Jump to content

zygus

Użytkownicy
  • Content Count

    19
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

4 Neutralny

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

254 profile views
  1. To i ja dołożę swoje "trzy krople oleju" Jest jeszcze inny sposób smarowania filcu w sprzęgłach magnetofonów. Przede wszystkim dokładnie myję (płuczę) filc w benzynie ekstrakcyjnej i oczywiście starannie suszę. Pozbywam się w ten sposób wszelkich pozostałości po starym oleju i ewentualnych resztkach plastiku wtartego w filc. Sam filc odzyskuje sprężystość i kształt (o kolorze nie wspomnę) Oczywiście suchy filc "pije" olej jak szalony. Trudno jest go rozprowadzić równomiernie. Dziś można kupić olej w aerozolu, 50 lat temu jak ja zaczynałem przygodę z magnetofonami takiej możliwości nie było. Dlatego mieszałem benzynę z olejem w proporcji 2:1 i zanurzałem filc w tej mieszaninie. Benzyna odparuje, a filc jest równomiernie nasączony olejem na całej powierzchni.Oczywiście dużo zależy od gęstości i lepkości oleju jaki zastosujemy. Dlatego, proporcja 2:1 nie jest "sztywna" Tak jak napisałem wcześniej, robię tak od czasów "słynnych ZK Grundig" (3 filce pod talerzykami) przez wszystkie ZK-246 M-2405 itp. Nigdy ta metoda mnie nie zawiodła. Jest jeszcze jeden plus takiego nasączania filcu, W przypadku natryskiwania, po pewnym czasie filc wchłonie olej i zmieni się opór sprzęgła. W opisywanym sposobie filc jest nasączony na całej grubości. Wielokrotnie czytałem że filc musi być suchy. No cóż, nie wiem dlaczego, ale u mnie nigdy to się nie sprawdziło? Zresztą niech każdy robi jak mu pasuje, liczy się efekt.
  2. A jednak się wróciło, choć tylko (albo aż) we wspomnieniach.
  3. Lech36, Marek-41 przywróciliście mi wiarę w człowieka. Jak przeczytałem wcześniejsze wpisy zrobiło mi się smutno. To co, to już koniec przygody z magnetofonem? Taśmy drogie, dźwięk analogowy kiepski. Nie ma z czego nagrywać. Nic tylko się pociąć !!! Już miałem się zapytać, kto ostatni gasi światło w tym temacie. Chyba Ty Marku to zrobisz, jako założyciel tematu. Ale ja się nie poddam. Lubiłem, lubię i jak długo będę mógł ( i będę miał na czym) będę nagrywał. Prawie 60 lat temu, po raz pierwszy usłyszałem swój głos z taśmy. Mój ojciec naprawiał magnetofon Tonette z magicznym zielonym oczkiem, błąd... oczko było w radio Stolica, w magnetofonie była linia. Do dziś pamiętam zapach taśmy TAK, PAK, ORWO, AGFA-GEVAERT. Lampy się grzały, taśma się obracała, a z głośnika słyszałem swój dziecinny piskliwy głos. Razem z bratem nagrywaliśmy przeboje z Radio Luxembourg. Fale średnie.Ta jakość, brzmienie. Eh...to wtedy się zaczęło i trwa do dzisiaj. Brata już nie ma, a magnetofon został. I ja mam z tego zrezygnować? Nigdy!!! Możecie się ze mnie śmiać, drwić ale magnetofon towarzyszył mi zawsze. I niech tak pozostanie
  4. Oj Panowie, ale mi go obrzydziliście, gdyby jednak ktoś by Wam "fundnął" taki magnetofon, to przypuszczam że chętnie byście go przytulili, nie zważając na tak ewidentne wady jak cyna bezołowiowa czy "analogowość" 👿
  5. e tam... a nie lepiej kupić coś takiego. Jak to mówią : NÓWKA NIE ŚMIGANA 11. 2019. Nie trzeba nic wylutowywać, wymieniać IC (ale jestem złośliwy). Jest tylko jeden warunek - trzeba mieć KASE i już można sobie to coś postawić obok gramofonu. Nie ważne że nie nagrywa, ale jaki ładny. Eh...
