Skocz do zawartości

Hi-Fi Choice

Branża
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralny
  1. Hi-Fi Choice

    Magiczna skrzynka Cambridge Audio

    Bohaterem niniejszej recenzji jest konwerter cyfrowo-analogowy DacMagic firmy Cambirdge Audio. Nazwa tego urządzenia może się wydawać znajoma, gdyż DacMagic był już w ofercie firmy Cambridge Audio, jednak kiedy wszystko wskazywało na to, że konwertery DAC są w odwrocie, zniknął z katalogu na jakiś czas. Obecnie przetworniki wracają do łask, a DacMagic świętuje swój wielki powrót, chociaż teraz jest to już zupełnie nowe urządzenie. Głównym powodem powrotu DAC-ów jest rosnąca popularność źródeł cyfrowych, a zwłaszcza komputerów. O kompatybilność DacMagica z różnego rodzaju źródłami zadbano, wyposażając go w trzy różne wejścia: USB, "tradycyjne" liniowe oraz optyczne S/PDIF. Na tylnym panelu znajdziemy jeszcze kilka innych złączy – obydwa rodzaje wyjść cyfrowych oraz zbalansowane i niezbalansowane złącza analogowe. Wszystko to stanowi całkiem miłą niespodziankę, biorąc pod uwagę cenę przetwornika. Ostatnie gniazdo jest przeznaczone dla zewnętrznego zasilacza – niezbędnego elementu urządzenia mieszczącego się w tak niewielkiej obudowie. Wielu producentów byłoby zachwyconych, mogąc zaoferować nawet podstawową wersję DAC-a za tak niewielką cenę, ale Cambridge posunął się jeszcze dalej, dając nam naprawdę długą listę funkcji, obejmującą m.in. wysokiej jakości technologię upsamplingu znaną z odtwarzaczy CD 840C oraz 740C należących do serii Azur. Technologia zaprojektowana oraz sprzedana Cambridge Audio przez specjalistycznego producenta oprogramowania ze Szwajcarii, Anagram Technologies, wykorzystuje przetwarzanie sygnału cyfrowego o wysokiej mocy do cyfrowego filtrowania. W modelach 740/840 sygnał jest nadpróbkowywany do 384kHz; tutaj mamy do czynienia ze skromniejszą wersją upsamplingu – 192 kHz. W zamian dostajemy do wyboru trzy różne rodzaje filtra: "linear phase" (faza liniowa), "minimum phase" (o minimalnych przesunięciach fazy) oraz "steep" (stromy). Różnice pomiędzy poszczególnymi wersjami są raczej subtelne, chociaż mogą się okazać dość znaczące, jeśli chodzi o brzmienie samego DAC-a. "Linear phase" jest rodzajem filtra najczęściej stosowanym, począwszy od pierwszego urządzenia Philipsa z początku lat 80., we wszelkiego typu odtwarzaczach up/oversamplingujących. W obrębie pasma audio nie mamy tu do czynienia z przesunięciem fazy, a odcięcie następuje w okolicach połowy częstotliwości próbkowania. Jego najpopularniejsza wersja charakteryzuje się także raczej ograniczonym tłumieniem dokładnie w połowie częstotliwości próbkowania, co z kolei prowadzi do powstawania zniekształceń w sygnale powyżej 20kHz. Przy bardzo krótkich i nagłych dźwiękach możemy też usłyszeć efekt przydźwięku, chociaż nie stanowi to większego problemu. Z efektem tym nie mają problemu filtry typu "minimum phase", chociaż w tym wypadku dochodzi do drobnych przesunięć fazy w obrębie częstotliwości audio. Natomiast odpowiedź częstotliwościowa jest pod każdym względem podobna do tej właściwej filtrom typu "linear phase". Opcja "steep" stanowi kolejny rodzaj filtra liniowego. W tym wypadku mamy jednak do czynienia z szybkim odcięciem częstotliwości znajdujących się powyżej 20 kHz, dzięki czemu nie grożą nam żadne zniekształcenia. Efekt przydźwięku jest tu silniejszy. Filtr wymaga trochę więcej mocy obliczeniowej, ale, przynajmniej teoretycznie, powinien on brzmieć lepiej niż inne – chociaż wprowadza niewielkie zakłócenia, których subiektywną dokuczliwość trudno ocenić. Niezależnie od tego, co mówi teoria, możliwość wyboru jednej z dostępnych opcji stanowi ogromną zaletę tego urządzenia. To samo możemy powiedzieć o fazie absolutnej, którą DacMagic może cyfrowo odwrócić. Cała ta cyfrowa magia jest możliwa dzięki układowi cyfrowej obróbki sygnału od Texas Instruments, wspomaganemu przez układy Wolfsona oraz przyzwoite wzmacniacze operacyjne i inne komponenty pasywne. Urządzenie jest kompatybilne z częstotliwościami próbkowania do 96 kHz przy rozdzielczości od 16 do 24 bitów. Wykończono je schludnie oraz