Skocz do zawartości

yayacek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1653
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana yayacek w dniu 23 Listopad 2011

Użytkownicy przyznają yayacek punkty reputacji!

Reputacja

350 Bardzo dobry

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. yayacek

    Zestaw audio PC

    Nie warto sciągać tego czegoś z Ameryki skoro w Europie i w Polsce mamy sklepy oferujące lepsze urządzenia. Przykładowo: https://www.thomann.de/pl/esi_u22_xt.htm lub https://hurtowniamuzyczna.pl/offer/124/23653/m-audio-track-2x2.html Wyjścia masz symetryczne zrealizowane na dużym jacku, więc będziesz potrzebował kabla symetrycznego z XLR na jednej stronie a dużym jackiem po drugiej. Przykładowo takiego: https://allegro.pl/oferta/red-s-music-mc-15-100-bx-kabel-jack-stereo-6-3-xlr-7692443495 To kabel 10-cio metrowy ale spokojnie znajdziesz krótsze. Kable Red's Music są świetnie wykonane, wtyki są solidne i budzą zaufanie. Pamietaj by kupic kabel z takim jackiem jak na zdjęciu - jack stereo gdyż wyjście liniowe w tych kartach jak wspomniałem powyżej jest symetryczne!
  2. Konwersja z 16/44.1 do DSD nie ma najmniejszego sensu. Co niby chcielibysmy uzyskać? Przecież nie dostaniemy więcej informacji niż zawarte jest w pliku źródłowym. Jakakolwiek konwersja będzie obarczona "błędem" zmiany formatu. Jeśli DAC przyjmuje wysokie DSD to cieszmy się z tego i pakujmy mu na wejście natywny sygnał DSD powstały nie z konwersji PCM a z rejestracji w wysokim DSD. Ale aby taki plik posiadać to trzeba go sobie samemu nagrać - np. pitolenie na fortepianie, zarejestrowane w lokalnej filharmonii. Wszyscy tu mlaskają nad Brothers In Arms a to było rejestrowane w 16bit i jakoś nikt (chyba nikt) nie narzeka na mało analogowy sound. Co zmieni teraz puszczenie tego na przetwornik w wysokim DSD - ano nic. Konwersja doda coś od siebie w zależności od stosowanego algorytmu. Równie dobrze mozna byłoby postawić w tor zamiast DSD zwykły korektor i podbić górę o kilka dB. Jest zmiana? - jest. Czy ta zmiana jest potrzebna - każdy odpowiada wedle uznania. Czy dostaniemy wiecej informacji względem materiały źródłowego? - nie. Czy będzie brzmiało inaczej? - tak. Czy będzie bardziej analogowe? - nie. SACD - to ma sens. Pamietajmy, że to był rok 2000. Niemal 20-cia lat temu. Przetworniki PCM wysokiego próbkowania nie były dostępne za garść dolarów. Zrobienie SACD z archiwalnej taśmy nagranej przykładowo w latach 70-tych poddanej analogowemu remasterowi było jak najbardziej zasadne. Na ostatnim etapie robiło się zgranie z analoga na DSD, authoring i replikacja. Żadnych konwersji z PCM tam i z powrotem. Poza tym brak możliwości kopiowania nośnika cieszył wytwórnie. Produkcja SACD z materiałów konwertowanych nie ma sensu prócz jednego - brak owej możliwości kopiowania nośnika. Poza tym nie ma ogólnie dostępnego sprzętu odtwarzającego za 100 dolarów dla przeciętnego Kowalskiego. Nie ma odbiorcy, więc nie ma produktu - SACD upadło. Nowa era - nikt nie kupuje CD. Rządzą pliki i youtube. Po co dokonywać ekwilibrystyki SACD skoro można gęste PCM sprzedać drożej niż płytę CD z mniejszymi kosztami produkcyjnymi. Ba, można wmówić że DSD w pliku (konwertowane z niskiego PCM) jest lepsze niż materiał źródłowy i sprzedać ów plik za kolejne dolce. Klient kupuje, biznes się kręci, maszynka przerabia PCM na DSD. Aby bardziej unaocznić - można kupić sobie pół litra wódki i pić z kieliszków. Można też kupić sobie pół litra wódki i pić z wiadra. Można zamiast do kieliszków nalewać 50ml wprost do wiadra. Koledzy mogą przychodzić z własnymi wiadrami, jeden będzie pił z 5-cio litrowego inny z 10-cio litrowego wiadra a kolejny z kieliszka 50ml. Każdy się nachla tak samo ale ci z wiadrami będą mieli większy ubaw, będą mogli porównywać swoje wiadra (waga, litraż, kolor) i bardziej się zmęczą - podnoszenie wiadra z 50ml zawartości wódki w środku bardziej męczy niż podnoszenie kieliszka. Każdy wypije taką samą zawartość, ci z wiadrami nie będą bardziej wódkowi niż ten z kieliszkiem. Ci z wiadrami będą narażenie na połknięcie większej ilości śmieci bo wiadro jest większe i więcej paprochów podczas libacji może do niego wpaść. Odnosząc się więc do Twojego wpisu - tak, to jest szaleństwo ale zazwyczaj szaleństwo nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Warto się czasem na spokojnie zastanowić czy przypadkiem ktoś nie robi z nas wariata 🙂 Sorry za przydługi wpis, może trochę nie na temat ale naszła mnie chwila refleksji.
