Jump to content

AudioRecki

Użytkownicy
  • Content Count

    678
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

194 Dobry

Informacje profilowe

  • Branża
    Prasa

Recent Profile Visitors

3834 profile views
  1. Gold Note ma juz swoją ugruntowaną pozycję na rynku audio. Od początku działalności zaskakuje swoimi pomysłami i jak to Włosi - swoim designem (subiektywnie) przyciąga i intryguje. Zaglądając do portfolio marki można znaleźć spory wachlarz sprzętu audio, od doskonałej klasy wzmacniaczy po źródła. Jednym ze źródeł w ofercie tego producenta jest DS-10, który pomimo niewielkich gabarytów zaskakuje swoją ogromną funkcjonalnością. W jednej obudowie o gabarytach 1/2 klasycznego komponentu audio otrzymujemy wysokiej klasy odtwarzacz sieciowy, przetwornik cyfrowo-analogowy, wzmacniacz słuchawkowy... jeśli komuś mało, to dołóżmy jeszcze do tego wysokiej klasy przedwzmacniacz. A wszystko to w iście mistrzowskim stylu - jak na Włochów przystało. Patrząc na wykonanie w tym wcześniej wspomniany design zastanawiam się jak oni to robią. Mając w głowie ostatnią rozmowę z moim znajomym Włochem Luigim "nie ma się co śpieszyć, jutro też jest dzień", to jest wręcz niemożliwe, by Włosi wiecznie skupieni na dyskusjach czy rozmyślaniu o chwili życia mieli jeszcze czas na tworzenie takich wspaniałych produktów i rzeczy tak mistrzowsko wykonanych. A jednak, czego dowodem jest dostarczony do naszego testu DS-10 przez firmę Hi-Fi Station z Krakowa, za co serdecznie dziękuję. Juz na samym początku rzuca się w oczy poza rzecz jasna obudową - logo, które ukazuje starożytnego żołnierza rzymskiego dmącego w róg Buccina. Jak widać nawiązanie do tradycji i nowoczesność w jednym. Czy taki mariaż doświadczenia, tradycji i nowoczesności ma szansę na rynku audio w wykonaniu ludzi z Florencji? Postaram się odpowiedzieć na to w poniższym tekście. Nowoczesny styl urządzeń Gold Note'a to zasługa projektanta Stefano Bonifazi. W ogóle Włosi mają świetną rękę do tworzenia rzeczy pięknych i nietuzinkowych. W tym przypadku urządzenie w nie mniejszym stopniu ukazuje kunszt i dobry smak designerów i projektantów z południa Europy. DS-10 może się podobać i robi pozytywne wrażenie już od pierwszych chwil, dodatkowo co istotne z perspektywy użytkowej - obudowa jest tak zaprojektowana i wykonana, że zapewnia świetne warunki elektronice znajdującej się w środku. Całą obudowę wykonano z połączenia stali i aluminium (pokrywa). Sterowanie urządzeniem jest bardzo łatwe i co ciekawe- bardzo przyjemne. Pomimo faktu pewnych obaw (wielkość urządzenia) całość sprawia bardzo dobre wrażenie w bezpośrednim kontakcie, a od strony użytkowej wszystko obsługuje się z przyjemnością i przekonaniem o wysokiej trwałości urządzenia. Nie zapomniano o pełnowymiarowym pilocie zdalnego sterowania, co jest kolejnym zaskoczeniem na in plus. Zazwyczaj wszystkie "mini" produkty audio mają nienaturalnych wielkości piloty, które zamiast pomagać - przeszkadzają lub sprawiają marne wrażenie .Wygląd to jedna rzecz, ale jak wiemy nie wygląd gra, a to jest istotą rzeczy w przypadku sprzętu audio. Elektronikę wewnątrz podzielono na kilku elementów/modułów odpowiedzialnych za konkretne zadania. Oprócz głównej roli do jakiej został powołany DS-10 czyli DAC, jego możliwości (o czym pisałem powyżej) są znacznie większe. W środku obudowy zainstalowano układ wysokiej klasy wzmacniacza