Jump to content

misiomor

Moderatorzy
  • Content Count

    6086
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

misiomor last won the day on February 13 2018

misiomor had the most liked content!

Community Reputation

3588 Audioholik^n-1

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    Szeroko pojęte DIY audio jako hobby - a więc z zasady nie przyjmuję zleceń za pieniądze. Raz że to by było (przy jednostkowej produkcji) nieopłacalne dla obu stron, dwa - trudno zagwarantować satysfakcję klientowi w tak subiektywnej dziedzinie. Poza tym bardzo dużo różnych rzeczy.
  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

32660 profile views
  1. Jako zwolennik torów zbalansowanych aż do mostkowej końcówki mocy nie jestem jakimś wielkim entuzjastą desymetryzacji. Jednak J-Fet'y to dziś już mocno problematyczna technologia, jako że porządne pary w jednej obudowie nie są od dawna produkowane. W tej klasie zostały już tylko bipolarne. A one są ogólnie lepsze do par różnicowych, jako że mają transkonduktancję zależną głównie od prądu kolektora (a nie od różnic wykonania tranzystorów), więc liniowość w parze różnicowej jest prawie że doskonała.
  2. Bo sprzęt pomiarowy w audio ma zwykle architekturę SE, nie potrafi dobrze radzić sobie z systemami zbalansowanymi.
  3. Jakoś zbieracze sygnałów biologicznych (EKG, EEG i innych) muszą sobie radzić bez uziemienia źródła, z niskimi poziomami i wysokimi rezystancjami wewnętrznymi tegoż źródła. I odbiór różnicowy tam rządzi.
  4. Taki pomysł mi do głowy przyszedł - zwiększyć oporniki do czegoś w rodzaju 22 - 33k i dać drugi identyczny układ, tylko podłączony odwrotnie - wejście odwracające do "gorącego", nieodwracające do masy nadajnika. Impedancje wejściowe się wyrównują (choć wynoszą 2/3 R), a do tego możemy wysterować końcówkę mostkową. Natomiast w przypadku połączeń źródło RCA - odbiornik zbalansowany, jestem osobiście zwolennikiem interkonektów z wtyczką RCA z jednej a XLR z drugiej. W gnieździe XLR (w odbiorniku) łączymy masę (do celów ochronnych i zgrubnego wyrównania potencjałów) tylko na pin 1 ew. przez termistor rozruchowy żeby przerwać pętlę masy. Wejścia desymetryzatora odpowiednio do 2 i 3. We wtyczce XLR ekran kabla symetrycznego (2 żyły w ekranie) do 1, jego dwie żyły do 2 i 3. Takim czymś podajemy ekran (masę) na masę RCA i w tym miejscu podłączamy sygnałową żyłę odwracającą również do masy, ew. przez rezystor o wartości jak R_out źródła, a nieodwracającą do wyjścia źródła. W ten sposób godzimy "czytanie" źródła różnicowo z podaniem mu masy, a desymetryzator daje swój sygnał sterujący względem lokalnej masy odbiornika, tak jak to powinno być.
  5. Dla mnie ten układ jest daleki od ideału jako odbiornik XLR. Rozważmy dwie sytuacje: - wejście odwracające (układu, nie op-ampa) zwarte do masy, sygnał na nieodwracającym. Na wejściu (+) op-ampa opornik do masy wyznacza rezystancję wejściową jako 13k, a wejściowy 13k tworzy z nim dzielnik 0.5 i podwyższa rezystancję wejściową do 26k. Sprzężenie zwrotne od strony ujemnej wyznacza wzmocnienie napięciowe 2 (13k/13k + 1) więc całość jest wtórnikiem (wzmocnienie +1) o rezystancji wejściowej 26k - wejście nieodwracające zwarte do masy, sygnał na odwracającym. Cały układ staje się inwerterem (wtórnikiem odwracającym, wzmocnienie -1) ale o rezystancji wejściowej 13k - bo przez oporniki (dające razem rezystancję 6.5k) zwierające wejście (+) op-ampa do masy i tak nie popłynie żaden prąd (poza stałym prądem polaryzacji tego wejścia) Warunek pełnego zbalansowania rezystancji wejściowych nie jest spełniony - wejście odwracające układu ma niższą rezystancję wejściową niż nieodwracające. To nie musi dawać jakichś dramatycznych przenikań sygnału wspólnego, jednak jeżeli spróbowalibyśmy dać na wejściu 4-ścieżkowy potencjometr (drabinkę) to już mogłoby nie być za ciekawie. Balans wzmocnieniowo - rezystancjo-wejściowy można zrobić przeliczając to z układów równań, jednak wtedy wychodzą dziwne wartości (coś a'la rezystory w AD629), trudne do precyzyjnego dobrania.
