Jump to content

Wuelem

Użytkownicy
  • Content Count

    3929
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1247 Audioholik

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. To nie jest prawda. Nie usprawiedliwiam oczywiście procederu, ale w handlu funkcjonuje takie pojęcie jak "zamiennik". Dobrze w jednym obszarze, a w innym prowadzi do patologii. CYTAT Z TEKSTU: "lepiej użyć zwykłych technicznych wtyków z marketu budowalnego - prawdopodobnie efekt dźwiękowy i tak będzie lepszy niż podróbki. " Jak się pisze tekst demaskatorski i chce się zyskać na wiarygodności - odwoływanie się do być może ("prawdopodobnie") nie pasuje całkiem. Albo jest to sprawdzone (tak samo łatwe jak test "F" i "O") albo odpuszcza się pomówienia... podróbek. * Czy producent w jakikolwiek sposób wystąpił do sprzedających podrobione produkty z jakimkolwiek roszczeniem, pismem, itp. Albo do serwisu aukcyjnego? To jest też ciekawy wątek, bo inaczej tzw. konsument jest stale narażony na zakup niepełnowartościowych rzeczy. Przerzucenie odpowiedzialności na konsumenta - za zakup oryginału - jest średnio dobrą logiką. Powinien być znak wodny, oznaczenie jak na banknotach lub inny sposób nie pozwalający się podrobić. Oraz WYRAŹNA informacja o tym zabezpieczeniu na stronie www producenta. A tak jest niepoważna zabawa w kotka i myszkę. Ktoś może wyciągnąć wniosek, który nie jest chyba po myśli producenta: odpuszczam sobie tę firmę. I na koniec: przy tych cenach mogliby produkować u siebie i mieliby spokój.
  2. Mogę podać dokładniej, lecz ograniczę się do firm: ALTEC, INFINITY. Można było lata temu usłyszeć w Warszawie na otwartych lub zamkniętych prezentacjach. Ten efekt, kiedy ludzie nie mogą uwierzyć, że ze sprzętu może TAK grać muzyka. I to w opinii jazzmanów. * Jak ktoś nie potrafi dziś znaleźć tzw. dobrej muzyki znaczy, że muzyką się nie interesuje, tylko zamknął się w epoce prezenterów z radia i paru zespołów-gwiazd korporacyjnych wytwórni. Jak coś zapraszam, nawet japoński The Beatles się od ręki znajdzie. Znaczy się lepszy, bo dzisiejszy. Ogólnie warto wyjść poza kraj powstawania muzyki Wielka Brytania i USA. Czyli nie grzebać w katalogach międzynarodowych koncernów muzycznych, tylko w lokalnych (danego kraju). Kiedyś było to niemożliwe - jedynie można było odwiedzić jakiś kraj (Włochy, Hiszpanię, Węgry), pobuszować w sklepie i wyjść z cennym znaleziskiem. Dziś kilka klików i znajdzie się wszystko. Również z wytwórni niezależnych, których to płyt u żadnych majorsów nie było i nie ma. Ale muzyka (doskonała!) jest. W każdym gatunku. Nawet w Polsce są CD nieznanych zespołów, które zawstydzają uznane kapele. Masa jednopłytowych wykonawców/grup, które z braku promocji nie przetrwały i zaginęły. Tak samo jest z autorami książek: jeśli nie zapowiesz wydawnictwu 3-5 kolejnych (zakładając, że ta pierwsza jest oceniona jako świetna), umowy nie dostaniesz. I książka jest, ale jej nie ma. Muzyki jest ogólnie więcej, tworzy i wydaje się tysiące albumów. Talentów nie brakuje. reszta to tylko lenistwo w dotarciu do ciekawych rzeczy. Dobry sprzęt to 5% z wszystkich produkowanych, w muzyce też pewnie z 5%, tylko albumów i nagrań jest nieporównywalnie więcej. Procent z milionów daje duże liczby tego, co warto odnaleźć. Różnica w tym, że kiedyś operowało się dostępnością w dziesiątkach (wybrańcy w setkach) sztuk, a dziś trzeba mieć z polecenia albo... chcieć. A wówczas tylko rozstawić z góry katalogu ALTEC lub INFINITY w pokoju i całe to biadolenie nad muzyką czy sprzętem robi się bezsensem. * Do tytułu postu. Efektywność jest przekłamywana i bez rzeczywistych pomiarów mamy czyste marketingowe zabiegi w stylu pomiar w półprzestrzeni (znaczy się z kolumnami jest ściana). A jak za kolumnami będzie półokrągłą ściana, to nastąpi skupienie dźwięku w miejscu odsłuchu i odnotujemy rekordową efektywność (czemu producenci na to nie wpadli i tylko to pierwsze praktykują). Gdyby ktoś chciał sztucznie podbić do katalogu ten parametr o 10 dB, to też się coś wymyśli. Rekord w pomiarach AUDIO to chyba różnica 7 dB (zmierzona / zadeklarowana). Plus/minus 3 dB to standard widełek, o które się krzyku nie robi. Całkowita zgodność jest w 1 kolumnie na 100. Co ciekawe, np. wzmacniacze zwykle mają zaniżone podawane moce. Może właśnie dlatego, iż producent wie, że kolumny mają najczęściej zawyżoną efektywność. I gra w oszustwa jest na remis.
