Jump to content

Michael_66594

Użytkownicy
  • Content Count

    10
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralny

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

102 profile views
  1. Właśnie tu kończy się moja wiedza na temat akustyki. Dzięki :) Dzięki za propozycje. Mam dostęp do podobnego rejestratora, więc go wypróbuję. Ostatnio robiłem kilka nagrań kamerką sportową i dziś będę sprawdzał te nagrania, czy cokolwiek zebrało. Nie liczę na wiele, ale napiszę w wątku (lub wrzucę nagranie). Z sąsiadami nie chcę walczyć w stylu "oko za oko", bo tylko mi to zaszkodzi. Poprzednim właścicielom potrafili zalać octem rury (w jakiś sposób), bo myśleli, że napuszczają na nich mrówki :O Z ogródkiem, byłbym na straconej pozycji w takiej wojnie. Chcę/chciałbym to zrobić drogą prawną tak, by mandaty spowodowały naukę chodzenia, jak normalny człowiek. Przypominam, że z tej pary sąsiadów, tylko kobieta tak tupie, więc słychać, że można chodzić normalnie. Napiszę, gdy sytuacja się rozwinie.
  2. Dziękuję :) Póki co, staram się przetrwać tonąc w pracy. Dziękuję. Właśnie chyba o coś takiego mi chodzi. Miałoby to zbierać dźwięk również z naszego mieszkania, przynajmniej dla kontrolnego porównania, jak głośne jest tupanie sąsiadów. Widzę, że ten Philips, to koszt w okolicach 600 zł. Trochę sporo :( Znalazłem jednak też taki, znacznie tańszy: http://www.audio-technica.com/cms/wired_mics/037052449aa233dc/index.html Wg. specyfikacji, ma większą czułość. Jeśli się nie mylę, -46db jest lepsze, niż -38db, prawda? Choć zakres częstotliwości jest gorszy: 50-15kHz, w porównaniu do 30-18kHz. Czy te mikrofony potrzebują dodatkowo jakiś przedwzmacniacz, czy można je bezpośrednio podłączyć do laptopa? Czy mógłbym Cię jednak prosić o sprawdzenie swojego Philipsa? Czy masz możliwość zbadania podobnej sytuacji do mojej, z tupaniem piętro wyżej? Można to również osiągnąć waląc gumowym młotkiem w podłogę piętro wyżej.
  3. Dokładnie w tym problem - oni wybrali, że będą mieli gdzieś moje prośby o "przyciszenie" chodzenia i kłamanie, że to nie oni - ja wybrałem, że chciałbym im udowodnić, że to ich chodzenie po mieszkaniu jest głośne, a nie sąsiadów obok (jak proponowali), zanim będę szukał nowego mieszkania. Jak żyję? Mocno cierpliwie i nic innego najwyraźniej nie mogę zrobić mieszkając nad ignorantami. Jak wyżej - ich wersja jest taka, że "to na pewno nie my, może sąsiedzi obok nas" (owszem, pijanych sąsiadów obok w nocy też słychać, ale to jedynie kilkunastominutowe pijackie rozwalanie się po mieszkaniu). Poprzednim właścicielom mieszkania zalali część sufitu przy rurach, bo "wpuszczali im robaki do mieszkania" - czy to jest normalne? Nie było nawet uprzedniej komunikacji z nimi. Jak wyżej - nie da się z nimi dogadać. Jakakolwiek dotychczasowa komunikacja doprowadziła jedynie do tymczasowego nasilenia się tupania. Jakby specjalnie, by pokazać "mamy cię gdzieś? Pisałem o tym wcześniej - dokładnie tak się dzieje w tym bloku. Od około 2 lat, przynajmniej kilka dni w tygodniu spółdzielnia prowadzi jakiś remont. Aktualnie, od kilku miesięcy, codziennie (wliczając soboty) - ten remont jest najgorszy, bo kilka razy w ciągu dnia wiercą udarami w ścianę dzielącą klatkę od mojej łazienki, która jest dość cienka. Wyobraź