  6. Oczywiście, z tym kawałkiem cyny masz rację. Jest na to prosty sposób. Wystarczy nabrać na grot trochę "czystej" kalafonii. To wymaga trochę wprawy. Roztopiona kalafonia w połączeniu z cyną ułatwia jej odessanie. Jest bardziej plastyczna. Pozostały nadmiar kalafonii łatwo usunąć spirytusem. Czasami kalafonia potrafi "zakleić" otwór w laminacie. Przydatne są wtedy cienkie. drewniane wykałaczki Wystarczy delikatnie podgrzać kalafonię i do otworu włożyć ostrze wykałaczki. Tak jak napisałem wcześniej, wszystko wymaga trochę wprawy i umiejętności manualnych. Wielu moich znajomych, zamiast odsysacza woli używać plecionki z miedzi. Oczywiście można, choć w przypadku "starego" laminatu i miejscowego podgrzewania punktu lutowniczego zawsze istnieje ryzyko odklejenia się ścieżki. Ja osobiście wolę dobry, sprawny odsysacz. Ważne żeby miał czystą końcówkę i był zdolny do zassania naraz większej ilości cyny. To nam da gwarancje, że po odessaniu cyny, styk będzie czysty. Zresztą po co ja to piszę, zapewne doskonale o tym Wiesz. Życzę powodzenia.
  7. Witaj Marku , no i tu muszę się z Tobą zgodzić. A co do Twojego cudownego Revoxa, to wiesz co było przyczyną uszkodzenia IC ? Pytam, bo często przyczyną uszkodzenia są upływności kondensatorów które "wspólpracują" z IC. Wymiana samego IC może pomóc, ale warto by się przyjrzeć reszcie elektroniki żeby sytuacja się nie powtórzyła. Czego Ci serdecznie życzę.
  8. Witaj Lech36 Dziękuję za trafne spostrzeżenia, tyczące się jak to ująłeś "wiekowego" sprzętu. W pełni zgadzam się z Twoją opinią: Tak się składa, że od ponad 2 lat jestem właścicielem AKAI GX-646. Myślę, że jest to wystarczający okres, na poznanie zalet i wad tego sprzętu. Wymontowałem i wyczyściłem "słynne" przełączniki suwakowe, by w późniejszym okresie wymienić je na "nówki" Gdzieś przeczytałem że to "koszmarna operacja" Pozwolę sobie nie zgodzić się z tą opinią. Demontaż (wylutowanie) tych przełączników to 20 minut. Wystarczy odkręcić 6 śrubek i przełączniki po wylutowaniu same wypadają z druku. Nie trzeba demontować płyty. Dlaczego o tym piszę? Bo w ten sposób utrwala się stereotypy. Ktoś, gdzieś, napisał, powiedział że to koszmar. A może po prostu nie wie jak, nie umie, nie potrafi. Fakt, z lutownicą mam do czynienia od ponad 50 lat, ale akurat w tym przypadku nie trzeba mieć żadnych "specjalnych" umiejętności. Wystarczy zwykła lutownica i sprawny (dobrze ssący) odsysacz, to wszystko. Takich przykładów mógłbym podać więcej, np. bardzo utrudniony dostęp do górnej płyty. Phi.. jaki problem? rozwijam parę przewodów po bokach płyty, odkręcam 3 śrubki i cała płyta "jest moja" (załącznik) Oczywiście gdyby były złącza, było by łatwiej. I tak i nie, bo przy tylu połączeniach zamienionych na styki (złącza) może być różnie. Styki śniedzieją, utleniają się, laminat się kruszy itd... Z mojego doświadczenia przy pracy z aparaturą kontrolno - pomiarową (przemysłową) najwięcej uszkodzeń było związanych z brakiem "przejścia" na stykach (złączach) Konstruktorzy AKAI też ciekawie to rozwiązali. Sporo połączeń, to druty nawinięte na kwadratowy kołek wlutowany w laminat. Nic się z tym nie dzieje. Wykonywałem sporo prac (wymiana kondensatorów, przekaźników, pomiary) "kręciłem" tymi płytkami na wszystkie strony. W tym czasie urwałem i to z własnej winy 1 przewód. Wystarczyło odizolować przewód i nawinąć go ponownie na kołek bez grama cyny. Nie zamierzam pisać pochwalnych peanów na temat magnetofonów AKAI (choć tak to może wyglądać) Są jakie są. Proszę tylko nie generalizujmy. AKAI be... Revox cudowny ( Marek to nie o Tobie :) ) Każdy z nich, ma swoje wady i zalety. Dlatego, bardzo spodobało mi się to co napisał w cytacie Lech36 i przy tym stwierdzeniu pozostanę.
  9. radio_active, bądź tak uprzejmy i przybliż mi, na czym polega ta różnica w awaryjności między np. 646 a 635. Bardzo jestem tym tematem zainteresowany.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.