elegancko, a jego praktyczność zwiększa dodatkowo możliwość ustawienia poziomego lub pionowego, przy czym do tego drugiego dostajemy nawet specjalną, antypoślizgową matę. Duże wrażenie zrobiła na nas także instrukcja obsługi, która bardzo szczegółowo opowiada o tym, co i jak robi DacMagic. JAKOŚĆ DŹWIĘKU Ale to nie instrukcji słuchaliśmy. Słuchaliśmy DacMagica i to z rosnącym podziwem oraz zainteresowaniem. Nie zaskoczyło nas to, że spełnił on wszystkie podstawowe zadania tonalne, jakie przed nim postawiliśmy: większość współczesnych komponentów cyfrowych radzi sobie z balansem oraz szczegółowością. Oczywiście Cambridge Audio idzie jeszcze krok dalej i oferuje nam DAC-a, który przy doskonałym stosunku jakości do ceny może konkurować nawet z bardzo znanymi konwerterami innych producentów. W tym miejscu należałoby wspomnieć o filtrach, które mają przecież niebagatelny wpływ na brzmienie całego urządzenia – a przynajmniej na sposób, w jaki postrzegamy dźwięk podczas długich sesji odsłuchowych. W zasadzie każdy z filtrów można krótko podsumować: "linear phase" jest czysty i posiada doskonale kontrolowany bas, chociaż w porównaniu z filtrem "minimum phase" może się wydawać zbyt analityczny. "Minimum phase" jest ciepły, ale brakuje mu odrobiny precyzji. Z kolei "steep" charakteryzuje się doskonałą szczegółowością podczas odsłuchu niezbyt skomplikowanej muzyki – takiej, na którą składa się raczej niewielka ilość instrumentów lub wokali – ale traci w stosunku do przejrzystego "linear phase" tam, gdzie pojawiają się gęste tekstury. Tak czy inaczej wszystkie trzy opcje wydają się co najmniej przyzwoite i chociaż prawdziwi perfekcjoniści będą korzystać z różnych ustawień przy różnych rodzajach muzyki, my osobiście przez większą część czasu korzystaliśmy z opcji liniowej. Po prostu lubimy czysty, ale odpowiednio rozciągnięty oraz melodyjny bas, wspomagany przez bardzo przekonujące poczucie timingu, pozwalające się cieszyć dobrze oddaną dynamiką dowolnego stylu muzycznego. Mimo że potocznie rytm zwykło się łączyć z muzyką taneczną lub marszową, to – chociaż w inny sposób – jest on równie ważny w przypadku utworu rozpisanego na kwartet smyczkowy czy ballady. I to właśnie przy tego rodzaju kompozycjach DacMagic oczarował nas precyzją timingu każdej instrumentalnej części. Oczywiście nie zmienia to faktu, że może on także pięknie zaprezentować utwór taneczny. Balans jest bliski neutralności, rozciągnięcie dobre w obydwu kierunkach, a średnica bardzo dobrze wyważona. Tego rodzaju urządzenia często faworyzują niektóre instrumenty lub wokale, ale DacMagic radzi sobie z tym wręcz doskonale – duże wrażenie zrobił na nas sposób, w jaki sprawiał on, że nawet duża ilość głosów brzmiała niezwykle harmonijnie. I chociaż niektórym może się to wydawać całkiem naturalne, to jednak podczas odsłuchów często mamy do czynienia z sytuacjami, kiedy nagłe pojawienie się głosu męskiego zagłusza wokal żeński lub na odwrót... (więcej w Hi-Fi Choice & Home Cinema 12/08) Pełna recenzja tego urządzenia w "Hi-Fi Choice & Home Cinema" nr 12/08 Inne ciekawe artykuły o sprzęcie stereo i kinie domowym na www.hfc.com.pl PRODUKT Cambridge Audio DacMagic RODZAJ Konwerter cyfrowo-analogowy CENA 200 funtów KONTAKT www.cambridgeaudio.com
  2. Topowe słuchawki firmy Audio-Technika łączą wygodę ze stylem i gracją, czy jednak mogą zastąpić kolumny w naszym zestawie? Te atrakcyjnie wyglądające, pięknie wykończone słuchawki z nausznikami w kolorze wiśni, kryją w sobie tyle technicznych innowacji, że aż nie wiadomo, od czego zacząć. Najważniejszym elementem każdych słuchawek jest oczywiście przetwornik, więc zacznijmy od niego. Ma wielkość 53 mm i jest napędzany cewką z uzwojeniem z bardzo czystej miedzi, poruszającą się w szczelinie neodymowego magnesu. Współczesne hi-endowe słuchawki rzadko mają konstrukcję zamkniętą, ale tak właśnie jest w przypadku tego modelu. Wadą takiego rozwiązania jest to, że tworzy ona rezonującą komorę, co może znacząco wpływać na czystość basu. Jednak inżynierowie AT opracowali "Double Air Damping System", który pozwala sobie poradzić z tym problemem. Są to również