Jump to content

Morven

Użytkownicy
  • Content Count

    1264
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Morven last won the day on October 20 2011

Morven had the most liked content!

Community Reputation

173 Dobry

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

20301 profile views
  1. "Pan Marek" powiedział, że żaróweczki dla mnie sprowadzał prosto z Japonii od Accuphase i że innych żarówek nie ma, nie istnieją - 2 chamskie, ordynarne, bezczelne kłamstwa w żywe oczy. Zadziwiające, że Nautilus, który niby ma być poważną firmą, przez tyle lat korzystał z usług tego człowieka.
  2. Dzięki uprzejmości użytkownika Bumpalump dostałem 4 żaróweczki ZA DARMO (!!!) Bardzo to budujące - widać są jeszcze na tym świecie dobrzy ludzie... Po raz kolejny DZIĘKUJĘ!!! Najlepsze jest to, że zgodnie z twierdzeniem "Pana Marka" z Audio Azyl otrzymałem rzecz, która nie ma prawa istnieć w fizycznym wszechświecie. Według "Pana Marka" takich żarówek nie ma - nie istnieją.
  3. Kup jakieś używane na Scan Speakach. Będzie bajka. 🙂 Ja miałem kiedyś NADy z Avance Epsilon 960. Jak na tą cenę był po prostu obłęd.
  4. Bo stałem obok w trakcie wykonywania usługi.
  5. Moon Neo 260D chyba się w końcu wygrzał. Zmiana nastąpiła w okolicach 230 godzin grania i była dość gwałtowna, nagła, nie następowała stopniowo. Wcześniejsze zmiany, o których pisałem były w zasadzie bardzo małe w stosunku do zupełnie nowego urządzenia, natomiast po 230 godzinach sprzęt gra inaczej - wręcz jakbyśmy dostali inny player. Nigdy do tej pory nie miałem do czynienia z tak dużą zmianą w wyniku wygrzewania. Ale do rzeczy. Początkowa szczupłość dźwięku zniknęła całkowicie. Niższy bas i wyższa średnica się wypełniły pięknie i dźwięk nabrał masy. Zapewne dzięki temu, że jest on teraz prawidłowo dociążony, nieco zwolnił, uspokoił się, nabrał luzu, oddechu, ogłady. Barwy są wręcz przepiękne, ogólnie dźwięk się otworzył i przestrzeń też się poprawiła, choć cały czas siedzimy dość blisko muzyków, a nie obserwujemy spektaklu muzycznego z odległości kilku rzędów, jak lubię. Magiczny "flow", muzykalność, melodyjność oczywiście pozostały. Muzyka dawna (Savall) brzmi wręcz urzekająco. Co pozostało z mankamentów, które wcześniej opisywałem? Mamy jednak pewne lekkie ugrzecznienie dźwięku, brakuje trochę tzw. "pazura" w muzyce rockowej, wysokie tony też czasem mogłyby być podane nieco dosadniej, ale co do wysokich to może być idealnie - tutaj dużo zależy od reszty systemu. Black Sabbath brzmiał nieco zbyt grzecznie i finezyjnie. Można się było wsłuchiwać w "ubogaconą" jakby barwę głosu Ozziego, jednakże sama muzyka straciła trochę ze swojego ducha, sensu. Jeśli ktoś słucha wyłącznie rocka, to tego playera bym jednak chyba nie polecił. Ta kultura i lekkie ugrzecznienie dźwięku to chyba w ogóle cecha charakterystyczna urządzeń ze stajni Simaudio, albowiem w recenzji integry 600i v2 nasz dawny kolega forumowy "gutten" napisał: https://hi-fi.com.pl/testy/wzmacniacze/4773-moon-600i-v2.html "(...) Nieco inaczej było ze średnicą, która w przypadku ostrego bluesa czy rocka pozostawała wprawdzie pięknie nasycona i plastyczna, ale też nieco… zbyt kulturalna. Nie chodzi nawet o niedostatek dynamiki, ponieważ tej Moonowi nie brakuje. Słychać jednak, że akurat tutaj faza ataku została