Jump to content

Admin7

Administratorzy
  • Content Count

    84
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

7 Neutralny

About Admin7

  • Rank
    Administrator

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

503 profile views
  1. Admin7

    Fyne Audio F302

    Fyne Audio F302 Przetestowaliśmy podłogówki młodej szkockiej firmy Fyne Audio i jesteśmy pod wrażeniem jakości dźwięku tak tanich zespołów głośnikowych jest stosunkowo młodą firmą pochodzącą ze Szkocji ale dzięki wielkiemu zapałowi, jak i pomysłowości jej założycieli, prawdopodobnie szybko wypłynie na szerokie wody DETALE PRODUKT Fyne Audio F302 RODZAJ Kolumny podłogowe CENA 2.000zł (para) WAGA 13,3kg (szt.) WYMIARY (SxWxG) 190x932x271mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Pasmo przenoszenia: 36Hz-28kHz • Skuteczność/impedancja: 90/8Ω • Rekomendowana moc wzmacniacza: 30-120W • Moc nominalna przy stałym obciążeniu: 60W • 150mm głośnik niskośredniotonowy z membraną z włókna celulozowego • 25mm głośnik wysokotonowy z poliestrową kopułką • Tunel układu bas-refleks znajdujący się z tyłu • Dwudrożna konstrukcja z odziałem częstotliwości w punkcie 3.200Hz • Zwrotnica o nachyleniu 12dB/okt. dla sekcji niskośredniotonowej oraz 18dB/okt dla sekcji wysokotonowej • Korektor fazowy dla głośnika niskośredniotonowego • Opcje wykończenia foli winylowej: jasny dąb, czarny popiół, orzech DYSTRYBUCJA E.I.C. Sp. z o.o. www.eic.com.pl Szkocka Fyne Audio jest kolejną marką która w ostatnim czasie trafiła pod skrzydła polskiego dystrybutora, firmy E.I.C. z Warszawy. To stosunkowo młoda firma, ale zespół składa się z doświadczonych konstruktorów, którzy wcześniej pracowali nad wieloma projektami dla legendarnej już firmy Tannoy, również pochodzącej ze Szkocji. Dzięki doświadczeniu, wielkiemu zapałowi, jak i pomysłowości jej założycieli, Fyne Audio prawdopodobnie szybko wypłynie na szerokie wody. Zresztą na pierwszy rzut oka widać, że współosiowe głośniki, a zwłaszcza konstrukcje stosowane w kolumnach serii F500, wyglądem do złudzenia przypominają te stosowane przez znanego szkockiego głośnikowego potentata. Oferta Fyne Audio składa się z trzech serii, wśród których znajdziemy dwie przystępne cenowo F300 oraz F500. Seria F300 nawiązuje do klasycznych konstrukcji głośnikowych, nic więc dziwnego, że w jej przypadku postawiono na proste dwudrożne układy, wśród których znajdziemy zarówno modele wolnostojące, jak i te przeznaczone na podstawkę. Producent nie zapomniał również o fanach kina domowego, bowiem zarówno w obrębie serii F300, jak i F500 można znaleźć konstrukcje głośnikowe na bazie których można stworzyć systemy wielokanałowe. Wisienką na torcie jest natomiast hi-endowa konstrukcja F1-10. Ten model podłogowy wyposażony w nietypową obudowę o oryginalnym kształcie, oraz najbardziej zaawansowany współosiowy głośnik jaki opracowali konstruktorzy Fyne Audio, można było zobaczyć i usłyszeć podczas Audio Video Show 2018. Dobrze, starannie i świadomie Seria F300 bazuje na konstrukcjach budżetowych, nic więc dziwnego, że przy ich produkcji producent musiał oszczędnie dysponować środkami finansowymi. Mimo to, kolumny wchodzące w skład linii F300, prezentują się bardzo dobrze, zwłaszcza na tle wielu konkurencyjnych produktów w porównywalnych cenach. Winylowa okleina, jakiej używa się do wykończenia skrzynek, dostępna jest w trzech wersjach kolorystycznych – można wybrać między jasnym dębem, orzechem, lub klasyczną matową czernią. Okleiny dość dobrze imitują naturalne drewniane odpowiedniki. Model F302 wyposażono w najprostszy, dwudrożny układ głośnikowy uzupełniony średniej wielkości skrzynką, mającą oferować (dzięki odpowiednio dobranej objętości) wystarczająco rozciągnięty bas. Wylot tunelu rezonansowego układu bas-refleks znalazł się z tyłu, tuż nad pojedynczymi, przyzwoicie wykonanymi terminalami wejściowymi. Te z kolei zintegrowano z niewielką płytką drukowaną zwrotnicy. W sekcji obsługującej sygnał kierowany do głośnika wysokotonowego zastosowano filtr trzeciego rzędu, składający się wyłącznie z walcowych kondensatorów foliowych oraz cewki powietrznej i klasycznego tłumika z rezystorów ceramicznych. Z kolei sekcję filtrującą sygnał dla stożka nisko-średniotonowego oparto na standardowym układzie drugiego rzędu z niewielką cewką nawiniętą na rdzeń, oraz równolegle wpiętym w obwód foliowym kondensatorze. Na tej podstawie można stwierdzić, że Fyne Audio mimo wszystko wyróżnia się na tle konkurencji, bo filtry są wyższej jakości niż można by się tego spodziewać po cenie testowanych kolumn. Skrzynkę wykonano z płyt MDF o standardowej grubości (w tym zakresie cenowym) 15mm z wewnętrznym poprzecznym wzmocnieniem w okolicy głośnika nisko-średniotonowego. Sam głośnik opiera się na tym wzmocnieniu za pośrednictwem plastycznej substancji tłumiącej wibracje – tego typu rozwiązanie stosuje również Tannoy. Wnętrze komory akustycznej, w której pracuje przetwornik odtwarzający bas i średnicę, obficie wytłumiono wełną syntetyczną, pozostawiając jednak w środkowej części sporo wolnej przestrzeni, aby nie zakłócać pracy portu bas-refleks. Jeśli chodzi o duet głośnikowy, składający się na ten prosty, dwudrożny układ, to tony średnie i bas powierzono stożkowi celulozowemu, wyposażonemu w tłoczony blaszany kosz, oraz średniej wielkości magnes. Uwagę zwraca górne gumowe zawieszenie tego głośnika z charakterystycznymi żłobieniami (podobne rozwiązanie można znaleźć w konstrukcjach marki Scan-Speak) mającymi ograniczać niekorzystne rezonanse powstające w wyniku granicznego napięcia materiału przy wysokiej amplitudzie wychyleń. W centrum układu magnetycznego znalazł się korektor fazy, a na kosz przykręcany jest dodatkowy wyprofilowany pierścień ozdobny. Zakres wysokich tonów powierzono głośnikowi składającemu się między innymi z neodymowego magnesu oraz poliestrowej kopułki wysokotonowej, wyposażonej w metalową siateczkę ochronną wraz z niewielką soczewką akustyczną w centrum. Uwagę zwraca specyficzny wystający panel głośnika wysokotonowego, który wraz z maskownicą (po jej założeniu) tworzy jednolitą płaszczyznę czołową. F302 prezentują się estetycznie i niewątpliwie dzięki kilku zabiegom konstrukcyjnym, wyróżniają się na tle konkurencji. Najważniejszy jest jednak fakt, że te wolnostojące kolumny są smukłe i kompaktowe, więc wpasują się do wielu różnie urządzonych pomieszczeń. Natomiast przy ich ustawianiu należy zwrócić szczególną uwagę na zachowanie odpowiedniego dystansu od ściany znajdującej się za nimi, ze względu na port bas-refleks ulokowany z tyłu. Przyjemnie z nutą miękkości Już po kilku chwilach odsłuchu można wywnioskować, że konstruktorom tych zespołów głośnikowych, chodziło przede wszystkim o uzyskanie spójnego, łagodnego brzmienia, cechującego się jednak wystarczającym ładunkiem dynamicznym. Ale co należy podkreślić, nie zaliczyłbym tych podłogowych, dwudrożnych konstrukcji do demonów dynamiki, bo w porównaniu do kolumn Klipscha czy Cantona, nie oferują aż takiej ekspresji brzmienia. Jednak z drugiej strony, to w jaki sposób zabierają się do odtworzenia poszczególnych dźwięków, nie pozostawia złudzeń, że są to zestawy głośnikowe nie mające problemu z ukazaniem właściwego kontrastu dynamicznego poszczególnych gatunków muzycznych. F302 robią to po prostu we własnym stylu, który zbliżony jest do tego co przykładowo prezentują konstrukcje marki Xavian, pochodzące z podobnego przedziału cenowego. Nacisk położono przede wszystkim na nasycenie brzmienia oraz jego plastykę, co predysponuje te kolumny do odsłuchu muzyki klasycznej, ale i jazzu. Najmocniejszą stroną F302 jest spójność przekazu, zwłaszcza na przełomie tonów średnich i wysokich – tutaj konstruktorzy popisali się wyczuciem w płynnym połączeniu tweetera ze stożkiem nisko-średniotonowym. Podział w okolicy 3.200Hz jest z technicznego punktu widzenia wartością bezpieczną, nie powodującą nadmiernych zniekształceń. Mimo wszystko należy się wykazać znajomością tematu w operowaniu filtrami o różnej charakterystyce tłumienia, co bezpośrednio będzie wpływać na spójność obrazu dźwiękowego w zakresie wyższej średnicy i niższych partii wysokich tonów i co za tym idzie, równowagę tonalną. Umiejętnie dobrane filtry to połowa sukcesu, nawet gdy konstruktor dysponuje dosyć przeciętnymi głośnikami. Fyne Audio są łatwe w napędzaniu, o czym przekonałem się, gdy skonfigurowałem je ze wzmacniaczem AMC XIA dysponującym niezbyt wysoką mocą – wysokie poziomy głośności dało się osiągnąć bez nadmiernych zniekształceń. Z drugiej strony należy pamiętać, że kolumny 8Ω nie stanowią dla większości wzmacniaczy nadmiernego obciążenia (do dwukrotnie większego wysiłku wzmacniacz zmuszany jest gdy połączymy go z 4Ω zestawami głośnikowymi), więc i model F302 w zasadzie można łączyć z dowolną amplifikacją, bez obawy o niewłaściwie dopasowanie. Dzięki tej łatwości w napędzaniu, Fyne Audio nie zmuszają wzmacniacza do pracy ponad siły, a to przekłada się na niższe zniekształcenia i czystsze brzmienie. Szczególnie dobrze słychać to w basie, odznaczającym się konturowym i wyraźnym atakiem, ale też niewymuszoną rytmiką. F302 oferują taki kompromisowy bas, bo jest on dobrze zbalansowany między zasięgiem a kontrastem dynamicznym. Mimo że podczas odsłuchu kilku utworów Patricii Barber mógłbym wymagać od tych szkockich dwudrożnych podłogówek nieco bardziej masywnego basu, to jednak zawsze bronił się on całkiem przyzwoitym zasięgiem. Jednak co najważniejsze, żeby usłyszeć z tych kolumn fajny, nieco zmiękczony w charakterze, pomrukujący bas, wcale nie musimy mocno przekręcić gałki wzmacniacza w prawo, ponieważ już przy stosunkowo niskich poziomach głośności, Fyne Audio zdolne są odtwarzać bas o dobrze dobranym ciężarze w stosunku do tonów średnich i wysokich. Jest to szczególna zaleta, bo nie każde zestawy głośnikowe za porównywalne pieniądze są w stanie osiągać taką swobodę w operowaniu basem przy niskim natężeniu dźwięku. Podsumowanie Nasz pierwszy test produktów marki Fyne Audio pokazał, że jest to firma zdecydowana na osiągnięcie konkretnych celów już od samego początku swojej działalności. Duże doświadczenie osób tworzących ten projekt niewątpliwie procentuje, a dodatkowym zastrzykiem dla rozwoju firmy ma być chęć stworzenia uniwersalnych brzmieniowo zestawów głośnikowych, dostępnych za stosunkowo niewielkie pieniądze. F302 brzmią przyjemnie, barwnie i są w stanie osiągać dobrze rozciągnięty bas, przy stosunkowo niskich poziomach głośności, co jest sporą zaletą, zwłaszcza dla osób lubiących słuchać muzyki niezbyt głośno. Łatwość w wysterowaniu tych kolumn sprawi, że polubią się one niemal z każdym wzmacniaczem. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT Jakość dźwięku 4,5 Jakość/cena 5 Jakość wykonania 5 Wysterowanie 5 PLUSY Niska cena, przyjemne, barwne, nasycone i spójne brzmienie. Nisko schodzący bas, ale dobrze wykonturowany, nie mający tendencji do nienaturalnego pogrubiania brzmienia. Prosty dwudrożny układ głośnikowy, zaaplikowany w estetycznych skrzyniach MINUSY Miłośnicy ponadprzeciętnie prezentowanej dynamiki, mogą je uznać za zbyt spokojne OGÓŁEM F302 charakteryzują się bardzo dobrymi parametrami, zwłaszcza pod względem efektywności (90dB) przy 8-omowej impedancji znamionowej, co predysponuje je do współpracy ze wzmacniaczami o niskiej mocy, w tym lampowymi OCENA OGÓLNA 5 Warto wiedzieć Dwudrożne układy głośnikowe, składające się z najprostszej dwugłośnikowej konfiguracji aplikowane w formie kompaktowej podłogowej skrzyni, należą do najbardziej uniwersalnych pod względem konfiguracji. Taki układ głośnikowy nie jest aż tak dużym obciążeniem dla wzmacniacza, ponieważ na jedną kolumnę przypadają tylko dwa głośniki do napędzania (wysokotonowy oraz nisko-średniotonowy). Oczywiście dużo będzie również zależeć od skuteczności takiego zestawu, ale bez względu na to, czy będą to konstrukcje o impedancji znamionowej 8Ω czy też 4Ω, za to charakteryzujące się efektywnością na poziomie 89dB i wyższej, to z pewnością będą łatwe do wysterowania w przeciwieństwie do mocno rozbudowanych, wielogłośnikowych konstrukcji, które wykazują większe zapotrzebowanie na prąd. DYSTRYBUCJA W POLSCE www.eic.com.pl