jedne z najwygodniejszych słuchawek, jakie dane nam było testować. Nauszniki są niesamowicie miękkie, a regulowany pałąk delikatnie spoczywa na głowie. Audio Technica bardzo hojnie wyposażyła ATH-W1000 w trzymetrowy kabel (wychodzący z lewego nausznika), ale niestety potrafi on przenosić wibracje i dlatego najmniejszy ruch głową w czasie słuchania przekłada się na irytujące drapanie w lewym uchu. JAKOŚĆ DŹWIĘKU Brzmienie tych słuchawek spełnia pokładane w nich nadzieje. ATH-W1000 oferują szerokie i neutralne pasmo, dużą szczegółowość, świetne obrazowanie oraz doskonałą dynamikę i godny kameleona charakter, dzięki czemu wydają się one idealnie pasować do każdego rodzaju muzyki. Zastrzeżenia, jakie mamy, są drobne, ale warto o nich wspomnieć. Nie są to najbardziej neutralne słuchawki, z jakimi mieliśmy do czynienia, chociaż przyparci do muru możemy stwierdzić, że jest to najbardziej neutralny zamknięty model, jaki sobie przypominamy. W górnym zakresie wokalnym mamy do czynienia z niewielkim eksponowaniem sybilantów. Jest to ten podzakres, w którym nawet najmniejsze zaburzenie odpowiedzi częstotliwościowej jest wyraźnie słyszalne. I chociaż można się do tego szybko przyzwyczaić, czasami możemy zostać zaskoczeni w najmniej oczekiwanym momencie. Również szczegółowość odstaje odrobinę od najlepszych, chociaż – jak u większości dobrych słuchawek w tej cenie – jest lepsza niż w przypadku niemal wszystkich kolumn głośnikowych. Z drugiej strony znacznie droższe Grado GS1000 pokazały, do czego są zdolne słuchawki i testowany model AT trochę im pod tym względem ustępuje. Bardziej fair byłoby porównanie ATH-W1000 z topowymi Sennheiserami i Beyerami – chociaż żadne z tych słuchawek nie są idealne, to naszym zdaniem model AT wydaje się najlepszy w najniższych oktawach, bowiem oferuje bardzo precyzyjny bas. Z drugiej strony łatwo zauważyć odrobinę gorszy przekaz w zakresie górnej średnicy i wysokich tonów. Po prostu dźwięk jest ostrzejszy i mniej wyraźny. Nie ulega jednak wątpliwości, że są to świetne słuchawki. Warto się przy okazji zastanowić nad odpowiednim doborem wzmacniacza. Sugerowalibyśmy zastosowanie dedykowanego wzmacniacza słuchawkowego (np. OBH11 Creeka)... (więcej w "Hi-Fi Choice & Home Cinema" 12/08) Pełna recenzja tego urządzenia w "Hi-Fi Choice & Home Cinema" nr 12/08 Inne ciekawe artykuły o sprzęcie stereo i kinie domowym na www.hfc.com.pl PRODUKT Audio-Technica ATH-W1000 RODZAJ Słuchawki CENA 1.999 zł KONTAKT www.konsbud-audio.pl
  3. Hi-Fi Choice

    Flagowy Pioneer wyznacza nowe standardy

    Stało się! Wywołujący wiele wrzawy flagowy wzmacniacz Pioneera, potężny SC-LX90, w końcu trafił na rynek. Po czterech latach prac rozwojowych – zaskakująco długi czas, gdyż wprowadzenie nowego modelu trwa zazwyczaj 18 miesięcy – nietrudno się domyślić, że mamy do czynienia z czymś, co nie jest typowym centrum muzycznym. Znany jako Susano (nazwano go tak na cześć japońskiego władcy burz), jest najbardziej znaczącym produktem Pioneera od czasu VSA-AX10, jednak pod względem zaawansowania i możliwości pozostawia swojego protoplastę daleko w tyle. W rzeczywistości LX90 wcale nie jest wzmacniaczem zintegrowanym. Mamy tu raczej do czynienia z zestawem pre/power zamkniętym w jednej metalowej skrzynce. Końcówka mocy, składająca się z 10 cyfrowych modułów, opracowanych wspólnie z firmą Bang & Olufsen, ma swoje własne zasilanie, podczas gdy wszystkie przetworniki dźwięku i ścieżki sygnałowe są umieszczone w górnej części obudowy. Projekt Susano wzbudzał nasze zainteresowanie od samego początku. Jego pomysł zrodził się w umyśle Keiichiego Onodery, który był wówczas głównym inżynierem audio w Pioneerze. W założeniach miało to być radykalne centrum multimedialne, zbudowane w oparciu o najnowocześniejszą amplifikację cyfrową. Jednak kiedy Onodera odszedł z firmy, projekt niemal zarzucono. Na szczęście ideę podchwycił i dopracował odpowiedzialny za planowanie produktów Yoshiyuki Yamada. Tim Vine-Lott, dyrektor techniczny AIR Studios, słynnego na cały świat studia nagrań zajmującego się dostrajaniem brzmienia hi-endowych produktów Pioneera, zwierzył