Jump to content

Chicago

Użytkownicy
  • Content Count

    11142
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

Chicago last won the day on July 28 2017

Chicago had the most liked content!

Community Reputation

3942 Audioholik^n-1

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    Kobiety, wino i muzyka. Ostatnio na nowo polubiłem piwo.
  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

14401 profile views
  1. Chicago

    Fascynacje jazzowe

    Bob Mintzer - 'Twin Tenors' / Novus, 1994 Sesja została nagrana 29 i 30 listopada 1992 roku i jest dedykowana wszystkim bohaterom saksofonu a szczególnie tym, którzy otworzyli drogę do nowego podejścia do muzyki improwizowanej, a tych jak wiemy, aż tak wielu nie było i zaczynając od stylu nowoorleańskiego, dixielandu i Chicago, poprzez swing, bop, free i współczesność, to w pierwszej kolejności należałoby wymienić Sydneya Becheta, Lestera Younga, Colemana Hawkinsa, Charlie Parkera, Sonny Rollinsa, Johna Coltrane, Wayne Shortera i Joe Hendersona. Oczywiście są też inne wielkie figury jazzowego saksofonu, jednak wymieniona ósemka to mniej więcej rdzeń i korzenie historii, na której ogólnie rzecz ujmując, opiera się cały jazzowy saksofon. A co na płycie i kto na płycie? Oj, tutaj obcujemy z mega artystami, mega warsztatem i przy okazji (bo nie zawsze jedno z drugim współgra czy też współbrzmi) z mega feelem, klimatem i mega selekcją. Bob Mintzer i Michael Brecker, czyli dwóch biegłych mistrzów tenoru zajmuje czołowe pozycje na froncie; za fortepianem zasiadł Don Grolnick, natomiast w sekcji mamy kolejnych wyjadaczy w postaci Petera Erskine i Michaela Formanka. Już sam skład w ciemno mówi, że lipy nie będzie, choć pierwsze wrażenie może zasugerować kolejny jam session wielkich. Tak się nie dzieje i cała płyta, to dosłownie killer! Wszyscy, którzy słuchają jazzu i się nim interesują, zauważą niemalże natychmiast, że konfiguracja na 'Twin Tenors' nie jest przypadkowa i od razu skojarzy muzyków tej sesji z wysokim poziomem muzykalności i długofalową relacją między nimi, co w efekcie stworzyło porywający i znaczący program. Charakter odwołania się do wielkich mistrzów saksofonu na tej znakomitej płycie różni się w zależności od melodii, które to w wielu wypadkach są sygnaturą czy też znakiem towarowym danego saksofonisty, jak na przykład 'Giant Steps' i John Coltrane. Pozostałe numery sugerują w lużny i abstrakcyjny sposób, melodyczny lub rytmiczny styl związany z daną figurą wielką jazzowego saksofonu. Płytę otwiera kompozycja Boba Mintzera zatytułowana po prostu 'The Saxophone', która jest bluesem w metrum 6/8 i jest dedykowana wszystkim saksofonistom. A dlaczego jest to blues? Dlatego, jak nam wyjaśnia Bob, że blues dla saksofonu jak i dla całego zresztą jazzu jest tym, czym Mozart dla orkiesrtry symfonicznej. Drugi numer na płycie, to ikoniczna kompozycja JC - 'Giant Steps'. Jak wiemy i jak wspomniałem wyżej, 'Giant Steps' jest nierozerwalna z Johnem Coltrane i jest kompozycją, z którą każdy świadomy jazzowy muzyk musi się zmierzyć. Stanowi ona charakterystyczną melodię, która była początkiem systemu nakładania się alternatywnej struktury harmonicznej na bardziej tradycyjne zmiany akordów. Ta koncepcja wywarła trwały wpływ na grę na saksofonie. Numer trzeci, to 'Three Pieces' - numer, w którym to lider wspólnie z Peterem Erskine eksploruje trzy tematy w trzech różnych tempach. Kompozycja ta poświęcona jest specjalnym stosunkom pomiędzy saksofonistami, a perkusistami. 