Skocz do zawartości

Audio-Video

Branża
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

1 Neutralny

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Audio-Video

    Francja elegancja

    Francuska Micromega znów pojawia się na łamach Audio Video po kilki latach nieobecności. Odtwarzacz CD30 i wzmacniacz IA180 stanowią dziś najbardziej rozbudowany system w ofercie tego producenta. Z wielką satysfakcją dowiedziałem się o odrodzeniu Micromegi. Ta francuska firma zniknęła z rynku kilka lat temu, przezimowała modę na kino domowe, a teraz wraca, akurat kiedy zaczyna się kryzys. Powrót na rynek był możliwy dzięki zastrzykowi kapitału, jaki wniosła spółka Audis, która przejęła markę. Zmiana właściciela nie oznacza jednak kompletnej zmiany koncepcji urządzeń ani przyklejania metki Micromegi do byle czego. Nad projektami nowej serii pracował założyciel Micromegi – Daniel Shaer. Wiele osób kojarzy Micromegę z bardzo udanymi urządzeniami z serii Stage. Ta seria, która zdobyła uznanie nie tylko dzięki bardzo wyrafinowanemu brzmieniu, ale też dzięki nowatorskiej koncepcji budowania oferty. Kupując najtańszy odtwarzacz lub wzmacniacz, można było po jakimś czasie dokonać modyfikacji i przez wymianę wewnętrznych modułów stać się właścicielem wyższego urządzenia w serii. Ponieważ nazwa modelu (cyfra od 1 do 6) pojawiała się na czerwonym wyświetlaczu, zmodyfikowane urządzenie niczym nie różniło się od tego, które wychodziło z fabryki już jako bardziej zaawansowana wersja. Micromega była też jedną z pierwszych firm proponujących odtwarzacz typu top-loadera i jedną z pierwszych, która podjęła próbę zaoferowania niedrogiego, ale pełnego systemu pod nazwą Minium. Dlaczego Micromega zniknęła z rynku? Mówi się, że po części wynikało to z problemów z awaryjnością urządzeń. To prawda, że starsze Micromegi często się psuły – w odtwarzaczach padała mechanika Philipsa, pojawiały się też problemy z tzw. softem. To ryzyko, z którym musi się liczyć każdy producent oferujący nowatorskie i oryginalne rozwiązania. Aby nie popełnić tego samego błędu, premiera nowej serii była przez pewien czas odwlekana. Producent musiał się upewnić, że tym razem nie będzie już problemów z awaryjnością. Urządzenia były ponoć torturowane przez wiele tygodni, przy różnych temperaturach i stopniach wilgotności. Klasyczna oferta Podstawowy trzon oferty to 3 odtwarzacze i 3 wzmacniacze. Do tego producent przewidział wzmacniacz dzielony (do wyboru 2 końcówki mocy, z czego mocniejsza dysponuje mocą 400 W na kanał przy 4 omach), tuner i procesor wielokanałowy, który będzie miał swą premierę w pierwszym kwartale tego roku. Jest też perełka, w postaci 85 kilogramowego gramofonu, w cenie 13 000 euro (bez ramienia i bez wkładki). Oferta jest więc dość typowa dla specjalistycznego producenta skupiającego swe wysiłki na sprzęcie dwukanałowym. Do testu wybraliśmy najbardziej zaawansowany system składający się z odtwarzacza CD30 i integry IA180. To w nich znajdziemy najciekawsze rozwiązania, jakie przygotował francuski producent. Odtwarzacz CD30 Pod względem wzorniczym nowa seria bardzo przypomina urządzenia z serii Minium. Podobne są niebieskie wyświetlacze i ułożenie przycisków funkcyjnych na przedniej ściance. Jednak już w pierwszej chwili widać, że CD30 wykonano z większą dbałością o detale. Przednia ścianka to pięknie szczotkowane aluminium, przyciski są metalowe i miękkie w dotyku, widać dużą precyzję wykonania, obcą starszym urządzeniom. Znakomite wrażenie robi cieniutka szuflada, szczególnie dopóki jej nie wysuniemy. Osobiście spodziewałem się metalowej tacki, jak w odtwarzaczach Yamahy albo Marka Levinsona, tymczasem aluminiowy jest tylko element widoczny od frontu, a reszta – już plastikowa. Ale to jedyny powód do narzekań. Obudowy wyglądają świetnie, m.in. dlatego, że wierzchnia i boczne płyty też są szlifowane. Obsługa może nie jest wyjątkowo intuicyjna, bo musiałem sprawdzać niemal za każdym razem napisy na przedniej ściance, ale po jakimś czasie na pewno bym się nauczył obsługi bezwzrokowej. Co