Jump to content

byokaty

Użytkownicy
  • Posts

    18
  • Joined

  • Last visited

Reputation Całkowita

21 Neutralny

Audiostereo

21

Metody kontaktu

  • Other
    lokaty_tg[małpiszcz]o2[kropek]pl

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    Wszelakie związane z muzyką - odkrywanie, słuchanie, miksowanie ;)
  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

680 profile views

byokaty's Achievements

  1. Oczywiście, w żaden sposób nie neguję tego faktu. Moim zamiarem nie było wypunktowanie wad A-1D, a wskazanie różnic jakie dokonały się po tej zamianie. Podmiany klocków w moim systemie dokonują się ewolucyjnie, na przestrzeni lat i nigdy nie było tak, żebym wprowadzał rewolucje, rozsądek kierowany moimi potrzebami zwykle mi na to nie pozwalał. W okresach pomiędzy zwykłem sobie upatrywać jakiś konkretny klocek, a gdy kasa na to pozwalała, podmieniałem, czy też dokładałem coś nowego (czy też częściej, "nowego"). Z TEACa korzystałem dobre 6 - 7 lat i w kwocie jaką za niego zaplaciłem prawdopodobnie był bardzo sensownym wyborem, przez cały ten okres dobrze mi służył (tym bardziej, że egzemplarz do dziś prezentuje się jak nowy, jedynie pilot nie przetrwał próby czasu). Złego słowa o tym sprzęcie nie napiszę, ale jednocześnie też nie uprę się przy stwierdzeniu, że w pdobnych pieniądzach nie dostanie się niczego lepszego. Zwyczajnie tego nie wiem, moja motywacja w audio nie sprowadza się do ciagłych zmian, więc i praktyką tego nie potwierdzę. Ewolucja w marcu tego roku nabrała prędkości po tym jak padł mi konwerter USB - SPDIF dla którego w krótkim czasie znalazłem zastępstwo, po czym w ciągu tych niespełna sześciu miesięcy bardzo płynnie przeszedłem do wymiany DACa oraz integry. Zapewne zastanawiasz się teraz w jakim celu ten "elaborat"? Ano, już pośpiesznie tłumaczę, że to wlaśnie Endo 1 domknął całość, jednocześnie wprowadzając najwięcej pozytywnych zmian. I tak, oczywiście, jest tu mowa o urządzeniach z innego przedziału cenowego, nie mniej, dla mnie zmiana jest rzędu kilku długości względem poprzedników (pomimo posiadania tych samych kolumn), a okres w jakim się dokonała pomógł mi dostrzec jej zasadność. Jedynie tyle chciałem podkreślić i rozwiać ewentualne wątpliwości co do moich intencji wynikających z powyższych wpisów. Nic ponad to. Pozdrawiam. 🙂
  2. Cześć! 🙂 Zgodnie z obietnicą, krótka amatorska relacja z odsłuchu wspomnianego wyżej ENDO 1. Poniższe słowa opieram na odsłuchu dość szerokiego wachlarzu stylistycznego, gdzie "motywem przewodnim" jest przede wszystkim elektronika różnej maści (progressive house/trance, goa/psytrance, drum'n'base, breaks, różne odmiany chilloutów, trip-hop, elementy future jazzu w towarzystwie innych styli, ambient). Mój aktualny zestaw prezentuje się następująco: Studio 16Hz Vector II <- kable głośnikowe M&B Audio Stella <- Integra Baltlab ENDO 1 <- RCA M&B Audio Aurora 2 <- DAC S.M.S.L SU-9 <- podstawowy coaxial na zwykłych, pozłacanych wykach i kabelku Van Damme Pro Grade Classic XKE <- konwerter USB Singxer SU-1 <- PC (czasem inny, mniej znaczący transport). Cała historia odsłuchów zaczęła się od ponownego "jeżdżenia" kolumnami, aby - pomimo niesprzyjającej akustyki pomieszczenia - znaleźć najbardziej optymalne ustawienie. Śmieszne jest to, że w pewnym momencie byłem niemal pewien, że coaxial psuje końcowy efekt, a tu niskie tony na tyle zmieniły swój