Skocz do zawartości

Admin1

Użytkownicy+
  • Liczba zawartości

    531
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

125 Dobry

O Admin1

  • Tytuł
    Administrator

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Admin1

    Onkyo TX-8250

    Japoński producent systematycznie odświeża katalog amplitunerów stereo i wypuszcza na rynek kolejną, bardzo dobrze wyposażoną konstrukcję RODZAJ Stereofoniczny amplituner sieciowy CENA 2.499zł WAGA 8,5kg WYMIARY (SxWxG) 435x149x329mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Moc: 135W przy 6Ω, 1kHz, 1% (jeden kanał wysterowany) • Pasmo przenoszenia: 10Hz–100kHz (+1dB, -3dB) • Impedancja głośników: 4–16Ω (A lub B); 8–16Ω (A+B) • Zniekształcenia: 0,08% • Stosunek sy... Kliknij tu aby otworzyć artykuł
  2. Admin1

    Onkyo TX-8250

    Japoński producent systematycznie odświeża katalog amplitunerów stereo i wypuszcza na rynek kolejną, bardzo dobrze wyposażoną konstrukcję RODZAJ Stereofoniczny amplituner sieciowy CENA 2.499zł WAGA 8,5kg WYMIARY (SxWxG) 435x149x329mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Moc: 135W przy 6Ω, 1kHz, 1% (jeden kanał wysterowany) • Pasmo przenoszenia: 10Hz–100kHz (+1dB, -3dB) • Impedancja głośników: 4–16Ω (A lub B); 8–16Ω (A+B) • Zniekształcenia: 0,08% • Stosunek sygnał/szum: 106dB • Wejście Phono dla wkładek typu MM (3,5mV; 47kΩ) • Wysokiej jakości przetwornik C/A 768kHz/32-bit Asahi Kasei AKM-AK4452VN • Wejścia liniowe niezbalansowane: 6 par wejść stereo RCA • Analogowe wyjścia z sekcji przedwzmacniacza • Wejścia cyfrowe: 2x optyczne (192kHz/24-bit) i 2x koaksjalne (192kHz/24-bit) • Pozłacane gniazdo słuchawkowe • Wzmacniacz zbudowany na tranzystorach w technologii WRAT • Wyjście dla aktywnego subwoofera • Wejście USB i Ethernet • Bluetooth w wersji 2.1 z A2DP v1.2 oraz AVRCP v1.3 • Obsługa Hi-Res Audio: FLAC, WAV, Apple Lossless, DSD 5,6MHz, LPCM DYSTRYBUCJA E.I.C. sp. z o.o. www.onkyo.pl Amplitunery stereo zawsze były postrzegane jako urządzenia drugiej kategorii, zwłaszcza w porównaniu z rasowymi wzmacniaczami. Z czasem jednak tego typu konstrukcje docenili zarówno odbiorcy, jak i producenci. Onkyo jest marką znaną z dobrych jakościowo i bogato wyposażonych amplitunerów stereo, co przekłada się na bardzo dobre wyniki sprzedaży. Nic więc dziwnego, że co jakiś czas wypuszcza nowe, jeszcze lepiej wyposażone konstrukcje. Po nie tak dawno przetestowanym (w n-rze 5/17) modelu Onkyo TX-8270 przyszedł czas, żeby bliżej przyjrzeć się nieco tańszej konstrukcji z katalogu tego japońskiego producenta. TX-8250 to w zasadzie powielenie droższej konstrukcji, jednak bez sekcji wideo, którą TX-8270 posiada – i to nie byle jaką, bo bazującą na gniazdach HDMI (jeszcze nie tak dawno szczytem możliwości w tego typu konstrukcjach były gniazda kompozytowe). Onkyo tym samym daje możliwość wyboru klientowi między wersją wyposażoną w obwody obsługujące sygnał wideo bądź też klasyczną, pozbawioną modułu wideo, znakomicie sprawdzającą się w czystej konfiguracji stereo. Tak wiele za tak niewiele Model TX-8250 jest co prawda pozbawiony sekcji wideo, ale to wcale nie oznacza, że oferuje mniejsze możliwości od droższej konstrukcji (pomijając naturalnie brak sekcji wideo). Wystarczy rzut oka na tylny panel, gdzie użytkownik ma dostęp do wielu różnego rodzaju wejść i wyjść. Do dyspozycji są nie tylko po dwa cyfrowe wejścia optyczne czy koaksjalne, ale też gniazdo Ethernet oraz moduły Bluetooth i Wi-Fi (ten ostatni bazuje na najnowszej kości obsługującej dwuzakresowe Wi-Fi w paśmie 2,4GHz oraz 5GHz, co ma zwiększyć komfort użytkowania głównie w przypadku łączenia z urządzeniami znajdującymi się w większej odległości i w innych pomieszczeniach niż amplituner). Z sekcji przedwzmacniacza wypuszczono zarówno wyjście subwooferowe, jak i analogowe wyjścia dla zewnętrznej końcówki mocy. W standardzie znalazły się również wejścia z przedwzmacniacza Phono obsługującego gramofony z wkładkami magnetycznymi typu MM. Warto podkreślić, że TX-8250 posiada najnowszy przetwornik cyfrowo-analogowy od Asahi Kasei, model AK4452VN, zdolny do pracy przy rozdzielczości 32-bitów oraz maksymalnej częstotliwości próbkowania aż 768kHz, co jest obecnie rekordem w przypadku urządzeń pochodzących z porównywalnego przedziału cenowego. Zatem TX-8250 jest zdolny do przetwarzania dowolnego formatu hi-res audio. Wnętrze zorganizowano typowo dla podobnych konstrukcji marki Onkyo – stopnie końcowe zrealizowano w szerokopasmowej technologii WRAT na tranzystorach Toshiba (świadczy o tym chociażby zakres przenoszenia 10Hz–100kHz, jakim dysponuje wzmacniacz zainstalowany na pokładzie TX-8250), a w układzie zasilania zastosowano wydajny transformator z rdzeniem EI oraz wysokiej jakości kondensatory marki Nichicon. Sekcję cyfrową wydzielono na osobnej płytce, a pozostałe układy pracujące na analogowym sygnale również posiadają odrębną płytkę drukowaną. Onkyo TX-8250 dysponuje wystarczającą mocą, aby móc w pełni wysterować większość tańszych kolumn, a nawet tych ze średniego przedziału cenowego. Stopnie końcowe mogą również współpracować z zespołami głośnikowymi o impedancji znamionowej 4Ω. Przedni panel jest elegancki i przejrzyście zorganizowany, a dzięki centralnie ulokowanemu wyświetlaczowi użytkownik może odczytać najważniejsze parametry podczas pracy urządzenia. W porównaniu z droższym modelem TX-8270, testowany amplituner posiada większą ilość wejść analogowych, co można postrzegać jako swego rodzaju rekompensatę za brak sekcji wideo. Rzetelne brzmienie TX-8250 oferuje brzmienie kompletne, dające sporo frajdy z odsłuchu, a jednocześnie osadzone w wypracowanym na przestrzeni ostatnich lat charakterze Onkyo. Zakres niskich tonów przykuwa uwagę sprężystym i charakternym brzmieniem. To właśnie na nim w głównej mierze opiera się dźwięk tego dwukanałowego amplitunera. Bas zdecydowanie najbardziej przykuwa uwagę, bo jest gęsty, masywny, ale, co najważniejsze, osiąga przyzwoity zasięg w najniższych partiach. A zatem jeśli przyszły użytkownik tego stereofonicznego amplitunera dysponuje zespołami głośnikowymi zdolnymi zapuszczać się w basie naprawdę nisko, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że w tym zestawieniu Onkyo zaprezentuje pełnię swoich możliwości. Dla mnie zaskakujące było to, że TX-8250 poradził sobie z wysterowaniem jednych z największych kolumn amerykańskiej marki Martin Logan z serii Motion – 60XT (test w bieżącym wydaniu). Faktem jest, że Motion 60XT cechują się ponadprzeciętną efektywnością o wartości 94dB, osiąganą przy nominalnej impedancji 4Ω, ale dwa sporych rozmiarów woofery pracujące w basie z pewnością należą do jednostek mających większy apetyt na prąd niż klasyczne „osiemnastki”, jakie stosuje się w większości konstrukcji podłogowych (oczywiście jeśli mowa o głośnikach charakteryzujących się skutecznością na przyzwoitym poziomie, pomijając przykładowo prądożerne „osiemnastki” pochodzące z klasycznej linii, produkowane przez Scan-Speaka). Ku mojemu zaskoczeniu Onkyo świetnie poradził sobie z wysterowaniem tych okazałych trójdrożnych kolumn – nawet przy wysokich poziomach głośności, kiedy kolumny stają się szczególnie wymagające wobec wzmacniacza. Bas generowany przez ten duet zachwycił mnie dobrze kontrolowaną głębią oraz konturowym charakterem, dzięki czemu mogłem z muzyki wyłowić wiele szczegółów, których nawet w zakresie niskich tonów nie brakuje. Zwłaszcza kiedy sięgałem po materiał dźwiękowy pochodzący z takich płyt, jak „Immunity” czy „Insides” Jona Hopkinsa. Oczywiście w przypadku urządzenia w cenie Onkyo nie da się osiągnąć tak rozdzielczego, ale też mocno zróżnicowanego basu, zwłaszcza pod względem barwy, bo to domena znacznie droższych amplifikacji. Jednak z drugiej strony jakość niskich tonów oferowanych przez ten japoński amplituner jest wystarczająca, aby czerpać przyjemność ze słuchania różnych płyt i nie narzekać na brak sprężystości w basie czy też zasięgu w jego najniższych partiach. Onkyo pod względem budowania przestrzeni niespecjalnie wychyla się poza standardy wyznaczane przez urządzenia pochodzące z porównywalnej półki cenowej. Warto jednak zaznaczyć, że TX-8250 gra raczej w stylu brytyjskim, mocno skupiając się na dźwiękach pierwszego planu, niż na obszerności brzmienia, co słychać np. na „The Songs Of Distant Earth” Mike’a Oldfielda, gdzie w kreowaniu klimatu kluczową rolę odgrywa przestrzeń. Onkyo nie ma ani problemu z przekazaniem rytmiki, ani nie posiada większych ograniczeń w kreowaniu basu, a są to przecież jedne z ważniejszych czynników mówiących o tym, czy mamy do czynienia z dobrze brzmiącym wzmacniaczem, czy też nie. W każdym razie Onkyo zasługuje na wysokie noty za dźwięk odtwarzany nie tylko za pośrednictwem źródeł analogowych, ale przede wszystkim cyfrowych, bo zarówno w połączeniu z budżetowym odtwarzaczem CD (złącze optyczne), jak i podczas odtwarzania muzyki z serwisu Tidal (w jakości Hi-Fi) za pośrednictwem smartfona i przy wykorzystaniu technologii Bluetooth do mich uszu docierał dźwięk niepozbawiony elementów mających największy wpływ na prawidłową kreację obrazu muzycznego, takich jak rytmika czy detaliczność brzmienia. W towarzystwie Onkyo można się odprężyć, ale jednocześnie jest to amplituner pozwalający dotrzeć do muzyki od tej bardziej technicznej strony i choć nie jest to wzmacniacz wybitny, bo takich raczej nie znajdziemy w tej grupie cenowej, to i tak pokazał klasę, zwłaszcza jeśli chodzi o współpracę z dużymi, wymagającymi kolumnami podłogowymi. Podsumowanie Dla mnie Onkyo TX-8250 jest swego rodzaju punktem odniesienia dla większości dwukanałowych amplitunerów w cenie nieprzekraczającej 3.000zł. Ma bowiem wszystko, co potrzeba, aby muzyczna domowa rozrywka stała się ekscytująca i zachęcała do odkrywania dźwięków z każdej płyty. Ten budżetowy amplituner jest nieźle wyposażony, a od droższego brata (TX8270), mimo nieco niższej mocy, różni go tylko brak sekcji wideo, która przecież nie każdemu jest potrzebna. Oczywiście są pewne drobne różnice w brzmieniu obydwu tych konstrukcji, ale jakościowo tańszy model dotrzymuje kroku droższemu, co warto wziąć pod uwagę, podejmując decyzję związaną z zakupem amplitunera Onkyo. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT JAKOŚĆ DŹWIĘKU 4,5 JAKOŚĆ/CENA 5 JAKOŚĆ WYKONANIA 4,5 MOŻLIWOŚCI 4,5 PLUSY: Oferuje dobrą równowagę tonalną i silny, czytelny bas o niskim zasięgu. Dobrze wyposażony w różnego rodzaju złącza, a także zdolny do współpracy z większością kolumn z budżetowego zakresu cenowego, a nawet średniej półki MINUSY: Barwa może wydać się czasem zbyt syntetyczna, co objawia się mało wyrafinowanym brzmieniem takich instrumentów, jak klarnet czy skrzypce OGÓŁEM: To dopracowany dwukanałowy amplituner mogący sprawdzić się zarówno w mniej lub bardziej rozbudowanych systemach audio. Na uwagę zasługuje jednak fakt, że dysponuje solidną amplifikacją i sporymi możliwościami sieciowymi, a także wysokiej jakości przetwornikiem C/A. OCENA OGÓLNA 4,5 WARTO WIEDZIEĆ Wzmacniacze stosowane obecnie w większości amplitunerów marki Onkyo należą do sprawdzonych konstrukcji pracujących w klasie AB. Tego typu amplifikacje cechują się świetną sprawnością, wystarczającą mocą i wydajnością prądową, a ponadto zapewniają brzmienie na więcej niż przyzwoitym poziomie. O ile wzmacniacze same w sobie praktycznie się nie zmieniły, przynajmniej jeśli chodzi o konstrukcje (za poprawę jakości brzmienia odpowiadają głównie lepszej jakości elementy użyte do ich budowy), o tyle za bezpośrednią poprawę jakości dźwięku odpowiadają bardziej dopracowane obwody zajmujące się obróbką sygnału cyfrowego i przetwarzaniu go dzięki wbudowanemu w amplituner DAC-owi. Oczywiście w połączeniu z typowym źródłem jakość dźwięku będzie zależała w głównej mierze od klasy zastosowanego w nim DAC-a, ale biorąc pod uwagę fakt, że użytkownicy amplitunerów sieciowych coraz częściej sięgają po muzykę z przenośnych urządzeń audio i źródeł cyfrowych, jakość przetwornika cyfrowo-analogowego amplitunera ma istotny wpływ na uzyskaną jakość brzmienia.
  3. Admin1