ciekawe, odtwarzacz ma kilka funkcji, jakich próżno szukać w produktach konkurencji. Można np. ustawić prędkość otwierania szuflady (3 regulacje do wyboru). Napisy na wyświetlaczu da się ustawić w dwóch językach (francuski, angielski). Można też wyłączyć wyjście cyfrowe. Do tego potrzebne jest jednak sięgnięcie do instrukcji obsługi, ale takich ustawień dokonuje się raz na jakiś czas. Możliwe jest też wygaszenie wyświetlacza. Wówczas widoczna będzie jedynie mała niebieska kropka sygnalizująca działanie urządzenia. Rozwiązania zastosowane w CD30 z pewnością są nieszablonowe i godne opisania. W zasilaczu użyto dwóch transformatorów – R-Core dla sekcji cyfrowej, obsługi mechaniki i wyświetlacza oraz osobnego transformatora dla sekcji analogowej. Zamiast coraz częściej stosowanych napędów CD-ROM zastosowano mechanikę z odtwarzacza DVD. Taki wybór uzasadniono wysoką niezawodnością czytników DVD, produkowanych przecież w bardzo dużych ilościach. Upsampling sygnału cyfrowego zrealizowano w sposób nietypowy, bo wybrano częstotliwość 132,3 kHz, czyli potrójną wartość częstotliwości próbkowania płyt CD. O zaletach takiego rozwiązania można przeczytać w dokumentacji technicznej odtwarzacza dostępnej na stronie internetowej producenta. Sekcję cyfrowo-analogową wykonano w oparciu o kość AD1853 Analog Devices. Układy wyjściowe zrealizowano z użyciem wzmacniaczy operacyjnych OPA604. Wzmacniacz IA 180 Podobnie jak odtwarzacz, wzmacniacz dysponuje kilkoma oryginalnymi ciekawostkami funkcjonalnymi. Pierwszą widać już na pierwszy rzut oka – to gniazdo minijack na ściance czołowej, pozwalające podłączyć przenośny odtwarzacz MP3. Tuż obok znalazło się wyjście słuchawkowe, niestety miniaturowe, ale można przecież skorzystać z przejściówki. Poziom wyjścia na słuchawkach ma osobną regulację w skali od 1 do 15. Zagłębiając się w szczegóły instrukcji, dowiemy się, jak regulować balans (należy przytrzymać przycisk Mute przez 2 sekundy), wyłączać sekcję przedwzmocnienia, by wzmacniacz pracował jak końcówka mocy (przytrzymanie przycisku Monitor), a nawet nazwać poszczególne wejścia bądź wykasować te, z których nie korzystamy. Mamy nawet możliwość podłączenia systemu głośnikowego 2.1 ze specyficznym wyjściem dla subwoofera. Na co dzień obędziemy się jednak bez instrukcji. Do wzmacniacza dołączany jest pilot zdalnego sterowania, taki sam jak niegdyś. To stary sterownik Philipsa, z mnóstwem przycisków, może niezbyt ergonomiczny, ale mam do niego pewien sentyment. Znakomite wykonanie widać także na tylnej ściance. Dwa rzędy gniazd RCA rozmieszczono z zegarmistrzowską precyzją, a gniazda głośnikowe to złocone trzpienie w przezroczystym plastiku. Można skorzystać z bananów i gołego kabla, ale widełki już nie wejdą. Podobnie jak odtwarzacz, wzmacniacz wyposażono w dwa transformatory zasilające. Pierwszy, typu R-Core, zasila sekcję przedwzmocnienia, drugi, toroidalny, dedykowany jest końcówce mocy. Transformatory R-Core według producenta idealnie sprawdzają się, gdy zapotrzebowanie na prąd jest niewielkie, a istotna jest izolacja układów od zewnętrznych zakłóceń, jakie zanieczyszczają sieć elektryczną. Transformatory toroidalne lepiej sprawdzają się, gdy zapotrzebowanie na prąd jest zmienne. Źródła przełączane są przekaźnikami sterowanymi układem A6841, natomiast poziom wzmocnienia sterowany jest kością CS3310 firmy Cirrus Logic. Wysoka moc wyjściowa wzmacniacza (180 W na kanał przy obciążeniu 4 omów) jest możliwa dzięki zastosowaniu w końcówce mocy modułów pracujących w klasie D. Skorzystano z podzespołów Ucd 180-ST firmy Hypex Electronics, specjalizującej się w produkcji wzmacniaczy impulsowych już od 1996 roku. Sprawność układu wynosi 90%, dlatego wydzielanie ciepła jest w praktyce minimalne. Mimo to moduły przymocowano do niewielkiego aluminiowego radiatora. Rezerwę prądową stanowią 4 kondensatory elektrolityczne, każdy o pojemności 6800 µF. Dystrybutor: Nautilus www.nautilus.net Ceny: CD30 - 4990 zł IA 180 - 4990 zł Dane techniczne: Odtwarzacz CD30 Stosunek sygnał/szum:
  2. Audio-Video

