Jump to content

palton

Użytkownicy+
  • Content Count

    5873
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

palton last won the day on May 5 2014

palton had the most liked content!

Community Reputation

1629 Audioholik^2

Metody kontaktu

  • Skype
    Robert Trz

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    Audio, koszykówka, żeglarstwo.
  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

69428 profile views
  1. Zacznę tradycyjnie od podziękowań dla Dawida Skrzypczaka za wymierne wsparcie forumowiczów związanych z forumowym diy, a także dla organizatora wystawy Adama Mokrzyckiego, forumowego Elberota, za umożliwienie pokazania światu niekomercyjnych urządzeń audio. Przed napisaniem tego tekstu sięgnąłem pamięcią do poprzednich lat. Gdy osobiście organizowałem nasz forumowy pokój starałem się skrupulatnie opisać wszystkie urządzenia, oraz przedstawić ich konstruktorów. Można było śledzić nasze poczynania krok po kroku, zobaczyć zmagania i rozterki związane z wyborami jakie przed nami stały. Ciężko było wybierać pomiędzy poszczególnymi elementami, bo łączyła nas więź emocjonalna. Później gdy organizację przejął @Tomek 1685, mogłem roztrząsać kwestie związane z samą ideą diy, oraz sposobem jej pokazania szerszej publiczności. Było sporo pomysłów, jednak zwyciężył ten, który od początku uważałem za słuszny, czyli prezentowanie najlepiej dobranych ze sobą komponentów. Urządzenia mniej pasujące do reszty stanowią ekspozycje stałą. Po dwóch kolejnych latach Tomek poczuł się spełniony w swojej roli i zrezygnował na rzecz innych. Problem w tym, że nie było chętnych do podjęcia się tego niełatwego zadania. Muszę powiedzieć, że jest to rola niewdzięczna, wymagająca twardego charakteru i kosztująca sporo zdrowia oraz czasu. Tak więc niezmiernie się cieszę, że znalazł się człowiek, który zdecydował się to pociągnąć dalej. @Seyv (Seweryn), bo o nim mowa, przejął pałeczkę i zrobił to w naprawdę świetny sposób. W pokoju zabrzmiała muzyka wysokiej próby. Słyszałem dwa systemy i oba prezentowały się bardzo dobrze na tle komercyjnych prezentacji. Nie będę tu opisywał składowych dźwięku, nie o to w tym wszystkim chodzi. Nie musimy ścigać się z nikim, a mimo to, lub właśnie dlatego, udaje nam się osiągnąć tak dobre brzmienie. Czytam poprzednie zdanie i uśmiecham się pod nosem, tak, tak, wciąż czuję się częścią zespołu, stąd wkradło mi się słowo „nam”. Tak widać ma być, więc niech zwrot ten pozostanie na swoim miejscu. Wracając do Seweryna i pozostałych członków zespołu powiem krótko w imieniu wielu osób, dzięki chłopaki, dobra robota! To co uderza mnie gdy myślę o forumowym pokoju, to przyjaźnie jakie się nawiązały pomiędzy jego członkami. To naprawdę jest wartość sama w sobie, ważniejsza niż dźwięk czy ciepłe słowa zwiedzających. Jasne, że to ostatnie buduje człowieka, ale trwa to tylko chwilę, przyjaźnie pozostają na lata. Wiem ilu z nas ma kontakt ze sobą, telefonuje a także się odwiedza. Wciąż trwa wymiana wiedzy, ale są to także kontakty towarzyskie. Po prostu spotykają się podobne osobowości, nadające na tych samych falach. To uważam za najcenniejsze. Widziałem osoby które po raz pierwszy brały udział w tej zabawie, nieśmiałe, pełne obaw o to jak zostaną odebrani. Później obserwowałem jak rosną, nabierają werwy, walczą o osiągnięcie wspólnego celu, czyli dobry dźwięk. Często chowające własne ambicje gdzieś głęboko, gdy