Jump to content

Chicago

Użytkownicy+
  • Content Count

    11292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

Chicago last won the day on July 28 2017

Chicago had the most liked content!

Community Reputation

4080 Audioholik^n-1

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    Kobiety, wino i muzyka. Ostatnio na nowo polubiłem piwo.
  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

15052 profile views
  1. Jak najbardziej w to wierzę - dla Zenka wykupienie sali na koncert, np. w Carnegie Hall, to zapewne mały pikuś. To nie są jakieś masakryczne pieniądze - Perfect i IRA będą grali niedługo w Central Park w NYC - i wiem ile zapłacili za czas i miejsce w nowojorskim parku - i nie jest to mało, ale też nie jest to jakaś powalająca suma.
  2. Ale trzeba przyznać, że Zenek, to dobro narodowe - praktycznie stoi w tym samym szeregu co oscypek, ogórki kiszone, bigos i kiełbasa, a taki skrzypek, to co? Nic! Skrzypi, skrzypi i go prawie nie słychać w świecie, natomiast Zenek jak walnie, to cała Polska trzęsie sie. Rock and roll też jest prosty - trzy akordy w durowej skali i pozamiatane. A słowa piosenek, to praktycznie to samo co i w disko polo, więc nie rozumiem tego bólu.
  3. Achtung Achtung! System za ponad milion dolców! 😀
  4. Gdybym był Miszustinem, to zmieniłbym sobie nazwisko na Oszustin - sounds much better.
  5. Chicago

    Nowości Jazzowe

    Junius Paul - 'Ism' / IARC Records, 2019 (International Anthem Recording Company) IARC 0028 Junius Paul jest basistą i kompozytorem nowego pokolenia nasiąkniętym czy też namaszczonym muzyką, a właściwie 'religią' i atmosferą 'The Velvet Lounge' - klubu Freda Andersona, miejsca skąd praktycznie wywodzi się nurt awangardy chicagowskiej średniego i nowego pokolenia - pokolenia trzech dekad. Muzyka, którą robi Junius Paul, to przede wszystkim wielki wpływ Velvet Lounge i Art Ensemble Of Chicago, czyli jakby nie spojrzeć kontynuacja tradycji AACM i kolejny ukłon w stronę Great Black Music. Czarna, chicagowska muzyka Juniusa Paula oferuje nowe/stare 'spojrzenie' na bop, blues, afrykańskie wpływy i eksperymenty free, które to niewątpliwie nabrały 'ostrości i wyrazistości' po zażyłej współpracy z Art Ensemble Of Chicago ostatnich lat. Jest też obecny oczywiście 'głos' współczesności, czyli podkreślenie hip-hopowej kultury, na której większość amerykańskich muzyków jazzowych młodego pokolenia jest po prostu wychowana.
  6. Chicago

    Fascynacje jazzowe

    Sesja dla ProMusica z lipca ubiegłego roku - prawdopodobnie wyda to NAIM, chociaż tak naprawdę, to nie wiem. Ale będę wiedział. Jak ProMusica, to wiadomo, że chodzi o Kena Christiansona - inżyniera nagrań, audiofila, współwłaściciela sklepu/studia ProMusica, znanego z wynajdywania fajnie lub oryginalnie brzmiących miejsc i organizowania oraz nagrywania tam sesji i kameralnych koncertów. Wykonawcy w ProMusica, to ludzie których znam - geniusz Dana Hall, znakomity bardzo zapracowany basista Clark Sommers, oraz równie prominentny muzyk, saksofonista Chris Madsen. Pomieszczenie, w którym grają ma rozmiar typowego dużego pokoju, być może jest ciut wyżej - w każdym razie, jest to część sklepu/studia, gdzie się słucha muzyki i wszystko tam dobrze brzmi, co mógłby zapewne potwierdzić Mateusz Smoczyński. [Hidden Content]
  7. Chicago