    Dźwiękowy dynamit

    Określenie duża dynamika może mieć różne znaczenia, zależnie od przyjętego punktu odniesienia. W wypadku Duo Grosso jedynym takim punktem może być koncert live. Avantgarde Acoustic to rzadki przykład producenta stosunkowo młodego (debiut rynkowy w 1994 roku), produkującego wyłącznie kolumny tubowe (oraz dwa wzmacniacze), który odniósł całkiem spektakularny sukces rynkowy i który wcale nie spoczywa na laurach. Obecne portfolio firmy liczy aż 10 zestawów głośnikowych, wyłącznie tubowych. Ich cechą szczególną, prócz intrygującego wyglądu srebrnych lub jaskrawoczerwonych gardzieli, jest profil sferyczny tub - bardzo ważny z akustycznego punktu widzenia, o czym pisaliśmy już w recenzji modelu Uno Nano (do pobrania z av.com.pl). Ponadto wszystkie zestawy mają aktywną sekcję basową, zaś sekcje tubowe (dwu- lub trójdrożne) charakteryzują się wysoką impedancją - od 8 do 27 omów. Te ostatnie dwie cechy sprawiają, że Avantgarde są idealnymi partnerami dla wzmacniaczy lampowych. Te, charakteryzując się znaczną impedancją wyjściową (duże ułamki oma, a nieraz i powyżej 1 oma), zapewniają bardzo niski współczynnik tłumienia - zwykle na poziomie od 3 do kilkunastu. Zresztą w wypadku wzmacniaczy tranzystorowych i kolumn pasywnych nie jest wcale dużo lepiej, szczególnie tych 3-drożnych. Cewka w filtrze dolnoprzepustowym ma rezystancję nierzadko rzędu pół oma, co po dodaniu rezystancji kabli głośnikowych degraduje damping factor dla obciążenia 4-omowego do poziomu poniżej 10. A zatem im większa impedancja znamionowa kolumny, tym lepiej. W recenzowanych Duo Grosso wynosi ona 18 omów, co - jeśli uwzględnimy brak cewek w filtrach głośnika basowego (są aktywne!) oraz średniotonowego - zapewnia wymarzone warunki pracy amplifikacji, nie tylko lampowej. Tym bardziej, że podłączony wzmacniacz jest całkowicie odciążony od wpływu siły elektromotorycznej pojawiającej się na zaciskach głośnikowych, a powstającej w wyniku zjawiska samoindukcji w obwodzie wzmacniacz-kolumna. Zjawisko to dla pracy wzmacniacza jest krytyczne. Poważne atuty Z technicznego punktu widzenia koncepcja akustyczna Duo Grosso wydaje się prawie idealna. Oto mamy ekstremalnie łatwe do wysterowania kolumny, z głośnikami, które - dzięki wspomaganiu tubami - pracują w optymalnym zakresie wychyleń (małe zniekształcenia, liniowość), są bardzo szybkie, a przetwornik średniotonowy otrzymuje sygnał bezpośrednio ze wzmacniacza, bez filtracji. Ponadto bas jest aktywny, można go więc elastycznie stroić, zależnie od pomieszczenia i potrzeb. Problem jest tylko jeden. A właściwie dwa. Po pierwsze, tuby każą podświadomie oczekiwać podkolorowań po drugie, kolumny są po prostu wielkie (szerokość 67 cm, wysokość ponad 1,5 m) i bardzo ciężkie (95 kg). Komu się wydaje, że to propozycja do wielkich pomieszczeń, jest jednak w błędzie. Producent sugeruje ustawienie już w pokojach o powierzchni 20 m2! Polski dystrybutor, znając moje pomieszczenie (29 m2), powiedział: Duo Grosso będą tutaj idealne. Gdy je ujrzałem, trochę się zdziwiłem. A gdy ustawiałem, miałem poważne wątpliwości, czy na dzień dobry dźwięk nie da mi w twarz. Głośniki i tuby Tuba średniotonowa, wraz z napędzającym ją głośnikiem