okazywało się, że ich dziecko nie spasowało się z resztą urządzeń. Niepowodzenie nie gasiło ich, pozostawali na stanowisku nadal nas wspierając, myśląc nad zmianami lub nowymi konstrukcjami które zagoszczą na następnej edycji imprezy. W kolejnych latach ciesząc się ze spotkania, już spokojnie, wiedząc, że będzie ciekawie i konstruktywnie. Najbardziej zaangażowani odwiedzają nasz pokój z nostalgią i zaciekawieniem w kolejnych latach. Mówię wam to wszystko, żeby pokazać jak to wciąga, oraz chcę zachęcić kolejne osoby do uczestnictwa w tej przygodzie. To naprawdę wyjątkowa sprawa, jedna z największych przygód mojego życia. Nigdy nie zapomnę tych wspólnie zawalonych nocy, narad, dyskusji, smutków i radości. I wpisu w pamiątkowej księdze- Sosia 5 lat. Poniżej oddaję głos Sewerynowi, który w tej edycji imprezy znakomicie zarządzał pokojem: "W tym roku udało nam się zebrać i pokazać naprawdę różne konstrukcje. Jeśli chodzi o rodzaje obudów głośnikowych to grały kolumny z bas refleksem, obudowy zamknięte oraz odgrody. Każda z konstrukcji była filtrowana w inny sposób i napędzana innym rodzajem wzmacniacza. Były to autorskie projekty forumowiczów co pokazuje, że DIY nie ogranicza się wyłącznie do klonowania innych i chęci zrobienia czegoś co już istnieje taniej. I tak, grały kolumny tubowe z głośnikiem średnio tonowym w obudowie open baffle ze zwrotnicą wykonaną w technologii DSP napędzane ośmiokanałowym amplitunerem Arcama. System wspierany był trzema subwooferami w obudowach zamkniętych. Kolejną prezentowaną konstrukcją były prawie dwumetrowej wysokości aktywne kolumny w których każdy głośnik był sterowany wzmacniaczem w klasie D. Była to konstrukcja czterodrożna. Trzecim systemem były pasywne kolumny tubowe napędzane lampowym wzmacniaczem na pojedynczej lampie 6S4S. Źródłem sygnału był lampowy dac. Wszystkie lampy w tym systemie to NOSy - większość miała ok 60 lat od daty produkcji. Jako czwarte były prezentowane kolumny typu open baffle wykonane na samych papierowych głośnikach które napędzała 2 W lampa (kolega @zorge może podpowie jakie bo zapomniałem). Jako źródła mieliśmy MacBooka oraz transporty CD które były podłączone do daca za pomocą kabla coaxialnego. Oczywiście mieliśmy również skrzynkę różnych kabli które sprawdzaliśmy we wszystkich systemach jakie grały. Aby zaspokoić ciekawość napiszę, że w każdym systemie ich zmiana była mniej lub bardziej zauważalna." Dziękuję i czekam co przyniosą kolejne lata Robert Trzeszczyński
  2. Nigdy nie słyszałem, żeby sprzet audio oddawał impuls szybciej niż jest on zapisany. Za to wiele razy widzialem na wykresah (np. wodospad) jak długo membrana wygasza sygnał co objawia się spowolnieniem odbieranym przez niektórych jako przyjemniejsze. To jest WADA a nie zaleta. Dokładnie tak jak napisałeś, muzyk wraz z realizatorem tworzą dźwięk, a sprzęt ma go oddać. Przeciaganie dźwięku to odejście od tego co zapisane, czyli mniej doskonałe.Bas wspomnianych kolumn ciągnął się niemiłosiernie na dodatek powracał odbity od ścian co dawało wspomniany wcześniej efekt nakładania się fal. To co mówisz to bzdura, nie poparta w żadnym stopniu techniką, ktora mowi dokładnie odwrotnie. Na koncertach bywam często, na dodatek mam pianino w domu, wiem co to dźwięk bez wzmocnienia.
  3. Są dwie audiofilskie szkoły. Jedni chcą mieć zawsze gładko i przyjemnie, inni tak, jak jest nagrane na płycie. Należę do drugiej opcji.
