Skocz do zawartości

Meloman

Użytkownicy
  • Zawartość

    1645
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

67 Neutralny

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Meloman

    Dobre polskie kino.

    Odświeżamy wątek. Tym razem Plac zabaw inspirowany (niestety) prawdziwą historią, że wstrząsającym i jak dla mnie przesadzoną końcówką. Ten wstrząs jest bardzo dosadny i nie do końca odpowiada mi forma, w jaki reżyser kończy swoje dzieło. Zresztą mam wrażenie, że ostatni wątek jakby był mocno oderwany od reszty filmu. Niestety film jest za krótki. Brakuje w nim pełniejszego obrazu głównych bohaterów. Film na pewno nie dla ludzi wrażliwych.
  2. Meloman

    Ostatnio obejrzane.

    Dokładnie, i jak dla mnie jednak spore rozczarowanie. A kilka z ostatnich filmów z Redfordem była bardzo dobra, jak choćby All is lost (mimo "rozmytej" końcówki) czy Truth. I właśnie taki familijny A walk in the woods miał to niewymuszoną świeżość, której niestety nie ma Old Man...
  3. Meloman

    Niekomercyjne kino artystyczne.

    @Wojtku Ale znak jakich czasów? Lat 70-tych, w których wszyscy mężczyźni są egocentrykami? Film ma za dużo wad, aby nazwać go wybitnym, nie mówiąc już o arcydziele. To dobre, w jednej lub dwóch scenach bardzo dobre kino. Wady: - tło politycznie jest niezrozumiałe; - brak przeciwwagi - postaci męskiej o pozytywnych cechach; - tego tragizmu na końcu aż tak nie odczuwałem, ale to subiektywna ocena. Zraziła mnie bardzo scena lamentu kobiety nad ukochanym zabitym, po wyjściu głównych bohaterów ze sklepu meblowego (zbyt dosadne, jakby reżyser bał się o widza - niepotrzebnie!). Dziwię się, że nie zwróciłeś uwagi na najlepszą scenę w filmie - pożaru. Jakże symbolicznej - jak w zaskakujący prosty sposób podsumowującej "podejście do życia" zamożnych (powiedzmy wyższej klasy średniej) i nazwijmy to "ludzi pracy". Końcowa scena na plaży według mnie nic ciekawego to filmu nie wnosi, poza tanim graniem na emocjach widza. Na pewno Oskar temu filmowi należy się za zdjęcia.
  4. Meloman

    Ostatnio obejrzane.

    Jak to możliwe, że tak słaby film jakim jest Czarne bractwo jest w ogóle gdziekolwiek nominowany. Jak jeszcze rozumiem Złote Globy, to nominację do BAFTA i przede wszystkim nominację do konkursu głównego Cannes już pojąć nie umiem. Przy okazji, te historie znacie?: https://www.theguardian.com/film/2018/jun/15/oceans-8-dominance-men-film-reviews https://www.complex.com/pop-culture/2018/06/brie-larson-sick-of-film-criticism-dominated-by-40-year-old-white-dudes
  5. Meloman

    czym jest audiofilizm

    Jeszcze dwie kwestie: - kto jest bardziej szczęśliwy i rozsądny - ludek czerpiący emocje z muzyki niekoniecznie używający sprzętu high-end, czy ludek kupujący płyty dla jakości, analizujący brzmienie i mimo, że mający sprzęt za setki tysięcy świadomy, że zawsze może być lepiej? I w sumie najważniej - AKUSTYKA. Który ze sprzedawca oferujący klocki za naprawdę duże pieniądze zadał sobie trud i ma pomieszczenie o akustyce zbliżonej do sali koncertowej? Który z Was mający taki sprzęt w domu zatrudnił prawdziwego akustyka, bo jakoś wątków na ten temat tutaj nie widzę. Tylko mi tu nie cytować domorosłych rozwiązań z płytami testowymi i innym badziewiem. Amen
  6. Meloman

    Niekomercyjne kino artystyczne.