się nam, że miał pewne wątpliwości, jeśli chodzi o zastosowanie wzmacniaczy cyfrowych. Jednak kilka miesięcy dostrajania rozwiało jego wątpliwości i LX90 jest pierwszym produktem, który uzyskał status AIR Reference Monitor. Jest to w pełni uzasadnione, gdyż wzmacniacz ten oferuje najwyższą jakość. ZAMASKOWANY MŚCICIEL Po odpowiednim skonfigurowaniu LX90 potrafi zapewnić sensacyjną wręcz przestrzeń, dostarczając szybkich jak błyskawica transjentów i niezwykle wyrazistych efektów wielokanałowych. W trakcie odsłuchów byliśmy pod wrażeniem głębi i zakresu niskich tonów – często musieliśmy wręcz poskramiać szalejące basy. Co ciekawe, średnica i wokale przez cały czas były wyraziste i szczegółowe. Muzyka czy filmy? Ten Władca Burz radzi sobie doskonale i z jednym, i z drugim. Jeśli chodzi o filmowe ścieżki dźwiękowe, to LX90 może się równać z najlepszymi. Sekwencja pościgu Batmobile’a z filmu "Batman: Początek" (Dolby TrueHD, Blu-ray) łączy odgłosy wirników śmigłowca z dochodzącymi z każdej strony syrenami policyjnych wozów i przechodzącymi z przodu do tyłu i z powrotem efektami. LX90 zawsze brzmiał krystalicznie czysto i to pomimo tego dźwiękowego chaosu. Wydawało się wręcz, że chciałby zagrać jeszcze głośniej. "The Dark Knight Prologue" (jeden z dodatków na płycie Blu-ray "Batman: Początek") jest równie ekscytujący. Dźwięk został zarejestrowany w formacie Dolby TrueHD i całość zaczyna się od potężnego basowego otwarcia, po czym następuje gorączkowy, pulsujący riff, który całkowicie zniewala słuchacza. Dzięki LX90 ścieżka dźwiękowa staje się czymś, czego można niemal dotknąć. Dotyczy to nie tylko głośnej i ciężkiej muzyki. Chcąc przekonać się o niezwykłej delikatności tego wzmacniacza, wystarczy posłuchać wielokanałowego nagrania „All My Loving” w wykonaniu Erniego Fujity z płyty SACD Camomille Best Audio. Zrealizowane przez głównego inżyniera dźwięku Sony Takashiego Kanai jedwabiste wokale i jazzowy akompaniament są odtworzone z holograficznym wręcz realizmem. DVD Audio z "Love" The Beatles jest naszym zdaniem jedną z najbardziej wysublimowanych wielokanałowych płyt w historii – i na tym wzmacniaczu brzmi oszałamiająco. Tim Vine-Lott powiedział nam, że uważa "Love" za "duchowo najbliższą AIR" płytę. Chociaż żadne z nagrań nie zostało zmiksowane w AIR Studios (EMI nie pozwala, aby taśmy matki czy ich cyfrowe klony opuszczały Abbey Road), producenci albumu George i Giles Martinowie użyli zarekomendowanego przez zespół techniczny AIR sprzętu do zremiksowania oryginalnego materiału do formatu stereo i 5.1. Na Susano album ten brzmi, jakby w końcu powrócił do rodziny. Od śpiewnego dźwiękowego tła i harmonii "Because" po ostre riffy i dochodzące z tylnych kanałów przyklaskiwania w "Revolution" – wirtualni Beatlesi dostarczają czystej przyjemności. Inżynierowie Pioneera określili moc LX90 na 200W na kanał, ale wartość ta wydaje się zaniżona. W naszym laboratorium uzyskaliśmy 250W ciągłej mocy przy obciążeniu 8 ω w trybie pięciokanałowym. Moc graniczna, przy której dźwięk jest pozbawiony jakichkolwiek zniekształceń, to 228W przy 0,05%THD. Są to osiągi prawdziwie militarnej klasy. POD KONTROLĄ Funkcja, która prawdopodobnie przyciągnie mniej uwagi niż inne, jest w rzeczywistości jedną z najciekawszych sztuczek LX90. Opracowaną przez Pioneera technologię Full Band Phase Control zaprojektowano z myślą o kompensowaniu różnic w konfiguracji głośników i przetworników. Jeżeli, na przykład, nasz system obejmuje inne kolumny z przodu i inne z tyłu, to innowacyjny układ DSP wzmacniacza stworzy spójną i zbalansowaną scenę dźwiękową. Nasz referencyjny system firmy Definite Technology również ma niezłe układy dopasowywania brzmienia kolumn, ale dla zabawy podłączyliśmy LX90 do bardzo mieszanego zestawu głośników i byliśmy zaskoczeni uzyskaną spójnością. Biorąc pod uwagę fakt, że mało który prywatny salon ma symetryczny układ i niewielu użytkowników posiada idealnie dopasowane kolumny, zastosowany w LX90 system ma wiele do zaoferowania i powinien być przez cały czas włączony. Wzmacniacz ten nie należy do skromnych. Najbardziej uderzający wydaje się