Jump to content

pawel83ck

Użytkownicy
  • Content Count

    118
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

21 Neutralny

Metody kontaktu

  • Skype
    pawel83ck

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    Akustyka, audio, elektronika, rekreacja.
  • Branża
    Usługi

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Dokładnie. Wystarczy posłuchać płyty Kodo - "One Earth Tour Special", która jest właśnie płytą "taiko drums". Album ten jest chyba najlepiej zrealizowanym koncertem jaki słyszałem w życiu.. - brak słów. Nie wyobrażam sobie tego albumu ze spłaszczoną dynamiką. Do loudness nic nie mam ale w rozumieniu dopasowania EQ do tego co statystyczny słuchacz lubi - więcej basu i tonów wysokich (sam tak lubię). Wszystko można zrobić, okey, ale nie kosztem dynamiki - podbicie basu o 3dB przy braku kompresji oznacza w praktyce 2x cichszy dzwięk (w zakresie nickich poziomów głośności na poziomie 90 dB), co jest obecnie niepożądane, wręcz nie wzkazane.. Stąd te wszystkie pseudo zabiegi by zrobić jedno i drugie - loudness i głośność na raz.. Bezstratnie tak się zrobić nie da. Finalnie wychodzi tłusty, głośny kąsek idealny do odsłuchu w aucie, podczas podróży - czy nie o to w tym chodzi? :)
  2. W stosunku do czego za głośno? Zadanie osób odpowiedzialnych za rejestrację dźwięku jest pozornie proste - zarejestrować nagranie w sposób taki aby zmieścić się w zakresie dynamiki, który jest w stanie przenieść mikrofon (dla przykładu przeciętny Superlux e205u potrafi prawidłowo zarejestrować 135dB co odpowiada głębi 22-23 bitów). Także argument, że muzycy grają zbyt głośno jest... - przypominam, że 120dB to próg bólu. Problemem jest sztuczne pogłaszanie poszczególnych partii by uzyskać większą agresję kosztem lekkości i finezji. Nie zgadzam się też z argumentem, że: Metal z definicji ma miażdżyć ilością i ścianą dźwięku - czy jednak powinien? Moim zdaniem nie - wystarczy posłuchać np. Samael - "Blood Ritual" vs np. Metallica - "Death Magnetic". W pierwszym przypadku mam do czynienia z prawdą i czytelnością, a w drugim z kupą dźwięku.. Zakładam, że w przypadku 90% nagrań (przed dalszą obróbką) tak jest ale to co dzieje się z tym później to zupełnie inny temat - dopasowanie do konkretnej grupy odbiorców.
  3. Mylisz pojęcia. Nie mam na myśli, która brzmi lepiej ale która jest lepiej nagrana - to jest jednak różnica. Jedyny słuszny. Pod wpływem emocji można dojść do wniosku, że np. płyty Red Hot Chili Peppers są wybitnie nagrane - nie są. Inna sprawa, że to świetne albumy. To jest jednak dowód rzeczowy, że to co nam się wydaje i to czego pragniemy ma przełożenie w faktach - wiesz co mam na myśli? :) Często tak jest w miłości - kocham to nie dostrzegam wad drugiej osoby. Tylko pomiar może rostrzygnąć definitywnie, że to co nam się wydaje jest faktem. Nie neguj tego bo nie masz racji - tyle w temacie tego sporu.
  4. Tym bardziej mnie dziwi czemu się udzielasz? Nie rozumiem tej logiki. Zastosowanie kompresji i sztucznego pogłaszania albumu to kastracja muzyki. Utwór zamiast być plastycznym spójnym tworem staje się ścianą dźwięku w której każdy element ma taki sam wyraz i nacisk. Słuchać tego się nie da. Z drugiej strony wszystko co nas otacza i to co słyszymy na co dzień to analogowy miks dźwięku, który dociera do naszego ucha - jest to piękne ponieważ oddane z naturalną dynamiką. To między innymi sprawia, że tak kochamy vinyle i... szum lasu czy śpiew ptaków :)
  5. Daruj sobie miszczu takie wypowiedzi. Przebieg danego utworu to jest pierwsze obiektywne kryterium oceny - jeśli satysfakcjonują się tłuste równo objechane kąski to gratuluję ucha..
