Jump to content

SłuchaczX

Użytkownicy
  • Content Count

    47
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

22 Neutralny

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

173 profile views
  1. Zgadzam się z Chicago, że wiedza jest potrzebna. Zgodnie ze znaną zasadą "Aby coś zrozumieć trzeba o tym wiedzieć" - co do prawdziwości tego stwierdzenia chyba nikt nie ma zastrzeżeń. Wyobraźmy sobie, że ktoś kto nic nigdy nie słyszał nagle został obdarzony darem słuchu. I jak wygląda to co on odbiera? Załóżmy, że ma zamknięte oczy aby nie rozpraszać się oraz że w chwili gdy otrzymał dar słuchu był w otoczeniu gdzie było dużo dźwięków, na przykład w filharmonii. Załóżmy także, że siedząc na fotelu w filharmonii ma dostęp do całej wiedzy świata oraz że dysponuje chłonnym, inteligentnym i ciekawskim umysłem. Na początku odbiera jeden zlewający się łomot. Zanim jednak zacznie szukać informacji jego umysł rozpoczyna porządkowanie bodźców docierających do uszu. Dźwięki zaczynają łączyć się w grupy, już odróżnia jedne od drugich. Te są inne od tamtych - jeszcze nie wie jak zinterpretować tą inność. Szuka informacji o dźwięku, poznaje podstawy. Coś tam jest o tonach, barwach, długościach dźwięków. Grupy dźwięków zostają obdarzone wysokością tonu, szybkością, dostrzega coraz więcej szczegółów jak harmoniczność, rozróżnia dźwięki fałszywe, nieharmoniczne. Im więcej wie tym więcej potrafi dostrzec w muzyce, a właściwie to w sferze dźwiękowej w ogóle. Oczywiście gdyby nie miał dostępu do wiedzy ale miał wewnętrzną bardzo silną motywację do zgłębiania tematu dźwięków wówczas również odkryłby to wszystko, o czym wspomniał Chicago ale pewnie nazwałby to inaczej. Pewnie zajęłoby to więcej czasu. Ja bardzo dużo nauczyłem się dzięki wypowiedziom Forumowiczów (oczywiście nie tylko w tym wątku). Jednak to co tu się pojawia jest specjalne, bo oparte o temat wątku. Sam też bym do tego doszedł ale na przykład bardzo dobre uwagi xetrasa wiele dają i pozwalają szybciej zrozumieć - dzięki xetras. Bardzo dobra uwaga. Otóż cieszę się muzyką szanowny kolego. A jeżeli dowiem się czegoś nowego i mogę to usłyszeć to mam jeszcze jeden powód do cieszenia się :-) Tak to chyba działa, bo natura ludzka nie znosi stagnacji która zabija. Więc też rozwijamy się. Wystarczy popatrzeć na ludzi, którzy nie mają ambicji aby rozwijać się. Kim są, jak żyją, co sobą reprezentują? Przy czym proszę właściwie zrozumieć pojęcie "rozwój" :-)
  2. Czyli jak nagrywa się muzykę rockową? Wchodzi zespół do studia i grają piosenkę która jest rejestrowana jako całość?
  3. Przybliżysz proszę co masz na myśli? Chodzi na przykład o autotune? No właśnie Panie, jak tu żyć 😉 Z drugiej strony człowiek, na szczęście, jest istotą bardzo szybko dostosowującą się, więc nawet do szurania po strunach, wibrafonu w jazzie a nawet fałszującego muzykę strojenia 440Hz da się przyzwyczaić :-) Przemak, wytłumacz mi to bo nie kojarzę tematu. Czy chodzi Ci o to, że rock z natury jest nagrywany niedbale bo chodzi w tej muzyce o przekaz a nie dokładność, jakość itd? Kurcze ludzie, kilka postów i już mam wiele tematów które muszę poznać. Niby człowiek interesuje się muzyką, niby coś tam czyta ale jak przyjdzie co do czego to mało wie :-)