M2 OMEGA, pochodzi z trochę mniejszego modelu Duo Omega. Jest spora. Ujście gardzieli mierzy 67 cm, a cała tuba - 37 cm w głąb. Z zewnętrz widać kopułkę, która wydaje się papierowa. W istocie jest wykonana z kewlaru powlekanego mikrowłóknami VDE (Velorous Damping Effect). Chodzi o tłumienie rezonansów własnych membrany. Drugą korzyścią jest samoczynna redukcja zniekształceń pojawiających się w obrębie wyższych częstotliwości. Głośnik ten ma średnicę 170 mm i tyle samo wynosi dolna częstotliwość graniczna całego układu tuby (170 Hz). Wartość tę ograniczają fizyczne rozmiary tuby. Poniżej częstotliwości granicznej charakterystyka opada w tempie 18 dB na oktawę. Nie ma zatem potrzeby stosowania filtracji elektrycznej. Filtr akustyczny załatwia sprawę również na drugim krańcu pasma głośnika. Pomiędzy membraną a początkiem tuby znajduje się niewielka komora powietrzna, która pełni tę właśnie funkcję. W efekcie charakterystyka dużej tuby opada powyżej 2 kHz, a głośnik jest podłączony bezpośrednio do zacisków. Genialne! Napęd dla 18-omowej, czterowarstwowej cewki stanowi bardzo mocny magnes Alnico (rzadko stosowany, drogi stop aluminium, niklu, kobaltu, miedzi, tytanu i czasem także żelaza). By poprawić efektywność głośnika, zrezygnowano z warstwy miedzi na nabiegunniku. Wzrost indukcyjności cewki normalnie powodujący spadek charakterystyki przenoszenia został skompensowany konstrukcją wypukłej membrany (taki profil jest konieczny z uwagi na zgodność fazową fal na wejściu tuby) oraz odpowiednim podziałem pasma dla tweetera. Jak twierdzi projektant, Matthias Ruff, jakość średnich tonów jest zbliżona do tych z referencyjnych Trio (obecnych na ostatniej wystawie Audio Show). Sama tuba jest wykonana z tworzywa ABS odlewanego pod naciskiem 1500-tonowej prasy. Wybór ABS-u nie jest przypadkowy. To tworzywo dobrze tłumiące mikrodrgania i rezonanse. Tuba wysokotonowa jest mocowana do sekcji basowej, podobnie jak to ma miejsce w znacznie mniejszym modelu Uno Nano (AV 4/08). To jakiś kompromis na tle rozwiązania stosowanego w tańszym modelu Duo Omega, który wykorzystuje identyczne przetworniki średnio- i wysokotonowe z tweeterem mocowanym niezależnie, do stelażu. Tamta kolumna ma jednak mniejszą sekcję basową - SUB225 (2 x 250 mm), identyczną jak w Uno Nano. Dystrybutor: Nautilus Hi-end www.nautilus.net.pl Cena: 82000 zł (za parę) Dane techniczne Sekcja tubowa: Głośnik średniotonowy: kewlarowy M2-OMEGA (170 mm) w tubie sferycznej 670 x 370 mm Głośnik wysokotonowy: 25 mm kopułka H2-OMEGA w tubie sferycznej 180 x 85 mm Częstotliwości podziału: 170 Hz, 2000 Hz Pasmo przenoszenia: 170 Hz – 20 kHz Efektywność: 107 dB / 1 W / 1m Impedancja znamionowa: 18 omów Zalecana moc wzmacniacza: > 10 W Moc znamionowa: 100 W Sekcja basowa SUB231-G Głośniki: 2 x 300 mm Wzmacniacze: 2 x 250 W, klasa A/B Zwrotnica: aktywna, regulowana (60-220 Hz) Filtr subsoniczny: 20, 25, 30 Hz Dane ogólne Wymiary kolumn: (wys. x szer. x głęb.): 1555 x 670 x 680 mm Masa jednej kolumny: 95 kg Tekst: Filip Kulpa > Zdjęcia: Bartosz Makowski Więcej na http://www.av.com.pl/index.php?art=712 Artykuł pochodzi z Audio-Video, wydanie 12/2008
  3. Audio-Video

    Czy nowy Arcam zaskakuje brzmieniem?