sobie, jaki to hałas przy M3 o otwartym planie. Jak już pisałem, "odwierty" trwają parę minut w danym miejscu, ale występują bez ostrzeżenia. Tak, jakby zatrąbiono mi trąbką na sprzężone powietrze tuż przy uchu. Koty uciekają natychmiastowo dostają paniki i uciekają w najdalszy kąt mieszkania, gdy to się zaczyna. Rozumiem remonty i nie walczę z tym, choć mogliby mieć konkretny plan gdzie w jakich godzinach powodują tak duży hałas i napisać notkę dla mieszkańców, by mogli się przygotować. Spróbuję nagrać, jak duży hałas to jest i udostępnię. Jw. - mieszkanie o otwartym planie. Może nie jest to jeszcze wszędzie popularne w Polsce, ale freelancerka programistyczna jest mocno popularna na zachodzie, i nie opłaca się nam wynajmować biura dla jednej osoby. FYI, programista żyje z myślenia, to nie wprowadzanie danych. Wychowywałem się w trochę gorszej sytuacji, jeśli masz na myśli ćwiczenie na fortepianie tylko przez osobę, która na tym zarabia. Mieszkałem wtedy w 8-mieszkaniowej klatce na 1. piętrze mając poniżej dwa mieszkania, w których prowadzili lekcje gry na fortepianie i pianinie, głownie dla dzieci. Pisałem wcześniej - nie zależy mi na ciągnięciu ich po sądach. Przeczytaj wyżej więcej szczegółów. Po jakimś czasie, gdy tak tupią, zwróciłem uwagę, że nigdy nie słychać tupania dwóch osób, a wyraźnie słychać każdy krok - czyli jednak można chodzić normalnie cicho, i niekoniecznie na paluszkach.
  4. Remonty sąsiadów są bardzo rzadko, ale spółdzielnia, jak już pisałem, potrafi wysłać ludzi na 7 rano, by wiercili tuż pod nami, bez żadnego uprzedzenia (np. notka na klatce). Ostatnio, od kilku miesięcy, wiercą kilka dni w tygodniu w naszą ścianę od zewnątrz - na pozostałych piętrach oczywiście też. Wiercenie takie trwa kilka minut w danym miejscu, po czym przestają i nie słychać wiercenia w ogóle lub wiercą na innym piętrze, ale parę godzin później wracają, by wiercić w tym samym miejscu ponownie. Nie rozumiem tu logiki tak samo, jak tego, że zainstalowali "budki" z licznikami tak, że brakuje zaledwie 2 cali, by kompletnie zablokować drzwi do naszego korytarza. Oni właściwie nawet nie wiedzą, kiedy jest planowane zakończenie tych prac :O To mi nie przeszkadza tak bardzo, poza tym, że wiercenie w naszą ścianę powoduje taki hałas, że nie da się wytrzymać w mieszkaniu - i, zanim zaproponujesz słuchawki, przypomnę, że to jest hałas bez ostrzeżenia, który trwa kilka minut, a nie zamierzam siedzieć 10 godzin w słuchawkach, zwłaszcza, że muszę też jakoś poruszać się po mieszkaniu. Jeśli nie czytałeś moich pozostałych odpowiedzi, ja za swojej strony próbowałem już chyba wszystkiego, łącznie ze stoperami i dobrymi słuchawkami, poza wyciszaniem akustycznym mieszkania lub budkami akustycznymi. Bez powodzenia. "umysłowo" to chyba jedyne określenie na moją pracę, gdzie często borykam się ze skomplikowanymi algorytmami, a momentalna utrata koncentracji, to strata kilkudziesięciu minut. Wyobraź sobie, że w pamięci liczysz 50-cio elementowe równanie, gdy nagle partnerka ma wypadek w kuchni i musisz jej pomóc. Czy jesteś w stanie pamiętać, gdzie przerwałeś obliczenia? Jestem człowiekiem o dużej cierpliwości i łatwo decyduję się na kompromisy. Sąsiedzi za pierwszym razem dostali ode mnie kulturalną uwagę i prośbę. Za drugim