słuchawkowy czy przedwzmacniacz (jedynie źródeł cyfrowych). W takim przypadku nic nie stoi na przeszkodzi, by ten "maluch" posłużył nam jako klasyczny przedwzmacniacz dla normalnej wielkości końcówek mocy. A jego możliwości brzmieniowe w tym zakresie też nie są małe i jak wykazał test - sprawdził się w tej roli nie gorzej niż porównywalny cenowo pre innego producenta. Rzecz jasna jego głównym kompanem do długich odsłuchów będzie wzmacniacz mocy PM-10 (przygotowujemy tekst z jego testów), ale nic nie przeszkadza włączyć DS-10 do swojego systemu jako pre dla naszych końcówek mocy. W nowoczesnym świecie audio nie może zabraknąć odpowiedniej aplikacji - w tym przypadku jest nią "Mconnect Control", którą można zainstalować na urządzeniach tak z systemem operacyjnym opartym o platformę Android jak również iOS. Aplikacja nader uniwersalna i jak się okazało - świetnie sprawdzała się w przypadku obsługi streamera marki Gold Note. DS-10 jak i cała gama urządzeń tej marki oferuje brzmienie bogate, różnorodne, z pewnym własnym charakterem i pewną manierą. Wszystko jednak to przedstawione w taki sposób, by zbliżyć nas jak najbardziej do brzmienia naturalnego, ale nie pozbawionego własnych cech prezentowanych przez urządzenie. Włoski styl... coś w tym jest, wszystko rzecz jasna rozbija się o szczegóły. Po pierwsze mamy mocno nasyconą średnicę, nie brakuje jej nie tylko czytelności i doskonałej czystości, jest ona bliższa słuchaczowi niż reszta zakresów. Rzecz oczywista - wszystko łącznie sprawia wrażenie spójnego i poukładanego grania, ale średnica (nie dominująca), jest zaznaczającą się częścią przekazu. Warto pamiętać, że na jej plus przemawia naturalność, swoboda przekazu i barwa. Poziom uzyskiwanego brzmienia porównywalną jest z dobrej klasy odtwarzaczami CD, przy czym istotną kwestia nie są możliwości samego urządzenia, a raczej materiał do niego dostarczany. Im lepszej jakości pliki, tym lepsza jakość dźwięku. Ta umiejętność różnicowania świadczy też dobrze o samym sprzęcie. Bywają takie, które wszystko grają "na jedną modłę", Gold Note pokazuje różnice w pełnym zakresie, potęgując jakość nagrania i zmieniając jego charakter wraz ze zmianą jakości materiału cyfrowego. Gold Note DS-10 prezentuje swój niepowtarzalny charakter brzmienia, bogaty w każdym zakresie i do tego niesamowicie różnorodny. Zaskakuje przy tym w kontekście swoich rozmiarów i ceny. Urządzenie to w sposób bardzo dokładny punktowało smaczki i detale, przykładowo nastrój ujęty w nagraniu Vangelis'a "Abraham's Theme" był prezentowany z niesamowitą dokładnością, czystością i masą. Nie często zdarza się aby źródło było tak definiujące samo brzmienie, w tym przypadku tak jest. Mocną stroną jest stereofonia i przestrzeń, ciut gorzej w moim odczuciu wypadły plany w głąb. DS-10 zaskakuje formą wykonania ale i samym brzmieniem. Pewnym minusem całości może być niezgranie się designem z innymi, bardziej klasycznymi w wykonaniu urządzeniami. Z drugiej strony taki "rodzynek" pośród czasem nudnych z wyglądu urządzeń może wnieść sporo świeżości i odrobinę unowocześnić wygląd naszego systemu. Urządzenie nie jest tanie i nie ma się co tutaj oszukiwać. Oczekując jakości brzmienia na tym poziomie musimy liczyć się z kwotą do wydania wyższą niż średnia krajowa Kowalskiego. W zamian dostaniemy wyjątkowy charakter brzmienia, nietuzinkowy wygląd i jakość na najwyższym poziomie. Dodatkowo (co jest niezbyt często spotykaną sytuacją) na tylnym panelu znajdziemy napis "Made in Italy". Znaczy się prawdziwy "Włoch"!Czy warto? Warto posłuchać, a na pewno warto skontaktować się ze sprzedawcami i ustalić możliwość odsłuchu we własnym systemie. Jestem przekonany, że omijając "niepozorny" z wyglądu streamer Włochów robimy więcej sobie krzywdy niż samemu produktowi. AudioRecki Za użyczenie sprzętu do testów i niesamowitą cierpliwość dziękuję firmie HiFi Station z Krakowa. https://www.hifistation.pl Dane techniczne: Przetwornik cyfrowo-analogowy AKM AK4493 PCM do 32bit / 768kHz i DSD512 natywny i DoP Streamer Network Player PCM i DSD Pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz +/- 0,1 dB THD - Całkowite zniekształcenie harmoniczne: 0,001% maks Stosunek sygnału do szumu: -125dB Zakres dynamiczny: 120dB Impedancja wyjściowa: 50 omów Regulacja głośności na przedwzmacniaczu: włączona / wyłączona zdalnie Obsługiwane formaty audio (sieć) AIFF (.aif, .aiff, .aifc) ALAC WAV (.wav) zapakowane / rozpakowane FLAC MP3 DSF, DFF Bezstratny Apple OGG Monkey's Ważne: Serwer UPnP musi obsługiwać przesyłanie strumieniowe DSD, aby przesyłać strumieniowo pliki DSD. Łączność LAN / WLAN (WiFi): 802.11b / g przez gniazdo RJ45 10 / 100Mbps Bluetooth 5.0 Wejścia cyfrowe 1 Ethernet LAN i Wi-Fi Rozdzielczość DSD64 (DoP): PCM do 24 bitów / 192 kHz 1x koncentryczny PCM RCA S / PDIF asynchroniczny do 24bit / 192kHz 2x TOS-optyczny PCM asynchroniczny do 24bit / 192kHz 1x asynchroniczny COAX do 24 bitów / 192 kHz 1x AES / EBU symetryczny PCM asynchroniczny do 24bit / 192kHz 1 x natywny asynchroniczny USB-B i do DSD512 i PCM do 32bit / 384kHz 1x port USB-A do zasilania pamięci flash USB, format FAT32 / NTFS w trybie DSD64 i PCM do 24bit / 192kHz 1x asynchroniczny natywny USB-B do DSD512 i PCM do 32bit / 384kHz Wyjścia audio Poziom wyjściowy linii: stereo RCA @ 1Volt i zbalansowane XLR @ 4Volt Wspierane serwery mediów Wszystkie UPnP / DLNA / Roon Wymiary i waga Wymiary: 220 mm szer. | 80 mm wys. | 260 mm D Waga: 4 kg Dostępne kolory: Czarny, srebrny, złoty
  2. Dla niektórych to profanacja 😉 , dla innych swoiste oddanie hołdu zespołowi - legendzie. Pink Floyd jako zespół nie tylko trafiał do serc tysięcy fanów, ale stał się inspiracją i powodem do jego naśladowania. Nick Mason, Gary Kemp, Guy Pratt, Lee Harris i Dom Beken bardziej znani jako "Saucerful Of Secrets Nicka Masona" postanowili zagrać utwory zespołu Pink Floyd z jego wczesnego okresu działalności - piosenki sprzed fenomenalnego „Dark Side Of The Moon”. Co warte odnotowania, utwory te nie były grane na żywo przez zespół Pink Floyd ostatnie kilka dekad. Album" Saucerful Of Secrets Live At The Roundhouse” Nicka Masona ukaże się we wrześniu tego roku i jest zapisem koncertowego nagrania. Cała trasa koncertowa po Wielkiej Brytanii, Ameryce Północnej i Europie wyprzedała się z ogromnym wyprzedzeniem. Postanowiono więc zorganizować dodatkowe koncerty w Wielkiej Brytanii w tym dwa w Roundhouse, gdzie 15 października 1966 roku debiutował zespół Pink Floyd. Oczywiście i na te dodatkowe wydarzenia bilety wyprzedały się od ręki. To właśnie podczas nich zarejestrowano materiał, który zostanie wydany na płycie „Live At The Roundhouse”. Wydawnictwo to będzie dostępne w różnych formatach – 2 × CD + DVD, Blu-ray oraz na dwupłytowym albumie winylowym. Wszyscy fani twórczości Pink