  3. Nie, HI-END dotyczy tylko i wyłącznie jakości dźwiękowej. Jakość serwisu czy atrakcyjność obudowy jest związana z rzeczą (produktem), natomiast to jest forum audio i to co dobiega do uszu może być jakościowo wybitne, a wykonane z przysłowiowego paździerza. Mogę podać kilku producentów, których produkt premium (ich najwyższa półka) jest dla mnie guzik wart brzmieniowo. Produkty premium i ich ceny zmieniają się w czasie. Jakość dźwięku, ta wysoka i najwyższa, jest bardziej stała. Kolumny 30-letnie dziś nie są premium, a mogą być hi-endowe brzmieniowo. Serwisu nie mają, okleina odchodzi, poszpanować i poprawić sobie samopoczucia nie ma czym. Produkty premium są w każdej branży. Klasa dźwięku hi-end jest charakterystyczna dla jednej. I w niej akurat wygląd w stylu koszmarków firmy Creek sprzed lat jest całkowicie akceptowany. Twierdzisz też, że dziś nie ma dobrej muzyki. Nic bardziej mylnego. Nigdy nie powstawało tyle dobrej muzyki, co dzisiaj. Tworzysz teorie, które odklejone są od rzeczywistości. Możesz, oczywiście to dozwolone, ale nie przekonuj o swojej objawionej wiedzy. Wiedza PREMIUM tylko u @babatulara...
  4. Zgoda. Ten ostatni akapit dotyczył konstrukcji pasywnych. Powinienem wyraźniej oddzielić myśl, a tak dokleiła się do większej części o czymś innym. Aktywność - niestety - nie zagości pod statystyczną strzechą. Nawet nie pod tą nieistotnie statystyczną 🙂
  5. Aktywne zwrotnice umożliwiają tanie stosowanie wysokich podziałów, żeby głośniki jak najmniej nachodziły na siebie we wspólnym paśmie. To rozwiązanie części problemów, przy konstrukcji takich zwrotnic pasywnych mamy wielkie dodatkowe koszty i skomplikowanie układu. Ostry podział oznacza też ideę dalej posuniętej specjalizacji przetworników niż w opcji łagodnych podziałów. Czy to dobra droga czy zła - nie wiem. Jednak przy sporych umiejętnościach konstruktorskich można z tego zrobić istotny atut. Albo ugodowo ciąć łagodnie gdzie potrzeba i gdzie indziej ostro. Wychodzimy poza przymus jednolitej koncepcji, bo wszelkie warianty stają się proste. Albo przynajmniej możliwe bez nadzwyczajnych działań. Druga sprawa, rzeczywiście sposób (punkt i stromość) podziału jest nie tak bardzo zauważalna, jak dobór przetworników (wielkość, rodzaj membrany). Dlatego tak wiele kolumn, na głośnikach danej firmy, gra w sumie bardzo podobnie. Czyli... można kupić crossover z gałeczkami za 300 zł z płynnym podziałem punktu odcięcia lecz ze stałymi filtrami (12, 18 lub 24 dB/oct.) i z takim ustrojstwem przetestować kombinacje i konfiguracje różnych głośników. Potem zostaje tylko doszlifować celne ustrzelenie faworytów. Moje osobiste zdanie jest takie, aby łączyć ze sobą głośniki o jak najbardziej zbliżonej efektywności. A nie potem je wyrównywać i dopasowywać, na czym jakby traciły swoje naturalne DNA i zamiast mieć ochotę do grania zaczynają męczyć wymuszoną pracą. Dobrze dobrać i puścić na żywioł - resztę zrobi akomodacja słuchu. Wiem, podejście niedopuszczalne, ale jako punkt wyjścia jestem ZA.
