Jump to content

pod_innym_nickiem

Użytkownicy
  • Content Count

    176
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

43 Neutralny

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. No nic. Dzięki za fachowe podejście do tematu i dzięki za kilka rzeczowych słów. Niestety albo stety różnica dźwiekowa jest. Mógłbym nagrać poprzez REC OUT z wtykami i bez i każdy miałby możliwość posłuchać, ale chyba wątek jest mało ciekawy bo nikt się nie wypowiada. A wystarczyłoby wetknąć zwarciowe wtyczki i sprawdzić u siebie w domu. Jednak to nie jest mój wymysł. Te zatyczki zwarciowe są dostarczane w komplecie ze wzmacniaczem i są fabrycznie zakładane na nieuzywane gniazdo phono. To producent wzmacniacza wymyślił te cudo - nie ja!
  2. Istnieją na rynku FABRYCZNE zatyczki zwarciowe. Najczęściej spotkac je mozna we wzmacniaczach Denona. Założone są na wejścia do podpięcia gramofonu. Spotkać je można w fabrycznym wyposażeniu Denona AVC-A1D, Denon PMA-1055R, PMA-1500 itp. Zasadniczo zwierają środek gniazda do masy. Nie ma w tych zatyczkach nic nadzwyczajnego, po prostu zwarcie robią i tyle. Można takie zatyczki zrobić samemu ze zwykłego wtyku RCA zwierając za pomocą kawałka kabelka masę z pinem środkowym - tak jak na foto poniżej. I teraz mam takie coś w swoim Denonie i niedawno nabytym Onkyo A-5VL wpiete do gniazda gramofonowego. Instrukcja jasno mówi, że powinny tak tkwic i ścigągac je nalezy jedynie przy podpięciu gramofonu. Niby wszystko jasne. Ale z tymi zatyczkami dźwięk jest inny niż bez zatyczek. Z zatyczkami to gra jakby ktoś załozył filtr na niskie tony. Bas nie wybrzmiewa, ogólny brak miesa i tzw. drive'u. Z zatyczkami góra staje się jasniejsza i średnica się bardziej chowa. Po zdjęciu zatyczek, bas schodzi nisko i mruczy, średnica wychodzi a gora nie jest tak rozświetlona. Może bez zatyczek jest gorsza stereofonia ale to dlatego, że mieso/otłuszczenie na dole bardziej słychać. Jaki jest więc sens tych zatyczek? Mają niby niwelować jakieś niebezpieczeństwa związane z nieuzywanym wejsciem gramofonowym? Z zatyczkami nie potrafię słuchać, mam wrażenie, że ktoś chwycił wzmacniacz za jaja (sorry za wyrażenie) i cienko teraz śpiewa. Tak więc zatyczki ma zdjęte. Czy macie też takie doświadczenia? Jak to jest z Waszymi Denonami? Oczywiście można takie zatyczki chyba wpiąć w każdy wzmacniacz co ma nieużywane wejście gramofonowe, ale w Denonach i w Onkyo były one w komplecie na gniazdach. I nie jest to temat by się pośmiać, ale pytanie całkiem konkretne. Bo skoro producent dostarcza i zaleca to po jaką cholerę. Gdyby dźwięk z zatyczkami był lepszy/przyjemniejszy to jeszcze bym zrozumiał. Zatyczka jest zapewne pomocna dla osób co maja problem ze zbyt dużą ilością tłustego niskiego basu. To może zapewne pomóc.
  3. Nic nie wzrośnie. Onkyo to pogardzana firma a ten wzmacniacz w Polsce ma same negatywne konotacje. W Japonii natomiast ten model Onkyo cieszy się dobrymi opiniami - link podawałem wyżej. Owszem, cena sklepowa była niska - i bardzo dobrze. Chwała producentowi, że wycenił towar bez zbójnickiego narzutu. To, że cena jest niska nie świadczy wcale źle o walorach dźwiękowych. Ba, budowa wewnetrzna jest na poziomie bardzo wysokim. Dwa trafa, dual mono, szerokie magistrale miedziane, markowe kondensatory, biżuteryjne zaciski kolumn itp. Waga ponad 10 kg. Jak spojrzeć na niektóre audiofilskie truchła za 10 tyś zł z kabelkami po 5 centów do zacisków głośnikowych to włos się aż jeży. Kosztują sporo a wykonanie inżynieryjne woła o pomstę. Tam mamy audiofilski narzut cenowy na produkt wart góra 1500 zł. Budowa wewnetrzna A-5VL jest bez zarzutu co do ceny. Sam jestem zdziwiony