  2. Nowy filigranowy lampowy wzmacniacz z oferty włoskiej marki Synthesis, wydobywa fenomenalne brzmienie z niewielkiej ilości watów produkowanych przez cztery lampy EL84 DETALE PRODUKT Synthesis Soprano RODZAJ Wzmacniacz lampowy CENA 4.950zł WAGA 10kg WYMIARY (SxWxG) 310x150x295mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Moc: 2x12W (6Ω); A klasa • Pasmo przenoszenia: 20Hz-20kHz /-0.5dB; 15Hz-20kHz /-3dB • Impedancja wejściowa: 50kΩ • Stosunek sygnał/szum: 90dB (ważony filtrem A) • Zniekształcenia: 1% (12W przy 1kHz) • Czułość: 100mV • Pasmo przenoszenia dla wejścia gramofonowego: 20Hz-20kHz; +/-0,5dB • Wzmocnienie dla wkładek magnetycznych MM: 40dB • Impedancja wejściowa dla Phono: 47kΩ • Pilot zdalnego sterowania • Lampy w stopniu mocy: 4xEL84/6BQ5 • Stopień wejściowy: 2xOP-AMP JRC5480 • Przetwornik cyfrowo-analogowy: AKM 24-bit/192kHz • Obsługa bezstratnych formatów FLAC i WAV • Konfiguracja stopnia mocy: Push-Pull Ultra Linear • Wysokiej jakości transformator wyjściowy • Selekcjonowane podzespoły wzmacniacza • Metalowa ozdobna osłona na lampy • Wejście gramofonowe dla wkładek typu MM • Wejścia analogowe: 1 para niezbalansowanych RCA • Wejścia cyfrowe: optyczne, koaksjalne (24-bit/192kHz), USB B (24-bit/192kHz) kompatybilne z systemami operacyjnymi iOS, Windows i Android • Pobór mocy: 80W • Dostępne wersje kolorystyczne: aluminium anodyzowane na czarno lub srebrno DYSTRYBUCJA E.I.C. Sp. z o.o. www.synthesis-audio.pl Purystyczne konstrukcje wśród lampowych wzmacniaczy mają własną, niepowtarzalną specyfikę. Polega ona nie tylko na implementacji żarzących się baniek w torze wzmacniającym, możliwie najmniej ingerującym w sygnał, ale przede wszystkim na zmaksymalizowaniu jakości poszczególnych podzespołów, zwłaszcza mających niebagatelny wpływ na dźwięk. Włosi doskonale znają się na projektowaniu i produkcji wzmacniaczy lampowych, o czym świadczy staż jakim może się pochwalić Synthesis, ale i bogata oferta lampowych i hybrydowych wzmacniaczy. Model Soprano należy do klasycznych konstrukcji lampowych dysponujących niewielką mocą, ale posiadających niezwykłą specyfikę grania – wręcz eksploduje nieprzeciętnie bogatą barwą, co w połączeniu z wysokoefektywnymi zestawami głośnikowymi, może okazać się receptą na cudowny dźwięk uwielbiany przez miłośników lamp. Soprano ze względu na specyfikę w zakresie mocy i układ lamp skojarzył mi się z pewną wybitną lampową konstrukcją, a chodzi mi tu konkretnie o model CS300F japońskiej marki Leben, dysponujący porównywalną mocą i wysokiej klasy wykonaniem. Leben jest jednak ponad dwukrotnie droższy, co dodaje pikanterii, jeśli porównamy te dwie konstrukcje, zwłaszcza pod względem brzmienia. Zarówno Leben, jak i Synthesis należą do firm mających własny, wypracowane przez lata styl wzorniczy, rozpoznawalny na całym świecie, oraz bogaty katalog. Ale należy wspomnieć, że to właśnie w ofercie Synthesis brakowało tej kropki na „i” w postaci purystycznego, niewielkiego wzmacniacza o prostej, aczkolwiek wysmakowanej i dopracowanej konstrukcji. Soprano ma spopularyzować wśród fanów lampowych konstrukcji, niewielkie i dysponujące małą mocą wzmacniacze wyposażone w żarzące się bańki – cel ma być łatwy do osiągnięcia, nie tylko dzięki renomie jaką może poszczyć się ten włoski producent, ale przede wszystkim ze względu na cenę tego urządzenia i jego brzmienie. To co trzeba Soprano jest lampowym zintegrowanym wzmacniaczem, bazującym na dwóch parach lamp EL84EH pracujących w konfiguracji Push-pull (równoległej), otrzymujących sygnał z nowoczesnej półprzewodnikowej sekcji przedwzmacniacza. Lampy zainstalowane w egzemplarzu testowym są produkcji rosyjskiej (Electro-Harmonix) – zamocowano je w solidnych ceramicznych podstawkach z pozłacanymi pinami, gwarantujących pewne połączenie ze stykami lamp, a także pożądaną stabilność termiczną. Wszystkie lampy wyposażono w dodatkową, efektownie prezentującą się osłonę, zabezpieczającą je nie tylko przed uszkodzeniami mechanicznymi, ale też pełniącą rolę jednego wielkiego radiatora, skutecznie odprowadzającego nadmiar ciepła. Stabilność termiczna w przypadku wzmacniaczy lampowych dysponujących niewielką mocą jest szczególnie ważna dla prawidłowej pracy urządzenia w szerokim zakresie oddawanej mocy, oraz ze względu na chęć uzyskania jak najniższych zniekształceń - jest to oczywiście jeden z wielu czynników decydujących o minimalizacji zniekształceń. Istnieje również prawdopodobieństwo, że wzmacniacz lampowy dysponujący tak niewielką mocą będzie pracował częściej blisko granicy mocy maksymalnej, z tego też względu wydajne chłodzenie jest tutaj bardzo ważne i widać, że tego problemu włoski producent nie zbagatelizował. Radiator wykonano w postaci 8 połączonych ze sobą poziomych stalowych płyt pokrytych tym samym czarnym lakierem proszkowym, co pozostałe osłony wzmacniacza. Wyjątkiem jest anodyzowany na czarno front wytworzony z eleganckiego szczotkowanego aluminium. Z drugiej strony, ta oryginalnie zaprojektowana osłona pełni również funkcję estetyczną i trzeba przyznać, że nadaje ona temu niewielkiemu wzmacniaczowi niezwykłego uroku. Front wykonano przy zachowaniu przejrzystości, ale i ergonomii – duże i jednocześnie płaskie pokrętło regulacji głośności jest nie mniej wygodne w użyciu niż przyciski selektora źródeł znajdujące się tuż obok niego, po prawej stronie. W Synthesis od zawsze stawiano na dobry design, ale i przyjemną obsługę. Naturalnie wszelkimi funkcjami tego wzmacniacza możemy również sterować za pomocą pilota, który dodatkowo zwiększa komfort użytkowania. Jeśli jednak spojrzymy na tylny panel urządzenia, to przekonamy się, że mimo swojego minimalistycznego podejścia do tej konstrukcji, sprawił niespodziankę fanom nowoczesnych rozwiązań konstrukcyjnych. Trzy wejścia cyfrowe (optyczne, koaksjalne i USB B), oznaczają że w Soprano wbudowano przetwornik cyfrowo-analogowy i mimo że nie akceptuje formatu DSD (za to czyta pliki bezstratne WAV i FLAC), to układ wyprodukowany przez Burr-Brown (model PCM2707) jest gwarantem wysokiej jakości dźwięku. Ważne jest też to, że sygnał cyfrowy można odtwarzać nie tylko z klasycznych źródeł wyposażonych w wyjścia optyczne czy koaksjalne, ale również z komputera dzięki użyciu wejścia USB w specyfikacji B. Z tyłu znalazły się jeszcze, obok podstawowej gamy wejść cyfrowych, niezbalansowane gniazda analogowe na klasycznych, wysokiej jakości ceramicznych gniazdach RCA z pozłacanymi elementami przewodzącymi zarówno dla Phono Stage obsługującego gramofony wyposażone we wkładki magnetyczne typu MM, jak i dla źródła analogowego. Wprawdzie Soprano nie urzeka mnogością wejść, ale z drugiej strony są wszystkie złącza jakie powinny się znaleźć, abyśmy mogli łączyć ten wzmacniacz z różnego rodzaju źródłami sygnału. Zaciski głośnikowe są pojedyncze i wyposażone w plastikowe nakrętki, dlatego też użytkownicy masywnych kabli wyposażonych w widełki powinni być szczególnie uczuleni na siłę z jaką dokręcają owe nakrętki – jeśli przesadzimy z momentem obrotowym, to może dojść do uszkodzenia gwintów w owych nakrętkach. Po zdemontowaniu wszystkich pokryw Soprano, widok wnętrza a zwłaszcza porządek jaki panuje w środku sprawia, że mamy pewność, co do wysokiej jakości tego urządzenia - nie znajdziemy tutaj plątaniny kabli, jak to bywało w przypadku klasycznych, produkowanych wedle starej szkoły, wzmacniaczy lampowych. Wszystkie podzespoły zainstalowano na starannie przygotowanych płytkach drukowanych (tak produkowane są też wzmacniacze Octave i Ayon). Uwagę zwraca osobna płytka dla stopni końcowych ulokowana nad sygnałową, co niesie ze sobą wiele korzyści, bo odizolowano od siebie stopnie (z przedwzmacniacza oraz końcowe) operujące przy skrajnie różnych wartościach prądowych i termicznych, co wpływa pozytywnie na komfort pracy elektroniki, a tym samym przekłada się na dźwięk). Tak więc nad dużą drukowaną płytką sygnałową, w obszarze której wszystkie elementy elektroniczne zaimplementowano w technologii SMD (jest to również typowe dla wzmacniaczy marki Musical Fidelity), znalazła się mniejsza płytka drukowana z obwodami stopni końcowych, montowanych według klasycznego sposobu przewlekanego, oczywiście przy zastosowaniu pełnowymiarowych, dyskretnych elementów biernych. Tam też znalazły się wspomniane wcześniej porządne ceramiczne podstawki dla lamp EL84, oraz wysokiej jakości metalizowane rezystory, a także kondensatory sprzęgające MPW marki ICEL wyposażone w polipropylenową, metalizowaną folię. Oczywiście, co podkreśla włoski producent, wszystkie elementy aktywne, a zwłaszcza bierne już w fazie budowy każdego egzemplarza wzmacniacza są selekcjonowane, a potem indywidualnie dobierane według ściśle określonych zasad związanych z procesem pomiarowym. Chodzi o to żeby obydwa kanały we wzmacniaczu, począwszy od toru sygnałowego, a skończywszy na stopniach wyjściowych, charakteryzowały się idealną równowagą. Układ zasilania również zwraca uwagę solidnym wykonaniem. Klasyczny transformator sieciowy zbudowano ręcznie przy zachowaniu wielkiej dbałości o detale. Zresztą to samo dotyczy transformatorów wyjściowych bazujących na rdzeniu z mocno ściśniętych żelaznych płytek, oraz doskonale izolującym wszelkie drgania specjalnym silikonie. W torze prądowym znalazł się również zintegrowany mostek prostowniczy, a także dwa kondensatory elektrolityczne marki Daewoo o pojemności 220 mikrofaradów na napięcie 450V. Lampowa magia Synthesis od początków swojej działalności specjalizuje się w produkcji wzmacniaczy lampowych, wyrabiając sobie przez długie lata niepodważalną pozycję i renomę wśród fanów amplifikacji wyposażonych w żarzące się bańki. Tym bardziej interesowało mnie, jak ludzie ze Synthesis, poradzą sobie z aplikacją lamp EL84, bo są to dość łatwe w implementacji lampy elektronowe, ale w ich przypadku na całokształt brzmienia ogromny wpływ mają detale konstrukcyjne, niemal tak, jak w kultowych lampach 300B, pracujących w konfiguracji single-ended. Tutaj mamy co prawda układ push-pull, dysponujący również niewielką mocą, zwłaszcza jeśli Soprano porównamy do znacznie mocniejszych amplifikacji, bazujących na dużo większych i wydajniejszych lampach. Ale i w tym przypadku lampy EL84 są niezwykle czułe na wszelkie zmiany w sposobie dystrybucji sygnału. Z drugiej jednak strony, zdarzało mi się słuchać różnych wzmacniaczy na lampach EL84 brzmiących perfekcyjnie np. japońskiego wzmacniacza CS300 marki Leben. Soprano należy konfigurować z wysokoefektywnymi zespołami głośnikowymi, bo tylko wtedy uzyskamy brzmienie o satysfakcjonującej dynamice i kontroli, zwłaszcza w zakresie niskich tonów. W czasie sesji odsłuchowych korzystałem z dwudrożnych podłogowych kolumn własnej konstrukcji, a jako źródła sygnału analogowego użyłem fenomenalnego odtwarzacza Ayon CD-10 w wersji Signature. Soprano w tym towarzystwie czuł się znakomicie o czym świadczył fakt, jak ten wzmacniacz zabrzmiał. Moją szczególną uwagę zwróciła kontrola niskich tonów, bo po lampowym wzmacniaczu dysponującym tak niewielką mocą, nie spodziewałem się aż tak sprężystego i energicznego basu. Utwór „No Sanctuary Here” Chrisa Jonesa zabrzmiał fantastycznie - z mocną podstawą basową i wyraźnymi wokalami. Bas zapuszczał się nisko, a jednocześnie ani na chwilę nie odniosłem wrażenia, że Soprano miałby choć na sekundę stracić kontrolę nad zakresem niskich tonów. Oczywiście w parze z rytmicznym i punktualnym brzmieniem szła dynamika, zwłaszcza w skali mikro. A jeśli chodzi o skalę marko, to było nieco słabiej, co wcale mnie nie zaskoczyło, ponieważ nie da się wykrzesać z lamp EL84 takiej dynamiki, jak na przykład z lamp KT88 itp. tego żaden konstruktor wzmacniacza nie przeskoczy. Za to z lamp EL84 można wycisnąć znacznie więcej w zakresie plastyki dźwięku, jego soczystości i bogactwa barwy. I to właśnie bezbłędnie udało się dokonać konstruktorom z Synthesis udało, bo ten filigranowy Soprano brzmi po tym względem wzorcowo, wręcz obłędnie! Perfekcyjną, nasyconą w alikwoty barwę dźwięku, słychać było szczególnie w wokalach, ale również w muzyce jazzowej, ze szczególnym wyróżnieniem świetnie zrealizowanych płyt z katalogu wytwórni Stockfisch. Przepiękne brzmienie dęciaków w muzyce jazzowej i smyczków w klasyce robi piorunujące wrażenie, zwłaszcza, że Soprano ma tendencję do subtelnego ocieplania brzmienia niektórych takich instrumentów. Także akordeon i trąbka brzmią tak bardziej promieniście, jakby były dopalone w zakresie barwy, co potęguje styl typowego lampowego charakteru brzmienia jakim dysponuje ten wysmakowany wzmacniacz. Jeśli zaś chodzi o równowagę tonalną, to nie miałem absolutnie najmniejszych zastrzeżeń, zwłaszcza że Soprano z wielką rozwagą podchodził nawet do dość jasno zrealizowanych płyt. Przykładowo album „Wonderful Life” z roku 1987, artysty o pseudonimie Black, utrzymany w pięknych synth-popowych klimatach wywodzących się z okresu New Romantic, zawsze brzmiał zimno. Przeszkadzał mi ten przenikliwy chłód i nieco podciągnięta przez realizatora dźwięku efektywność zakresu wysokich tonów, co może na pierwszy rzut ucha daje efekt ponadprzeciętnej szczegółowości, ale de facto góry jest za dużo, co spłyciło dźwięk w średnicy i w basie. Ale Soprano doskonale poradził sobie z tą płytą, czyniąc ją bardziej plastyczną i przyjemniejszą dla ucha. Więcej ciepła oraz miękkości sprawiało, że nie brzmiała ona już tak klinicznie i jasno, jak za pośrednictwem innych wzmacniaczy. Oczywiście, że rozpatrując brzmienie tego wzmacniacza w kategoriach hi-fidelity trudno go uznać za wybitnie neutralny. Ale przecież miłośnicy lampowego brzmienia, kochających ciepełko w brzmieniu nie kierują się tym przy wyborze sprzętu. Soprano po mistrzowsku „uszlachetniają” brzmienie każdej płyty, a w szczególności tych niezbyt starannie zrealizowanych. Podsumowanie Synthesis brzmi przepięknie i prezentuje typowy lampowy dźwięk, bez nadmiernego wdawania się w techniczne niuanse danych płyt. Soprano w wyjątkowym stylu potrafi pokazać urok drzemiący w muzyce i choć nie zaliczyłbym tego wzmacniacza do grona mocno technicznie grających lampowych amplifikacji, to jednak ze względu na specyfikę brzmienia, opartą na pełnym wydobyciu całego potencjału z lamp EL84, należy uznać tę włoską konstrukcję za urządzenie wybitne w swojej ceni. Nie znam bowiem żadnego innego wzmacniacza lampowego w cenie Soprano, a prezentującego tak mocno lampowy, wykwintny i finezyjny dźwięk. Swoją drogą ciekaw jestem jak Soprano zabrzmiałby gdyby wymienić fabryczne lampy EL84 na jakieś egzotyczne NOS-y. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT Jakość dźwięku 5 Jakość/cena 5 Jakość wykonania 5 Możliwości 4 PLUSY Starannie wykonany i efektownie prezentujący się dzięki oryginalnej obudowie w kształcie litery L i z pięknymi ażurowymi osłonkom na lampy. Mariaż technologii SMD z tradycyjną, bezawaryjny i bezproblemowy w obsłudze. Brzmienie nasycone w alikwoty, plastyczne z obłędną nieco ocieploną barwą i przyzwoitą kontrolą basu, jak i dynamiki w skali mikro MINUSY Wymagający dla kolumn, nie tylko pod kątem efektywności, ale przede wszystkim jakości – z byle czym nie zabrzmi dobrze OGÓŁEM Soprano reprezentuje esencją brzmienia lamp EL84 i lampowego dźwięku w ogóle. Jeśli więc poszukujesz pełnokrwistego lampowca, a przy okazji jesteś właścicielem łatwych w wysterowaniu, wysokoefektywnych kolumn głośnikowych, to Soprano jest najlepszym wyborem OCENA OGÓLNA 5 Warto wiedzieć Model Soprano dowodzi, że postęp technologiczny w przypadku wzmacniaczy lampowych wcale nie musi oznaczać wykastrowania ich z ulotnego, charakterystycznego dla żarzących się baniek brzmienia. Choć w tym konkretnym wzmacniaczu zrezygnowanego ze sposobu budowy w stylu vintage, dla którego charakterystyczna jest stara szkoła montażu poszczególnych podzespołów dla lampowych amplifikacji, oparta na przestrzennym, mocno skomplikowanym schemacie z plątaniną kabli, to i tak udało się uzyskać dźwięk o stricte lampowym charakterze z magią i nutą finezji jakiej mamy prawo wymagać od klasycznych konstrukcji lampowych. W przypadku budowy modelu Soprano opierano się na skutecznym i przejrzystym montażu SMD (dla sekcji sygnałowej, aż do przedwzmacniacza), ale zastosowano także bardziej tradycyjny montaż przewlekany z użyciem pełnowymiarowych elementów dla odizolowanej fizycznie sekcji stopni końcowych. Wewnątrz panuje porządek i zachowane są pożądane odległości między poszczególnymi modułami, co pozwoliło zminimalizować zniekształcenia, a także przesłuchy między kanałami. A to bez wątpienia przełożyło się na znakomity dźwięk tej włoskiej konstrukcji. DYSTRYBUCJA W POLSCE www.eic.com.pl
  3. Opera Grand Mezza Ręcznie wytwarzane na niewielką skalę włoskie kolumny podłogowe odzwierciedlają kunszt Włochów w produkcji niepowtarzalnych wzorniczo zestawów głośnikowych DETALE PRODUKT Opera Grand Mezza RODZAJ Kolumny podłogowe CENA 7.900zł (para) WAGA 20kg (szt.) WYMIARY (SxWxG) 200x1000x325mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY • Pasmo przenoszenia: 40Hz-20kHz • Skuteczność/impedancja: 89/4Ω • Rekomendowana moc wzmacniacza: 10-120W • 2x77mm głośnik niskotonowy z membraną z polipropylenu • 77mm głośnik średniotonowy z membraną z nasączanej celulozy • 28mm głośnik wysokotonowy z jedwabną nasączaną kopułką • Bas-refleks (układ znajdujący się z przodu) • Trójdrożna konstrukcja • Zwrotnica o nachyleniu 12dB/okt • Podział pasma: 200Hz, 2kHz • Opcje wykończenia: biały fortepianowy, czarny fortepianowy, wiśnia, machoń DYSTRYBUCJA E.I.C. Sp. o.o. www.operaloudspeakers.pl Włosi znani są z zamiłowania do piękna i potrafią niemal z każdej formy wydobyć nietuzinkowy kształt. Nie inaczej jest w przypadku zestawów głośnikowych, a takie marki jak Chario Loudspeakers, Sonus Faber czy właśnie Opera, zachwycają wzornictwem, stolarką oraz wykończeniem na najwyższym poziomie. Opera jest włoską manufakturą mieszczącą się niedaleko Wenecji, a jej siedziba znajduje się dokładnie w tym samym budynku, co znany i ceniony przez fanów dobrego brzmienia Unison Research - obydwie firmy należą do grupy A.R.I.A. – Advanced Research In Audio. Testowany model Grand Mezza należy do serii Classica Line w skład której, oprócz modelu Grand Mezza, wchodzi jeszcze pięć innych konstrukcji. Wśród nich znajdziemy zarówno modele wolnostojące, jak i wysokiej jakości monitory. Opera ma jeszcze w katalogu drugą serię – Callas Line bazującą na dwóch najbardziej okazałych konstrukcjach wolnostojących Grand Callas i Diva oraz wyrafinowanym monitorze Callas. W tym przypadku ceny są znacznie wyższe, ale i materiały oraz wykonanie bardziej zaawansowane. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet klasyczna podstawowa seria Classica Line prezentuje się znakomicie i kojarzy się ze znacznie droższymi produktami niż można by się tego spodziewać po ich cenach. Perfekcja w każdym calu Mając częstą styczność z kolumnami włoskich producentów, zdążyłem już przywyknąć do wysokiej jakości wykonania, więc poniekąd wiedziałem czego się mogę spodziewać również po marce Opera. Nie ukrywam, że moje oczekiwania były dosyć duże, ale po raz kolejny się nie zawiodłem. Wyjęte z kartonu kolumny od razu zwróciły moją uwagę piękną linią wzorniczą oraz wykończeniem na wysokim poziomie. Kolumny prezentują się na tyle dobrze, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ich niewygórowaną cenę, że wcale bym się nie zdziwił, jeżeli większość klientów kupowałaby je tylko oczami, a odsłuchy i tak nie miały by tu większego znaczenia. Myliłby się jednak ten, kto podejrzewałby, że te włoskie kolumny lepiej wyglądają niż grają. Pozostając jednak przy wyglądzie tych kolumn, to nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ich forma i użyte materiały zostały tak dobrane, żeby zapewnić możliwie najlepszą jakość brzmienia. Większa część obudowy wykonana jest z płyt MDF, ale już duże boczne panele zrobiono ze sklejki brzozowej i pokryto różnymi gatunkami forniru w zależności od wersji kolorystycznej oferowanej przez producenta. A możemy wybrać jedną z czterech opcji, a mianowicie czerń lub biel lakierowane na wysoki połysk, mahoń albo wiśnia. Jednak bez względu na to na jaką wersję się zdecydujemy, to zarówno dolna, górna, frontowa i tylna ścianka, zawsze będą wykończone przyjemną w dotyku miękką skórą. Stolarka prezentuje najwyższy poziom, co jest normą w przypadku włoskich konstrukcji. Poszczególne elementy spasowane są idealnie, dosłownie co do milimetra, a same materiały użyte do budowy tych kolumn są najwyższego sortu. Tym bardziej zaskakujący jest fakt, że para Opera Grand Mezza kosztuje 7.500 złotych, a wykonane są tak, jakby kosztowały dwa, a nawet trzy razy więcej. Jednak piękny wygląd to nie wszystko, bo również po wykręceniu głośników i ocenie wnętrza tych kolumn, mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że z takim wykonaniem w tej cenie, rzadko kiedy można się spotkać. Włosi przyłożyli się tu do każdego, nawet najmniejszego konstrukcyjnego detalu, o czym świadczy chociażby fakt z jaką starannością i precyzją obrobiono otwory głośnikowe. Widać, że frezowane są z wielką precyzją i dokładnością, a oprócz tego ich wewnętrzne krawędzie zostały sfazowane w celu zlikwidowania ostrych krawędzi mogących negatywnie wpływać na fale akustyczne generowane przez tylną część membrany każdego ze stożkowych głośników. Naturalnie każdy z głośników wyposażono w uszczelki tłumiące wibracje. Równie ładnie wykończono znajdujący się z przodu tunel rezonansowy układu bas-refleks. Wprawdzie tunel nie jest zbyt wielki, ale widać, że dobrany nieprzypadkowo, ponieważ dwa woofery pracujące w paśmie basu, nie dysponują aż tak wielką przepustowością. Postawiono więc na jakość basu, a nie jego ilość, starannie dobierając zarówno długość tunelu rezonansowego, jak i jego średnicę. Wewnątrz skrzyń znalazły się poprzeczne wzmocnienia, ale na uwagę zasługuje również fakt, że Włosi nie zdecydowali się na powszechnie stosowany materiał tłumiący jakim jest wełna syntetyczna, a użyli ustroju tłumiącego w kształcie stożków, jakiego używa się w komorach bezechowych, oczywiście w znacznie mniejszej skali. Wykonane z gąbki maty ze stożkami ulokowano na tylnych ścinkach zarówno w szczelnie odseparowanej komorze, w której pracuje głośnik średniotonowy, jak i w pozostałej, znacznie większej, wentylowanej komorze dla głośników niskotonowych. Na tym konkretnym przykładzie widać więc, że producentowi zależało przede wszystkim na pochłanianiu fal dźwiękowych w dosyć szerokim przedziale częstotliwości, ale bez ryzyka nadmiernych strat związanych z dynamiką. Kwartet głośnikowy jaki zastosowano w modelu Grand Mezza bazuje na przetwornikach elektroakustycznych dostarczonych przez jednego z bardziej znanych i cenionych skandynawskich producentów, a mianowicie przez norweską firmę Seas. Wysokie tony odtwarza miękka, nasączana tekstylna kopułka, wyposażona w podwójny układ magnetyczny i niewielką komorę obniżającą rezonans. Z kolei tony średnie powierzono głośnikowi wyposażonemu w stożkową membranę wykonaną z nasączanej celulozy – nie jest to typowa jednostka stworzona wyłącznie z myślą o odtwarzaniu zakresu średnich tonów, ponieważ w dwudrożnym modelu podstawkowym Mezza, funkcjonuje on jako pełnoprawny głośnik niskośredniotonowy. Tony niskie obsługują dwa równolegle połączone ze sobą głośniki stożkowe wyposażone w membrany polipropylenowe i choć są one niemal identyczne z głośnikiem średniotonowym, to jednak już na pierwszy rzut oka można dostrzec różnicę w zastosowanych membranach. Płytkę drukowaną z elementami zwrotnicy ulokowano na tylnej ściance, tuż za specyficznymi stożkami wykonanymi z gąbki. W jej obrębie znalazły się filtry o spadku 12dB/okt dla każdego głośnika, bazujące na różnych elementach w zależności od toru. W gałęzi filtra stożków niskotonowych zdecydowano się na użycie cewki z uzwojeniami miedzianymi nawiniętymi na rdzeń dla uzyskania jak najniższej rezystancji, tam też zastosowano kondensator elektrolityczny pracujący w gałęzi równoległej, oraz dodatkowy układ równoległy linearyzujący przebieg impedancji, aby zwiększyć precyzję działania filtrów przy określonej częstotliwości. Głośnik średniotonowy bazuje z kolei na równoległej cewce rdzeniowej i równoległym kondensatorze elektrolitycznym, ale tam, gdzie występują elementy szeregowe użyto pierwszorzędnych elementów, opartych na cewce powietrznej oraz kondensatorze niemieckiego Mundorfa. Ładny walcowy polipropylen (pochodzący również od Mundorfa), znalazł się w szeregowym torze sygnałowym dla kopułki wysokotonowej, tworząc wraz z cewką powietrzną filtr drugiego rządu. Co ciekawe, na płytce drukowanej zwraca uwagę dosyć nietypowa kombinacja elementów w tłumiku szeregowym dla głośnika wysokotonowego mającym za zadanie wyrównać efektywność kopułki względem pozostałych głośników. Producent zdecydował się użyć wielu rezystorów małej mocy połączonych równolegle, zamiast jednego rezystora przykładowo o mocy 5W, bo takie najczęściej się stosuje. Użycie sporej ilości malutkich rezystorów charakteryzujących się małą mocą ma sprawić, że tor sygnałowy będzie bardziej transparentny dla