  3. Zasadniczo interesuje mnie jedynie konwersja z PCM do DSD64 gdyż to jedyny format z jakiego można stworzyć SACD. CMF (Sony Cutting Master Format) czyli finalny render materiału do celów replikacyjnych na SACD powstaje zawsze z DSD64. Czy to Sonoma czy Philips czy Sonic Studio zawsze disc image kodowany w CMF jest efektem złożenia materiału w DSD64. To właśnie ten image jest rozsyłany do tłoczni celem replikacji. Przy konwersji PCM do DSD64 mamy kilka zmiennych mogących rzutować na efekt finalny - przede wszystkim typ zastosowanego modulatora oraz typ dithera, którego możemy choć nie musimy zastosować. Aby stwierdzić, która opcja jest najbardziej NAM odpowiadająca sonicznie należałoby przeprowadzić kilka konwersji tego samego materiału z różnymi opcjami i porównać nausznie. Czy coś usłyszymy to już inna kwestia 🙂 Tak więc DSD64 jest za mało do czego? 😉 Na potrzeby SACD jest wystarczający i jedyny - inaczej nie można. A jeśli zrobimy sobie DSD512 to do czego nam się to przyda? Co dalej z takim materialem robić? Takie wysokie DSD może się chyba jedynie przydać do archiwizowania analogowych taśm, bo lepiej zrobić kopie w cyfrze niż kopię po analogu. Poza tym wszelkie SACD powstaje zawsze z PCM. Materiałem zarejestrowanym jest PCM, obrabianym PCM, zgranie do studia masteringowego trafia na PCM i dopiero po finalnym masterze robiona jest konwersja do formatów replikacyjnych CD i SACD. Płyty SACD zrobione w czystym DSD (jest ich baaardzo mało) też zawsze powstają w DSD64 gdyż Sonoma (stacja robocza SACD) nie przyjmuje innych wartości. Pyramix pozwala na rejestrację z wyższym DSD ale co z tego gdy dalej i tak jest robiona kolejna konwersja pod CMF (standard replikacyjny) do obowiązjującego DSD64. Zasadniczo nie widzę sensu konwertowania swojej plikoteki PCM do DSD. Jaki w tym sens? Mając przykładowo plik kupiony w 24/96kHz nie uzyskamy nic więcej przy konwersji do DSD. Kiedyś jeden z inżynierów dźwięku zapytany dlaczego nagrywa się dziś wszystko w 24bit/192kHz odpowiedział mniej więcej tak - sensu w tym zbytniego nie widze ale robimy tak, ponieważ technologia pozwala 🙂 - oczywiscie traktujemy tę wypowiedź z przymrużeniem oka. Więc jeśli ktoś chce kodować PCM do DSD512 to czemu nie - wszak technologia pozwala. Aby porównać DSD64 z wyższym DSD powinnismy posłuchać przykładowo Bosendorfera Imperial na żywo a potem nagrania tego Bosendorfera w postaci 64, 128 i wyżej. Bez żadnej obróbki PCM, po prostu posłuchać rejestracji w czystym DSD. Tylko jak wspomniałem uprzednio - co potem? Co zrobić z tym wysokim DSD?
  4. Ogólnie przy konwersji z DSD do PCM trzeba przeprowadzić redukcję poziomów w dół o 3,1 dB. Maxymalny poziom SACD to +3.1dBSACD, wartości powyżej są niedozwolone. Taka redukcja poziomów w dół daje pewność, że nie przekroczymy 0dBFS czyli nie będzie przesteru. Ale to za mało. True Peak może wyskoczyć powyżej 0dBFS dlatego należy przy konwersji z DSD do PCM zadbać także o poziom TP - a nie jest to łatwe. Program do konwersji musi bowiem liczyć próbki międzyszczytowe. Należałoby przeprowadzić konwersję z DSD do PCM (z obowiązkową redukcją o 3,1dB) i zmierzyć poziom szczytowy FS i TP. Jeśli TP będzie na plusie to cała tę konwersję wywalamy do kosza i następną konwersję robimy o wartości 3,1 dB + wartość TP. Wartość szczytowa True Peak nie powinna wtedy wyskoczyć ponad zero. A konwersja DSD do PCM jest wymagana ponieważ jak wspomniałem wcześniej nie da się przeprowadzić analizy pliku DSD bez konwersji do PCM.
  5. Ogólnie ten program jest dość mało wiarygodny albo źle skonfigurowany. Jak widzicie na zrzutach z pomiarami TPL czyli True Peak Level jest na przesterze czyli ma wartość dodatnią. To błąd w konwersji DSD do PCM. Konwersja do PCM z DSD powinna być tak przeprowadzona by maximum nie przechodziło powyżej zera - zarówno 0dBFS jak i 0dbTP
  6. Też nie wiem co i jak mierzysz gdyż DSD zmierzyć nie idzie. Aby dokonac pomiaru należy wpierw przeprowadzić konwersję DSD do PCM i wówczas można dopiero przeprowadzić analizę graficzną. Nie mam pojęcia jakie masz ustawienia w tym programiku do pomiarów. Jakich parametrów użyłeś do konwersji DSD do PCM. Czy zastosowałeś dither czy nie (a jeśli tak, to jaki dither), czy zastosowano odpowiednią redukcję poziomów z max peak dB SACD do max peak dBFS. I ogólnie jaki był plik wynikowy po konwersji DSD do PCM - jakie próbkowanie i głębia bitowa.
  7. Im więcej tym lepiej! Więcej koni, więcej watów, więcej procentów, więcej amperów, więcej sexu! 🙂
  8. yayacek