minimalnie złagodzona, przez co szaleństwa AC/DC czy garażowe brzmienie klubowych nagrań Rory’ego Gallaghera wydawały się grzeczniejsze. Podobnie z górą – aż by się czasem chciało, żeby w uszy zakłuł dźwięk mocno uderzonego talerza bądź przesterowanej gitary. Moon przekaże wszystko rzetelnie, nie pomijając żadnego szczegółu, jednak w tej rzetelności niektórym może zabraknąć odrobiny pazura. Ma to niekiedy swoje dobre strony: świetna płyta „A Hard Road” Mayalla w wersji cyfrowej prawie zawsze brzmi zbyt ostro. Dzięki łagodnemu charakterowi Moona nie tylko przestała razić złym masteringiem, ale nabrała plastyczności, przywodzącej na myśl dźwięk dobrego gramofonu. (...)" Zaskoczyło mnie, że recenzent w swoim opisie integry użył nawet tych samych słów, co ja przy opisie playera. 🙂 Ogólnie po 230 godzinach to inne urządzenie - bardzo dobry player, w którym można się zakochać, choć nie w 100% uniwersalny - jest jednak lekko ugrzeczniony, co nie każdemu musi pasować. A do 400 godzin finalnego wygrzania jeszcze trochę brakuje... Zastanawiam się tylko dlaczego producent nie pogrzeje tych urządzeń te 250 godzin przez zapakowaniem w kartony, tylko przesyła sprzęt grający dużo gorzej. Wielu mniej cierpliwych audiofili (jak ja) może się sfrustrować i "jechać" po marce, co przecież nie jest dobre z punktu widzenia biznesowego...
  6. Wkurza bardzo. Wolałem jak były już te żarówki przepalone niż tak jak mam teraz. Teraz - po tym "serwisie" - nie mogę na to spokojnie patrzeć. I stracona kasa... W sumie nie chodzi mi nawet o same pieniądze, tylko o fakt bycia bezczelnie naciągniętym, oszukanym... Nie znoszę takich ludzi... Dodam jeszcze, ze "konserwacja" to po prostu szybkie wytarcie szmatką i pędzelkiem z kurzu.
  7. Nowe odkrycie... Zrobiłem sobie z kolegą wieczorek piwno-audiofilski, siedzieliśmy w półmroku racząc się trunkami i muzyką i zauważyłem, że wskaźnik wychyłowy lewy świeci wyraźnie mocniej niż prawy. "Pan Marek" wlutował żaróweczki o innych parametrach pod każdy wskaźnik. Taka to z niego pomysłowa bestia! Pełen profesjonalizm! Zaiste - usługa warta 400 zł! Sami wyciągnijcie wnioski. To jest cwaniak, kłamca i naciągacz! Zupełnie nie wiem skąd się wzięła jego legenda; tylko dzięki niej dałem się naciągnąć. Trzeba takie zachowanie rozgłaszać i piętnować. Może w ten sposób uda się uchronić nieświadomych potencjalnych klientów przed taką "usługą serwisową".
  8. Miałem też 14-tkę i u mnie na źródle lepiej sprawdzała się 7-ka. Wysycenie dźwięku można faktycznie wyregulować sieciówkami, ale nie sądzę, żeby można było w ten sposób uzyskać budowanie planów wgłąb lub zlikwidować lekkie złagodzenie, "ugrzecznienie" Moona. To po prostu immanentne cechy tego playera. Wiem, że trudno Ci to zaakceptować, bo bronisz tego playera jak lew (dlaczego? handlujesz tym sprzętem?), ale Moon, pomimo że to ogólnie bardzo fajny player, ma też swoje słabsze strony i to jest po prostu fakt. Zastanawia mnie dlaczego piszesz o sprzętach Simaudio w samym superlatywach. To raczej mnie, gdy chciałem sprzedać player powinno zależeć, aby przedstawić go w jak najlepszym świetle, a mimo to pisałem obiektywnie, szczerze o mocnych (jest ich bardzo dużo), ale też i słabszych stronach tego urządzenia. Nikt poza Tobą się tak nie napina na to co piszę, a w tym klubie przecież są głównie właściciele Moona... Czemu tak Ci zależy, aby Neo 260D miał tak nieskalaną opinię? Dla mnie ewidentnie jesteś handlarzem... Przyznaj się jaka firma? Może dystrybutor? 🙂