głośnika wysokotonowego. Dzięki temu, w porównaniu do klasycznej kombinacji opartej na jednym ceramicznym rezystorze, dźwięk będzie charakteryzował się nieco wyższą precyzją i rozdzielczością. Sam fakt, że włoscy konstruktorzy zastosowali taki układ świadczy o tym, że również w przypadku zwrotnicy poświęcono sporo czasu na dopracowanie wielu najdrobniejszych szczegółów mających wpływ na jakość brzmienia. Oczywiście taka kombinacja z rezystorów sprawdzi się w układach o pewnej specyfice, o czym sam się przekonałem testując różne rozwiązania podczas pracy nad własnymi projektami. Całe wewnętrzne okablowanie dostarczył Unison Research. Grand Mezza wyposażono w eleganckie, zwieńczone pięknym panelem masywne pojedyncze pozłacane terminale wejściowe. Kolumny spoczywają na specjalnych metalowych kształtownikach, które należy przykręcić od razu po wypakowaniu skrzyń z kartonów – piękne chromowane regulowane kolce, dopełniają eleganckiego wyglądu tych kolumn. Niezwykle muzykalne Grand Mezza mają swój charakter, a ich brzmienie mógłbym rozpoznać nawet podczas ślepych odsłuchów, bo trudno ich dźwięk pomylić z jakimkolwiek innym. Te kolumny nie czarują od pierwszych chwil odsłuchu, unikają tanich sztuczek mających zwrócić na siebie uwagę potencjalnego klienta. Innymi słowy, ich brzmienie nie wciągnie nas od razu, ale na pewno zatrzyma na długie godziny. Odpowiada za to kilka aspektów, a niewątpliwie jednym z nich jest fenomenalna plastyka dźwięku i ponadprzeciętna muzykalność. Grand Mezza mimo rozbudowanej trójdrożnej konstrukcji zachowują się tak, jak wysokiej klasy monitory. Prezentują zwarty i spójny dźwięk o dosyć bezpośrednio realizowanej stereofonii. Źródła pozorne rozmieszczone są na scenie precyzyjnie, ale ich sposób skupienia od razu skojarzył mi się właśnie z takim bezpośrednim monitorowym graniem, w którym ważniejsze od przestrzenności dźwięku jest właściwe położenia konkretnych instrumentów i nieznaczne podkreślenie pierwszego planu. Te włoskie podłogówki bardzo ładnie pokazują to, co dzieje się w pierwszej linii i tym samym faworyzują nieco źródła pozorne znajdujące się bliżej słuchacza, potęgując wrażenie obcowania z muzykami, jak podczas koncertów. Dzięki takiemu sposobowi prezentacji, zyskują na tym przede wszystkim wokale, ponieważ to właśnie ich brzmienie jest wyniesione na piedestał i to właśnie muzyka wokalna mocno brzmi świetnie za pośrednictwem tych kolumn. Odpowiada za to nie tylko specyfika budowania obrazu stereo, ale również świetna plastyka dźwięku, zwłaszcza w zakresie średnich i wysokich tonów. To właśnie te zakresy są ze sobą wyśmienicie zespolone, co sprawia, że zwłaszcza żeńskie wokale wypadają za ich pośrednictwem wyjątkowo dobrze, wręcz promieniście, ale jednocześnie bardzo synergicznie. Mogłem tego doświadczyć, gdy sięgnąłem po albumy takich artystek, jak Kari Bremnes czy Diamandy Galas. Średnie tony zaliczam do najmocniejszych stron testowanych kolumn, ponieważ to w tym zakresie Grand Mezza są w stanie przekazać mnóstwo informacji, ale w takiej specyficznej otoczce okraszonej nasyconym w alikwoty, plastycznym barwnym przekazem. Ale nie tylko wokale brzmią dobrze za pośrednictwem Grand Mezza, bo równie efektownie odtwarzane były wszelakie instrumenty dęte i smyczkowe – a przede wszystkim muzyka klasyczna, bazująca na sporej ilości tego typu instrumentarium. Szczególności imponująco zabrzmiała „Siódma Symfonia” Beethovena. Bas w wykonaniu Grand Mezza okazał się być taki, jakiego można oczekiwać po dwóch niewielkich stożkach niskotonowych. Wprawdzie dość szczupły, ale na tyle ładnie dociążony i nisko schodzący, że godny jest konstrukcji podłogowych. Sprawia, że muzyka klasyczna za pośrednictwem tych kolumn brzmi bardzo dobrze. Miłośnicy potężnego basu, generującego subsoniczne podmuchy mogą być jednak nieco zawiedzeni niskimi tonami odtwarzanymi przez te smukłe podłogowe kolumny. W przypadku tym konkretnym nacisk położono bowiem nie na ilość basu, a na jego jakość. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że niewielkie woofery pochodzące od Seasa można było zestroić pod kątem bardziej masywnego basu lub zastosować kilka tricków zwiększających jego masę - na przykład przenieść tunel rezonansowy układu bas-refleks na tylną ściankę. Ale najwyraźniej konstruktorom tych kolumn zależało na maksymalnym zwiększeniu ilości informacji w basie, niż na jego ilości i to im się w pełni udało. Kolumny Grand Mezza mogę śmiało zaliczyć do jednych z najlepszych pod względem równowagi tonalnej w swojej grupie cenowej. Ich brzmienie jest bardzo dobrze zbalansowane od samego dołu do samej góry, za wyjątkiem wyższego basu. Jednak subtelne podbicie w zakresie wyższego basu pomaga w muzyce akustycznej, która dzięki temu zabiegowi, nabiera jeszcze większego wyrazu. Podsumowanie Kolumny Grand Mezza zachwycą przede wszystkim miłośników barwnego, wyrafinowanego grania, ceniących w muzyce zachowanie pożądanych proporcji między poszczególnymi dźwiękami. Te włoskie kolumny podłogowe świetnie się prezentują, więc powinny przypaść do gustu estetom ceniącym sobie wysokiej jakości dźwięk, idący w parze z estetyką wykonania. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT Jakość dźwięku 5 Jakość/cena 5 Jakość wykonania 5 Wysterowanie 4 PLUSY Plastyczny i barwny przekaz, zwłaszcza w zakresie średnio-wysokotonowym. Rzetelna i starannie prezentowana stereofonia z lekkim podkreśleniem pierwszego planu. Bardzo dobrze brzmią z muzyką wokalną i klasyczną. Wykonanie na szóstkę! MINUSY Dosyć szczupłe w basie i przeciętne pod względem dynamiki OGÓŁEM Grand Mezza są naturalnym rozwinięciem podstawkowego modelu Mezza – nie dziwi więc fakt, że łączą w sobie sporo monitorowego grania ze znacznie niżej schodzącym basem. Jak na swoje możliwości brzmieniowe, wygląd i jakość wykonania, są bardzo rozsądnie wycenione OCENA OGÓLNA 5 Warto wiedzieć W podstawkowym modelu Mezza, oraz podłogowym Grand Mezza, zastosowano ten sam głośnik stożkowy, pełniący określoną rolę w zależności od konstrukcji w jakiej pracuje. W przypadku modelu Mezza ten niewielki głośnik z membraną wykonaną z nasączanej celulozy pełni rolę przetwornika elektroakustycznego odtwarzającego zarówno pasmo basu i tonów średnich. Natomiast w znacznie większym, okazałym trójdrożnym modelu Grand Mezza, ten sam głośnik odtwarza już tony średnie. Tego typu rozwiązanie jest często wykorzystywane przez wielu producentów w obszarze jednej serii ponieważ niesie ze sobą wiele korzyści, a jedną z nich, jest oczywiście obniżenie kosztów produkcji, ponieważ jeden model głośnika może być stosowany w przeróżnych zestawieniach. Ale jeszcze większą korzyścią jest fakt związany bezpośrednio ze stylem brzmienia prezentowanym przez kolumny należące do jednej konkretnej serii. Dzięki wykorzystaniu głośnika o tej samej konstrukcji w rożnych modelach kolumn producent zachowuje określony styl dźwięku, określany też często firmowym brzmieniem, będącym swego rodzaju elementem nad którym pracuje się latami i co cenią fani poszczególnych marek. Dzięki użyciu tego samego głośnika, ale już w innej roli w zależności od modelu kolumn pochodzących z serii Classica Line, udało się wypracować określony styl brzmienia, który jest charakterystyczny dla małej kolumny podstawkowej Mezza, aby potem rozwinąć go o znacznie większą brzmieniową skalę oraz masywniejszy bas, występujący w kolumnach Grand Mezza. DYSTRYBUCJA W POLSCE www.eic.com.pl W Polsce dystrybucję produktów marki Onkyo prowadzi firma E.I.C. Sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie. Jest wyłącznym przedstawicielem na polskim rynku wielu renomowanych producentów elektroniki użytkowej: szerokiej gamy komponentów hi-fi i high-end audio oraz systemów kina domowego. Swoją działalność firma E.I.C. Sp. z o.o. rozpoczęła pod koniec roku 1996, wprowadzając na rynek polski produkty renomowanego niemieckiego wytwórcy zestawów głośnikowych – Quadral. Obecnie w ofercie firmy znajdują się czołowe marki m.in.: Cyrus, Quadral, Tannoy, Audio Physic. Synthesis, PMC, Onkyo, Esoteric, Unison Research, Opera, Kimber Kable, Straight Wire, QuistCable, M-audio…
  4. Onkyo TX-RZ830 W nowym modelu Onkyo TX-RZ830 położono nacisk na udoskonalenie obwodów mających bezpośredni wpływ na jakość dźwięku DETALE: PRODUKT: Onkyo TX-RZ830 RODZAJ: Amplituner kina domowego CENA: 5.199zł WAGA: 14kg WYMIARY (SxWxG): 435x201,5x398mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY: • Moc: 180W na kanał przy 6Ω, 1kHz, 1% • Stosunek sygnał/szum: 106dB • Wydajny transformator H.C.P.S. (High Current Power Supply) • Wysokoprądowe wzmacniacze o minimalnych zniekształceniach fazowych • Technologia Dynamic Audio Amplification – szybko reagujące wzmacniacze • Separowane bloki wzmacniaczy audio • Możliwość współpracy z 4Ω kolumnami głośnikowymi • Kalibracja AccuEQ z technologią AccuReflex dla Dolby Atmos • Dekodery: Dolby TrueHD, Dolby Atmos, DTS:X, DTS-HD Master Audio • Wejście Phono dla wkładek typu MM (3,5mV; 47kΩ) • Wysokiej jakości 8-kanałowy przetwornik C/A 384kHz/32-bit Asahi Kasei AK4458 • Wejścia liniowe niezbalansowane: 6 par wejść stereo RCA • Wejścia cyfrowe: 2 optyczne, 1 koaksjalne • Wyjście słuchawkowe • Analogowe wejście 3,5mm • 8 wejść HDMI (w tym jedno na panelu czołowym) i 2 wyjścia (4K, 60Hz, Ultra HD z obsługą HDCP 2.2, HDR, Dolby Vision, HLG, BT.2020) • Wyjścia z przedwzmacniacza dla Zone 2, Zone 3, wielokanałowe wyjścia 7,2 • 2 wyjścia subwooferowe • Wyjścia ze stopni końcowych: 8 kanałów + przełączalne stereo dla Zone 2 • Bluetooth, Wi-Fi • Współpraca z serwisami muzycznymi: Tidal, Spotify, Deezer • Streaming Audio w AirPlay • Wejście USB i Ethernet • Obsługa Hi-Res Audio: FLAC, WAV, Apple Lossless, DSD 5,6MHz, LPCM DYSTRYBUCJA: E.I.C. Sp z o.o. www.onkyo.pl Nowy model wielokanałowego amplitunera Onkyo TX-RZ830 został wprowadzony nie tylko po to, aby cieszyć przyszłego użytkownika znakomitym wyposażeniem, do czego japoński producent zdążył już przyzwyczaić swoich odbiorców, ale żeby przekonać do siebie jeszcze większą rzeszę klientów, głównie za sprawą wysokiej jakości brzmienia. Onkyo mocno doinwestował ten model, a firmowi eksperci od brzmienia ostro popracowali nad uzyskaniem jak najbardziej naturalnego przekazu, co znakomicie im się udało. Onkyo TX-RZ830 może bowiem poszczycić się jakością brzmienia jaka do tej pory zarezerwowana była dla urządzeń z wyższej półki cenowej. Diabeł tkwi w szczegółach Z wyglądu Onkyo TX-RZ830 prezentuje się jak zawodnik wagi ciężkiej. Spoglądając na jego bryłę aż trudno uwierzyć, że ten amplituner waży zaledwie czternaście kilogramów. Pod względem designu mamy do czynienia z nieznacznym rozwinięciem atrakcyjnej linii wzorniczej stosowanej w konstrukcjach z ostatnich lat. Obecnie Onkyo obok takich tuzów, jak Denon czy Marantz, należy do producentów wytwarzających jedne z najbardziej atrakcyjnych pod względem wzorniczym urządzeń audio-wideo. Przedni panel prezentuje się elegancko, choć minimalistycznie – potężne pokrętło głośności zwiastuje, że mamy do czynienia z urządzeniem dysponującym dużą mocą, a wyświetlacz jest bardzo czytelny, co cechuje wszystkie modele Onkyo. Z tyłu, dzięki bogactwu wszelakich wejść i wyjść, użytkownik ma do dyspozycji cały szereg opcji połączeniowych. Najważniejszy jest jednak fakt, że Onkyo wciąż nie rezygnuje z szerokiej palety wyjść sygnałowych z sekcji przedwzmacniacza. Amplituner można więc konfigurować na wiele sposobów, stosując rozmaite zestawienia z zewnętrznymi wzmacniaczami, a to z pewnością spodoba się osobom lubiącym eksperymentować z systemami dzielonymi. Mimo że TX-RZ830 nie zmienił się zbytnio z zewnątrz – pozostał elegancki trend wzorniczy zapoczątkowany przez serię TX-RZ - to jednak w środku zaszły istotne zmiany. Typowa konstrukcja z odseparowaną płytką przedwzmacniacza pozostała, ale inżynierowie Onkyo poeksperymentowali nieco z ustawieniem końcówek mocy i inaczej zaaplikowanymi podzespołami. Układ zasilający robi spore wrażenie nie tylko wydajnością samego transformatora, ale również okazałą baterią kondensatorów magazynujących prąd dla stopni końcowych. Widać również wyraźny podział na sekcję analogową i cyfrową – odseparowano je od siebie, prowadząc do nich odrębne sekcje zasilające. Dzięki takiej konstrukcji zminimalizowano oddziaływanie, zwłaszcza sekcji cyfrowej na analogową. W tym modelu zastosowano najbardziej rozwiniętą wersję automatycznej kalibracji – jest to systemu