  4. Pokój diy audiostero.pl na wystawie Audio Video Show 2018 Na wstępie chciałbym w imieniu całej ekipy audiostereo.pl podziękować Dawidowi Skrzypczakowi za wieloletnie wsparcie umożliwiające organizację pokoju diy. Jak co roku podziękowania należą się również Adamowi Mokrzyckiemu, forumowemu Elberot-owi, organizatorowi tej wspaniałej imprezy, za życzliwe spojrzenie na formułę diy. Serdecznie też dziękuję forumowiczom, którzy poddali ocenie swoje pieczołowicie tworzone konstrukcje. Oczywiście szczególne podziękowania kieruję pod adresem Tomka 1685, który w ostatnich dwóch latach świetnie wywiązywał się ze swojej roli organizatora pokoju 410. Chciałbym też pogratulować chłopakom z diyaudio, którzy prezentowali swoje rzeczy za ścianą w pokoju 408. Cieszy mnie, że pasja do audio potrafi łączyć, co potwierdza postawa kolegów z innych for o tematyce audio, którzy zawital w nasze skromne progi. Tym razem nie będę opisywał dźwięku poszczególnych urządzeń, czy brzmienia danych konfiguracji. Słyszałem trzy z nich i każda wypadła dobrze na tle branżowej konkurencji. Jak większość się orientuje, jest to drugi rok z rzędu gdzie ze względu na brak czasu nie byłem organizatorem forumowego pokoju. Myślę też, że przyjęta formuła pokazania jak największej ilości sprzętu a nie tylko najlepiej spasowanych systemów, wyklucza możliwość uczciwej oceny rzeczywistej jakości urządzeń. Zresztą, jakość dźwięku nigdy nie była w naszej zabawie priorytetem. Zupełnie inne rzeczy przyświecały naszej idei i o nich chciałbym tym razem napisać podsumowując ostatnie lata. Od lat powtarzają się te same pytania, o pobudki jakimi się kierujemy przyjeżdżając do Warszawy na wystawę, oraz o sens tego przedsięwzięcia. Prawdą jest, że to spory wysiłek logistyczny oraz finansowy, jednak największym problemem jest konflikt z pracą i rodziną. Dla wystawcy impreza rozpoczyna się w czwartek, potrzebny jest więc urlop. Nie jest też łatwo przekonać drugą połówkę do czterodniowej rozłąki. Wielu powie, po co wyciągam takie rzeczy? Otóż chcę pokazać determinację jaką posiadają ci, których sprzęty później podziwiamy i oceniamy. Krytyka nie zawsze jest rzetelna, często te same osoby co rok negatywnie się wypowiadają, nie mając nic konstruktywnego do powiedzenia. Tak więc pozostaje pytanie- po co to nam? Tutaj nie znajduję łatwej odpowiedzi, ale postaram się pokazać nasz punkt widzenia. Po pierwsze koleżeństwo. Na przestrzeni lat, wytworzyła się spora grupa osób które były związane z pokojem diy audiostereo.pl. Jest to grubo ponad setka osób, które często do pierwszej imprezy po dziś dzień utrzymują ze sobą kontakty. To pierwszy i najważniejszy punkt który trzyma nas przy tym co robimy. Punkt drugi, czyli rywalizacja powoduje, że tak się nie dzieje. Co roku dochodzą do nas nowi koledzy, którzy powiększają nasze grono, więc jest również dopływ nowej krwi. Całość przyjętej konwencji powoduje, że złapaliśmy odpowiedni balans pomiędzy konkurencją a przyjaźnią. Po drugie rywalizacja. Nigdy nie ścigaliśmy się ze sobą czy branżą za wszelką cenę, jednak pewien element współzawodnictwa można było odczuć. To motywuje do tworzenia lepszych, bardziej dopracowanych rzeczy. Często osoby które rywalizowały ze sobą tworząc podobne projekty, wzajemnie sobie pomagały w ich dopieszczeniu. To jest zdrowe podejście do idei diy, która ma być fajną zabawą a nie wyścigiem zbrojeń. Kolejną sprawą jest rywalizacja