    Radosny jazz

    Chodzi o mainstream lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych...??? Owszem, wiele fajnych, melodycznych rzeczy powstało w mainstreamie lat 50/60, ale i w 70/80-tych również - sama radość. Myślę, że jak radość, albo nawet radocha, to trzeba koniecznie pojechać Kubą. Cuban-jazz rozkręca na maxa - ta muzyka posiada dużo koloru, uśmiechu, wirtuozerii, i wszystkiego najlepszego. Nagrania Gonzalo Rubalcaby, Paquito D'Rivery, Arturo Sandovala, Chucho Valdesa i jak najbardziej Chuchito, czy też w ogóle kompletnej Irakere, to jeden wielki uśmiech i radość grania. A Dizzy Gillespie? Płytka 'Dizzy Gillespie's Big 4', to czysta radość i przyjemność słuchania. Podobnie Count Basie Big-Band - 'Farmers Market Barbecue', i oktet 'Basie Jam' - najlepiej brzmią wydania z Analogue Productions. Poza tym, albo nawet przed tym, to na pewno Oscar Peterson i jego przeróżne konfiguracje, ale wiadomo - NHOP musi być 😀. Joe Pass też musi 😀 . Ray Brown i Lionel Hampton? A Django... i jego współcześni przedstawiciele? Bireli Lagrene? Bracia Rosenberg? Lubię też Mariana i Andreasa, a nawet bardzo lubię - jak Marian i Andreas grają razem, to chwile radości... i słabości, są zapewnione 😀
  8. Jest to smutne, ale prawdziwe. Młodzi ludzie zostali ogłupieni socjalizmem i opowieściami o nim - większość przyzwoitych i uznanych uczelni, to socjalistyczna ideologia i wykładowcy. Oliwy do ognia dolał komunista Sanders - naopowiadał głupot i zapowiadał zrobienie z USA kołchozu europejskiego - 80% tax i wszystko za darmo - och jak cudownie...??? Aż się Hilary i Obama wystraszyli - wszyscy normalni i pracujący ludzie wystraszyli się Berniego 😀
  9. ... który obejmował '200' osób. Zgadzam się, ale oni nie mieszkają na forum AS. Mają inne sprawy na głowie.
  10. Domowe audio i świat live, to dwa oddzielne tematy. Wspólnym mianownikiem jest co prawda muzyka, ale w kontekście brzmieniowym prawdziwy instrument, to jednak zupełnie inny 'oddech i feel', i nie mieszałbym jednego z drugim. Podobieństwa i analogie istnieją, to prawda - i na tym się kończy. Nie można bezpośrednio porównywać brzmienia Bosendorfera, czy też nawet dobrze nastrojonego Baby Grand Kawai z dżwiękiem nawet najlepszego hi-endu. Bezpośrednie porównanie skazuje każde audio na klęskę już w przedbiegach. To samo z każdym innym instrumentem. To nie o to chodzi Asura i powinieneś o tym wiedzieć. A jak chcesz o muzyce, to zapraszam do swojego wątku 😀
  11. Ale ty mówisz o sposobie gry, a co audio ma z tym wspólnego? Słychać to, co zostało nagrane i zmiksowane. Jak gitarzysta gra chromatycznie, to tę chromatykę słychać. Audio i słuchanie w ogóle domowego stereo nie ma z tym nic wspólnego. To jest znajomość zagadnień muzycznych i ten kto się zna na muzyce, słyszy takie rzeczy - w audio hobby nie o to chodzi. Przecież inaczej słucha profesjonalny i zawodowy muzyk, a inaczej audiofil. Może to być czasami połączone, ale rzadkie są takie przypadki. Ale domowe stereo nie ma nic z tym współnego...??? Płynność akordów i ich łączenia, to nauka o harmoniach i harmonizacji, a to z audio ma tyle wspólnego, że słychać, owszem, ale jak się na tym ktoś zna. Nie widzę bardziej sensownego wytłumaczenia, bo nie może być tak, że u ciebie na twoim domowym stereo coś słychać, a u sly30 tego nie słychać. Fugę słychać i tu i tu.
  12. Zapewne nie rozumiem twojego skrótu myślowego, ale jak to możliwe, że podczas słuchania domowego stereo, obraz instrumentu się przesuwa? Jakiego instrumentu? Trąbki czy fortepianu?
  13. Chicago

    Fascynacje jazzowe

    Płyta, którą kocham od zawsze, tzn. od kilkunastu lat. Koncert pianisty Alona Yavnai i Paquito D'Rivera widziałem w nieistniejącym już niestety Hot House na E.Balbo St. W składzie był szalenie zdolny, młody wiolonczelista z azjatyckim rodowodem, prawdopodobnie Koreańczyk, którego nazwiska niestety już nie pamiętam, oraz wirtuoz Fareed Haque. Ekscytujący koncert, po którym pianista został w pamięci forever.
  14. Chicago