umieszczony na przednim panelu wyświetlacz LCD. Zapewnia on dostęp do graficznego interfejsu użytkownika i pozwala dokonywać zmian konfiguracji bez konieczności korzystania z telewizora. Nie potrafi tylko wyświetlać obrazu dostarczanego za pośrednictwem złącza HDMI. Konieczne więc będzie analogowe połączenie z urządzeniem HD, jeśli będziemy chcieli obejrzeć sobie wideo. Niemniej jest to świetny sposób na przeglądanie zawartości płyt DVD-A bez włączania telewizora. A kiedy podłączymy wzmacniacz do domowej Sieci (za pośrednictwem umieszczonego z tyłu portu LAN), możemy też wyszukać pliki audio i wideo na podłączonym do Internetu komputerze, chociaż ta implementacja standardu Home Media wydaje się dodana naprędce. Styl graficzny galerii różni się od stylu głównego menu, a żeby się po nim poruszać, trzeba przełączyć pilota z trybu Amp na Source. Jeszcze bardziej zaskakujący jest, biorąc po uwagę rozbudowane funkcje sieciowe Susano, brak obsługi internetowego radia. Rzadko korzystamy w amplitunerach z tunerów AM/FM i możemy się obyć bez DAB, ale mimo wszystko brak obsługi radiostacji nadających w Internecie wydaje się niedopatrzeniem. Oczywiście, wzmacniacz obsługuje funkcję CEC i umożliwia sterowanie za pośrednictwem HDMI, chociaż zaczynamy wątpić w jej przydatność. CEC spełnia swoje zadanie w prostych systemach, ale jeśli posiadamy dużą liczbę komponentów, mogą się dziać nieprzewidziane rzeczy (wyłączamy telewizor, aby posłuchać muzyki i okazuje się, że wyłączyliśmy również odtwarzacz). ULTRA JAKOŚĆ Jak łatwo się domyślić, LX90 potrafi dekodować wszystkie formaty audio wysokiej rozdzielczości. Wyposażony jest również w bogaty zestaw trybów przetwarzania dźwięku – wiele z nich jest zaskakująco dobrych. Do tego dochodzi system THX... Pełna recenzja tego urządzenia w "Hi-Fi Choice & Home Cinema" nr. 11/08 Inne ciekawe artykuły o sprzęcie stereo i kinie domowym na www.hfc.com.pl PRODUKT Pioneer SC-LX90 RODZAJ Wzmacniacz kina domowego CENA 19.999 zł KONTAKT www.pioneer.pl
  4. Hi-Fi Choice

    Nowy rodzaj audiofilskiego źródła?

    PRODUKT Naim HDX RODZAJ Odtwarzacz CD z twardym dyskiem CENA ok. 14.000 zł KONTAKT www.decibel.com.pl Naim o swoim nowym urządzeniu mówi, że jest odtwarzaczem wyposażonym w twardy dysk, ale nie serwerem muzycznym! To rozróżnienie jest dla firmy bardzo ważne, gdyż to sposób, w jaki Naim przedstawia swój produkt potencjalnym klientom – jako niezależny, wysokiej jakości komponent hi-fi. W przeciwieństwie do serwerów muzycznych odtwarzacz Naima nie powinien stać pod schodami, czy leżeć w jakiejś szafce razem z resztą dziwnych gadżetów audio – wprost przeciwnie, HDX zasłużył sobie na miejsce pośród innych źródeł w naszym głównym systemie audio. Oczywiście HDX jest w stanie spełniać wszystkie te role, ale jeśli szukamy akurat serwera muzycznego, to Naim może nam zaoferować urządzenia z serii NaimNet HD, które zaprojektowano specjalnie z myślą o tego typu instalacjach. HDX jest urządzeniem przeznaczonym przede wszystkim dla audiofili – istnieje nawet opcja dodania do niego zewnętrznego zasilacza, co oczywiście ma istotny wpływ na jakość dźwięku. My wypróbowaliśmy go w dwóch konfiguracjach – solo oraz w parze z zasilaczem XPS2. Co bardziej majętni użytkownicy mogą prawdopodobnie uzyskać jeszcze lepsze efekty, zaopatrując się w zasilacz 555PS, chociaż jest to tylko przypuszczenie, gdyż akurat nie mieliśmy go pod ręką. Jednak nawet jeśli nie możemy sobie pozwolić na zakup dodatkowego zasilacza, nic wielkiego się nie stanie – HDX, jak większość komponentów Naima, nie cierpi na brak mocy. Z drugiej strony, kiedy już raz usłyszymy różnicę w jakości dźwięku z XPS2, niełatwo będzie nam z tego zrezygnować! Oprócz tego, że jest wyposażony we wszelkie możliwe, ułatwiające życie funkcje, HDX stanowi doskonały przykład typowego audiofilskiego urządzenia Naima, w którym "diabeł tkwi w szczegółach". Głównym przykładem na to jest technologia zgrywania muzyki z płyt CD, stanowiąca doskonałe wręcz połączenie mechaniki oraz oprogramowania. Pozwala nam ona tworzyć perfekcyjne kopie albumów umieszczanych w znajdującym się na przednim panelu