AccuEQ umożliwiającego dostrojenie krzywej charakterystyki częstotliwości dla każdej kolumny indywidualnie. Przeprowadzony pomiar zapisywany jest w pamięci urządzenia, ale użytkownik w każdej chwili może ingerować w ustawienia, dostosowując charakterystykę brzmienia kolumn do własnych potrzeb. Nie zmienia to jednak faktu, że układ AccuEQ jest bardzo pomocny w ustawieniu nawet tych podstawowych parametrów niezbędnych do prawidłowej współpracy zestawów głośnikowych z amplitunerem. Również menu ekranowe nie pozostawia niedosytu i jak to zwykle w przypadku Onkyo, również i w najnowszym modelu, wszystkie opcje podzielono na poszczególne grupy – jest czytelnie i intuicyjnie. Ponadprzeciętnie szczegółowo i wiernie Choć od lat regularnie testuję wszystkie modele amplitunerów Onkyo, to jednak TX-RZ830 mocno zaskoczył mnie zaprezentowanym dźwiękiem. Prawdę mówiąc nie spodziewałem się aż tak daleko idących zmian w charakterze brzmienia tego wielokanałowego monstrum. Zdążyłem się już bowiem przyzwyczaić, że amplitunery Onkyo ze średniej półki cenowej, oferują zwarty, szybki i przede wszystkim dynamiczny dźwięk z solidną podstawą basową i efektowną przestrzenią. Ale to co robił z basem model TX-RZ830 wprawiło mnie w osłupienie. Zakresie niskich tonów w wykonaniu tego amplitunera okazał się prezentować poziom jakiego trudno byłoby oczekiwać po konstrukcji w tej cenie. Wprawdzie dotychczas bas generowany przez amplitunery Onkyo był zawsze sprężysty, potężny i przede wszystkim rozłożysty, ale w tym konkretnym przypadku, mamy jeszcze świetną kontrolę, czytelność i zróżnicowanie na bardzo wysokim poziomie. Na pierwszy rzut ucha TZ-RZ830 może nieco rozczarować fanów masywnego, miękkiego i potężnego basu, bo w paśmie niskich tonów położono głównie nacisk na jakość, a nie ilość. Wiąże się to z przestrojeniem stopni końcowych (między innymi z regulacją prądu spoczynkowego), ale i zastosowaniem nieco inaczej zaaplikowanych podzespołów. To wszystko pozwoliło uzyskać lepszą kontrolę i czytelność basu, co z kolei zbliża ten amplituner do tego, co potrafią zaoferować dzielone systemy do kina domowego. Mogłem się o tym przekonać, zwłaszcza podczas odsłuchu koncertowych ścieżek dźwiękowych z muzyką rockową, ale i elektroniczną z elementami klasyki – koncert Schillera z Berlina odtwarzany z krążka Blu-ray zabrzmiał olśniewająco i ponadprzeciętnie czytelnie, zwłaszcza w zakresie niskich tonów. To co mnie najbardziej urzekło, to zróżnicowanie basu, bo właśnie ten zakres ukazał jeszcze więcej informacji z tego znanego mi już na pamięć koncertu. W przypadku tego najnowszego amplitunera, zakres niskich tonów zdecydowanie zmierza w kierunku przekazania jak największej ilości informacji, przy czym muszę podkreślić, że bas w wykonaniu Onkyo, bez względu na ilość informacji, czy też wszelkie zjawiska dynamiczne, zawsze odtwarzany był ze stoickim spokojem. Ważna informacja jest też taka, że nie ma znaczenia czy przyszły użytkownik wykorzysta system automatycznej kalibracji, czy sam ustawi amplituner, brzmienie w basie zawsze będzie prezentowane z wybitną jakością. Oczywiście nie jest tak, że nagle TX-RZ830 względem swoich poprzedników został pozbawiony potęgi w zakresie niskich tonów, bo również i ta najnowsza jednostka potrafi zejść oszałamiająco nisko, ale z drugiej strony, co szczególnie mi się spodobało, Onkyo odtwarza bas tylko wtedy, gdy rzeczywiście zachodzi taka potrzeba – bas nie buczy w nieskończoność, nie dudni i przede wszystkim jest zawsze zgodny z tym, co zostało zarejestrowane na ścieżce dźwiękowej. Kiedy potrzeba TX-RZ830 potrafi potężnym basem zwijać dywan, ale z drugiej strony, kontrola w paśmie basu, a przede wszystkim jego szczegółowość i zróżnicowanie, zostały wywindowane na poziom z jakim w przypadku konstrukcji do kina domowego na tym poziomie cenowym, dotychczas się nie spotkałem. Zakres średnich tonów prezentowany jest podobnie, przede wszystkim z zachowaniem wybitnej neutralności, jak na urządzenie do kina domowego, ale również nacisk na przekazanie jak największej ilości informacji, bez względu na charakter i zagęszczenie ścieżki dźwiękowej w wszelakie informacje. Generalnie Onkyo oferuje zrównoważony dźwięk, co szczególnie słychać na przełomie średnicy i wysokich tonów – nawet bez ingerencji w graficzny korektor pasma częstotliwości (regulację można przeprowadzić w kilku punktach) i zachowaniu absolutnie linowego ustawienia, Onkyo z dobrze dobranymi, równo brzmiącymi zestawami głośnikowymi, w pokoju o przyjaznej akustyce jest w stanie uzyskać bardzo dobry balans tonalny. Docenią to szczególnie osoby dla których najbardziej liczy się neutralność brzmienia, ale i wierność w odtworzeniu charakterystycznych cech danych instrumentów. Podsumowanie Onkyo TX-RZ830 urzeka brzmieniem, prezentując rozłożystą i nasyconą w detale przestrzeń, ale największej zmianie w porównaniu z poprzednimi modelami uległ bas, prezentując jakość godną systemów dzielnych. Jest kultura, mnóstwo informacji i zdolność do separacji dźwięków niespotykana w urządzeniach na tym pułapie cenowym. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT Jakość dźwięku: 5 Jakość/cena: 5 Jakość wykonania: 4,5 Możliwości: 5 PLUSY: Doskonały bas – punktowy, szybki, zróżnicowany, a kiedy potrzeba, potężny. Średnie i wysokie tony świetnie zintegrowane i barwne. TX-RZ830 jest jedną z najbardziej neutralnych konstrukcji w swojej grupie cenowej. MINUSY: Brzmi bezwzględnie i nie bawi się w upiększanie średnicy czy wysokich tonów – barwa jest zawsze neutralna, co nie każdemu przypadnie do gustu OGÓŁEM: Bez względu na to z jakimi kolumnami go skonfigurujemy, zawsze będzie poprawiał brzmienie nie tylko w zakresie basu, ale i w innych aspektach. Jest to jednostka kinowa stworzona dla osób oczekujących naturalnego i wiernego przekazu OCENA OGÓLNA: 5 Warto wiedzieć Onkyo TX-RZ830, tak jak wszystkie do tej pory produkowane przez Japończyków amplitunery klasy średniej, wyposażono w komplet analogowych wyjść z przedwzmacniacza. Użytkownik tego amplitunera może więc do woli eksperymentować z zewnętrznymi stopniami końcowymi, co szczególnie okaże się pomocne podczas chęci rozbudowania systemu do drugiej czy też trzeciej strefy, bez zbędnego obciążania stopni końcowych amplitunera. Z drugiej strony, nawet jeśli ktoś nie będzie korzystać z opcji Zone 2 lub Zone 3, powinien spróbować „wypuścić” sygnał z przedwzmacniacza dla przedniego prawego i lewego kanału i napędzić kolumny frontowe za pośrednictwem zewnętrznego, niezależnego wzmacniacza. Oczywiście nie jest powiedziane, że zawsze musimy stosować wyłącznie typową końcówkę mocy wyposażoną w bezpośrednie wejścia analogowe, pozbawioną układu regulacji głośności jaki znajdziemy w klasycznym wzmacniaczu. Jeśli użyjemy zewnętrznej klasycznej integry musimy wtedy zgłośnić ją na maksimum i wcale nie jest powiedziane, że bardziej purystyczny układ w postaci typowej końcówki mocy musi zabrzmieć lepiej. Efekty są niemal takie, jak w przypadku drogich dzielonych systemów, zwłaszcza jeśli chodzi o prezentację przestrzeni czy jeszcze lepszą kontrolę dźwięku w zakresie niskich tonów. TX-RZ830 w połączeniu z zewnętrznym wzmacniaczem (tutaj wykorzystałem norweską konstrukcję Hegel H80) jest w stanie osiągnąć jeszcze lepsze brzmienie. Należy jednak pamiętać, żeby był to wzmacniacz wydajny prądowo, posiadający moc na odpowiednio wysokim poziomie. DYSTRYBUCJA W POLSCE: www.eic.com.pl
  5. Admin7

    Onkyo TX-NR686

    Onkyo TX-NR686 Onkyo TX-NR686 nie należy do najdroższych konstrukcji wśród wielokanałowych urządzeń tej japońskiej marki, ale może się pochwalić prestiżowym certyfikatem THX DETALE PRODUKT: Onkyo TX-NR686 RODZAJ: Amplituner kina domowego CENA: 2.799zł WAGA: 10kg WYMIARY (SxWxG): 435 x 173,5 x 379,5 mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY: • Moc: 165W na kanał przy 6Ω, 1kHz, 1% • Stosunek sygnał/szum: 106dB • Wydajny transformator H.C.P.S. (High Current Power Supply) • Wysokoprądowe wzmacniacze ze zminimalizowanymi zniekształceniami fazowymi • Technologia Dynamic Audio Amplification – szybko reagujące wzmacniacze • Możliwość współpracy z 4Ω kolumnami głośnikowymi • Kalibracja AccuEQ z technologią AccuReflex dla Dolby Atmos • Dekodery: Dolby TrueHD, Dolby Atmos, DTS:X, DTS Neural:X, DTS-HD Master Audio • Wejście Phono dla wkładek typu MM (3,5mV; 47kΩ) • Wysokiej jakości 8-kanałowy przetwornik C/A 384kHz/32-bit Asahi Kasei AK4458 • Wejścia liniowe niezbalansowane: 6 par wejść stereo RCA + wejścia Phono MM • Wejścia cyfrowe: 2 optyczne, 1 koaksjalne • Wyjście słuchawkowe • Analogowe wejście 3,5mm • 7 wejść HDMI (w tym jedno na panelu czołowym) i 2 wyjścia (4K, 60Hz, Ultra HD z obsługą HDCP 2.2, HDR, Dolby Vision, BT.2020) • Wyjścia z przedwzmacniacza dla Zone 2 • 2 wyjścia subwooferowe • Wyjścia ze stopni końcowych: 7 kanałów + przełączalne stereo dla Zone 2 • Bluetooth, Wi-Fi • Współpraca z serwisami muzycznymi: Tidal, Spotify, Deezer • Streaming Audio w AirPlay • Wejście USB i Ethernet • Obsługa Hi-Res Audio: FLAC, WAV, Apple Lossless, DSD 5,6MHz, LPCM DYSTRYBUCJA: E.I.C. Sp. z o.o. www.onkyo.pl Model TX-NR686 należy do amplitunerów wielokanałowych ze średniej półki cenowej, jednak zarówno pod względem oddawanej mocy, jak i wyposażenia, oferuje naprawdę wiele. Dzięki ciągłemu postępowi technologicznemu, obecnie produkowane amplitunery wielokanałowe dysponują potencjałem na poziomie jaki niegdyś zarezerwowany był wyłącznie dla flagowych konstrukcji. Najnowsze modele ze średniej czy budżetowej półki cenowej wyposażone są tak samo dobrze, jak topowe konstrukcje. Naturalnie flagowe urządzenia poszczególnych producentów dysponują znacznie większymi możliwościami w zakresie oddawanej mocy, czy wydajności prądowej, dzięki bardziej rozbudowanym układom zasilania czy charakteryzującym się wyższą mocą stopniom końcowym. Jednak jak pokazały realia rynkowe, nawet jeśli ktoś jest wymagający względem brzmienia, to niekoniecznie powinien przekreślać tańsze urządzenia. TX-NR686 jest na tyle zaawansowany konstrukcyjnie, że przeszedł restrykcyjne testy, dzięki czemu przyznano mu certyfikat THX Certified Select – oznacza to, że model TX-NR686 jest w stanie osiągać efekty dźwiękowe spełniające normy profesjonalnego kina certyfikowanego przez THX Ltd. Onkyo od lat pracowało nad dostosowaniem projektowanych w japońskiej firmie urządzeń do rygorystycznych norm narzuconych przez THX Ltd. i o ile stało się normą że konstrukcje pochodzące z wyższej półki cenowej spełniały te normy, to w przypadku tańszych urządzeń nie było to tak oczywiste. Model TX-NR686 udowodnił, że również mniej kosztowne urządzenia marki Onkyo spełniają najwyższe normy w zakresie dźwięku, co jest dobrą wiadomością dla fanów tej marki Onkyo. Teraz bowiem za relatywnie niewielkie pieniądze mogą stać się właścicielami świetnego amplitunera z certyfikatem przyznawanym przez THX Ltd. Dopracowany i świetnie wyposażony Od wielu lat testuję amplitunery marki Onkyo więc bez trudu zauważyłem, że w stosunku do starszych modeli konstrukcja układu zasilania i stopni końcowych uległa pewnym zmianom. W pewnych obszarach poprawiono to i owo, aby dostosować model TX-NR686 do odpowiedniego poziomu wydajności nad czym japońscy inżynierowie pracowali już od pewnego czasu, zwłaszcza w przypadku tańszych amplitunerów. Chodziło przede wszystkim o zapewnienie większego buforu prądowego dla stopni końcowych, aby dostosować je do obsługi jeszcze bardziej wymagających zestawów głośnikowych. Producent oznajmił więc, że po wejściu na rynek tego konkretnego modelu amplitunera, jego użytkownicy nie będą mieć żadnych problemów z wysterowaniem nawet wymagających zespołów głośnikowych, a do takich należy zaliczyć kolumny głośnikowe charakteryzujące się 4-omową impedancją znamionową oraz efektywnością na przeciętnym poziomie, a więc poniżej 89dB. Zastosowano mocniejszy transformator, a także jeszcze wyższej jakości kondensatory wyprodukowane w kooperacji z firmą Nippon Chemi-con (w tym konkretnym modelu użyto dwie elektrolityczne jednostki na napięcie 68V o pojemności 8200 mikrofaradów każda). Zastosowano również udoskonalone mostki prostownicze, charakteryzujące się nie tylko zwiększoną szybkością reakcji, ale też większą obciążalnością prądową. W efekcie powstał układ zasilający będący w stanie sprostać zwiększonemu zapotrzebowaniu na prąd stopni końcowych odpowiadających za wzmocnienie sygnału dostarczanego z