z pokojem chłopaków z forum diyaudio oraz z branżą. Oczywiście, nigdy ściganie się nie było priorytetem, jednak niezwykle przyjemnie było słuchać pochwały i mniej fajnie słuchać krytyki. Tak więc chcąc nie chcąc, wszyscy staraliśmy się pokazać z dobrej strony. Po trzecie weryfikacja. Cóż, tworząc jakiś przedmiot, trudno znaleźć w sobie obiektywizm. Jedni są zbyt krytyczni w stosunku do swoich „dzieci”, inni czasami zbyt mało krytyczni. Pokazanie swojego projektu na wystawie pozwala na jego ocenę pozostałych członków ekipy a także przez tłumy zwiedzających. Ilość wystawców pozwala na szerokie rozeznanie w jakim miejscu znajdujemy się ze swoim dziełem. Często okazuje się, że nie mamy się czego wstydzić zarówno w stosunku do innych konstrukcji diy, jak i produktów branży audio, innym razem… cóż, trzeba pracować dalej. To bardzo pożyteczna nauka. Po czwarte przepustka. Nie ma nic zdrożnego w pragnieniu połączenia pasji z działalnością komercyjną. Kilku kolegów po pozytywnym odbiorze ich konstrukcji na wystawie, zaczęło czynić kroki w kierunku komercjalizacji a kilku innych wciąż się waha przed tym krokiem. Są przeciwnicy takiego podejścia, mówiący o czystości intencji uczestnictwa w pokoju diy, ja jednak nie popieram tego sposobu myślenia. Cieszy mnie, kiedy komuś udaje się przebić w tej piekielnie trudnej branży. Kibicowałem takim osobom jak McGyver, który w tym roku uczestniczył w imprezie jako wystawca. W poprzednich latach w naszym swoją przygodę pokoju zaczynał piters1986 pokazując prototyp gramofonu który później przybrał formę komercyjną. Również Marcin z Maćkiem z Amare pierwsze wzmacniacze prezentowali w pokoju diy. Nie śledzę dokładnie losów wszystkich którzy przeszli przez nasz pokój, jednak kilka innych osób również macza palce w działalności komercyjnej. Mi pozostaje tylko temu przyklasnąć. Chciałem w tym krótkim artykule podsumować te kilka lat pokoju diy audiostero.pl Nie jest to łatwe, bo każdy ma nieco inny punkt widzenia. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że to były świetnie spędzone chwile, nawet wtedy, gdy kosztowały mnie dużo zdrowia. Nie zawsze było różowo, różne tarcia kreowane przez nieprzychylne nam osoby psuły atmosferę. Jednak zwykle udawało się nam wyjść z tego obronną ręką. W zasadzie zakończyło tą sprawę rzucenie przez nas rękawicy. Proponowaliśmy wynajęcie drugiego pomieszczenia dla krytykantów, wtedy się okazało, że nie ma chętnych… Od tego czasu spokojnie działaliśmy robiąc swoje. Zobaczymy co się wydarzy za rok. Słyszę głosy dochodzące z naszej grupy, że może już wystarczy, że co mieliśmy do powiedzenia zostało przekazane. Nie zgadzam się z takimi słowami. Tyle nowych projektów czeka na ujrzenie światła dziennego, tylu świetnych ludzi pieczołowicie dopieszcza swoje cacka, myślę więc, że nie wolno tego potencjału tak pozostawić. Robert Trzeszczyński
  5. Beonicke... Ok. W takim razie mamy różną definicję muzykalności. Generalnie piszę zwykle o tym co dobre w mojej subiektywnej opinii. Trudno mi jednak się nie odnieść do powyższego komentarza. Cóż, jeśli mam być szczery, to dla mnie omawiany system grał bardzo źle. Dół i niższy środek pasma był całkowicie pozbawiony kontroli. Dźwięk odbity od ścian nakładał się na falę bezpośrednią co wywoływało efekt jakby echa. Jeśli taki dźwięk słyszymy na koncercie to oznaka, że jest on źle nagłośniony i/lub jest zła akustyka. Dla mnie klapa całkowita.