możliwościami i kulturą dźwięku tego wzmacniacza. Sporo miałem klocków i trochę jeszcze w domu po szafach się ich schowało. Kupiłem Onkyo A-5VL za 600 zł i wielkie dzięki, że tak kiepską opinię w Polsce ma ten model. Sporo recenzji znalazłem na forach i blogach japońskich i rosyjskich - wszystkie pozytywne. Dość dziwne, że u nas w kraju model się nie przyjął, może dlatego że zaden złotouchy audiorecenzent nie dostał go na testy. Ktoś tu pisze, że jakiś podstawowy amplituner grał mu lepiej. Wcale mnie to nie dziwi! Amplituner zapewne dawał duże kluskowe buuum i człek się cieszył, że basior słychac. Jak dodatkowo robił cyk cyk cyk na wysokich to już siódme niebo :) Ten Onkyo A-5VL nie ma nic z takiego powyższego grania. Onkyo gra liniowo z ultra niskim basem, ale aby to usłyszeć trzeba podpiąć coś większego niż głośniki na 16 cm wooferze. Ale nawet wówczas tego bułowatego buuuum się nie usłyszy, bo jak pisałem uprzednio bas nie jest sztucznie pompowany w paśmie 80-200 Hz. Był jeszcze Onkyo A-7VL ale to rarytas na naszym rynku. W Japonii łatwiej trafić, ale co z tego skoro nie nadaje się pod nasze napięcie. Onkyo A-1VL był natomiast pierwszy chronologicznie. Mega piękna budowa wewnętrzna - też rarytas i niedostępny. To nie jest poziom dźwiękowy tego onkyo. Taką dynamikę i kontrolę nad dźwiękiem dawały stare Yamahy typu AX-1090. Nie mam już 1090, wiek go zmęczył. Oczywiście zaraz ktoś napisze, że ta Yamaha to dno i kupa i lepiej kupić...(tu wstawić coś modnie audiofilskiego) 😀
  4. Panowie, kupiłem z ciekawości wzmacniacz Onkyo A-5VL. Nabyłem go, bo był w ciekawej cenie i od pierwszego własciciela. Nie grzebany z papierami i w doskonałym stanie wizualnym. Wzmacniaczy kilka już mam w domu, a ten miał posłużyć jako wzmacniacz słuchawkowy - bardzo dobre opinie o tym modelu chodziły jakoby miał zaimplementowany dość dobry wzmacniacz słuchawkowy. Ale zanim zacząłem bawić się słuchawkami wpiąłem Onkyo A-5VL w główny system kolumnowo odsłuchowy. Opinie w sieci, szczególnie na tym forum nie były zbyt pochlebne. Na Amazonie i kilku innych forach wręcz przeciwnie. Test jakiegoś brytyjskiego pisma audio potraktowałem z przymrużeniem oka - oni wszystko co nie jest brytyjskie oceniają słabo! Podpiąłem i co...? Pełne zaskoczenie. Przede wszystkim wielka dynamika, czystość i selektywność brzmienia. Pierwsze wrażenie, że gra lekko i brak masy ale to złudne. Bas jest bardzo nisko schodzący z pełną kontrolą w zakresie subsonicznych dźwięków. Najfajniejsze jest to, że nie ma tu tego cholernego wyzszego basu, który zazwyczaj powoduje znużenie po dłuższym odsłuchu. Zakres 80-200 Hz nie jest sztucznie wyciągany, jest na poziomie naturalnym. Daje to fajowe uczucie kiedy pełne super niskie wybrzmienie dochodzi do głosu, bo nie jest zagłuszane wówczas przez buuuum na 80 Hz. Niskie uderzenia są mega szybkie. Wokale prezentują się wybornie czysto, zwłaszcza kobiece. Wielka orkiestra symfoniczna brzmi wielce. Góra jest dość oczywista. Jednak nie powoduje krwawienia z uszu, to takie napowietrzenie dźwięku tzw. air in the sound. Przez pierwsze kilka godzin góra trochę przeszkadzała za bardzo swą wyrazistością ale po akomodacji ucha wszystko jest OK. Przestrzeń jest kosmiczna - to mnie ujęło najbardziej. Szeroka i głęboka scena. Można powiedzieć, że bardzo szeroka i mega głeboka. Bardzo lubie jak wzmacniacz rysuje scenę głeboko za linią kolumn co właście robi Onkyo A-5VL. Prawde mówiąc wszystkie wzmacniacze jakie posiadam tak grają ale Onkyo A-5VL robi to spektakularnie. Oczywiście pomaga temu ustawienie kolumn, mam 4 (cztery) metry przestrzeni wolnej za kolumnami i 3 (trzy) metry wolnej przestrzenie po bokach