    DAC do „studia”

    Całkiem tanio to kupujesz Behringer Ultramatch Pro SRC2496 + kontroler monitorów (monitor control - do wyboru, do koloru) przykładowo Behringer Monitor2USB. SRC2496 łączysz z kompem za pomocą optyka lub coax i wychodzisz z niego (z SRC2496) za pomocą XLR na Monitor Control. Masz wówczas DACa oraz niezależna regulację monitorów i słuchawek. Główna gała działa na monitory a mała gałka jest niezależna i działa tylko na słuchawki. Wadą jest to, że zapewne nie będziesz miał idealnej współbieżności kanałów z racji, że regulacja volume przeprowadzana jest na analogowych potencjometrach. Chyba, że trafisz na partię ze świetnymi potencjometrami w środku. Możesz też poszukać kontrolera monitorów z regulacją na drabince ale to będą większe pieniądze.
  9. yayacek

    Kind of Blue - to już 60 lat

    Nie ma co się rozwodzić na faktami - to piękna płyta i basta. Tak tylko celem zastanowienia wtrącę rasistowską nieco uwagę. Jedynym białasem na tej płycie jest Bill Evans, a mówię o tym tylko dlatego, że Evans to mój ulubiony pianista. Ot taka, mało znacząca zaczepka :)
  10. yayacek