  6. Dokładnie kolego, miałem takie same odczucia o czym napisałem w relacji- link podawałem wyżej.
  7. Zobacz cały artykuł
  8. Zanim usiadłem do napisania tego tekstu przeczytałem najpierw swoją relację z poprzedniego roku. W tym momencie zrozumiałem, jak karkołomne mnie czeka zadanie … Zadałem sobie pytanie, jak być w tej sytuacji oryginalnym, jeśli po raz kolejny z rzędu najbardziej podobały mi się prezentacje tych samych wystawców, a ogólne wrażenia z wystawy pozostały niezmienne? Cóż, pozostaje mi więc się powtarzać, nie ma sensu silić się na oryginalność. Tak więc ponownie napiszę, że wystawa zachwyca rozmachem, jest coraz bardziej dopracowana i ciekawa dla audiofila, ale również zwyczajnych śmiertelników. Prezentacje na Stadionie Narodowym podniosły wysoko rangę imprezy i przyczyniły się do większego jej rozgłosu. Zauważyłem, że to nie jest już wyłącznie impreza dla wielbicieli dobrego dźwięku, ale także dla osób szukających nowinek, gadgetów i innych ciekawostek. Myślę, że pomału będzie to skutkowało powrotem mody na audio, choć zapewne w nieco innym wydaniu. Widać gołym okiem, że impreza staje się modna i staje się punktem obowiązkowym dla osób lubiących „bywać”. Na korytarzach można było usłyszeć rozmowy o wystroju pomieszczeń, o zastosowaniu odpowiedniego oświetlenia dla efektownego wyeksponowania urządzeń. W Sali Nautiliusa, szef firmy Robert Szklarz długo opowiadał o ciekawie zaprojektowanych meblach takich jak specjalny stolik, na którym możemy postawić ulubionego drinka, czy o ustrojach akustycznych pokrytych maskującą tkaniną imitującą obraz. W pomieszczeniu RCM można było zobaczyć świetnie wykonane i pięknie wyglądające rozpraszacze akustyczne firmy mojego przyjaciela, którym jest Cezary Woś z Acoustic Manufacture. Panele musiały być piekielnie pracochłonne, ale efekt końcowy jest taki, że zachwycały wyglądem. Widać, że design w audio staje się coraz ważniejszy, a producenci przywiązują do tego dużą wagę. Jeszcze nie tak dawno liczył się głównie dźwięk. Dzisiaj wygląd i funkcjonalność zaczynają dominować, co powoduje, że żadna poważna firma nie pozwala już sobie na wypuszczenie na rynek produktów „pachnących garażem”. Pomału odchodzą do lamusa siermiężnie skręcone obudowy urządzeń, czy nieciekawie wyglądające czarne skrzynki obudów kolumnowych. Widać dążenie do odmienności w formie, chęci wyróżnienia się z tłumu. Dzisiaj technika umożliwia to co kiedyś byłoby zbyt czasochłonne, a wręcz niemożliwe do wykonania. Do niedawna uśmiechałem się nieco pogardliwie widząc takie próby, dzisiaj jednak całkowicie zmieniłem zdanie. Jeśli głośniki w formie muszelek czy kwiatków spowodują dotarcie do szerszej grupy odbiorców, a gramofony z lewitującymi talerzami czy bajeranckim podświetleniem przyczyniają się do większej atrakcyjności naszego hobby, to trzeba temu przyklasnąć. Audiofast Stadion Narodowy w sali TVP3. System ten został zbudowany z kolumn Wilson Audio Alexx, wzmacniacza D’Agostino Relentles i źródła DCS Vivaldi, a całość została połączona kablami Shunyaty. W poprzednim roku przyznając temu systemowi pierwszą nagrodę, chwaliłem dźwięk wydobywający się z przetworników Alexxów. Tym razem chwalić to za mało. Uczciwie powiem, że nigdzie jeszcze nie słyszałem dźwięku tak wysokiej próby. Nigdy bym też nie pomyślał, że stanie się to na wystawie audio. Nie znalazłem absolutnie żadnej wady, nic co by pozostawiło negatywny