Jump to content

dong

Użytkownicy
  • Content Count

    2559
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

268 Bardzo dobry

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. dong

    KLIPSCH club

    1. U mnie Heresy III grały zdecydowanie lepiej na standach (i to roboczych, w postaci niskich taboretów). Ale może to zależeć od akustyki pomieszczenia, no i nie należy przesadzić z wysokością. 2. Pokój duży być nie musi, ale może. W dobrze wytłumionych 27 mkw. dawały radę bez wysiłku, w nieco większym też pewnie jeszcze nie zginą. W małych nie próbowałem - przypuszczam, że 12-14 mkw. to minimum, żeby nie musieć bardzo kombinować z ustawieniem / adaptacją. 3. Dobrze grają po cichu. A Forte jeszcze lepiej. W zakresie, który odtwarzają, oba modele są generalnie bardzo liniowe.
  2. Gatunkowo to jest klasyka, tyle, że tzw. salonowa, o niewielkim poziomie trudności wykonawczych - gatunek całkiem popularny w XVIII i XIX wieku.
  3. Dlaczego nie pasuje? To raczej w tym wątku jest "na gościnnych występach".
  4. A masz którykolwiek z tych boksów Crimsona, czy piszesz teoretycznie? To bardzo rzetelne wydawnictwa. Każde z nich stara się wnieść istotną "wartość dodaną". W przypadku nagrań z pierwszej ery (lata 60/70) są to przede wszystkim niezliczone nagrania koncertowe (niemal kompletna dokumentacja) - niektóre wcześniej nie publikowane w ogóle, albo tylko w formie plików. Z późniejszych okresów oprócz koncertówek dochodzą jeszcze interesujące i unikalne bonusy, jak np. dysk zatytułowany Fragmented (w boksie On (and off) the Road), albo ATTAKcATHRAK (w THRAK BOX). Wkładki pozamuzyczne (książeczki, teksty, ilustracje, reprodukcje, itp.) zawsze są opracowane bardzo porządnie i nieodmiennie ciekawe. O remiksach, materiałach wideo, wersjach 5.1 czy innych "gęstych" nie wspominam, bo są wydawane również w innych formach (tzn. poza boksami). A Heaven & Earth zapowiada się wyjątkowo atrakcyjnie, bo era ProjeKctów choćby ze względu na czysto muzyczną różnorodność to okres wyjątkowy w działalności zespołu. https://dgmlive.com/news/Heaven & Earth Pre-order ReconstruKction & Power W tym temacie popieram Cię w całej rozciągłości! :-) (szczególnie, że sam szperam podobnie, w dodatku wielogatunkowo - prog rock z przyległościami to u mnie w zasadzie margines zainteresowań).
  5. Tu jest dobre źródło informacji: http://www.progquebec.com/artistlist.html Prócz wcześniej wymienionych, od siebie polecam Conventum - obie płyty. I oczywiście Miriodor, przy czym to już późniejsze lata i stylistyka bardziej avant/rio. Ale poszperać warto szerzej.
  6. Te nagrywane czy wykonywane dotychczas pasje Markowe to są bardziej nawet spekulacje niż rekonstrukcje - bazują na założeniu, że Bach (podobnie jak i w wielu innych utworach) wielokrotnie wykorzystywał i dopasowywał do nowych potrzeb fragmenty wcześniejszych kompozycji (arie, chorały itd.). Z tego co pamiętam, z oryginalnej partytury nie jest współcześnie znany ani takt. Na stronie Alia Vox jest zresztą wyłożone (a we wkładce do płyty pewnie jeszcze dokładniej), w jaki sposób Savall podszedł do opracowania pasji: https://www.alia-vox.com/en/catalogue/j-s-bach-markus-passion/
  7. Jeszcze lepszy, choć znacznie mniej znany, jest późniejszy Po co mi ten raj (z 1992 roku).
  8. Powody są dość oczywiste - rachunek ekonomiczny. Pomimo, że wśród tych niewznawianych jest mnóstwo pozycji cenionych i wartościowych, to zarobić na nich na współczesnym rynku muzycznym jest bardzo trudno. Chętnych do wydawania pieniędzy na płyty jest coraz mniej. ECM może wprawdzie uchodzić za krezusa wśród wytwórni niezależnych z ambitną ofertą, ale jest to jednak nisza. Wcale mnie więc też nie dziwi (ale i nie cieszy) forma tych reedycji.
  9. Jeżeli to ma być kontynuacja dotychczasowej serii Touchstones, to ja odpuszczę, nawet gdybym był czymś zainteresowany (już prędzej będę szukał starszych wydań). To bardzo oszczędnościowa edycja.