  6. @babatular, przy całym uznaniu za wkład i przede wszystkim otrzeźwiające dla wielu celne posty. lecz najwyraźniej nie do końca (jednak...) przemyślałeś temat. Bo mylisz: - produkt klasy premium z - dźwiękiem klasy hi-end. HI-END to coś więcej niż "high fidelity", czyli to poziom prezentacji odbiegający od zwykle spotykanego, realizującego tylko program obowiązkowy pod kątem poprawnościowych cech. DIY nigdy nie będzie produktem klasy premium, ale może z powodzeniem dostąpić zaliczenia REZULTATU dźwiękowego do grupy hi-endowych dokonań. I na tym zakończę, bo aż głupio mi tak oczywiste rzeczy poruszać.
  7. @misiomor Czy byłbyś w stanie (czytaj: był tak uprzejmy...) zrobić monitor 2-way, tylko żeby zamiast zwrotnicy pasywnej w środku miał dowolna skrzyneczkę ze zwrotnicą cyfrową. Stałą, bez regulacji i innych opcji dla użytkownika. Po to, aby można było ją umieścić przed końcówkami mocy, które w tej kolumnie zasilą odpowiednio głośniki wysokotonowe i nisko-średniotonowe. Tradycja, tylko w nowoczesnym wykonaniu. Nadal będzie można zmieniać, przedwzmacniacz, końcówki, kable - traktując kolumny jako stały element. Do tego projekt miałby głównie na celu nie tyle osiąganie nadzwyczajnych wyżyn w oddaniu barwy czy dynamiki, tylko miałby grać w wyrównany czasowo sposób. Cokolwiek to dla każdego znaczy. Takie kolumny dla domowego perfekcjonisty, który jak słucha, to ciągle myśli, czy mu jeden głośnik za drugim zdąża czy nie zdąża. Tym samym dobór głośników nie musi być z tych drogich. Oczywiście nie ja jestem tym "perfekcjonistą", bo u mnie na pierwszym miejscu ma łupnąć, żeby przestraszyć, a potem dopiero mogę przyjrzeć się melodii i ogólnie po co ktoś zdziera gardło lub obciera sobie palce o jakieś instrumenta. W związku z tym nie wiem zupełnie po co, ale mogę zadeklarować chęć zakupu, żeby w temacie kosztów było światełko w tunelu. Podsumowując: wprawdzie coś prostego, ale za to idealne. Jaka odpowiedź: TAK - możliwe / NIE - aleś teraz wymyślił...?
  8. Nie zapominajmy, że kolumna szerokopasmowa to najprostszy układ z cechami kolumny aktywnej (brak zwrotnicy). Odejście dźwięku od głośnika jest genialne. W dostępnym zakresie Hz, ale jednak jest coś lepiej. Gdyby ktoś chciał prawdziwego dźwięku i z góry założył niegłośne słuchanie - to warto polecić. Lampa 3-5 W, szerokopasmówka 15-20 cm i gra Muzyka. Zupełne odstępstwo od tego co w studiach i na rynku PRO, ale właśnie audio domowe powinno być chyba inne od zawodowego. Czyż nie?
  9. Może tytułem PS. Idealny system powinien potrafić grać bardzo głośno zachowując czystość i rytmiczność rozumianą jako natychmiastowe wygaszanie dźwięków. W PEŁNYM paśmie. Taki zestaw również cicho z pewnością będzie brzmiał realistycznie. Po prostu ta pierwsza cecha zapewnia mu taki zapas i rezerwy komfortowej pracy, że nic go nie wyprowadzi z równowagi. Nic nim nie wzburzy i nie zaburzy spokojnej pracy. Musi mu być wszystko jedno, czy pracuje na małych czy dużych obrotach. Tę niewymuszoność doskonale się wyczuwa - szczególnie po reakcji na ruch pokrętła głośności. W związku z tym można uznać, że źródło ma niewielki wpływ na ten stan rzeczy. Rola wzmacniacza sprowadza się do wyboru takiego, który sprosta oczekiwaniom względem decybeli, natomiast wybór kolumn jest kluczowy. Opisany świat jest niedostępny monitorom. Małe podłogówki będą kompromisowe. I zaczyna się patrzenie na cennik, zamiast na konstrukcję będącą rozwiązaniem dylematu. Na scenie cały układ polega na rozdzielaniu składowych i przypisywaniu specyficznych ról każdemu elementowi. Audiofil raczej dąży ku koncentracji i scalaniu. Modułowe źródła nigdy nie zyskały popularności (były i są drogie), modułowe wzmacniacze już trochę lepiej (choć na monobloki rzadko kto się porywa, raczej ekstrawagancja kończy się na pre + power), a kolumny modułowe to już zupełna egzotyka. Gdyby na wzrok korciło pomyśleć, że każdy moduł mógłby mieć własny wzmacniacz, to już by było bliżej do popularyzacji bardziej złożonych zestawów melomańskich. A tak trzeba wszystko ograniczać (z uwagi na integrację i związany z tym wymóg małogabarytowości), żeby wysoka temperatura nie zaszkodziła czy to układom wzmacniacza czy elementom głośnika. Nikt nie lubi dużych przedmiotów i mało kto chce ponosić koszt ich transportu. Małe niszczy marzenie o dobrym stereo. Tak jak TV mały dostarcza tylko ułamka wrażeń, tak od małych zestawów audio nie można oczekiwać, że usłyszy się live-sound. Upraszczam, ale bez skali dźwięku żadna jakość celu nie pomoże zdobyć.
