Jump to content

glodyga

Użytkownicy
  • Posts

    155
  • oraz w archiwum

    69
  • Joined

  • Last visited

Reputation Całkowita

66 Neutralny

Audiostereo

66

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

8455 profile views

glodyga's Achievements

  1. Daj im jeszcze trochę czasu. I jakbyś mógł odsuń je jeszcze od ściany choćby na próbę. Moje Focusy 110 mają za sobą w odległości 60 cm od ich tylnej ścianki regał z książkami i płytami, a basu nie brakuje w tych moich 18 m2. A z drugiej strony jeśli możesz wstaw za nie panel pochłaniający niskie tony (lub coś, co może taki panel imitować). Bo w tych naszych domach z betonu...
  2. Jeśli te Evoki są nowe, to daj im miesiąc, może dwa. Słyszałem je kiedyś nowe u znajomego i rzeczywiście w niektórych utworach potrafiły przydudnić basem. Na co dzień w tym pomieszczeniu grają Focusy 260, z którymi takich problemów nie ma - pokój ma jakieś 20 m2. Jeśli się to nie zmieni to sugeruję zmianę kolumn a nie wzmacniacza. Może Evoki 10 będą bardziej dopasowane do pomieszczenia?
  3. Diapositive "Give Me a Ride"
  4. glodyga