    Audio Physic Classic 5

    Znany niemiecki producent wzbogaca popularną serię kolumn Classic o nowy podłogowy model Classic 5, charakteryzujący się znakomitym stosunkiem jakości do ceny. RODZAJ Kolumny podłogowe CENA 6.199zł (para) WAGA 13kg (szt.) WYMIARY (SxWxG) 170x950x230mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Pasmo przenoszenia: 42Hz–30kHz • Skuteczność/impedancja: 89dB/4Ω • Rekomendowana moc wzmacniacza: 20–120W • 170mm głośnik nisko-średniotonowy z membraną z włókna szklanego • 22mm głośnik wysokotonowy z jedwabną nasączaną kopułką • Bas-refleks (z tyłu) • Konstrukcja dwudrożna • Zwrotnica o nachyleniu 12dB/okt. • Korektor fazowy dla głośnika nisko-średniotonowego • Opcje wykończenia: biały fortepianowy, czarny popiół, wiśnia, orzech DYSTRYBUCJA E.I.C. Sp. z o.o. - www.eic.com.pl Marki Audio Physic chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, a w szczególności osobom dobrze zorientowanym w tematyce hi-fi. Ceniony przez rzeszę klientów producent pochodzący z niemieckiego Brilon na stałe wtopił się w krajobraz audiofilskiego światka, specjalizując się w konstruowaniu kolumn z dosyć szerokiego przedziału cenowego. Dotychczas na naszych łamach kolumny tej marki gościły dość rzadko, głównie za sprawą zbyt małego zaangażowania polskich dystrybutorów, ale od marca br. produkty Audio Physic trafiły pod skrzydła firmy E.I.C. Sp. z o.o., z którą współpracujemy od lat, więc nie powinno już być problemów z regularnymi testami kolumn tej marki. W katalogu Audio Physic znaleźć można zarówno konstrukcje hi-endowe dla wymagających, jak i te ze średniej półki cenowej. Nie ulega wątpliwości, że to rynek coraz częściej wymusza na poszczególnych markach inwestycje związane z korzystniejszymi rozwiązaniami, mającymi bezpośrednie przełożenie na atrakcyjniejszą cenę kolumn głośnikowych. Odpowiedzią niemieckiego producenta na rynkowe zapotrzebowanie mają być najtańsze w ofercie kolumny podłogowe, ale wciąż adresowane do wymagającej klienteli. W efekcie powstał model Classic 5 prezentujący wysoki poziom wykonania, bazujący na firmowych rozwiązaniach mających bezpośredni wpływ na jakość dźwięku i niekosztujący majątku. Perfekcyjna stolarka i głośnikowa klasyka Model Classic 5 zaprojektowano w oparciu o klasyczny dwudrożny układ głośnikowy, bazujący na jedwabnej kopułce wysokotonowej oraz stożku nisko-średniotonowym z membraną z włókna szklanego. Głośnik wysokotonowy pracujący w komorze tłumiącej ma lekką cewkę o zwiększonej wytrzymałości termicznej. Z kolei woofer wyposażono w niskostratne górne zawieszenie oraz w tłoczony blaszany kosz zaprojektowany tak, aby zapewnić możliwie największą swobodę przepływu powietrza zarówno pod dolnym resorem centrującym, jak i przez otwór nawiercony w centrum układu magnetycznego, wspomagający działanie układu chłodzącego cewkę. W centrum woofera zastosowano również specyficzny korektor fazowy poprawiający charakterystykę przenoszenia w zakresie średnich tonów, a także zwiększający wydajność układu chłodzącego cewkę. Głośnik prezentuje się ciekawie, a przymocowany jest do obudowy w bardzo przemyślny sposób. Otóż z obudowy wystają metalowe tuleje pełniące jednocześnie funkcję trzpieni dla maskownic i to do tych trzpieni przykręcone są głośniki – z tak solidnym wykonaniem zwykle spotykamy się w przypadku droższych zestawów głośnikowych. Classic 5, mimo 4-omowej impedancji znamionowej i przeciętnej efektywności o wartości dochodzącej do 89dB, są łatwe do napędzenia dzięki wooferowi dysponującemu zawieszeniem stawiającym niewielki opór mechaniczny. Dla większości wzmacniaczy, nawet tych dysponujących niewielką mocą rzędu 40W na kanał, współpraca z Classic 5 nie będzie wyzwaniem. Kolumny sparowałem m.in. ze świetnie brzmiącym włoskim wzmacniaczem zintegrowanym S-1 marki GoldNote, dysponującym mocą 40W na kanał, i był on w stanie wysterować je bez najmniejszego problemu. O ile głośnikowy duet jest autorstwa marki Audio Physic, o tyle obudowy (również wykonane według ścisłych wytycznych) są produkcji polskiej. Skrzynki wykonano perfekcyjnie, z zachowaniem wszelkich zasad sztuki stolarskiej. Do testu otrzymaliśmy egzemplarze oklejone fornirem orzechowym, a ten prezentuje się po prostu świetnie. Układ bas-refleks oparto na tunelu rezonansowym ulokowanym wysoko z tyłu. Celowo dokonano takiego zabiegu, żeby zniwelować podbicia zwykle występujące w przypadku konstrukcji „dmuchających” do tyłu z tunelem ulokowanym bliżej podłogi. Dzięki temu fale dźwiękowe generowane przez tunel rezonansowy zostają wzmocnione tylko nieznacznie. Za to, w jakim miejscu znajdzie się tunel rezonansowy, odpowiada wiele czynników, a jednym z najważniejszych jest to, w jakim przedziale częstotliwości pracuje on najefektywniej. Konstruktorzy, którym zależy na wzmocnieniu basu w dosyć szerokim paśmie, muszą wziąć pod uwagę ryzyko nadmiernego wzmocnienia basu w jego wyższych partiach, co może niekorzystnie przełożyć się na jego równowagę względem wyższych częstotliwości. Dlatego w przypadku modelu Classic 5 tunel bas-refleks maksymalnie przesunięto ku górze. Komorę, w której pracuje woofer, wytłumiono za pomocą kilku materiałów – a w szczególności specjalną matą składającą się z kombinacji prasowanego włókna oraz luźnych, nieco zbitych nitek wełny syntetycznej, co pozwala zyskać nieco na efektywności w zakresie niskich tonów, jednocześnie nie tracąc nic na wydajności tłumienia. Zwrotnicę bez wyjątku oparto na dobrych elementach dostarczonych przez znanego duńskiego dostawcę (również producenta na rynek DIY) – markę Jantzen Audio. Filtry są typowymi, dosyć prostymi układami drugiego rzędu, opartymi m.in. na polipropylenowych walcowych kondensatorach. W torze tweetera przed filtrem zasadniczym użyto 5-watowego ceramicznego rezystora dla nieznacznego obniżenia efektywności kopułki w celu wyrównania jej głośności względem stożka nisko-średniotonowego – w pewnym stopniu przyczynia się to również do poprawy korelacji fazowej między przetwornikami pracującymi przy różnych zakresach częstotliwości. Całość prezentuje się wyśmienicie – pięknie wykonane, klasyczne prostopadłościenne skrzynki uzupełniono solidnymi cokołami z regulowanymi kolcami, co pozwala precyzyjnie wypoziomować obudowy, a nawet eksperymentować z kątem ich nachylenia (dla uzyskania jeszcze lepszych rezultatów przestrzennych). Muzykalność i precyzja Classic 5 mają w sobie to coś, ten swego rodzaju pierwiastek decydujący o muzykalności i brzmieniowym szlifie. Audio Physic brzmią tak, jakby cały czas zachęcały do słuchania muzyki, traktując każdy dźwięk z wielką finezją, ale również pilnując pewnych technicznych zawiłości związanych nie tylko z prawidłowym wybrzmieniem poszczególnych detali, ale i ich właściwą kontrolą w zakresie dynamiki. Dwudrożny układ głośnikowy bardzo angażuje się w pracę, jaką mu powierzono i wywiązuje z niej się znakomicie. Jak już wcześniej wspomniałem, nie są to trudne do wysterowania zestawy głośnikowe, więc łączenie ich z wyszukanymi, ale i oferującymi niezbyt wysoką moc konstrukcjami lampowymi czy tranzystorowymi ma sens, bo efekty brzmieniowe, jakie można uzyskać, będą więcej niż satysfakcjonujące. Ze wzmacniaczem Goldnote S1 Classic 5 pokazały swą audiofilską naturę, prezentując w pełni nasyconą w alikwoty średnicę i namacalną, wręcz trójwymiarową scenę dźwiękową. 40-watowa tranzystorowa integra udanie współpracowała z tymi dwudrożnymi, smukłymi kolumnami w zakresie niskich tonów, co w zasadzie można traktować jako wyznacznik współpracy na linii wzmacniacz – kolumny. Jeśli więc za pośrednictwem takiego systemu uda nam się uzyskać punktualny, konturowy, nierozjeżdżający się fazowo bas z dobrą kontrolą w najniższych partiach, to mamy gwarancję, że takie zestawienie dobrze zabrzmi niemal z każdego rodzaju muzyką. Oczywiście zarówno 17-centymetrowy głośnik, jak i skrzynka o stosunkowo niewielkiej objętości (zwłaszcza w porównaniu z bardziej okazałymi konstrukcjami wśród kolumn podłogowych) mają pewne ograniczenia w kreowaniu masy niskich tonów i ich zasięgu. Ale w bezpośrednim porównaniu Classic 5 z kolumnami z podobnego przedziału cenowego okaże się, że z basem, jaki generują, spokojnie plasują się w absolutnej czołówce. Równie dobrze kontrolowany bas i ogólnie piękny barwny dźwięk udało mi się uzyskać z lampowym wzmacniaczem Leben CS300F, a przecież jest to wzmacniacz dysponujący mocą zaledwie 15W na kanał. Classic 5 charakteryzują się przeciętną skutecznością, ale ze względu na pewne walory konstrukcyjne głośnika nisko-średniotonowego są dosyć łatwe w napędzaniu, ponieważ jego membrana stawia mniejszy opór mechaniczny, co z kolei przekłada się na niższe zapotrzebowanie na prąd, aby w pełni wysterować taką jednostkę. Oczywiście nie można też popadać w skrajności i oczekiwać, że z tego typu wzmacniaczem uzyskamy spektakularne efekty w zakresie wysokich poziomów głośności – tego typu zestawienie ma jednak tę przewagę, że przy średnich poziomach głośności można uzyskać bardzo dobre efekty brzmieniowe, jak ze znacznie droższych systemów audio. Z drugiej strony jeśli ktoś jest fanem głośnego słuchania muzyki, zawsze może skonfigurować Classic 5 z wydajniejszą amplifikacją. Swoją drogą, równie dobre efekty udało mi się uzyskać, łącząc te niemieckie kolumny z Heglem H80 – tutaj fani rocka czy muzyki klubowej z pewnością byliby zadowoleni z dynamicznego i efektownego brzmienia, jakie zaprezentował ten konkretny system. Dla mnie Classic 5 okazały się bardziej audiofilskie niż większość konstrukcji z podobnego przedziału cenowego, z jakimi do tej pory miałem okazję obcować. Odpowiada za to przede wszystkim bogata barwa, czego, prawdę mówiąc, nie spodziewałbym się po konstrukcji wyposażonej w głośnik nisko-średniotonowy z membraną wykonaną z włókna szklanego – mamy tutaj do czynienia ze swego rodzaju audiofilskim namaszczeniem w postaci pięknie podanej barwy z plastyką i finezją godną kolumn za znacznie większe pieniądze. Dźwięk jest spójny, namacalny, kreślony wyraźnymi konturami i o dużej dynamice. Niewielka, bo 22-milimetrowa jedwabna kopułka wysokotonowa brzmi tak, jakby w ogóle nie była wysilona – z niewymuszoną swobodą w operowaniu mikroszczegółami, mocno wzbogacającymi muzyczny odbiór. Podsumowanie Audio Physic Classic 5 pokazuje, jak bardzo liczy się wiedza i doświadczenie w tworzeniu zestawów głośnikowych – niemiecki producent po raz kolejny potwierdza wysoką formę i, co najważniejsze, udowadnia, że nawet w obszarze tańszych zespołów głośnikowych czuje się bardzo dobrze i jest w stanie zaprojektować konstrukcje brzmiące niegorzej od tych droższych w swoim katalogu. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT JAKOŚĆ DŹWIĘKU 5 JAKOŚĆ/CENA 5 JAKOŚĆ WYKONANIA 5 WYSTEROWANIE 4 PLUSY: Muzykalne, z nasyconą i otwartą średnicą oraz sporą ilością szczegółów w górnych rejestrach. Dobra kontrola w zakresie niskich tonów oraz precyzyjna i skrupulatnie budowana stereofonia. Stolarka na piątkę! MINUSY: Wymagają sporej uwagi przy poszukiwaniu dobrego ustawienia, zarówno względem ścian, jak i samego miejsca odsłuchowego OGÓŁEM: Classic 5 z pewnością przypadną do gustu miłośnikom wysmakowanego brzmienia, niepozbawionego jednak wszelkich technicznych aspektów, dzięki którym bez wysiłku możemy zajrzeć w głąb konkretnych gatunków muzycznych OCENA OGÓLNA 5 WARTO WIEDZIEĆ W przypadku kolumn podłogowych, mimo sporych możliwości oferowanych przez znacznie większą skrzynkę (spora powierzchnia czołowa do wykorzystania i większy litraż wewnątrz obudowy niż w przypadku monitorów), konstruktorzy wciąż chętnie sięgają po prosty układ dwudrożny. Wynika to zapewne z łatwości aplikacji takiego rozwiązania nie tylko pod względem akustycznym, ale i technicznym. A także z faktu, że to właśnie dwudrożny układ głośnikowy postrzegany jest przez wielu miłośników dobrego brzmienia jako bardziej audiofilski, chociażby z racji tego, że łączy w sobie zalety dwudrożnych monitorów – zwłaszcza pod kątem spójności brzmienia – z możliwościami kolumn podłogowych w zakresie reprodukcji niskich tonów. Prawidłowo zgrany, szczególnie pod kątem fazowym, dwudrożny układ dysponujący podłogową skrzynią zapewnia spore możliwości w osiągnięciu basu o większym zasięgu i dynamice, co w przypadku modelu Classic 5 niemiecki producent skrzętnie wykorzystał. DYSTRYBUCJA W POLSCE http://www.eic.com.pl W Polsce dystrybucję produktów marki Audio Physic prowadzi firma E.I.C. Sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie. Jest ona wyłącznym przedstawicielem na polskim rynku wielu renomowanych producentów elektroniki użytkowej: szerokiej gamy komponentów hi-fi i high-end audio oraz systemów kina domowego. Swoją działalność firma E.I.C. Sp. z o.o. rozpoczęła pod koniec roku 1996, wprowadzając na rynek polski produkty renomowanego niemieckiego wytwórcy zestawów głośnikowych – Quadral. Obecnie w ofercie firmy znajdują się następujące marki: Synthesis, Cyrus, Quadral, Tannoy, PMC, Onkyo, Audio Physic, Opera, Unison Research, Esoteric, Kimber Kable, Straight Wire, QuistCable, M-audio.
  4. Fani gramofonów oraz nowinek z całego świata łapali się za głowę, gdy w internecie pojawiły się pierwsze wizualizację gramofonu z lewitującym talerzem. Wydawało się to nieosiągalne oraz niemożliwe do wykonania. Zespół zaangażowanych i doświadczonych osób z różnych dziedzin takich jak projektowanie, inżynieria, produkcja i logistyka zebrało się, aby stworzyć ten zadziwiający projekt. Złożoność tego przedsięwzięcia wymagała dużej wiedzy i naprawdę ciężkiej pracy. Częścią grupy jest studio projektowe Desnahemisfera, które możecie znać dzięki ich sukcesom na Kickstarterze (Goat Story, Goat Mug) jak również Topsol, który zajmuje się zaawansowaną technologią solarną, dostarczając światu zieloną energię. Ich praca pozwoliła na stworzenie tego ciekawego projektu. To gramofon, jakiego do tej pory jeszcze nie było. 717 osób z całego świata wsparło ten projekt kwotą 552 178 dolarów, umożliwiając powołanie go do życia. Tak powstał MAG-LEV Audio, pierwszy na świecie lewitujący gramofon. To odpowiedź na poszukiwania nowej drogi by zmaksymalizować doznania odsłuchowe entuzjastów winylu. Zapewne wielu z was zada pytanie: jak to działa? Układ napędowy jest zupełnie inny od wszystkich dostępnych propozycji na rynku. Nie znajdziemy tu łożysk, pasków oraz innych elementów ciernych. Jak wiadomo powietrze gwarantuje najmniejszy współczynnik tarcia, a w tym projekcie je wykorzystano. Dzięki zastosowaniu innowacyjnej i opatentowanej technologii, osiągnięto nie tylko lewitację magnetyczną ale również niesamowicie precyzyjne obroty talerza. Jest to możliwe dzięki autorskiemu oprogramowaniu do regulacji czujników. Doskonała regulacja obrotów talerza w głównej mierze jest odpowiedzialna za niesamowite wrażenia odsłuchowe podczas użytkowania gramofonu MAG-LEV Audio. Talerz w momencie, w którym nie pracuje, opiera się o automatyczne nóżki, które chowają się do wnętrza plinty kiedy zaczynasz używać gramofonu. Po skończonym odsłuchu i podniesieniu ramienia, nóżki natychmiast wysuną się, podpierając talerz i pozwalając Ci bezpiecznie wyłączyć urządzenie. Gramofon jest półautomatyczny, co oznacza, że podnosi ramie po zakończeniu odtwarzania. Ta funkcja chroni Twoje płyty przed zarysowaniem i zwiększa żywotność wkładki. Dyskretne, bursztynowe podświetlenie nadaje gramofonowi elegancki, nieco futurystyczny charakter i dodatkowo podkreśla wizualny efekt lewitacji. Co się stanie w momencie zaniku napięcia z sieci? Nic strasznego. W gramofonie zastosowano system UPS. To rozwiązanie pozwala zachować odpowiednią ilość energii potrzebnej do bezpiecznego podniesienia ramienia i zabezpieczenia talerza przez automatyczne nóżki. Twój gramofon i płyty są bezpieczne. Jak to wszystko wpływa na brzmienie? Gramofon powstał z myślą o ludziach ceniących najwyższej jakości dźwięk i innowacyjność. Twoja ulubiona płyta, wygodny fotel, kilka wolnych chwil i dźwięki zapisane na winylu będą bardziej namacalne niż kiedykolwiek wcześniej. Zapraszamy na premierowe prezentacje do salonu Q21. Gramofon obecnie dostępny będzie tylko w salonie Q21, a opiekunem produktu jest Michał Chmielecki - 605 789 290 lub (42) 213 01 66 Pełna specyfikacja techniczna gramofonu: https://www.q21.pl/mag-lev-audio.html Salon audio-video Q21 Pabianice, Reymonta 12 Tel. (42) 213 01 66 www.Q21.pl
