Skocz do zawartości

Chicago

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    10205
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Ostatnia wygrana Chicago w dniu 28 Lipiec 2017

Użytkownicy przyznają Chicago punkty reputacji!

Reputacja

3122 Audioholik^3

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    Kobiety, wino i muzyka. Ostatnio na nowo polubiłem piwo.
  • Branża
    Nie ustawione

Ostatnie wizyty

11762 wyświetleń profilu
  1. Chicago

    Kind of Blue - to już 60 lat

    Tak jest, porównałem. Płytka z SME Records brzmi naprawdę bardzo dobrze, a może i lepiej niż bardzo dobrze, ale jednak chyba nic nie pokona K2HD z Sony. Jak dla mnie, rozdanie K2HD jest chyba niezagrożonym liderem w audiofilskiej układance.
  2. Chicago

    Fascynacje jazzowe

    O, jaki fajny wątek, o którym prawie zapomniałem i zamiast w nim pisać i go rozwijać, to się angażowałem w różnego rodzaju forumowe spartakiady polityczno-audiofilsko-obyczajowo-historyczne '-) Właściwie, to może nie zapomniałem o nim, bo o własnych dzieciach się raczej nie zapomina i bardziej pasuje mi tu słowo 'zaniedbałem', ale 'co się odwlecze, to nie uciecze', tak? Tak. I co nowego? Dużo, dużo i bardzo dużo - pewnie lekko 'killka nowych płyt' od ostatniego mojego wpisu tutaj. Prawie wszystkimi można się fascynować, choć niektóre wybrane tytuły wymagają jednak większego skupienia i zaangażowania. Są to raczej rzeczy bardziej dedykowane 'słuchaczom-poszukiwaczom', niż rzeczy przeznaczone dla standardowych, klasycznych odbiorców jazzu i jego lekkich odmian. Jest to, powiedziałbym, dojrzalsza muzyka mająca swoje korzenie i początek w tzw. klasyce, a konkretniej w klasycznej muzyce współczesnej. Dwa takie tematy, to m.in. płytki z Silkheart Records - płytki znakomitego frytowego puzonisty, Steve Swell'a, który to za obiekt kultu obrał sobie tym razem Bartoka w projekcie 'Hommage a Bartok', oraz Oliviera Messiaena w projekcie 'Music for Six Musicians: Hommage a Olivier Messiaen'. Obydwie płyty są hołdem dla tych dwóch wybitnych kompozytorów, z których Bartok reprezentował epokę pierwszej połowy XX wieku, natomiast Olivier Messiaen należał już do tzw. współczesności. Bella Bartok jak wiemy, był najwybitniejszym kompozytorem węgierskim, lecz jako autor muzycznej syntezy klasycznej tradycji zachodniej ze środkowo-europejskim folklorem, należal również do jednych z najbadziej oryginalnych i największych twórców XX wieku. Olivier Messiaen natomiast (jeden z moich najulubieńszych 'klasyków'), był z kolei jednym z najbardziej wpływowych kompozytorów doby powojennej, który czerpał inspirację również i z przeciwności losu. Na początku II wojny światowej Messiaen dostał powołanie do wojska i wkrótce trafił do niemieckiego obozu dla jeńców w Zgorzelcu, gdzie napisał słynny 'Kwartet na koniec czasu' na skrzypce, klarnet, wiolonczelę i fortepian - utwór, którego premiera w wykonaniu kompozytora i trzech współwiężniów odbyła się jeszcze w obozie w obecności 5000 jeńców. Po latach, Messiaen skomentował ten fakt, że nigdy wcześniej ani póżniej nie słuchano go z taką uwagą i zrozumieniem jak podczas właśnie tej 'obozowej premiery'. OK, to tyle 'krótkiego' wstępu - a co z muzyką Steve Swell'a z Silkheart Records? O ile w projekcie poświęconym Bartokowi dominuje forma i lekka melodyczność połączona z awangardową improwizacją i jazzowym pulsem, tak w 'Messiaenie' jest już inaczej. Środki stylistyczne są tutaj zdecydowanie inne - puls i feeling klasycznej muzyki współczesnej zdecydowanie bierze górę nad jazzową awangardą, choć uważnie słuchając można odnależć od czasu do czasu ułamki fraz jazzowych sprytnie przemycanych przez lidera, Roba Browna... jak i cały zespół. Zresztą sam skład muzyków z ich instrumentami mówi już dużo - w 'Bartoku' mamy kwintecik jazzowych muzyków awangardowych z klasycznymi jazzowymi instrumentami - puzon, saksofon altowy, piano, bas i perkusja czyli klasyczna sekcja rytmiczna, nawet ta awangardowa, natomiast w 'Messiaenie', oprócz puzonu lidera, wspomnianego alciku Roba Browna, klasycznego piana, perkusji i instrumentów perkusyjnych, wybrzmiewają smyczki złożone ze skrzypiec, wiolonczeli, altówki i... mamy także organy, ale nie B3 '-), tylko organy o klasycznym piszczałkowym brzmieniu kościelnym nawiązującym i przywołującym jak najbardziej Oliviera Messiaena i jego organowe kompozycje. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze subtelna elektronika, która tak jakby uzupełnia projekt o modernistyczny element współczesności. Genialna płyta i słucha się tego uważnie i w całości - nie ma lipy, nie ma piosenek, nie ma ani jednego elementu, który mógłby wprowadzać jakiekolwiek zamieszanie i tzw. utratę poczucia nastroju - wspaniałe elementy jazzu awangardowego i frytowego myślenia są sprytnie zmiksowane z powagą muzyki Messiaena i przemycane albo w postaci aranżowanych momentów, albo jako czyściutka improwizacja - wszystko w całości się pięknie 'uzupełnia i wypełnia'. Muzyka na 'Hommage a Olivier Messiaen' zawiera energię, duszę, poezję, konwersację. Można założyć bez zbędnego dochodzenia i pytań, że ta muzyka na pewno pochodzi z freejazzowych tradycji takich jak Cecil Taylor, Ornette, Muhal Abrams... ale jednak to silne nawiązanie do 'messiaenskich' elementów klasycznej muzyki współczesnej robi niesamowite wrażenie. Oczywiście jest to live, bo jakże mogłoby być inaczej! Tu jest wszystko! This is the deal! https://www.discogs.com/Steve-Swells-Kende-Dreams-Hommage-Bartók/release/8190251 https://www.discogs.com/Steve-Swells-Kende-Dreams-Hommage-Bartók/release/8190251
  3. Chicago

