Jump to content

Chicago

Użytkownicy
  • Content Count

    10670
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

Chicago last won the day on July 28 2017

Chicago had the most liked content!

Community Reputation

3492 Audioholik^3

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    Kobiety, wino i muzyka. Ostatnio na nowo polubiłem piwo.
  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

13247 profile views
  1. Chicago

    Rok 2019

    To nie jest tytuł filmu s-f, ale pomyślałem, zastanawiając się nad mnogością ważnych i bardzo ważnych wydarzeń jazzowych, że rok 2019, to całe mnóstwo okrągłych rocznic. I tak: w 1969 roku powstało ECM, czyli okrągła, 50-ta rocznica powstania tej wspaniałej wytwórni. Kolejnym ważnym wydarzeniem, było nagranie w 1959 roku płyty Kind of Blue - czyli przełomowy album wprowadzający na stałe do jazzowego zgiełku modalne akcenty i modalną myśl - w tym roku obchodziliśmy 60-tą rocznicę tego nagrania. Dalej, w tym samym 1959 roku, John Coltrane dokonał nagrań Giant Steps - albumu przełomowego, mówiącego o progresji akordowej - nad tym albumem pochyla i kłania się do dziś praktycznie każdy jazzowy muzyk - to właśnie przy okazji Giant Steps, fachowcy i znawcy jazzu zaczęli mówić o tak zwanych 'zmianach' lub 'cyklach' coltraneowskich - czyli jedynych w swoim rodzaju sekwencjach akordowych, które stały się podstawą do dalszych eksperymentów improwizacyjnych z melodiami i harmoniami rozwijanymi przez JC przez resztę jego kariery. To bardzo ważny album, kto wie czy nie najważniejszy w kontekście muzycznej, jazzowej edukacji. Co jeszcze? Oczywiście oficjalne powstanie Art Ensemble of Chicago, czyli najdłużej funkcjonującej grupy jazzowej na Ziemi - w tym roku obchodzimy okrągłą 50-tą rocznicę tego ważnego wydarzenia. Już zapowiedzieli, że na tegorocznym Chicago Jazz Festival będzie to jeden z najważniejszych koncertów z czego się bardzo cieszę, bo uczestniczyć w takim wydarzeniu jest rzeczą jak dla mnie niezwyklą i przechodzącą do historii i do pamięci praktycznie w każdym jazzowym aspekcie. Co dalej? Dalej to Ornette Coleman i dwa kultowe albumy z 1959 - 'Tomorrow Is the Question' oraz 'The Shape of Jazz to Come' - albumy, które na stałe uformowały grunt pod frytowe zmagania. Ze smutniejszych historii, to śmierć Lestera Younga (15/03/1959) - czyli jakby nie liczyć, okrągła, 60-ta rocznica śmierci człowieka, giganta, figurę wielką jazzu - jazzmana, który 'stenoryzował' muzyczny świat. A co w 1969-tym? Jak to co? Ten rok, to jakby z automatu wysypuje kolejne potężne i ważne wydarzenia połączone z tegoroczną rocznicą - oprócz powstania ECM, mamy przecież słynny Woodstock Festival i przełomowe występy kolejnych wielkich grup i wykonawców - tego chyba nawet nie trzeba opisywać, bo każdy interesujący się muzyką powinien znać na pamięć to, co się tam wtedy wydarzyło. Co dalej? No przecież 'Bitches Brew' - płyta przełomowa dająca początek jazz-rockowi i fusion. 23 kwietnia 1969 roku, to z kolei też kolejna smutna rzeczywistość - zmarł Krzysztof Komeda, który zdecydowanie za wcześnie odszedł pozostawiając cały bagaż nieskończonych pomysłów... To tyle mniej więcej ode mnie, ale jestem przkonany, że okrągłych i ważnych muzycznych rocznic w tym roku, i nie tylko zresztą muzycznych, mamy o wiele więcej. Temat otwarty - wpisujcie kolejne najważniejsze wydarzenia określone okrągłą tegoroczną rocznicą.