    A ja mam odmienne odczucie. Związek tych kobiet jest dla mnie wiarygodny, już pierwsze ich spotkanie w kuchni każe domyślać się, że może coś jest na rzeczy. Pod tym kątem jest subtelniej i dużo lepiej niż choćby w Zimnej wojnie. Zgodzę się jednak, że sam film dobrze się ogląda, zwłaszcza do sceny na kortach, bo potem jednak zaczyna się ta opowieść delikatnie sypać. Końcówka już raczej banalna, choć na szczęście nie w 100%.
  7. Meloman

    Ostatnio obejrzane.

    Wczoraj obejrzałem i zasadniczo podzielam Twoje zdanie, ale ja tutaj raczej nie widzę klimatów Tarantino, czy nawet braci Coen czy Rodrigueza. Film jest zbyt długi, przez co dużo traci na dramatyzmie. Jedna scena (nie zdradzam jaka, aby nie spolerować) widziana z kilku pozycji niczego nie wnosi. Film oczywiście można obejrzeć, bo ma dość ciekawy klimat, ale jednak to raczej taki średniaczek lekko ponad normę. Szału nie ma.
  8. Meloman

    Niekomercyjne kino artystyczne.

    Tym razem "klasyka" czyli 101 Reykjavik, ale raczej nic dobrego nie mogę powiedzieć o tym filmie. Choć ostatnie kino skandynawskie raczej mnie na zawodzi, to tutaj jest zwyczajnie męcząco. Kino, które nie specjalnie lubię. Dla mnie średniak - idealne pod gusta Sundancerów...
  9. Meloman

    Niekomercyjne kino artystyczne.

    @Wojtku Też masz wrażenie, że postawa Flo była spowodowana (uwaga spoiler) traumatyczny przeżyciami z dzieciństwa - tj. molestowaniem przez ojca? Po zbliżeniu jest krótka retorspeckcja, ale ona trochę kłóci się ze sceną, w której już dorosła Flo czyta książkę o seksie.
  10. Meloman

    Niekomercyjne kino artystyczne.

    Nie ukrywam, że to pierwsze tegoroczne zaskoczenie filmowe in plus. Rzeczywiście - nietypowo, ale jakże udanie przedstawiona miłość między dwojgiem ludzi ze świetnym tłem (choćby rodzice z obu stron czy klimat nadmorskiej miejscowości lat 60-tych). Mimo, że zakończenie jest troszkę "harlequinowskie" to połączenie z tym co widzimy wcześniej, tj. formą, wręcz teatralną, a przy tym niespieszną, a dodatkowo z częstymi retrospekcjami (akcja nie dzieje się chronologicznie) daję łącznie bardzo dobre kino. Duże oklaski dla odtwórców głównych ról, zwłaszcza dla Saiorse Ronan. Śmiem twierdzić, że może nawet 7,5/10, a ten pół punktu to za muzykę.
  11. Meloman

    Ostatnio obejrzane.

    To jeszcze akurat mogę zrozumieć. Ale w tym wszystkim najbardziej smutne (to chyba najlepsze określenie, jakie teraz przychodzi mi na myśl), to, że nikt publicznie nie jest w stanie nazwać ten film rasistowskim, a przynajmniej nietolerancyjnym. Z kolei, gdyby film był kręcony przez białego i podobnym świetle przedstawiałby białych, to jestem PEWNY, że ruszyłaby fala negatywnych komentarzy. Zresztą podobnie było już z Kamerdynerem, który wręcz ośmiesza (na różne sposoby) wszystkich ostatnich białych prezydentów, a Obamę traktuje niemal jak światłość narodu. To najbardziej rasistowski film, jaki od wielu, wielu lat widziałem. Z innej beczki: Nie znam aż tak dobrze uniwersum Marvela, ale Venom to chyba jednak na kartach komiksów inaczej był przedstawiany. Czy to nie był alter ego Spidermana? A co samego filmu. No cóż. Raczej staram się być tolerancyjnym dla tego typu produkcji, ale to kolejna pozycja - obejrzyj, zapomnij. Poza tym nie wiem czy Hardy jest właściwie wybrany do tej roli. Ale nowe MI: Fallout jest jeszcze słabsze, choć uczciwie przyznam, że nigdy nie byłem zwolennikiem tej serii. Nawet pierworodny kręcony przez de Palmę był dla mnie raczej tylko średni, niż dobry.
  12. Meloman

    Wasze ustroje.

