Jump to content

moltos

Użytkownicy
  • Content Count

    908
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

93 Neutralny

Recent Profile Visitors

856 profile views
  1. Każda pliszka swój ogon chwali. Ja posiadam Denona 730AE i nie narzekam. Nie korzystam ze spotify, rzadko z dysku , najczęściej słucham radia w nocy i to różnorodnych gatunków muzyki. Oczywiście jest to tylko MP3, AAC ale to tylko dla relaksu i zabicia czasu. Przy 320 kbs/s nie jest źle. Na poważnie słucham muzyki z CD i gramofonu. Kupić Denona da radę już za tysiąc i trochę zeta czyli mieści się we wskazanych wymaganiach.
  2. Witam, Pewnie impedancja wejściowa TA2024 jest mała i za bardzo obciąża wyjście pre gramofonowych. Wskazywałby na to fakt, że ze źródła cyfrowego dźwięk jest dobry. Jedynym sposobem aby to zmienić jest zastosowanie bufora lub lepiej pre liniowego pomiędzy pre gramofonowym a TA2024.
  3. moltos

    PASS ACA amp

    Przypomina trochę JLH69.
  4. Witam Jestem z Rzeszowa i pewnie spełniłbym większość wymagań ale niestety nienawidzę Video. Tylko Audio. Pozdrawiam moltos
  5. Wtrące "pare" zdań na wywołany temat. Posiadam płytę testową (winyl) firmy Shure Brothers (1973) znanej z produkcji doskonałych przetworników produkowanych w czasach świetności techniki analogowej. Płyta zawiera kilka wybranych utworów muzycznych nagranych z różnymi poziomami, które niejako mają (a raczej miały) doszlifować ustawienie ramienia i wkładki gramofonowej i obnażyć niedoskonałości całego systemu odtwarzania i pomóc w jego optymalizacji. Oczywiście to dla wielu historia ale zawiera dość ciekawe spostrzeżenia bo jednym z tematów tej płyty są sybilanty. Oryginalny tekst dotyczący nagrania z sybilantami: Sibilance are strong „S” sounds. They are quite common among speakers and singers, and hearing sibilances on recordings in quite normal-especially when close-microphone techniques are used. However, because of the peculiar sound waves set up by sibilant sounds, mistracking can often occur with irritating and disconcerting results. (Note: you can also hear lower velocity sibilant sounds (SSS) in the voice of the narrator, and in the chorus on Musik zum Verlieben; Side Two, Band Two.) Notice the strong sibilant “SSS” sounds right after the opening phrase “Mais Que Nada” . This sibilance occurs three times in each excerpt – the first “S” is medium “hot” intensity, the second is relatively low intensity, and finally, just prior to the fade, we hear the strongest of the three sibilances. Mistracking the sibilance sounds like “SHHHHHH” with strong over accenting of the offending syllable. Some people compare the sound to rubbing sheets of sandpaper together. Tłumaczenie : Sibilanty to mocne dźwięki „S”. Są one dość powszechne wśród mówców i śpiewaków, a słuchanie sybilantów na nagraniach jest całkiem normalne - zwłaszcza, gdy stosowane są techniki mikrofonu z bliska. Jednak ze względu na specyficzne fale dźwiękowe tworzone przez dźwięki sybilantów, mistracking może często występować z irytującymi i niepokojącymi wynikami. (Uwaga: w głosie narratora można także usłyszeć dźwięki sybilantowe o niższej prędkości (SSS), a w refrenie w Musik zum Verlieben; Side Two, Band Two.) Zauważ, że silny sybilant „SSS” brzmi tuż po frazie „Mais Que Nada”. Sybilant występuje trzy razy w każdym fragmencie - pierwsza „S” to średnia „gorąca” intensywność, druga jest stosunkowo niska intensywność, a na koniec, tuż przed zanikiem, słyszymy najsilniejszy z trzech sybilantów. Rozpraszanie sybilantu brzmi jak „SHHHHHH” z silnym akcentowaniem obraźliwej sylaby. Niektórzy porównują dźwięk do ścierania arkuszy papieru ściernego razem. Wzmiankowany utwór to nagranie Sergio Mendes and Brasil z 1966 roku pt. Mais Que Nada. Zresztą język portugalski jak i nie obrażając polski jest bogaty w sybilanty i nic na to nie poradzimy.
