Jump to content

Micke 13

Użytkownicy
  • Content Count

    2145
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

99 Neutralny

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    Stereo, muzyka, kino, filmy (zwłaszcza starsze), kulturystyka, kolarstwo, gotowanie (dieta fit).
  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

21894 profile views
  1. Odświeżam z zapytaniem czy już ktoś słuchał tego fanowskiego remastera. Jak widać udało się tu wyciągnąć przyzwoity, średni DR12 (min 11/max 14): [Hidden Content]
  2. Właśnie jak się okazuje niezbyt okazyjna... Akurat Kappa (burczybasreflex, ale znów się czepiam 😅), nie wiem czy koledzy obserwują grupy aukcyjne na fejsie, dokładnie model 8.2, poszły na części za... 500zł 😂 Wadliwe czy jak? Nie, były w pełni sprawne w doskonałym stanie! Sprzedawca chciał sprzedać całe, oczywiście z opcją by kupujący po nie przyjechał, bo takie trumny wysłać to masakra. Z tego co pamiętam był z Wawy, czyli nie jakieś zadupie do którego nie wiadomo jak trafić. Kilka miesięcy je sprzedawał, zjeżdżał z ceny, nie było chętnych. W końcu rozmontował i pogonił za 500zł by choć trochę odzyskać. Sam nie wierzyłem, byłem pewny że jakieś felerne, takie same komentarze pod postem sprzedaży leciały. Sprzedawca zarzekał się że były całe. @mol01 Normalnie akcja jak na tej Twojej giełdzie 😅
  3. Pewnie i warto, tylko trza będzie taką wyprawę z kilkutygodniowym wyprzedzeniem organizować. Wozić 55kg Krella przez Polskę to co innego niż gdy się miało Creeka 4330, brało się go pod pachę i szło na odsłuch kolumienek po różnych salonach audio 😄
  4. Pewnie słuchałeś i wiesz jak to gra. Z tych klamotów vintage ja znam tylko JBLe Decade i te Onkyo, też gdzieś tam przez chwilę Infinity Kappa 7 słyszałem, no i Onkyacze jak za tą, podobną cenę (choć w sumie JBL L36 potrafią być jeszcze droższe) wygrywają. Wiadomo że najlepiej się zapoznać, pojeździć i posłuchać troszkę, ale to już by trza poszukac kto ma takie paczki w PL. Heh, kolega od którego kupowałem KSA ma teraz takie wielkie "pralki" Technicsa na sprzedaż. Akurat od niego to można brać w ciemno, wszystko ma zadbane, przeserwisowane, sprzęt wizualnie i technicznie igła. Ale mniejsza oto, mój stary znajomy z forum który tu już się nie udziela, rozkazał mi brać kredyt i kupować te Techniscy, bo do KSA jak znalazł 😄 Na razie podziękowałem, najpierw remoncik drugi zrobię żeby mi się pomieściły takie szafy w chałupie 😄
  5. Może nie tak do końca, to nie takie proste... Jeden kolega podpowiada mi żeby sprzedać wszystko, tylko Krelle zostawić i kupić jakieś porządne vintageowe, monstrualne kolumny, takie które tylko KSA napędzi, np. jakieś największe możliwe do znalezienia Infinity czy JBLe. Choć na dzień dzisiejszy wolałbym takie najwyższe Onkyo serii Scepter (bo JBLa chyba nie ma OZ z tych wyższych serii), jako że ta marka nie jest tak popularna jak JBL, więc może udałoby się upolować jakieś okazje za grosze. Ale problem w tym, że mi się podobają obie szkoły brzmienia 😉 W sumie w kategoriach audiofilskich Dynaudio brzmią przy Onkyo jak marketowe kolumienki od kina domowego za tysiaka, ot, efekciarskie, nienaturalne brzmienie, no ale metali się słucha na tym o wiele lepiej 😉 Onkyo za to bardzo realistycznie oddają plany sceny jako całość, nic nie pomniejszają, nie oszukują, takie brzmienie też jest znakomite i się przydaje, można sobie ocenić jak nagrane są nasze tak pieczołowicie zbierane przez lata zbiory muzyczne 😄 Tak więc na razie zostają obie pary 🙂 Onkyo wymagają remontu, tak więc w wolnych chwilach po pracy będę sobie przy nich dłubał, zawsze to jakaś odmiana po sieciówkach DIY, których narobiłem się tyle że już mi uszami wychodzą 😄 Nie gadaj że takich byś nie kupił, jedna sztuka waży 100kg ! 😄 Model: Scepter 500.