'Tenorman's Lament' jest czwartą kompozycją na płycie i kolejną oryginalną Boba Mintzera i jest dedykowana Wayneowi Shorterowi. Cechuje ją posępny i tajemniczy klimat, charakterystyczny i typowy dla Wayne Shortera. Piąty temat, to 'Two T'S', czyli kolejny oryginał lidera sesji i następny blues z popisem Boba Mintzera i Michaela Breckera zadedykowany wszystkim saksofonowym duetom. Numer sześć nosi nazwę 'Sonny' i jest kontrafaktem opartym na strukturze słynnej 'St. Thomas' i jak nie trudno się domyślić, kompozycja ta jest zadedykowna Sonny Rollinsowi. Numer siedem, to dwa standardy w jednym utworze, czyli numer pierwszy wszystkich standardów na świecie 'Body And Soul' rozsławiony przez genialnego fukacza Colemana Hawkinsa, oraz 'Everything Happens To Me'. Numer osiem, to 'Three Little Words', czyli też standard jazzowy numer 145 zadedykowany kolejnej figurze wielkiej - Lesterowi Youngowi. Na płycie grają ją w trio. Ostatni numer, zamykający tę przefantastyczną płytę, to drugie wcielenie 'Giant Steps' - tym razem w kwartecie i z aranżacją Boba Mintzera. Takie chwile są wspaniałe i to jest to, co muzyka jazzowa, jak żadna inna, potrafi zaoferować. Wydawałoby się, że się zna wszystkie najważniejsze płyty wielkich mistrzów - wielkich historycznych i wielkich współczesnych - a tu nagle wyskakuje perełka, o której w ogóle nie słyszałem i nie miałem pojęcia, że coś takiego istnieje. Płyta, którą trzeba mieć. Brawo!
  2. Bo ludzie lubią prostotę - wszystko co proste jest najpopularniejsze. Proste kino, prosta książka, prosta muzyka, prosty taniec, proste ulice - wracamy wbrew pozorom do kamieni i ogniska. Co z tego, że technologia poszła na maxa do przodu, jak za chwilę społeczeństwo nie policzy ile to jest x do minus pierwszej...??? Wystarczy, że zabraknie bateryjki i będziemy w głębokiej dupie.
  3. Już kiedyś dyskutowaliśmy na temat słyszenia i stworzyłem nawet wątek o zmianach w funkcji upływu czasu, ale myślę, że w ramach przypomnienia warto odświeżyć sobie te wiadomości. Oficjalnie, ludzie słyszą dźwięki z przedziału 20Hz – 20kHz (1kHz = 1000Hz). Wg. innych źródeł słyszymy nie od 20Hz tylko od 16Hz. Jednakże górnej granicy nikt tak dokładnie nie definiuje. Uznaje się, że 20kHz, a nie np. 16kHz. Dlaczego 4Hz robi różnicę, a 4kHz nie? W praktyce, “20-20″, oznacza albo osobę obdarzoną wyjątkowym słuchem, albo po prostu dziecko, którego słuch nie został jeszcze “stępiony”. Wraz z wiekiem słyszymy coraz węższy przedział. Dla przykładu (różne źródła podają oczywiście różne wartości, chodzi tylko o ukazanie pewnej skali): Osoba w wieku “-nastu” lat słyszy dźwięki z przedziału około 30Hz – 18kHz. Osoba w wieku “-dziestu” lat słyszy około 40Hz – 16kHz lub czasem 60Hz-14kHz. Osoba w wieku “-dziesięciu” lat słyszy jedynie około 100Hz – 8kHz, potem zakres ten może się zawęzić nawet do 200Hz – 4kHz. Ale co to oznacza w praktyce? W praktyce nie oznacza to prawie nic, a przynajmniej nic tak “strasznego”, jakby to z “magii liczb” wynikało… Najpierw należy wiedzieć, czemu właściwie odpowiadają te częstotliwości. Dźwięk w muzyce podzielony jest na oktawy. Warto dodać co tak na prawdę oznacza słowo “oktawa”. Otóż jest to zakres wartości począwszy od danej liczby (częstotliwości) a skończywszy na jej dwukrotności. Czyli między 20 a 40Hz jest jedna oktawa, podobnie jak między 10 a 20kHz. Dekada