  10. To możliwe. Zauważ tylko, że odnosiłem się do projektu. Budowlanego - powstania od podstaw lub adaptacji przestrzeni jako początek istnienia sali koncertowej. W Olsztynie całe ściany obłożyli czymś miękkim i jest... głucho. Może muzykom na scenie jest jak zawsze, ale jako gość słucha się fatalnie. Zresztą na koncercie elektrycznym rzadko najlepiej słychać tam, gdzie nagłośnieniowcy rozbijają swój tymczasowy domek (mówię o terenie otwartym). Oni są w środku i tam jest za krzykliwie, trzeba zejść nieco do boku i jest zdecydowanie przyjemniej. Dlatego od jakiegoś czasu unikam koncertów z miejscówkami (beznadziejnie słychać i za głośno). Oczywiście, chyba że się dobrze trafi, ale skąd to wiedzieć wcześniej?
  11. Salę w filharmonii projektuje się według reguły, która ściśle określa, które miejsca mają mieć najlepszy odbiór. Do tego przy założeniu określonego wypełnienia widowni publiką. I wcale nie jest to 100% zajętych miejsc. Nie pamiętam, który rząd siedzeń jest uznawany za referencyjny, ale chyba 10. Także jakby ktoś chciał porównywać akustykę i jakościowy odbiór koncertu, to w każdej sali filharmonicznej powinien kupować bilet na miejsce środkowe w 10 rzędzie. U profesjonalistów NIC nie jest przypadkowe. Najwyżej my w tym świecie nie siedzimy i czegoś o nim nie wiemy.
  12. Rozwiązuje sprawę dodanie subwoofera. Prościej i z lepszym efektem niż dodanie podłogowych jakichkolwiek kolumn (pomysł od czapy).
  13. Gdyby przyjąć taki tok rozumowania i argumentację, to kolumna pokrywająca dźwiękiem powierzchnię o rozwarciu 1 st. jest OK., taka o kącie odsłuchu np. 5 st. jest gorsza, o kącie 10 st. jeszcze gorsza, a promieniująca poprawnym dźwiękiem na obszar 25 st. całkiem do bani. Gdzie jest granica dobrego i złego pokrycia dźwiękiem obszaru odsłuchowego? Zdaje mi się, że Sonus Faber w swojej najlepszej kolumnie, czyli AIDA, umieścił z tyłu dodatkowy głośnik. Po co to zrobił? Dla żenady, dla kompromitacji czy by uniemożliwić przyszłemu właścicielowi przyjemne słuchanie muzyki? Właśnie nie robi się tego, by nie polec w walce z fazą sumowanych sygnałów. Ale nie powinno się mylić fazy nagrywanej ścieżki z fazą wypromieniowywanego dźwięku przez kolumnę. Za zgranie fazowe głośników w zestawie głośnikowym odpowiada producent. Za właściwości akustyczne (w tym fazowe) w pomieszczeniu - użytkownik. Za przygotowanie właściwe materiału na płycie - realizator w studiu. Podsumowanie: nie widzę powodu, aby kolumna omnipolarna miała z jakichś powodów mieć kłopoty z odtworzeniem materiału. Jeśli komuś przeszkadza to, że jest więcej dźwięków... Niech wróci do początku tego postu i odpowie na pytanie o % właściwego pokrycia przestrzeni przez dźwięk.