  9. Fabryczny kabel od Moona poszedł do Accuphase'a. Moon jest zasilany NEELem 7ES Gold.
  10. No ale i tak nie jest to tak wypełnione jak było w Usherze. Jednak przyznaję rację - dopóki nie minie zalecane przez producenta 400 godzin, nie napiszę już złego słowa o tym odtwarzaczu...
  11. Rytm właśnie Moon ma wybitny, czasem wręcz wydaje mi się, że dźwięk mógłby płynąć nieco wolniej, spokojniej. Chodzi mi o takie koncertowe "pier**nięcie", ciężko mi to opisać. Moon to ma jakby minimalnie ugrzecznione. Minimalnie. No niby tak opisują, ale ogólnie ponoć jest i tak dużo cieplejszy i barwniejszy niż jego poprzednicy: Primare CD31 i CD32. Bardzo jestem ciekaw tego playera. Pewnie nie wytrzymam i kiedyś go wypożyczę.
  12. ps39 <- w cenie Moona możesz jeszcze posłuchać Primare CD35 i Musicala M6SCD. Jeśli to zrobisz, koniecznie daj znać jak wypadły odsłuchy. 🙂 Jeśli wierzyć rankingom w prasie, Primare powinien być zdecydowanie najlepszy. Niemiecki "Stereoplay" klasyfikuje go dużo wyżej niż Moona i Musicala, a i polski magazyn "Audio Video" w grupie "B" wyróżnienie przyznał tylko właśnie Primare CD35.
  13. ps39 <- to bardzo ciekawe... Czy w zestawie z Cayin 845 i Arkadami S16HZ scena byłą głęboka - "do tyłu" a atak miał energię? U mnie po wymianie sieciówki we wzmacniaczu jest dużo dużo lepiej, ogólnie bardzo fajnie, ale jednak pewne delikatne, minimalne złagodzenie, zahamowanie ataku pozostało, przy genialnych innych cechach dynamicznych (PRAT). Widocznie to immanentna cecha tego playera i też być może pewna niewielka cena, którą po prostu trzeba zapłacić za gładkość i melodyjność - player z "uderzeniem" i pazurem nie byłby tak kulturalny i melodyjny... Być może nie da się mieć jednocześnie playera "z pazurem" i tak melodyjnego jak Moon, bo może właśnie ta melodyjność wynika z minimalnego ograniczenia "pazura"...
  14. Tak. Zaoszczędzona kasa pewnie pójdzie na nowe kolumny... Cały czas nie jest idealnie tak jakbym chciał, ale pewnie Koledzy mieli rację - trzeba pójść na pewne kompromisy, jeśli kogoś nie stać na Top Hi-End. Z drugiej strony jestem wprost porażony jak znakomitym odtwarzaczem był tani Usher CD-1, który kupiłem jako nówkę za 2 700 zł. Właściwie to nie był on dużo gorszy od Moona, a scenę budował nawet nieco lepiej. Teraz w tej cenie takich CD już nie robią...
  15. Pewnie Marek Michalczyk naciągnął mnie na kasie dlatego, że w rozmowie telefonicznej powołałem się na Nautilusa i powiedziałem, że chciałbym zrobić taką konserwację, jaką robił Nautilus. Skasował mnie pewnie więc po cenach "nautilusowych" i... nie byłoby w tym zupełnie nic złego, gdyby usługa została zrobiona właściwie, a nie polegała na wlutowaniu za słabo świecących żarówek i później bezczelnym, bezceremonialnym łganiu w żywe oczy. Zupełny brak etyki w podejściu do klienta. Być może inne serwisy ten człowiek wykonał dobrze, dla mnie jest on skończony jako firma serwisowa. Nigdy więcej do niego nie pójdę i każdego będę przestrzegał. Kolega "caferacer" mógłby opowiedzieć też swoją historię o tym "serwisie"...
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.