    EPITAFIUM

    Jasna cholera - ale śmiertka kosi ostatnio. Szkoda - tylu świetnych artystów ostatnio opuszcza ten padół.
  11. A co to dokładnie za kabel? Jakieś oznaczenia, dane techniczne są? Przecież ten człowiek (Struss) nie ma fabryki przewodów, kabli, lin i drutów. To jest zwykły kabel no-name kupiony gdzieś (nie wiadomo gdzie) za ileś tam i sprzedany teraz klientowi za ileś tam więcej.
  12. Nie wiadomo. Mark Hollis od ponad dwudziestu lat (od czasów ostatniej swej płyty) nie udzielał się w jakikolwiek sposób - czy to muzycznie czy to artystycznie. Nawet muzycy z byłego Talk Talk od dwudziestu lat nie mieli z nim kontaktu. Zaszył się w swojej posiadłości i oddał całkowicie życiu rodzinnemu. Wybrał rodzinę i ojcostwo. Nie udzielał wywiadów, nic nie wiadomo by coś tworzył w zaciszu. Całkowicie zniknął ze sceny - świadomie. The Guardian zapodał kilka materiałów prasowych na temat Hollisa: https://www.theguardian.com/music/2019/feb/26/musicians-on-mark-hollis-he-found-hooks-in-places-im-still-trying-to-fathom https://www.theguardian.com/music/2019/feb/26/mark-hollis-talk-talk-reluctant-pop-star-who-redefined-rock https://www.theguardian.com/music/2019/feb/26/talk-talk-mark-holliss-ambition-co-existed-with-commercial-success
  13. Nie wierzę! Właśnie zobaczyłem tę wiadomość na serwisach prasowych. Genialny twórca, mój ulubiony wokalista ukochanego Talk Talk - zespołu, który rozwinął się z płyty na płytę z synth popu do czegoś co nie ma nazwy. Ostatnie dwie płyty Talk Talk to arcydzieło, muzyka ciszy, muzyka tak niepokojąca i przejmująca, że słów brak. Rock, jazz, akustyczne klimaty, psychodela, mroczność i strach. Spirit of Eden i Laughing Stock to dzieła skończone, niezwykle przemyślane i artystyczne credo. Dość powiedzieć, że po nagraniu Laughing Stock muzycy byli tak wycieńczeni i skończeni twórczo, że wyszli ze studia mówiąc sobie do widzenia, wiedząc że już nigdy więcej razem niczego nie stworzą ani nie zagrają. Phil Brown, inzynier dżwięku wspominał sesje nagraniowe jako mordercze i wycieńczające. On też czuł, że to koniec artystycznej kariery Talk Talk - bo cóż więcej można stworzyć po takim opus magnum jak Laughing Stock. Zresztą już po Spirit of Eden basista Paul Webb stwierdza, że dalej nie będzie grał w Talk Talk, bo co co zostało uwiecznione na Spirit of Eden jest dla niego zbyt dołujące i wyczerpujące. Tak więc nazwiska Paul Webb nie ma już na ostatniej płycie zespołu. Właściwie to nie zespół a projekt, gdzie producent Tim Friese Greene i Mark Hollis grają główne skrzypce a reszta poddaje się ich natchnieniu. Talk Talk to dla wielu zespół kilku popowych piosenek z pierwszych płyt lecz dla mnie to projekt niemal genialny patrząc na ten zespół przez pryzmat ich trzech ostatnich albumów. Jestem zdruzgotany i splątany. Odszedł wielki człowiek muzyki. Wydał tylko jedną własną płytę solową, to właściwie takie posłowie do Laughing Stock. Ciągle miałem nadzieję, że jednak jeszcze coś chłopaki nagrają, że zbierają siły by przebić muzycznie Spirit of Eden i Laughing Stock. Czekałem, że może się odezwą, teraz już wiem, że nic z tego - cisza. P.S. Paul Webb i Lee Harris po zakończeniu działalności Talk Talk utworzyli projekt O'rang. Wydali dwie płyty nawiązujące dość lekko do dwóch ostatnich albumów Talk Talk. Jednak to słabe płyty, czuć że brakuje na nich ducha - właściwie są mało przemyślane. Paul Webb pod pseudonimem Rustin Mann wraz z wokalistką Beth Gibbons z Portishead wydali świetny album Out of Season a za stołem pojawił się inżynier dźwięku z Talk Talk czyli Phill Brown
  14. Potrzebny mi konsumencki (hi-fi, nie pro) DAC w rozsądnej cenie - ok 1200 zł (nowy/używany). Obowiązkowo musi posiadać wejście optyczne i coaxialne. Gdyby miał wyjście cyfrowe to byłoby super. Port USB nie jest wymagany. Co do dźwięku to chciałbym aby nie miał podbitego basu w okolicach 80-120 Hz. Ten zakres, który się często wybija w kiepskich przetwornikach mnie wnerwia. Ma być wyrównane pasmo w dole lub z nastawieniem na sub bas. Ogólnie mówiąc niskie zejście bez podbicia wyzszego basu. Jest taki utwór Massive Attack "Black Milk" gdzie bas w okolicach 80 Hz, który się wybija na kiepskich przetwornikach zabija cały utwór. Góra - im mniej tym lepiej. Mniej góry to zazwyczaj mniej męki i bólu uszu :) Zastanawiałem się nad popularnym DacMagic 100 czy nad Arcam rDac/irDac. Nie miałem okazji posłuchać więc nic o nich nie wiem. Jeśli ktoś miał okazję porównać oba przetworniki to może się podzieli informacją, który z nich ma mniej wybijający się zakres 80 Hz. Innymi słowy, który z nich schodzi niżej bez dominującej warstwy wyższego basu i jak u nich z górą? Gdzie jest mniej wysokich? Co jeszcze warto rozważyć? Z nowych klocków w podanej cenie chyba nie ma nic na rynku. Żadne zabawki z Chin bez oficjalnej dystrybucji krajowej nie wchodzą w grę. Aby było ciekawiej to ten DAC nie musi nawet akceptować niczego powyżej 48kHz. W zupełności wystarczy max 24bit/44.1 Czasami pojawiają się jakieś stare klocki na aukcjach typu Beresford czy V-DAC itp - jak się one mają względem powyższych zapytań? Proszę nie doradzać wydawania większych pieniędzy gdyż wysokiej klasy przetwornik (a nawet kilka) już posiadam. Ten nowy nabytek nie będzie głównym DACem w systemie.
  15. jakie oba warianty? do czego Ci to potrzebne? jak będziesz tego używał? sprawdź wpierw dostępność sterowników (w przypadku E-MU) do swojej wersji windowsa
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.