transporcie. Zamiast wykorzystywać ostatnio tak modny tryb "burst", który z reguły wprowadza do tworzonej kopii liczne błędy, system Naima działa bardziej metodycznie, czytając każdą płytę po kilka razy. Nie korzysta on także z pamięci podręcznej, dzięki czemu efekt końcowy stanowi dokładną kopię oryginału, bez jakichkolwiek nieścisłości czy przesunięć w czasie. Jeśli chodzi o obsługę HDX, to mamy tu do wyboru kilka bardzo wygodnych możliwości. Po pierwsze możemy nim sterować za pomocą umieszczonego na przednim panelu ekranu dotykowego. Możemy także podłączyć odtwarzacz do telewizora i po prostu korzystać z pilota zdalnego sterowania. Istnieje także możliwość obsługi HDX z komputera stacjonarnego lub urządzeń takich jak tablet Nokia N800 Web. Z kolei użytkownicy o sokolim wzroku mogą korzystać z przeglądarki flash w swoim telefonie komórkowym. Skopiowaną muzykę HDX przechowuje na specjalnie wyselekcjonowanym dysku Seagate, a każdej nocy urządzenie tworzy kopię zapasową na drugim dysku wewnętrznym. Jeśli nie wystarcza nam 400GB pojemności, możemy oczywiście podłączyć do naszego odtwarzacza dysk zewnętrzny – do wyboru mamy dyski USB oraz NAS (Network Attached Storage, chociaż informacje przechowywane w ten sposób powinny być często backupowane). HDX jest także w stanie odtwarzać wszystkie udostępnione pliki z komputerów podłączonych do tej samej Sieci. I chociaż odtwarzacz Naima potrafi odtwarzać wiele różnych formatów plików, włączając w to WAV, FLAC oraz MP3, to sam zapisuje dane audio pod postacią nieskompresowanego formatu WAV. W rezultacie wewnętrzny dysk twardy pomieści około 600 albumów CD. Przenoszenie naszej kolekcji na dysk twardy jest w zasadzie jedyną mało ciekawą rzeczą związaną z korzystaniem z HDX. Z drugiej strony to samo można by powiedzieć o każdym odtwarzaczu i serwerze muzycznym wyposażonym w dysk o podobnej pojemności. W trakcie naszych testów korzystaliśmy z trzech zewnętrznych dysków – NAS firmy Linksys oraz dysków USB od Western Digital i Seagate. Sam HDX jest prawie bezgłośny, czego niestety nie można powiedzieć o dysku Linksys. Oczywiście, nie ma żadnego powodu, dla którego musiałby się on znajdować w naszym pomieszczeniu odsłuchowym. Jedynym ograniczeniem w tym wypadku jest długość kabli sieciowych. Radzimy jednak nie oszczędzać na dyskach, które zamierzamy podłączyć do odtwarzacza – wiele HDD doskonale sprawdzających się w środowisku PC zupełnie nie radzi sobie z szybkim przesyłaniem danych. Tak więc, jeśli to możliwe, radzimy kupować dyski ze względu na ich możliwości transmisji danych, takie jak choćby Seagate DB35. Wkrótce Naim ma opublikować listę dysków, które najlepiej współpracują z odtwarzaczem. HDX testowaliśmy głównie w towarzystwie zasilacza XPS2, trzech połączonych wzmacniaczy NAP 250 oraz aktywnych głośników Naim DBL. Zarówno HDX, jak i CD CDS były podłączone do wzmacniacza NAC52 za pomocą kabli Indigo DIN-to-DIN firmy Chord Company. Korzystaliśmy także z mniejszego systemu pasywnego, składającego się ze wzmacniacza Naim Supernait oraz głośników Neat Petite na podstawkach Super Dreadnought firmy Partington. JAKOŚĆ DŹWIĘKU Pierwsza rzecz przyciągająca uwagę podczas odsłuchów HDX to łatwość, z jaką przychodzi go słuchać. W jego dźwięku nie ma żadnych nierównych krawędzi ani kruchości, które możemy czasami spotkać nawet wśród wysokiej klasy odtwarzaczy CD. Oczywiście nie znaczy to, że HDX brzmi zbyt grzecznie lub gładko. Charakteryzuje się on wręcz doskonałym wyczuciem przy odgrywaniu dźwięków o ostrzejszych krawędziach. Jest po prostu pełen spokoju oraz opanowania – nawet wtedy, kiedy muzyka staje się krańcowo dzika... Więcej na temat tego urządzenia i wywiad z dyrektorem Naima Paulem Stephensonem znajdziecie w „Hi-Fi Choice & Home Cinema”11/08 Inne ciekawe artykuły na http://www.hfc.com.pl/
  5. Hi-Fi Choice

    Potwór i spółka - Denon AVC-A1HD