    Wśród wszystkich marek audiofilskich, są takie, które szanujemy przede wszystkim za wzmacniacze, a inne za odtwarzacze. Jeśli ktoś nam mówi o McIntoshu, Krellu, albo, w niższych pułapach cenowych, o NADzie, w pierwszej chwili myślimy, że mowa o wzmacniaczach. Jeśli szukamy z kolei dobrego odtwarzacza, najprawdopodobniej trudno będzie przejść obojętnie koło takich marek jak Marantz albo Arcam. Czasem zdarza się, że niektóre opinie są krzywdzące, bo przecież specjaliści od dyskofonów potrafią czasem zrobić znakomity wzmacniacz i vice versa. Tak czy inaczej, brytyjski Arcam wyrobił sobie znakomitą opinię właśnie za sprawą odtwarzaczy. Kilka z nich zostało bardzo dobrze przez nas ocenionych, do dziś pamiętamy jak zaskoczył nas swym brzmieniem CD73, choć od czasu jego recenzji minęło już chyba 5 lat. Dlatego, gdy tylko nowy dyskofon z serii FMJ trafił w nasze ręce, postanowiliśmy jak najszybciej podzielić się wrażeniami z jego odsłuchu. CD37 jest jednym z nowoczesnych odtwarzaczy hybrydowych, tj. takich które możemy karmić zarówno tradycyjnymi krążkami CD, jak i SACD. Został pozbawiony wyjść wielokanałowych, bo przecież prawdziwemu audiofilowi wystarcza stereo. Na tylnej ściance mamy standardowy zestaw gniazd, do których przyzwyczaił nas Arcam - dwie pary wyjść analogowych (dzięki drugiej parze podłączenie wzmacniacza słuchawkowego będzie łatwiejsze), dwa wyjścia cyfrowe i dwa gniazda typu mini-jack przeznaczone do połączeń systemowych (komunikacja między urządzeniami sygnałów odbieranych z pilota i jednoczesne budzenie całego systemu). Metalowa ścianka frontowa ma charakterystyczny dla marki jasnoszary kolor i zielony wyświetlacz o wysokim kontraście. Alfanumeryczne znaki, pojawiające się w przypadku krążków SACD, są czytelne z daleka. Szuflada po lewej stronie, standardowe przyciski po prawej nie wnoszą nic nowego do tradycyjnej funkcjonalności odtwarzaczy Arcama. Szkoda tylko, że zabrakło na przedniej ściance przycisku umożliwiającego wybranie warstwy czytanej z płyt SACD. Funkcja ta nie jest też łatwo dostępna z pilota (swoją drogą o mało wyszukanej estetyce i ergonomii) - ukryto ją pod nazwą "subt." wywołującą napisy w odtwarzaczach DVD. Odtwarzacz za ponad 4 000 złotych mógłby dostać specyficzny sterownik zamiast uniwersalnego modelu. W odtwarzaczu zadbano o zredukowanie do minimum wpływu zakłóceń elektromagnetycznych na jakość sygnału (technologie Mask of Silence i Stealth Mat). Antyrezonansowa obudowa, dwa transformatory - osobne dla obwodów audio i sekcji cyfrowej, wysokiej jakości wzmacniacze operacyjne (OPA2134) i kondensatory Wimy w sekcji wyjściowej, ilustrują zaawansowanie techniczne tego odtwarzacza. Dystrybutorem sprzętu jest Audio Center. Cena: 4690 zł Dane techniczne: Zniekształcenia harmoniczne: 0,002% Stosunek sygnał szum: 109 dB Przetwornik c/a: Wolfson 8741 DAC Wymiary: 430 x 290 x 85 mm Tekst: Roch Młodecki, Zdjęcia: Arcam, Filip Kulpa Więcej na http://av.com.pl/index.php?art=626 Artykuł pochodzi z Audio-Video, wydanie 7-8/2008.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.