    @tomekkk1 Kolumny są Twojego autorstwa czy to jakaś kopia znanego modelu? A jeżeli to drugie, to ile mniej Cię to kosztowało w stosunku do oryginału?
  13. Meloman

    20tys zł i wybór zestawu stereo

    Ludzie. Przeczytajcie co piszecie! Zmysł smaku, zresztą podobnie jak zmysł słuchu jest subiektywny. Jak można na tym się opierać! Pisałem o tym niedawno w osobistym poście dotyczącym ogólnie podejścia ludków do świata audio. Osobiście też nie lubię "japończyków" i uważam, że np. angielski sprzęt zagra dla mnie lepiej, ale nie oznacza to, że ktoś nie będzie preferował inaczej. ps. ja tam np. w ogóle nie pijam kawy. Mnie zwyczajnie ten napój nie podchodzi, wręcz jest dla mnie odpychający. Tylko litości nie piszcie, bo nie piłem marki "X-tam coś tam"... Aha - herbaty nie słodzę.
  14. Meloman

    Niekomercyjne kino artystyczne.

    Obejrzałem niedawno węgierski "1945". Sam pomysł na opowieść jest interesujący i jest nawet nieźle pokazany, ale oglądając go miałem jakieś dziwne uczucie amatorszczyzny. O dziwo - trudno mi to dzisiaj bardziej sprecyzować. Czy była to gra aktorska? A może po części praca kamery?
  15. Meloman