    Wzmacniacz do 20 tyś

    Ślepe testy są bardzo dobre - można się przekonać o własnej percepcji, i nie chodzi mi tu o rozróżnianie kabli, wzmacniaczy lub innych audio klimatów, ale na przykład o tym, czy dobrze słyszymy w domenie rozróżniania instrumentów, stylów gry, soundu poszczególnych mistrzów, form muzycznych... itd. Wielu nie potrafi odróżnić altu od tenoru, albo trąbki od flugelhornu - nie pisząc już o kornecie, bo akurat ten instrument jest ciężko odróżnić od trąbki. Oczywiście w realu, bo w internecie, to wiadomo - wszyscy wszystko wiedzą, słyszą, widzą... etc.
  4. Chicago

    Wzmacniacz do 20 tyś

    Nie sądzę - w przypadku ślepego testu nie wszyscy rozróżniliby, czy jadą BMW serii 500, czy Mercedesem serii 300 - siedząc obok kierowcy z opaską na oczach, albo z tyłu - nie każdy jest w stanie rozróżnić czym go wiozą, a nawet powiedziałbym, że większość nie odgadłaby czym jedzie w danym momencie podczas ślepego testu - oczywiście przy zbliżonej jakości i wielkości samochodu, bo wiadomo, że między Syreną lub Fiatem 126p, a Toyotą to te różnice będą wyczuwalne jadąc nawet w hełmofonie. To samo z ogumieniem - różnice w komforcie jazdy są kolosalne przy różnego rodzaju oponach, a już o zbliżonej jakości ogumienia ciężko jest odróżnić w ślepym teście na czym jedziesz, a różnice jednak są, więc porównania jak i analogie są jak najbardziej na miejscu. Wielkim zwolennikiem analogii audio i motoryzacji jest Viktor Khomenko z BAT. Nie ma nic złego ani nieprawidłowego w takich porównaniach. Ja jazz porównuję do wina - analogii całe mnóstwo, ale czy ktoś kto słucha jazzu, a nie interesuje się winem potrafi tak to skojarzyć? Wątpię! Przykład? Proszę - mój przyjaciel jest zawodowym muzykiem jazzowym, ale o winach nie wie nic, choć mówi, że lubi i analogii nie widzi. A tego jest całe mnóstwo!
  5. Chicago

    Kind of Blue - to już 60 lat

    Jak się uczysz grać So What, to lepiej zacząć od wolniejszego tempa. Póżniej spróbować tak ze 120, a pożniej 138. A póżniej jak chcesz. Już sobie wyobrażam w jakim tempie zagrałby to Charlie Parker '-) Dobry pomysł, nauczę się 'So What' - nie gram tego. A tu dobry przykład '-))) Bardzo prosty temat do zagrania - pozostaje improwizacja. Dam radę '-) To tylko jeden akord '-)
  6. Chicago

