Jump to content

Szyszkownik Kilkujadek

Użytkownicy
  • Content Count

    485
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

203 Dobry

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

516 profile views
  1. Hip hop to gówno dla prostaków, diskopolo to gówno dla wieśniaków, rock i metal to gówno dla brudasów, elektronika to gówno dla ćpunów, jazz to gówno dla snobów biednych, muzyka "klasyczna" to gówno dla snobów bogatych. Wyjaśniłem wszystko. Można zamykać forum! [emoji6] PS. Zapomniałem o rege? Aaaa, tego i tak nikt nie słucha! [emoji6]
  2. No tak, bo kiedyś gust społeczeństwa był bardziej wyrafinowany. W średniowieczu większość chłopów słuchała Św. Hildegardy, w Baroku za pługiem szła orkiestra i grali Bacha oraz Vivaldiego, a w latach 60 XX wieku kibice na stadionach nucili Pasję św. Łukasza Pendereckiego [emoji846] Bo chyba nie wtedy, kiedy w MTV królowali piejący mężczyźni w leginsach i z trwałą ondulacją tudzież naćpani heroiniści w wyciągniętych swetrach wrzeszczący nie wiadomo co? [emoji6]
  3. To, o czym wspomniano na audiolifestyle.pl w kontekście ewentualnych różnic dot legalności na terenie USA i poza nimi dotyczyć może zapewne momentu przejścia utworów do domeny publicznej. Dlatego jesteśmy od niedawna zalewani legalnym w UE wydaniami klasyki jazzowej i rockowej od wydawców, którzy nigdy nie zapłacili ani grosza właścicielom praw autorskich. Często ze zmienionymi okładkami, bo grafika podlega ochronie oddzielnie. W przypadku plików może być podobnie, właśnie dla części utworów najstarszych. Z tym, że pozostaje kwestia pochodzenia plików, bo niby skąd ukraiński podmiot ma mieć pliki hires Milesa Davisa? Sam nie wykonał, bo nie ma dostępu do oryg taśm. Skoro tak, to albo zgrał z winyla, albo po prostu bez umowy handluje plikami pobranymi z legalnej witryny. Oba te przypadki dyskwalifikują to źródło.
  4. Nie no, co Ty, co jest kuriozalnego w koncercie zespołu black metalowego w operze z orkiestrą i chórem (Satyricon) ? [emoji6] Ja, kiedy widzę i słyszę coś takiego, doznaję nagłego i rozległego dysonansu poznawczego. Bo z jednej strony szanuję wolność artystyczną twórcy, bez której dobra muzyka po prostu by nie powstawała. Z drugiej zaś strony niektóre rezultaty takiej współpracy naprawdę budzą wątpliwości więc zupełnie nie dziwię się, że może się to nie podobać.
  5. Ale RIAA nie ma nic wspólnego z opłatami do budżetu USA. To zrzeszenie artystów, które zajmuje się tantiemami właśnie. Jeśli więc oni twierdzą, że melodishop nie ma umów z artystami, to ja bardziej bym wierzył RIAA niż melodii, które ma oczywisty interes w zarzekaniu się, że płacą. Gdyby jednak płacili, to zrzeszenia artystów nie miałyby zastrzeżeń, nie uważasz?
  6. A to czytałeś: https://law.stackexchange.com/questions/499/is-it-legal-for-americans-to-buy-music-movies-from-those-really-cheap-web-sites Są legalni na gruncie prawa ukraińskiego i zarzekają się, że płacą należne kwoty twórcom etc. Z drugiej strony Amerykanie umieścili ich na liście nielicencjonowanych sprzedawców. Do Ciebie należy wyciągnięcie wniosków, czy za np. utwory Coltrane czy Davisa doprowadzają faktycznie należne tantiemy. To już Twój wybór, czy szukasz źródła w 100% legalnego, czy wymówki aby kupić tanio i bronić się, że skoro kupiłeś w internecie z Nigerii a tam nie ma ustawy o prawach autorskich, to prawo nie zostało złamane. Dla mnie to nie jest legalne i pewne źródło tylko niewiadomego pochodzenia.
  7. Mam nadzieję, że się mylisz, ale rozsądek podpowiada, że masz rację. Słabo to wygląda, ale czas pokaże.
  8. http://audiolifestyle.pl/nowosci/giganci-piractwa/
  9. 9 z pierwszych 20 numerów, dalej nie chciało mi się liczyć ale proporcja nie odbiega. W ogóle coś w Warnerze niezbyt wiele czasu poświęcają na PN. Strona www dawno również jest chyba tylko po to, żeby była, bo nic na temat planów wydawniczych nie ma. Zaczęło się dobrze ale jest coraz gorzej.