ślad. Zawsze byłem ostrożny, jednak tym razem pozwolę sobie rozpływać się z zachwytu. Trudno mi dzielić pasmo na poszczególne zakresy by je omawiać, ponieważ dźwięk był całkowicie spójny, energetyczny i detaliczny od samego dołu do góry, posiadał znakomitą fakturę i rozciągnięcie. Instrumenty cechowała niesamowita namacalność i powietrze, posiadały swoje miejsce na scenie i były rozstawione na dużej przestrzeni. Utwory muzyki klasycznej pokazały rozmach dużej orkiestry, a jednocześnie precyzję w odwzorowaniu jej poszczególnych składowych. Zadziwiające, że nic nie było posklejane, z łatwością można było usłyszeć poszczególne elementy. Powiedzieć, że dzwoneczki i talerze były dźwięczne, błyszczące, wielobarwne i czytelne to stanowczo za mało. To były dodatkowe wydarzenia, na które czekałem słuchając utworu. Nie dominowały, ale gdy nadszedł ich czas, pokazywały swą szlachetną naturę. Skrzypce wiodły swą pierwszoplanową rolę, gładkie, wibrujące esencjonalne dźwięki które się z nich wydobywały zostały oddane z całą intymnością z jakiej jest znany ten instrument. Nie spodziewałem się ,że tak się zadurzę, że cokolwiek jest jeszcze mnie tak zadziwić. Cóż, tak naprawdę teraz czuję smutek, bo bez wygranej w lotto, taki sprzęt zawsze będzie całkowicie poza moim zasięgiem. W zasadzie mógłbym się ograniczyć do opisu tego systemu, ponieważ dystans dzielący go od kolejnych był w mojej subiektywnej ocenie kosmiczny. Tradycyjnie wymieniam kilka pokoi, więc oto kolejne lokaty mojej subiektywnej oceny. Audio-Connect/Albedo Hotel Radisson Blue Sobieski, sala Hetman I i Hetman II Wzmacniacz lampowym ARS-SONUM Filharmonia, kable sygnałowe ALBEDO Monolith Reference i kolumnowe: ALBEDO –Metamorphosis. Transport CD Aqua Acoustic -La Diva + dac Formula. Kolumny Diapason ASTERA, KARIS III i Adamantes V. Kable zasilające ALBEDO Gravity I i Gravity II Od kilku lat zadziwia mnie jak udaje się Grzegorzowi Gierszewskiemu sztuka uzyskania dobrego dźwięku w trudnych hotelowych warunkach. W Salach Hetman I i II zajmowanych przez Audio-Connect słyszałem na przestrzeni lat wiele różnie skonfigurowanych systemów audio. Nigdy nie słyszałem żadnej wpadki, co dziwne, pomimo całkowicie różnych konstrukcyjnie urządzeń i kolumn, zawsze dźwięk jest dość podobny. Przewijają się wzmacniacze lampowe i tranzystorowe, kolumny małe i duże, sprzęty dość tanie i drogie, a uzyskany efekt pozostaje na wysokim poziomie. Cóż, pozostaje mi pogratulować i po raz kolejny wyróżnić Grześka. Brawo! RCM Audio W Sali Azalia 1 można było zobaczyć kolumny Gauder Darc 100 (premiera topowego modelu), elektronika Vitusa, oraz gramofon TechDAS. Akustykę poprawiały wyżej wymienione dyfuzory Schroedera krajowej produkcji Acoustic Manufacture. Hmm, cóż mam powiedzieć… zdaje się, że po raz pierwszy wyróżniam system oparty o źródło gramofonowe. Nigdy nie kryłem, że nie przepadam za tym formatem i uważam, że jego miejsce jest w muzeum. Niemniej jednak, dźwięk okazał się bardzo dobry i nie dał mi wyboru. Starając się być obiektywnym, musiałem chcąc nie chcąc dać rekomendacje. Prezentowana płyta Dire Straits wypadła znakomicie, co uwzględniając jej realizację jest sporym wyczynem. Grobel Audio Hotel Golden Tulip, sala Magnolia Magnetofon szpulowy Studer A80, całość elektroniki i okablowania firmy Jadis, kolumny Destination Audio - Nica. Przyzwyczaiłem się do dźwięku który można usłyszeć co roku w pomieszczeniu Grobel