  2. Mam zupełnie inne priorytety, ale rozumiem takie audiofilskie podejście i nie widzę w tym nic złego. Myślę, że dojrzała świadomość polega na panowaniu nad emocjami... i nad instrumentem. Ale to są zupełnie inne kwestie i dotykają bardziej profesjonalnego świata muzyki niż słuchaczy. Wszystko OK. Pozdrawiam
  3. Nie interesują mnie głośniki Legacy i w ogóle jak na razie nie interesuje mnie kupno nowych głośników. Jedynie co ewentualnie mnie interesuje, to mały upgrade obecnego systemu - chodzi o to, żeby nie pakować się w kolejne duże koszta - generalnie, to i bez żadnego systemu audio dałbym radę - Chicago jest miastem jazzu i bluesa plus CSO, i tutaj gra się muzykę 365 dni w roku, non stop. Na dobrą sprawę, sprzęt audio w takim mieście jest niepotrzebny, ale żeby zaspokoić próżność, to zawsze coś się znajdzie dla ulepszenia czy też pogorszenia w domowym stereo. Głośniki Legacy bardzo dobrze znam, przynajniej kilka modeli, a model Focus 20 /20 mam obcykany dokładnie, ponieważ mój przyjaciel posiada ten zestaw. Nie chcę już inwestować niewiadomo jakich pieniędzy w domowe stereo, ale mały upgrade za 2.5 ty$ia lub deczko więcej w obecny setup mogę przełknąć 😀 Na zakończenie dodam, że ten niedosyt wysokich jest tylko przy C1, i to też nie zawsze - przy konkretnych, wzorowych i bardzo dobrych jakościowo nagraniach, monitory C1 są nienaganne i wszystko bardzo dobrze słychać. Mnie chodzi głównie o jakąś poprawę w stosunku do nagrań słabych, których w jazzie jest więcej niż mniej, biorąc pod uwagę jazz w całym szerokim jego pojęciu, więc też nie jestem pewien czy cała ta operacja ma sens, ale nie doświadczając Sopranino na własne uszy, nigdy się o tym nie dowiem. W klasyce, kameralistyce nie mam pytań - wszystko gra i buczy, oczywiście w kontekśie systemu audio, bo real to real i nic nie zastąpi muzyki live, z którą praktycznie obcuję na okrągło. Proponowałbym się zastanowić najpierw przed wysłaniem kolejnego posta tego typu i odrzucić teorie spiskowe - mnie ze światem biznesu audio kompletnie nic nie łączy i nie mam z tym biznesem nic wspólnego, oraz, jak najbardziej nie mam w tym żadnego interesu. Widać, że niektóre głowy nie są w stanie pojąć, że można pisać na forum zupełnie bezinteresownie 😀
  4. Kilka znaczących uwag Johna Atkinsona na temat super tweetera Sopranino: "Podstawowym czynnikiem w projekcie Sopranino jest to, że wykorzystuje on samopolaryzowaną membranę elektrostatyczną i dlatego nie potrzebuje zewnętrznego zasilania napięciem stałym. Takie membrany, zwane elektretami są powszechnie stosowane w mikrofonach, ale po raz pierwszy spotkałem elektret używany w głośniku. Membrana elektretowa PTFE mierzy 4,75 cala szerokości i 3,5 cala wysokości i mówi się, że ma grubość 25 µm i ruchomą masę zaledwie 1,6 miligrama. Materiał ten został opracowany przez tajwańskie instytucje, przede wszystkim Narodowy Uniwersytet Tajwanu i Tajwański Przemysłowy Instytut Technologii i Badań. EnigmAcoustics udziela licencji na tę technologię i, aby nadawała się do zastosowań audio wysokiej klasy, umieszcza membranę między dwoma akustycznie przezroczystymi statorami z włókna szklanego powlekanego