kolumn. Poza tym pomieszczenie wytłumione kilkoma metrami książek + kilka metrów płyt, dywany, kanapa, fotele, obrazy i zero pogłosu. Moc Onkyo A-5VL na papierze wydawała się dowcipem - 40W i pobór mocy jakieś śmieszne 75W. Nie wiem jak to zostało mierzone, ale ewidentnie coś jest zafałszowane. Moc tego małego naleśnika jest ogromna. Nie jestem w stanie rozkręcić wzmacniacza na połowę skali (volume jest na układzie jakiegoś czipa a analogowy potek jest tylko jego sterownikiem) bo łeb mi wtedy pęka, a nie siedzę w klicie wielkości składu na miotły. Czuję duzy zapas mocy i swobodę grania nawet przy wiekszej głośności. Dynamika sie nie traci i wzmak się nie dusi. Tzw. wykop jest przepotężny. Czuje się moc i to dość sporą, dlatego te kilka watów w manualu traktować można z duuuużą rezerwą. Nigdzie nie znalazłem wykonanych pomiarów tyczących mocy rzeczywistej i pobieranego pradu. Wzmacniacz nie grzeje się jak mówili niektórzy na forach. Grzanie chyba tyczy modeli na rynek amerykański. Wzmacniacz rozgrzewa się do około 45 stopni na okolicach płytki z wbudowanym przetwornikiem i tylko w tym miejscu. Budowa jest całkiem ładna, dwa trafa też się nie grzeją i nie brumią. Te trafa nie są takie male, mam wrażenie, że Harman Kardon HK980 ma identyczne co do gabarytów trafo i to jedno a Onkyo A-5VL ma takie dwa. Wedle specyfikacji to dual mono ale dokładnie się nie znam na tych sprawach. Przetwornik wbudowany mi nie podszedł. To nie mój typ grania, więc wchodzę na wzmak przez mój stary przetwornik Sony, do którego jestem mocno przyzwyczajony. Ogólnie jestem bardzo zaskoczony. Cyfrowy wzmacniacz okazał się demonem dynamiki i pięknego plastycznego, głebokiego oraz szerokiego dźwięku. Nie dawało mi to spokoju, bo patrząc na tego naleśnika i opluwaną cyfrową konstrukcję powinno to grać jak kupa. Tymczasem przypomina mi ten Onkyo sposób grania wzmacniaczy Yamaha ze starych czasów ax-1090 i pochodnych czy Denona AVC A-1D. Mam tu jeszcze Harmana hk980 przy którym Onkyo to istna bestia a Harman to bulgocząca bezosobowa popierdawka. Klasyki zawsze świetnie słuchało mi się na Sony VA777ES (amplituner) ale na Onkyo także jest wybornie. Wpadłem na japońskie strony klientów oceniających Onkyo KLIK Dość ciekawe opinie, własciwie same pozytywne jak i zaskakujące. Zwłaszcza te oceniające Onkyo względem popularnego na tym forum Sansui. Kilku forumowiczów pisało, że dźwiek jest chudy i płaski ale to nie jest prawda. Dźwięk jest wyrównany a wrażenie chudości spowodowane może być owym brakiem podbicia na 80-200 Hz. Ja akurat lubie jak zamiast sredniego basu mam sub bas, któremu wyzszy bas tylko pomaga a nie zagłusza. Poza tym kwestia kolumn też jest mega istotna. Posiadam duże, podłogowe kolumny Canton Ergo 122 (piękna polska stolarka z Diory) i nie ma najmniejszych problemów z ich wysterowaniem. Powyższe to tylko moje osobiste spostrzeżenia. Stwierdziłem, że coś napiszę konstruktywnego bo tu na forum znalazłem tylko jakieś kpiące stwierdzenia i mam wrażenie, że większość osób wypowiadających się wzgledem tego wzmacniacz nigdy nie miała okazji dłużej go posłuchać. A jeśli ktoś chciałby coś dodać to zapraszam.
  5. Ale to chyba normalne jest. Wszystkie niemal wzmacniacze ze wzmocnieniem na gałce zwykłego potencjometru mają takie zachowanie. Zakres użyteczny kręciołka volume to zazwyczaj max do połowy skali a nawet i mniej. Potem zniekształcenia są. Co innego na wzmacniaczach z głośnością na układzie jakimś. Taki tani Harman Kardon HK970 można kręcić do końca i żadne obcinanie się nie pojawi. Po prostu zakres użyteczny zwykłego kręciołka kończy się zbyt szybko.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.