razem, gdy wciąż nie było poprawy, słyszałem tylko kłamstwo i bezczelne odpowiedzi. Nie wydaje mi się, że kompromis ma tu szansę bytu. Z ich strony, potrzeba nauki normalnego chodzenia, a z mojej strony co? Dałem sobie spokój z wzywaniem policji i w żaden sposób nie uprzykrzam i życia. Jak również pisałem wcześniej, nie zależy mi na sądzie, tylko zrozumieniu przez nich problemu. Wyobraź sobie słyszeć nad sobą codziennie bieganie po pokoju, jakby z kąta w kąt, w godzinach porannych (8-11, co można zrozumieć, spieszą się do pracy), popołudniowych i wieczornych, w sumie kilka dobrych godzin walenia nad głową. To nie jest bieganie dzieci (nie mają tyle siły, ani nie ważą tyle, co dorosły człowiek), ani krzyki (w moim bloku nie słychać krzyków i generalnie jest dość dobrze wyciszony), to brzmi jak permanentne chodzenie na piętach człowieka o wadze powyżej 60 kg. Nie da się do tego przyzwyczaić, jak do hałasu pralki, czy odgłosów lodówki i temu podobnych. Dla porównania, napiszę jeszcze raz, mieszkałem do tej pory w wielu blokach, miałem sąsiadów nad sobą i NIGDY nie spotkałem się z czymś takim, jak tu. Tydzień po tygodniu od 2 lat spółdzielnia coś remontuje??? Ciężko się nastawić, czy iść na kompromis, gdy ja nie powoduję żadnych zakłóceń i nie uprzykrzam innym życia w bloku, a inni nie okazują szacunku i są bezczelni. Problem w tym (jeśli nie doczytałeś wyżej), że pracuję w domu, często kilkanaście godzin i przerwanie na godzinę remontu nie wchodzi w grę. Mam wrażenie, że dla Ciebie "przerwanie kucia na godzinę, bo dziecko usypia" też nie wystarczy, prawda? Budka akustyczna, to dość ciekawy pomysł, ale jeśli taką budką byłby cały pokój, w którym pracuję. Niestety nie stać mnie w tej chwili na kupno nowego mieszkania, nie wspominając o opcji wymiany. I co też miałbym powiedzieć ludziom kupującym moje mieszkanie? Że będą musieli się liczyć z deszczem petów na ogródku, bezczelnością i nieustannym waleniem w sąsiadów na górze, no i wiecznym remontem bloku? Na prawdę nie wiem, jak "zadbać o swój komfort".
  5. Niestety próbowałem tego typu rozwiązania. Zatyczki lub słuchawki (douszne i nauszne) z muzyką nie działają wystarczająco dobrze - tupanie powoduje drgania, które czuć mimo wyciszania/zagłuszania. Oczywiście nie słuchałem mocno-basowej muzyki typu DnB, ani nie rozkręcałem głośności na maxa, choć wtedy już nie przeszkadzałoby mi tupanie, jak i inne odgłosy na świecie ;)
  6. Dzięki za rady. Mi generalnie chodzi o nagranie rzeczywiste, a nie profesjonalnie wyodrębnione tupanie sąsiadów. Chciałbym nagrać wszystko, co słyszą moje uszy w pomieszczeniu, czyli muzyka/film, włączone przeze mnie, moje chodzenie po mieszkaniu, oraz właśnie ich tupanie. Na tym etapie najbardziej chodzi o wstępne przedstawienie sprawy dzielnicowemu, by usłyszał sam, jak głośne jest ich tupanie. Wtedy wiedziałbym, czy jest szansa działać dalej, czy po prostu zacząć szukać nowego mieszkania... Przyznam, że tupanie sąsiadów nie byłoby jedynym bodźcem do sprzedaży tego mieszkania. W moim bloku, od ponad roku, prawie dzień w dzień jest jakiś remont (sąsiedzi i spółdzielnia) - przykładowo kilkuminutowe wiercenie w piwnicy o 7 rano, co u mnie (parter) słychać, jakbym miał syrenę alarmową przystawioną do głowy. Ale nie będę się tu rozżalał...