sekcji przedwzmacniaczy. Te odseparowano, mimo że zaaplikowano je na wspólnej płytce drukowanej, więc każda sekcja przedwzmacniacza przyporządkowana jest do każdego kanału oddzielnie. Firma Onkyo nie byłaby by jednak sobą, gdyby nie fakt, że i w tym modelu skupiono się przede wszystkim na zapewnieniu przyszłemu użytkownikowi szeregu opcji i funkcji pozwalających w pełni wykorzystać możliwości nowoczesnych technologii związanych z przesyłaniem obrazu i dźwięku. Nad cyfrową obróbką sygnału audio czuwają najnowsze przetworniki cyfrowo-analogowe dostarczone przez znaną i cenioną markę Asahi Kasei (są to jednostki AKM AK4458 384kHz/32-bit), skrócono również tor analogowy, obsługujący nie tylko sygnały dostarczane do sekcji przedwzmacniacza, ale również ścieżki dla wejść analogowych znajdujących się w obszarze tylnego panelu. Generalnie całość toru audio jest jeszcze bardziej zwarta, co pozwoliło poprawić jakość dystrybucji sygnałów. Onkyo TX-NR686 oferuje całą gamę możliwości związanych z bezprzewodową transmisją sygnału dla multiroom dzięki technologii FlareConnect (po dokonaniu aktualizacji), a także Play-Fi stosowanego od jakiegoś czasu niemal we wszystkich amplitunerach marki Onkyo. Użytkownik może również skorzystać z Bluetooth, a także AirPlay czy też Chromecast. Z kolei dzięki aplikacji Onkyo Controller dostępnej dla systemów Android oraz iOS istnieje możliwości sterowania amplitunerem za pomocą przenośnych urządzeń, ale też korzystania z takich serwisów z muzyką internetową jak Tidal, Spotify, Amazon Music czy też Deezer. W obszarze tylnego panelu znalazły się wszystkie niezbędne złącza, które w zupełności wystarczą do wykorzystania wszelkich metod transmisji obrazu i dźwięku – nie zabrakło wejść HDMI w najnowszej specyfikacji, a także przedwzmacniacza gramofonowego i szerokiej gamy analogowych wejść stereo na złączach RCA. TX-NR686 bazuje również na niezależnych wyjściach ze stopni końcowych dla drugiej strefy oraz na analogowych sterowanych wyjściach z przedwzmacniacza. Nie zabrakło również optycznych i koaksjalnego wejścia cyfrowego, a także dwóch wyjść subwooferowych. Skala i kontrola Onkyo TX-NR686 zapewnia dynamikę o imponującej skali ma też znakomitą kontrolę brzmienia w pełnym paśmie. Testowana jednostka wielokanałowa urzeka wigorem i dyspozycją mocową bez względu na poziom głośności z jakim przyjdzie jej pracować. Onkyo szczególnie dobrze wypadł z efektowną muzyką koncertową w wykonaniu U2 z pamiętnego koncertu z trasy „360” zarejestrowanej w Stanach Zjednoczonych na stadionie Rose Bowl w Pasadenie – dźwięk zapisany w formacie DTS-HD Master Audio 5.1 (48kHz, 24-bit) został odtworzony przez TX-NR686 z precyzją i kontrolą godną znacznie droższych konstrukcji wielokanałowych. Szczególnie do gustu przypadł mi bas, momentami zwalisty, ciężki i masywny (tak też nagrywane są koncertowe ścieżki dźwiękowe U2), ale zawsze dobrze kontrolowany, nie wymykający się spod koncertowej definicji typowej dla tego znanego i cenionego zespołu rockowego. Gitara basowa Adama Claytona miała adekwatną do brzmieniowej skali siłę przebicia, a przestrzeń została zaprezentowana czytelnie, przede wszystkim w oparciu o ostrość lokalizacji, a także objętość brzmieniową – to właśnie ten aspekt dźwięku prezentowanego przez Onkyo wzbudził we mnie szczególny podziw, bo nie pamiętam żeby w tej cenie któryś z amplitunerów był w stanie wygenerować tak obszerną scenę dźwiękową, jaką zwykle można poczuć właśnie podczas koncertów. Z kolei podczas seansów filmowych Onkyo poradził sobie w podobnym stylu, zachowując przede wszystkim żelazną kontrolę nad wszystkimi dźwiękami, a szczególnie nad tymi odtwarzanymi w paśmie najniższych tonów – najnowszą część przygód Bonda obejrzałem więc z przyjemnością, bo wszystkie znane mi sceny wymagające precyzji od amplitunera wielokanałowego w odtworzeniu masy dźwięków pojawiających się w tym samym momencie okazały się być przedstawione z zachowaniem szczegółowości i dynamiki. Onkyo nie wyróżnia się natomiast jakąś finezją dźwiękową – barwa jest neutralna, a wysokie tony prezentowane są bezpośrednio, bez upiększania poprzez delikatne wygładzenie czy nieznaczne ocieplenie. Jeśli zatem lubicie bezpośrednią, energiczną i przede wszystkim wyrównaną we wszelkich proporcjach prezentację, to Onkyo może Wam przypaść do gustu. TX-NR686 stawia na te same elementy brzmienia bez względu na rodzaj źródła muzyki. Gdy słuchałem za jego pośrednictwem muzyki z serwisu internetowego Tidal – połączenie ze smartfonem za pośrednictwem Bluetooth - okazał się brzmieć tak samo dobrze, jak podczas odtwarzania muzyki w stereo z odtwarzacza CD. Onkyo bardzo efektownie, ale zarazem naturalnie zabrzmiał też wtedy, gdy dwukanałową muzykę odtwarzałem w kilku trybach 5.1 nadających jej objętości i rozpiętości brzmieniowej. Podsumowanie Cena TX-NR686 jest atrakcyjna, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę jego wyposażenie i możliwości jakimi dysponuje. Inną sprawą jest jakość dźwięku, mogąca spełnić kryteria nawet wymagających fanów wielokanałowego dźwięku. Onkyo potrafi urzec bezwzględną kontrolą brzmienia o fenomenalnej wręcz odpowiedzi impulsowej z potężnym, ale też zdyscyplinowanym basem. Fajnym bonusem jest również sprawnie działający układ automatycznej kalibracji, który mniej doświadczonych w ustawieniach sprzętu użytkowników, dobrze wyręczy nie zabierając przy tym nadmiernej ilości czasu. WERDYKT Jakość dźwięku: 5 Jakość/cena: 5 Jakość wykonania: 4,5 Możliwości: 5 PLUSY Brzmienie o dużej ekspresji i dynamice z perfekcyjną kontrolą w basie. Łatwy w obsłudze ze sporą ilością udogodnień. Bardzo dobrze wyposażony we wszelkiego rodzaju funkcje multiroom, ale i bezprzewodowym przesyłaniem sygnału audio z przenośnych urządzeń MINUSY Oferuje mocno zdyscyplinowane brzmienie nieco pozbawione finezji typowej dla Denona czy Marantza OGÓŁEM TX-NR686 z pewnością zadowoli wymagających użytkowników kina domowego – jest to znakomicie wyposażona wielokanałowa jednostka, dysponująca sporą mocą i wyposażeniem jakiego nie powstydziłyby się nawet te najbardziej zaawansowane amplitunery z wyższej półki cenowej OCENA OGÓLNA: 5 Warto wiedzieć Model TX-NR686 jest w stanie współpracować z kolumnami o impedancji znamionowej 4Ω. Zestawy głośnikowe cechujące się taką właśnie impedancją znamionową w porównaniu z 8Ω konstrukcjami, wymuszają na wzmacniaczach pobór znacznie większego prądu i przede wszystkim mocy. Jest to taki swego rodzaju paradoks, bo kolumny o niższej impedancji sprawiają, że w większości amplifikacji dochodzi do podwojenia ich mocy, jednak nie każdy wzmacniacz będzie sobie w stanie z tym poradzić. Dlatego też tak bardzo ważnym elementem każdej amplifikacji, a zwłaszcza wielokanałowej, jest układ zasilający, mający za zadanie zapewnić wystarczające dawki prądu, nawet w przypadku gdy stopnie końcowe pracują przy bardzo wysokich poziomach głośności. W modelu TX-NR686 producent skupił swoje siły na użyciu wydajniejszego transformatora zasilającego oraz zapewnieniu pożądanego magazynu prądowego, aż po uzyskanie odpowiedniej charakterystyki w zakresie reakcji na zapotrzebowanie na prąd stopni końcowych w określonej chwili. Dopracowano więc i układ prostowniczy, kondensatory magazynujące prąd, a także sam tor doprowadzający prąd do tranzystorów mocy. „Szczególnie do gustu przypadł mi bas, momentami zwalisty, ciężki i masywny, ale zawsze dobrze kontrolowany” DYSTRYBUCJA W POLSCE: www.eic.com.pl W Polsce dystrybucję produktów marki Onkyo prowadzi firma E.I.C. Sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie. Jest wyłącznym przedstawicielem na polskim rynku wielu renomowanych producentów elektroniki użytkowej: szerokiej gamy komponentów hi-fi i high-end audio oraz systemów kina domowego. Swoją działalność firma E.I.C. Sp. z o.o. rozpoczęła pod koniec roku 1996, wprowadzając na rynek polski produkty renomowanego niemieckiego wytwórcy zestawów głośnikowych – Quadral. Obecnie w ofercie firmy znajdują się następujące marki: Synthesis, Cyrus, Quadral, Tannoy, PMC, Audio Physic, Onkyo, Esoteric, Opera, Unison Research, Kimber Kable, Straight Wire, QuistCable, M-audio.
  6. Kiedy wydaje nam się, że już wszystko słyszeliśmy i widzieliśmy, na horyzoncie pojawia się czasami urządzenie, która przykuwa naszą uwagę i potrafi zaabsorbować na tyle silnie, iż uznajemy, że warto coś o nim napisać. Autorskie podejście do konstrukcji wzmacniacza lampowego chyba zawsze będzie tym, co miłośnicy dźwięku cenić będą najbardziej. Wiele z klasycznych układów kopiowanych jest do dziś, konstruktorzy czasami coś dodają, modyfikują i próbują oczywiście przekonać nas do własnych, autorskiej koncepcji. Włosi poszli nieco dalej: nauczyliśmy się traktować ich wzornictwo jako część dziedzictwa narodu, który do design przywiązuje wielką wagę. Można chyba zaryzykować tezę, że wychowywani od stuleci w pięknie Włosi, nie mieli wyboru. Musieli zająć się sztuką, łącząc jej pierwiastki z drobinami wszystkiego, co było w stanie zaakceptować ich autorskie podejście do postrzegania piękna - jako czegoś naturalnego. O tym czy opisywany wzmacniacz jest piękny – zdecyduje jego właściciel. Jednak niewątpliwie wszystkie produkty tej marki nie pozwalają pomylić ich z niczym innym – są charakterystyczne. SYNTHESIS to włoska firma o dość długiej tradycji. W latach 60. XX wieku zasłynęła z produkcji transformatorów. Lata 80-te to czas pierwszych prób ich konstrukcji w świecie audio. Powołanie marki SYNTHESIS, której pełna nazwa to Synthesis Art in Music, prowadzi nas wprost do skojarzeń ze sztuką i stanami umysłu, które predestynują słuchacza do traktowania dźwięków jako pretekstu do postrzegania ich jako jednego z elementów pozwalających opisywać dźwięki znaczenie szerzej niż tylko skalą tonalną. Synestezja (gr. synaísthesis – równoczesne postrzeganie od sýn – razem i aísthesis – poznanie poprzez zmysły) – stan lub zdolność, w której doświadczenia jednego zmysłu (np. wzroku) wywołują również doświadczenia charakterystyczne dla innych zmysłów, na przykład odbieranie niskich dźwięków wywołuje wrażenie miękkości, barwa niebieska odczuwana jest jako chłodna, obraz litery lub cyfry budzi skojarzenia kolorystyczne itp. Istnieją dwie teorie, tłumaczące to zjawisko. Według teorii Simona Baron-Cohena u osób doświadczających synestezji mogą występować dodatkowe połączenia w mózgu, które łączą obszary normalnie ze sobą niepołączone. Druga teoria mówi, że liczba połączeń synaptycznych jest taka sama, a mieszanie się odbieranych doświadczeń wynika z tego, iż zachwiana jest równowaga pomiędzy hamowaniem i wyciszaniem docierających impulsów w mózgu. Przypadek najbardziej rozległej synestezji, połączonej z niezwykłą pamięcią, opisał Aleksandr Łurija, którego pacjentem był Sołomon Szerieszewski. Rodzaj synestezji swojego pacjenta Łuria tłumaczył przykładem: „Każdy słyszany przez niego dźwięk łączył się jednocześnie z kolorem, światłem, smakiem i dotykiem”. Lampy odnajdujemy prawie we wszystkich urządzeniach aktualnego katalogu polskiego dystrybutora. Pięć serii: Prime, Roma, Action, Metropolis i Verve prawdopodobnie zaspokoją potrzeby melomanów i audiofilów o różnej zasobności portfela. Synthesis A50T - konstrukcja Kwadra lamp mocy 6550 została uzupełniona dwiema lampami 12AX7 i 12BH7. Pracują one w stopniu wejściowym i jako drivery. Wzmacniacz oddaje systemowi moc 50W. Urządzenie posiada cztery wejścia liniowe, wyjście pre-out oraz dwa wejścia cyfrowe: koaksjalne RCA i USB. Dzięki temu posiadająca przetwornik cyfrowo-analogowy integra może być partnerem dla dowolnego źródla cyfrowego. Przetwornik oparto na układach WM8740. Panel frontowy w czarnym kolorze jest ascetycznie elegancki i jednocześnie dość skromny. Wyboru źródła dokonujemy przez naciśnięcie jednego z 4 czarnych przycisków. Znajdujące się nad nimi czerwone diody sygnalizują rodzaj wybranego źródła. Duże, przeskalowane czarne pokrętło odpowiada za regulację głośności. Wszystkie funkcje panelu przedniego obsługuje masywny i ciężki pilot. Biorąc go do ręki, od razu mamy wrażenie, że nie jest to tanie tworzywo sztuczne. Na panelu tylnym ponadto znajdziemy lubiane przez audiofilów i producentów gniazda głośnikowe WBT oraz pozłacane gniazda RCA. Wtyk zasilania rozwiązano standardowo: do dyspozycji mamy typowe gniazdo C14 w standardzie IEC, a w komplecie ze wzmacniaczem znajdziemy przewód zasilający. Po odkręceniu 4 śrub i zdjęciu czarnej klatki naszym