Audio. Nie do końca mój, bo z lekko wycofaną górą i złagodzoną dynamiką, jednak doceniam klasę pozostałych aspektów. Podobnie było w tym roku, chociaż jakby nieco słabiej niż w poprzednich latach. Po wielu słabych pokazach których doświadczyłem wcześniej w Sobieskim było na tyle przyzwoicie, żeby można było przyznać wyróżnienie. Dodatkowym plusem była nietuzinkowa muzyka, a gdy usłyszałem szanty, pomyślałem sobie „o kurczę”, słyszę coś takiego pierwszy raz na wystawie. Audio System, PGE Narodowy, sala TV 2 Na koniec kompletny system MBL, złożony z najwyższych modeli elektroniki oraz flagowych kolumn 101 X-treme . Długo zastanawiałem się, czy wyróżnić system MBLa . Z jednej strony znakomita góra pasma i duża przestrzeń, z drugiej scena mało precyzyjna, a średnica i bas pogrubione. Krótko mówiąc zbyt mała separacja dźwięków spowodowana brakiem konturu natarcia dźwięku. Szczególnie boli bałagan na dole, wygląda na to, że pomimo mocy wzmacniaczy, nie kontrolują one tego co się dzieje z membranami kolumn. Szkoda, bo koncepcja szerokiej propagacji fal jest mi bliska. Tekst: Robert Trzeszczyński Zdjęcia: Robert Trzeszczyński i Tomasz Lenarczyk
  9. Do 99% kolumn spokojnie wystarczy FPB 200.
  10. Na Facebooku można przeczytać: "Zanim będziemy mogli zaprezentować nasz wzmacniacz w finalnej wersji naszej obudowy, postanowiliśmy zaproponować go tymczasowo w innym wykończeniu. Atrakcyjność takiego rozwiązania polega na tym, że cena jest bardzo atrakcyjna i wynosi 9 800 zł. Istnieje możliwość prezentacji we własnym systemie. Nie wysyłamy do testu ale przyjedziemy z prezentacją. Dla właścicieli kolumn Harpia dodatkowe atrakcje!!! Moc wzmacniacza 2 x 400W/8ohm Wejścia XLR lub załączona przejściówka RCA Aluminiowa obudowa japońskiej firmy w kolorze czarnym lub srebrnym. Szerokość 330mm, głębokość 230mm, wysokość 118mm. Nie wypada pisać z jak drogimi konkurentami wzmacniacz poradził sobie w różnych systemach." https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=2115054172044688&id=1529554593927985
  11. Coraz rzadziej zaglądam na forum... ale muszę podzielić się wrażeniami z odsłuchu nowej końcówki "Endorphin". Znam Jurka, lubię jego kolumny i techniczne podejście do ich budowy, ale co do wzmacniacza byłem sceptyczny. Cóż, muszę połknąć własny jęzor... bo wzmacniacz jest znakomity. Mój Krell FPB 200 to zbliżony poziom, ale jednak Endorphin okazał się lepszy. Mark Levinson 23.5 nie miał szans, a w systemie kolegi wstawiony w miejsce Audioneta AMP 1 zagrał bardzo dobrze, przejrzyście, dynamicznie, świeżo. Zbyt krótko słuchałem żeby powiedzieć coś więcej, ale bez dobierania kabelków i innych elementów systemu pokazał klasę. Najbardziej bałem się, że cyfra okaże się szorstka tak jak do tej pory inne wzmacniacze które miałem okazje usłyszeć. Nic podobnego, zero szorstkości, gładko, dźwięcznie, detalicznie ale nie ostro. Góra i środek pasma to poziom najlepszych wzmacniaczy jakie znam, a dół pasma jest... jeszcze lepszy. Zejście, kontrola, nasycenie, dynamika! Uwagę zwraca dokładne ustawienie źródeł dźwięku na scenie. Słychać też bardzo wyraźnie akustykę pomieszczenia w której dokonano nagrania a także przydźwięki wydawane podczas szarpania strun itp. Pomimo sympatii do Jurka, nigdy nie firmowałbym takiej laurki gdyby nie była prawdą. Mój Krell idzie do ludzi, to powinno przekonać sceptyków...
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.