miedzią, do pracy w trybie push-pull. Wykonany na zamówienie transformator zwiększa sygnał wejściowy do wysokich napięć wymaganych do uzyskania odpowiedniego poziomu ciśnienia akustycznego". "Początkowo ustawiłem EnigmAcoustics Sopranino na kolumnach Joseph Audio Perspective. To umieściło środek każdego tweetera 41,5" od podłogi, co stanowiło 5" powyżej wysokości moich uszu kiedy siadam w fotelu. Dlatego podniosłem tył Sopranino, aby super tweetery były wycelowane bezpośrednio w moje uszy. Przód każdego Sopranino był wyrównany pionowo z kopułkowym głośnikiem wysokotonowym głośnika Joseph, na którym się znajdował. Ponieważ głośniki wysokotonowe Joseph są połączone w pozytywnej polaryzacji akustycznej, połączyłem Sopranino z tą samą polaryzacją". "Ale zanim zacząłem słuchać muzyki, czułem, że muszę sprawdzić mój słuch w zakresie wysokich częstotliwości. Przecież nie ma sensu kontynuować testu super tweetera, jeśli mój słuch skończy się z częstotliwością niższą niż pasmo urządzenia". "Ostatnim razem, kiedy mój słuch był profesjonalnie testowany przez audiologa, okazało się, że miałem niewielką utratę czułości przy ok. 3 kHz, choć wciąż mieściło się to w formalnych granicach „normalnego słuchu”. Standardowe testy audiologiczne kończą się przy 8 kHz, ale nieformalnie testuję swój słuch co miesiąc, kiedy mierzę głośniki. Korzystając z analizatora Audio Precision System One, ogarniam ton od 50 kHz do 10 Hz, aby zmierzyć impedancję i fazę elektryczną. Przez ostatnie dwie dekady zacząłem słyszeć dźwięk o częstotliwości około 16 kHz, ale moja granica ostatnio nieco spadła - nie przeszkadza mi już gwizd liniowy o częstotliwości 15 625 kHz, który emanuje z kilku telewizorów z CRT, z którymi się spotykam". "Korzystając ze słuchawek Audeze LCD-X, ustawiłem komfortowy poziom odtwarzania dźwięku o częstotliwości 1 kHz. Następnie zwiększyłem częstotliwość tonu w krokach co 1 kHz, a następnie 100 Hz. Nadal słyszałem dyskretny dźwięk przy 14 800 Hz, ale powyżej 15 kHz słyszałem jedynie lekkie kliknięcie podczas włączania i wyłączania generatora sygnału. Gdybym trochę podniósł poziom, mógłbym wykryć obecność 15 kHz, ale nie jako ton - bardziej jako ciśnienie. Myślę więc, że sprawiedliwe jest stwierdzenie, że 14,8 kHz jest aktualną górną granicą czułości mojego słuchu. Jest ono rzeczywiście wysokie dla kogoś w moim wieku (66 lat w tym miesiącu), ale może to być związane z dwiema rzeczami: dbam o mój słuch i mam astmę (niektórzy badacze zauważyli związek między astmą, a zwiększoną wrażliwością słuchu przy wysokich częstotliwościach). Na niektórych wykresach zaznaczyłem limit 14,8 kHz pionową zieloną linią. "Moje pierwsze wysłuchanie Sopranino odbyło się w niedzielę, najpierw bez podłączonych głośników Joseph. Ustawiłem górnoprzepustowy filtr na 8kHz, a ich wzmocnienie (czułość) na „0” dB, aby dać sobie maksymalną szansę na usłyszenie czegokolwiek. Mimo to, przez większość czasu nie było za wiele słychać. Różowe szumy z płyty Editor's Choice (CD, Stereophile STPH015-2) potwierdziły, że Sopranino działały, a dzięki nagraniom perkusji, gitar akustycznych i skrzypiec słyszałem „niedosyt” podobny do szeptu odległych komarów." "Podłączyłem głośniki Joseph i przez pierwszą godzinę słuchałem wielu różnych rodzajów muzyki. Ku mojemu