  10. Przeoczyłeś tegoroczną premierę filmową? ;-)
  11. A kto ustala tę zadaną listę? I jak ona się zmienia z roku na rok?
  12. A czy ktoś z oburzonych raczył zwrócić uwagę, że propozycje z linku Jezza to "Najlepsze utwory XXI wieku", a nie wszechczasów? Wszystkim zacietrzewionym polecam też pełne trójkowe zestawienie (ubiegłoroczne, ale zmiany są kosmetyczne), opublikowane tutaj: http://lp3.polskieradio.pl/_files/top_24.pdf Z artykułu w natemat.pl najbardziej przemyślana wydaje mi się lista Bartka Chacińskiego - i tu warto ją porównać z powyższym PDF-em. I okaże się, że połowa tej dziesiątki w trójkowym topie jednak się znalazła, tyle, że na bardzo odległych pozycjach (najwyżej "Seven Nations Army" - na miejscu 146 - ale zdaje się, że raz nawet zmieścił się w "setce"). Układ listy radiowej pokazuje przede wszystkim, kto dzisiaj słucha Trójki (a dokładniej, komu chce się głosować w takim plebiscycie). Temat specyficznego wyprofilowania gustu gawiedzi przez radiowych prezenterów (głównie w latach 80-tych i 90-tych) był omawiany niejednokrotnie - nadreprezentacja różnych Dire Straits, Stingów, Freddych, Marillionów, kamandy Pinka Fłojda i ich epigonów; to, że sumaryczna liczba utworów w pierwszej setce artystów takich, jak Elvis Presley, Chuck Berry czy Ray Charles wynosi zero (słownie: zero); to, że jedynym kawałkiem Rolling Stones w tej setce jest ckliwa berbelucha (uwielbiam to określenie autorstwa któregoś z redaktorów dawnego Non Stopu) Angie, a takie Satisfaction pokutuje gdzieś na 124; śladowa obecność muzyki czarnej czy amerykańskich gigantów (Beach Boys, Neil Young, Frank Zappa, Joni Mitchell...), itd., itp. - to się zmieni pewnie dopiero wtedy, gdy pokolenie odejdzie. Jeśli listę Rolling Stone'a: https://www.rollingstone.com/music/lists/the-500-greatest-songs-of-all-time-20110407 nazwać mainstreamowo-konserwatywną, to nie wiem, jakie określenie wypada przyznać tej trójkowej. :-)
  13. Ponieważ: 1) znaczna część dyskusji w tym wątku odnosi się do takiego właśnie porównania, 2) zostało wręcz zacytowane (niestety zdaje się, że w tych postach, które przepadły na skutek awarii serwera), że w pierwszych wydaniach CD ingerencja inżynierska w materiał dźwiękowy była zazwyczaj najmniejsza, 3) z analizy danych zgromadzonych w Dynamic Range Database wynika, że w jakichś 90+% przypadków zakres dynamiczny pierwotnych edycji jest największy wśród wszystkich wydań cyfrowych, i zazwyczaj najbliższy wydaniom analogowym. Ja tego nigdzie nie twierdziłem - wręcz przeciwnie. Moja teza jest taka (powtórzę): Jeżeli różnica jest duża (między pierwotnym DR, a DR remastera), to nie jest to dobry remaster (choć w dalszym ciągu może pod pewnymi względami brzmieć lepiej, niż pierwotna edycja - jeśli ta była w jakiś sposób skaszaniona). Inaczej pisząc, jeżeli mamy dobrze brzmiący, ale zarazem skompresowany remaster, to mógłby on być jeszcze lepszy, gdyby zachowano w nim pierwotną dynamikę nagrania. I tyle. Zakładając, że nagrań słuchamy na sprzęcie audiofilskim (a na takim forum podobno jesteśmy?), nie widzę żadnych przesłanek, które uzasadniałyby potrzebę dodatkowej kompresji dynamicznej (bo to, że praktycznie każde nagranie komercyjne jest wstępnie kompresowane, żeby w ogóle nadawało się do domowego odsłuchu, to chyba wszyscy wiemy?). Znowu przypisujesz mi wręcz odwrotność tego, co piszę. Przeczytaj mój akapit wyżej.
  14. A zauważyłeś słówko "jeżeli"? Jeżeli pierwotne wydanie CD było skompresowane, to jest możliwy remaster, który odtwarza oryginalną (czytaj: większą) dynamikę nagrania. Stwierdzenie nie odnosi się do żadnej konkretnej płyty.
  15. To jeszcze raz: nie wymaga remiksu, jeżeli pierwsze wydanie było skompresowane. Wtedy wystarczy przywrócić oryginalną dynamikę mastera. Co prawda z pamięci nie przytoczę żadnego takiego przypadku, ale nie wątpię, że istnieją.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.