charakter, że w pierwotnym ustawieniu odbicie fali robiło "kaszankę" z muzyki. Temat wybadałem podmieniając coaxial na srebrzony DIY, który odjął dołów uspakajając całość przekazu. Co system zyskał po przejściu na Baltlaba Endo 1 względem TEAC A1-D: - muzykalność - nie wiem jak brzmi analogowy tor, natomiast wydaje mi się, że może mieć cechy takowego, zaznaczam jednak, że to jest bardzo luźna myśl - przybyło barw przez co nagrania są pełniejsze, stały się - w konsekwencji pierwszej cechy - bardziej "umuzycznione" i znacznie przyjemniejsze w odbiorze (wcześniej na TEACu było dość sterylnie oraz z większymi ubytkami, zupełnie nie ten poziom różnorodności w prezentacji) - separacja - bez dwóch zdań, jest to kolejny aspekt, który wpływa na całość, przekaz jest bardziej "wprost", nie trzeba tyle skupienia, aby wyłapywać niuanse, więc w efekcie jest więcej "słuchania w słuchaniu" muzyki niż próby wyłapywania zamysłu artystycznego danego utworu - scena znacząco się otworzyła - jako następstwo powyższego punktu, plan znacznie się pogłębił, stereofonia (pomimo kulejącej akustyki pomieszczenia) jest wyraźnie lepiej zarysowana, wszerz także nie ma pustki, uogólniając ten aspekt - oczywiście w pozytywnym ujęciu - uzyskałem "ścianę dźwięku" Po intensywnych odsłuchach mojej biblioteki, dość dobrze wyklarował się obraz cech całego systemu... i muszę przyznać, że jest naprawdę dobrze. Pewna pula nagrań, do których inżynier/artysta się przyłożył robi czasem z moich Vectorów "nowe" kolumny i myślę, że Endo 1 wykrzesał z nich resztę potencjału jakim dysponowały. O wadach Endo 1 się nie wypowiem ponieważ nie mam punktu odniesienia, obecnie, dosłownie każdy aspekt systemu się poprawił na plus, więc te jakby są dla mnie - siłą rzeczy - niesłyszalne. Bezapelacyjnie Vectory mają swoje ograniczenia, kilka ich cechy stały się bardziej oczywiste, więc zakładam istnienie większego potencjału pozostałej części zestawu, który być może uda mi się w przyszłości wydobyć w całości podpinając kolumny, których konstrukcja oparta będzie na lepszych komponentach (co jak co, Vector II były ofertą podstawową Studio 16Hz w tamtym okresie, zapewne sporo kompromisów podjęto przy ich projektowaniu). W szybszych nagraniach oraz tam gdzie częściej "do głosu" dochodzi zakres niskich-średnich oraz tych całkiem niskich tonów, Vectory często się "poddają". W tym miejscu, któryś raz z kolei, utwierdziłem się w przekonaniu, że realizacja jest jednym z kluczowych elementów dającą przyjemność ze słuchania muzyki, a dopiero potem do głosu dochodzi warstwa sprzętowa, dopełniając całość (dla wielu z Was zapewne będzie to frazes, dla mnie wniosek wynikający z dość płynnej modernizacji zestawu w ostatnich miesiącach). Powyższe przemyślenie wynika też stąd, że w kilku naprawdę fajnie zrealizowanych utworach jak np. Róisín Murphy - Scarlet Ribbons (dzięki za rekomendację @Prewwit, kawał świetnego grania! 🙂 ), niskie tony są wyraźnie różnicowane i jakby trochę to przeczy powyżej przedstawionym wadom Vectorów, co z kolei prowadzi do następnego wniosku, sugerującego, że mniejsze tempo sprzyja reprodukcji nagrań za pomocą tych paczek. I też tak jest... najczęściej, ale nie zawsze. 😉 Nie będę się silił na bardziej kwieciste wypowiedzi, jedynie liczę że udało mi się słowami ująć percepcję opartą o mój zmysł słuchu. Gdyby jednak tak się nie stało to zachęcam do zadawania pytań, zawsze jest szansa, że zdołam odrobinę więcej wnieść do powyższej opinii. Bywajcie! 🙂