  4. No właśnie dla tego była na końcu uwaga. Wiem jak to jest w realu, pobrzdękuję sobie nawet na gitarze 😉 I nawet mam świadomość, że owo szorowanie po strunach jest nieodzownym elementem muzyki strunowej szarpanej a nawet że jest on pożądanym elementem tła dźwiękowego. Więcej, jest to element który, jak pisze Sine Metu a o czym i ja wiem, w naturze trudno ominąć. Ale mnie to nie pasuje bo tak :-)
  5. Witam Chciałbym założyć wątek poświęcony lubianym i nie lubianym elementom w muzyce. Nie chodzi o to czy lubię dajmy na to jazz a nie lubię muzyki elektronicznej. Chodzi o coś co dopiero odkryłem albo lepiej uświadomiłem sobie. Chodzi o rodzaj grania albo o konkretne instrumenty lub sposób używania tych instrumentów lub o coś jeszcze co przeszkadza i nie pasuje do utworu. Zacznę od wibrafonu. Kilka dni temu przesłuchałem po raz pierwszy album "Jazz at the Pawnshop" Arne Domnérusa. I stwierdziłem, że nie mogę ścierpieć wibrafonu w jazzie. Generalnie lubię ten instrument za jego niezwykły, właśnie wibrujący :-) dźwięk. Ale nie mogłem spokojnie słuchać tego albumu. Kiedy odzywał się wibrafon burzyła się cała atmosfera muzyki. Fajnie brzmi wibrafon w filmie, na przykład w jakimś starym czarno-białym polskim filmie chyba z Panem Anatolem - tam zdaje się coś tego wibrafonu było. Inny jego album "Memories of You" też bardzo fajny ale znów - gdy pojawiał się wibrafon, zwłaszcza mocno wyeksponowany zaburzał przyjemność słuchania. Druga rzecz - dzwonienie strun gitary o palce oraz dźwięk przesuwanych palców po grubych owijanych strunach czyli szuranie palcami po strunach (nie mam pojęcia jak to nazwać). Oba rodzaje dźwięków powodują, że nagranie wydaje mi się nieco amatorskie. Charlie Haden tak robił na płycie "Beyond The Missouri Sky". Płyta genialna, wspaniale jej się słucha, zwłaszcza ostatniego utworu "Spiritual" - coś genialnego jak gitara pięknie współgra z kontrabasem. Ten utwór ma w sobie coś magicznego, mogę go słuchać kilkanaście razy pod rząd i ciągle jestem zafascynowany. Pusta, ciemna przestrzeń wypełniona aksamitnym dźwiękiem. No i trochę mi to szuranie po strunach rozbija nastrój 😉 Zresztą nie tylko szuranie ale także na początku słychać jakby fałszywy, mocno przytłumiony dźwięk jednej ze strun. UWAGA! Sprawy tu opisywane są natury "bo tak". Chodzi mi o to aby nie krytykować w tym wątku nikogo że nie lubi wibrafonu albo szurania palcami po strunach gitary. Ciekawi mnie czy tylko ja taki dziwny jestem czy też inni też tak mają 😉
  6. xetras, wielkie dzięki za ten podział instrumentów - pierwszy raz się z nim spotykam. Od razu musiałem sięgnąć do definicji i doedukować się. Kapitalne, szerokie ujęcie źródeł dźwięku.
  7. przemak dzięki za czujność. Chciałbym przy tym zauważyć, że zgodnie z tym co powiedziałem w pierwszym wątku - to nie ja uczę ale to ja się uczę. Dlatego właśnie proszę w tym wątku mądrzejsze ode mnie osoby o pomoc, za którą z góry bardzo dziękuję. Jeszcze tylko zaznaczę, że po skończonym technikum elektrycznym los rzucił mnie w objęcia humanistyki. W przeciwnym razie na pewno wiedziałbym skąd we wzmacniaczu bierze się mikrodynamika ;-) Jeżeli chodzi o mikrodynamikę to w związku z sugestią przemaka wracamy do początku - jakie parametry wzmacniacza będą odpowiadały za dobrą czyli słyszalną mikrodynamikę? Bardzo chciałbym to wiedzieć, bo wszyscy o tym mówią ale nikt nie wyjaśnia z czym to się je. Jako przykład proszę bardzo - wzmacniacz Yaqin MC-5881A, sklep Q21 i opis: "Mikrodynamika wzmacniacza jest