  6. Mam to samo, ale w sumie tak jest zawsze, jak już się zmieni na lepszy dźwięk to ciężko byłoby wrócić do starego, trzeba by się chyba odzwyczaić i parę lat niczego nie słuchać (ale to chyba już gorzej jak nie jeść, no i na końcu śmierć gorsza od głodowej) 😄. Przepiąłem w końcu z powrotem na Dynaudio, no i znalazłem w czym Dynki są bezkonkurencyjne. Teraz lepiej rozumiem dlaczego dawno temu po 3 latach szukania kolumn do kupienia padło właśnie na Dynaudio. Bardzo lubią surowe realizacje, tzw lo-fi. Mianowicie jak płyta sucho i jasno nagrana, tam gdzie nie ma niskiego basu by leciał z dziury, wtedy jest miazga, Dynki są szybsze i precyzyjniejsze od Onkyo. Z podobnych, ale nowszych konstrukcji podobały mi się też Harbethy 7ES-3, wszystko grały super poza... metalem, tutaj znów Dynki wygrywają szybkością. Np. taki heavymetalowy Warlock - Hellbound z 1985, brzmi dosłownie tak: Rok 1985. Doro (wokalistka) powiedziała gdzieś między trzecim piwem a skrętem: - Ej chłopaki, dawajcie nagramy czadowy metal. - Ale Doro, nie mamy gdzie, trzeba by jakieś studio poszukać... - Eee, tam, dawaj tutaj w garażu u starych nagramy, weź te wytłoczki po jajkach ze śmietnika, wygłuszymy trochę w środku i jazda. - Ale kto nam to zmasteruje ? Trzeba kompresory dowalić by na empetrójkach małolatom grało. - Przecież empetrójki i loudness wymyślą dopiero za 20 lat, dawajcie lecimy bez kompresorów, to co wyłapią mikrofony zarejestruje się na szpule, a potem da się do tłoczni winyli i będzie album jak ta lala. No i nagrali, i brzmi to jak na żywo, tylko że jak na żywo z garażu nie ze studia 😛 Mam ten album w formacie vinylrip 24-192 i brzmi zdecydowanie lepiej, a na pewno realistyczniej niż jakiekolwiek tak zachwalany album Toola !!! 😄 Tylko oczywiście to nie jest grzeczny, gładki dźwięk, są świsty, charczenia, brudy, normalnie jakby oni sobie jam session nagrywając to urządzili i potem bez czyszczenia studyjnego wydali. Z ciekawości wrzuciłem inne albumy do porównania. Kim Wilde - Select (1982) oraz Depeche Mode - Violator (1990), oba vinyl-rip, ta sama sprawa. Select choć czasem świszcze i kłuje bardziej mi się podoba niż przesłodzony do mdłości Violator (zresztą mój ulubiony album Depeszów to: Some Great Reward, czyli realizacja podobna jak Select). Dokładnie o taki efekt mi chodzi, podążam właściwą ścieżką dostrajając sprzęt, czyli mają grać 80's + hard&heavy, oraz "garażowe", jak dla mnie najbardziej realistyczne realizacje, a resztę puszczam do kotleta więc się nie liczy 😉 W porównaniu z Onkyo, na Dynkach jest ewidentnie podbity, efekciarsko i nieaudiofilsko średni/wyższy bas = jest prawilne, twarde łupanie, że aż w skroniach pulsuje 😄 Baa, ostatnio nawet sobie je na subie podkręciłem, mianowicie zmieniłem odcięcie na wyższe, z 40Hz do 54Hz (tak wykalkulowałem z pomiarów częstotliwości dla 72SE jakie robili w labolatrorium w "Audio") 😉 Nie ma mowy o nudzie, jest raczej tak bardziej koncertowo, czyli albumy niby nagrywane w studio a brzmią jak live 😄 No i oczywiście prawilnie jak po heavymetalowym koncercie, po trzech godzinkach takiego czadowania pulsuje w skroniach od łupania ! Gdyby nie pulsowało złożyłbym reklamacje do Krella !!! 