Jump to content

jotesz

Użytkownicy
  • Content Count

    745
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

11 Neutralny

Metody kontaktu

  • Adres URL
    http://jotesz.blogspot.com

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione
  1. To musi być LIVE? Jeśli tak, to ja dam swój typ, który jest przy mnie zawsze, to Colosseum LIVE. Ale jeśli chodzi o studyjne, to waham się między Stamhammer, czyli debiut albo Cuby + Blizzards "Appleknockers Flophouse". To tak po kilkuminutowym namyśle, wynikającym z niemal półwiecza słuchania. :)
  2. Jednak słuchają, choćby wtedy, gdy biegają. Bieganie przy świetle lamp o północy uskrzydla! 70-latek i tak już nie słyszy tych dźwięków, które możecie wyłowić w bajerach za dziesiątki tysięcy (złotych? euro?). Muzyka PRZEDE WSZYSTKIM! :)
  3. jotesz

    Muzyka lat 60-tych...

    [Hidden Content] czyli sympatyczny Rare Bird z 1969 roku oraz z tego samego roku powalający Steamhammer, jeden z moich najulubieńszych zespołów ever:
  4. jotesz

    Bootlegi Pink Floyd

    Bootlegi kiedyś mnie rajcowały a teraz raczej wolę bootlegi nagrywane wprost z konsolety podczas koncertu, bo tylko takie dają akceptowalną jakość dźwięku...
  5. jotesz

    Mitch & Mitch

    No proszę! Prawie półtora roku nie zaglądałem do wątku a tu takie miłe wpisy, no może poza tym, który rozczarowany płytami... Ja od założenia wątku zdobyłem wszystkie płyty Mitczów, w tym ostatnie z Wodeckim, bo tam i cd i dvd. Przyznam też rację, że koncerty Mitczów są nie do nagrania! Takiej energii i wariactwa nie można nagrać, ale należy próbować. Swoją drogą, to zbyt długo Mitch&Mitch nie grał we Wrocławiu! Przypominam, że w roku 2016 Wrocław będzie Europejską Stolicą Kultury. Micze - przyjeżdżajcie!!!
  6. jotesz

    Muzyka lat 60-tych...

    Moderatorzy to Pluralis Maiestaticus chyba a vlad coś z Palownikiem ma pewnie wspólnego, a tak na poważnie, to fajny wątek, choć pomysłodawca męczy się, by przyciągnąć zainteresowanych... Ja nie będę wklejał jutubków, tylko same nazwy rzucę w powietrze: KINKS SMALL FACES PRETTY THINGS czyli trzy ważne zespoły, o których dotąd nie było mowy! A przełom lat 60/70 to był najciekawszy okres w historii muzyki i najpłodniejszy. Teraz poszukam czegoś rzadszego... Pozdrowienia
  7. brat Paula McCartney'a, który grał w grupie The Scaffold The Scaffold were a comedy, poetry and music trio from Liverpool, England, consisting of Mike McGear (real name Peter Michael McCartney, the brother of Paul McCartney) :)
  8. Skoro gitara akustyczna, to warto posłuchać Norwega Bjorna Berge, który, dla mnie - WSPANIALE, gra bluesa! Wiki powiada dość zwięźle: "Bjørn Berge (born in Sveio, Norway on 23 September 1968) is a Norwegian guitarist and blues artist. After being name "Best Musician of the Year" by Dagbladet in 1998, In 2001, he won Spellemannprisen for his album Stringmachine and in 2002 for his album Illustrated Man.[1] He also toured allover Europe gaining more popularity. He also won NBFs Bluespros in 2001." Ja odkryłem go przypadkowo i pokochałem od pierwszych dźwięków... Polecam. ps.: [Hidden Content]
  9. ...wątek dość stary, więc proszę wybaczyć, że nie przeglądałem tuzina stron, bo chcę tylko skromnie wspomnieć o Colosseum - dla mnie to ciągle wybitny zespół i genialne granie...
  10. ...nie chce mi się przeglądać całego wątku, ale skoro ktoś wspomniał o LAGQ (słusznie!), to dodam CGT, czyli California Guitar Trio. To uczniowie Roberta Frippa, graja znakomicie...
  11. jotesz

    Blues Club

    i jest okazja, by przypomnieć o Bjornie Berge
  12. Proszę - jako ożywiona rozmowa! :) I wszyscy mają rację. Ostatnio poczytałem sobie książkę jakiegoś Niemca o percepcji muzyki, o tym, że my ludzie mamy wrodzone poczucie rytmu i wrodzoną wrażliwość na muzykę. Ponieważ stukam w dżobie, to nie mogę zajrzeć do tomu, by podać autora i tytuł, ale był tam też rozdział o okresie naszego życia, w którym muzyka na nas działa najsilniej i wdrukowuje się na zawsze. Jest to wiek od nastolatka do dwudziestokilkulatka. Po sobie widzę, że się zgadza! Śmiem sądzić, że wszyscy dyskutanci też się na takie kryterium załapują. Dla mnie w związku z tym przełom 60/70 jest tym apogeum, dla innych trochę późniejsze czasy. Niekiedy zastanawiam się, jak to jest wdrukować w siebie na całe życie prostacki punk, rap czy żężący trash i żal mi tych małolatów, których los obdarzył takim muzycznym dziedzictwem, choć pewnie oni są szczęśliwi. Po chwili nachodzi mnie, że każda muzyka jest lepsza niż żadna, więc moje współczucie maleje. Potem każdy z nas żyje w takiej swojej muzycznej muszli i słyszy swoją muzykę młodości. Pewnie wszystko, co polubimy potem jakoś łączy się z tym, co nam się odcisnęło w tym najważniejszym okresie...
  13. jotesz

    Fascynacje bluesowe

    Fascynacja bluesem zaczęła się od Mayalla. Żeby było zabawniej to bluesem zaraził mnie sam Mayall osobiście! Na przełomie 60/70 we Wrocławiu taką ksywkę nosił pewien Zbyszek, którego poznałem przypadkiem, a on miał kontakty z płytami. Przynosił plik kilkunastu longplejów i następowało całodzienne przegrywanie na szpule przy użyciu magnetofonu Tonette. Dziś pewnie można to coś zobaczyć w Muzeum Techniki. Ksywkę Mayall Zbyszek wziął od ulubionego muzyka. Tak więc na samym początku wdrukowano mi w umysł Króla Białego Bluesa. I tak już pozostało. Oczywiście mam w zbiorach oryginalnych, prawdziwych bluesmanów, ale angielski biały blues rządzi we mnie. Mayall, Fleetwood Mac (oczywiście wczesny i wyłącznie z Peterem Greenem), Chicken Shack, Cream i cała reszta...
  14. jotesz

    Mitch & Mitch

    Płyta "country" okazała się przezabawnym pastiszem muzyki wiejsko-kowbojskiej z porywającym wokalem w uniwersalnym lengwidżu. Mitche czego nie tkną, to przefasonują po swojemu i jest to zawsze zabawne! Frank Zappa pewnie im błogosławi z muzycznego nieba, bo oni realizują jego frazę "Does Humor Belong in Music?"
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.