na dość wysokim poziomie. W całym pasmie słychać wszystkie drobne uderzenia, dmuchnięcia, szarpnięcia." Chciałbym zauważyć, że jest to wzmacniacz lampowy, ale sporo tranzystorowych też ma podobne opisy. Przecież ta mikrodynamika nie bierze się z powietrza albo z magii. Chociaż gdyby brała się z magii to jakoś bym to ogarnął. Powiedzmy, że firma zatrudnia czarodzieja na stanowisku głównego operatora energii magicznej. Ale taki czarodziej to jednak też człowiek i raz może być zmęczony, raz może przegapić wzmacniacz akurat przesuwający się na taśmie produkcyjnej i już widać dlaczego jeden wzmacniacz ma mikrodynamikę a drugi nie ;-) Do najważniejszych parametrów wzmacniacza czy ogólniej systemów audio są: odpowiedź impulsowa i dynamika. Odpowiedź impulsowa czyli pasmo przenoszenia odpowiada za zakres częstotliwości jakie wzmacniacz przenosi bez zbyt wielkiego ograniczenia ich amplitudy, najczęściej przyjmuje się +/- 3dB. Zakres dynamiki systemu to różnica między najgłośniejszymi składowymi sygnału a poziomem szumu. Czy któryś z tych parametrów odpowiada za mikrodynamikę?
  8. Powiem szczerze, że jestem pozytywnie zaskoczony jakością naszej dyskusji. Czytając to forum przez parę już lat trochę przyzwyczaiłem się do nie zawsze ciekawego poziomu dyskusji. A już zupełnie rozbijają mnie osobiste wycieczki, bardzo mocno prezentowane negatywne uczucia, w przypadku niektórych zupełny brak kontroli i to nie nad basem ale nad własną agresją. Jeszcze raz wielki szacunek Koledzy. piotrek7, pytanie może i jest pretensjonalne, ale chciałem w nim zawrzeć nie tylko suchą technikę ale i sferę emocjonalną. Miałem nadzieję na ciekawe historie o tym co ludzi ciągnie do muzyki. Pierwsze co mi się wyłania z pamięci gdy myślę o muzyce to stare radio z "magicznym okiem", które mnie bardzo fascynowało. A ponieważ miałem techniczne zapędy więc nie dawało mi ono spokoju. Radio stało w pokoju rodziców i często grało. Czasami tata podłączał pod nie gramofon i słuchałem jak malusia Dorotka tańczy w porannej rosie przytupując nóżką bosą, Alibabek i cudownych Filipinek. Potem jako uczeń technikum elektrycznego złożyłem swój pierwszy wzmacniacz w dodatku stereo AWS-1 2x13W na GML-ach. Zakupiłem do niego trójdrożne kolumny 20W, Unitry zdaje się, które teraz brzmią dla mnie strasznie pudełkowato. Ale wtedy to było coś. A wracając do tematu wątku: Właśnie też tak mam. Lubię czasami włączyć cicho muzykę w czasie pracy (przy komputerze) ale prawdziwą przyjemność mam wtedy, gdy usiądę przed kolumnami, włączę sprzęt, włożę płytę i przez godzinę mnie nie ma. Słuchanie Sade, Charlie Haden albo Kool&Klean to słuchanie szczegółów - oczywiście moim zdaniem. Te detale właśnie czynią ich muzykę tak fantastyczną. Jak Charlie w Spiritual uderza w struny kontrabasu i słychać przesuwane po karbowanych strunach opuszki palców. Albo Pat gra na gitarze i słychać niedokładność w uderzaniu strun. COŚ wspaniałego. No ale to opis emocjonalny a mnie by chodziło, oprócz tego, także o wiedzę z zakresu techniki. Korzystając z rad, które pojawiają się w tym wątku i grzebiąc po zasobach sieci co nieco już wiem. Pawcio70 - super jest ten materiał Pszoniaka, dzięki :-) I tak: mikrodynamika to możliwość systemu audio do oddawania dźwięków, które są bardzo ciche. Na przykład dźwięk miotełki uderzającej w talerz (nie wiem jak dla Was ale dla mnie jest to jedno z