😛 Wracając do cytowanego wpisu kolegi, u mnie wycofanie średnicy ratuje większość tej muzyki lat 80tych, tak więc Rotel który nigdy jej nie żałował, raczej już nie wróci... Tak więc zgadzam się, choć może od drugiej strony, a więc nie tyle że Rotel to nuda, co raczej za dużo dobrego (średnicy) i zamiast przyjemnego pulsowania w skroniach pod koniec odsłuchów, jest dokuczliwa migrena 😄
  7. A więc może tak jak u mnie ? Dedykowany salon 😄 Możesz kiedyś spróbować zapytać żony, może da zielone światło na taką zmianę użytkowania salonu, np. w zamian za pozwolenie wolnego wyboru kosmetyków 😄 PS. Zazdroszczę żon które również mają bzika stereo i tylko poganiają mężów by robili im remonty pod akustykę pokoju, dedykowane instalacje zasilające audio, czy by budowali po piwnicach i garażach nowe ustroje akustyczne 😄 Wiem że rzadko, ale i takie się trafiają 😉
  8. A ja już jestem na końcu audiofilskiej przygody. Skończyłem na etapie dzielonego Rotela z Dynaudio, bo gdyby Rotel się nie popsuł pewnie zamiast Krella kupiłbym więcej HDD do serwera, albo nowy rower, albo gdzieś zainwestował oszczędności 😄 Zaś po powiększeniu pokoju kupiłbym po prostu większe Dynaudio 🙂 Teraz to przynajmniej wiem że muszę jeszcze zbierać na fotowoltaikę żeby słuchać całkowicie za darmo 😄 A jak już będzie free prąd, to może jakaś zabawa z dwoma KSA-200B jako monobloki ? Potem największe możliwe do kupienia na rynku Infinity i nie powinno być kartonu na basie 😄 (... oczywiście teraz to przesadzam, już by mi się nie chciało, wolę nowy rower 😄). To że z małej membranki to nie słuchanie wiedziałem już 10 lat temu, jak bawiliśmy się z qmanem JBLami Decade z lat 70-tych 😉 Aha, oczywiście zdaję sobie sprawę że nie każdy ma dedykowany do stereo pokój, gdzie po prostu cienki słupek w stylu Audio Physica nie wygląda poważnie 😉 Też zdaję sobie sprawę że teraz jest taka moda na te cienkie słupki i że niby to wygląda ładnie... Może też i zdanie żony często przeważa, bo taki słupek w sumie wygląda i idealnie nadaje się jako wolnostojący kwietnik 😄