    Ten gigant ze stajni Denona otwiera nowy rozdział w nieustającym wyścigu zbrojeń pomiędzy największymi producentami potężnych wzmacniaczy. Denon kontratakuje. Po tym jak jego japoński rywal Onkyo przytarł mu mocno nosa w 2007 roku, a w wyścigu po laur producenta najnowocześniejszych wzmacniaczy i amplitunerów wyprzedziły go Yamaha i Pioneer, nie wspominając już o presji ze strony Marantza, Denon zaprezentował swoje najnowsze dzieło – AVC-A1HD, czyli potężny wzmacniacz zintegrowany THX Ultra2 z rozbudowanymi funkcjami sieciowymi (obsługa sieci bezprzewodowych 802,11b/g oraz Ethernetu), którym chce zdominować ten prestiżowy rynek. Jest to wielki (i to naprawdę wielki, choć z drugiej strony nie aż tak bardzo ciężki) wielokanałowy wzmacniacz, potrafiący obsłużyć wiele źródeł analogowych i cyfrowych oraz dostarczyć dźwięk o dużej mocy do dowolnego zestawu kolumn. Wyposażono go też w systemy przetwarzania obrazu HD i automatycznej konfiguracji, potrafi pracować w Sieci, obsługuje internetowe radio i może współpracować z praktycznie każdym iPodem czy odtwarzaczem MP3 dostępnym na rynku. Wszystko to sprawia, że przynajmniej na papierze mamy do czynienia z bardzo wszechstronnym urządzeniem, mogącym stanowić serce rozbudowanego systemu domowej rozrywki. Do tego dochodzi obietnica najwyższej jakości dźwięku z wielokanałowych ścieżek zapisanych na płytach Blu-ray i DVD. AVC-A1HD wyposażono w najnowszą wersję układu skalującego Realta SXT2 HQV, a dzięki interfejsowi HDMI v1.3a potrafi on również dekodować dźwięk w bezstratnych formatach TrueHD i DTS-HD MA. Do tego dochodzą wszystkie nowe funkcje udostępniane przez HDMI v1.3, jak chociażby automatyczna synchronizacja dialogów, Deep Color, większa głębia bitowa, rozszerzona przestrzeń kolorów xvYCC oraz skalowanie sygnałów z wszystkich wejść do formatu 1080p. Wzmacniacz pełni rolę huba HDMI dzięki sześciu wejściom oraz dwóm wyjściom (chociaż, szczerze mówiąc, wolelibyśmy więcej tych ostatnich) i potrafi bez żadnego dodatkowego przetwarzania przesłać sygnał 1080p24. Na tym nie kończy się lista możliwości nowej implementacji HDMI – ich wykorzystanie będzie zależało od dalszego rozwoju formatów wideo. UZBROJONY I NIEBEZPIECZNY Ten potwór oferuje aż 12 wejść audio przedwzmacniacza oraz dwa wyjścia. Ci, którzy nie posiadają pełnego systemu surround 9.3 w swoim salonie (czyli większość z nas), być może będą zainteresowani możliwością zasilenia do czterech osobnych stref z czterech różnych źródeł, z uwzględnieniem ograniczeń dotyczących liczby kanałów dostępnych w dodatkowych strefach. Podawana przez producenta moc wynosi 200W na kanał w trybie stereo, jednak, jak to zazwyczaj bywa, w bloku zasilacza dochodzi do zniekształceń, co ogranicza moc przy zasilaniu większej liczby kanałów. W naszym laboratorium zmierzyliśmy moc w trybie stereo na poziomie 200W, chociaż przy aktywnych pięciu kanałach wartość ta spada do 158W na kanał. Tak czy inaczej, jest to ogromna moc, za którą odpowiada układ zasilania oparty na potężnym transformatorze toroidalnym i symetrycznych obwodach w konfiguracji dual-mono. Nie zapomniano też o wewnętrznych wzmocnieniach, mających na celu ograniczenie zniekształceń. System ten, co może się wydać zaskakujące, sprawdza się wyjątkowo dobrze, a naszą opinię opieramy nie tylko na tym modelu, ale również na doświadczeniach z wcześniejszymi urządzeniami wyposażonymi w ten system. KSZTAŁT FALI Pod wieloma względami AVC-A1HD wydaje się aż do bólu konwencjonalny. Na pierwszy rzut oka, i to pomimo atrakcyjnego wizualnie, wygiętego kształtu przedniego panelu, nowy Denon wygląda dość podobnie do swoich hi-endowych poprzedników, chociażby do AVC-A1XV. Nie wyposażono go też w najnowszy system przetwarzania dźwięku THX Ultra2 Plus i związane z tym korzyści, z których mogliby skorzystać najbardziej zagorzali kinomaniacy. Jednak tylny panel przeorganizowano w celu zapewnienia większej czytelności, a stare, wysłużone i niezgrabne menu ekranowe zastąpiono czymś bardziej współczesnym – prawdziwym graficznym interfejsem użytkownika (GUI). Wymaga on nieco przyzwyczajenia, ale dzięki rozbudowanemu systemowi menu i precyzyjnym opisom jest praktyczniejszy i dostarcza znacznie więcej informacji. W pudle znajdziemy też dwa piloty – jeden do obsługi strefy głównej, a drugi, nieco uproszczony, do obsługi strefy drugiej. Główny pilot to konstrukcja