piękniejszych wrażeń dźwiękowych) - oprócz głównego dźwięku wydobywającego się z talerza da się ponoć usłyszeć dźwięk drucików w miotełce. I to jest właśnie mikrodynamika - jak mi się wydaje. Jak nie to proszę o sprostowanie. Jak ktoś ma lepszy przykład to też bardzo proszę opisać. Żeby jednak system to mógł odtworzyć to musi mieć określone możliwości techniczne. W tym wypadku jest nią dobrą odpowiedź impulsowa - w skrócie i to dużym chodzi o to, żeby membrany kolumny nadążały za zmianami sygnału, zakładając że sygnał źródłowy jest prawidłowy. Jeżeli membrany nie nadążają za najdrobniejszymi zmianami to nie słychać tych najcichszych dźwięków. We wzmacniaczu ten parametr jest związany z szybkością narastania sygnału w poszczególnych stopniach. Pogarszać go mogą: słaba wydajność zasilania - i nie chodzi ogólnie o moc zasilacza ale o jego możliwość dostarczenia wymaganej dawki prądu czy raczej ładunku elektrycznego w danej chwili. Aby było trudniej przypuśćmy, że właśnie zasilacz dostarczył mnóstwo prądu aby oddać dźwięk uderzenia w bęben. Kondensatory są prawie puste i zaczynają się ładować. A tu nagle potrzebna jest dodatkowa dawka energii bo prawie jednocześnie z uderzeniem w bęben pojawia się dźwięk struny gitary basowej. UWAGA! - mówimy tu o przedziałach czasowych rzędu milisekund, a może krótszych. Kondensatory są nadal prawie puste, prąd z transformatora płynie jednocześnie do kondensatorów i do bloków wzmacniacza. Niestety jest to ponad jego wydajność i tranzystorom w stopniu końcowym brakuje mocy na ten dodatkowy dźwięk. Staje się on o wiele cichszy niż w nagraniu lub praktycznie niesłyszalny. Okazuje się, że wzmacniacze klasy D i zasilacze do nich typu impulsowego wygrywają ze sprzętem klasycznym A/B. Szybkość odpowiedzi impulsowej klasy D jest o wiele lepsza niż A/B - tak przynajmniej wyczytałem, jednak nie przeprowadzałem żadnych badań w tym zakresie. Chociaż logicznie to ma sens. Teraz głośniki. Najistotniejszą sprawą jest tu aby membrany nadążały za zmianami sygnału. Kluczowa jest zatem ich masa w połączeniu z wydajnością napędzającego je systemu elektryczno-magnetycznego (ależ super określenie dla cewki w polu magnetycznym magnesu stałego). Jednak nie chcę na razie wypowiadać się w tym temacie bo za mało wiem.
  9. Drodzy Koledzy Do: piotrek7, Mickey6, Łukasz_62438 - Panowie, proszę nie o łajanie mnie za to, że poprosiłem grzecznie o odrobinę wiedzy. Mnie nie chodzi o żonglowanie czy o nie wpadanie w stan lekkiej dezorientacji ale o zwykłą wiedzę. Czy jak chcesz nauczyć się matematyki albo muzyki to nauczyciel wysyła Cię na uniwersytet albo koncert celem słuchania, słuchania, słuchania a wtedy tajemniczo-magicznie zrozumiesz. Nie. Daje Ci wiedzę i uczy najpierw podstaw. Zapoznajcie się Koledzy z problematyką ludzkiego poznania a zrozumiecie, że człowiek to istota niezwykle trudno rozszerzająca horyzonty swojej świadomości. Najczęściej potrzebuje pomocy innych, z wyższym poziomem. piotrek7, masz rację - tu chodzi o przyjemność słuchania. Nie wiem czy w słuchaniu muzyki może o coś innego chodzić niż przyjemność. Prawdopodobnie pierwsza muzyka którą usłyszałeś w swoim życiu nie sprawiała Ci przyjemności. Ale po kilku latach zacząłeś poznawać wcześniej słuchane utwory które w dodatku przywodziły przyjemne skojarzenia. Potem gdy ojciec kupił stereo uświadomiłeś sobie, że w "Oxygene" Jarra