zaś to rozpiętość od danej liczby do jej dziesięciokrotności, np. 30Hz do 300Hz to dekada. Obie te jednostki są logarytmiczne. Oktawami “rządzi” logarytm o podstawie 2, a dekadami – o podstawie 10. - oktawa 1 – 16…32Hz – należą do niej najniższe dźwięki, jakie (teoretycznie) może słyszeć człowiek; jedyny instrument jaki wydaje tak niskie dźwięki to duże organy, a i tak są one bardziej odczuwane jako drżenie otoczenia niż jako rzeczywisty dźwięk - oktawy 2…5 – 32…512Hz – tu należą dźwięki muzyczne, w tym niski i wysoki bas oraz “dolny środek”; 32Hz uznaje się za “rozsądną granicę ludzkiego słuchu” ale typowy najniższy dźwięk w muzyce to najgrubsza struna gitary basowej, czyli 40Hz; 440Hz to “średni” ton używany do strojenia instrumentów - oktawy 6 i 7 – 512…2048Hz – w tym zakresie leży ludzka mowa a także wysokie dźwięki w muzyce (w tym perkusja), jest to niejako “górny środek”; 1kHz to pisk telewizora na tablicy kontrolnej, która się pokazuje kiedy nic nie jest nadawane - oktawy 8 i 9 – 2048…8192Hz – ten zakres odpowiada za barwę i naturalność głosu, znajdują się tu również harmoniczne odpowiadające za barwę instrumentów muzycznych; tu kończy się “wysoki środek” a zaczyna “góra” dźwięku; rozpoczyna się tu “wybrzmienie” odpowiadające m.in. za charakterystykę studia nagraniowego (o ile muzyka została nagrana w studio a nie “sztucznie uprzestrzenniona”) - oktawa 10 – 8192…16000Hz – tu znajdują się jedynie harmoniczne i wybrzmienie różnych instrumentów muzycznych, nadające dźwiękowi “blasku”, powodujące że jest czysty i wyraźny a nie “zduszony i nijaki”… jakkolwiek – w sumie – da się bez tego obejść; znajduje się tu również świszczące ludzkie “s”; niektóry słyszą “pisk lampy kineskopowej” o częstotliwości nieco poniżej 16kHz Pierwsza uwaga – oktawa więc oktawie nie równa. Pierwsze oktawy mają “po kilka herców”, podczas gdy ostatnie mają “kilka kiloherców”. O ile w pierwszym przypadku każdy herc robi różnicę, o tyle w drugim nawet setki herców nie mają żadnego znaczenia bo wciąż jest to 7 tonów podstawowych – od jednego C do drugiego. Tak więc boje o “16 a 20kHz” są tak częściowo “walką o nic” – dla ucha to prawie żadna różnica, oktawa miała by wtedy 16…32kHz. Zwłaszcza, że większość – nawet “dobrych” – słuchawek, nie jest w stanie wydać tak wysokich (w znaczeniu “choćby do 20kHz”) dźwięków. Z powyższych informacji wynika, że człowiek tony rozróżnia w sposób logarytmiczny, czyli 40 a 80Hz to duża różnica, podczas gdy 10000Hz i 10040Hz to żadna różnica dla ucha. Ludzki słuch nie jest jednakowo czuły na wszystkie częstotliwości. Częstotliwości skrajne (najniższe i najwyższe) są słyszane “ciszej” niż częstotliwości średnie. Zarówno głośność jak i tony, człowiek rozróżnia w sposób logarytmiczny. W tym przypadku 2W zamiast 1W podane na głośniki to tylko 3dB różnicy. Aby dźwięk o częstotliwości 1kHz słyszany był z głośnością 40 fonów musi on mieć moc akustyczną 40dB. Ale co z basem? Weźmy pod uwagę 60Hz – odczytujemy 60dB. Oznacza to że dla głośności 40 fonów bas musi być “podbity” o 20dB (sic!), żeby był słyszalny równie dobrze co “środek”. Podobnie “góra”. 