  5. Włoski Synthesis znany jest z produkcji urządzeń lampowych i dosyć konserwatywnego podejścia do zagadnień konstrukcyjnych, ale i on sięga po nietypowe rozwiązania i tak jest w przypadku testowanego wzmacniacza 37DC Synthesis Roma 14DC RODZAJ Lampowy odtwarzacz CD CENA 9.000zł WAGA 8kg WYMIARY (SxWxG) 419x95x390mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Pobór mocy: 30W • Pasmo przenoszenia: 20Hz–20kHz (-1dB) • Impedancja wyjściowa: <200Ω • Stosunek sygnał/szum: >95dB (ważony filtrem A) • Zniekształcenia: <0,3% • Poziom wyjściowy: 1,5V (stały poziom) • Lampy na wyjściu: 2x ECC88 • Napęd CD: TEAC CD 5020 • Przetwornik cyfrowo-analogowy: Asahi Kasei AK4497192kHz/32-bit • Pilot zdalnego sterowania • Wyjścia cyfrowe: optyczne • Wyjścia analogowe: jedna para RCA • Wysokiej jakości metalizowane kondensatory polipropylenowe w obwodzie sygnałowym • Transformator toroidalny w układzie zasilającym • Front wykonany z prawdziwego drewna Synthesis Roma 37DC RODZAJ Wzmacniacz lampowy CENA 11.000zł WAGA 8kg WYMIARY (SxWxG) 410x95x390mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Pasmo przenoszenia: 20Hz–20kHz (±1dB) • Moc wyjściowa: 2x250W/8Ω; 2x450W/4Ω • Stosunek sygnał/szum: >90dB (A-ważony) • Pobór mocy: 1000W (maksymalnie) • Czułość: 200mV przy mocy maksymalnej • Lampy w stopniu przedwzmacniacza: 2x ECC88 • Stopnie końcowe pracujące w klasie D • Wejścia analogowe: 2 pary niezbalansowane RCA • Wejścia cyfrowe: optyczne, USB • Wyjścia z przedwzmacniacza: sterowane • Wejście gramofonowe dla wkładek typu MM/MC DYSTRYBUCJA E.I.C. Sp. z o.o. www.synthesis-audio.pl Włoskiej marki Synthesis chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, bo zasługi w dziedzinie audio ta manufaktura ma zacne. W Polsce produkty Synthesis Audio dostępne są od wielu lat, a w ostatnim czasie marka ta zyskała na terenie naszego kraju nowego dystrybutora – warszawską firmę E.I.C. Sp. z o.o. Obecny katalog produktów dostarczanych przez Włochów na polski rynek wygląda niezwykle bogato i świadczy o sporych aspiracjach Sythesis. Choć Włosi specjalizują się przede wszystkim w produkcji urządzeń lampowych, to jednak w ostatnich latach zaczęli eksperymentować z konstrukcjami hybrydowymi, czego owocem jest chociażby testowany wzmacniacz 37DC, dysponujący ogromną mocą 450 watów na kanał przy 4-omowym obciążeniu. Taka wartość nie jest przypadkiem, bo we wnętrzu modelu 37DC drzemią wydajne stopnie końcowe pracujące w klasie D. Włoskiemu producentowi zależało jednak na tym, żeby jego wzmacniacz nawiązywał również do firmowego lampowego brzmienia, toteż w stopniu przedwzmacniacza znalazły się dwie lampy o małym wzmocnieniu, nadające sterowanemu sygnałowi pożądaną brzmieniowo charakterystykę. Podobnie rzecz ma się w przypadku odtwarzacza CD Roma 14DC, wyposażonego w lampowe stopnie wyjściowe oparte na podwójnych triodach o małym wzmocnieniu, nadających sygnałowi ostatni szlif, zanim trafi z wyjść odtwarzacza CD na wejścia wzmacniacza. Styl retro Seria Roma została zaprojektowana w stylu retro – piękne drewniane fronty nawiązują do urządzeń pochodzących z lat, gdy w audio królowały wzmacniacze lampowe. Zarówno odtwarzacz 14DC, jak i wzmacniacz 37DC wyposażono w drewniane, starannie wykończone fronty, dopełniające design typowy dla urządzeń z tej linii. Obudowy są solidnie wykonane, zadbano również o eliminację wibracji, zwłaszcza w przypadku odtwarzacza CD. 14DC jest klasycznym odtwarzaczem wyposażonym w solidny napęd CD dostarczony przez firmę TEAC słynącą z produkcji jednych z najlepszych na świecie transportów. Zamontowano go na platformie specjalnie zaprojektowanej pod kątem eliminacji wibracji, a szufladę, tak jak i przedni panel urządzenia, wykończono prawdziwym drewnem. Uwagę zwraca transformator toroidalny dostarczający napięcie do dalszych, stabilizowanych sekcji zasilających – zarówno tor cyfrowy, jak i obydwa kanały analogowe odseparowano od siebie. Całą elektronikę, oprócz sekcji sterującej napędem CD (ten ulokowano tuż pod napędem), umieszczono na jednej, dosyć pokaźnej płytce drukowanej, na której zainstalowano elementy zarówno w technologii przewlekanej, jak i SMD. W torze sygnałowym uwagę zwracają dwie podwójne triody ECC88 umieszczone w solidnych ceramicznych podstawkach (ułatwia to demontaż i montaż lamp) oraz metalizowane polipropylenowe kondensatory sprzęgające. W torze przetwarzającym sygnał cyfrowy na analogowy pracuje układ Asahi Kasei AK4497192kHz/32-bit. Tylny panel, jak przystało na klasyczny odtwarzacz CD, prezentuje się minimalistycznie – użytkownik może skorzystać z jednej pary analogowych niezbalansowanych wyjść RCA lub też wypuścić sygnał cyfrowy do zewnętrznego przetwornika C/A za pomocą wyjścia optycznego. Wzmacniacz 37DC nie jest już raczej klasyczną konstrukcją, ponieważ połączono w nim dwie technologie wzmacniania sygnału – wstępnie jest on wzmacniany za pomocą lampowego przedwzmacniacza, z którego ostatecznie trafia na wejścia do stopni końcowych pracujących w klasie D. W przedwzmacniaczu pracują dwie podwójne triody ECC88, a więc identyczne jak w odtwarzaczu CD. Regulację głośności zrealizowano za pośrednictwem klasycznego potencjometru ślizgowego marki Alps (model niebieski) napędzanego poprzez silnik elektryczny na potrzeby układu zdalnego sterowania. 37DC wyposażono również w odrębny przedwzmacniacz gramofonowy obsługujący wkładki typu MM i MC. Szczególną uwagę zwraca układ zasilający, ponieważ podzielono go na odrębne sekcje. Przedwzmacniacz ma własny niezależny transformator toroidalny, dostarczający napięcie do stabilizowanych sekcji, bazujących na wysokiej jakości elementach dyskretnych. Z kolei stopnie końcowe dla lewego, jak i prawego kanału dysponują własnymi niezależnymi wydajnymi zasilaczami impulsowymi – tworzą one odrębne bloki razem z elementami wzmacniającymi sygnał w obwodach stopni wyjściowych. Cały ten układ przykryto dodatkowym ekranem z logo Synthesis. Tylny panel wyposażono w dwie pary niezbalansowanych analogowych wejść RCA, wyjścia z przedwzmacniacza oraz wejścia Phono. Gniazda terminali wyjściowych wykonano solidnie – pokryte cienką warstwą złota trzpienie akceptują zarówno wtyki, jak i widełki. Ze względu na fakt, że zarówno wzmacniacz, jak i odtwarzacz wyposażono w układy lampowe, istnieje możliwość wymiany fabrycznych podwójnych triod na inne, np. lampy NOS, najbardziej cenione przez miłośników technologii lampowej. Użytkując system Sythesis, nie należy również zapominać o tym, że urządzeń nie powinno się ustawiać jedno na drugim – mimo że zarówno w odtwarzaczu, jak i wzmacniaczu zastosowano podwójne triody o niewielkim wzmocnieniu, to jednak nagrzewają się one do dosyć wysokiej temperatury (oczywiście nie tak wysokiej, jak lampy pracujące w stopniach wyjściowych typowych wzmacniaczy lampowych), więc należy zapewnić właściwą wentylację wnętrza urządzenia i pod żadnym pozorem nie zakrywać kratek wentylacyjnych znajdujących się zarówno w górnej pokrywie wzmacniacza, jak i odtwarzacza. Najlepszym rozwiązaniem będzie ustawienie komponentów obok siebie. Lampowy klimat i olbrzymia moc Testowany system marki Synthesis może zachwycić miłośników lampowego dźwięku, mimo że bazuje na wzmacniaczu hybrydowym. Moim zdaniem jest to jedna z najbardziej lampowo brzmiących hybryd, jakie ostatnio słyszałem. Jestem przekonany, że podczas ślepych testów nawet wytrawni znawcy lampowych urządzeń audio daliby się nabrać, że system ten bazuje na w pełni lampowym torze. Sam wzmacniacz prezentuje dosyć neutralny dźwięk, bo lampy pracujące w stopniu przedwzmacniacza równoważą nieco mniej wyrafinowane brzmienie stopni końcowych klasy D. Ale jeśli w miejsce typowego odtwarzacza CD bazującego na technologii półprzewodnikowej podłączymy do 37DC dedykowany odtwarzacz 14DC, to wtedy dźwięk zdecydowanie nabierze lampowego charakteru. Jeśli więc przyszłemu użytkownikowi wzmacniacza 37DC będzie bardzo zależało na uzyskaniu brzmienia o wielu atrybutach typowych dla zestawień lampowych, to powinien zdecydować się na firmową konfigurację właśnie z odtwarzaczem 14DC. Wartość mocy, jaką podaje producent, to nie przechwałki, ponieważ 37DC ma ogromny potencjał nie tylko w zakresie współpracy z trudniejszymi do napędzania kolumnami, ale przede wszystkim dysponuje dużą elastycznością w zakresie oddawanej dynamiki i to niezależnie od poziomu głośności. Podczas głośnego słuchania muzyki wzmacniacz nie sprawia wrażenia, że zaraz miałby dostać zadyszki – kontrola dźwięku prezentowała wysoki poziomi zarówno wtedy, gdy sięgałem po muzykę z obfitym instrumentarium, w tym opartą na dużych składach symfonicznych, jak i podczas słuchania mocnego rocka czy muzyki klubowej z nisko schodzącym, masywnym basem. Na przykładzie testowanego zestawienia wyraźnie słychać, że łączenie wzmacniaczy pracujących w klasie D z lampowym stopniem wstępnie wzmacniającym sygnał ma sens, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę charakterystykę brzmienia takiego zestawienia, ale też spore możliwości samej amplifikacji w zdolności do generowania sporych mocy. Roma 37DC sprawia wrażenie, że jest wzmacniaczem o wręcz nieograniczonej swobodzie grania, zwłaszcza w skali makro, gdzie dochodzi do gwałtownych spiętrzeń masywnych dźwięków i grania przy sporej skali głośności. Bas prezentuje się tak, jak przystało na wydajną amplifikację klasy D, a więc granie odbywa się z naciskiem na kontur w zakresie najniższych tonów, ale też dźwięk jest dobrze zróżnicowany w tym przedziale pasma akustycznego, dzięki czemu słuchacz nie musi się specjalnie wysilać, żeby usłyszeć wiele detali, zwłaszcza wtedy, gdy sięga po jazz czy muzykę instrumentalną. Barwa prezentowana przez system włoskiej marki Synthesis przypomina to, z czym możemy mieć do czynienia w przypadku typowych lampowych zestawień – jest nuta słodyczy, subtelna gładkość, nieco ciepła i zawoalowane wysokie tony. To właśnie górne rejestry pasma wzbudziły u mnie nie mniejszą ciekawość niż tony średnie, ponieważ są one wręcz naznaczone lampowym charakterem brzmienia. Pozbawione nadmiernej agresji i przede wszystkim połyskujące pełną paletą barw. W muzyce opartej na żywych instrumentach ten system czuje się szczególnie dobrze, bo dysponuje piękną, kwiecistą, naturalną barwą, w pełni oddającą charakterystykę brzmieniową zwłaszcza instrumentów dętych czy smyczkowych. Mniej rozdzielczo zabrzmiał klawesyn Masaakiego Suzuki, bo wyraźnie było słychać w wybrzmiewaniu kolejno uderzanych strun, że gdzieś „po drodze” tracą nieco na szczegółowości. Ale z racji tego, że do uszu słuchacza dociera promienisty, muzykalny i ciepły dźwięk, szybko można zapomnieć o tej drobnej niedoskonałości. Synthesis dobrze radzi sobie z odtwarzaniem detali, ale sądzę, że w tej cenie możemy znaleźć obecnie na rynku wiele systemów będących w stanie zaprezentować muzykę bardziej szczegółowo, co wcale nie oznacza, że z równie piękną i naturalną barwą o cechach typowych dla lamp. Jeśli chodzi o przestrzeń, to Synthesis najbardziej skupia się na zachowaniu rzeczywistych rozmiarów poszczególnych instrumentów – gdy słuchałem Patricii Barber i towarzyszącego jej bandu jazzowego, każdy instrument prezentowany był przez ten włoski system z zachowaniem charakterystycznych rozmiarów. Kontrabas był rysowany jako zdecydowanie największy, jego zarys był wyraźny, a każda szarpnięta struna miała w sobie właściwy ciężar, zwłaszcza na tle innych instrumentów. Ale Synthesis nie zapomina również o tym, że istotą rzetelnego przekazu w zakresie stereofonii jest dokładność i precyzja w lokalizacji poszczególnych źródeł pozornych. Szczególnie mocno do gustu przypadł mi właśnie wokal na pierwszym planie, wręcz materializujący się przede mną. Synthesis ma to do siebie, że nie zmierza na siłę w kierunku laboratoryjnej precyzji, ale jednocześnie za każdym razem kiedy próbowałem znaleźć w nim jakieś słabe punkty, zwłaszcza w budowie przestrzeni, okazywało się, że niemal pod każdym względem prezentował się bardzo dobrze. Z kolei gdy sięgnąłem po odtwarzacz CD-10 marki Ayon i połączyłem go ze wzmacniaczem Roma 37DC, dźwięk zyskał nieco na ostrości lokalizacji konkretnych źródeł pozornych, ale z drugiej strony, jeśli miałbym rozpatrywać brzmienie w kontekście prezentacji barwy, a przede wszystkim jej nasycenia, to Synthesis 14DC prezentował się pod tym względem ciut lepiej i taki też dźwięk całościowo bardziej mi odpowiadał, co jednoznacznie świadczy o tym, że ten system najlepiej zabrzmi w oparciu o firmowe komponenty – brzmienie będzie prezentować taki typowy lampowy charakter, mimo że wzmacniacz 37DC bazuje na stopniach wyjściowych klasy D. Podsumowanie Seria Roma jest tak ciekawa i bogata, że każdy miłośnik, zwłaszcza urządzeń lampowych, znajdzie w ofercie Włochów coś dla siebie. Zaś miłośnicy lampowych klimatów brzmieniowych, poszukujący mimo wszystko praktycznych i wydajnych rozwiązań, powinni być zadowoleni z tego duetu, który łączy w sobie wiele zalet i, przynajmniej częściowo, jest pozbawiony wad, z jakimi można spotkać się w przypadku urządzeń w pełni lampowych. Użytkownik tego systemu nie będzie musiał obawiać się o szybsze zużycie lamp (zwłaszcza gdy wzmacniacz często pracuje przy wysokich poziomach głośności) w stopniach końcowych, bo ich tam po prostu nie ma – 37DC z punktu widzenia posiadaczy dzieci jest też dużo bezpieczniejszym rozwiązaniem niż typowa lampowa integra, a zwłaszcza te modele, które nie mają żadnych fabrycznych osłon na żarzące się bańki. Sythesis bazuje na nowoczesnym hybrydowym wzmacniaczu i wyraźnie widać, że włoski producent skupił się na jakości toru wzmacniającego sygnał, rezygnując z pewnych „wynalazków” typowych dla najnowocześniejszych urządzeń. Jeśli jesteście więc konserwatystami i lubicie dopracowane do perfekcji klasyczne stereofoniczne zestawienia, to może się okazać, że ten nietuzinkowy duet z serii Roma spełni Wasze oczekiwania. Zaś dla bardziej wymagających użytkowników producent przewidział wzmacniacz i odtwarzacz wyposażony w asynchroniczne wejście USB, co oczywiste, w nieco wyższych cenach. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT JAKOŚĆ DŹWIĘKU 5 JAKOŚĆ/CENA 5 JAKOŚĆ WYKONANIA 5 MOŻLIWOŚCI 4 PLUSY: Wysmakowane wzornictwo retro i bardzo staranne wykończenie, łącznie z pięknymi chromowanymi tylnymi panelami i drewnianymi przednimi. Brzmienie o typowo lampowych walorach, ale z muskularnym basem i fenomenalną kontrolą w pełnym paśmie MINUSY: Brak asynchronicznego wejścia USB w podstawowych wersjach (te dostępne są w modelach 37DC+ oraz 14DC+). Odtwarzacz mógłby oferować nieco większą precyzję w operowaniu przestrzenią OGÓŁEM: System Roma, mimo że bazuje na hybrydowym wzmacniaczu, to prezentuje stricte lampowe brzmienie, co z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom urządzeń lampowych, mających spore wymagania co do wysokiej mocy, ale i obsługi urządzenia OCENA OGÓLNA 5 WARTO WIEDZIEĆ Seria Roma składa się z wielu ciekawych urządzeń. Oprócz całkiem pokaźnej kolekcji komponentów lampowych Włosi mogą pochwalić się również konstrukcjami hybrydowymi, w których przedwzmacniacz lampowy połączono ze stopniami końcowymi pracującymi w wysokoefektywnej klasie D – wzmacniacze te wykorzystują mostkowane stopnie końcowe ICEPower charakteryzujące się wysoką mocą i wydajnością prądową. W obrębie serii Roma znalazły się również dwa lampowe odtwarzacze CD (Roma 14DC w wersji podstawowej oraz Roma 14DC+ z asynchronicznym wejściem USB w cenie 9.900zł), a także lampowy przetwornik cyfrowo-analogowy Roma 69DC w cenie 9.900zł, w pełni lampowy wzmacniacz słuchawkowy Roma 41DC w cenie 8.000zł i lampowy przedwzmacniacz gramofonowy Roma 79DC w cenie 6.500zł. Włosi w bardzo ciekawy sposób porządkują ofertę urządzeń z serii Roma, odnosząc się do historii związanej z Wiecznym Miastem, czyli Rzymem. Symbolika konkretnych urządzeń nawiązuje do najważniejszych dat w historii Rzymu, cyfry oraz litery w nazwach określonych komponentów oznaczają konkretne historyczne wydarzenia.
  6. Admin1

