiem, sam słyszałem, że takie zestawienie często jest ciekawe.Póki co,zadowalam się lampką i jedynie w cd nie mam lampy.Tak wyszło.Poza tym kryzys który pewnie długo potrwa,nieciekawie z pracą.Na razie odpuszczam.Ale jak trafię ciekawą końcówkę ( chętnie bym spróbował z monoblokami Audioneta)to z pewnością sprawdzę. Pozdr. W.
  12. wojtek r100r

    Manley

    Zapomniałem dodać, że regulacja sprzężenia zwrotnego ma trzy pozycje.Są to wartości - 3dB, - 6dB i - 10 dB.Jak na razie, najbardziej odpowiada mi położenie środkowe, oznaczone jako standard.Jest to pewnie jakiś tam kompromis, pomiędzy szybkością a wypełnieniem średnicy.Ale mam świadomość, że lampy w Shrimpie mają dopiero około 50 godzin i jeszcze nie osiągnęły swoich właściwości sonicznych.Tak więc może się to jeszcze zmienić. Pozdr. W.
  13. wojtek r100r

    Manley

    Witam, Jako się rzekło, trza coś napisać na temat Shrimpa+Mahi+Mahi. Stingray to już historia, chociaż nie ukrywam że z wielkim żalem się z nim rozstawałem. Pod wieloma względami to fantastyczny wzmacniacz i nic nie zmieni mojego podejścia. Oczywiście, zawsze trzeba oceniać w stosunku do czegoś tam, a w szczególności w stosunku do ceny. Kilka dni stał u mnie równolegle Stingi i z pewnym żalem i sentymentem na niego patrzyłem. W końcu przeżyliśmy ze sobą dwa lata… Ale teraz trochę o nowym nabytku. Najpierw przez tydzień grałem tylko na Mahi i różnica była bardzo duża. Puszczałem je przez wyjście sub na Stingrayu. Nie ma co pisać o tym dźwięku, wszak było lepiej. Trochę o konstrukcji. Podstawowa różnica między Stingrayem a Mahi, to oczywiście oprócz tego, że to monobloki ( Stingi właściwie poniekąd też) to zasilanie. Myślę że to cały klucz do sukcesu. Zasilanie to podstawa i chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Stingray ma jeden wspólny transformator zasilający, tutaj mamy po jednym na blok. Oprócz trafo, to przede wszystkim znacznie większe kondensatory. Myślę że to właśnie odpowiada za różnice w dynamice i namacalności dźwięku. Jeśli chodzi o Krewetkę, to na początek, zanim jeszcze ją podłączyłem, to wymiana lamp z gównianych EH na Siemensy ECC 801s. Nie było sensu grzać wzmaka na innych lampach. W Mahi włożyłem już używane i dawno wygrzane lampki ze Stingraya, na czele znów z Siemensami. Teraz troszkę o wrażeniach odsłuchowych. Cały czas uważam że Stingray to świetny wzmak, ale siłą rzeczy będę porównywał do Stingraya, zwłaszcza że to ta sam szkoła dźwięku ( zresztą jak wszystkie klocki Manleya). To co przede wszystkim rzuca się na uszy to dynamika. Tutaj skok jest niesamowity. Ogólne poczucie panowania nad Józkami. Tutaj mała dygresja. Walczyłem przez prawie rok i byłem już bliski poddania się i wymiany głośników. No cóż, okazało się że jednak potrzebowały po prostu większej pary. Przestałem myśleć o wymianie Joseph’ów. Tak więc o dynamice już było. Za tym idzie oczywiście znacznie lepsze wypełnienie średnicy. To była następna rzecz która mnie wkurzała. A wynikało to po prostu z nie do końca dobrej kontroli głośników. Ilość powietrza i ogólne poczucie przestrzeni pozostało na podobnym poziomie, jednak i tutaj są różnice. Stingray kreował niesamowicie przestrzeń, co mnie urzekło. Ale tutaj głośniki zniknęły zupełnie, scena jeszcze się poszerzyła, a co najważniejsze, wybudowała się w głąb. Tego brakowało trochę Stingrayowi, który pięknie kreował instrumenty, ale nie budując specjalnie sceny na głębokość. To co uderzyło najbardziej, to bas. Wreszcie Józki pokazały na co je stać. Bas stał się głęboki i jednocześnie subiektywnie szybszy. Co prawda, wszystko zależało od ustawień Mahi, o czym poniżej. Ogólnie barwa pozostała na podobnym poziomie, ale instrumenty zostały oddane bardzo namacalnie i chciałoby się rzec, uczciwie. Teraz na koniec tego smęcenia, bardzo ciekawa sprawa związana z Mahi. Praktycznie słucham tylko w trybie UL, chociaż o dziwo, tryb triodowy też dał radę, co ze Stingrayem nie było możliwe. Mahi mają przełącznik sprzężenia zwrotnego. Daje to niesamowite możliwości kreowania dźwięku i dostosowania do własnych upodobań czy też skorygowania trochę „inaczej” zrealizowanych nagrań. Przy minimalnym sprzężeniu ( 3 dB) dźwięk jest piekielnie szybki, bas punktowy, nisko schodzący a ilość szczegółów potrafi przyprawić o zawrót głowy. Z kolei maksymalne sprzężenie daje dźwięk wyraźnie miękki, taki trochę jak stereotypowo mówi się o lampach. Bas schodzi nisko, ale jest miękki z zatartymi konturami. W tym ustawieniu bardziej grają emocje, klimat, barwa. Ma to swoje zalety. Mam taką płytę ( Simon Standage – Bach, Vivaldi) która jest cudowna wykonawczo, ale w moim odczuciu nagrana za ostro. Właśnie w tym ustawieniu zagrało wreszcie bez wyostrzeń. Mam nadzieję że nie zanudziłem. Pozdrawiam Wojtek
  14. wojtek r100r

    Manley

    Na szczęście Mahi przetworzone przez Manleya wyglądają ciut lepiej.Nie wiedziałem że ta ryba to taki brzydal.Fuj... Krzysiek, mam od jakiegoś czasu IC Harmonixa, ten HS-101 Improved.Fantastyczny kabelek.Niestety brak kasy i drugi musi poczekać. Jeśli chodzi o Shrimpa, to zacząłem od podmiany EH na Siemensy 801 s. Nawet się nie zastanawiałem,szczególnie że mam zapas. Napiszę coś więcej jakie wrażenia. Nadal biję się z myślami czy aby słusznie.Dźwiękowo nie mam wątpliwości.Raczej chodzi o kwestię braku kasy...Kryzys. Pozdr. W
  15. wojtek r100r

    Manley

    No cóż, w końcu przyszedł czas na Stigraya. Już niestety nie mam tego wspaniałego wzmacniacza. Prawdę mówiąc było mi niezmiernie smutno rozstając się z nim. Mimo że mam teraz aż trzy znaczki Manleya i trzy pstryczki, Stingray zaskarbił moją sympatię przez 2 lata. Wkrótce wysmaruję coś więcej na temat brzmienia Shrimp+Mahi+Mahi. Pozdr. Wojtek
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.