Jump to content

moltos

Użytkownicy
  • Content Count

    903
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

92 Neutralny

Recent Profile Visitors

809 profile views
  1. Niestety obecny czas, kiedy opakowanie jest ważniejsze niż zawartość i odnosi się to nie tylko do dóbr materialnych ale i do ludzi.
  2. Przejedź lutownicą, może jest zimny lut.
  3. Kiedyś byłem zafascynowany przedwzmacniaczami Tresholda. Zrobiłem sobie powiedzmy takie klony SL-10 i NS-10 . Wiadomo, że to nie oryginał. Ale jakieś odwzorowanie brzmienia wystąpiło. U mnie sterowały końcówką mocy BGW-250D, zresztą bardzo fajnie grającą. Lepiej wypadł NS-10. Ale dużo lepiej od w/w zagrało pre Kanedy.
  4. Intuicyjnie tak mi się wydaje jak patrzę na schematy tych wzmacniaczy. I tylko jeden kondensator sprzęgający pomiędzy driverem lampowym a stopniem mocy. W przypadku F4 trzeba dwa, po jednym na każdą bramkę Mosfeta. Coś podobnego jak hybryda Holgera Steina. I oczywiście nie może być żadnych pętli NF pomiędzy stopniem mocy a driverem.
  5. FW M2 najlepiej do tego się nadaje po wycięciu transformatora edcora wraz z buforem, dając stopień lampowy o wzmocnieniu napięciowym ok. 20 - 25 dB i odpowiednio niskiej impedancji.
  6. Miałem kilka sprzętów w tamtych czasach zakupionych w Pewexie, Baltonie czy też z prywatnego importu. Marki to Technics, Akai, Onkyo, Pionier, Sansui, Sony. Przeważnie byłem drugim właścicielem. Jedna cechą charakterystyczną było to, że wszystkie one były wyprodukowane w Japonii. Mnie i moim znajomym nie zdarzyło się aby japońskie wyroby zawiodły. Zdarzyło mi się też jakiś czas w latach 80-tych być radiomechanikiem serwisu Unitry. Naprawialiśmy głównie polskie wyroby i tu niestety roboty było po łokcie.
  7. Witam, może będzie przydługawo ale proszę o chwilę refleksji. W walce z narodami Azji w temacie podróbek już dawno jesteśmy na przegranej. Ja jako DIY-owiec robię wzmacniacze już kilkadziesiąt lat. Głównie z zamiłowania i poszukiwania ideału brzmienia. Dawniej czyli ok. 30 lat temu i wcześniej podróbek tranzystorów było mało. Ale teraz zbudowanie nawet prostego clona jest obarczone ryzykiem. Nie dość, że parowanie tranzystorów sterujących czy mocy już samo w sobie jest uciążliwe to jeszcze bawienie się w detektywa i wykrywanie podróbek mnie osobiście nie rajcuje. Od jakichś 10 lat mam inną metodę na walkę z podróbami. Zwiedzam giełdy ( głownie samochodowe) i jak się da to skupuję za małe pieniądze wzmacniacze tranzystorowe uznanych marek z ubiegłej epoki (czyli z lat 70-90). Jak są bardzo uszkodzone to przeznaczam je na dawcę organów. I tu przynajmniej jestem pewien , że mam oryginalne tranzystory. Niektóre wzmacniacze naprawiam i sprzedaję. Niektóre dalej zachwycają swoim brzmieniem. Ostatnio kupiłem za grosze jakiś wzmacniacz HiFi firmy Klein & Hummel. Cały moduł tranzystorów BD317 na przepięknych radiatorach zastosowałem jako pary quasi komplementarne w swojej nowej konstrukcji. Dorobiłem driver na LM4702 i po uruchomieniu jestem w szoku bo takiego brzmienia się nie spodziewałem. Długo chyba nic tego wzmacniacza nie pobije. Zachęcam do poszukiwania staroci jako dawcy oryginalnych elementów. Myślę że przestępca czyli podrabiacz zawsze jest o krok przed detektywem. Dzisiaj sprawdzałem swoje zbiory 2SC5200 magnesem i nie czepiały się ale dalej mam wątpliwości. Dobranoc Moltos