Floyd zapewne pamiętają, że po koncertach w The Roundhouse zespół Nick Mason’s Saucerful Of Secrets kontynuował tournee. Jego finał miał miejsce w zeszłym roku w lipcu - koncert w Warszawie. Planowane były koncerty w tym roku, niestety COVID spowodował zawieszenie wszystkich tego typu wydarzeń. Zapewne zespół przypomni o sobie fanom w najbliższym możliwym terminie. Czekamy! AudioRecki Nick Mason's Saucerful of Secrets "Live At The Roundhouse" (2020) CD 1 1. Interstellar Overdrive 2. Astronomy Domine 3. Lucifer Sam 4. Fearless 5. Obscured By Clouds 6. When You're In 7. Remember a Day 8. Arnold Layne 9. Vegetable Man 10. If 11. Atom Heart Mother 12. If (Reprise) 13. The Nile Song CD 2 1. Green Is the Colour 2. Let There Be More Light 3. Childhood End 4. Set the Controls for the Heart of the Sun 5. See Emily Play 6. Bike 7. One of These Days 8. A Saucerful of Secrets 9. Point Me at the Sky
  3. Lady Pank to muzyka z lat młodości wielu z nas, młodości tej ciut starszej lub młodszej. Obecnie "Polskie Dinozaury" już nie są tak aktywne jak w minionych "lepszych" latach, ale nadal dają o sobie znać. Ostatnio zespół przygotowywał nowy album ze swoimi starymi, ale jakże nadal lubianymi najlepszymi utworami. Na płycie „Ballady” znalazły się te "naj" utwory, których nikt nie odbierze zaszczytnego miejsca na liście najlepszych utworów Polskiej muzyki rozrywkowej. Na płycie jaka ukazać się ma już za kilka dni znajdziemy takie utwory jak: „Zawsze tam, gdzie Ty”, „Otul mnie” i „Wciąż bardziej obcy”. Znajdziemy też i nowość, najnowszy przebój grupy - „Niepoprawni” będzie utworem rozpoczynającym nadchodzący album. Format wydania: płyta analogowa i płyta CD. AudioRecki Lady Pank "Ballady" Tracklista: 1. Niepoprawni 2. Zawsze tam gdzie Ty 3. Mała wojna 4. Zabić strach 5. Minus 10 w Rio 6. Siedmioramienna tęcza 7. Młode orły 8. Wciąż bardziej obcy 9. Dobra konstelacja 10. Otul mnie
  4. "Cugowskiego się albo lubi jako artystę... albo nie. Nawet nie jako artystę, ale w ogóle." Tak słyszałem od wielu ludzi poruszających nie w tematach muzycznych z naszego podwórka. Na ile prawdziwe są te słowa - każdemu pozostawiam do subiektywnej oceny, ale trudno też odmówić samemu artyście zasłużonego udziału na Polskim rynku muzycznym. Obecnie artysta obchodzi swoje 70 lat (wszystkiego najlepszego!), z czego aż pół wieku spędzone na scenie. Z tej okazji, a raczej w związku z tymi dwoma ważnymi wydarzeniami 8 maja ukaże się jego nowe, dwupłytowe wydawnictwo „50/70. Moje najważniejsze”. W wywiadzie sam wspomina: „Z przeżytych 70 lat, 50 spędziłem bliżej lub dalej sceny. Nagrałem kilkadziesiąt płyt lepszych i gorszych. Grałem z niezliczoną rzeszą muzyków lepszych i gorszych. Ale... nie żałuję niczego (…). Jestem spełnionym człowiekiem i artystą…” . Nadchodzące wydawnictwo zawiera 14 utworów w nowych aranżacjach. Wszystkie zostały wybrane przez Krzysztofa Cugowskiego jako jemu najbliższe, które chce po tylu latach raz jeszcze pokazać z tej innej strony, często z nowym przekazem opartym o te wszystkie lata doświadczeń. Druga płyta jest zapisem koncertu Cugowskiego z Zespołem Mistrzów. Sam koncert odbył się w 2018 roku w Radiu Lublin. Krzysztof Cugowski "50/70 Moje najważniejsze" Tracklista: CD 1 1. Blues George’a Maxwella 2. Twoja łza 3. Głodny 4. Demony wojny 5. Nowa Wieża Babel 6. Woskowe dusze 7. Zostać w tobie 8. Przebudzenie 9. Wielki kpiarz 10. I tylko gwiazda - blask jej znikomy 11. Wino, śpiew i łzy 12. Fraszka dla staszka 13. Zamiast kołysanki 14. Lubię ten stary obraz CD 2: The Best Of - Live 1. Intro 2. Sen o dolinie 3. Geniusz blues 4. Noc nad Norwidem 5. Twoje radio 6. Cisza jak ta 7. Ratujmy co się da 8. Kluski postraszone oranżadą 9. Pieśń niepokorna 10. Młode lwy 11. Memu miastu na do widzenia 12. Jest taki samotny dom 13. Cień wielkiej góry 14. Krzysztof Cugowski Dziękuje