zdziwieniu, biorąc pod uwagę niski poziom dźwięku wytwarzany przez Sopranino, skończyło się na zwiększeniu ustawień filtra górnoprzepustowego do 10kHz. Soprany działają równolegle z głośnikami wysokotonowymi głównych głośników, a obszar pomiędzy 8 a 10 kHz brzmiał trochę zbyt stanowczo przy ustawieniu 8 kHz. Następnie użyłem kombinacji Perspective + Sopranino, napędzanej przez wzmacniacze Pass Labs XA60.5. Z jakiegoś powodu system brzmiał dobrze - ale nie były to odsłuchy krytyczne, tylko można powiedzieć, że rozrywkowe." "W sobotę rano rozłączyłem głośniki wysokotonowe Sopranino i powróciłem do muzyki, którą wybrałem wcześniej w tym tygodniu. Nie mogę twierdzić, że słyszałem różnicę nocy i dnia. W rzeczywistości system nadal brzmiał dobrze, ale nie aż tak dobrze. Myśląc, że mogę usłyszeć wyraźniejszą różnicę w stosunku do innej pary głośników, zastąpiłem Joseph Perspectives parą Rogers BBC LS3 / 5As z 1978 roku. Ustawienie minimonitorów Rogers na 24" standach i Sopraninos na szczycie Rogersów, umieściło środek każdego tweetera Enigmy na tej samej wysokości 41,5” nad podłogą, więc ponownie uniosłem nieco tył głośników wysokotonowych. Chociaż głośnik niskotonowy LS3 / 5A jest podłączony w odwróconej polaryzacji akustycznej, jego głośnik wysokotonowy ma prawidłową polaryzację, więc ponownie połączyłem Sopranino w dodatniej polaryzacji akustycznej. Dzięki tym głośnikom ustawienie filtra 12 kHz brzmiało optymalnie, a gain pozostawiłem na poziomie 0 dB, pomimo niższej czułości LS3.5A." "Zacząłem od monobloków Pass Labs, ale zastąpiłem je MBL Corona C15s, o których również wspominałem w tym numerze i które to wykazywały lepszą kontrolę w zakresie wyższego basu LS3 / 5As (żaden ze wzmacniaczy nie miał problemu z impedancją połączenia Rogers / Sopranino), ale z obydwoma wzmacniaczami, gdy słuchałem „I Used to Be a King” z Graham Nash's Songs for Beginners (pliki 24-bit / 48kHz ALAC zgrane z DVD-A Atlantic/Rhino R2 35257-2), zarówno talerze jak i hi-hat brzmiały bardziej realistycznie - bardziej jak uderzony brąz niż ukształtowany i fakturowany biały szum. Blachy były również w lepszej równowadze z gitarą basową Phila Lesha z podłączonymi supertweeterami i, ku mojemu zdziwieniu, bardzo nieznacznie nosowy charakter LS3 / 5A wydawał się mniejszy". "EnigmAcoustics opisuje działanie Sopranino jako odzyskiwanie „atmosfery obecnej we wszystkich nagraniach”, a także jako „skuteczne dostarczanie atmosfery, dodając jedynie odrobinę „blasku”do najwyższego poziomu najlepiej zaprojektowanych głośników wysokotonowych.” LS3 / 5A zawsze były mistrzami obrazowania, ale w przypadku Sopranino ich prezentacja nabrała jeszcze większej solidności. Poszczególne głosy w aranżacji Stinga „Valparaiso” Tima Takacha, w wykonaniu męskiego chóru Minnesotan Cantus z "There Lies the Home (24/44,1 ALAC - pliki z płyty CD, Cantus CTS-1206), były bardziej rozpoznawalne, nawet w sekcji otwierającej unisono." "Przestrzeń wokół instrumentów perkusyjnych na początku i końcu atmosferycznego „North Dakota” Lyle'a Lovetta z 'Live in Texas' (plik ALAC zgrany z CD, Curb/MCA MCAD-11964), nabrała większej namacalności z Sopranino. Kiedy Rickie Lee Jones zaczyna śpiewać harmonię w refrenie piosenki, została ona jednoznacznie umieszczona na lewo od Lovetta. W cichej