    czym jest audiofilizm

    Jako wstępniak, wrócę do mojego skasowanego wątku (zlewam to dlaczego) "czy słuchawki są złe?". Jako konkluzję przytoczę tylko proste porównanie - słuchawki są jak referencyjny telewizor OLED. Niby wzorcowa jakość obrazu - ale jakoś do prawdziwego kina to te pudełko nie specjalnie się nadaje. Wrócmy jednak do wątku podstawowego i bardzo proszę o jego przeczytanie od deski do deski. Proszę nie traktować tego jako trollowania, ale próbę oceny świata audio, oczywiście z mojego punktu widzenia. Czym jest aduiofilizm? Pasją czy chorobą? Myślę (pewnie wbijając w mrowisko) że jakiś sposób jednym i drugim. Przed rozpoczęciem tego wątku poświęciłem czas i przejrzałem większość wątków z tego forum. Nasuwa się obraz smutnego świata polskiego high-end. Większość postów to opinie subiektywne, dla mnie bez znaczenia ( oczym szerzej za chwilę). Ciekawych odpowiedzi, jak na lekarstwo. Świat audio śledzę od prawie 25 lat i nie ukrywam, że kultura wypowiedzi na zachodnich forach to zupełnie inna liga. Tam okazuje się większy szacunek drugiemu, a także samemu sprzętowi. U nas na porządku dziennym są skrajne, często obraźliwie porównania - typu "gra jak gówno". Lubimy być przesadnie dosadni. Kultury u nas za grosz. Człowiek oczywiście jest istotą niedoskonałą. Czasami próżną, snobistyczną. Sam tak mam (w końcu nikt nie jest niedoskonały, prawda?). Audiofilizm po części spełnia nasze zachcianki. Nie przecę, że za jakość nie trzeba płacić, ale jak już kiedyś pisałem. Do wszystkiego trzeba mieć dystans. To dotyczy innych hobby, jak bieganie, rower, astronomia itp. Tak - życie, to nie tylko świat audio. Ile powinien kosztować sprzęt high-end? Tyle, ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić. Przy czym z racji niszowego rynku, ceny takiego sprzętu bliżej przypominają ceny dzieł sztuki. Powiedzmy szczerze- cen całkowicie umownych. Czasy obecne, to czasy chciwego kapitalizmu. To nie złote lata 80, 90-te poprzedniego wieku, kiedy świetny sprzęt audio naprawdę tworzyli głównie pasjonaci, często w manufakturach. Osobiście uważam, że stan "nirwany" można doświadczyć kompletując sprzęt za dużo mniejsze pieniądze niż kosztują topowe najdroższe dostępne na rynku modele. I mimo, że dzisiaj bez problemu stać mnie na duży wydatek, ciągle poprzestaję na swoim dwudziestoletnim zestawie. Kupowanie droższych elementów zostawiam snobom czy ludziom rzeczywiście nie mającym co robić z forsą, ale z drugiej strony kiedy czytam reckę jakiegoś przedwzmacniacza za ponad 100k zł, a recenzent znajduje w takim brzmieniu wady, to ja się grzecznie pytam - o co tutaj chodzi??? Inną sprawą jest, że sprzęt dzisiaj wyceniony na X złotych, gra tak, jak kiedyś sprzęt, który można było kupić za dwukrotnie mniej. I nie jest to tylko kwestia inflacji. Kolejna kwestia, to "problem" recenzji. Subiektywnych, bo pisanych przez normalnych (przynajmniej mam taką nadzieję) ludzi, o czym za chwilę. Ale ja tutaj o czymś innym. O terminie "neutralność" tak często podnoszonym przez audiofili. Okej - to oczywiste, ale ja się zapytam: neutralne do czego? Do taśmy matki? A dlaczego ona ma być neutralna? A po drugie - czy mamy dostęp do takiego źródła, aby móc twierdzić o neutralności sprzętu? Nie sądzę. Poza tym - jeżeli już mamy mówić o neutralności, to za taką uważam, że sprzęt odtwarza muzyką, tak jak ona byłaby słyszana na żywo. Więc zwyczajnie niepoważne, by nie napisać śmieszne jest mówienie o neutralności płyty np. Franka Sinatry nagranej w latach 60-tych, kiedy to ludka, który pisze o tym nawet nie było na świecie (a jeżeli nawet był, to raczej nie wierzę, że był w studiu podczas nagrania tej płyty, a jeżeli nawet był, czy cokolwiek pamięta). Poza tym - "podoba" mi się kwiecistość czy krasomówczość recenzentów, będącą najczęściej bełkotem o logicznie wykluczających się sformułowaniach. Ale z drugiej strony wiem, jak audiofile lubią być pieszczeni dobrymi recenzjami sprzętu, który posiadają. No i na końcu najważniejsze, a to co zapowiadane było na początku. Odbiór muzyki, czyli zmysł słuchu, podobnie jak zmysł wzroku, choć bliżej mu do zmysłu smaku czy węchu. SUBIEKTYWNY jak cholera. Czy muzę da się sparametryzować? W jakiś sposób tak - definiując pasmo przenoszenia, dynamikę itp. Ale przecież w żaden sposób nie przedkłada się na to, czy sprzęt zagra dobrze czy źle. To jak ze składem jedzenia - zawartością węglowodanów, białka itp. Czy na podstawie tego od razu jesteśmy stwierdzić czy znam smakuje? Dlaczego nie pytacie się ile sypać cukru do herbaty czy jaki kolor tapety wybrać do sypialni? Słuch to tak samo subiektywny zmysł i za przeproszeniem mam w dupie, co się komu podoba, tak samo jak nie jem czy nie piję tego co mi nie zwyczajnie smakuje. Mając prawie 50-tych na karku, tak sobie dzisiaj myślę, że trochę mi Was jest żal. To jak z przeczytaną kiedyś lekturą o topowych zegarkach, gdzie jeden z najbogatszych ludzi w Polsce z dumą opowiadał, że pierwsze co czyni przy spotkaniu, to patrzy na zegarki innych osób (i tylko raz spotkał się, że jego rozmówca miał podobnej klasy! - cokolwiek miałoby to znaczyć). Po pierwsze - nie każdy musi podzielać jego hobby, nawet będąc bardzo bogatym. Po drugie - jeżeli już, to raczej np. spojrzałbym komuś na buty, ale nie czy są drogie czy markowe, ale raczej czy są zwyczajnie czyste. A po trzecie - czy zakładając ten zegarek, facet stanie się dajmy na to mądrzejszy (będzie lepiej kumał matematykę, sztukę itp.), zdrowszy, będzie lepiej mówił po angielsku, zacznie lepiej biegać? Poza "mieć" na szczęście cały czas jeszcze jest "być". Można jeszcze poruszyć kwestie kompleksu freudowskie, ale już bardziej nie chcę Was dołować.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.