    Klasyka

    No, nie bardzo brandenburskie. Z tym usypianiem to się wiążą Wariacje goldbergowskie. Jako rzecze wikipedia Utwór powstał około roku 1741 dla hrabiego Hermana Karla von Keyserlinga i wykonywany był przez Johanna Gottlieba Goldberga (muzyka hrabiego i ucznia Bacha), od którego wariacje wzięły swą nazwę. Według biografii Bacha napisanej przez Johanna Nikolausa Forkela, utwór miał służyć jako „lekarstwo” na bezsenność hrabiego. Było to najprawdopodobniej dzieło, za które Bach otrzymał największe wynagrodzenie I warto tego utworu posłuchać - np. w wykonaniu K. Gilberta na klawesynie
  5. Oj tam, oj tam. Wcale nie jest tak źle. Np. tu:
  6. Miało! Pewnie, że Allmana. Dzięki - sam sobie uświadamiałem, co fajnego pojawiło się w tych latach (zwłaszcza, że tak między 1990 a 2010 słuchałem prawie wyłącznie klasyki), a i tak zapomniałem np o moim ulubionym Black Rebel Motorcycle Club. Chłopcy są najlepszymi kontynuatorami muzyki spod znaku The Jesus and Mary Chain. Robią to najlepiej jak można czyli po swojemu ?. W dziedzinie rocka robiąc niby to, co wszyscy ale po swojemu, można zrobić kawałek dobrej muzyki.
  7. Ostatnie dwadzieścia lat jest całkiem niezłe dla muzyki popularnej. Może nie ma „dzieł epokowych” cokolwiek marketingowcy przez to uznają ale sporo całkiem dobrych albumów się ukazało. Oto moja lista. Gaslight Anthem „Handwritten” - to rock'n'roll w stylu Stonesów, tylko dzisiaj, dynamiczne granie, do przodu, żywe gitary, świetny wokal, naprawdę rewelacja. Szkoda, że późniejszy – też dobry - „Get Hurts” cierpi na pewien brak energii. Interpol „Antics” - to z kolei kontynuacja brzmienia Joy Division, płyta świetna i choć późniejsze dokonania Interpolu nie są już tak dobre, to nadal da się tego słuchać z przyjemnością. O ile Interpol przypomina mi Joy Division, o tyle White Lies bardziej może sięgają do New Order. Wszystkie ich albumy są pełne melodyjnych, zagranych z energią i werwą piosenek Świetna zabawa, żadnego przynudzania. Trudno wybrać jeden ale jak już trzeba niech będzie „To Lose My Life..” Kolejna płyta bezczelnie wręcz przebojowa to „Black Holes and Revelation” grupy Muse. To połączenie wpływów Radiohead i Queenowych harmonii z własną inwencją daje dużo radości w słuchaniu. Ciągle gra wypuszczając, to lepsze, to gorsze płyty (albo podobające się innym grupom fanów) Dream Theathre. Tu wstawię "Six Degrees of Inner Turbulence" mogące chyba zadowolić zwolennikow i bardziej progowego i bardziej metalowego brzmienia grupy. A i wokal Jamesa nie jest tutaj męczący. Diapositive „Give Me a Ride” to przykład, że można po swojemu czerpać z hardrockowej, bluesowej i jakiej tam jeszcze tradycji. Brzmienie jakby znane miłośnikowi hard rocka ale jednak swoje. Płyta z ubiegłego roku zawiera cztery energetyczne rockery (między nimi tytułowy) kilka utworów w średnich tempach i ballady. Tu można wyróżnić Sabbathowe w klimacie „Too Far Gone” czy moją ulubioną fantastycznie rozwijającą się baladę „Glory” z fajnymi gitarowymi solówkami. A po energetycznym Glory na zakończenie uspokajająca – a jakże – ballada „Moonwalk” - kapitalne wyciszenie i zakończenie świetnego albumu. Derek Trucks Band wydał kilka płyt w pierwszej dekadzie tego wieku, a w drugiej przekształcił się w Tedeschi-Trukcs Band (Derek połączył siły z małżonką Susan). Mnie najbardziej podoba się prawie czysto instrumentalna płyta „Soul Serenade”. Prawie, bo w utworze „Drown in My Own Tears” śpiewa Greg Allman. Derek zanim poszedł na swoje doskonalił się grając w Allman Brothers. Ktoś może powiedzieć, że ta płyta to jazz, bo w środku płyty usłyszymy utwór Johna Coltrane'a „Afro Blue”, bo jest rozimprowizowana, z pięknymi fletowymi solami i kapitalnym Hammondem, ale mnie się wydaje, że rock też może być rozimprowizowany. Deep Purple wydali w tym czasie kilka płyt przeplatając lepsze z gorszymi, a choć żadna z nich nie przebiła „Perfect Strangers”, które było ostatnim arcydziełem grupy to „Now What?” czy „In-finite” są albumami w miarę równymi, dobrze brzmiącymi i zawierającymi fajne piosenki. Nie można zapomnieć o laureacie Nobieliewskoj Priemii, który ciągle żyje i wypuszcza nowe płyty, dla mnie „najlepszą” z tego okresu będzie płyta „Modern Times”. Dylan w formie i z dobrymi muzykami. Warto posłuchać. Ze staruszków ciągle czynny jest Jeff Beck i nie wiem czy bardziej podziwiać jego granie w tradycyjnym stylu czy wycieczki w świat elektroniki. Może bardziej to drugie skoro jesteśmy w XXI wieku i wrzucę tu płytę „Jeff”. Płyta jest zwieńczeniem rozpoczętej na wydanej w 1999 roku płycie „Who Else” wyprawy w dziedzinę nowych brzmień. Nie jestem miłośnikiem hip hopu ale mogę tu wrzucić płytę, której słuchałem wiele razy, za każdym razem z uznaniem i przyjemnością. Kanye West „My Beautiful Dark Twisted Fantasy”. Kolejny zespół to Editors. Nie wiem czy bardziej podoba mi się debiutancki, mocno gitarowy „The Back Room” czy któryś z albumów bardziej elektronicznych np.: „In This Light and on This Evening”. Generalnie każda ich płyta jest warta odsłuchu. Wracając do „staruszków”, Black Sabbath „13” Nick Cave „Abattoir Blues/The Lyre of Orfeus” dwie płyty Grega Allmonda „Southern Blood” i „Low Country Blues” „Next Day” Davida Bowie. A dwudziesta niech będzie "AM" Arctic Monkeys. Ich poprzednie płyty podobały mi się średnio, ale jest dobra. No to chyba wystarczy ?
  8. Co do falujących membran: wynika to prawdopodobnie z faktu, że igła ciągnie infradźwięki (te poniżej słyszalnej częstotliwości), miałem tak samo - rozwiązaniem był przedwzmacniacz z filtrem subsonicznym.
  9. W Krakowie możesz spróbować w Audiotrend. Chyba brali sprzęt w rozliczeniu. Podzwoń do nich
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.