dźwięki chodzą między głośnikami, Było to absolutnie niesamowite odkrycie po którym zacząłeś grzebać w poszukiwaniu WIEDZY jak to się dzieje. No i zaczęło się, wpadłeś i muzyka stała się czymś co jest nie tylko przyjemne ale i ciekawe, inspiruje do czegoś więcej niż tylko włączyć muzykę podczas odkurzania po to żeby coś grało. Nagle cisza między dźwiękami nabrała takiego samego znaczenia jak dźwięki. Uuuaaaauuu! Super! W tym wątku chodzi o wiedzę podaną prosto i jasno. Audioburak pokazał o co chodzi - wielkie dzięki. Jeszcze raz prośba - czysta wiedza, pozostałe sprawy typu obicie komuś ryja, że zapytał - NIE.
  10. Czytając recenzje sprzętu audio albo chodząc na odsłuchy, osoba mniej doświadczona albo nie wyszkolona muzycznie, może popaść w stan lekkiej dezorientacji, a nawet frustracji. Stan ten wywoła mnóstwo terminów, które brzmią tajemniczo, nawet nieco magicznie. Oczywiście chodzi o odsłuch sprzętu stereo, nie o kino domowe czy inne systemy więcej niż dwukanałowe. Prosiłbym zatem bardziej doświadczonych Forumowiczów o pomoc w zrozumieniu, jak słuchać muzyki i co kryje się za poniżej wymienionymi terminami. Chciałbym aby ten wątek dotyczył wyłącznie wyjaśnienia pojęć. Prosiłbym o powstrzymanie się od wszystkich innych spraw, tak żeby nie zaszumiać przekazu. Wątek będę uzupełniał o kolejne pojęcia. Nowe pojęcia będę umieszczał w pierwszym poście. - Kontrola basu W recenzjach można przeczytać, że ten wzmacniacz ma rozwlekły bas, tamten świetnie go kontroluje. Jeden wzmacniacz nie reprodukuje basu tylko huczy a drugi pozwala poczuć kiedy perkusista uderza w “stopę” czyli bęben basowy. Ten wzmacniacz ma mniejszą rozdzielczość basu a tamten nawet słabe kolumny świetnie kontroluje. Pytanie: czym jest kontrola basu w systemie audio, z jakimi komponentami ma związek, co wpływa na tą kontrolę? - Mikrodynamika Mnóstwo osób opisujących wrażenia odsłuchowe mówi o mikrodynamice. Mówią: mikrodynamika sprawia, że muzyka jest wciągająca, że wzmacniacza dobrze się słucha. Bez mikrodynamiki wmzacniacz jest zły i do niczego poważnego nie nadaje się. Pytanie: co to jest mikrodynamika dźwięku, jak ją usłyszeć, na co zwracać uwagę? Pytanie: co w systemie na nią wpływa, co sprawia, że może być lepsza? - Scena dźwiękowa - plany bliższy, dalszy Czytam w recenzji, że wzmacniacz wysuwa do przodu instrumenty, albo że jedne instrumenty są na pierwszym planie a inne jakby były dalej od słuchacza. Mówi się, że głębia nie jest budowana, że instrumenty są jednej linii. Z definicji systemu stereo wynika, że jedynie co można usłyszeć to przesuwanie się dźwięku na linii prawo-lewo. Przesuwanie dźwięku na lini bliżej-dalej jest niemożliwe do zrealizowania. Przesunięcie gitary od lewego do prawego głośnika robi się bardzo prosto - najpierw jest dźwięku gitary więcej w sygnale lewego kanału. Następnie zmniejsza się amplitudę dźwięku gitary w lewym kanale a zwiększa w prawym. I słuchacz ma wrażenie, że dźwięk gitary przemieścił się z lewej strony na prawą. Wydaje się intuicyjnie proste. Pytanie: jak sprawić, żeby dźwięk gitary był najpierw blisko słuchacza a potem oddalił się od niego w kierunku prostopadłym do lini łączącej prawą i lewą kolumnę? Czyli mówiąc innymi słowami, aby gitara poszła sobie za wzmacniacz, który stoi na środku między kolumnami. Czyli jak uzyskać plan bliższy i dalszy. I jak to usłyszeć
  11. SłuchaczX