    Test ONKYO CS-N575D

    Firma Onkyo coraz częściej sięga po wzmacniacze pracujące w klasie D, co jest wręcz idealnym rozwiązaniem w przypadku minisystemów, a do takich właśnie należy opisywany tu CS-N575D. Obudowa o niewielkich gabarytach mieści nie tylko wzmacniacz klasy D wraz z prostym przedwzmacniaczem, ale także impulsowy układ zasilający, napęd CD oraz moduły Wi-Fi i Bluetooth. Wszystko to okraszono estetycznie wykonaną niewielką obudową z ładnie wykonanym frontem. W zestawie znajdziemy również dwie niewielkie dwudrożne kolumny podstawkowe. Zatem nabywca Onky... Kliknij tu aby otworzyć artykuł
  7. Admin1

    Test ONKYO CS-N575D

    Firma Onkyo coraz częściej sięga po wzmacniacze pracujące w klasie D, co jest wręcz idealnym rozwiązaniem w przypadku minisystemów, a do takich właśnie należy opisywany tu CS-N575D. Obudowa o niewielkich gabarytach mieści nie tylko wzmacniacz klasy D wraz z prostym przedwzmacniaczem, ale także impulsowy układ zasilający, napęd CD oraz moduły Wi-Fi i Bluetooth. Wszystko to okraszono estetycznie wykonaną niewielką obudową z ładnie wykonanym frontem. W zestawie znajdziemy również dwie niewielkie dwudrożne kolumny podstawkowe. Zatem nabywca Onkyo CS-N575D otrzymuje pełnoprawny system stereo zdolny do działania bez potrzeby użycia dodatkowych źródeł sygnału analogowego czy żadnych innych akcesoriów. Proste i wydajne rozwiązania Testowany system jest chyba jednym z najładniejszych, z jakimi ostatnio miałem styczność, za co odpowiada wiele drobnych szczegółów. Uwagę zwraca ładnie wykonany front urządzenia. Nie jest on co prawda wykonany z aluminium, ale prezentuje się na tyle dobrze, że potencjalnemu użytkownikowi nie powinno to przeszkadzać. Ponadto atrakcyjności testowanemu urządzeniu z pewnością dodaje wyświetlacz LCD znajdujący się na przednim panelu – matryca TFT wyświetla pełne informacje na temat ustawień i wykorzystania źródeł sygnału audio. Urządzeniem można sterować na trzy sposoby: za pomocą wielofunkcyjnego pokrętła i przycisków znajdujących się na przednim panelu, z poziomu pilota lub specjalnej aplikacji Onkyo Controller Application dostępnej na smartfonie czy tablecie z systemem Android lub iOS. Z tyłu użytkownik może wykorzystać jedną parę klasycznych analogowych wejść lub któreś z cyfrowych w wersji optycznej albo elektrycznej koaksjalnej. Oczywiście nie zabrakło również wejścia USB dla pamięci masowej, a także wejścia Ethernet. Fajnym dodatkiem jest wyjście z sekcji przedwzmacniacza dla aktywnego subwoofera – użytkownicy lubiący masywny i nisko schodzący bas mogą dzięki niemu uzupełnić system o dodatkową aktywną jednostkę niskotonową, co z pewnością pozwoli nie tylko zwiększyć zasięg i masę niskich tonów, ale również da możliwość nagłośnienia nieco większych pomieszczeń niż te, do których ten minisystem przewidziano. Oprócz wymienionych wyżej gniazd z tyłu znalazły się jeszcze terminale wyjściowe ze stopni końcowych akceptujące kable zakończone wtykami i widełkami, a także anteny dla modułu Wi-Fi oraz Bluetooth. Wewnątrz znalazł się dość rozbudowany impulsowy układ zasilający, a tuż nad nim spora płytka drukowana zawierająca na swojej powierzchni 90% elektroniki. Oczywiście montaż wszystkich elementów elektronicznych przeprowadzono w technologii SMD, łącznie z dwukanałowym modułem wzmacniacza pracującego w klasie D. Z racji tego, że zastosowana amplifikacja nie generuje dużych mocy (2x20W), producent zrezygnował z jakiegokolwiek, choćby symbolicznego układu chłodzenia, ponieważ ciepło wydzielane przez stopnie końcowe jest minimalne. Bliżej frontu zainstalowano jeszcze napęd CD oraz płytkę drukowaną obsługującą wyświetlacz LCD i część obwodów logiki oraz sterowania. Mimo niewielkiej mocy wzmacniacz jest w stanie obsługiwać również inne kolumny, ale ich impedancja znamionowa powinna wahać się w zakresie od 6 do 16Ω. Energiczny dźwięk Onkyo CS-N575D oferuje żywy i ekspresyjny dźwięk, a wpływ na to ma z pewnością zastosowana amplifikacja klasy D. Również dwudrożne kolumny, w jakie wyposażono system, nie pozostają bez wpływu na brzmienie. To właśnie kolumny, jako ostatnie ogniwo każdego systemu, mają największe znaczenie, a w przypadku Onkyo są wykonane solidnie i, co najważniejsze, wyposażono je w dobrej jakości głośnikowy duet. Zanim jednak ten minisystem osiągnie pełnię swoich możliwości brzmieniowych, warto dać mu nieco czasu, by się wygrzał i by wszystkie elementy, a zwłaszcza głośniki, osiągnęły swoje nominalne parametry. Fabrycznie nowy system brzmi ostro i sucho, ale na zmiany nie trzeba długo czekać, bo już po mniej więcej dwóch godzinach od uruchomienia przy średnich poziomach mocy wzmacniacza brzmienie się wygładziło, barwa się nasyciła i zaczęła znikać charakterystyczna ostrość grania, zwłaszcza w zakresie wysokich tonów. Z kolei bas nabrał głębi już po kilkunastu godzinach grania. Zatem przyszły użytkownik tego minisystemu powinien oceniać jego walory brzmieniowe dopiero po jakimś czasie, ponieważ w początkowej fazie grania dźwiękiem można się nieco rozczarować. Dopiero w pełni wygrzany system potrafi pochwalić się przyjemnym i energicznym dźwiękiem. Delikatna, miękka nasączana jedwabna kopułka zmierza raczej w kierunku subtelnie ocieplonego i osłodzonego stylu grania, ale nie brakuje jej też agresji w momentach, kiedy wymaga tego muzyka, zwłaszcza rockowa. Muszę jednak podkreślić, że czysty i przyjemny w odbiorze dźwięk można uzyskać przy średnich oraz ciut wyższych poziomach głośności, ponieważ w momencie gdy przesadzimy z głośnością, wzmacniacz zbliża się do kresu swoich możliwości i pojawiają się słyszalne zniekształcenia. Onkyo z pewnością nie jest urządzeniem nadającym się do głośnego grania na prywatkach – ten minisystem widziałbym raczej w sypialni, w pokoju dziecięcym lub po prostu w gabinecie bądź biurze w celu uprzyjemnienia sobie pracy subtelnymi dźwiękami w tle. Miłośnicy głośnego grania mogą być lekko rozczarowani, ponieważ Onkyo nie będzie w stanie osiągnąć aż tak wysokich poziomów głośności bez szkody dla jakości dźwięku. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że dwudrożne kolumny zamknięte, w jakie wyposażono CS-N575D, oferują bas o dużo lepszej kontroli niż podobne systemy wyposażone w kolumny typu bas-refleks. Bas wybrzmiewa krócej i ma szybszy atak, a jeśli chodzi o zasięg, to wcale go nie brakuje. Małe kolumny są pod tym względem zaskakująco wydajne, za co w pewnym sensie odpowiada wzmacniacz klasy D. Oczywiście nie ma mowy o potężnym i bardzo nisko schodzącym basie, pozwalającym przykładowo na realistyczne odtworzenie brzmienia organów kościelnych czy chociażby kontrabasu, jednak wyposażając się w aktywny subwoofer, zakres niskich tonów można nieco podrasować. W takiej formie, w jakiej Onkyo występuje, bas jest w zupełności wystarczający, żeby słyszeć pewne informacje w paśmie niskich tonów zawarte np. w muzyce popularnej. Zakres niskich tonów nie jest idealny, bo w jego średnich partiach pojawiają się nieznaczne podbarwienia, ale należy uznać, że Onkyo i tak lepiej sobie radzi pod tym względem, zwłaszcza jeśli porównamy z nim podobne systemy, ale dysponujące kolumnami bas-refleks z często niewytłumionym wnętrzem skrzyń, co skutkuje właśnie mocno słyszalnymi rezonansami. CS-N575D stawia bardziej na przyjemność z odsłuchu niż analityczność, choć muszę przyznać, że to właśnie zakres niskich tonów wypada w tym systemie najlepiej, chociażby ze względu na wspomnianą wcześniej szybkość reakcji i konturowość. Natomiast wrażenia subtelnego wygładzenia brzmienia dopełnia barwny środek pasma i nieco osłodzone górne rejestry. Lekki i sztywny stożek celulozowy zastosowany w przypadku głośnika nisko-średniotonowego oferuje przyjemną, naturalną barwę w zakresie średnich tonów i muszę przyznać, że Onkyo dobrze radzi sobie z odtwarzaniem muzyki nawet z udziałem wielu „żywych” instrumentów, więc miłośnicy jazzu i muzyki klasycznej niespecjalnie nastawieni na analizę każdego detalu powinni być z jego dźwięku zadowoleni. Podsumowanie Onkyo CS-N575D to system o dużej funkcjonalności, zwłaszcza pod kątem komunikacji bezprzewodowej, ale też dobrze brzmiący, za co odpowiada nie tylko wydajny wzmacniacz klasy D, ale przede wszystkim dwudrożne kolumny podstawkowe wyposażone w dobrej jakości głośniki. Jednak minisystem ten, tak jak wszystkie mu podobne, ma pewien margines możliwości, zwłaszcza w zakresie oddawanej mocy, toteż nie nadaje się do nagłaśniania imprez domowych. Jeśli ktoś chce sobie sprawić taki właśnie system, pełniący funkcję dobrego wypełniacza czasu muzyką, to z pewnością się na nim nie zawiedzie, tym bardziej że jest on kompatybilny z wieloma technologiami bezprzewodowymi. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT JAKOŚĆ DŹWIĘKU 4 JAKOŚĆ/CENA 4,5 JAKOŚĆ WYKONANIA 4,5 MOŻLIWOŚCI 4,5 PLUSY: Dosyć dynamiczny, żywy i przede wszystkim konturowy przekaz o przyzwoitej kontroli niemal w pełnym paśmie. Łatwy w ustawieniu ze względu na zamknięte skrzynki. Estetycznie wykonany i dobrze wyposażony – wspiera m.in. technologię DTS Play-Fi i posiada moduł Bluetooth MINUSY: Wzmacniacz przy wyższych poziomach głośności dosyć szybko osiąga kres swoich możliwości, co objawia się wyraźnie słyszalnymi zniekształceniami OGÓŁEM: Sprawdzi się przede wszystkim jako system uprzyjemniający chwile w domowym zaciszu czy podczas biurowej pracy – dzięki skromnym gabarytom można go w zasadzie ustawić w każdym miejscu, a ze względu na kolumny wyposażone w zamknięte obudowy dobrze zabrzmi w większości pomieszczeń OCENA OGÓLNA 4 WARTO WIEDZIEĆ Dołączone do systemu dwudrożne kolumny podstawkowe wyposażono w obudowy zamknięte, co jest rzadko spotykane, bo zwykle w przypadku tego typu konstrukcji w celu uzyskania basu o jak najwyższej efektywności stosuje się skrzynie wyposażone w system rezonansowy bas-refleks, mający za zadanie zwiększyć nieco zasięg i masę niskich tonów generowanych przez woofer. W przypadku systemu CS-N575D producent postanowił zrezygnować z układu bas-refleks na rzecz obudowy zamkniętej dla lepszej kontroli dźwięku w zakresie niskich tonów. Zamknięte obudowy mają jeszcze jedną zasadniczą przewagę nad bas-refleksami, można je ustawić w zasadzie w dowolnym miejscu bez obaw o nadmiernie podbity, dudniący bas, czego nie można powiedzieć o popularnych bas-refleksach, zwykle bardziej wyczulonych na dosuwanie do ścian. W dobrej kontroli nad niskimi tonami swój udział ma również wydajna amplifikacja pracująca w klasie D. Choć moc generowana przez stopnie wyjściowe to raptem 2x20W, to ze względu na wysoką efektywność amplifikacji klasy D kolumny otrzymują na tyle duże dawki prądu, że zapotrzebowanie nań w momentach gdy głośnik basowy pracuje przy zwiększonej amplitudzie wychyleń, a więc kiedy wymaga tego materiał muzyczny, jest wystarczające. DYSTRYBUCJA W POLSCE - www.eic.com.pl W Polsce dystrybucję produktów marki Onkyo prowadzi firma E.I.C. Sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie. Jest wyłącznym przedstawicielem na polskim rynku wielu renomowanych producentów elektroniki użytkowej: szerokiej gamy komponentów hi-fi i high-end audio oraz systemów kina domowego. Swoją działalność firma E.I.C. Sp. z o.o. rozpoczęła pod koniec roku 1996, wprowadzając na rynek polski produkty renomowanego niemieckiego wytwórcy zestawów głośnikowych – Quadral. Obecnie w ofercie firmy znajdują się następujące marki: Synthesis, Cyrus, Quadral, Tannoy, Klipsch, PMC, Onkyo, Esoteric, Kimber Kable, Straight Wire, QuistCable, M-audio.
  8. Admin1