  6. Niestety obecny czas, kiedy opakowanie jest ważniejsze niż zawartość i odnosi się to nie tylko do dóbr materialnych ale i do ludzi.
  7. Przejedź lutownicą, może jest zimny lut.
  8. Kiedyś byłem zafascynowany przedwzmacniaczami Tresholda. Zrobiłem sobie powiedzmy takie klony SL-10 i NS-10 . Wiadomo, że to nie oryginał. Ale jakieś odwzorowanie brzmienia wystąpiło. U mnie sterowały końcówką mocy BGW-250D, zresztą bardzo fajnie grającą. Lepiej wypadł NS-10. Ale dużo lepiej od w/w zagrało pre Kanedy.
  9. Intuicyjnie tak mi się wydaje jak patrzę na schematy tych wzmacniaczy. I tylko jeden kondensator sprzęgający pomiędzy driverem lampowym a stopniem mocy. W przypadku F4 trzeba dwa, po jednym na każdą bramkę Mosfeta. Coś podobnego jak hybryda Holgera Steina. I oczywiście nie może być żadnych pętli NF pomiędzy stopniem mocy a driverem.
  10. FW M2 najlepiej do tego się nadaje po wycięciu transformatora edcora wraz z buforem, dając stopień lampowy o wzmocnieniu napięciowym ok. 20 - 25 dB i odpowiednio niskiej impedancji.
  11. Miałem kilka sprzętów w tamtych czasach zakupionych w Pewexie, Baltonie czy też z prywatnego importu. Marki to Technics, Akai, Onkyo, Pionier, Sansui, Sony. Przeważnie byłem drugim właścicielem. Jedna cechą charakterystyczną było to, że wszystkie one były wyprodukowane w Japonii. Mnie i moim znajomym nie zdarzyło się aby japońskie wyroby zawiodły. Zdarzyło mi się też jakiś czas w latach 80-tych być radiomechanikiem serwisu Unitry. Naprawialiśmy głównie polskie wyroby i tu niestety roboty było po łokcie.
  12. Witam, może będzie przydługawo ale proszę o chwilę refleksji. W walce z narodami Azji w temacie podróbek już dawno jesteśmy na przegranej. Ja jako DIY-owiec robię wzmacniacze już kilkadziesiąt lat. Głównie z zamiłowania i poszukiwania ideału brzmienia. Dawniej czyli ok. 30 lat temu i wcześniej podróbek tranzystorów było mało. Ale teraz zbudowanie nawet prostego clona jest obarczone ryzykiem. Nie dość, że parowanie tranzystorów sterujących czy mocy już samo w sobie jest uciążliwe to jeszcze bawienie się w detektywa i wykrywanie podróbek mnie osobiście nie rajcuje. Od jakichś 10 lat mam inną metodę na walkę z podróbami. Zwiedzam giełdy ( głownie samochodowe) i jak się da to skupuję za małe pieniądze wzmacniacze tranzystorowe uznanych marek z ubiegłej epoki (czyli z lat 70-90). Jak są bardzo uszkodzone to przeznaczam je na dawcę organów. I tu przynajmniej jestem pewien , że mam oryginalne tranzystory. Niektóre wzmacniacze naprawiam i sprzedaję. Niektóre dalej zachwycają swoim brzmieniem. Ostatnio kupiłem za grosze jakiś wzmacniacz HiFi firmy Klein & Hummel. Cały moduł tranzystorów BD317 na przepięknych radiatorach zastosowałem jako pary quasi komplementarne w swojej nowej konstrukcji. Dorobiłem driver na LM4702 i po uruchomieniu jestem w szoku bo takiego brzmienia się nie spodziewałem. Długo chyba nic tego wzmacniacza nie pobije. Zachęcam do poszukiwania staroci jako dawcy oryginalnych elementów. Myślę że przestępca czyli podrabiacz zawsze jest o krok przed detektywem. Dzisiaj sprawdzałem swoje zbiory 2SC5200 magnesem i nie czepiały się ale dalej mam wątpliwości. Dobranoc Moltos
  13. Witam, wtrące swoje trzy grosze bo miałem ten sam dylemat jakiś czas temu. Ale nie można rozważać wątku bez powiązania wzmacniacza z głośnikami a o tych nic się nie dowiedzieliśmy. Niestety głośniki także mają różne predyspozycje i jedne sprawdzają się przy cichym słuchaniu inne zaczynają żyć przy większych mocach. Wzmacniacz to tylko część problemu. Pomijając już kwestię kolumn to moim zdaniem najlepiej brzmią przy małych głośnościach właśnie wzmacniacze w klasie A.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.