wokalistyce scat pod koniec utworu, można usłyszeć, że ma ona jeszcze kilka detali i smaczków w tyle. Pyszne." "Nie mam wątpliwości, że pięknie wykonane i wykończone Sopranino EnigmAcoustics dokonały subtelnej, ale prawdziwej poprawy brzmienia mojego systemu. Za każdym razem, gdy odłączałem głośniki wysokotonowe, odczuwałem stratę, a obrazowanie traciło nieco z tej uzależniającej namacalności. Ale tak - za 3690 USD, plus 600 USD za dedykowane stendy w razie potrzeby, Sopranino są drogą zabawką. Nie jestem pewien ile z tego usprawnienia będzie słyszalne jeśli czułość słuchu potencjalnego nabywcy będzie poniżej pewnych określonych częstotliwości, które Sopranino oferują. Pojawia się również kwestia wzmacniacza, z którym Sopranino będą wykorzystane i wnoszące dodatkową impedancję. Odsłuchanie będzie obowiązkowe przed zakupem."
  5. System nie ma nic do rzeczy - ciężko będzie zagłębiać się słuchaczom, którzy generalnie nie akceptują ani 'złamanej formy', ani w ogóle atonalnych dżwięków i w ogóle grania ekstremalnego free, choć owszem zdarzają się nieco lżejsze rzeczy, ale to jest margines. Nagrania wytwórni CIMP przeznaczone są dla konkretnego odbiorcy - raczej nieprzypadkowego odbiorcy. Nie polecałbym tych nagrań słuchaczom, których nie znam - nie znam w sensie ich preferencji jazzowych. Zresztą założyłem kiedyś wątek poświęcony CIMP i praktycznie było zero zainteresowania.
  6. Co do wytwórni CIMP - dżwięk z tych nagrań jest bardzo specyficzny biorąc pod uwagę kontekst audiofilski - naturalność tych nagrań powoduje uczucie 'płaskości' dżwięku; co prawda nagrania te w większości są jak najbardziej liniowe, to nie mniej jednak wrażenie może pozostawiać pewien niedosyt. Poza tym, jest to w większości mocno zaawansowana muzyka - muzyka nie dla każdego, nawet nie dla każdego wytrawnego fana jazzu. Posiadam i znam 1/3 katalogu CIMP, czyli ponad sto tytułów.
  7. Gerard, slawek.xm i peter z - dzięki za kompetentne wpisy. Przeczytałem ponownie recenzje i wrażenia z odsłuchów Sopranino w Stereophile i w 6moons i być może gra warta jest świeczki, ale jak Jon Atkinson napisał, przed zakupem koniecznie trzeba tego posłuchać, ponieważ zmiany mogą być kosmetyczne i nie jest to różnica pomiędzy 'dniem i nocą', choć jak JA podkreślił, Sopranino dokonują subtelnej, ale prawdziwej poprawy brzmienia. Za każdym razem kiedy odłączał super tweetery odczuwał niedosyt i stratę bogactwa harmonicznych w górnych rejestrach. Dodał też, że ważna będzie kwestia wzmacniacza, z którym Sopranino będzie wykorzystywany (chodzi o dodatkowe obciążenie) - ale akurat ten problem nie powinien istnieć w moim systemie. Bardzo ciekawy opis i rzetelna recenzja Jona Atkinsona narobiła mi ponownie smaków na super tweeter, więc wpięcie w system Sopranino i przekonanie się co wnosi będzie chyba obowiązkowe. Najbliższy dealer jest w Wisconsin, 200 mil ode mnie, czyli trzy godziny jazdy - prawdopodobnie się tam wybiorę i pożyczę na tydzień, żeby się z tym patentem oswoić. https://www.stereophile.com/content/enigmacoustics-sopranino-electrostatic-supertweeter