  10. Czy tylko mi się wydaje, że seria dostała zadyszki? O ilę się nie mylę, wiosną i jesienią wznawiano po 3 albumy. W tym roku ukazały się nowe, ale wznowień jesienią nie ma żadnych. Ktoś wie o co chodzi?
  11. O! Doskonała wiadomość. Będzie czytane. A wybór Marcina Maseckiego do tego wydarzenia moim zdaniem wyjątkowo trafny.
  12. Tak. Dlatego trzeba ustawowo (a najlepiej w konstytucji) dożywotnio zabronić artystom garażowym wystawiać japy z garażu w poszukiwaniu innych niż garażowe form wyrazu. Najlepiej byłoby, żeby każdy twórca składał do właściwego urzędu deklarację przynależności gatunkowej oraz estetycznej. Jakiekolwiek odstępstwa od deklaracji karać grzywną a w przypadku szczególnie rażących herezji nawet więzieniem. Ponadto zabronić budowania filharmonii w odległości mniejszej niż 10 km od garaży, aby przypadkiem nawet nie nastąpiło spodkanie muzyków oraz widowni obu tych przybytków. Granie smyczkiem w garażu bądź rozstrojoną gitarą w filharmonii zagraża czystości gatunkowej oraz zdrowej szczupłości portfeli muzyków, co w konsekwencji może doprowadzić do śmierci muzyki w ogóle! ;-)
  13. Nikt jeszcze nie wspomniał w tym wątku, że nowy album Swans już na półkach Dobrych sklepów płytowych? ;-) Nie jest to black ani death, ale Swans w ostatniej dekadzie, zwłaszcza koncertowy Swans, to zdecydowanie twórczość ekstremalna. No więc nowy Swans - "Leaving meaning" już w mej teczce zmierza w kierunku swojego nowego domu, a wszystkim, którzy jeszcze Swans nie znają, polecam. Nie wstyd Swans nie lubić, ale wstyd nie znać. ;-)
  14. Różnie można oceniać ten album. Od strony czysto muzycznej nie jest źle, ładnie brzmi, nie drażni, takie easy listening ale w pozytywnym znaczeniu. Kupiłbym i słuchał w aucie jadąc w daleką trasę. Jeśli jednak umieścić go w kontekście całej twórczości Bruce'a, można poczuć lekkie zagubienie, bo oto skromny chłopak z gitarą, w kraciastej koszuli gra na poboczu zakurzonej drogi niewiadomo gdzie ballady o prowincjonalnej Ameryce, a za jego plecami akompaniuje mu... kwartet smyczkowy :-) Z drugiej strony zawsze ten wizerunek "Born i the USA" Bruce'a uważałem za doskonałą ale jednak kreację aktorską bardziej niż prawdziwy wizerunek artysty. I w tym kontekście smyczki nie dziwią jako element syntezy sztuki ludowej (rock'n'rolla) ze sztuką wysoką. Tak jak i Bruce jako przedstawiciel elity finansowej i społecznej grający rokendrola jest taką syntezą. I stać go na to, żeby nagrać to, na co ma ochotę nie oglądając się na oczekiwania innych. To wielki komfort. To prawdziwa wolność artystyczna. Ale w muzyce cenię sobie najbardziej to, że słucha się jej uszami a nie oczami ani tym bardziej pseudofilozoficznymi rozważaniami, więc i tak najbardziej liczą się dźwięki jakie nagrał artysta a nie kolor jego kanapy w salonie :-) A dźwięki jakie nagrał Bruce, podobają mi się.
  15. Niestety, jako szczęśliwy ojciec i mąż nie mogę sobie pozwolić na swobodne słuchanie muzyki zawsze, gdy mam na to ochotę (a mam zawsze), więc smartfon i słuchawki to moje główne źródło muzyki, słucham tak nawet w domu zajmując się czymkolwiek. Przywiązanie do tego akurat albumu Mayhem pozostało mi z kilkunastu lat obcowania z black i death metalem. Teraz metalu praktycznie już nie słucham, choć sentyment pozostał. Raz na ruski rok wrzucę wczesny Nile albo coś z Pagan Records, ale na codzień słucham zupełnie innych dźwięków. Jeśli jednak mam ochotę na mocne pie...prznięcie, załączam Mayhem i zawsze mi się podoba. Gdybym miał wybrać jedyny album metalowy, jaki ma pozostać na świecie, to wybór byłby szybki i łatwy. Ta muzyka idealnie trafia w mój gust.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.