  5. PRIMARE pracując nad swoim "dzieckiem" w postaci PRISMA nie zapomniało o tym, by wyposażyć każdy ze swoich produktów w ten z jednej strony funkcjonalny, z drugiej strony nowoczesny moduł sieciowy (kartę PRISMA). W efekcie czego każdy z obecnie dostępnych modeli w ofercie tej firmy może stać się praktycznie muzycznym kombajnem "do zadań specjalnych", na swoim pokładzie zawierając obok całkiem dobrej klasy wzmacniacza, DAC po w/w moduł pełniący funkcję streamera. PRIMARE I15 PRISMA pomimo niewielkich rozmiarów staje się praktycznie systemem All in One. Bez obaw - głośniki musicie mieć osobno, a już na wstępie zaznaczę - im lepsze, tym lepiej dla samego wzmacniacza i co za tym idzie - naszej muzyki. Sprzęt niewielki ale firma zacna, oczywiście mająca prawdopodobnie tyle samo zwolenników, co przeciwników. PRIMARE to po prostu żadne "ciepłe kluchy", to prawdziwy przekaz i pewna analityczność umożliwiając nam szczegółowy wgląd w nagranie. Czy tak faktycznie jest sprawdzimy w tym teście, który mam przyjemność przygotować dzięki uprzejmości firmy HiFi Station z Krakowa. I15 PRISMA trafia do nas w solidnym pudle, gwarantując bezpieczny transport i dotarcie przesyłki w całości. I już od pierwszej chwili zaskoczenie... sprzęt będący w swych rozmiarach 3/4 dla klasycznego wzmacniacza wcale lekki nie jest! Audiofilskie "powietrze" nagle zaczyna ważyć swoje. To oczywiście żart, bo o żadnym powietrzu mowy być nie może! W środku mamy XXI wiek świata audio elektroniki. Praktyczność tak niewielkich rozmiarów jest oczywista, I15 dedykowana jest zasadniczo wszędzie tam, gdzie nie wielkość się liczy, a potrzeba zapewnienia jak najlepszego brzmienia z systemu audio. Nie jest też prawdą, że małe systemy nie sprawdzają się w dużych salonach - po prostu nie zawsze istnieje przemożna chęć tworzenia swoistej "świątyni" i nie zawsze mamy potrzebę tworzenia "ołtarzy audio". Czasem sięgamy po rozwiązania proste i kompaktowe, jednocześnie nie chcąc rezygnować z tego co w świecie audio najważniejsze - dobrego i tylko dobrego brzmienia. PRIMARE I15 jest w pozycji szwedzkiej marki najniższy w hierarchii, co absolutnie nie oznacza jakiś większych oszczędności w materiale. Patrząc nawet na cenę urządzenia (podana na dole), mamy przed sobą kawał solidnej "maszyny" audio, której po prostu inżynierowie poskąpili gabarytów. Czy tylko gabarytów - pokaże ten test. Każdy ze wzmacniaczy tej firmy jest osadzony w niesłusznie nielubianej kategorii "wzmacniaczy analogowych pracujących w klasie D". I15 obok I25 czy I35 nie jest wyjątkiem, różnica jednak polega na samej budowie wzmacniaczy wewnątrz obudowy. Starsi bracia korzystają z dobrodziejstwa najnowszych rozwiązań autorskich PRIMARE w postaci UFPD generacji drugiej. I15 korzysta ze wzmacniaczy Hypex, które w tym przypadku generują 60W na każdy kanał i uwierzcie mi - te 60W to nie byle jakie 60W. Reszta I15 jest wręcz kopią funkcjonalności dla wyższych modeli - czerpiąc z bogactwa funkcji i możliwości większych i o wiele droższych konstrukcji. Jedna platforma PRISMA, DAC spełniający te same założenia, wzmacniacz dedykowany do kolumn podstawkowych lub (jak pokazał test) "podłogówek" (dobranych z głową) to powinno się udać. I15 w temacie funkcjonalności może być wzorem dla wielu konkurentów w tej klasie cenowej. Obsługa praktycznie wszystkich najważniejszych protokołów w postaci AirPlay2, ROON, UPnP, Bluetooth z kodekiem aptX oraz wsparciem Spotify. Pomimo niewielkich rozmiarów urządzenie jest otwarte na świat zewnętrzny w postaci dostępnych gniazd wejść cyfrowych (i to wcale nie mało), po analogowe wejście i wyjście. Samych cyfrowych wejść nie licząc portu LAN jest 7, a do tego USB dla nośników pamięci w postaci dysków czy pendrive'a. Miniaturyzacja w iście mistrzowskim stylu, a wszystko czysto i przejrzyście - jak na Szwedów przystało. Konfiguracja jest banalnie prosta i identyczna jak w wyższych modelach. Tutaj nie ma żadnej różnicy i praktycznie obsługa wygląda tak samo w przypadku każdego ze wzmacniaczy tej firmy. Kto chciałby doczytać "co i jak" w temacie samej konfiguracji czy funkcjonalności - odsyłam do artykułu wcześniej opublikowanego w Magazynie AudioStereo. Jest to dokładnie to samo pod względem użytkowym i funkcjonalnym dlatego dla poszanowania Waszego czasu nie będę kopiował tych samych treści, proponuje lekturę testu PRIMARE I35 PRISMA. My poświecimy nasz czas i miejsce w oknie komputera na najważniejszą część testu - brzmienie jakby nie patrzeć całego systemu audio. I15 może nie przekonywać wielkością purystów, jednak w pomieszczeniach od podstaw projektowanych jako funkcjonalne, dla osób kochających przestrzeń i unikających zastawianie ścian wielkimi "klockami" - ten wzmacniacz będzie odkryciem na nowo Ameryki. Oczywiście to nie pierwszy na rynku produkt o takich wymiarach, to także nie pierwszy produkt łączący w tej formie wszystko w jednym. Ale na pewno jest to jeden z nielicznych wzmacniaczy (a także DAC'a i streamera), który po prostu warto kupić ze względu na jakość uzyskiwanego brzmienia. Nie ma tutaj absolutu i daleko mu do takich wartości, w końcu ani moc, ani wielkość ani nawet cena nie aspirują do iście high end'owych "smaczków", ale PRIMARE nie sposób odmówić detaliczności i swobody wybrzmienia. Jeśli ktoś myśli, że ten "maluch" jest zbyt "cienki w plecach", by pokazać się z jak najlepszej strony w temacie prezentacji niskich tonów, budowania planów czy zdolności separacji instrumentów - będzie w błędzie. I15 jest pełnoprawnym członkiem rodziny PRIMARE, analityczność i wgląd w nagranie to jego najmocniejsza strona. Czegoś, co nie zostało w nagraniu ujęte nigdy nie posłuchamy i nie będzie nam dane posłuchać. I15 pokazuje świat takim, jakim on jest naprawdę. Bawi się przy tym swobodnie tak z nikim tonami (w zakresie możliwości praktycznie każdych rozsądnych wielkością głośników, łącznie z podłogowymi). Nie ma problemu, by schodząc nisko pokazał nam smaczki i detale górnych zakresów. Przy tym niesamowicie oddaje wokale, czysto z pewną dozą ochłodzenia - ale ciągle bez większej przesady. I15 lubi się z gatunkami muzycznymi nad którymi pracuje się w reżyserce. R'n'B, Soul, elektronika - to jego żywioł. Doskonale też sprawdził się w szerszym zakresie repertuaru jazzowego. Dave Brubeck z albumem "In Your Own Sweet Way" czy "Out of the Way of the People" na