  8. To prawda, strasznie jest - cztery i pół ty$ia to nie mało, ale i tak w porównaniu do wielu pasywnych tweaków i kabli, to i tak nieżle. Nawet pomierzyłem swoje C1 i wychodzi mi, że Sopranino idealnie pasuje szerokością do moich minitorów. Niestety nie ma gdzie pożyczyć i się przekonać jak to jest naprawdę, ale wygląda dobrze, a to się też liczy. Na pewno nie dałbym za Sopranino pełnej ceny, ale tak z dwa i pół ty$ia, to kto wie, kto wie? Oczywiście jeżeli to działa i mi poprawi smaki 😀
  9. A co pisze o Sopranino producent? Wykorzystując opatentowaną technologię SBESL (Self-Biased Electrostatic), Sopranino jest produktem przełomowym. Jako dodatkowy super tweeter, Sopranino wnosi magię brzmiena i wydajnośc elektrostatów praktycznie w każdym pełnozakresowym systemie głośnikowym. Oddaje wyrażniej 'powietrze zawarte w nagraniu, fakturę, fokus i 'wewnętrzny detal. W przeciwieństwie do konwencjonalnych konstrukcji elektrostatycznych, których niedogodność związana jest z zewnętrzym napięciem polaryzacji i wymagającym zasilaniem z gniazdka elktrycznego, Sopranino jest samowystarczalne i czerpie swoje napięcie polaryzacyjne z własnego sygnału. Powoduje to łatwość użytkowania i łatwiejszą aplikację techologii elektrostatycznej, która to przez długi okres uważana była za świętego Gralla w kontekście przejrzystości i rozdzielczości. Sopranino rozszerza pasmo przenoszenia do ponad 40kHz i działa poprzez całkowicie pasywne połączenie z możliwością wyboru punktu pracy (8kHz, 10kHz, 12kHz). Membrana Sopranino jest ultracieńką membraną z folii poliestrowej, która działa poprzez przyciąganie statyczne z ułamkiem masy, którą potrzebują konwencjonalne głośniki. Masa membrany Sopranino, która praktycznie nie potrzebuje ruchu, nie tylko przyczynia się do rozszerzenia częstotliwości, ale powoduje również szybkie przeniesienie transjentów koniecznych do prawidłowego, realistycznego i satysfakcjonującego odtworzenia detali w górze pasma. Nominal impedance: 4 Ohms Sensitivity: (1m / 2.83V)90 dB (with 0 and -3 dB settings) Crossover frequency: (user selectable)8/10/12 kHz Crossover slope: -12 dB / octave Frequency response: 8 – 40 kHz ± 3 dB Recommended input power to main system: 50W Dimensions: 181mm W x 193mm H x 207mm D Net weight: 2.7 kg
  10. Co jakiś czas temat super tweetera powraca w moich myślach. Ponieważ jesteśmy ludżmi, a wiadomo, że im ludż starszy, tym mniej kHz-ów słyszy, więc i podstawowe tweetery zainstalowane na stałe w głośnikach czasami nie spełniają tego, co słuchacz chciałby usłyszeć w zakresie wysokich tonów. Czy zainstalowanie takiego tweetera coś zmienia? Czy ma lub miał ktoś do czynienia z takimi dodatkami? Nie jest to tani dodatek, bo na przykład tytułowy Sopranino oferowany przez ENIGMAcoustic kosztuje $4,500.00 i nawet zakładając, że można to ustrojstwo kupić za połowę retail price, to i tak nie będzie to mało, choć przy porównaniu do cen dobrych kabli głośnikowych, które ewentualnie w tej materii mogą coś zmienić, to i tak cena Sopranino wydaje się być atrakcyjna. Co lepiej zmienić? Kable, czy dołożyć Sopranino? Zakładając, że nie chcemy zmieniać głośników i aktualnego setupu audio? Jakie jest zdanie znawców na ten temat? http://enigmacoustics.com/shop/sopranino/
  11. Według moich kryteriów najważniejszą cechą, i naistotniejszą, jest solidność wykonania i niezawodność. Dodałbym myśl inżynieryjną, design, detal i jakość wykonania, zaplecze gwarancyjne, gwarancja, service...???
  12. Chicago