  6. Trudno tu cokolwiek skomentować bez jakiegoś schematu.
  7. Plus jeszcze rzecz jasna napięcia i prądy w tranzystorach dostosowane na żywca do głośników, podczas gdy lampy wymagają transformatorów.
  8. W lampach ten problem nie występuje. Co nie znaczy że są ogólnie lepsze, tranzystory radzą sobie z większymi mocami, daje się je lepiej chłodzić, istnieją elementy jako tako komplementarne - tzw. dziura w półprzewodniku zachowuje się jak pozyton (elektron o dodatnim ładunku) podczas gdy w lampie to by wymagało zrobienia jej z antymaterii. A w tranzystorach są manewry pozwalające redukować wpływ tych czy innych pojemności - kaskoda, wtórnik itd.
  9. Fig. 5 (strona 4) pod powyższym linkiem.
  10. Są zmienne, wystarczy popatrzeć na wykresy z kart katalogowych. Dla takiego IRFP240 Crss (pojemność bramka - dren, istotna we wtórniku komplementarnym) zmienia się od 900pF dla Vds = 2V do ok. 200pFdla 20V. PS. Istnieje kilka obszarów gdzie technologia próżniowa jest ciągle nie do pobicia przez półprzewodniki - fotopowielacze, magnetrony, klistrony. Diody rentgenowskiej też nikt jeszcze chyba nie wymyślił. Ja nie twierdzę że lampa jest lepsza od tranzystora, ale też nie jestem na tyle zerojedynkowym fanatykiem żeby nie umieć przyznać mniej lubianemu rozwiązaniu przewag tu czy tam.
  11. Niezawodność i koszty niestety. Dużo gorsze, jak wszystkie półprzewodniki zresztą. W końcu te pojemności silnie zależą od grubości obszarów złączowych, kanałów itd. a one zależą od napięć, prądów i generalnie wszystkiego. Wykresy Ciss, Crss i Coss są w kartach katalogowych. Natomiast w lampach to zależy tylko od geometrii elektrod.
  12. Każdy ma swoje preferencje. Jednak nawet w obrebie koncepcji, z którą się nie do końca zgadzamy, można coś poprawić albo zepsuć. Za to lampy mają lepszą stabilność pojemności pasożytniczych w funkcji wysterowania.
  13. Lampa bez trafa wyjściowego raczej nie zagra, wysokoomowe głośniki to dziś jednak egzotyka.
  14. Ta opcja mostkowania wzmacniacza to jest IMO naciąganie klienta na dwa dodatkowe monobloki. "Skoro jest i kosztuje, to pewnie będzie lepiej, korci, trzeba spróbować". Kto bogatemu zabroni... Żeby korzystać z zalet CMRR wzmacniacza mostkowego, najlepiej jakby jego PCB (jedna dla obu końcówek) w ogóle nie przewidywała powrotu prądu z obciążenia masą. Masa powinna być w zasilaczu, wspólna dla obu końcówek, a potem grubą ścieżką w okolice środka PCB i stamtąd możliwie symetrycznie (między końcówkami) gwiazdą do wszelkich punktów gdzie jest potrzebna (niskoprądowo) - wyjściowe Zobele, oparcie sprzężeń zwrotnych, rezystancje wejściowe, filtry lowpass, itd. Za to duże prądy powinny płynąć wyłącznie zasilaniami (+) i (-) oraz wyjściami końcówek. Coś takiego to rzecz jasna koszmar dla konstruktora chcącego zachować możliwość obsłużenia stereo przez te dwie końcówki. Przy czym nie twierdzę, że wzmacniacz SE, z masą zrobioną porządnie w tej klasie sprzętu, musi być zły. Jak ktoś umie taki zrobić, będzie zacny. Tylko że takie konstruowanie nie jest akurat moim priorytetem na ten moment. A poza tym, to choćby przykład tej nieszczęsnej klasy A (tracącej na mocy w miarę obniżania impedancji obciążenia) pokazuje, że optymalizacja wzmacniacza pod konkretne obciążenie też nie jest głupim pomysłem. McIntosh załatwia to swoimi autotransformatorami przykładowo.
  15. PS. Taka sobie analogia - samochód i motocykl. Jedno i drugie potrafi szybko jeździć jak jest dobrze zaprojektowane. Jednak biorąc 2 nawet najszybsze motocykle i łącząc je dospawanymi rurami, nie zrobimy z nich dobrego samochodu.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.