    Cyrus 82 DAC

    Testujemy niewielki, wręcz minimalistyczny wzmacniacz marki Cyrus, który zaskakuje wydajnością i dynamiką. PRODUKT Cyrus 8 2 DAC RODZAJ Wzmacniacz zintegrowany CENA 7.699zł oraz 3.599zł (opcjonalny zasilacz PSX-R2) WAGA 6,9kg WYMIARY (SxWxG) 215x73x360 mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Moc: 2x88W (6Ω) • Pobór mocy: 280W (przy pełnej mocy) • Wbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy 24-bit/192kHz • Mikroprocesor sterujący wieloma funkcjami (dotyczy wejść i wyświetlacza) • Podwójne terminale wyjściowe dla funkcji bi-wire • Wydajny transformator i spory bufor prądowy • Opcjonalny zasilacz PSX-R2 pozwalający na osiągnięcie jeszcze wyższej wydajności prądowej • Wejścia analogowe: sześć par RCA • Wyjścia analogowe RCA z przedwzmacniacza (dwie pary); wyjścia dla Zone 2 • Wyjście słuchawkowe • Cyfrowe wejścia: dwa optyczne, dwa koaksjalne, asynchroniczne USB DYSTRYBUCJA E.I.C. Sp. z o.o. www.cyrusaudio.pl Źródło: Hi-Fi Choice & Home Cinema Cyrus wtopił się w audiofilski krajobraz nie tylko za sprawą oryginalnego i łatwo rozpoznawalnego designu, ale przede wszystkim ze względu na brzmienie, poniekąd łamiące stereotypy dotyczące niewielkich wzmacniaczy zintegrowanych. Firma z hrabstwa Cambridgeshire stawia na minimalizm, ale bynajmniej nie w kontekście praktyczności, bowiem produkowana przez Anglików elektronika należy do urządzeń o wysokiej funkcjonalności i sporych możliwościach. Testowany wzmacniacz jest najnowszą, uniwersalną integrą, wyposażoną w wydajne stopnie końcowe oferujące niemal 90W na kanał, a także przetwornik cyfrowo-analogowy i szereg wejść poszerzających funkcjonalność we współpracy z analogowymi źródłami sygnału. Mały wielki wzmacniacz Cyrus ma nieco inne niż pozostali producenci podejście do konstruowania urządzeń audio, co jest widoczne w zasadzie od początków istnienia firmy. Obecnie produkowane komponenty w większości bazują na charakterystycznej i tej samej obudowie, niezależnie czy mamy do czynienia ze wzmacniaczem, przetwornikiem C/A, odtwarzaczami CD, czy też przedwzmacniaczem. Oczywiście w katalogu znalazły się również inne, jeszcze bardziej nietuzinkowo zaprojektowane urządzenia, takie jak chociażby wielofunkcyjny wzmacniacz Cyrus One czy prezentujący się futurystycznie system Lyric (zob. recenzję w nr. 12/17 HFC). Powszechnie stosowana w większości urządzeń Cyrusa obudowa odlewana jest z metali lekkich jako monolit. Takie wykonanie wyróżnia urządzenia marki na tle innych (oryginalny i niespotykany design), ale wiąże się też ze specyficznym podejściem do kwestii wydajności chłodzenia, bo niewielka obudowa ogranicza możliwość zastosowania klasycznego radiatora oddającego ciepło z tranzystorów końcowych do otoczenia (zob. Warto wiedzieć). Co ciekawe, dystrybutor dostarczył nam do testu nie tylko wzmacniacz, ale też odtwarzacz CD, pełniący w zasadzie funkcję transportu, jak również dodatkowy zasilacz PSX-R2 w celu zademonstrowania jego wpływu na dźwięk wzmacniacza 8 2 DAC. Sam wzmacniacz nie jest zwykłą jednostką, tak naprawdę należy go traktować jako integralną część systemu Cyrusa – Brytyjczycy zachęcają do kupna całego systemu, dzieląc go chociażby na transport oraz wzmacniacz z wbudowanym przetwornikiem C/A. Tak więc sygnał cyfrowy wypuszczony ze wspomnianego transportu (w tym wypadku był to CD XT Signature) dekodowany jest do postaci analogowej dopiero po przejściu przez obwody przetwornika C/A zainstalowanego we wzmacniaczu 8 2 DAC, co w pełni uzasadnia jego nazwę – DAC (Digital to Analog Converter). Z kolei moduł z dodatkowym zasilaczem nie jest wcale propozycją obowiązkową, ponieważ, jak pokazały odsłuchy, wzmacniacz i bez niego radzi sobie doskonale, jednak mimo wszystko jest to dodatkowy element przewidziany dla najbardziej wymagających użytkowników, chcących wycisnąć maksimum możliwości z posiadanego systemu Cyrusa. Wnętrze wzmacniacza zdradza, co dla jego konstruktorów było priorytetem i daje odpowiedź na pytanie, dlaczego taki mały wzmacniacz może stawać w szranki z kilkukrotnie większymi gabarytowo amplifikacjami, zwłaszcza w kontekście oddawanej mocy. W oczy od razu rzuca się potężny transformator toroidalny zajmujący większość powierzchni. Tor zasilający jest dalej uzupełniony o wydajny prostownik oraz magazyn prądowy w postaci dwóch kondensatorów elektrolitycznych o pojemności 10.000μF każdy. Aby maksymalnie odseparować tor wzmacniający od toru cyfrowo-analogowego, zastosowano oddzielny niewielki transformator dostarczający napięcie do przetwornika C/A. Tranzystory mocy przymocowano do specjalnie wyprofilowanych niewielkich radiatorów, które wraz z obudową tworzą monolit, co poprawia wydajność układu chłodzenia. Elementy są wysokiej jakości, a montaż zarówno pod kątem staranności wykonania, jak i topologii układu nie pozostawia wiele do życzenia. Wzmacniacz wyposażono w aż dwa wyjścia z przedwzmacniacza, co pozwala na stosowanie rozbudowanych instalacji, a także wyjście sygnału dla drugiej strefy, dzięki czemu przy użyciu kolejnej dwukanałowej końcówki mocy lub monobloków można równolegle napędzać kolumny znajdujące się w innym pomieszczeniu. Jednym słowem – Cyrus 8 2 DAC jest urządzeniem o małych gabarytach, ale o dużej funkcjonalności. Majstersztyk! Podczas dwóch sesji odsłuchowych korzystałem zarówno z samego wzmacniacza, jak i konfiguracji z dodatkowym zasilaczem PSX-R2. 8 2 DAC już na samym wstępie pokazał, że żadna muzyka nie jest dla niego wyzwaniem – obojętnie czy na tacce odtwarzacza lądowała płyta z mocnym rockiem w wykonaniu australijskiej legendy AC/DC, czy też muzyka Stinga wspomagana przez spory skład symfoniczny, do moich uszu zawsze docierał dźwięk o nienagannej kontroli i ze znakomicie oddaną dynamiką. Jeśli na wstępie ten wzmacniacz czaruje tak dobrą dynamiką, to w takim razie czego możemy oczekiwać po dodatkowym zasilaczu? PSX-R2 to przede wszystkim element służący do zwiększenia wydajności wzmacniacza, wykonany w oparciu o kompletny układ zasilający, bazujący na jeszcze wydajniejszym transformatorze toroidalnym oraz rozbudowanym magazynie prądowym. Podłączenie PSX-R2 od razu daje się odczuć poprzez jeszcze lepiej oddaną dynamikę, zwłaszcza w skali makro. Bas nabiera sprężystości i wydaje się mieć nieco lepszy atak, aczkolwiek muszę przyznać, że bez dodatkowego zasilacza wzmacniacz Cyrusa radził sobie na tyle dobrze, że spokojnie mógłby stanąć w szranki z najlepszymi konstrukcjami z podobnego przedziału cenowego. PSX-R2 jest urządzeniem dla naprawdę osłuchanych osób, chcących niewielkim kosztem podrasować możliwości wzmacniacza nie tylko pod kątem dynamiki, ale też basu i, co najważniejsze, przestrzeni. Choć w wersji bez zewnętrznego zasilania 8 2 DAC z oddaniem panoramy stereofonicznej radził sobie wzorowo, to w połączeniu z PSX-R2 scena dźwiękowa nabrała rozmachu i zwiększyła swą objętość. Przy czym precyzja w lokalizacji poszczególnych instrumentów oraz oddanie trójwymiarowości sceny dźwiękowej pozostały bez zmian, co świadczy o tym, że sam wzmacniacz radzi sobie pod tym względem doskonale. Cyrus oferuje gęsty, zrównoważony dźwięk o neutralnej barwie. Nie jest to tranzystor próbujący udawać lampę, ale w pełni rasowy wzmacniacz oparty na technologii półprzewodnikowej. W jego brzmieniu pojawiają się pewne pierwiastki osładzające i wygładzające prezentację, ale jest to raczej cecha brzmienia typowa dla Cyrusa, z jaką użytkownicy innych konstrukcji tej marki mogli się już spotkać. 8 2 DAC kładzie więc nacisk na barwę, niejako łamiąc stereotyp dotyczący zimnych konstrukcji tranzystorowych pozbawionych pierwiastka muzykalności. W ten sposób zbliża się do ideału „tranzystora”, oferując przy tym dynamikę pozbawioną ograniczeń, a w wersji z dodatkowym modułem zasilania zamienia się w prawdziwą petardę. Z drugiej strony wzmacniacz ten wydaje się idealnym rozwiązaniem dla osób ceniących wierny i naturalny przekaz oparty na tych wszystkich cechach, które są typowe dla wydajnych konstrukcji tranzystorowych. Do tego napędzi niemal każde zestawy głośnikowe, co zasługuje na szczególne uznanie, bo kto by się spodziewał, że w obudowie wielkości mocno spłaszczonego pudełka na buty znajdzie się mała elektrownia? Podsumowanie Jeśli rozglądacie się za designerskim i eleganckim systemem, gabarytowo niewiele większym od miniwieży, a do tego brzmiącym rasowo i dysponującym atrybutami nieodłącznie związanymi z dźwiękiem typowym dla najlepszych konstrukcji ze średniego przedziału cenowego, to Cyrus może okazać się udanym wyborem na długie lata. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT JAKOŚĆ DŹWIĘKU 5 JAKOŚĆ/CENA 5 JAKOŚĆ WYKONANIA 5 MOŻLIWOŚCI 5 PLUSY: Oryginalny projekt i autorskie rozwiązania w zakresie aplikacji i montażu poszczególnych podzespołów. Wysoka funkcjonalność w połączeniu ze sporą wydajnością, możliwość napędzania praktycznie dowolnych zespołów głośnikowych, zwłaszcza przy wykorzystaniu zasilacza PSX-R2. Brzmienie szczegółowe, pozbawione agresji, o sporej rozpiętości dynamicznej. Bas o nienagannej kontroli. Plastyczny przekaz, barwna średnica MINUSY: Użytkownik ze względu na rozwiązania techniczne i design jest niejako skazany na system firmowy – po prostu taki zestaw lepiej się prezentuje. Niewygodne terminale wyjściowe, akceptujące wyłącznie wtyki bananowe w wersji BFA 4mm OGÓŁEM: 8 2 DAC to nietypowa konstrukcja, która najlepiej prezentuje się w firmowym zestawieniu. Ten niewielki wzmacniacz oferuje zaskakująco obszerny i dynamiczny dźwięk bez względu na gatunek muzyki OCENA OGÓLNA 5 WARTO WIEDZIEĆ Ze względu na specyfikę urządzeń marki Cyrus, a także chęć zwiększenia wydajności układu chłodzenia zaprojektowano osobliwą obudowę, która tak naprawdę działa jak jeden wielki radiator. Zarówno z lewej, jak i prawej strony widać charakterystyczne użebrowania i kanały tworzące niewielkie radiatory, ale z racji monolitycznego odlewu są one integralną częścią obudowy mającej za zadanie odbierać nadmiar ciepła z tranzystorów pracujących w stopniach końcowych. Cyrus jako jeden z nielicznych producentów wręcz zaleca ustawianie poszczególnych komponentów jeden na drugim, co w pewnym sensie koliduje z ogólnie przyjętymi zasadami. Jeśli jednak przyjrzymy się poszczególnym komponentom, to zauważymy, że niezależnie od tego czy mamy do czynienia ze wzmacniaczem, odtwarzaczem, przetwornikiem C/A, czy też przedwzmacniaczem każde z tych urządzeń ma identyczną obudowę z ulokowanymi w tych samych miejscach radiatorami, które przy ustawieniu urządzeń jeden na drugim tworzą charakterystyczny długi kanał chłodzący – nie ma tutaj mowy o zakłóceniu pracy układu chłodzenia jak np. wówczas, gdy użytkownik ustawia odtwarzacz CD na wzmacniaczu, ograniczając tym samym jego wentylację. Co ciekawe, spodnia pokrywa w każdym z urządzeń jest wykonana z tworzywa sztucznego i bynajmniej nie jest to zabieg związany z poszukiwaniem oszczędności, a wymuszony charakterystyką przewodzenia cieplnego, jaką Anglicy chcieli osiągnąć – konstruktorom zależało przede wszystkim na tym, żeby spodnia płyta nie odbierała ciepła z odlanej z metali lekkich obudowy, działającej jak radiator, a tym samym nie ogrzewała dodatkowo elementów znajdujących się wewnątrz urządzeń. Wyimek: „Nie jest to tranzystor próbujący udawać lampę, ale w pełni rasowy wzmacniacz oparty na technologii półprzewodnikowej” DYSTRYBUCJA W POLSCE www.eic.com.pl W Polsce dystrybucję produktów marki Cyrus prowadzi firma E.I.C. Sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie. Jest wyłącznym przedstawicielem na polskim rynku wielu renomowanych producentów elektroniki użytkowej: szerokiej gamy komponentów hi-fi i high-end audio oraz systemów kina domowego. Swoją działalność firma E.I.C. Sp. z o.o. rozpoczęła pod koniec roku 1996, wprowadzając na rynek polski produkty renomowanego niemieckiego wytwórcy zestawów głośnikowych – Quadral. Obecnie w ofercie firmy znajdują się następujące marki: Synthesis, Cyrus, Quadral, Tannoy, Klipsch, PMC, Onkyo, Esoteric, Kimber Kable, Straight Wire, QuistCable, M-audio.
  9. Admin1

    Cyrus Lyric

    Lyric skupia w sobie funkcjonalność wielu urządzeń, ale najbardziej zaskakująca w jego przypadku jest jakość dźwięku DETALE PRODUKT Cyrus Lyric RODZAJ System audio CENA 11.999zł WAGA 9kg WYMIARY (SxWxG) 420x105x320mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Moc: 230W (na kanał przy 6Ω) • Odstęp sygnał/szum: -70dB • Wbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy 24-bit/192kHz, upsampling sygnałów cyfrowych do rozdzielczości 32-bit/192kHz • Ciekłokrystaliczny wyświetlacz • Odtwarzacz CD, ra... Kliknij tu aby otworzyć artykuł
  10. Admin1