    Audio mity

    A jak nie ma nut? Tylko w głowie ma przestrzenie pomiędzy nutami? To co wtedy? I jak Roscoe Mitchell składa dżwięki w bryły? Uzyskuje sound... bryły, bloki soundu. Jak nazwiesz takie nuty? 😀 No chyba, że dżwięk nazywasz nutą - owszem, nutą bez nazwy 😀W sumie mamy tylko osiem dżwięków... i póltony 😀 Wiesz, że Cecil Taylor grał pomiędzy akordami? A wiesz jak Anthony Braxton zapisuje muzykę? Intuicja? Wyobrażnia? Kreatywność? Nie można czegoś czytać, co nie jest zapisane. W miejsca niezapisane ty coś wstawiasz, zapisujesz, piszesz, obsikujesz teren, zostawiasz swój ślad. Nie odczytujesz nic, tworzysz - to się nazywa 'sztuka. Jak tego ktoś nie zapisze, to ulatnia się bezpowrotnie - dlatego muzyka jest królową sztuk.
  13. Chicago

    Audio mity

    Czyli jak gra bez nut, nie czyta, tylko z głowy, intuicyjnie... to co odczytuje?
  14. Chicago

    Audio mity

    Ciekawe co muzyk odkodowuje jak gra bez nut - na przykład improwizuje...??? Co wtedy jest kodem? Pewnie smyczek? Albo myśl? Tak - swoje myśli odkodowuje. Tylko kto mu je zakodował we łbie?
  15. Chicago

    Fascynacje jazzowe

    Wildflowers: Loft Jazz New York 1976 / 3-CD Douglas Records, 2005 Wspólnym mianownikiem dla awangardowego jazzu lat siedemdziesiątych w Ameryce, a zwłaszcza drugiej połowy lat siedemdziesiątych, była stagnacja i zastój. Jakby nie spojrzeć, to przetrwało niewiele muzyki z nowojorskiej sceny loftowej z tamtej epoki w porównaniu na przykład z lawiną wznowień jazzowych z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Po części było to na pewno spowodowane rezygnacją z grania awangardy przez wiele historycznych osobistości jazzowych, a i krytycy coraz bardziej oddalali się od tego cięższego i wyrafinowanego okresu. Tak zwana muzyka 'New Thing' wypaliła się pod koniec lat sześćdziesiątych na rzecz nowych, niekoniecznie artystycznie wartościowych odkryć, które pod szyldem fusion, rock i disco zaczęły dominować pod strzechą i w muzycznych periodykach. Szukając odbiorców i pola do działania, wierni i nierozmieniający się na drobne artyści awangardowej sztuki jazzowej zaczęli przenosić swoje pomysły do Europy, gdzie mieli o wiele większe zrozumienie i o wiele większą i wierniejszą publikę. Ale prawda jak zwykle jest bardziej złożona niż ukazuje nam to historia - awangardowy jazz lat siedemdziesiątych, zwłaszcza jazz nowojorski, rozwijał się w niszy i w 'podziemiach'. Grupka poszukujących muzyków i ich fanów ukryła się w loftach i małych przychylnych tej muzyce klubach. Muzycy tacy jak Sam Rivers, David Murray, AEOCH, The WSQ, Cecil Taylor... i wielu wielu innych awangardowców wiernych swoim ideom pracowali niestrudzenie i nieustannie, poszerzając swoje horyzonty i rozwijając kreatywność tworząc dla tych wszystkich, którzy byli wierni tej muzyce i jej założeniom. Trzypłytowy zestaw CD - 'Wildflowers: Loft Jazz New York 1976' dokumentuje jedną małą część tej zapomnianej sceny muzycznej. Zestaw ten, oryginalnie nagrany w maju 1976 roku, zawiera dziesięciodniowy zapis sesji w słynnym nowojorskim miejscu Sama Riversa i jego żony Beatrice, w lofcie zwanym RivBea Studio. Muzyka pochodząca z tych pamiętnych sesji jest przemyślana, skomponowana i artystyczna pod każdym względem. Mit awangardowego jazzu, jako zwykłe beczenie i chaos, jest tu wielokrotnie obalony. W zamian za to dostajemy zdumiewający dokument, szeroko otwarty dżwiękowo praktycznie dla każdego fana jazzu zakorzenionego i rozumiejącego ducha awangardy i free. Występy są zróżnicowane i sekwencjonowane w taki sposób, że najbardziej wartościowe smaczki, sfokusowane na groove i rytmie, przyciągną słuchacza jak magnes żelazo, doceniając jednocześnie zarówno abstrakcję jak i eksperymenty. Witalność tej muzyki jest ponadczasowa i każdy fan awangardowego jazzu i free powinien się z nimi zapoznać. Opracowanie i wolne tłumaczenie: Chicago na podstawie notatek Philla Freemana. https://www.discogs.com/Various-Wildflowers-Loft-Jazz-New-York-1976/release/1547926
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.