  7. Chciałbym do tego stopnia znać się na audio, by wiedzieć, co to jest i jak to zrobić. Poza tym, tak jak z propozycją zafundowania sąsiadom "nowej podłogi", jest to raczej niemożliwe, z podobnych powodów. Choć przyznam, że jeśli sprawa posunęłaby się dalej, sąsiedzi musieliby się zgodzić na pomiary, aczkolwiek nie po moich kosztach. Lepiej kupić nowe mieszkanie. Przez jakiś czas mieszkałem w starym "jedno-rodzinnym" brytyjskim budownictwie, z innymi dość zabawowymi "zwiedzaczami świata" mieszkającymi nade mną. Chyba wszyscy wiemy, jak są zbudowane takie domy. Nie było tam problemu. Było tam słychać tupanie tylko, gdy "zwiedzacze" wracali pijani po imprezie. Owszem, częściowo może to być problem budownictwa. Jakiś czas temu, gdy jeszcze tam wynajmowali, słyszałem sąsiadów obok "moich" sąsiadów, gdy wracali o 3 rano pijani po pracy i rozwalali się po mieszkaniu. To był inny hałas. Nie przeszkadza mi "granie" któregoś z nich na gitarze po północy. Przeszkadza mi to, że mimo zwrócenia uwagi, nie potrafią uszanować tego, że komuś to przeszkadza i na prawdę jest to głośne. Do tego są bezczelni. Ja zostałem wychowany, by szanować innych, zwłaszcza, jeśli zwrócili uwagę. Gram na gitarze, cięższą muzykę, ale mając sceniczny sprzęt, w domu gram używając słuchawek, a nie rozkręcam basów na max. Choć może to i tak bez sensu. Przy sąsiadach nade mną chodzących jak słonie, codziennie mam w ogródku popielniczkę. Ludzie, to bezczelne buraki, dopóki nie zostaną zmuszeni do poprawy. Czyli nikt nie zna specyfikacji mikrofonu, który mógłbym użyć do tego? Nie pisałem tu, by się wyżalać, tylko dostać profesjonalną opinię "audio".
  8. Dzięki za rady. Owszem, to jest jak chodzenie na piętach. Niestety, po dotychczasowej komunikacji i ich reakcjach, nie spodziewam się jakiegokolwiek uszanowania z ich strony po zafundowaniu im czegoś, co sami powinni zorganizować. Nie jest to moje pierwsze mieszkanie i, do tej pory, nie spotkałem się z czymś takim. Ludzie, albo automatycznie chodzili szanując mieszkańców piętro niżej lub dostosowywali się po pierwszym zwróceniu uwagi. W aktualnej sytuacji mamy do czynienia z brakiem szacunku i bezczelnością, która nie zasługuje na próby polubownego rozwiązania problemu. Czy ktoś z Was właściwie wie, o jakich specyfikacjach mikrofon będzie w stanie zebrać to, co ja słyszę własnym uchem?