  14. Uszy też masz mono i instrumenty naturalne też są... mono. A jednak słyszenie jest przestrzenne. Z gruntu wyznajesz błędne przekonania. Sytuacją najlepszą jest, gdy mamy w przestrzeni równy rozkład dźwięków (energii). Dlatego, przy kolumnach, mówi się o charakterystyce kierunkowej. Im bardziej wyrównana w szerokich kątach - tym lepiej. Głośnik wysokotonowy - z powodu małej średnicy - ma duży kąt promieniowania. Trzeba go zawężać, aby upodobnił się do współpracującego z kopułką głośnika średniotonowego. To już jeden problem, który wymaga technicznych rozwiązań, co przełoży się na jakość dźwięku. W przypadku promieniowania dookólnego problemów z podziałem (czasem trzeba ciąć tam, gdzie jeszcze charakterystykę uda się "złożyć", mimo że to już nie jest optymalny obszar pracy głośnika), zwrotnicą i dopasowaniem przetworników (wybór częstotliwości podziału wpływa na efektywność - kolejne kompromisy) - może być mniej. Mniej wiązkowych odbić od powierzchni w pobliżu kolumny i słuchacza, to mniej nierównomierności na charakterystyce. Nie bez powodu podstawowym zaleceniem dla poprawy akustyki pomieszczenia jest: więcej rozpraszaczy. Dodatkowe pochłanianie czy odbijanie, bez ścisłej kontroli, jest groźne. Rozpraszanie - rzadko szkodzi. A to przecież zabieganie o efekt zbliżony do wypromieniowywania dźwięku w szerokim kącie. Dla słuchacza szersze promieniowanie to nie problem, bo są określone (policzone) normy, jaki dźwięk mózg uzna za bezpośredni i użyje do lokalizacji, a kiedy wszystko dobiegające do uszu później stanie się jedynie pogłosem. Te różnice czasowe są b a r d z o małe. Jakoś nikt nigdy nie zarzucał np. MBL, że są jakieś problemy z lokalizacją. Podczas Audio Show producent sięgał po nagranie chóru dziecięcego, gdzie KAŻDY głos można było umiejscowić w przestrzeni. Inny przykład: WLM konstrukcyjnie pokrywa dźwiękiem powierzchnię w promieniu 180 stopni. Proponuję nagranie Dead Can Dance z płyty Toward the within i pierwsze nagranie "Rakim". Są tam takie przechodzące z lewej do prawej strony i z powrotem perkusyjne dźwięki. Dla mnie to od lat nagranie testowe, bo jeśli można je odmierzać niemal linijką od siebie i za nimi chce podążać głowa - system gra prawdziwie. Dla mnie dokonania takich firm jak MBL, Duevel czy nawet Zeta Zero dowodzą, że ten sposób odtwarzania jest równouprawniony, a nawet wśród tych konstrukcji łatwiej o taką prezentację, która w skali, rozmachu i swobodzie przypomina to, co spotyka się na żywo. Nie przesądzam, że te kolumny i ich producenci są bliżej ideału. Ale na pewno nie są dalej niż inni. Tu racja, jak się nie chce zauważać faktów, to wówczas wszystko staje się pomieszaniem z poplątaniem. A wystarczy odwołać się do nauki i na przykład na początek odpowiedzieć sobie, dlaczego przy większym średniotonowcu zwykle ustala się niższy podział niż przy mniejszym. Dodam w podpowiedzi: nie, nie dlatego, że może niżej zejść (czy może to zależy od bardzo wielu rzeczy).
  15. @Kazik II, komu i gdzie proponowałem? Ja nikomu nie proponuję takich rzeczy, bo się nie znam na konstruowaniu kolumn. Nie słyszałem bliżej żadnej kolumny z 12-tką Eminence (wiesz w ogóle ile modeli 12" ma Eminence w katalogu? Odpowiem: dużo. Jak ktoś kieruje się TYLKO wielkością, to nic dziwnego, że trafia kulą w płot). Co wszystko do kupy dowodzi, że słowo "szczyciłeś" jest twoim wymysłem. A jak kupiłeś "zestawy z takim głośnikiem", to słuchałeś jakichś-tam zestawów. Nie wiem kto je robił, jakiej są firmy. I w ogóle nic i teraz też nic bardziej szczegółowo NIE PISZESZ. Przypinasz się dla samego czepialstwa. Bądź albo bardziej dokładny w relacjonowaniu okoliczności (bo skaczesz po tematach: kabelek IC, Eminence...) albo odpuść zdradzanie innym swoich frustracji. Do tematu... Wzmacniacz Gryphona załatwia sprawę. Najwyżej potem można otworzyć inny wątek - kolumny do Gryphona. Postępowanie w takich etapach będzie miało więcej sensu. Podsumowując: TAK, najlepszym wyborem będzie ten Gryphon. KROPKA.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.