tym niepozornym wzmacniaczu brzmiał jak na rasowym zestawie pełnowymiarowych elementów świata audio. Tak, I15 jak każdy tego typu wzmacniacz ma swoje ograniczenia i pewne kompromisy nie są mu obce. Wymaga od nas zdrowego rozsądku w podejściu do doboru kolumn (a może w mniejszych pomieszczeniach monitorów podstawkowych). Zgra się bardziej z cieplejszymi w barwie głośnikami niż z takimi, które zechcą nam nagle udowadniać swoje nad wyraz przesadzone możliwości. Gdyby przyszło Wam łączyć dwa identyczne światy ostrzegam - to nie może się udać, tutaj potrzeba rozwagi i umiejętności rozgraniczenia po której stronie mamy temperament (wzmacniacz), a po której ciepło i spokój godny wprawnego dyrygenta (kolumny). Jeśli więc szukacie niewielkiego wzmacniacz mającego praktycznie nieograniczone możliwości świata cyfrowego streamingu oraz bogactwo przyłączy, jeśli szukacie brzmienia wciągającego, dającego poczucie pewności wybrzmienia i analityczności - I15 będzie idealnym partnerem na długie wieczory. Jeśli planujecie swój loftowy living room - ten wzmacniacz może wyglądać fenomenalnie jako ozdoba każdego stolika czy regału. A obok jakieś nietuzinkowe głośniki... Przód jak to przód w temacie PRIMARE - do bólu schludnie, wręcz ascetycznie. Ale o to chodzi w tej całej zabawie, kto chciałby na niewielkiej powierzchni frontowego panelu znaleźć nagle kilkanaście przycisków?! Inżynierowie tej marki zrobili jeszcze jedną fenomenalną rzecz - udowodnili, że w miniaturyzacji i jednoczesnej funkcjonalności jeśli nie przegonili japońskich konkurentów, to na pewno dorównali im pod każdym możliwym względem. Łącznie cztery przycisku na przednim panelu, z czego jeden to przycisk ON/OFF urządzenia. Tak, trzy przyciski wystarczą do pełnej konfiguracji i używania codziennego I15. Kto lubi (większość) zdalnie operować urządzeniami elektronicznymi, dostaje do ręki pilot i/lub aplikację na smartphone'a. Jak widać pomimo słowa "mały" nie oznacza tak naprawdę, że ktoś nas czegoś pozbawił. Dodatkowo czytelny (z bliska) wyświetlacz rzędowy OLED, który pełni funkcję raczej informacyjną niż klasycznego wyświetlacza mającego za zadanie ciągłego atakowania nas informacjami. Od tego mamy tablet i aplikację, która pełni funkcję osobistego ekranu i kontrolera w jednym. A na koniec zaskoczenie - I15 może stanowić bazę do dalszego rozwoju systemu audio o transport CD czy pre-amp gramofonowy. A wszystko to w takich samych wielkościach obudów. Nie pytajcie tylko, czy gramofon też gdzieś dostaniemy taki mały... long play musi jednak wyglądać zacnie, by pomieścić muzykę. Polecam zdecydowanie purystom zakochanym w minimaliźmie designu i formy. Brzmienie pomimo wielkości samego urządzenia zaskakuje na plus, daleko mu do większych braci pod względem dynamiki, budowania planów czy dokładności, ale za tą cenę trudno poskładać system tak grający i do tego składający się jeszcze z takich elementów jak DAC czy streamer. Co do tych ostatnich w temacie możliwości - odsyłam raz jeszcze do poprzedniego testu najwyższego modelu PRIMARE (link na samym dole artykułu). Za pomoc w teście oraz cierpliwość godną stoickich kapłanów dziękuję ekipie https://www.hifistation.pl AudioRecki Cena 7490 złotych Dane techniczne: - Klasa D - Moc 75W na kanał przy 8 ohm - 1 wejście analogowe RCA - 1 wyjście analogowe RCA - 3 wejścia cyfrowe optyczne - 1 wejście cyfrowe koaksjalne - 2x USB - RS232 - złącze trigger - IR-in - IR out - Wi-Fi - Bluetooth - Aluminiowa płyta czołowa - Odtwarzanie plików PCM 768KHz oraz DSD 128 - DAC AKM AK4497 - Funkcje sieciowe Prisma - Wymiary 430 x 86 x 420mm