  6. A jakie ma to znaczenie? Każdy słucha na takim sprzęcie jaki ma - nie bardzo widzę sens by drążyć takie tematy.. A wracając do tematu bezkompromisowych realizacji polecić mogę również płytę Katia Guerreiro - "Live At The Olympia". Na płycie znajduje się świetny koncert fado, bardzo dobrze nagrany - ideał to nie jest ale brak tam kompresji. Świetnie słychać akustykę sali koncertowej szczególnie w odniesieniu do wokalu. Poniżej przebieg dla pierwszego utworu "Alegoria". Innym świetnie zrealizowanym albumem jest Bon Iver - "Bon Iver". Wersja akustyczna tego albumu (Jagjaguwar-4AD Session) powala na kolana - prostota i fajne emocjonalne wokale. Poniżej przebieg dla pierwszego utworu "Hinnom, TX (Jagjaguwar-4AD Session)" . Myślę, że fajnie by było jakby dalsze propozycje albumów, które określamy jako bezkompromisowe realizacje podparte były takimi przebiegami (jak wyżej). Daje to jasny pogląd z czym mamy do czynienia 🙂
  7. Witam. Z moich ostatnich odkryć polecić mogę szczególnie mocno płytę Shoji Yokouchi Trio Plus Yuri Tashio - "Greensleeves " (1978) 24K Gold Edition - Realizacyjnie jest to na prawdę TOP. Fajny Jazz, który na prawdę da się słuchać 🙂 Poniżej przebieg dla pierwszego utworu "Willow Weep for Me". Poza tym polecić mogę również płytę Isao Suzuki Sextet - "Ako's Dream". Podobnie jak wyżej, tylko lekko ciemniejsze klimaty. Poniżej przebieg dla pierwszego utworu "Ako`s Dream". Obie te, powyższe nie pozostawiają złudzeń - to jest to czego szukamy w tym temacie:) Dzięki serdeczne za celne i fajne wskazanie na Vangelis -"Themes" (K2HD Mastering) 432 Tape.
  8. Zasugeruję coś z innej beczki. Bardzo dużo tutaj piszemy o Jazzie - zgoda płyty te w ogromnej większosci są świetnie zrealizowane bo trafiają do stosunkowo wąskiej grupy odbiorców, którzy mają konkretne oczekiwania - naturalność i najlepsza możliwa realizacja. Dla mnie w ogromnej większości to klimaty nie do przetrawienia.. Jestem wielkim fanem muzyki techno i w tej materii też mam kilka perełek. Zacznę od płyty Westbam - "We'll Never Stop Living This Way" - płyta ta mimo upływu 23 lat nadal mnie zachwyca pod każdym względem. Oderwany od realnego świata klimat z odjechanymi kawałkami. Inną z takich płyt jest Tiesto - "In my memory" (zwłaszcza na vinylu). Do dziś uważam, źe to najlepsza płyta Tiesto jaką wydał i to pod każdym względem. Kolejne to np. Members of Mayday - "Soundropolis", "Sonic Empire", "10 in 01", "Save The Robots", "Prototype", "World Club", "Datapop" czy "Culture Flash". Kolejna to David Guetta - "One love" - w tym przypadku należało tą płytę totalnie zremasterować bo miała szereg mankamentów poczynając od podjechanym poziomie Average level, a co za tym idzie kompresję przy poziomie peak level 0 dB oraz złą równowaga tonalną. Warto było... bo moim zdaniem to najlepsza z tkzw. płyt po 2000 roku w tym gatunku. Inną z płyt, które należy w tym zestawieniu umieścić to Faithless - "Insomnia". W tym zestawieniu nie może również zabraknąć płyty Blank & Jones - "In Da Mix". Kolejną propozycją z tego gatunku będzie Cosmic Gate - "Rhythm & Drums". I na sam koniec jako wisienkę na torcie chciałbym wspomnieć single Love Committee - "Acces Peace", "You Cant Stop Us" oraz "Love Rules". Wspomniane albumy/single to kamienie milowe, które ukształtowały muzykę techno jaką dzisiaj znamy. Nie licząc na prawdę drobnych mankamentów uważam, że płyty/single te godne są tego zestawienia gdyż reprezentują najwyższy poziom - w każdej kategorii.
  9. Kilka dni temu wpadła mi w ręce fantastyczna płyta Christy Baron - "Steppin". Dawno nie słyszałem albumu, który w podobny sposób co Pepe Romeo - "Flamenco" oddawałby akustykę pomieszczenia. W kwestii realizacji jest to mistrzostwo świata - album pozostawiłem sobie w wersji nietkniętej. Poniżej przebieg dla utworu "She`s Not There". Nic dodać nic ująć..
  10. Czy dobry, to jest pojęcie względne - najważniejsze, że spełnia swoje zadanie i oddaje wiernie to co ma na wejściu: plik, płytę czy vinyl. Sory ale mnie też rażą takie wypowiedzi bo są umniejszające w stosunku do pozostałych osób. A czy to jest polskie czy rosyjskie - nie wiem. Na pewno prowokuje.. Mnie tam kręci zasada - zrób to sam, stąd to co u mnie gra to wyłącznie moje projekty, wynalazki i litry potu wylane z pilnikiek i papierem ściernym w ręku. Daje mi to wielką frajdę bo wiem, że drugiego takiego patentu nie znajdę nigdzie indziej - a to mnie cieszy :)