oczom ukazują się lampy. Na srebrnej, wykonanej z aluminium płycie górnej mamy do nich łatwy dostęp – to oczywiście ułatwienie dla tych, którzy lubią modyfikować fabrycznie zaproponowane brzmienie fabrycznie zamontowanych lamp. Przy zgaszonym świetle iluminacja robi wrażenie i zwolennicy tego rodzaju wizualnego ciepła powinni być w tej kwestii bardzo zadowoleni. Wzmacniacz waży nieco ponad 30 kg, co tylko podkreśla solidność jego wykonania. Aby go ustawić w mieszkaniu potrzebna będzie solidna półka lub szafka i nie jest to urządzenie, które będziecie z chęcią przestawiać. Wizualnie to raczej propozycja dla miłośników nowoczesnego wzornictwa. Wzmacniacze lampowe – te bardziej tradycyjne - posiadają: albo drewniane elementy, albo pozbawione są tego, co ma je ozdabiać. Tu nie znajdziemy drewna, daleko im także do surowości Air Tight czy Audio Note. Włosi zaproponowali nowoczesne i funkcjonalne wzornictwo, wygodę i solidność. A50T jest urządzeniem dużym pod wieloma względami – jego walory wizualne i proponowana sygnatura soniczna zgrabnie łączą się w przemyślaną całość. Synthesis A50T – funkcjonalność Walory użytkowe to pewnym sensie lustrzane odbicie wyglądu tego wzmacniacza. W pierwszej chwili wydawać się może, że będzie niewygodnie i niepraktycznie, ale to pozory! Wszystkie funkcje panelu przedniego można obsługiwać za pomocą pilota. Jest on na tyle ciężki, że prawdopodobnie nigdy nie zsunie się przypadkiem z oparcia kanapy. Po włączeniu A50T do sieci, na frontowym panelu zapala się duża, informująca o gotowości do pracy, kontrolka. Jest nią tak naprawdę przycisk STAND BY. Po jego naciśnięciu diody sygnalizacyjne nad poszczególnymi źródłami przełączają się do momentu ustabilizowania i wskazania wybranego wejścia. Od tego momentu wzmacniacz jest gotowy do pracy. Regulacja głośności: zarówno pilotem, jak i manualna powoduje obrót centralnie umieszczonego, okrągłego pokrętła potencjometru. Właściwie nie ma za bardzo o czym pisać. Lampy – jeśli ktoś wpadnie na pomysł ich wymiany, nie wymagają regulacji. Zaproponowane przez producenta tetrody 6550 można zamienić na KT88, dla ciekawskich istnieje jeszcze jakaś opcja wymiany obsługujących bufor wejściowy 12AX7 i sterujących 12BH7 – jednak to zajęcia dla audiofilów, którzy poszukują dodatkowych wrażeń, lepszego lub innego brzmienia. Na tylnym panelu nie ma możliwości wyboru impedancji zestawów głośnikowych, producent przygotował 4 zaciski, których użycie nie wymaga ani zastanawiania się ani dodatkowego opisu. Synthesis A50T – brzmienie Po włączeniu muzyki można nabrać przekonania, że jest to wzmacniacz, który nigdy nie zaskoczy. Jego walor brzmieniowy pokazuje się w pierwszych 10-15 minutach, a ostateczne wrażenia pozostają właściwie niezmienne do końca. Bas, a jest go sporo, ma dobre proporcje, jest fajnie dociążony i na tyle selektywny, że praktycznie nie budzi wątpliwości. Jednak, na najlepiej zrealizowanych nagraniach np. kontrabas, można dostrzec brak jego zwartości. Lekko rozmyty kontur nie przeszkadza, ale pozostawia lekki niedosyt. Ta przyjemna „okrągłość“ niektórym będzie się podobać. Słychać to także w najniższych rejestrach bębnów. Czasami uderzenie potrafi dzielić się na składowe, które przy wybrzmiewaniu sumują się w najniższy ton rytmu. Pałka osobno atakuje membranę, potem dźwięk wypełnia wnętrze bębna, aby na końcu, z odpowiednim rezonansem podkreślić rytm i wybrzmieć cichnącymi powoli składowymi. Jeśli chodzi o kontrabas i bębny – niedoścignioną ostatnio jest realizacja płyty Braci Oleś. Album „Spirit of Nadir“ to doskonale nagrany album, którego słuchać można zarówno dla przyjemności jak i w krytycznych odsłuchach testowych. To właśnie tu usłyszeć można idealną synergię niskich tonów sekcji rytmicznej. Na płycie zresztą nie ma innych instrumentów – więc poszukujących mocnych wrażeń audiofilów, powinno to nagranie zauroczyć. We wzmacniaczach lampowych problem niskich częstotliwości jest jednym z ulubionych wątków niekończących się audiofilskich dyskusji. Odpowiednie proporcje mięsistości, prędkości, zwartości basu stanowią często o sukcesie konstrukcji. Pułap cenowy, na którym lokuje się testowany wzmacniacz to półka sięgająca blisko 20.000 złotych. Na niej także spoczywają także nasze oczekiwania. Warto pamiętać, że dobrej jakości sprzęt potrafi być wobec złych realizacji, bezlitosny. Jeśli zatem płyta nie ma odpowiedniej rozdzielczości – nie poprawimy jej nawet najlepszym sprzętem. Jeśli bas na nagraniu jest niestarannie zarejestrowany, to zdaje się, że nic nie jest w stanie go uratować. Przez kilka ostatnich lat mocno zweryfikowałem swoje podejście do niskich częstotliwości. Obecnie wręcz maniakalnie wyłapuję bas, który „wlecze się“ i panoszy bezładnie na dole pasma. Wzmacniacze różnie sobie z tym radzą, a Synthesis A50T, ma co prawda lekko poluzowany bas i jego analityczność może budzić wątpliwości, ale z drugiej strony nie jest to cecha, która pozwala ocenić go jako złe urządzenie. Krytyczny odsłuch pokazuje czasami cechy, których nie dostrzega się w codziennym użytkowaniu. Poza tym z tego typu cechą można sobie poradzić na kilka innych sposóbów: do dyspozycji mamy na przykład możliwość wymiany lamp lub poprawę akustyki pokoju. W paśmie średnicy otrzymujemy to, co lubimy najbardziej: klarowność, prędkość i zdecydowanie. Duży wolumen dźwięku dominuje i przekłuwa uwagę. I znowu: jedni będą to lubić, innym wyda się to zbyt mocno wyeksponowaną formą prezentacji. Taka estetyka nie do końca pasuje do lekkiego i eterycznego jazzu. Na zdecydowanie faworyzowanym przednim planie rysuje się scena, co daje możliwość bezpośredniego kontaktu z muzyką. Po dłuższej chwili przestajemy zwracać uwagę na technikę nagrania, zaczyna liczyć się dźwięk i jej prezentacja i właściwie mamy wrażenie bardzo bliskiego kontaktu z artystami. To synergia jest chyba największą zaletą A50T. Materializuje się tu idea nazwy firmy: przy odrobinie wyobraźni, bez trudu zaczynamy wyobrażać sobie kolory i zapachy. Tak podana muzyka wyzwala emocje i prawdopodobnie cel konstruktora został osiągnięty w stopniu idealnym. Górna część pasma nie odstaje od reszty. Nasycenie detalem w A50T zapewnia odpowiedni poziom satysfakcji, wzmacniacz prezentuje szybkość, muzykalność i bardzo dobrą równowagę tonalną. Analityczność, której najważniejszymi cechami wydają się wspomniana szybkość i dynamika nie pozwalają nam na zbyt długie zastanawianie się nad tym, co słyszymy. Musimy zatem na chwilę zapomnieć o prezentacji w typie eterycznej, 5-Watowej końcówki mocy. Tu miłośnicy delikatnie pojawiających się, pojedynczych, zawieszonych w nicości czarnego tła, dźwięków będą zapewne twierdzić, że dźwięk „dzieje się“ zbyt szybko. Aura tworzona przez ten wzmacniacz zdecydowania predestynuje go do większych pomieszczeń. Holografia nie budzi większych zastrzeżeń, odbiega od hiperrealizmu, ale przy tak wysuniętej do przodu prezentacji mogłaby wydawać się męcząca. Porządek na scenie rysuje wyraźne kontury muzyków, a poszczególne plany tworzą się w bardzo poprawny sposób. A50T jest wzmacniaczem, który w naszym – najlepiej dość dużym pomieszczeniu - zagra całym sobą. Słuchając muzyki, trochę zapominamy o czysto audiofilskich cechach dźwięku i zaczynamy skupiać się na nagraniu. Potrafi ono docierać do nas w sposób bezpośredni, natychmiast skraca dystans pomiędzy fotelem a kolumnami, emanuje energią, zdecydowaniem i mocą. Jest przyjemnie i intensywnie i wiele osób zapewne to polubi. Chcąc podkreślić gładkość i delikatnie zamarkować naturalną chropowatość głosu czy realizacji – ideał, do muzyki rockowej, bluesa – jako wsparcie DVD – także. Synthesis A50T – podsumowanie Na koniec dodatek, o którym nie wolno zapomnieć. A50T ma wbudowany DAC, który pozwala na korzystanie z niego w niezwykle wygodny sposób. Cyfrowe źródło, jeden przewód i możemy zapomnieć o czysto-audiofilskich dylematach. Moda na implementowanie do wzmacniaczy przetworników ma swoje źródło w potrzebach klientów. W pewnym sensie wygoda i idące za nią udogodnienia usprawiedliwiają cenę. Oczywiście nadwyrężamy tu pojęcie audiofilskiej „koszerności“, ale dla osób podchodzących do dźwięku ortodoksyjnie, Synthesis ma w swojej ofercie jeszcze kilka urządzeń – w tym przetworniki DAC. Ten wzmacniacz łączy w sobie kilka cech, dzięki czemu nie jest to urządzenie dla wąskiej, słuchającej jedynie – na przykład kameralnego jazzu - grupy odbiorców. Daleki jest od czysto audiofilskich aberracji ponieważ ma być urządzeniem, które służy przyjemnego prezentowania muzyki. Spora moc daje szanse niskowydajnym, ale zasadniczo większym zestawom głośnikowym. To wzmacniacz, który potrzebuje dużego pokoju lub salonu, w którym po włączeniu muzyki, bez większego problemu, przeniesiemy się do dużej sali koncertowej. Pasuje do niego także klasyczne, oczywiście włoskie czerwone wino, które przy słuchaniu muzyki może znacząco wpłynąć na satysfakcję i zwiększenie poziomu synestezji zmysłów. Synthesis A50T – dane techniczne Zintegrowany wzmacniacz lampowy z przetwornikiem cyfrowo-analogowym opartym o układy WM8740. Wejścia analogowe: 4 Wejścia cyfrowe: 2 (USB S/PDIF) Czułość: 200mV/50W Impedancja wejściowa: 50 kOhm Impedancja wyjściowa: 6 Ohm Moc: 50W Konfiguracja: push-pull, pentoda Lampy: 2 x 12AX7 2 x 12BH7 4 x KT 88/6550 Wymiary: 420 x 450 x 260 mm. Waga: 35 kg W komplecie: pilot, przewód zasilający Autor: Lech Spaszewski
  7. Znany niemiecki producent Quadral wprowadził na rynek nową serię kolumn, do której należą m.in. okazałe wolnostojące trójdrożne konstrukcje Seven. Sprawdzamy, na co je stać! DETALE: PRODUKT: Quadral Platinum+ Seven RODZAJ: Kolumny podłogowe CENA: 16.000zł (para) WAGA: 30kg (szt.) WYMIARY (SxWxG): 210x1070x350mm NAJWAŻNIEJSZE CECHY: • Pasmo przenoszenia: 23Hz–48kHz • Skuteczność/impedancja: 88dB/4Ω • Moc ciągła/szczytowa: 160/240W • Konstrukcja: trójdrożna • 2x180mm głośnik niskotonowy z membraną Altima • 2x135mm głośnik średniotonowy z membraną Altima • Głośnik wysokotonowy RiCom+ • Komora ciśnieniowa dla głośników niskotonowych • Podział częstotliwości: 200Hz; 2,6kHz • Opcje wykończenia: biały fortepianowy, czarny fortepianowy Niemiecki Quadral należy do najbardziej rozpoznawalnych marek zza naszej zachodniej granicy. W katalogu ma wiele ciekawych kolumn głośnikowych z górnego pułapu cenowego, jak również ze środka stawki. Niemcy produkują również niedrogie zespoły głośnikowe dla przeciętnego Kowalskiego – pośród takich serii, jak Argentum czy Rhodium znaleźć można klasyczne konstrukcje podłogowe, dysponujące dwuipółdrożnym bądź trójdrożnym układem głośnikowym. Bardziej wyszukane pod względem technicznym zestawy głośnikowe znajdziemy już w środku stawki, przykładowo w serii Chromium Style czy Platinum M. W tych kolumnach Quadral stosuje zaawansowane konstrukcyjnie głośniki wysokotonowe, takie jak pierścieniowy RiCom-M czy „wstęgi”. Droższe kolumny cechują się także solidniejszymi obudowami i wydajniejszymi głośnikami średnio- oraz niskotonowymi. Wyższa klasa średnia i topowe konstrukcje wyposażane są już w najbardziej wyszukane i zaawansowane rozwiązania. Nową serię Platinum+ śmiało można zaliczyć do wyższej klasy średniej, toteż nie dziwi mnie fakt, że w jej obszarze użyto wielu rozwiązań typowych dla droższych konstrukcji Quadrala. Platinum+ bazuje na dwóch modelach podłogowych – mniejszym Seven (cena 16.000zł za parę) oraz większym Nine (cena 20.000zł za parę). Naturalnie, jak przystało na markę Quadral, wśród najnowszych kolumn nie mogło zabraknąć wysokiej klasy monitorów – tę rolę powierzono dwudrożnej i zwartej konstrukcji Two (cena 6.000zł za parę). Ofertę uzupełnia jeszcze kolumna obsługująca kanał centralny, a mianowicie dwudrożny model One (cena 3.800zł za sztukę) wyposażony w poziomy symetryczny układ głośnikowy. Quadral nie ogranicza się jedynie do produkcji kolumn stereo, ale ma szeroką ofertę dla miłośników wielokanałowych instalacji kinowych, więc jeśli ktoś zaczyna budowę od systemu dwukanałowego, to zawsze będzie mógł uzupełnić zestaw o dodatkowe konstrukcje, przynależące do danej serii, co również możemy zaobserwować na przykładzie serii Platinum+. Muskularny moduł niskotonowy Niemieckie kolumny od zawsze słynęły z brzmienia obfitującego w mocny i masywny bas, więc nie dziwi mnie, że za każdym razem, gdy w ofercie Quadrala pojawiają się nowe konstrukcje, uwagę zwraca zwłaszcza mocno rozbudowany moduł niskotonowy. Z reguły są to wydajne głośniki niskotonowe