    S.M.S.L. A8

    Witam Chciałbym zapytać o opinie na temat wzmacniacza A8 firmy SMSL. W sieci jest bardzo mało materiałów o tym modelu, na Youtube można posłuchać jak gra. Siedzi w nim wzmacniacz klasy D opracowany we współpracy z ICEpower, która ponoć produkuje dla takich marek jak Bang&Olufsen. Sprzęt podoba mi się z wielu powodów. Słuszna moc 2x75W @ 8Om, sporo wejść analogowych w tym dla gramofonu MM oraz cyfrowych, w tym 3 optyczne. Producent zarzeka się, że użył wysokiej jakości komponentów, w tym kondensatorów WIMA. Powiem, że specyfikacja zrobiła na mnie wrażenie. Tym bardziej, że od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie NAD C368, którego słuchałem i zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, wręcz zakochałem się w tym dźwięku. Sprzęt ma bardzo ciekawy wygląd czym też mnie urzekł. W porównaniu z NAD jest bardzo mały. Można do niego dodać odtwarzacz sieciowy albo coś z dyskiem twardym na Malinie i nic tylko słuchać. Cena prawie taka sama, no chyba że kupi się go na Aliexpress to wyjdzie jakieś 2k PLN (jak się mylę to proszę o korektę) - wówczas cena jest na prawdę atrakcyjna. Pytam bo kompletnie nie znam tej marki, nie wiem jak z faktyczną jakością. Wiem, że Made in China staje się powoli tym czym kiedyś było Made in Japan. I zdaję sobie sprawę, że Chińczyków stać, aby już robić na prawdę wysokiej klasy sprzęt. Więc może jednak zamiast C368 będzie A8?
  12. SłuchaczX

    Audio mity

    Trochę już śledzę to forum i stwierdzam, że jest na nim więcej "magii" niż techniki ;-) Niektóre tematy wydają się po tytule bardzo ciekawe i na wskroś techniczne (chociażby ten o różnicy między CD a Tidalem) a mimo to znajdą się ludzie, którzy dorobią do faktów całkiem magiczną teorię. Jak ktoś ma niewielką wiedzę i czyta te rzeczy to ma niezły mętlik w głowie. Wystarczy poczytać tematy związane z wyborem sprzętu. Ten sam model urządzenia dla jednego jest taki a dla drugiego zupełnie przeciwny. Ludzie nie biorą pod uwagę faktu, że pytając jak dany wzmacniacz gra otrzymają odpowiedzi od różnych ludzi u których to urządzenie jest w różnych środowiskach audio. Dla jednego wzmacniacz nie ma basów. No nie ma basów bo gość ma głośniki, które nie stoją w punktach mocy, mają małą efektywność, z urodzenia mają słaby bas. Gość kupi inny wzmacniacz który jest zachwalany za super bas. Ale u niego w domu lipa. Zresztą zadając takie pytanie już widać, że ma małą wiedzę więc nie będzie potrafił właściwie skonfigurować środowiska audio. Oczywiście generalizuję :-)
  13. SłuchaczX

    Audio mity

    Nie wiem czy są ludzie u których następuje udźwiękawianie barw, jak na razie nie spotkałem chociaż w książkach też o tym piszą. Barwy jako źródło mogą łączyć się ze smakiem.
  14. Skoro Tidal, jak wykazał szaman777 ma jakość przynajmniej płyt CD i masz tam to czego chcesz to po co pchać się w coś tak dziwnie prowadzonego jak Qobuz?
  15. SłuchaczX

    Audio mity

    Zapewniam Cię, że nie tylko SC. Generalnie mało ludzi to umie. Mam nadzieję, że nasze wyjaśnienia odrobinę dotarły do niego i już rozumie, że synestezja nie ma nic wspólnego z uchem tylko z umysłem ;-) Jednocześnie chciałem koledze soundchaserowi pogratulować tej zdolności o której inni mogą tylko pomarzyć. Jednak ona nieco zmienia Twój odbiór rzeczywistości więc bierz na to poprawkę. Zbyt dużo informacji nie zawsze jest na plus. Tym bardziej, że u Ciebie informacja jest mieszana. Wiem co mówię ;-)
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.