elektroluminescencyjna z dotykowym ekranem, ale jego wyświetlacz wygląda dość blado, a ikony graficzne nie są zbyt czytelne. Poprzednie wersje sterowników prezentowały się naszym zdaniem lepiej. Podobnie jak w przypadku innych wzmacniaczy tej klasy, przyzwyczajenie się do AVC-A1HD zabiera trochę czasu. Jest to ogromny, niezgrabny potwór, który zajmuje mnóstwo miejsca, a jego wysokość sprawia, że nie wszędzie da się go postawić. GUI to krok w dobrym kierunku, ale ceną jest wydłużony okres aklimatyzacji. Jest to wzmacniacz, który może wzbudzić strach u starszych ludzi, wywołać panikę wśród dzieci i zwierząt domowych. Do tego nawet doświadczeni użytkownicy będą musieli poświęcić trochę czasu, aby nauczyć się wykorzystywać wszystkie jego możliwości. Dlatego jeżeli ktoś preferuje raczej te urządzenia, które wystarczy tylko podłączyć, to prawdopodobnie nie jest to model dla niego. Oczywiście są granice tego, co jest możliwe. Na przykład nie da się wykorzystać Denona do konwersji sygnału HDMI na postać analogową (Component, S-Video czy Composite, chociaż należałoby się zastanowić, kto chciałby z czegoś takiego korzystać, mając do dyspozycji tyle wejść HDMI), a kiedy korzystamy ze złącza Component Video, w strefie drugiej nie mamy ekranowego menu. Do tego w niektórych trybach THX – Ultra 2 Cinema, Muisc i Games – oprócz standardowych głośników surround niezbędne są głośniki tylne. Konieczne jest również szerokopasmowe łącze internetowe (przewodowe lub bezprzewodowe), jeśli chcemy skorzystać z internetowego radia, o ile oczywiście odpowiada nam tak kiepska jakość dźwięku. W DZIAŁANIU Jest to potężny wzmacniacz, grający z łatwością i bardzo transparentnie nawet przy dużych poziomach głośności, a na dodatek potrafi współpracować z kolumnami, które w normalnych warunkach niełatwo zadowolić – na przykład Yamahami z serii Soavo czy Monitor Audio Precision. Doskonale też działa w zestawieniu ze źródłami HD. Podłączyliśmy do niego odtwarzacz HD DVD Toshiby – wiemy, że technologia ta jest na wymarciu, ale nie podzieliła jeszcze losów VHS – i dźwięk Dolby TrueHD powalił nas na kolana. Denon brzmiał w sposób nieco bardziej cywilizowany i zdyscyplinowany, niż się spodziewaliśmy, ale nie brakowało mu płynności czy dynamiki. Podobne efekty można uzyskać z płyt Blu-ray. Przetestowaliśmy też sygnał HD 720p z dekodera satelitarnego i również w tym wypadku efekt był znakomity – obraz był nieskazitelny i szczegółowy, a pojawiające się okazjonalnie artefakty ruchu nie pochodziły z dekodera ani samego sygnału. Jeśli chodzi o muzykę, to Denon, podobnie jak jego liczni konkurenci, wychodzi naprzeciw pokoleniu iPoda. Tym samym AVC-A1HD zawiera algorytmy "odzyskujące" utracone elementy w skompresowanych plikach audio, jednak nie należy się spodziewać po takich sztuczkach zbyt wiele. Jeśli jakaś informacja w sygnale muzycznym została utracona, to nie uda się jej wiernie odtworzyć, chociaż zastosowany tu system zapewnia muzyczne doznania, które można uznać za całkiem przyjemne. Niemniej nie da się uzyskać wrażenia dużej rozdzielczości, co jest typowym problemem stratnych formatów kompresji i nagrania AAC 256k z iPoda brzmiały gorzej niż oryginały. Denon świetnie za to radzi sobie z płytami CD i SACD (skorzystaliśmy z odtwarzacza SACD Denon DCD-SA1). Podobnie jak wyższej klasy wzmacniacze z serii AVR, AVC-A1HD jest wyposażony w złącze Denon Link, które umożliwia bezpośrednie przesłanie sygnału SACD w postaci cyfrowej do konwersji cyfrowo-analogowej we wzmacniaczu. Jest to optymalne rozwiązanie i należy z niego korzystać, o ile tylko pozwala na to nasz odtwarzacz, gdyż uzyskany w ten sposób dźwięk charakteryzuje się niezwykłą wręcz stabilnością i czystością. Jakość brzmienia nie dorównuje co prawda dwukanałowemu wzmacniaczowi PMA-SA1, ale należy pamiętać, że jest on o wiele droższy i nie oferuje tylu zaawansowanych funkcji co AVC-A1HD. PRODUKT Denon AVC-A1HD RODZAJ Wzmacniacz AV CENA 19.995 zł KONTAKT www.denon.pl Więcej artykułów na http://www.hfc.com.pl/ Artykuł pochodzi z "Hi-Fi Choice & Home Cinema" nr. 9/08
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.