Jump to content

Szyszkownik Kilkujadek

Użytkownicy
  • Content Count

    431
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

170 Dobry

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

303 profile views
  1. Od tego jest forum dyskusyjne, żeby zabierać głos i się nie zgadzać :-) Gdyby wszyscy się zgadzali nie byłoby dyskusji tylko same monologi :-)
  2. Lubię i często słucham muzykę polskich twórców jazzu, mam pewnie tyle samo płyt polskich co i zagranicznych z jazzem, ale obiektywnie i uczciwie trzeba przyznać że: - jazz z polski nie ma się czego wstydzić na tle reszty świata - niemniej nasz wkład w dzieje i rozwój tej muzyki jest bardzo skromny i w zasadzie ogranicza się do Astigmatic w kontekście jazzu europejskiego, oraz do Stańki i (kiedyś) Urbaniaka za oceanem. W Polsce jest spora scena, dużo się dzieje, młodzi kombinują, żeby stworzyć coś nowego, ale mimo to np. skandynawia odcisnęła dużo wyraźniejsze piętno. Scena niemiecka również jest bardzo silna, zresztą wciąż przyciągają polskich ambitnych muzyków, ostatnio Marcin Masecki (z tego co wiem) rezyduje w Berlinie, Adam Pierończyk również. Wciąż to tam bliżej jest wielkiego świata jazzowego niż w Warszawie. Jeśli natomiast chodzi o inne kraje, to wystarczy przejżeć katalogi znanych (o światowym zasięgu) wytwórni, np. Ecm, Act, Clean Feed (o amerykańskich bądź majorsach nie wspominam) żeby przekonać się, że nie wyróżniamy się względem innych krajów. Teraz jazz to wielki tygiel twórców i stylów z najróżniejszych części świata. Wasilewski Trio i Maciej Obara w ECM, Bałdych w ACT oraz M. Trzaska hałasujący z Brotzmannem czy skandynawami to jednak moim zdaniem zbyt mało, żeby zaliczyć Polskę do tuzów. A stary polski jazz (Namysłowski, Kurylewicz etc.) to jednak pieśń przeszłości i z róznych przyczyn na świecie nie zaistnieli. Reasumując: moim zdaniem nie mamy powodów do wstydu bądź kompleksów, ale też nie ma powodów do wywyższania się ponad osiągnięcia innych nacji.
  3. Co to za remaster? Jakiś nowy?
  4. Chicago, pozwolę sobie na małą prywatę choć cały czas o jazzie... Mam pytanie: czy wiesz, co się dzieje z Kenem Vandermarkiem? O ile dobrze pamiętam to chicagowski muzyk, wydaje mi się że kiedyś dużo bardziej aktywny. W każdym razie wydawniczo bardziej aktywny. Czy wciąż rezyduje w Chicago, koncertuje tam? Bywasz może na jego koncertach?
  5. Brak w tym zestawieniu Lisy Gerrard. Zakop. ;-)
  6. Nawet tytuły utworów jakieś takie słabe...;-) Jakby mi dopłaciła pani Natalia 38 zł. to może bym wziął...;-)
  7. To jakiej muzyki wolałbyś słuchać z boomboxa w parku, gdyby młodzież miała ukształtowany na modłę dorosłych gust? Vivaldiego czy Strawińskiego? ;-) Powoli dochodzimy do istoty tego, czym jest subkultura hip hopu, a mianowicie formą nieskrępowanej publicznej wypowiedzi młodych ludzi z ekonomicznych nizin. Wypowiedzi, którą mają w dupie i w pogardzie elity zachwycające się we frakach 1250 nagraniem 5 symfonii Beethovena. Treść i forma tej wypowiedzi może budzić skrajne emocje, to fakt. Ale potrzeba tej wypowiedzi zawsze istniała, najpierw w formie rock'n'rolla, potem punk rocka, innych gatunków rocka, zanim uległy komercji. Hip hop również jej ulega i pewnie ten walor autentyczności utraci, kiedy zestarzeje się pokolenie obecnej