40 fonów przy 10kHz wymaga około 55dB. Druga uwaga – decybel nie jest jednostką skali głośności, ale jest z nią zgodny dla dźwięku o częstotliwości 1kHz. Poziom ciśnienia dźwięku (ogólnikowo): 0dB – próg czułości słuchu (ciśnienie 20uPa przy 2kHz) 10dB – szelest liści na wietrze, cichy oddech 30dB – poziom głośności w spokojnym pokoju, w ciągu dnia 40dB – poziom głośności spokojnej rozmowy z odległości 1 metra 60dB – typowy telewizor z odległości 1 metra 80dB – komunikacja miejska 90dB – ruchliwa ulica z odległości 10 metrów 100dB – młot pneumatyczny z odległości 1 metra 120dB – startujący odrzutowiec, próg bólu Najmniejsza różnica głośności, rozróżniana przez ludzkie ucho, to około 1…2dB. W praktyce uznaje się że dopiero skok o 3dB daje “zauważalną zmianę głośności”. Kolejno 6dB to podwojenie głośności, a 20dB to dziesięciokrotna zmiana głośności. A jak to się ma do uszkodzenia słuchu? Długotrwała ekspozycja na 85dB i więcej powoduje nieodwracalne uszkodzenie słuchu. Oznacza to, że przebywając na codzień na ulicy – stopniowo – głuchniemy. Smutne, ale prawdziwe.Zaś przekroczenie progu bólu (definiowanego na poziomie 100…140dB) powoduje najczęściej natychmiastowe uszkodzenie słuchu – w różnym stopniu oczywiście. Można oczywiście mieć szczęście i nie ogłuchnąć. Jako ciekawostkę podam, że najgłośniejszy dźwięk jaki może się rozlegać w atmosferze to 194dB. Najgłośniejszym dotychczas “naturalnym” dźwiękiem, jaki mieli okazję słyszeć ludzie, był wybuch wulkanu Krakatau. Z odległości 100 kilometrów miał on miażdżące 180dB, a słyszalny był z odległości ponad 3000 kilometrów. Trzecia uwaga – odtwarzacze, słuchawki, equalizer mają dlatego odpowiednio podbite “górę i dół” (czyli “kontur”) a nie są “płaskie”. Jest tak aby zrekompensować różnicę odczuwalnej głośności dla niskich, średnich i wysokich częstotliwości. Oczywiście w różnych przypadkach zrobione jest to tak albo inaczej. Dlatego też jedne słuchawki uznawane są za “zbasowane”, inne za “dobrze zbalansowane”, a jeszcze inne za “płaskie”. Dynamika Z głośnością nieodłącznie łączy się dynamika. Dynamika to różnica głośności dźwięku najgłośniejszego i najcichszego. Dla ludzkiego słuchu wynosi ona 120dB (od progu słyszalności do progu bólu). Nie oznacza to oczywiście, że w jednym momencie można słuchać oddechu (10dB) i młota pneumatycznego (100dB). W jednym momencie człowiek “ogarnia” około 40…60dB. Teoretyczna dynamika “typowej” muzyki, zapisanej z rozdzielczością 16-bit (np. CD-Audio) to około 96dB. Niestety – ponownie – tyle jeśli chodzi o teorię. W praktyce jest zupełnie inaczej. Nagrania muzyki klasycznej czy dobrze nagrany jazz faktycznie mogą się poszczycić dynamiką 40dB i więcej. Oznacza to że wykorzystują pełen zakres głośności, na jaką pozwala nam w danym momencie typowe ucho bez groźby ogłuszenia. Jednakże nagrania muzyki “popularnej” (pop, rock) mają ostatnio tendencję do maksymalnego wykorzystania “typowych warunków odsłuchu”. Objawia się to maksymalnym wysterowaniem dźwięku, na jakie pozwala standard CD-Audio, oraz kompresją dynamiki dźwięku. W takim przypdku zakres cichy-głośny zmniejsza się z 40dB (100-krotna różnica głośności) do nieraz zaledwie 12…6dB (2-4 krotna różnica głośności). W praktyce oznacza to, że np. “uderzenie gitar i perkusji” wcale nie jest zadowalająco głośniejsze niż mające miejsce tuż wcześniej “cichutkie granie”, a wokalista “krzyczący” i “szepczący” brzmi właściwie tak samo. Tylko słychać że raz się drze a raz mówi spokojnie. Ale o jakie warunki chodzi? Typowe warunki to np. zwyczajne słuchawki nie będące w ogóle w stanie zapewnić takiej dynamiki, hałas otoczenia jak komunikacja miejska, ulica, samochód etc. oraz typowy słuchacz, który nie siedzi każdego wieczoru w “prywatnej