w ilości dwóch sztuk lub więcej na kolumnę, dostosowane do przenoszenia sporych mocy, ale też charakteryzujące się niskim rezonansem własnym, co sprawia, że są w stanie odtwarzać najniższe partie pasma. Model Seven wchodzący w skład najnowszej serii Platinum+ znakomicie wpisuje się w charakter brzmienia Quadrala i tutaj również zasadniczą rolę odgrywa masywny bas. Mamy tu do czynienia z komorą ciśnieniową, z którą współpracują dwa stożkowe głośniki niskotonowe w układzie przeciwsobnym. Obydwa stożki dysponują sporej wielkości układami magnetycznymi i autorskimi membranami Altima oraz górnym zawszeniem i dolnym resorem centrującym dostosowanymi do pracy przy sporej amplitudzie wychyleń. Każdy z wooferów dysponuje własną, wentylowaną tunelem rezonansowym komorą, w niewielkim stopniu wypełnioną materiałem tłumiącym w postaci mocno poupychanej wełny syntetycznej. Każda komora dysponuje też przykręcanym panelem, po którego zdemontowaniu mamy dostęp do filtrów zwrotnicy dzielącej pasmo między poszczególne głośniki. Ciekawostką jest przełącznik hebelkowy służący do regulacji efektywności głośnika wysokotonowego RiCom+. Użytkownik ma do wyboru trzy pozycje jego ustawienia: ujemną, neutralną i dodatnią. W pozycji neutralnej w gałęzi filtra dla głośnika RiCom+ działa standardowo dostrojony układ tłumików-rezystorów, dla pozycji ujemnej sygnał zostaje skierowany na tor o większym oporze, a dla pozycji dodatniej sygnał biegnie przez tłumik charakteryzujący się nieco niższą opornością niż w pozycji neutralnej. Tak więc dzięki trzypozycyjnemu przełącznikowi możemy dostosować głośność kopułki wysokotonowej do własnych preferencji, ale też regulować ją w zależności od tego, jaką muzykę w danej chwili odtwarzamy – może się zdarzyć, że zbyt jasno nagrane płyty z przełącznikiem w pozycji ujemnej zabrzmią po prostu lepiej, a to za sprawą skompensowania uwypuklonej charakterystyki przenoszenia w zakresie wysokich tonów. Wracając jednak do filtrów, to zwrotnicę w kolumnach Seven podzielono na dwie niezależne sekcje, z których niskotonową ulokowano w dolnej komorze głośnika niskotonowego, a średnio-wysokotonową w komorze górnej. W filtrach dla obydwu wooferów królują cewki nawijane na rdzenie ze stalowych płytek, natomiast duże pojemności kondensatorów w gałęziach równoległych oparto na solidnych elektrolitach. Zupełnie inaczej prezentuje się płytka z filtrami dla sekcji średnio-wysokotonowej, ponieważ w jej obrębie postawiono przede wszystkim na najwyższą jakość elementów biernych. Zastosowano cewki powietrzne w każdej z gałęzi (wyjątkiem jest cewka rdzeniowa o sporej indukcyjności użyta w gałęzi równoległej filtra górnoprzepustowego dla stożków nisko-średniotonowych, co jest związane z ograniczoną ilością miejsca na płytce), a także tylko i wyłącznie walcowe kondensatory typu MKT-E (w tym konkretnym przypadku izolatorem jest niskostratna folia poliestrowa) – szczególne wrażenie robi ogromny walcowy kondensator MKT-E o pojemności 82µF, wpięty w szeregowy tor filtra górnoprzepustowego dla stożków średniotonowych. Widać, że producent potraktował priorytetowo także sekcję średniotonową, dbając o wysoką jakość podzespołów, co niewątpliwie powinno przełożyć się na lepiej odtwarzane tony średnie, zwłaszcza w kontekście barwy i szczegółowości. Tak przygotowany tor zwrotnicy dla kopułki wysokotonowej RiCom+ (wyposażonej w charakterystyczny falowód) oraz dla dwóch 13,5cm stożków średniotonowych wyposażonych w membrany Altima z pewnością pomoże w uzyskaniu czystego i niezniekształconego sygnału. Układ głośnikowy sekcji średnio-wysokotonowej pracuje w pionowej symetrycznej konfiguracji z kopułką RiCom+ ulokowaną między stożkami średniotonowymi – dzięki takiemu rozwiązaniu scena dźwiękowa ma charakteryzować się jeszcze precyzyjniej odwzorowanymi źródłami pozornymi. Oczywiście stożki średniotonowe dysponują własnymi, niezależnymi, zamkniętymi komorami, wpływającymi na zwiększenie szybkości reakcji membran. Skrzynki wykonano z grubych i masywnych płyt MDF (jedna kolumna waży w okolicach 30kg), z wewnętrznymi poprzecznymi wzmocnieniami w formie wieńców łączących poszczególne ścianki. Z zewnątrz obudowy pokrywane są błyszczącym lakierem fortepianowym, dostępnym w dwóch opcjach kolorystycznych, a więc białej lub czarnej. Wewnętrzne okablowanie zostało dostarczone przez znaną i cenioną firmę Real Cable. Imponujący bas i krystaliczna góra Model Seven powiela styl brzmieniowy, jaki Quadral wypracował na przestrzeni niemal całej długoletniej działalności – mamy więc masywny, wręcz mięsisty bas o potencjale, jakiego nie powstydziłyby się nawet systemy wyposażone w aktywne jednostki niskotonowe. Bas ma dużą siłę przebicia, ale też zachowuje kontur i przede wszystkim fenomenalną sprężystość brzmienia, z jakiej słynie ta niemiecka marka. Oczywiście dla miłośników iście konturowego, mocno zróżnicowanego grania taka prezentacja w zakresie niskich tonów może okazać się nieco przytłaczająca, ale to już kwestia indywidualnych preferencji. Dobrze się dzieje, że na rynku mamy Quadrala prężącego muskuły, zwłaszcza jeśli spojrzymy na możliwości w zakresie odtwarzania basu, jakimi obecnie dysponuje większość konstrukcji pochodzących ze średniej wyższej półki cenowej. Jego recepta na brzmienie wykracza poza ogólnie przyjęte audiofilskie standardy i może się to podobać, zwłaszcza osobom poszukującym w dźwięku spektakularnych doznań. Jeśli więc spojrzymy na produkty Quadrala, to okaże się, że na tle konkurencji w takich aspektach, jak potęga brzmienia czy zasięg basu ma niewielu godnych siebie przeciwników. Z drugiej jednak strony przyszły użytkownik tych kolumn powinien pamiętać, że wydobycie z nich pełnego brzmieniowego potencjału, zwłaszcza w zakresie niskich tonów będzie wiązało się z użyciem wydajnego wzmacniacza. Konstrukcje dysponujące zbyt małą wydajnością prądową czy też niewystarczającą ilością watów okażą się niewystarczające dla wymagających głośników niskotonowych, współpracujących z osobliwą komorą ciśnieniową. Reasumując, Quadrale potrzebują solidnego „kopa”, a to może zagwarantować im wzmacniacz pokroju NuPrime IDA-16, Hegel H90 czy Accuphase E-270. Oczywiście te kolumny można napędzić również amplifikacją lampową, ale w takim przypadku wybór zawęża się do najbardziej wydajnych konstrukcji, niemających problemu z wykrzesaniem z siebie dodatkowych amperów. Dzięki symetrycznemu układowi użytemu w modelu Seven obraz stereofoniczny budowany jest z rozmachem, ale i precyzją, o czym przekonałem się podczas odsłuchu muzyki klasycznej bazującej na dużym składzie symfonicznym, ale też z muzyką elektroniczną w wykonaniu Jarre’a czy Vangelisa. Quadrale nie mają najmniejszych problemów z odwzorowaniem położenia konkretnych źródeł pozornych, zarówno na pierwszym planie, jak i tych znajdujących się w głębi, dzięki czemu nawet najdalsze punkty sceny dźwiękowej pozostają równie czytelne, jak te w obszarze pierwszego planu. Niemieckie „siódemki” oferują barwę o neutralnej charakterystyce, zwłaszcza pod względem temperatury, ale też nasycenia. Nie są to specjalnie finezyjnie brzmiące konstrukcje, jak na przykład kolumny marki Chario, Xavian czy też Dynaudio, nacisk położono tu na precyzję brzmienia połączoną z neutralnie prezentowaną barwą i analityczną górą. Z tym że charakter wysokich tonów w głównej mierze będzie zależeć od ustawienia przełącznika znajdującego się tuż nad terminalami wejściowymi. Biorąc jednak pod rozwagę jego neutralne położenie, gwarantujące najrówniejszą charakterystykę, można wywnioskować, że projektanci tych kolumn postanowili ładnie wyrównać efektywność w zakresie wysokich tonów względem niżej położonego, środkowego zakresu pasma. Udoskonalona kopułka RiCom+ nie wychyla się specjalnie przed szereg, oferując bogaty w alikwoty, zrównoważony dźwięk, co szczególnie dobrze wpływa na muzykę opartą na instrumentarium operującym w bardzo szerokim zakresie wysokich tonów. Odsłuch klawesynu z kilku płyt Masaakiego Suzuki przekonał mnie do modelu Seven, przede wszystkim z racji bardzo elegancko zaprezentowanej góry pasma – tam gdzie trzeba delikatnej, wręcz ulotnej, niebywale lekkiej, a innym razem zdecydowanej, z precyzyjnie podkreśloną dynamiką w skali mikro. Dzięki takim atrybutom Quadral staje się znakomitym narzędziem służącym do eksploracji muzyki niezależnie od tego, z jakim muzycznym gatunkiem mamy do czynienia. Bas o imponującym zasięgu i skali zrobi wrażenie na miłośnikach muzyki klasycznej i rockowej, a precyzyjnie dozowaną dynamikę i neutralną barwę docenią przede wszystkim osoby przykładające wielką wagę do perfekcjonizmu w odwzorowaniu najsubtelniejszych niuansów, zwłaszcza w muzyce jazzowej i instrumentalnej. Podsumowanie Quadral należy do grona najbardziej rozpoznawalnych niemieckich producentów kolumn głośnikowych, w czym niewątpliwie udział ma nie tylko solidność i wydajność oferowanych konstrukcji, ale przede wszystkim nietuzinkowy dźwięk, oparty najczęściej na zjawiskowo brzmiącym basie i ponadprzeciętnie klarownym przekazie, zwłaszcza w górnych rejonach pasma akustycznego. Model Seven nie wyłamuje się ze stylu brzmienia wypracowanego przez Quadrala na przestrzeni wielu lat, a nawet potęguje jeszcze to zjawisko. Dźwięk jest masywny, potężny, ale znakomicie kontrolowany i dozujący emocje z iście aptekarską dokładnością. Jeśli poszukujecie spektakularnego i wciągającego dźwięku, z żelazną kontrolą w całym paśmie i obszernym, dokładnym przekazem przestrzennym, to model Seven może okazać się konstrukcją godną uwagi, zwłaszcza dla posiadaczy wydajnych amplifikacji umożliwiających odsłuch muzyki przy wysokich poziomach głośności. Arkadiusz Ogrodnik WERDYKT JAKOŚĆ DŹWIĘKU: 5 JAKOŚĆ/CENA: 4,5 JAKOŚĆ WYKONANIA: 5 WYSTEROWANIE: 4 PLUSY: Solidne skrzynie o wręcz pancernej konstrukcji, najwyższej jakości wykonanie i perfekcyjnie położny wielowarstwowy lakier. Konstrukcja nietypowa, wyposażona w komorę ciśnieniową i stożki niskotonowe pracujące w układzie przeciwsobnym. Potężny bas o praktycznie nieograniczonym zasięgu, krystalicznie brzmiące wysokie tony i neutralna średnica. Hektary dobrze uporządkowanej przestrzeni. Dosyć dobrze zbalansowane w zakresie średnio-wysokotonowym, z nieznaczną dominacją w basie. MINUSY: Brzmieniowych romantyków mogą nie przekonać mało finezyjnym i niezbyt bogatym w kontekście barwy dźwiękiem OGÓŁEM: Model Seven sprawdzi się w pomieszczeniach o salonowej kubaturze i w instalacjach opartych na wydajnych amplifikacjach. Spektakularnie zaprezentowany dźwięk z pewnością przypadnie do gustu osobom poszukującym w muzyce emocji, wyrazistości i perfekcjonizmu w odwzorowaniu wszelkich muzycznych zawiłości OCENA OGÓLNA: 5 WARTO WIEDZIEĆ Moduł niskotonowy zastosowany w modelu Platinum+ Seven bazuje na dwóch głośnikach basowych pracujących w układzie przeciwsobnym. Układ ten można porównać do samochodowego leżącego silnika typu bokser, gdzie tłoki ulokowane w dwóch rzędach cylindrów znajdujących się w jednej płaszczyźnie pracują naprzeciw siebie. W siódemce również mamy do czynienia z podobnym układem, ale opartym na głośnikach (choć membrany głośnikowe rzeczywiście można postrzegać jako tłoki). Oczywiście każdy z głośników dysponuje własną komorą, wentylowaną dodatkowo tunelem rezonansowym, a obydwa stożki ulokowano w obudowie poziomo, z czołami membran skierowanymi naprzeciw siebie, zapewniając im w tym obszarze (wyznaczonym przez części czołowe membran) niewielką objętość, z której fale niskotonowe wydobywają się dzięki specjalnym otworom zamaskowanym przewiewną tkaniną. Obudowy o podobnym projekcie nie są nowością, ponieważ zaczęto je stosować ponad 30 lat temu – określano je jako obudowy izobaryczne. To rozwiązanie chętnie stosowane jest przez producentów aktywnych subwooferów, gdyż pozwala znacznie zwiększyć ich wydajność w zakresie niskich tonów przy zastosowaniu wciąż niewielkiej i kompaktowej skrzyni. Oczywiście układ użyty przez inżynierów Quadrala nie jest typowym układem Isobaric i nieco się od niego różni, bo do jego działania wykorzystuje się komory wentylowane, a nie zamknięte. Mimo wszystko układ zastosowany przez Quadrala osiąga dużą wydajność, ale nie kosztem dużego wkładu energii (jak miało to miejsce w obudowach Isobaric), dzięki czemu bas uzyskiwany z komór o niezbyt dużym litrażu cechuje się jeszcze niższym zasięgiem i przede wszystkim wyższą efektywnością.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.