młodzieży, wtedy pojawi się inna muzyka wyrażająca bunt młodzieży. Muzyka amatorska, bo jak i przeciw czemu ma się buntować absolwent konweratorium w klasie fortepianu? Zapuszczając długie włosy jak L. Możdżer? Albo stawiając irokeza jak J. Duda? Oni grają jazz, jazz już nie jest muzyką buntu, choć kiedyś był. Bardzo łatwo, najłatwiej jest jakieś zjawisko wyśmiać, wyszydzić, zdeprecjonować. Trudniej jest, bo wymaga wyjścia ze strefy komfortu i zmierzenia się z własnymi uprzedzeniami - próbować poznać bliżej i zrozumieć punkt widzenia innego człowieka.
  8. To w jakiej muzyce gustujesz ohmygod?
  9. Tak tak, oczywiście oni mają rację! I ty masz rację! A jakiej muzyki ty słuchasz i w jakiej gustujesz, jeśli to nie tajemnica?
  10. Problem polega na tym, że zamiast dyskusji o samej muzyce, jej wartościach artystycznych (lub braku tychże), kontekście społecznym i kulkurowym, pojawiają się skrajnie generalizujące opinie, podsumowujące cały gatunek i jego konsumentów jednym zdaniem: ta muzyka to śmieć, jej słuchacze to prostaki i debile. Jeśliby kontynuować analogię do sztuki kulinarnej: czy wszyscy klienci mcdonalda to prostaki i debile o niewyszukanym guście? Oraz czy każdy hamburger, nawet ten z modnej warszawskiej albo berlińskiej restauracji kosztujący 25 zł to śmieciowe jedzenie? Doskonale rozumiem rozkminy na temat konkretnych utworów muzycznych lub artystów, ale takie epitety jakie padają w tym wątku naprawdę nie świadczą dobrze o ich autorach Nie każdy hamburger to śmieciowe jedzenie, nie każdy utwór hip hopowy to śmieciowa muzyka, nie każdy utwór zagrany przez pianistę po szkole muzycznej to arcydzieło. Apeluję o rozsądek i UMIAR w subiektywnych przecież ocenach! ;-)
  11. Nie, rozmawiamy tu muzyce, którą Ty uważasz za śmieciową (i głupią). Inni ludzie za śmieciową i nudną uważają jazz, muzykę poważną, operę, rock, metal... Rozmowa o tym co kto lubi jest jak najbardziej na miejscu na forum muzycznym ale to, że Ty oraz kilka innych osób uważa hip hop za muzykę śmieciową nie oznacza, że jest to muzyka śmieciowa.
  12. Hmmmm, a u mnie najniżej w hierarchi są ludzie, którzy nie potrafią zrozumieć, że gust muzyczny nie określa człowieka, ani jego mądrości lub inteligencji. Znam przemiłych, pozytywnych słuchaczy disco polo oraz bucowatych miłośników jazzu lub "poważki". Generalizowanie na podstawie tego, czego kto słucha, jest największą głupotą bądź zaślepieniem umysłowym.
  13. Biorąc pod uwagę, że nie masz pojęcia jak powstał, zapewnie nie masz pojęcia również w jakich środowiskach rozkwitł :-) Hip hip już od dawna ma wiele oblicz, zarówno sama muzyka jak i twórcy oraz odbiorcy. Ale skąd ty masz o tym wiedzieć, skoro pogarda zaślepia ci oczy? Przypominasz mi tego niewidomego z dowcipu, który przechodząc obok sklepu rybnego zaciąga się powietrzem po czym krzyczy "cześć dziewczyny!".
  14. Bzdury waść wypisujesz. To jazz narodził się w burdelach, hip hop w swoich początkach nie miał wiele wspólnego z patologią.
  15. Zaskoczyła mnie ta wiadomość. Raczej nieznany na polskim rynku lider projektu, przynajmniej dla mnie. Posłuchałem 2 utworów zespołu na YT i trafia w mój gust. Nawet bardzo trafia. Na pewno kupię ten album. Ciekawy wybór Warnera.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.