kapliczce dźwięku” słuchając jedynie płyt Chesky Records. Wszystko to składa się na sytuację, kiedy typowy słuchacz wciska przycisk “zwiększ głośność”, gdyż nie jest w stanie usłyszeć cichszych partii utworu. A to, że gdy tylko skończy się “cicha partia” – boli, to już inna sprawa. Zwykle głośność ustawia się tak, żeby muzyka była równie głośna lub nieco głośniejsza niż szum otoczenia. Weźmy pod uwagę ulicę, czyli około 80dB. W takich warunkach poziom muzyki ma zwykle 83dB (różnica co najmniej 3dB jest konieczna, żeby można było powiedzieć że “muzyka jest głośniejsza niż szum otoczenia”). Ale to jest załóżmy najcichszy dźwięk. A co zgłośnym? 83dB + 40dB (dynamika) daje 123dB. Przekroczony został próg bólu. To jest nie do przyjęcia z dwóch powodów. Po pierwsze, to jest za głośno a ludzie zwykle wychodzą z założenia iż “co nie jest zabronione to jest dozwolone” (w znaczeniu: skoro producent odtwarzacza pozwala na tak głośne słuchanie, to nie może być to szkodliwe dla uszu). Z tego samego powodu do młota pneumatycznego dostaje się – w standardzie – mocno tłumiące nauszniki. Po drugie, najczęściej odtwarzcz nie pozwala na tak wysoki poziom głośności. Zwłaszcza ostatnio w Europie… Co wcale nie oznacza, że jest to niemożliwe. I to – często – oznacza, że “cicha muzyka jest zbyt cicha”, nawet mimo tego, że “głośna jest wystarczająco głośna”. Czyli mamy tu na uwadze osoby słuchające jednocześnie muzyki jazz i pop. Między innymi dlatego, dynamika w nagraniach muzyki popularnej zostaje ograniczona – ułatwia to odbiór muzyki poza “cichym otoczeniem”… … utrudniając jednocześnie pełne jej docenienie w “odpowiednich warunkach”, gdzie tak wspaniale brzmi wyżej wymieniona klasyka czy jazz. Częściowo przychodzą tu z pomocą słuchawki zamknięte – np. słuchawki dokanałowe. Częściowo tłumią one szum otoczenia (nawet o 20dB, czyli w naszym przykładzie z 83dB na 63dB), jednocześnie obniżając o tyle “wymagany poziom komfortowego słuchania”, ratując jednocześnie nasz słuch od niepotrzebnej ekspozycji na zbyt głośne dźwięki. Ale to wszystko nie zmienia faktu, że obecnie muzyka “brzmi jak brzmi” i raczej nic tego nie zmieni. Oraz tego, że muzyki – przynajmniej tej dobrej – należy słuchać w odpowiednich waruknach. Na ulicy nie docenimy nagrań ani Diany Krall ani tych pod batutą von Karajana.
  4. Nie denerwujcie się JuG i nie popuszczajcie - piszcie, udowadniajcie, róbcie. My was lubimy i doceniamy, maładiec.
  5. Ja tam za wami JuG stoj stoję murem, i za tualetami też. Niech dzieciakom będzie w końcu łatwiej, bo wiadomo, że wszystkie dzieci są nasze. Uwielbiam jak co chwilę musicie JuG coś udowadniać - dobry z was towarzysz. Tak trzymajcie darogij JuG.
  6. Wszystko zależy jakie płyty i ile ich jest na rynku. Wiele tytułów, to rzeczy drogie i bardzo drogie - szczególnie 'out of print'. Spróbuj znależć coś w rozsądnych cenach z pierwszych wydań Analogue Productions 24K Gold LE. Oprócz rzeczy z AP Gold, poziom cenowy trzyma też selekcja XRCD. Pierwsze japońskie wydanie Kind of Blue, to też rzecz nie do zdobycia. Jak ktoś się tym interesuje, to wie o co chodzi. Masówka jest tania, to fakt, ale przecież to nie o to chodzi w kolekcjonerstwie płytowym. Zawsze to fajnie mieć podpisaną płytę przez jakąś mega gwiazdę - a plik jak podpiszesz? Ale faktycznie, audiofilom pospolitym nie chodzi o muzykę i koncerty zostające w pamięci - im chodzi o bity, siusiaka i kto głośniej krzyczy na forum AS. Tylko audiofilów niepospolitych traktuję poważnie - krzykaczy zza rogu zacznę chyba olewać po całości.