  3. Cześć Wszystkim! 🙂 Zapisuję się do Klubu, ponieważ wczoraj w moim systemie zagościł wzmacniacz Baltlab Endo 1, urządzenie z rynku wtórnego, komplet w bardzo dobrej kondycji. Przejście z budżetowego TEAC A1-D. Odkąd wpadłem na markę, zapragnąłem posiąść i sprawdzić któreś z urządzeń tej manufaktury. Endo 1 okazał się być wg opisu producenta urządzeniem, które wpisze się w moje - raczej niewygórowane - preferencje, niestety bardzo mało (lub prawie w ogóle) zostało opisanych doświadczeń w obcowaniu z tym wzmacniaczem. W ramach eksperymentu zaryzykowałem nabycie (bez wcześniejszego odsłuchu) i - w przyszłości - pozostawienie jakiegoś śladu dla pozostałych zainteresowanych tymże wzmacniaczem, aby choć trochę nakreślić cechy tego urządzenia. Na chwilę obecną rozpocząłem intensywne odsłuchy możliwości tej integry wraz kolumnami Studio 16 Hertz Vector II (reszta toru na stronie "O mnie"). Póki co, ograniczę się jedynie do napisania, że wzmacniacz otwarł powyższe kolumny w takim stopniu, że z podziwu nie potrafię wyjść. Nie sądziłem, że są jeszcze w stanie tyle "dobroci" zreprodukować. Potwierdzam też słowa producenta, Endo 1 jest muzykalny, po zmianie była to jedna z istotniejszych zmian, dużo życia się pojawiło w muzyce i szczerze powiedziawszy, nie sądziłem, że integra tak może grać (co jest zapewne skutkiem mojego niewielkiego doświadczenia w tematach okołosprzętowych). Wzmacniacz, pomimo swojej prostej estetyki, jest świetnie wykonany, sporo waży. Ma "kopa". Endo 1 został wyposażony w tryb rozruchu, gdzie w trakcie inicjalizacji dioda "stand by" miga do czasu, aż będzie gotowy do pracy. Następnie wzmacniacz włącza "mute" tym samym zabezpieczając przed niekontrolowanym uderzeniem dźwięku na wypadek gdyby regulacja była rozkręcona mocno w prawo. Doskonała regulacja głośności - precyzyjna, z dwoma stopniami podświetlenia zakresu (w trakcie zmiany zakresu podświetlenie jest intensywniejsze, po czym po chwili przechodzi w tryb "pasywny" przyciemniając się - przykład na zdjęciach). Dodatkowa dioda pracy pilota. Wzmacniacz wyraźnie się grzeje. W trakcie tego krótkiego obcowania z urządzeniem, nie da się nie zauważyć, że zostało dobrze przemyślane z perspektywy użytkowej. Być może w tej klasie sprzętu jest to często stosowana praktyka, natomiast moja perspektywa została zbudowana na korzystaniu ze znacznie tańszych urządzeń, stąd dla mnie tego typu rozwiązania są zupełną nowością. Moje osobiste odczucie wyraźnie wskazuje na to, że urządzenie nie powstało w produkcji masowej, a w niewielkiej manufakturze. Gdy osłucham się bardziej, postaram dorzucić do powyższego jeszcze kilka zdań. Pozdrawiam 🙂
  4. @freju Forum nie przeglądam zbyt często, więc "tego wysypu" nie doświadczyłem. Ja ze swojego zestawu (Wolf+ USB-SPDIF + zasilacz liniowy) korzystam od ponad 3 lata, ale dobrze widzieć, że ludzie rozumieją, że połączenie konwerter + reszta toru w mniejszym budżecie zwykle daje lepsze rezultaty niż konwerter+DAC w jednym klocku w tych samych lub podobnych pieniądzach. ? Znajdziesz linka do testu o którym piszesz? Ogólnie rzecz biorąc, z wyczytanych opinii przy porównaniach SU-1, a Gustard U16, ten drugi w odbiorze "przejmuje pałeczkę", wiadomo jednak, że opinie są subiektywne... a wybrać coś trzeba. Jedne SU-1 jest na sprzedaż tu -> [Hidden