  9. Audio Physic ? Znów te brzydkie, cienkie słupki do kina domowego ? 😛 Jeśli miałyby być nowe, to paczki już wybrałem jakiś czas temu: Dynaudio Contour 60. Podwójne 24cm powinny zamknąć sprawę basu na dobre, tym bardziej że wg recenzji reszta, czyli góra i średnica zostały Dynkowe jak lubię, tylko basior zmienił się z burczącego na wykopiasty 😉 Choć nie ukrywam, że wolałbym na dzień dzisiejszy iść prosto w OZ. Z nowych rzeczy więc chyba tylko DIY. Z vintage najchętniej spróbowałbym Infinity RS IIIB (te co kiedyś kosztowały tyle ile dom, obecnie do dostania za grosze bo mało kto ma czym je napędzić), w sam raz trudne obciążenie co by KSA się nie nudził 😉 Prawilne trzy drogi z wstęgą na górze, a na basie zdwojone 25,4cm w OZ 😉 Aha, oczywiście sub i tak zostanie, ewentualnie wymieni się go na lepszy. Aktywna regulacja dołu niezastąpiona gdy jest się melomanem i słucha skrajnie różnie nagranych albumów 😄
  10. Tak to też prawda. KSA daje duuuużo basiorka, ale we wszelkich odmianach, jest zarówno twarde łupanie jak mięciusia podusia, ważne że zawsze 100% kontroli 🙂 To też pasuje z subem, bo nigdy nie mam tak że bas z suba zagłusza mi bas z kolumn głównych (zwłaszcza na moich jaśniejszych nagraniach). Przypomniało mi się granie Paradigm Studio 40v2 co je miałem kiedyś, zasilane wysokimi Rotelami RC/RB-990BX w porównaniu z podłogowymi Dynaudio 72SE. Na Paradigmach był taki jednobarwny, twardy, suchy bas, ale o dziwo o znacznie gorszej kontroli niż ten bardziej miękki, barwniejszy, głębszy bas z Dynek. Na podłogowych 72SE prowadzenie, czytelność basu były o niebo lepsze, jak na tamtejsze warunki oczywiście. Z tymi Paradigmami to był taki eksperyment, bo w sumie całą elektronikę i kable miałem wtedy strojone do podstawkowych Dynaudio Audience 52SE (tu były dopiero dramaty z basem, ale tak wyczytałem z "mądrych" rad na forum, mały pokój = małe kolumienki, teraz wiem że nigdy więcej malutkich kolumienek grających głównie basem z dziur!). Wracając do Krella, też pewnie dlatego ten KAV dobrze się zgrywa z subem, w końcu sygnał na suba idzie kolejno: DAC Hegel (a mój HD11 po XLR utwardza bas) -> Nordostem Blue Haven (ewidentnie twardy bas) -> KAV (twarde łupanie na basie) -> kabelek Y Melodiki (tani ale o pełnym brzmieniu, chyba jedyny cieplejszy element w tym łańcuchu który może zaokrąglać i zmiękczać, bas ma jednak dalej mocny i wyraźny) -> sub RELa OZ (właściwie nie subwoofer, a muzyczny, aktywny moduł niskotonowy) = wzorowa kontrolna i konturowość i szybkość najniższego pasma, zero dudnienia i buczenia znanego z subwooferów do kina domowego, nawet przy "nieprzyzwoicie" mocnym odkręceniu 🙂
  11. Widzicie koledzy, wszystko kwestia akustyki i preferencji muzycznych. W ustawieniu takim jak moje, czyli kolumny na dłuższej ścianie i to jeszcze ze sporym skosem, bas zawsze będzie rozjeżdżał się na boki. Tak więc ja przede wszystkim ustrojami basowymi walczę by wygonić go z rogów, spod ścian no i walczę by likwidować mody osiowe pomieszczenia. Jak już uzyskałem w miarę równo grający bas w miejscu w którym siedzę, a więc "wygoniłem" go