    Cyrus Lyric

    Lyric skupia w sobie funkcjonalność wielu urządzeń, ale najbardziej zaskakująca w jego przypadku jest jakość dźwięku DETALE PRODUKT Cyrus Lyric RODZAJ System audio CENA 11.999zł WAGA 9kg WYMIARY (SxWxG) 420x105x320mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Moc: 230W (na kanał przy 6Ω) • Odstęp sygnał/szum: -70dB • Wbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy 24-bit/192kHz, upsampling sygnałów cyfrowych do rozdzielczości 32-bit/192kHz • Ciekłokrystaliczny wyświetlacz • Odtwarzacz CD, radio cyfrowe, obsługa serwisów muzycznych (Tidal) • Wydajny transformator toroidalny i oddzielna sekcja impulsowa dla obwodów cyfrowych • Moduł Wi-Fi • Wejścia analogowe: jedna para RCA • Wyjścia analogowe: RCA z przedwzmacniacza • Wyjście słuchawkowe oraz wejście USB typu A na panelu przednim i tylnym • Cyfrowe wejścia: dwa optyczne, dwa koaksjalne, asynchroniczne USB Obsługa za pośrednictwem aplikacji Cadence (iOS oraz Android) DYSTRYBUCJA E.I.C. Sp. z o.o. www.cyrusaudio.pl Tak zwane systemy all-in-one wciąż cieszą się dużym zainteresowaniem przede wszystkim za sprawą wysokiej funkcjonalności i prostej konstrukcji. Urządzenia tego typu to połączenia nie tylko odtwarzacza CD i wzmacniacza, ale również tunera cyfrowego, a także przetwornika cyfrowo-analogowego. Lyric na tle konkurencji wyróżnia się jednak nietuzinkowym designem i przede wszystkim sporymi możliwościami w zakresie współpracy z szeroką gamą kolumn – dzięki stopniom końcowym pracującym w klasie D, generującym moc rzędu 230W na kanał, Lyric może w zasadzie współpracować z dowolnymi kolumnami. A, jak się okazało podczas testu, im te kolumny są lepsze, tym wyższej jakości dźwięk można uzyskać, co z reguły nie jest tak oczywiste w przypadku większości podobnych systemów. Design w parze z jakością Cyrus przyzwyczaił klientów do wysokiej jakości wykonania i właśnie za to jest szczególnie ceniony, bowiem w parze z atrakcyjnym wyglądem zawsze idzie solidność budowy wewnętrznych podzespołów. Bryła urządzenia prezentuje się oryginalnie w stosunku do większości komponentów audio innych producentów. Płytę frontową wykonano co prawda z tworzywa i wyposażono w dużą szybkę z przyciemnianej pleksi, ale i tutaj jakość wykonania nie pozostawia wiele do życzenia. Jest też ciekłokrystaliczny wyświetlacz, który powinno się uznać za wzór godny do naśladowania – wszystkie informacje są czytelne, a wielkość czcionek na tyle precyzyjnie dobrana, że nawet z odległości kilku metrów nikt nie powinien mieć problemu z odczytem konkretnych informacji. Bardzo dobrze sprawuje się transport CD, błyskawicznie reagując na wydawane komendy, ale szczególnie ujęła mnie w nim opcja sterowania odpowiadająca za przewijanie do przodu i do tyłu danego utworu. Następuje to klatkowo i co kilkanaście, kilkadziesiąt sekund, więc mamy zarówno wgląd w określone momenty odtwarzanego utworu, jak i szybkość reakcji, co szczególnie może przypaść do gustu osobom lubiącym często manewrować między określonymi momentami w odtwarzanych utworach. Wewnątrz urządzenia, oprócz wspomnianego transportu CD, znalazł się również dwukanałowy wzmacniacz klasy D oraz rozbudowany układ zasilający, dostarczający również osobno napięcie na odseparowaną płytkę drukowaną z cyfrowymi obwodami. Widać więc, że producent nie poszedł na łatwiznę i zadbał o to, by oddzielić od siebie kluczowe obwody już na etapie zasilania, co siłą rzeczy musi przekładać się na wyższą jakość brzmienia. Wzmacniacz i sekcja analogowa otrzymują zatem prąd z klasycznego układu zasilającego, opartego na dużym transformatorze toroidalnym, natomiast sekcja zajmująca się obróbką sygnału cyfrowego obsługiwana jest przez niezależny impulsowy układ zasilający. W zasilaczu stopni końcowych użyto dobrej jakości dużych kondensatorów elektrolitycznych (2x10.000μF). Z kolei w torze sygnałowym znalazły się znakomite blokowe kondensatory polipropylenowe marki Wima. Płytkę drukowaną modułu Wi-Fi oraz sekcji cyfrowo-analogowej zmontowano w technologii SMD. Tylny panel bazuje na bogatym zestawie gniazd cyfrowych, a w sekcji analogowej nie zabrakło ani wejść, ani wyjść. Producent zadbał o eliminację wibracji, stosując w kilku miejscach elastyczne wytłumiacze, a cała obudowa spoczęła na specjalnie zaprojektowanych gumowych podkładkach. Swoboda grania Lyric wyposażony w amplifikację pracującą w klasie D potrafi dostarczyć do kolumn sporo prądu, mając nad każdym dźwiękiem pełną kontrolę. Wprawdzie spodziewałem się takiego grania po urządzeniu wyposażonym we wzmacniacz tego typu, ale Lyric zaskoczył mnie ponadprzeciętną rozdzielczością grania – dźwięk okazał się niesamowicie szczegółowy nie tylko w zakresie wysokich tonów, ale również w średnicy. Było to znakomicie słychać w repertuarze klasycznym, jazzie, ale również w muzyce elektronicznej, np. w wykonaniu niemieckiej grupy De/Vision. Album „Noob” zacząłem wręcz odkrywać na nowo, bo tu i ówdzie pojawiały się dźwięki, które na innych systemach zwykle mi gdzieś umykały. Lyric napędzał dwudrożne wolnostojące kolumny mojej konstrukcji o impedancji czterech omów i w tym zestawieniu brzmienie, jakie udało mi się uzyskać, prezentowało poziom, jakiego można spodziewać się już po naprawdę drogich zestawieniach. Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się, że zintegrowany, designerski system stereo potrafi zaprezentować dźwięk na takim poziomie. Jednocześnie Cyrus pokazał, że potrafi być neutralny, bo nie ingerował nadmierne w charakter odtwarzanej muzyki, ale jak trzeba było, wykazywał się wielką wiernością, zachowując naturalny koloryt dźwiękowy określonych instrumentów. Wielu osobom może również przypaść do gustu to, w jaki sposób Lyric reprodukuje zakres niskich tonów – bas absolutnie nie wymyka się spod kontroli, jest gęsty, wręcz oleisty, nisko schodzący i mocny, ale jednocześnie sprężysty. Słuchanie kontrabasu z kilku płyt jazzowych było wielką przyjemnością, podobnie jak nisko zapuszczających się synth-popowych dźwięków z płyt takich artystów, jak De/Vision czy Mesh. W przypadku Lyrica można jednocześnie mówić o typowej dla wzmacniaczy klasy D szybkości brzmienia, ale w jego przypadku nie zabrakło pierwiastków, z którymi najczęściej możemy się spotkać w bardzo dobrych konstrukcjach klasy AB, takich jak na przykład Hegel H80 czy Denon PMA-2500NE. Lyric niczego nie podbarwia i nie uatrakcyjnia na siłę, ale w jego brzmieniu można zauważyć swego rodzaju gładkość, element coraz częściej pojawiający się w przypadku tego typu konstrukcji, ponieważ wzmacniacze klasy D są coraz lepiej dopracowane, a co za tym idzie, generują coraz mniejsze zniekształcenia, często już na poziomie konstrukcji klasy AB. Lyric bazuje na solidnej amplifikacji i dopracowanym układzie zasilającym, co oczywiście przekłada się na jakość brzmienia. Nie należy jednak zapominać o tym, że jest to system zintegrowany, oferujący dźwięk na poziomie klasycznych zestawień stereo, za co szczególnie cenię Lyrica. Cyrus oprócz fantastycznej rozdzielczości grania, dzięki której mamy wgląd w zasadzie w każdy detal, potrafi również wnikliwie zaprezentować charakterystykę sceny dźwiękowej każdego utworu muzycznego. Stereofonia w wykonaniu tego zintegrowanego systemu zasługuje na szczególnie uznanie, bo nie przypominam sobie, żeby podobny system wywarł na mnie tak duże wrażenie – scena dźwiękowa rysowana jest z zachowaniem wszelkich atrybutów, dzięki którym możemy mówić o takich zjawiskach, jak trójwymiarowość grania, rzetelność w odwzorowaniu położenia poszczególnych instrumentów czy innych dźwięków. Najważniejsze jest jednak to, że Lyric ma wielką zdolność do łatwego wglądu w głębię sceny dźwiękowej – zróżnicowanie planów jest znakomite i wyraźnie słychać, co i kto gra w pierwszym szeregu i dalszych. Należy jednak pamiętać, że Lyric pokaże pełnię swoich możliwości jedynie z równie dobrze brzmiącymi kolumnami, mającymi tendencję do łatwego określania lokalizacji poszczególnych źródeł pozornych, np. Klipsch RP-260F, Taga Harmony Platinum F-100 v.3, Chario Ghibli. Lyric prezentuje dźwięk o neutralnej temperaturze, a to oznacza, że barwa nie zostaje przez niego ani nadmiernie wychłodzona, ani też ocieplona. Dźwięk jest również bardzo kulturalny, pozbawiony nerwowości, jaka czasem może towarzyszyć wzmacniaczom klasy D – jest klarownie, ale każdy dźwięk ma swoje miejsce w przestrzeni, nawet wtedy, gdy przyjdzie nam ochota na słuchanie muzyki przy wysokich poziomach głośności. Ten zintegrowany system stereo ma też tę zaletę, że potrafi ładnie odwzorować naturę dynamiczną poszczególnych dźwięków. Co ciekawe, do pełnej satysfakcji wystarczyło mi już brzmienie, jakie udało mi się uzyskać przy użyciu wbudowanego odtwarzacza CD – porównania dokonałem nawet z Ayonem CD-10 i ku mojemu zaskoczeniu w dźwięku prezentowanym przez to zewnętrzne źródło nie było aż tak wyraźnie słyszalnej różnicy. Owszem, Ayon doprawił brzmienie szczyptą lampowej finezji i ciepełkiem. Jednak kiedy ten sam materiał muzyczny odtwarzałem później za pośrednictwem wbudowanego w Lyrica odtwarzacza CD, to dźwięk pod względem dokładności w odwzorowaniu niuansów czy prezentacji przestrzeni był porównywalny. Lyric świetnie radził sobie z odtwarzaniem muzyki z laptopa – pliki w formacie FLAC i WAV zabrzmiały przede wszystkim świeżo, gładko i muzykalnie. Ciekawe jest to, że te same utwory zgrane do plików FLAC z płyt CD brzmiały równie dobrze przy wykorzystaniu komputera, jak i z krążka CD. Podsumowanie Cyrus Lyric oferuje żywy i ponadprzeciętnie rozdzielczy dźwięk, a do tego jest przyzwoicie wyposażony, bazując między innymi na wysokiej jakości przetworniku cyfrowo-analogowym. Zaskakujące jest jednak to, że w parze z atrakcyjnym wyglądem idzie również wysokiej jakości dźwięk, co zwykle jest rzadkością w przypadku tego typu urządzeń. Lyric zbudowano z dbałością o kluczowe podzespoły i to się konstruktorom tego urządzenia opłaciło, bo mimo pełnej integracji poszczególnych modułów przy wykorzystaniu wspólnej platformy udało się uzyskać jakość brzmienia porównywalną ze znacznie droższymi, klasycznymi zestawieniami stereo. Cyrus Lyric okazuje się zatem bardzo dobrym wyborem dla osób szukających oryginalnego urządzenia all-in-one, prezentującego dźwięk wysokiej jakości. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT JAKOŚĆ DŹWIĘKU 5 JAKOŚĆ/CENA 5 JAKOŚĆ WYKONANIA 5 MOŻLIWOŚCI 5 PLUSY: Elegancka i nietuzinkowa bryła, bardzo dobre wykonanie. Atrakcyjny dźwięk, rozdzielczy, dynamiczny, ale i wyrafinowany, co jest rzadkością w przypadku tego typu konstrukcji. Czytelny wyświetlacz ciekłokrystaliczny oraz świetnie działający transport CD MINUSY: Nie jest tak finezyjny w brzmieniu, jak urządzenia lampowe, ale przecież nie każdy jest fanem lamp OGÓŁEM: Cyrus udowodnił, że można skonstruować urządzenie all-in-one brzmiące jak klasyczne systemy stereo. To atrakcyjnie prezentujące się urządzenie, wyposażone nie tylko w sprawnie działający CD, ale przede wszystkim świetnie brzmiący DAC, zwłaszcza przy wykorzystaniu wejścia USB OCENA OGÓLNA 5 WARTO WIEDZIEĆ Zintegrowane systemy stereo, takie jak Cyrus Lyric, zwalniają użytkownika z poszukiwania interkonektów analogowych, ponieważ połączenie na drodze sygnału między wzmacniaczem a odtwarzaczem odbywa się wewnątrz urządzenia. Co ciekawe, odtwarzacz użyty w modelu Lyric oferuje na tyle wysoką jakość brzmienia, że stosowanie zewnętrznego CD średniej klasy nie ma sensu. Niewątpliwie za wysoką jakość brzmienia odpowiada nie tylko wbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy marki Asahi Kasei, ale również dalszy analogowy tor audio. Przyszły użytkownik Lyrica spokojnie może zrezygnować z łączenia go z zewnętrznym CD, a tym samym pozbyć się problemu z doborem właściwie brzmiących interkonektów. DYSTRYBUCJA W POLSCE www.eic.com.pl W Polsce dystrybucję produktów marki Cyrus prowadzi firma E.I.C. Sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie. Jest wyłącznym przedstawicielem na polskim rynku wielu renomowanych producentów elektroniki użytkowej: szerokiej gamy komponentów hi-fi i high-end audio oraz systemów kina domowego. Swoją działalność firma E.I.C. Sp. z o.o. rozpoczęła pod koniec roku 1996, wprowadzając na rynek polski produkty renomowanego niemieckiego wytwórcy zestawów głośnikowych – Quadral. Obecnie w ofercie firmy znajdują się następujące marki: Synthesis, Cyrus, Quadral, Tannoy, Klipsch, PMC, Onkyo, Esoteric, Kimber Kable, Straight Wire, QuistCable, M-audio.
  11. HEOS by Denon – bezprzewodowy system multiroom w komplecie! Jeden z najbardziej kompletnych ekosystemów urządzeń multiroom audio dostępnych na rynku od marki Denon w pełnej krasie na Audio Video Show. Poznaj wszystkie urządzenia HEOS w działaniu! Sprawdź, jak działają głośniki bezprzewodowe HEOS w różnych strefach pomieszczenia, jak łatwo je obsługiwać za pomocą wygodnej aplikacji dla smartfonów i tabletów. Zobacz i usłysz jak potężnie brzmi HEOS BAR, i HEOS SUB w konfiguracji kina domowego i jak dobrze brzmi Twoja ulubiona muzyka z tych samych urządzeń. Sprawdź co robi system HEOS wbudowany do amplitunerów kina domowego Denon. Pełny system HEOS będzie prezentowany przez specjalnego gościa z centrali firmy, p. Juul’a Gijsbers’a. PGE Narodowy, sala 130 DALI kino domowe 5.2 z potężnych głośników instalacyjnych Phantom S Series Niezwykły zestaw kina domowego zbudowany z głośników instalacyjnych, do tej pory nigdy nie pokazywany na Audio Video Show. DALI PHANTOM S-280 to nieuznająca kompromisów kolumna głośnikowa do montażu w ścianie wyposażona w dwa 8-calowe przetworniki nisko-/średniotonowe, dwa 10-calowe radiatory pasywne oraz obrotowy hybrydowy moduł wysokotonowy. W zestawie pokazowym pełnią rolę głośników frontowych, a uzupełniają je głośniki efektowe DALI PHANTOM S-80 oraz głośnik centralny DALI PHANTOM S-180. Takiego zestawu jeszcze nie słuchałeś. Idealny sposób sprawdzenia jak skutecznie zaoszczędzić miejsce w salonie bez konieczności stosowania kompromisów, jeśli chodzi o jakość dźwięku. PGE Narodowy, sala 134. DALI Calisto – bezprzewodowy system głośnikowy Nowy, bezprzewodowy system głośnikowy DALI CALLISTO łączący zalety tradycyjnego Hi-Fi z inteligentnymi, innowacyjnymi technologiami. Głośniki bezprzewodowo łączą się z podstawową częścią systemu, DALI Sound Hub poprzez połączenie 24 bity/96 kHz. Dostępnych jest wiele standardowych wejść - wszystkie z automatycznym wykrywaniem - zapewniając możliwość podłączenia praktycznie każdego urządzenia audio, czy przez Bluetooth, czy poprzez złącze optyczne, analogowe lub koaksjalne. Pilot zdalnego sterowania Bluetooth połączy się z Sound Hub, nawet jeśli jest ukryty w szafce. Wszystko co musisz zrobić, to nacisnąć przycisk Play. PGE Narodowy, sala 134 Marantz 10 Series prezentowany przez Kena Ishiwata, ambasadora marki Nie jest tajemnicą, że ambasador marki Marantz, p. Ken Ishiwata lubi Polskę i chwali zawsze Audio Video Show i rzesze odwiedzających fanów muzyki słuchanej z urządzeń wysokiej jakości. W tym roku także będzie prezentował system stereo Marantz PM/SA 10, zwycięzcę tegorocznej nagrody EISA 2017-2018 w kategorii HIGH-ENDOWY SYSTEM STEREO. „Flagowy odtwarzacz Marantza i wzmacniacz zintegrowany tworzą parę osiągającą kolejne szczyty innowacji i jakości dźwięku. SA-10 odtwarza płyty SACD, CD i pliki cyfrowe na ekstremalnie wysokim poziomie, dzięki firmowej technice Marantz Musical Mastering, opartej na specjalnym sprzęcie i oprogramowaniu, która prowadzi konwersję sygnału do 1-bitowego formatu. PM-10 to pierwszy high-endowy wzmacniacz Marantza w klasie D, zawierający wyśmienite moduły Ncore, zapewniające wysoką moc przy niskich zniekształceniach. SA-10 i PM-10 tworzą razem kombinację o potężnych możliwościach funkcjonalnych i brzmieniowych.” (uzasadnienie Jury EISA) Sprawdźcie również dlaczego Ken Ishiwata wybrał do swojego pokazowego zestawu głośniki brytyjskiej marki Q Acoustics, Concept 500 i jak brzmią w specjalnie ustawionej konfiguracji przez guru branży audio. PGE Narodowy, sala 132 Q Acoustics Concept 500 – WOLNOSTOJĄCY ZESPÓŁ GŁOŚNIKOWY EISA 2017–2018 Piękny przykład „brytyjskiej szkoły” tworzenia głośników, udowadniający, że bez zbędnych ozdobników można zachwycić słuchaczy po samą czystością brzmienia. „Wiele firm głośnikowych, wspinając się na wyższe pułapy jakości i ceny, robi to z wyraźnym wysiłkiem, szykując zaskakujące rozwiązania. Nie dotyczy to Q-Acoustics; jej nowy flagowiec – Concept 500 – jest gruntownie przemyślanym, rzetelnym projektem, opartym na wiedzy i doświadczeniu, a nie na fantazjach. Perfekcyjnie zestrojony układ przetworników zainstalowano w optymalnie wzmocnionej obudowie, o wielowarstwowych, wytłumionych żelem ściankach. Brzmienie jest nadzwyczaj dokładne i neutralne, co służy każdej muzyce. Wykończenie – na najwyższym poziomie, elegancko połączono powierzchnie ozdobione naturalnym fornirem i lakierowane na wysoki połysk.” (uzasadnienie Jury EISA) Zestaw pokazowy będzie można usłyszeć w zestawieniu z innym laureatem tegorocznej nagrody EISA, Marantz PM/SA 10 prezentowanym przez p. Kena ishiwata, ambasadora marki Marantz. PGE Narodowy, sala 132 Denon Design Series – design i najwyższa jakość dźwięku Łącząc w sobie słynną już jakość dźwięku marki Denon ze zgrabną i przyjazną dla wnętrz stylistyką, Denon Design Series dostarcza świetnej jakości dźwięk bez konieczności ich wypełniania konwencjonalnymi, dużymi komponentami Hi-Fi. Denon wywołał niemałe zamieszanie wprowadzając 3 lata temu swoją nową linię Denon Design Series, która miała udowodnić, że komponentowy system audio może był piękny i niewielki, bez konieczności stosowania kompromisów dotyczących jakości dźwięku. Teraz redefiniuje i uszlachetnia gamę wzmacniaczy tej serii wprowadzając ewolucyjnie następcę PMA-50, nowy wzmacniacz PMA-60. Pojawił się również nowy członek tej rodziny, czyli PMA-30, bardziej przystępny cenowo, tym samym zwiększając atrakcyjność oferty Denona wśród miłośników designu i dobrego brzmienia. Usłyszycie prezentacje z kilku kombinacji sprzętowych złożonych z elementów Denon Design Series, jak DRA-100, DCD-100, PMA-60, DCD-50. PGE Narodowy, sala 131 Sonus faber – Jesteście gotowi zanurzyć się w głębi dźwięku? Światowa premiera! Sześć lat minęło od premiery poprzedniego Okrętu Flagowego wśród głośników Sonus faber. Teraz czas na zmiany. Oto nadchodzi Nowy Okręt Flagowy marki stający na szczycie swojej linii produktowej. Niech Was nie zwiodą pozory! Z wyglądu niezmieniony i ponadczasowo piękny, ale serce i dusza głośników tkwią wewnątrz. Najnowsza konstrukcja przeszła gruntowne zmiany korzystając z najnowszych, zaawansowanych technologii elektroakustycznych. Podziwiajcie jakość drewnianego wykończenia, delikatność skóry i niezwykłą dokładność wykonania poszczególnych detali. Ale ponad wszystko zachwyci Was nieskończona głębia dźwięku, w którym możecie się zanurzyć. Odwiedźcie nas, sprawdźcie sami! PGE Narodowy, Studio TV 2. Canton Reference 5K, GLE 496.2 BT i inne niemieckie konstrukcje Reprezentacja niemieckiego Cantona na AVS17 to m.in. mocne podłogówki z topowej linii Reference, 5K, GLE 496.2 BT i część serii Vento. Seria Reference zaznaczyła swoim powstaniem kamień milowy w nowej historii sprzętu audio. Charakteryzująca się klasycznym podejściem przejętym od serii Reference jest także efektem dążenia do wykorzystania innowacji i koncentracji na fundamentalnych elementach dźwięku w dążeniu do perfekcji. Perfekcji osiągniętej w zadziwiająco praktyczny sposób.
  12. Admin1