  9. Owszem, wydaje się, że masz jeszcze gorzej. Problem w tym, że ja pracuję umysłowo w domu, często długie godziny. Ich tupanie jest głośne i natarczywe do tego stopnia, że często tracę koncentrację. Nie przesadzając z martyryzmem, ale w mojej dziedzinie (programowanie) strata koncentracji, to strata przynajmniej kilkudziesięciu minut pracy. Ponadto, po tak długim czasie słuchania tego, chyba zaczynam odczuwać traumę, jak po wietnamskiej torturze kapiącej wody ;( Oczywiście nie zamierzam iść z tym bezpośrednio do sądu. Rozmawiałem z policją i dzielnicowym. Od nich właśnie dowiedziałem się, że jest możliwość pomiaru poziomu hałasu (przemysłowe pomiary drgań i hałasu, czy coś w tym stylu), ale to jest wyższy koszt, by również mieć certyfikowany dowód na to, że jest problem. Chciałem zacząć właśnie od nagrania kilku dni tupania sąsiadów i zaprezentować to dzielnicowemu lub nawet policji (choć też nie mam głowy do tego, by znowu wszystko tłumaczyć patrolowi). Policja również powiedziała, że jeśli hałas jest do tego stopnia uciążliwy, jak im opisywałem, mam podstawy do działania - "jeśli nie przestaną po zwróceniu uwagi, może przestaną po paru mandatach". Najważniejsze jest dla mnie to nagranie. Aha, zapomniałem też wspomnieć, jak wyglądała nasza komunikacja z nimi (jest to para po 30ce): 1. Moja pierwsza wizyta, w godzinach dziennych - zastałem tylko kobietę, która powiedziała, że ćwiczy po pracy (coś w stylu Anny Przybylskiej w Dzień Świra, tylko biega po całym mieszkaniu) i, po mojej prośbie, obiecała przyciszyć swoje ćwiczenia. 2. Moja druga wizyta, w godzinach wieczornych (ale przed 22) - byli oboje, ale rozmawiałem tym razem z facetem, który stwierdził bezczelnie "nie, to nie my" i, gdyby nie obawiał się wyjść bliżej do mnie, to pewniej splunałby mi w twarz. 3. Trzy wizyty policji popołudniem/wieczorem (wzywałem ich dopiero, gdy zaczynało się tupanie) - tłumaczyłem patrolom, jaka jest sytuacja (ale oczywiście nie było już słychać tupania, tak jakby słyszeli, że wezwałem policję), a później szli z wizytą do sąsiadów, zwrócić im uwagę. Po powrocie do mnie, każdy patrol mówił mi to samo, że "oni twierdzą, że to musi być z innego mieszkania". Jeden z tych patroli właśnie wytłumaczył mi, co można zrobić, tylko nigdzie nie mogę znaleźć informacji, jaki mikrofon będzie się nadawać. Chyba w miarę lipny. W miarę stary wieżowiec, chyba z okolic lat 70ych. Tak, biorąc pod uwagę doświadczoną już ich bezczelność (przykładowo impreza u nich, gdzie w pewnym momencie wszyscy zaczęli tupać), doszedłem do wniosku, że sam z nimi nie poradzę.
  10. Witam, Z góry przepraszam, jeśli stworzyłem temat w nieodpowiedniej kategorii. Mam problem z sąsiadami mieszkającymi nade mną, którzy chodzą tak "twardo", że jestem w stanie określić ich trasę chodzenia. Poza tym, że jest to głośne tupanie, powoduje to również drgania w ścianach. Pracuję umysłowo w domu, więc możecie wyobrazić sobie, jaki to jest dla mnie problem. Komunikacja z tymi sąsiadami była - w postaci kilku wizyt osobistych oraz policji - i w żadnym stopniu nie poprawiła sytuacji. Mnie zignorowali, a policja nic nie może zrobić bez dowodów (a przecież nie będą u mnie siedzieć parę godzin, aż zacznie się tupanie, by sami mogli to usłyszeć). Ktoś wspomniał mi o możliwości rejestracji drgań lub samego tupania, by mieć podstawę do oskarżania winnych. Stąd moja prośba do Was o pomoc. Jaki mikrofon (i jakie parametry oraz z jakim sprzętem) nadaje się do takiej rejestracji? Własnymi uszami słychać do dość głośno i chciałbym tak też to zarejestrować. Z góry dziękuję za pomoc!
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.