z rogów pomieszczenia i spod skosu, to naturalnie uległ on osłabieniu. Zobaczymy jak będzie po drugim remoncie powiększania pokoju, ale do tego się zabiorę trochę później, bo muszę nazbierać funduszy. Trzeba całą ścianę 5 metrową pomiędzy salonem a sypialnią zburzyć i na nowo postawić metr dalej. Sub chodzi u mnie CAŁY CZAS 😜 Oczywiście raz ciszej raz głośniej, zależy od nagrania. Nawet jak chodzi cichutko to bardzo ładnie poprawia przestrzeń (ten REL to dla mnie najbardziej trafiony zakup audio jakiego dokonałem w życiu, pod względem efektu do wydanych pieniędzy). Generalnie ja słucham w większości lat 70-80tych, są to bardzo dynamiczne, ale rozjaśnione nagrania, raczej z mocniejszą średnicą niż basem. Mocniejszy bas przywraca im równowagę tonalną. Na obecnych kolumienkach Onkyo z 1980r. taki Helloween (japan vinyl rip) brzmi lepiej niż współczesny Tool 😉 Ostatnio też znalazłem taką kapelę Rock Goddess, standardowe, hardrockowe trio, z tym że Pań 😉 Album tytułowy z 1983r., dla mnie jeden z najlepiej brzmiących rock-metalowych albumów jakie ostatnio słyszałem 😉 Ale jeśli chodzi o łupiący bas to zgadzam się, na Toolu czy innych przesterowanych współczesnych nagraniach jest takie zjawisko. Baa, czasem nawet vinyl rip nie ratuje sprawy, taki już jest oryginalny master tego w studiu. Te albumy są tak inaczej (dla mnie fatalnie) nagrywane że tam wszystko jest nienaturalnie powiększone. Jakbyście łeb wsadzili nie tylko do bębna basowego, ale jeszcze do pieca gitarowego i do gardła wokalisty 😜 Wtedy faktycznie łupie w skroniach, ale nie tylko bas a wszystko 😕To jest mastering robiony na ipody, mp3ki, czy może maksymalnie na małe kolumienki wielkości pudełek na buty z 13cm "niskotonowcem" i 13cm bass reflexem 😜 Na szczęście zdarzają się i perełki, np. Wilson ostatnio zremasterował mój ukochany Yes z zachowaniem ducha orginalnego masteru 😉 Brzmi po prostu jak oczyszczony z brudów oryginał, pierwotna dynamika została zachowana.
  12. Wiem, widziałem takie patenty, na razie jednak poprzestanę na wyższych podstawkach. Przed chwilą przytachałem z dworu jeszcze dwa betonowe bloczki, teraz jest idealnie 🙂 Zjem obiad i posłucham jak teraz gra. A co do rezonansów na średniotonowym, ta aluminiowa obręcz na jakiej przymocowana jest cewka była lekko wykrzywiona, najprawdopodobniej przez to gdzieś ocierała. Na razie na oko ją naprostowałem ręcznie, ale pewnie będzie to trzeba zrobić dokładniej. Średniotonowy jest w 100% rozbieralny, banalny do naprawy gdyby była taka konieczność. Kopółka tekstylna, ale nie mam pojęcia z czego zrobiona. Chyba podobny patent jak Dynaudio, bo jakąś lepką substancją nasączona. Marka Onkyo, made in Japan, zero chińszczyzny 😜 (choć kolumny z napisami po niemiecku, bo robione były na ten rynek).
