Jump to content

Emdester

Użytkownicy
  • Content Count

    436
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

189 Dobry

Informacje profilowe

  • Zainteresowania
    Muzyka, intrumenty
  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

1401 profile views
  1. Jonny, nie przesadzaj 😉 Staroć to są 30 letnie Sonusy, najstarsze Dynaudio S25 mają 18 lat :) Dopóki nie porówna się najstarszego modelu (2002) i najmłodszego (2011) ciężko mówić, jakie nastąpiły zmiany. Wznowienia były dzięki temu, że ludzie pokochali te pierwsze. Harbeth też "ulepszył" swoich kilka modeli (Anniversary) a ja jednak wolę o wiele bardziej te zwykłe. Tak więc staroć nie oznacza nic złego. Sam pewnie chciałbyś mieć taki staroć jak Extremy ? 😉 Ja tak:)
  2. Ok, tanio nie jest. Ja chyba zostałem na innym pułapie cenowym lub coś pomieszałem. Nieistotne. Ja nie pisałem na forum bardzo długi czas, w sumie niepotrzebnie się odezwałem. W żadnej burzy nigdy nie uczestniczyłem i nie będę. Jak jest pięknie kiedy człowiek tylko słucha muzykę. Na aktywne uczestnictwo na forum trzeba mieć naprawdę dużo zdrowia, siły, czasu i chyba stalowe nerwy:) Pozdrawiam.
  3. To ile teraz Cayin kosztuje ? chyba zakodowałem zupełnie inną kwotę.
  4. Cayin CS845A to dobry wzmacniacz jak za te pieniądze. Jak wiecie miałem go i sprawdziłem sporo konfiguracji lamp, to ja zacząłem z Sylvanią 6F8G, 845T, do tego miałem jeszcze 300B Emission Labs. Lampy wnoszą wiele na plus, ale pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Całym sercem wzmacniacza są transformatory, a te w Cayinie nie są tak wydajne prądowo jak choćby w ogromnych i brzydkich Line Magnetic 219ia. To jest słychać i tego nie zmienimy. Cayin ma nie wątpliwie swoje atuty, ale uwierzcie, że dźwięk lamp 845 nie kończy się na tym wzmacniaczu, niestety trzeba jeszcze trochę dołożyć, aby uzyskać więcej.
  5. Oczywiście w pamięci mam brzmienie Canto, ale nie podejmę się porównania do Harbeth 30.1. To byłoby nie w porządku. Po pierwsze minął spory czas odkąd je ostatni raz słyszałem, a druga sprawa to źródło, oraz wzmacniacze są kompletnie inne, nie wspominając o całym okablowaniu. Jedno jest pewne, takiej średnicy jak jest w Harbeth nie miałem nigdy, Canto mogą prężyć muskuły w skrajach pasma, są bardziej otwarte i dynamiczne, silne basowo, jednak Harbeth cenię za spójność, organiczność brzmienia – harmonijny dźwięk z wyjątkowo bogatą barwą. Te cenię w wokalistyce, kameralistyce, jazzie. Canto pokazywały swoje atuty z mocniejszą muzyką, której słucham mało a ostatnio w zasadzie wcale. To po prostu różne kolumny, kwestia gustu.
  6. Patryk, ja jestem w stanie w to jak najbardziej uwierzyć. Moje również były wygrzane, miały już niemal 2 lata, również je odesłałem , z tym że do nowego właściciela. Dobrze, że miałem obok zwykłe 5, czułem ulgę gdy je podłączałem. Po prostu rocznicowe poszły w nie moim kierunku:)
  7. Często lepsze jest wrogiem dobrego. Nie chcę krytykować modeli jubileuszowych ponieważ wszystkich nie słyszałem. Druga sprawa, dla kogoś innego może to być krok naprzód w jego systemie i nie ma się co spierać, które są lepsze. Często ingerencja w zwrotnicę, tj inne kondensatory, kable etc. coś daje a coś zabiera. Jedno trzeba przyznać, fornir modelu anniversary, dokładnie orzech, prezentował się pięknie.
  8. Ciężko powiedzieć jak to jest w innych modelach. Znam tylko 40.2, dla mnie znakomite kolumny przy których odpoczywam i słucham tylko muzyki a nie dźwięków. Kiedyś przeczytałem, że ktoś został ze zwykłymi czterdziestkami, ponieważ z modelem rocznicowym było mniej muzyki. Może coś w tym jest, nie każdy stawia na precyzję kosztem muzykalności, ale tak czy inaczej bez sprawdzenia tego u siebie ciężko stawiać tezy.
  9. Ja znowu miałem Harbeth SHL5+ kilka miesięcy, fajne kolumny, ale ciągle miałem wrażenie, że nie są one spójne, w sensie bas jest oderwany od reszty, gra sobie niejako sam i zawsze tak samo, zszycia ze średnicą brak, zróżnicowania brak. W tym czasie miałem również około 2 tygodni SHL5+ Anniversarry 40', model rocznicowy pomimo tych samych przetworników gra inaczej, to nie są zmiany kosmetyczne. Dla jednych będzie to dźwięk poprawiony, dla mnie osobiście Alan wykastrował tą kolumnę z wszystkiego tego, za co lubi się Harbethy:) Takie jest moje zdanie, troszkę przedobrzył. Bas jest szybszy, szczuplejszy, ale cały dźwięk stracił nasycenie, wysokie tony są bardziej otwarte, nabrały więcej powietrza, swobody, ale dźwięk stracił kolor. Wokal wyszczuplał, nie ma już tej podbudowy wyższego basu, nasycenia. Albo Pan Alan S. traci słuch, albo idzie w to co wszyscy, detal i precyzja, aby wywoływać efekt wow. Z elektroniką grającą mocno po ciepłej stronie może to i nieźle się komponować, z dCSem było słabo i męcząco, czego nie doświadczyłem w podstawowej wersji. Po sprzedaży 5 pożyczyłem od znajomego 30.1 i tak już zostały:)Z początku brakowało mi niższego basu, a ten wyższy też potrafi być czasem taki głuchy, nie są one bez wad, są jednak nastawione na piękną średnicę i za to się je kocha lub nienawidzi. 30.1 w stosunku do 5 mają mniejszą skalę dźwięku, ale w 25m2 i tak wolę dziś 30.1, do czasu zmiany lokalu te maleństwa zostają bo potencjał jest w nich ogromny. P3 i Falcony słyszałem, ale nie u siebie. Ustawianie hierarchii, które są lepsze jest totalnie pozbawione sensu, Falcon grają wyżej od P3, niejednego ta wyższa średnica może wymęczyć, wiele zależy od akustyki i elektroniki, tak więc nie ma co uogólniać, trzeba słuchać u siebie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.