  11. Świetne słowa. Ja osobiście uważam, że najważniejszym czynnikiem decydującym o odbiorze muzyki jest adaptacja akustyczna pomieszczenia - można mieć super sprzęt za nie wiadomo jakie pieniądze a efekt końcowy w takiej sytuacji zawsze będzie daleki od ideału. Mój pokój jest niestety akustycznie kiepski (warunki blokowe). Z tego względu zastosowałem korekcję mojego zestawu (który koło hi-endu nie stał nawet) w zakresie amplitudy, opóźnień oraz fazy w miejscu odsłuchowym przy pomocy REW, Convolvera oraz Fabfiltera PRO_Q2 z dodatkową krzywą "Fletchera Munsona". Korekcję fazy oraz opóźnień ograniczyłem wyłącznie do basu bo ingerencja w te parametry na poziomie wyższych częstotliwości powoduje więcej szkody niż pożytku - drastycznie spada impakt oraz klarowność dźwięku. Po tych zabiegach osiągnąłem absolutne maksimum możliwości jakościowych mojego zestawu. Także kolego Meloman jeśli posiadasz i do tego masz poprawnie zaadoptowany pokój, korekcję zestawu (choć nie jest to zabieg konieczny w każdym przypadku) to wtedy "pełen sukces jest".
  12. Masz w 100% rację. Płyty Stinga są tragicznie zrealizowane - wszystkie płyty z którymi się spotkałem (90% Jego solowej dyskografii) są płaskie w swoim brzmieniu jak kuchenny blat. Nie da się tego słuchać mimo, że od strony muzycznej i kompozycji jest to świetna muzyka, a momentami nawet więcej... Mnie osobiście najbardziej od strony technicznej odpowiadają płyty Stinga w The Police (wydania SACD) - nie ma tam mowy o kompresji dynamiki itp. Mogę je z czystym sumieniem polecić.
  13. Szkoda, że rozmowa w tym temacie zamiera, a tak wiele jest albumów których jeszcze nie znamy a na które czekamy.. - przynajmniej ja. Jednymi z takich, które zachwycają w każdym aspekcie są np.: - Mor Karbasi - "Ojos de Novia" - Christy Baron - "Steppin" (Vinyl 180g)
  14. Po pierwsze dzięki wielkie za namiar na ten album.. Od strony technicznej jest to absolutny ideał - nic dodać nic ująć. Brzmienie samego instrumenty też jest świetne - bardzo melodyjne i trochę na pograniczu harfy/fortepianu, a nawet organów momentami.. 🙂 Poniżej przedstawię pomiary dla utworu "Chant". Spektrum: Przebieg: Krzywa poziomów: W przypadku tego albumu nie ma mowy o jakichkolwiek korektach - byłby to grzech. Z moich ostatnich odkryć mogę polecić album: Bethany & Rufus Roots Quartet - "Live à FIP"
  15. Oceniając płytę pod względem czysto technicznym mam na myśli dwie rzeczy: stopień kompresji dynamiki oraz kształt krzywej "Threshold Curve", która wiele mówi o zamyśle realizatora w sensie "słyszalności" detali (tutaj ogromna większość płyt z którymi się spotkałem jest w tym względzie przesadnie dopalona). Wspomniana przeze mnie wcześniej Hadouk - "Live at FIP" jest tego żywym przykładem o czym pisałem w postach #122 oraz #126. Ponadto w sporej ilości płyt zauważam (zwłaszcza w starszych co jest w pełni zrozumiałe) też dość duże zaszumienie szczególnie we wspomnianej wcześniej Los Indios Tabajaras - "Always in My Heart". Poziom szumu na tej płycie jest na poziomie -60dB - szum jest bardzo mocno słyszalny. Przykładem płyty "słabo" nagranej (słychać liczne przestery wynikające ze zbyt dużych natężeń dźwięku w stosunku do możliwości mikrofonów) jest koncert The Doors - "Live at the Hollywood Bowl". O dziwo.. Tej płyty mimo to słucha się bardzo dobrze po mimo tych przesterów, które są obecne w najgłośniejszych momentach. Krzywa poziomów jest tutaj naturalna - i tym się ten album broni (brzmi naturalnie), pomijając, że sam w sobie jest to za... koncert 🙂 A co do pytania o program z którego korzystam - Izotope RX6. Dam znać co i jak.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.