  13. Jakieś tekstylne, ale grają o wiele jaśniej niż Dynkowe. Na pewno muszę mieć wyższe podstawki, bo identycznie jak w JBL L36 Decade co miałem kiedyś pożyczone od qmana, ogromne znaczenie ma na jakej wysokości względem uszu słuchającego są głośniki. Wydaje mi się że przy mniejszych odległościach powinno to być mniej więcej pomiędzy wooferem a średniotonowym, nie jak jest ogólnie przyjęte na wysokości wysokotonowych. Całe szczęście podczas remontu który teraz robiłem, korzystając z postoju od pracy związanego z pandemią, okazało się że mogę jeszcze powiększyć pokój. Konstrukcja domku pozwala zburzyć tą długą ścianę za sprzętem i kolumnami, łącząc salon z sypialnią 😉 Ale to już więcej roboty, większy koszt, dlatego najpierw muszę wrócić do pracy by zarobić więcej kasy 😜
  14. Pierwotnie do spawareczki Krella miały być podłogowe, wielkie Infinity, ale "na próbę" postanowiłem kupić coś podobnego, tylko tańszego. Onkyo SC-90 MkII, jak widać w trakcie renowacji. Niestety okazało się że jeden średniotonowy czasem wpada w jakiś dziwny rezonans, trza go będzie sprawdzić, poza tym chyba skrzynki się rozszczelniły. Zaglądałem też do środka i trza wymienić okablowanie bo tam są jakieś śmieszne cienkie druciki. Wytłumienie w środku też tragiczne, tzn, taki standard by chyba wtedy, czyli nawrzucane tej waty szklanej w workach bez ładu i składu, przez to słychać że skrzynka czasem dudni... A mimo tych wad teraz się zastanawiam... czy nie sprzedać Dynek 😄 Dokładnie tego się spodziewałem po tych Onkyo, bo to jakoby kopie Studio Monitorów od Yamahy. Dość jasne, bardzo szczegółowe, właśnie takie monitorowo-studyjne granie. Ale muza rozrywkowa lat 80-tych brzmi kapitalnie. To co na pewno jest gorsze niż w Dynkach, brak ocieplenia, osłodzenia barwy, jest przede wszystkim przejrzyście, szybko, twardo i dobitnie. Ale barwa wydaje się jednak naturalniejsza. Tylko że to absolutnie nie jest nieprzyjemne, analityczne granie, bo nie brakuje mięcha i wypełnienia. Zresztą nawet jak wkradają się ostrości, np. ładnie można wyłapać nosowość wokali, to potencjometry są błogosławieństwem. Ile ja się musiałem nagimnastykować na Dynkach żeby było wystarczająco dużo wysokich, jednocześnie bez jazgotu wyższej średnicy. Tutaj sobie na potkach podkręcam wysokie, ściszam średnie i zapominam o kablach 😛 Ten wielki woofer robi robotę ! Jak się nasłucham tych Onkyo parę tygodni to nie wiem jak ja wrócę do śmiesznych 18stek w Dynkach. Jest potęga i pier...nięcie. Sub zbędny, no chyba że jako delikatna korekta dołu na albumach gdzie jest go mało. No i nareszcie bas z kolumn mi nadąża za basem z suba, bo oba OZ 😍 Jest też dokładnie to za co od razu pokochałem stare JBLe kiedyś pożyczone od forumowicza qman. Wielkie źródła pozorne, grają bardziej plamami niż punktowo jak z tych śmiesznych 18stek Dynaudio, ale właśnie to jest o wiele bardziej naturalne dla mnie. Jest impuls i kop, spawara Krella robi robotę 😁 Jedyna wada, zresztą identyczne zjawisko było na JBLach qmana, mianowicie wielkie woofery wymagają odsunięcia od miejsca gdzie się siedzi, czyli mogę zapomnieć o ustawieniu audio physic = kolumny na środku pokoju. Nawet odsunięte dość daleko dają efekt latarki, czyli przez to że bas nie ma się gdzie rozpędzić, słychać go na określonej szerokości i wysokości. Np. te podstawki które na szybko zmajstrowałem są za niskie, najlepiej się słuchało siedząc na podłodze 😂Parę fotek ślę. Jak widać na ostatnich, przy tych Onkyo, Dynki wyglądają jak śmieszne zabawki od jakiegoś kina domowego 😂