    Kind of Blue - to już 60 lat

    He he, jakiej by się nie słuchało, to każda wersja jest inna - taki jest jazz. Nie wiem, czy kiedykolwiek Miles zagrał identycznie jak na KoB. Raczej nie, bo to chyba nie miałoby sensu. Koncerty ze Sztokhlomu mam na kompletnej wersji z DIW Records - cztery płyty CD. Są tam trzy wersje 'So What' - dwie z JC i jedna z Sonny Stittem. To jest chyba jedyny meeting Milesa i Sonny Stitta. Przypominam sobie, że gdzieś już pisałem o tej płycie, ale nie pamiętam w którym wątku. Więc kolega tezet ma już odpowiedż - prawdopodobnie nie ma identycznej wersji 'So What' jak na KoB, ale pewny nie jestem. Myślałem, że chodzi o jakieś zawrotne tempa, co mnie zdziwiło w kontekście Milesa.
  7. Chicago

    Kind of Blue - to już 60 lat

    Mocno przyśpieszonym, czyli jakim? Możesz podać przykłady? I o jakim mocno przyśpieszonym mówisz? Które wersje i które koncerty? Które płyty? Mam wszystkie płyty Milesa, i ponad wszystkie, więc z przyjemnością wysłucham.
  8. Chicago

    Audio mity

    Otóż to! Tym zdaniem można zakończyć wszelkie rozważania i kłótnie w domenie segmentu hi-fi, ale i jak najbardziej w domenie pro. Po to się produkuje niezliczoną ilość zestawów, żeby każdy mógł sobie wybrać co mu pasuje. Jeden lubi dżwięk podbity, 'podrasowany', inny flat. Jeden lubi samochody sportowe, inny duże SUV czy też inne VAN. Najważniejsza jest świadomość. W pro audio, chyba najważniejszym jest, żeby 'słyszeć' i realizować dobrze nagrania - reszta, to rzecz gustu, szczególnie w amatorskim segmencie hi-fi.
  9. Chicago

    Audio mity

    Mnie na przykład urzekł DAC firmy Bricasti Design, model M1 SE, ale jest drogi skubaniec. Na razie ciśnienia nie mam, choć podwyższa się w chwilach czytania opowieści na forum '-)
  10. Chicago

    Audio mity

    To taka moda obecnia, chociaż porządne firmy audio robiły to od dawna, co najmniej od lat osiemdziesiątych, albo i siedemdziesiątych. BAT na przykład, na początku swojej przygody stosował tylko wejścia/wyjścia zbalansowane. ML natomiast, i RCA i XLR. Pod warunkiem, że to dobra music. Bo tej ch*jowej jest niestety o wiele więcej niż tej dobrej.
  11. Chicago

    Audio mity

    Czy można połączyć 'ogień z wodą', czyli zastosować monitory pasywne i dodać do systemu dwa aktywne suby? Tak kiedyś zrobiłem i słucham płyt w takim systemie (2.2) w większości do dziś, choć mam wybór i mogę użyć podłogowych. Czy dobrze tak jest, czy muszę coś zmienić? Jak jest najlepiej?
  12. Chicago

    Audio mity

    No właśnie o to mi chodzi - rynek pro jest znacznie tańszy niż rynek domowego hi-fi. Najważniejsze jest zdrowie, a zaraz po zdrowiu, kasa. Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia - i w tym miejscu Ameryki raczej nie odkrywam.
  13. Chicago

    Audio mity

    Ale trzeba też dać spokój ludziom, którzy tego nie widzą, nie chcą widzieć lub po prostu nie angażują się w rynek pro. A przykłady pro w rynku amatorskim, to tylko garstka , mały procent. Ja myślę, że o wszystkim decyduje cena - tu jest point. Gdyby większość instrumentów była tak droga jak amtorski rynek hi-fi, to muzyk nie miałby za co kupić instrumentu, zresztą i tak w wielu przypadkach nie ma za co.
  14. Chicago

    Audio mity

    Podziwiam Twoją cierpliwość tak czy siak - ja jej nie posiadam i bardzo szybko się irytuję z byle powodu. Tym powodem jest między innymi ignorancja, ale nie w sposobie myślenia - tylko w sposobie działania. Z drugiej strony, jakie myślenie, takie działanie, choć zdarzają się wyjątki.
  15. Chicago

    Audio mity

    Jesteś nadwrażliwy - a kompleksy, to ma prawie każdy. Fakt, być może mówienie o nich jest niewygodne. Ważnym jest, żeby być szczerym i po prostu przyznać się do swoich kompleksów i z nimi uczciwie żyć. W przeciwnym razie wychodzi karykatura - widoczna karykatura.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.