  7. No i oczywiście spokuj jest też ważny, choć przeważnie osiąga się go dopiero z kadzidłem, w lakierach i czarnym garniturze na wznak.
  8. Dmitrij premier Miedwiediew obiecał, że problem ciepłej wody w Sannikowie zostanie rozwiązany. Od trzech lat, 140 mieszkańców w trzech pięciopiętrowych drapaczach chmur chlapie się w lodowatej wodzie o temperaturze nieprzekraczającej dziesięć stopni C. Ja bym jednak postawił w pierwszej kolejności na sracze w szkołach. Ci z Sannikowa niech się na razie hartują, bo wiadomo, że zimna woda siły doda.
  9. Nie mam pojęcia. Wczoraj było nagranie ‚Back on the Block’ Quincy Jonesa. Coś musieli zmienić, ale ja przecież nie mam na to wpływu.
  10. Akurat tutaj ma swój początek cały rock and roll, blues i jazz - ten konkretny. Jackowo nie ma z tym nic wspólnego. Ale nie musisz tego rozumieć drogi audiofeelu. Jak sądzicie - jak brzmi Keith Jarrett Trio w realu? Albo chociażby Steve Vai w House of Blues? Albo Allman Brothers Band w Chicago Theather? Albo Zappa w Opera House? Albo Santana w Tinley Park? Albo Angelique Kido też w House of Blues? Nie chce mi się wymieniać dalej, bo silnik padnie... Mnie chodzi jednak o coś innego w muzyce niż tylko pierdzenie w audiofilski fotel i walka na siusiaki na forum AS. Ale niewątpliwie jakiś urok to ma 😀
  11. Być może porażka u ciebie w remizie lub w domu kultury - zapraszam do Blue Note w NYC, Green Mill i Constellation w Chicago i do wielu innych miejsc - może być SF lub katowicki ośrodek lub wrocławski. Ale to są właśnie audiofeelskie głowy - nawet nie słyszał jeden z drugim porządnego soundu live, ale z góry wie, że porażka. Więc zostaje niestety do końca życia klepanie w klawisze i udowadnianie swoich przemyśleń. Wybierz się jeden z drugim na jakiś koncert choćby Marcin Wasilewski Trio i sprawdź na wlasne uszy co i jak. Muzycy naprawdę maja wiele fanu słuchając lub czytając takie idiotyzmy. Tak to jest jak się widziało ‚dwa’ choinkowe koncerty w życiu. Niestety nie mogę pomóc.
  12. Ale jak bardzo przeszkadza, to mogę pisać czysto po polsku. Nie mam z tym problemu.
  13. Drogi kolego - przykłady i doświadczenie powinno się brać od najlepszych. Butcher i ignorant zdarza się wszędzie, bez względu na staż pracy i bez względu na wykształcenie. Słuch bez wykształcenia i bez realnego kontaktu z realną muzyką i realnym instrumentami jest nic nie warty. To dlatego m.in podczas sesji dobry inżynier nagrania co chwilę wychodzi ze swojej dziupli i koryguje swoimi uszami to co się dzieje w rzeczywistości, a to co wychodzi z głośników monitorujących dźwięk. O realnym nagraniu nie jesteś w stanie nic powiedzieć nie słysząc go w rzeczywistości. Tak już zostanie - taki jest mój styl w tym kontekście. Sorry Brother.
  14. Szczerze mówiąc, to wątpię, że ktokolwiek traktuje ciebie tutaj nawet średnio poważnie. Odnoszę wrazenie, że jesteś niepoprawnym gimnazjalistą, albo rozkrzyczanym dzieckiem. Poza tym, warto zwrócić uwagę na fakt poznawania muzyki live - muzyki live w różnych konfiguracjach, różnych miejscach, różnych brzmieniach. Takie obcowanie z muzyką wyrabia ‚ucho’ i przede wszystkim kształtuje świadomość. Klepanie non stop z punktu widzenia audiofeelskiego prowadzi donikąd - i jak już ktoś tutaj wspomniał, jestvto walka na siusiaki.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.