Content] Nie mniej 1k PLN wydaje mi się być zawyżoną ceną (może błędnie). @Prewwit Jestem zadowolony z obecnego zestawu (i ogólnie była to najlepsza dostępna opcja z rynku wtórnego w tym budżecie, którym dysponowałem na owy czas), natomiast ten podlinkowany konwerter mi nie odpowiada - zasilanie po USB mając do dyspozycji 5V byłoby marnotrawstwem. Dokupowanie jakichś "śmiesznych" przejściówek też nie wchodzi w grę (pomimo wielkiej sympatii do projektów Nostromo, nie podoba mi się "rozdrabnianie" w ofercie na masę małych pudełek... i piszę to mając jeszcze w kolekcji uNostromo V2 oraz Tanatosa a w przeszłości 5H). Pytałem też Pana Marka odnośnie dodania do oferty konwerterów z opcją podłączenia zasilenia z zewnątrz i na tamten czas otrzymałem odpowiedź że coś się pojawi. Oferta od tego czasu się w tym obszarze nie zmieniła, więc szukam dalej. Jest w czym wybierać, a konkurencja z tego co widzę mocno się rozrosła w tym temacie. Nie sądzę, żeby karta PCIe coś tutaj zmieniła. Coby nie patrzeć sprawdziłem to łącznie na trzech komputerach. Szkoda czasu i pieniędzy, ale dzięki za chęć pomocy! ?
  5. Czołem! Od jakiegoś czasu zmagam się z dość irytującym problemem, który doskwiera mojemu konwerterowi Nostromo USB-SPDIF v2. Otóż konwerter ten ma problem zostać wykryty przez system operacyjny (Win10). Gdy odpalam sprzęt, system nie daje żadnej reakcji na podłączone urządzenie, również nie loguje błędów w dzienniku systemowym. Gdy odłączę klocek z USB, jednocześnie nie wyłączając mu zasilania (dedykowany zasilacz liniowy 5V/12V) to powiedzmy po +/- 30 minutach "rozgrzewania się", konwerter po ponownym podłączeniu do peceta w końcu zostaje wykryty. Do tej pory przejrzałem: - pod lupą laminat oraz elementy na konwerterze, wyglądało to bez większych zastrzeżeń, przemyłem ipa - pomierzyłem napięcia zasilacza - obie linie stabilne - podmieniałem kabel USB - podłączałem konwerter pod dwa inne komputery, jeden z nich nie chciał się zabootować w takiej konfiguracji Wczoraj zacząłem szukać rozwiązania problemu po sieci i ogólnie najprostszą droga (pomijając serwis producenta) byłaby podmiana płytki konwertera, która jest dość powszechną implementacją na układzie cm6631a (na stronie "majfrendów" ~120pln). I tu pojawiają się pewne wątpliwości, gdyż nie jest to w stu procentach pewnie rozwiązanie. Kompletnie nie mam pewności, czy płytka zostanie dostarczona z poprawnym firmware (z tego co wyczytałem na forum diyaudio, soft do programowania działa tylko pod WinXP, więc jedyna droga do ewentualnego wgrania wsadu wiedzie do wylutowania układu i użycia programatora stand-alone). Poza tym kostka jest już dość leciwa, ciężko określić jak sterowniki po latach będą się zachowywać na kolejnych systemach. Zbierając te informacje do kupy, jedyny wniosek mi się nasuną to nieopłacalna robota. Koszt może nie zabije, ale zawsze tą kasę można przeznaczyć na modernizacje. I tu dochodzę do sedna mojego przydługiego postu - istnieją dwie drogi, które mogę obrać (poza oczywiście serwisem): - poszukać jakiegoś innego klocka, który parametrami nie będzie odbiegał i wepnę tenże w linię 5V - rozważę coś "grubszego", powiedzmy dla przykładu, Gustard U16, jedynie kompletnie nie wiem, czy taka konfiguracja z Wolfem będzie miała sens Być może macie lepsze pomysły? Podzielcie się proszę swoimi spostrzeżeniami, dzięki!
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.