  8. Witam, wtrące swoje trzy grosze bo miałem ten sam dylemat jakiś czas temu. Ale nie można rozważać wątku bez powiązania wzmacniacza z głośnikami a o tych nic się nie dowiedzieliśmy. Niestety głośniki także mają różne predyspozycje i jedne sprawdzają się przy cichym słuchaniu inne zaczynają żyć przy większych mocach. Wzmacniacz to tylko część problemu. Pomijając już kwestię kolumn to moim zdaniem najlepiej brzmią przy małych głośnościach właśnie wzmacniacze w klasie A.
  9. Pewnie masz rację ale zapas dynamiki nawet w tym zakresie powinien być spory. Natomiast trzaski płyt, których niestety nie możemy się już pozbyć i ich wpływ na brzmienie to wg mnie problem. Zawsze raziły mnie np. nienaturalnie brzmiące oklaski z sali koncertowej w przypadku pre phono półprzewodnikowych. W lampowych brzmienie było bardziej zbliżone do rzeczywistości.
  10. Kilka uwag w sprawie "headroom". Sprawa jest pierwszorzędna bo chodzi zniekształcenia. Zbudowałem trochę pre phono na krzemie i nigdy nie byłem w pełni zadowolony z brzmienia. Kilka faktów. Zakładamy, że napięcie z wkładki przy 1kHz jest 5 mV. Pierwszy stopień wzmocni tą częstotliwość do poziomu ok. 150mV - 165mV. W przybliżeniu przy 20 kHz będzie ok. 50 mV. Jeśli układ jest pasywny (np taki jak RJM) to stopień pierwszy wzmocni ten zakres częstotliwości (20kHz) o ok. 33db czyli do poziomu ok 1,65 V. Na razie nie jest źle. Później na filtrze pasywnym następuje osłabienie ok. 40 db (100 razy). Teraz na wejściu stopnia II mamy ok. 16,5 mV. I znowu wzmocnienie ok. 33 dB i na wyjściu będzie ok. 0,55 V rms. I w teorii wszystko gra. Ale tylko w teorii. Niestety (albo stety) były nagrywane w przeszłości płyty winylowe gdzie producent sam zastrzegł, że poziom dynamiki nagrania jest wyższy np. 16 dB względem standardowego czyli ok. 6 razy. I jeśli teraz weźmiemy stopień pierwszy o wzmocnieniu 33 db to już nie jest tak wesoło bo 6 x 1, 65V = 10Vrms czego już nie udźwignie proste pre na opampach. Stąd dałem sobie spokój z pre phnono na krzemie a szczególnie na operacyjnych. Jedynym uczciwym i prostym układem na krzemie był układ pre phono Kaneda na tranzystorach Fet i bipolarnych ale tam było zasilanie +34/-34 V oraz niektóre konstrukcje Tresholda (N.Pass), więc zapas dynamiki był konkretny. Nikt nie bierze też pod uwagę trzasków z płyty czyli impulsów o dość stromych zboczach, sporej amplitudzie i szerokości przeważnie do 200 ms. W układach o małym zapasie dynamiki są one obcinane do kształtu trapezu (prostokąta) i niestety modulują resztę treści dźwiękowej czyli jest to klasyczne TIM. Na razi tyle bo już jestem zmęczony. Dobranoc
  11. Nikt nie napisał o najważniejszym czyli o wierności w odwzorowaniu charakterystyki RIAA. Odchyłki rzędu +/- 2db od krzywej wzorcowej w całym paśmie to już duży wpływ na brzmienie.
  12. W szanujących się sprzętach japońskich marek z ubiegłego wieku były w większości tylko takie połączenia.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.