    Onkyo TX-NR676E

    Zobacz cały artykuł
  13. Admin1

    Onkyo TX-NR676E

    Następca modelu TX-NR656 oferuje nieco wyższą moc i wydajność prądową oraz jeszcze szersze spektrum możliwości sieciowych związanych głównie ze strumieniowaniem audio. RODZAJ: Amplituner kina domowego CENA 2.859zł WAGA 10kg WYMIARY (SxWxG) 435x173,5x378mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Moc: 165W na kanał przy 6Ω, 1kHz, 1% • Stosunek sygnał/szum: 106dB • Wydajny transformator H.C.P.S. (High Current Power Supply) • Wysokoprądowe wzmacniacze ze zminimalizowanymi zniekształceniami fazowymi • Technologia Dynamic Audio Amplification – szybko reagujące wzmacniacze • Możliwość współpracy z 4-omowymi kolumnami głośnikowymi • Kalibracja AccuEQ z technologią AccuReflex dla Dolby Atmos • Dekodery: Dolby TrueHD, Dolby Atmos, DTS:X, DTS Neural:X, DTS-HD Master Audio • Wejście Phono dla wkładek typu MM (3,5mV; 47kΩ) • Wysokiej jakości 8-kanałowy przetwornik C/A 384kHz/32-bit Asahi Kasei AK4458 • Wejścia liniowe niezbalansowane: 6 par wejść stereo RCA + wejścia Phono MM • Wejścia cyfrowe: 2 optyczne, 1 koaksjalne • Wyjście słuchawkowe • Analogowe wejście 3,5mm • 7 wejść HDMI (w tym jedno na panelu czołowym) i 2 wyjścia (4K, 60Hz, Ultra HD z obsługą HDCP 2.2, HDR, Dolby Vision, BT.2020) • Wyjścia z przedwzmacniacza dla Zone 2 • 2 wyjścia subwooferowe • Wyjścia ze stopni końcowych: 8 kanałów + przełączalne stereo dla Zone 2 • Bluetooth, Wi-Fi • Współpraca z serwisami muzycznymi: Tidal, Spotify, Deezer • Streaming Audio w AirPlay • Wejście USB i Ethernet • Obsługa Hi-Res Audio: FLAC, WAV, Apple Lossless, DSD 5,6MHz, LPCM DYSTRYBUCJA E.I.C. Sp. z o.o. www.onkyo.pl Systematyczność, z jaką Onkyo wprowadza na rynek kolejne nowe amplitunery wielokanałowe, jest zadziwiająca – dla Japończyków ważne jest, aby wciąż być absolutnym liderem wśród producentów najszybciej reagujących na wszelkie nowinki techniczne, zwłaszcza możliwości sieciowych amplitunerów kina domowego. Onkyo TX-NR676E jest w prostej linii następcą modelu TX-NR656, który debiutował mniej więcej rok temu. Mimo że nadal jest to konstrukcja nowoczesna i wyposażona w wiele ciekawych funkcji oraz rozwiązań, to postanowiono zastąpić ją nową jednostką, oferującą nieco więcej możliwości, jednak kosztującą tyle samo. Do TX-NR676E dorzucono technologię DTS Play-Fi, konkurującą m.in. z Google Cast czy Fireconnect, co znacznie poszerza możliwości we współpracy z urządzeniami bezprzewodowymi. Na uwagę zasługuje również fakt, że model TX-NR676E jako pierwszy w tej cenie wyposażono w dwuzakresowe Wi-Fi, wydatnie poprawiające komunikację z autorskimi aplikacjami Onkyo czy też właśnie z urządzeniami wykorzystującymi technologię Play-Fi. Bogactwo połączeń Mimo że model TX-NR676E nie aspiruje do grona najbardziej zaawansowanych konstrukcji w katalogu Onkyo, to trzeba przyznać, że na tle konkurencji, ale też w odniesieniu do poprzednich modeli marki pochodzących z tego samego przedziału cenowego, oferuje jeszcze więcej możliwości, nie tylko pod względem wykorzystania wielu bezprzewodowych technologii, ale również właściwości związanych ze współpracą z zespołami głośnikowymi. Moc nowego amplitunera wzrosła nieznacznie, ale i tak będzie ona odczuwalna w większym stopniu, ponieważ w parze z jej wzrostem (raptem kilka watów) zwiększyła się wydajność prądowa. Oznacza to tyle, że ten budżetowy amplituner nie będzie miał żadnych problemów z „pociągnięciem” nawet tych kolumn, które nie imponują wysoką efektywnością czy też przyjazną charakterystyką modułu impedancji. Wewnątrz testowanego amplitunera znajdziemy wszystko to, co jest typowe dla konstrukcji pochodzących z tego przedziału cenowego – mamy więc wydajny transformator wspomagany przez wysokoprądowy mostek prostowniczy i baterię dużych kondensatorów z logo Onkyo (produkowane przez innego japońskiego podwykonawcę, prawdopodobnie firmę Nichicon Corporation, z którą Onkyo współpracuje od wielu lat). Stopnie końcowe zrealizowano w technologii opartej na elementach dyskretnych – do radiatora przytwierdzono znane z wielu innych konstrukcji Onkyo tranzystory marki Toshiba. Tym razem sekcję przedwzmacniaczy obsługujących stopnie końcowe pozostawiono na wspólnej płytce, co jest typowe dla konstrukcji budżetowych (droższe modele posiadają już odseparowane przedwzmacniacze dla każdego z kanałów, co przekłada się na poprawę przestrzenności brzmienia dzięki lepszemu wyizolowaniu bloków pracujących przy niewielkim prądzie). Najważniejszy jest jednak fakt, że zarówno płytka drukowana obsługująca sygnały wideo, jak i audio zostały od siebie oddzielone, dzięki czemu zminimalizowano ryzyko zakłóceń, zwłaszcza w obrębie modułów operujących w domenie cyfrowej. Tylny panel prezentuje się bardzo dobrze, zważywszy na fakt, że model TX-NR676E pochodzi z budżetowego przedziału cenowego – należy jednak podkreślić, że nie jest to absolutnie budżetowa konstrukcja, ponieważ w katalogu Onkyo znajdziemy jeszcze tańsze amplitunery wielokanałowe. Testowany TX-NR676E mimo wszystko jest urządzeniem znajdującym się na pograniczu modeli pochodzących ze średniego i budżetowego przedziału cenowego, więc powinien być już na tyle dobrze wyposażony, by nie pozostawiał niedosytu u potencjalnego nabywcy, zwłaszcza pod względem dostępności poszczególnych złączy, zarówno w obrębie tych analogowych, jak i cyfrowych. Z tego też względu Onkyo imponuje liczbą wejść i wyjść HDMI, ale też nie zabrakło klasycznych cyfrowych, które wciąż przez wielu użytkowników są wykorzystywane. Należy też podkreślić wielkie wsparcie dla analogowych źródeł audio, ponieważ model TX-NR676E bazuje na sześciu parach gniazd stereo RCA, a oprócz tego miłośnicy winylu mogą wykorzystać wejście Phono z przedwzmacniaczem obsługującym najpopularniejsze wkładki magnetyczne typu MM. Terminali wyjściowych ze stopni końcowych jest łącznie osiem, ale, co warte podkreślenia, gdy Onkyo pracuje w trybie 5.1, dodatkową parę wyjść Zone 2 można skonfigurować tak, aby niezależnie napędzić kolumny znajdujące się w innym nagłaśnianym pomieszczeniu. Oczywiście w pełni sterowany sygnał można również skierować ze stopnia przedwzmacniacza do zewnętrznej i niezależnej końcówki mocy, a dodatkową parę terminali wyjściowych skonfigurować do pracy w pełnym systemie kinowym. Możliwości jest sporo, a mimo to tylny panel amplitunera prezentuje się przejrzyście i mało skomplikowanie, nawet dla początkującego użytkownika. Precyzyjne uderzenie Te kilka watów dorzuconych do modelu TX-NR676E robi jednak sporą różnicę – nie twierdzę, że przyrost mocy jest jednoznacznie odczuwalny poprzez subiektywne zwiększenie poziomu natężenia dźwięku przy niżej ustawionym regulatorze głośności w porównaniu z poprzednim modelem. Z drugiej strony muszę przyznać, że w kilku momentach, zwłaszcza gdy sięgałem po muzykę Pink Floyd z albumu „The Endless River” w formacie DTS-HD Master Audio (tę samą płytę odsłuchiwałem również na starszym amplitunerze TX-NR656), miałem wrażenie, że nowy amplituner dysponuje nieco większą rezerwą w zakresie dynamiki w porównaniu z poprzednikiem. W amplitunerach marki Onkyo zawsze podobało mi się to, że nawet te tańsze modele oferowały dobrze poukładany i przyzwoicie zbalansowany dźwięk, a przede wszystkim pozbawione były fajerwerków w postaci przytłaczającego i niezbyt dobrze kontrolowanego basu. W przypadku modelu TX-NR676E dochodzi jeszcze znakomita dynamika, co jest zaskakujące zważywszy na fakt, że jest reprezentantem raczej tańszej grupy cenowej wśród podobnych urządzeń. To właśnie reakcja na wszelkie zmiany rytmiki, ale też właściwe wyczucie zróżnicowania dźwięku, zwłaszcza w skali makro, w tym najnowszym modelu Onkyo urzeka chyba najbardziej. Wyżej wymieniony album znacznie zyskuje właśnie z tak brzmiącą elektroniką, zdolną do poprawnego wyizolowania wszelkich dynamicznych zawiłości. Choć płyta nie jest krzykliwa i nie zabija skokami dynamiki, to jednak jej właściwy odbiór opiera się właśnie na pokazaniu różnorodności instrumentarium poprzez właściwie oddanie ich kontrastów dynamicznych, ale też ich przestrzennej lokalizacji. Onkyo ma te cechy, więc z marszu może stać się dla miłośników tego typu muzyki konstrukcją wartą zainteresowania. Z kolei podczas filmowych projekcji Onkyo nabiera typowego kinowego pazura – sesja z pełnym emocji filmem „Spectre” pokazała kolejne zalety testowanego amplitunera. Onkyo bardzo dobrze poradził sobie z opanowaniem dźwięku nawet w najgęściej zaaranżowanych brzmieniowo scenach akcji, gdzie z głośników wydobywa się jednocześnie mnóstwo odgłosów i efektów – scena cały czas zachowywała stabilność, co jest ważne, gdy słuchacz szczególną uwagę przykuwa do detali i przede wszystkim lokalizacji poszczególnych dźwięków decydujących o odbiorze przestrzeni. Oczywistym jest, że TX-NR676E pod względem potęgi brzmienia i masywności basu nie dorówna topowym konstrukcjom tego japońskiego producenta, ale z drugiej strony podoba mi się to, że amplituner ten cały czas zachowuje kulturę grania i z każdym kolejnym materiałem filmowym był w stanie budować czytelną, namacalną przestrzeń. Jest to szczególnie ważne, gdy zależy nam na jak najintensywniejszym odwzorowaniu filmowej akcji. Z Onkyo można poczuć się niemal jak w centrum akcji, a przecież jest to domeną znacznie droższych konstrukcji tego typu. Podsumowanie Onkyo TX-NR676E został udoskonalony nie tylko pod względem wyposażenia, ale oferuje też nieco lepszy dźwięk, co w ostatecznym rachunku czyni z niego jedną z ciekawszych i godnych plecenia konstrukcji pochodzących z budżetowej półki cenowej. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT JAKOŚĆ DŹWIĘKU 5 JAKOŚĆ/CENA 5 JAKOŚĆ WYKONANIA 4,5 MOŻLIWOŚCI 5 PLUSY: Dobrze wyposażona i łatwa w obsłudze wielokanałowa jednostka kinowa, oferująca dynamikę na bardzo przyzwoitym poziomie, zwłaszcza w skali makro. Zwarty i dobrze kontrolowany dźwięk z rzetelnie przekazaną przestrzenią. Dobry system automatycznej kalibracji MINUSY: Nie jest w stanie osiągać tak potężnego i masywnego brzmienia, jak droższe konstrukcje marki Onkyo OGÓŁEM: TX-NR676E to obecnie jeden z najlepiej wyposażonych i najlepiej brzmiących amplitunerów w swojej grupie cenowej OCENA OGÓLNA 5 WARTO WIEDZIEĆ Onkyo TX-NR676E jest w stanie obsługiwać zespoły głośnikowe o impedancji znamionowej 4Ω, co jest oczywiście sporą zaletą, ponieważ ryzyko przegrzania i przeciążenia stopni końcowych zostało zminimalizowane. Mimo wszystko należy pamiętać, że amplituner z takimi właściwościami nie zwalnia użytkownika z zapewnienia urządzeniu właściwej wentylacji – okazuje się, że to właśnie od prawidłowego umiejscowienia amplitunera w dużej mierze zależeć będzie jego trwałość i niezmienność parametrów podczas długiego okresu eksploatacyjnego. Amplituner powinien mieć nad obudową sporo wolnej przestrzeni dla zachowania prawidłowej cyrkulacji powietrza, więc nie powinno się go umieszczać w ciasnej półce, mocno ograniczającej dopływ powietrza. Nieprawidłowo ustawiony amplituner w warunkach niesprzyjających wydajnemu chłodzeniu z czasem zacznie tracić walory brzmieniowe – bas może ulec spłyceniu, a dynamika zacznie się stopniowo pogarszać, co ma związek z „wysychaniem” dużych kondensatorów elektrolitycznych pracujących w magazynie prądowym stopni końcowych w niesprzyjających warunkach, najczęściej właśnie przy zbyt wysokiej temperaturze. W skrajnych sytuacjach może nawet dojść do uszkodzenia któregoś z tranzystorów końcowych czy też mostka prostowniczego. Warto więc pamiętać, że utrzymanie tej samej jakości brzmienia przez długie lata wiąże się z prawidłowym użytkowaniem urządzenia, a w szczególności z zapewnieniem mu prawidłowej wentylacji.
  14. Zobacz cały artykuł
  15. Roma 96DC+ ucieleśnia filozofię włoskiego producenta w konstruowaniu oryginalnie brzmiących amplifikacji lampowych RODZAJ Wzmacniacz lampowy CENA: 10.000zł (z aluminiowym frontem i wejściami cyfrowymi) 9.200zł (bez wejść cyfrowych 96DC) 11.900zł (z drewnianym frontem i wejściami cyfrowymi) WAGA 18kg WYMIARY (SxWxG) 260x200x380mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Moc: 2x25W (6Ω); klasa A • Pasmo przenoszenia: 20Hz–20kHz/-0dB • Impedancja wejściowa: 50kΩ • Stosunek sygnał/szum: 90dB (ważony filtrem A) • Zniekształcenia: <1% (25W przy 1kHz) • Czułość: 300mV • Pasmo przenoszenia dla wejścia gramofonowego: 20Hz–20kHz; +/-0,5dB • Wzmocnienie dla wkładek magnetycznych MM: 40dB • Impedancja wejściowa dla Phono: 47kΩ • Pilot zdalnego sterowania • Lampy w stopniu końcowym: 4xEL34/6CA7 • Lampy w stopniu sterującym: 2x12AU7/ECC82 • Przetwornik cyfrowo-analogowy: Asahi Kasei AK4495S 32-bit/768kHz • Obsługa bezstratnych formatów FLAC i WAV, łącznie z DSD 5,6MHz poprzez wejście USB (wzmacniacz w wersji 96DC+) • Przedwzmacniacz obsługiwany przez wysokiej jakości układ NJM2114 o niskich szumach • Wysokiej jakości ręcznie produkowane transformatory wyjściowe i sieciowy • Sekcja wysokoprądowa z układu zasilania w bezpośrednim sąsiedztwie lamp wyjściowych • Metalowa ozdobna osłona na lampy • Wejście gramofonowe dla wkładek typu MM i MC • Wyjście analogowe Rec Out • Wejścia analogowe: 2 pary niezbalansowane RCA • Wejścia cyfrowe: optyczne, koaksjalne (24-bit/192kHz), USB (32-bit/384kHz) kompatybilne z systemami operacyjnymi iOS, Windows i Android • Pobór mocy: 180W DYSTRYBUCJA E.I.C. Sp. z o.o. www.eic.pl W 2017 roku włoski producent Synthesis wprowadził do oferty najnowszy model wzmacniacza – Roma 96DC w dwóch odmianach. Pierwsza z nich charakteryzuje się nieco uboższym wyposażeniem, bo nie posiada przetwornika C/A oraz analogowych wyjść sygnałowych dla urządzenia nagrywającego (jedyną różnicą na plus w porównaniu z lepiej wyposażonym modelem 96DC+ jest dodatkowa para wejść analogowych). Natomiast z tyłu modelu 96DC+ znajdziemy wejścia cyfrowe współpracujące z wysokiej klasy sekcją cyfrową, bazującą m.in. na przetworniku C/A Asahi Kasei