  15. KAV-280p Idealnie wpasował się w system 🙂 Oczywiście brzmieniowo nie stylistycznie 😛 Choć w sumie swoim bardzo dynamicznym, szybkim, konturowym, przestrzennym charakterem nadał blasku muzyce, niemal identycznie jak srebrnym blaskiem lśni jego obudowa 😛Wcześniej, bez pre (głośność sterowana z kompa) było ciut za ciemno, zaś Rotel RC-990BX zbyt dosładzał, przy okazji zbyt bardzo eksponując wyższą średnicę bez ruszania góry. KAV-280p nadał życia systemowi, dźwięk przyspieszył, basior stał się konturowy i kopiący, utwardzony jak chciałem. Góra bardzo zyskała na barwie i blasku, a już myślałem że po prostu znudziła mi się ta, ponoć jedna z najlepszych na świecie tekstylnych kopułek Dynaudio Esotec i wolałbym coś metalowego 😄 Tymczasem teraz dopiero słychać że góra to naprawdę nie jest konik Rotela 😉 Średnica neutralna, a nawet lekko cofnięta co ostatnio bardzo polubiłem, sprawdza się idealnie w moim "krzyczanym" metalu i rocku, bo nie wywala wokali na twarz. Z tym że KAV-280p to ewidentnie jest to klocek typu: kochasz albo nienawidzisz. Rewelacyjnie się na nim młóci heavy/hard, przy czym im szybszy kawałek tym zyskuje na jakości. Ale jak ktoś szuka audiofilsko wyeksponowanej średnicy, która sprawdza się przy spokojniejszych, śpiewanych cicho/średnio, niską barwą jazzowych wokalistkach, to zdecydowanie nie ten adres ! Basior również będzie kopał twardo, co ciekawe jednak nie jest to wypchane, efekciarskie brzmienie jak np. Rotela. Nie wiem jak jest to zrobione, to chyba ten geniusz hi-endowych konstrukcji, jest bardzo dynamicznie, przejrzyście, konturowo, a mimo wszystko kulturalnie ze sceną ładnie cofniętą i zachowaną głębia i separacją, zero jazgotliwości. Ale dźwięki są bardzo wyraźnie podkreślane, grubszą, ostro rysowaną kreską. Jak to ładnie zresztą opisał kolega mol01, że przytoczę, KAV-280p: "nabija muzykę". Czyli dźwięki są mocniej niż zwykle artykułowane, bardzo poprawia to atak, dynamikę, szybkość narastania i wygaszania. Pewnie gdybym miał inne kolumny niż Dynaudio mogłoby być tych dobroci za wiele, ale z gęstymi, mięsistymi, dobarwionymi Dynkami jest idealnie 🙂 Dla eksperymentu kabelkowego, bo akurat nie miałem drugiej pary na XLRach, za rewelacyjny AriniAudio RCA spróbowałem kabelka z segmentu pro, ponoć całkiem dobrego mikrofonowego Die Hard DHG240LU1 XLR, no i... brzmienie siadło co najmniej o klasę 😄 Nie wiem, może kabelek musi się jeszcze wygrzać, ułożyć czy coś, ale siadł cały atak basu, reszta jest sucha i metaliczna, jedynie co uległo poprawie to znów uwidoczniła się wyższa średnica (cofnięta na Arini, było to specjalnie strojone pod Rotela), góra również jakby wyraźniejsza, tylko że metaliczna. Wpięcie między dac - pre wyższego jakościowo Nordosta Blue Heven, sporo jednak "ratuje". Ewidentnie połączenie źródło - pre jest bardziej krytyczne niż pre -amp. Eh, a już myślałem że dam radę "oszukać" system i iść na skróty, ale z tak przejrzystymi, niewybaczającymi błędów Krellami chyba się nie da... Kabelek specjalnie wybrałem akurat ten, nowy kosztuje jakoś 160 zł, dokładnie 10x mniej niż Nordost Blue Heven: nowy 1600 zł. Jeszcze warto dopisać że kolega mol01 podejrzewał że z KAV-280p system będzie grał dalej za ciemno (jak z RC-990BX), całe szczęście jest idealnie, myślę że sporo tutaj dobrego robi wspomniany Nordost, który bez wątpienia jest kabelkiem rozjaśniającym (m.in. dlatego właśnie wybrałem akurat ten model, a nie wyższe, grające bardziej liniowo).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.