    Nowości Jazzowe

    Juan Vinuesa Jazz Quartet - 'Blue Shots from Chicago' / NoBusiness Records, 2019 Hiszpański saksofonista, kompozytor i edukator, Juan Vinuesa w projekcie z prominentnymi postaciami chicagowskiej sceny avant/free impro - pomysł nagrania płyty powstał podczas pobytu i akademickiej rezydencji saksofonisty w Chicago. Odwiedzał lokalne kluby i tam nawiązał kontakty oraz współpracę z chicagowską sceną awangardową. Muzycy tej sesji, to znakomity kornecista Josh Borman, nie mniej znakomity basista Jason Roebke i drummer Mikel Patrick Avery. Cała muzyka i aranżacja z 'Blue Shots from Chicago' należy do lidera, który również jest producentem płyty, a właściwie współproducentem, na spółę z kluczową postacią litewskiej wytwórni - Danasem Mikailionisem. Czego słuchamy? Słuchamy bluesa, free-bopu, monkowskich wpływów i klimatów, tradycyjnego jazzu, bo jak wiadomo, Chicago jest miastem przywiązanym do 'tradycji' i nawet w mocno awangardowych projektach, ten szacunek i ukłon dla tradycji słychać oraz 'widać. Szacunek budzi też sound, a szczególnie sound kornetu J. Bormana, który brzmieniowo jest pięknym tradycyjnym kontrapunktem dla tego awangardowego czy też jak to określa sam lider sesji - undergroundowego projektu.
  15. Chicago

    Fascynacje jazzowe

    Ależ nie ma potrzeby malować tak jak Picasso - owszem, można się inspirować i jechać podobnym kierunkiem, klimatem, ale jednak własna praca, czy też 'głos', są w sztuce priorytetowe. Monka gra się do dzisiaj jako jednego z najważniejszych i oryginalnych, o czym niech świadczy choćby 'Monk Competition' - tak samo Birda, Coltrane, Milesa, ale też i Armstronga, Duke Ellingtona... I w muzyce, odgrywając przez dziesięciolecia tych samych artystów, nie chodzi o to, żeby zagrać tak jak oni, i nie chodzi też o to, żeby myśleć tak jak oni - chodzi o to, żeby być sobą. Ale żeby być sobą, i robić progres w każdym kolejnym etapie, to warsztat trzeba mieć pozamiatany do zera - warsztat nie może być ograniczeniem. A kiedy uczymy się 'warsztatu? Wtedy, kiedy poznajemy muzykę w kontekście akademickim, ćwiczymy pewnie z osiem godzin dziennie, i gramy z przeróżnymi muzykami na co dzień. Grać tak jak Pat Metheny można się nauczyć, to nie jest problem - będziesz brzmiał i zasuwał jak Pat - jak będziesz codziennie ćwiczył i słuchał Pata, to staniesz się jego wierną kopią. Nauczysz się jego improwizacji, szybkości, być może 'myślenia' również i 'będziesz Patem'. Mojego przyjaciela kolega z dawnych lat tak grał - nauczył się Pata na pamięć i ciężko było odróżnić, czy to Pat, czy nie Pat...??? To był polski Pat, z Bydgoszczy. Ale po co przepisywć książki? Tak więc, 'tu i teraz' o niczym nie decyduje, tzn. decyduje, ale nie w kontekście świadomości i umiejętności gry - o tym decyduje warsztat i wiedza. A 'warsztat' i wiedza, to też umiejętność panowania nad emocjami - żle się dzieje, jak 'instrument' zaczyna dominować nad muzykiem - to jest bardzo zła cecha w świecie profesjonalnym. Emocje u profesjonalisty, to tzw. feeling, czyli 'mniej więcej umiejętność przekazania 'siebie' słuchaczowi. Co jeszcze? To, że Picasso 'warsztat' miał pozamiatany do zera i dodatkowo był geniuszem - mógł namalować z fotograficzną dokładnością cokolwiek, każdy standard malarski, ale potrafił też dostrzeć i docenić w sztuce 'abstrakcję' i 'wymyślić' kubizm - podobnie jak Miles modal. Muzyka posiada szereg twarzy - głównie dominuje prostota, ponieważ ludzie lubią prostotę - w prostym przekazie najważniejszy jest feeling i szczerość. To działa na większość. W muzyce jest podobnie jak w literaturze - przeogromny wachlarz nastrojów i przeogromny zakres skomplikowania lub prostoty. Zarówno 'skomplikowanie' jak i 'prostota' są adresowane do odpowiednich czy też adekwatnych odbiorców. Ciężar gatunkowy, warsztatowy, stylowy występuje praktycznie w każdym rodzaju sztuki i rozrywki i nie chodzi o to, żeby zabić 'odbiorcę' czy to stopniem skomplikowaniania, czy też stopniem prostoty - chodzi o to, żeby zachować jak zwykle balans, czyli coś, co jest najwaniejsze i występuje w całym kosmosie. Ale faktem jest, że kiczu jest coraz więcej - zawsze był, ale jednak w dobie obecnych możliwości, rozłazi się on dosłownie wszędzie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.