AK4495S 32-bit/768kHz. Poza tym obydwa wzmacniacze są niemal identyczne. Synthesis istnieje od 1992 roku, a w jego katalogu znajdziemy wiele ciekawych i nietuzinkowych urządzeń. Wyodrębniono trzy główne serie urządzeń: Metropolis, Action oraz Roma. Serię Metropolis niewątpliwie należy postrzegać jako najbardziej zaawansowaną, ponieważ w jej skład wchodzą najbardziej dopracowane, purystyczne konstrukcje – wśród nich lampowe wzmacniacze zintegrowane dual-mono, zbudowane z najwyższej jakości selekcjonowanych komponentów. Modele NYC 100i, NYC 175i oraz NYC 200i są najbardziej zaawansowanymi wzmacniaczami w ofercie Włochów i charakteryzują się niespotykanym designem, kojarzącym się głównie z lampowymi urządzeniami pochodzącymi z minionej epoki. Z kolei serię Action oparto na konstrukcjach pracujących w klasie AB, charakteryzujących się sporymi (jak na „lampy”) mocami wyjściowymi. Wzmacniacze A40Virtus, A50Taurus oraz A100Titan stworzono z myślą o użytkownikach ceniących sobie przede wszystkim wydajność, ale jednocześnie brzmienie z lampowym akcentem. To właśnie wzmacniacze pochodzące z serii Action adresowane są do szerokiego grona odbiorców, nie tylko ze względu na cenę, ale przede wszystkim z uwagi na uniwersalne konstrukcje. Seria Roma jest z kolei esencją marki Synthesis i okazuje się też najbardziej bogatą oraz zróżnicowaną. W jej szeregach znajdziemy zarówno klasyczne wzmacniacze lampowe, jak i przepięknie zaprojektowane odtwarzacze CD czy też wzmacniacz słuchawkowy oraz klasyczny, rozbudowany Phono Stage dla miłośników winylu. Serię Roma zamyka bardzo oryginalna konstrukcja oparta na amplifikacji pracującej w klasie D, a także wzmacniacze hybrydowe, łączące w sobie stopnie końcowe pracujące w klasie D z lampowymi stopniami wejściowymi, co jest bardzo interesującym rozwiązaniem. Natomiast w obszarze klasycznych lampowych konstrukcji zintegrowanych znajdują się trzy modele: testowany wzmacniacz 96DC+ w dwóch odmianach, a także takie amplifikacje, jak dysponujący mocą 80W na kanał model R510AC oparty na lampach KT88 pracujących w konfiguracji push-pull czy też R753AC o mocy 50W na kanał z lampami również pracującymi w równoległym układzie zwiększającym moc. Z kolei model Roma to najbardziej purystyczna konstrukcja z całego towarzystwa wchodzącego w skład wzmacniaczy serii Roma, ponieważ dysponuje stopniami końcowymi pracującymi w czystej klasie A – stąd moc jest niższa o połowę w porównaniu z modelem R753AC, ale co za tym idzie, jest to wzmacniacz adresowany do najbardziej wymagających miłośników urządzeń lampowych. Ciekawe podejście Z zewnątrz model Roma 96DC+ prezentuje się jak typowy klasyk marki Synthesis. Mamy więc masywny front zbudowany z połączenia dwóch materiałów – aluminium i drewna oraz z samego aluminium (tutaj występują dwie wersje – czarna lub srebrna). Z kolei wersja z drewnianym, ręcznie rzeźbionym panelem występuje w dwóch wersjach kolorystycznych – klient może wybrać między ciemniejszą i jaśniejszą odmianą. Front jest ręcznie polerowany i wyprodukowany w oparciu o wysokiej klasy stolarskie rzemiosło. W centralnym miejscu znalazło się masywne, toczone aluminiowe pokrętło regulacji głośności, a tuż obok niego, po prawej stronie przełączniki selektora źródeł. Nad nimi ulokowano diodowe indykatory informujące użytkownika o aktualnie wybranym źródle, z którego sygnał zostanie wzmocniony przez stopnie końcowe. Tylny panel w zależności od wersji prezentuje się albo bogato, albo praktycznie. W pierwszej, lepiej wyposażonej i droższej wersji, a więc w przypadku modelu z dopiskiem „+”, użytkownik ma do dyspozycji dodatkowe wyjście analogowe dla rekordera oraz wisienkę na torcie w postaci wejść cyfrowych (optyczne, koaksjalne oraz USB) obsługiwanych przez serce płytki z obwodami cyfrowymi w postaci przetwornika cyfrowo-analogowego AK4495S 32-bit/768kHz pochodzącego od Asahi Kasei. Tak więc miłośnicy streamingu z komputera poprzez cyfrowe wejście USB powinni być zadowoleni, że włoski producent, słynący poniekąd z konserwatyzmu, zaimplementował w swoim klasycznym produkcie tak nowoczesny układ. Wzmacniacz prezentuje się elegancko i przede wszystkim dostojnie, z charakterystycznym dla marki Synthesis designem – masywny, ale wąski front jest elementem przewodnim w projekcie tej lampowej integry. Uwagę zwraca również ogromna puszka kryjąca w swoim wnętrzu transformator sieciowy i wyjściowe. Lampy umieszczono pod specjalnie przygotowaną ażurową metalową pokrywą, z wyciętym w przedniej części charakterystycznym logo. Roma 96DC+ prezentuje się świetnie i z pewnością potrafi przykuć uwagę. W skład lamp wchodzą klasyki, a więc EL34/6CA7 pracujące w stopniu końcowym, uzupełnione przez lampy sterujące 12AU7/ECC82. Wszystkie bańki wyprodukowano w Rosji przez znaną i cenioną markę Electro-Harmonix. Każda ma obowiązkowo ceramiczną podstawkę ze złoconymi pinami, a te z kolei wlutowano w solidną płytkę drukowaną, wyposażoną w grube ścieżki, zwłaszcza te prądowe. Wnętrze wzmacniacza jest uporządkowane i okazuje się zupełnym przeciwieństwem klasycznych konstrukcji lampowych, w których rządzi montaż przestrzenny ze sporą ilością kabli – Włosi postawili na połączenie technologii lampowej z elementami typowymi dla nowoczesnej architektury amplifikacji, co w rezultacie dało przejrzyście skonstruowaną i bezawaryjną lampową integrę. Wzmacniacz dysponuje specjalnie zaprojektowanymi pod użyte lampy transformatorami wyjściowymi, których jakość w Synthesis uważana jest za bezwzględnie najważniejszą – to właśnie te elementy mają niebagatelny wpływ na brzmienie lampowej amplifikacji, toteż proces ich produkcji został dokładnie opracowany i jest on na każdym etapie ściśle nadzorowany. Naturalnie nieodzowny jest też transformator sieciowy dostarczający prąd do stopnia przedwzmacniacza, ale i samych stopni końcowych. W modelu Roma 96DC+ jest on wspierany przez magazyn prądowy na kondensatorach elektrolitycznych, których pojemności zostały dobrane tak, żeby nie były ani za duże, ani za małe – ma to zapewnić stałe dostawy prądu do stopni końcowych w krótkich odstępach czasu. Układ regulacji głośności zrealizowano na klasycznym układzie ze ślizgowym potencjometrem (w tym konkretnym przypadku wykorzystano ceniony za wysoką bezawaryjność niebieski potencjometr marki Alps o wartości 40kΩ). Zarówno przedwzmacniacz, stopnie końcowe, jak i obwody pomocnicze i sterowania posiadają odrębne linie zasilające. W przedwzmacniaczu znalazł się m.in. układ scalony NJM2114 w roli wzmacniacza operacyjnego, charakteryzujący się niskimi szumami i wysoką bezawaryjnością, zwłaszcza podczas pracy przy dość wysokich temperaturach. Z naciskiem na barwę Synthesis słynie z produkcji wzmacniaczy lampowych charakteryzujących się przede wszystkim piękną barwą, taką prawdziwie lampową, ciepłą i obłędnie gładką, wręcz cukierkową. Pamiętam, jak dawno temu po raz pierwszy usłyszałem wzmacniacz tej włoskiej marki, był to model Nimis – byłem zachwycony typowym lampowym dźwiękiem reprodukowanym przez tę niewielką „lampę” o mocy zaledwie 15W na kanał. Włosi zasłynęli przede wszystkim z perfekcyjnie skonstruowanych wzmacniaczy o nienagannym, wysmakowanym wzornictwie. Taki wzmacniacz, jak Nimis był niewielki, ale jednocześnie elegancki, wyróżniający się na tle innych lampowych amplifikacji. Podobnie jest z najnowszą konstrukcją Roma 96DC+, ponieważ bezsprzecznie nawiązuje do najlepszych tradycji tego włoskiego producenta. 25W mocy na kanał to wciąż niewiele, ale ma to swój urok i faktycznie w połączeniu z kolumnami o wysokiej efektywności wystarczy, aby w pokoju odsłuchowym udało się wytworzyć dosyć wysokie poziomy natężenia dźwięku. Romę skonfigurowałem z kolumnami przeze mnie skonstruowanymi, ponieważ są one wysokoefektywne i bardzo łatwe do napędzania, a do tego ich 4-omowa impedancja przy efektywności 91dB nie jest absolutnie żadną przeszkodą dla takiej „lampy”, jak 96DC+, o czym przekonałem się podczas odsłuchu z różnymi gatunkami muzycznymi. Synthesis brzmi po swojemu i wyznacza własny kierunek, nie zwracając przy tym uwagi na poczynania lampowej konkurencji. Brzmienie określiłbym jako intensywnie nasycone w alikwoty, niezwykle bogate pod względem barwy, mieniące się jej różnymi odcieniami, plastyczne i przede wszystkim zachowujące swego rodzaju ciągłość, zarówno pod kątem prowadzenia rytmu, jak i oddania ciężaru w zakresie niskich tonów – nie ma tutaj czkawki czy zadyszki typowej dla słabej „lampy” i można odnieść wrażenie, że Roma całkiem dobrze radzi sobie z utrzymaniem właściwej kontroli i wysokiej kultury dźwięku. Roma zachwyci nie tylko miłośników muzyki klasycznej i jazzu, a więc osoby lubiące brzmienie instrumentów dętych i smyczkowych, ale też osoby poszukujące świetnego lampowego wzmacniacza do muzyki wokalnej. Roma to konstrukcja wyznaczająca trendy w pojmowaniu dźwięku jako swego rodzaju substancji będącej nieodłącznym elementem muzycznego otoczenia. Jest to niewątpliwie najbardziej „romantyczna” konstrukcja, z jaką w ostatnim czasie miałem do czynienia. Trzeba być również obiektywnym – po pierwszych zachwytach nad tą lampową integrą dotarło do mnie, że nie należy ona do konstrukcji pokazujących dynamikę w pełnej krasie. Jeśli miałbym przykładowo Romę porównać z austriackim Ayonem, chociażby z modelem Spitfire, który jeszcze nie tak dawno miałem przyjemność testować, to okazałoby się, że fanom zrywnego, mocno wyciosanego brzmienia z efektownym basem może tutaj czegoś brakować. Ale ja nie postrzegam tego w kategoriach jakichkolwiek braków, bo wszystko zależy od tego, jaką muzyczną interpretację lubimy, a jest to przecież oparte na subiektywnych odczuciach. Mimo wszystko Roma jest kompletnym lampowym wzmacniaczem, oferującym słuchaczowi esencję brzmienia lamp – dźwięki sączące się z kolumn podpiętych do 96DC+ zawsze okazywały się pięknie wykończone, z właściwie zaznaczonym wybrzmieniem, mimo że Roma dynamiką nie zabija i nie kruszy ścian, jak to mogą robić wzmacniacze pokroju Ayona czy też Octave. Wokale takich artystów, jak Diana Krall czy Freddy Cole zabrzmią soczyście, namacalnie i przede wszystkim zostaną pokazane w pełnej krasie, nie ginąc gdzieś w tłumie instrumentów towarzyszących. A to jest bardzo ważne, zwłaszcza dla osób ceniących sobie amplifikacje będące w stanie odczytać wszystkie informacje podawane ze źródła sygnału. Roma niczego w muzyce nie maskuje, ale jednocześnie już od pierwszych muzycznych taktów pokazuje, że ma własny przepis na dobry dźwięk z wykwintnie podaną barwą i finezją w odtwarzaniu, zwłaszcza muzyki opartej na żywych, naturalnie brzmiących instrumentach. Roma eksploduje pełną paletą barw, a to wszystko jest jeszcze bardziej spotęgowane przez nieco ocieploną, ale przede wszystkim mocno nasyconą średnicę. Podsumowanie Synthesis jest przykładem klasycznego wzmacniacza lampowego, niesilącego się na epatowanie dynamiką czy sporą mocą. W tym przypadku umiejętnie dobrany tor audio jest kluczem do osiągnięcia wspaniałego brzmienia, bo wtedy Roma jest w stanie zaprezentować swoje najlepsze cechy, nie tracąc zanadto na energiczności brzmienia czy innych walorach, mających bezpośredni wpływ na emocjonalny odbiór muzyki. Roma okazuje się esencją lampowego brzmienia wśród podobnych konstrukcji, ale ma też swoje wymagania – 25W mocy na kanał zagra dobrze tylko wtedy, gdy połączymy ten wzmacniacz z kolumnami o wysokiej efektywności. Jeśli cenicie sobie takie aspekty w dźwięku, jak barwa, plastyka, harmonia i przede wszystkim swego rodzaju lampową magię brzmienia, to 96DC+ z pewnością sprosta Waszym oczekiwaniom. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT JAKOŚĆ DŹWIĘKU 5 JAKOŚĆ/CENA 5 JAKOŚĆ WYKONANIA 5 MOŻLIWOŚCI 4 PLUSY: Znakomicie wykonany i wykończony w detalach wzmacniacz. Bogata, nasycona barwa, lekko ocieplone i plastyczne brzmienie z pełną ekstrawagancją w postaci fantastycznie otwartego zakresu średnich tonów. Zrównoważony tonalnie, ze zróżnicowanym i konturowym dźwiękiem w pełnym paśmie MINUSY: Niska moc sprawia, że wymaga kolumn o wysokiej efektywności. Nie tak dynamiczny, jak inne konstrukcje lampowe OGÓŁEM: Roma jest przede wszystkim nienagannie wykonanym wzmacniaczem lampowym, wyposażonym w bogatszej i nieco droższej wersji w znakomicie działający przetwornik cyfrowo-analogowy, zapewniający udany mariaż nowoczesnych technologii ze starą lampową szkołą dźwięku OCENA OGÓLNA 5 WARTO WIEDZIEĆ Wbudowany do wzmacniacza Roma w wersji 96DC+ przetwornik cyfrowo-analogowy okazuje się bardzo praktycznym dodatkiem, znacznie poszerzającym możliwości współpracy tej nietuzinkowej „lampy” z cyfrowymi źródłami sygnału. Ten wysokiej jakości przetwornik oferuje na tyle dobry dźwięk, że wraz z towarzyszącymi mu wewnątrz wzmacniacza obwodami analogowymi potrafi wykrzesać z muzyki pełną i czytelną stereofonię oraz przyzwoitą rozdzielczość, pozwalającą cieszyć się z gatunków muzycznych wymagających od wzmacniacza większej uwagi, zwłaszcza w kwestii reprodukcji subtelnych niuansów. Możliwość odczytu plików muzycznych w formacie DSD sprawia, że Roma łączy w sobie starą i nową technologię, spajając je w jedną, harmonijnie współpracującą całość. DYSTRYBUCJA W POLSCE (logo EIC) www.eic.com.pl W Polsce dystrybucję produktów marki Synthesis prowadzi firma E.I.C. Sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie. Jest wyłącznym przedstawicielem na polskim rynku wielu renomowanych producentów elektroniki użytkowej: szerokiej gamy komponentów hi-fi i high-end audio oraz systemów kina domowego. Swoją działalność firma E.I.C. Sp. z o.o. rozpoczęła pod koniec roku 1996, wprowadzając na rynek polski produkty renomowanego niemieckiego wytwórcy zestawów głośnikowych – Quadral. Obecnie w ofercie firmy znajdują się następujące marki: Synthesis, Quadral, Tannoy, Klipsch, PMC, Onkyo, Kimber Kable, Straight Wire, QuistCable, M-audio.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.