  6. Zadzwoń do dystrybutora. Jestem pewny, że pomoże Ci rozwiązać "problem" i będziesz miał okazję posłuchać ich w swoim systemie. Nic to nie kosztuje, a przekonasz się czy w słuszną stronę zmierzasz. Serdeczności
  7. Ależ skąd! Tym bardziej, że sam napisałeś o trzech ważnych kwestiach: - monitory/dwa fizyczne głośniki będą lepsze. Zgoda, tylko Kolega nie doczytał najważniejszego" "napisze Wam tylko tyle, że klasycznej wielkości sprzętu audio nie da się postawić w kuchni, w sypialni też nie zawsze jest to możliwe. Nie zawsze też mamy możliwość postawienia drugiego systemu audio obok tego naszego "naj", a po prostu szukamy sprzętu grającego dla przyjemności w tle lub bez naszego ciągłego zaangażowania w każdy detal czy szczegół." - druga sprawa Twoje doświadczenie wynikające z czytania i co najwyżej słuchania w salonie audio. A to kompletne rozminięcie się z tym, jak brzmi taki sprzęt w pokoju dziennym, w kuchni czy w sypialni. Polecam Ci, bo doznania są fenomenalne jak na tak małe "fizyczne oszustwo" 🙂 - trzecia sprawa "usuwanie postów" nie jest w naszym zwyczaju, jeśli trzymamy się argumentów i wiemy, o czym piszemy. Negacja jakiegoś produktu jest potrzebna, byle oparta była na konstruktywnej krytyce. Wiesz, ja też naczytałem się opowieści o komercyjnych lotach w kosmos. Potem okazało się, że rakieta X firmy X spadła i całe szczęście, że nie było w środku bogaczy (lament całego świata). Uważam od tego dnia, że problem mam z głowy, nie tylko nie stać mnie na lot w kosmos za kilkanaście milionów Dolarów, ale samobójstwo nie jest dla mnie najlepszą formą podnoszenia sobie adrenaliny w życiu. A tyle się naczytałem i byłem bliski załamania, że mnie nie stać. Dziś wybieram inną aktywność, inne przyjemności. NAIM Mu-so Qb 2 do takich właśnie należy - w kuchni lub pokoju codziennym jako typowy umilacz czasu spisuje się fenomenalnie. Każdemu jak widzisz wedle potrzeb i wedle zasobności. Ja tam bogaczom nie zazdroszczę, niech lecą! Serdeczności jak zawsze AudioRecki
  8. Decyzją zespołu winylownia.pl wygrywa @WojPoz swoim wpisem: Aby odebrać świąteczny prezent od "zajączka" należy: 1. Od jutra skontaktować się ze sklepem winylownia celem ustalenia formy odebrania płyty. Informację kontaktowe: https://winylownia.pl 2. Pochwalić się 😉 na Forum AudioStereo po odebraniu przesyłki jak brzmi zajączkowy prezent. Będzie nam miło! Dziękujemy Wszystkim za udział, moc wspaniałych życzeń i do następnych okazji z AudioStereo oraz zapewne sklepem Winylownia.pl. Dużo zdrowia wszystkim Wam i Waszym Najbliższym raz jeszcze!
  9. W dobie miniaturyzacji coraz częściej trafiamy w świecie audio na produkty "wszystko-mające". W niewielkich rozmiarów głośniku cały system audio zbudowany w oparciu o ideę dźwięku przesyłanego bezprzewodowo... dlaczego nie. Tyle tylko, że zawsze jest jakieś "ale" i co oczywiste, to "ale" zawsze dotyczy jakości uzyskiwanego brzmienia z takich urządzeń. Firma NAIM to ten z graczy na rynku audio, który od lat ugruntował sobie pozycję marki zasługującej na uznanie szerokiego grona melomanów i audiofilii. Ich sprzęt trafił do ogromnej rzeszy użytkowników, a przy oferta w różne modele bogata na tyle, by dać "każdemu" to, czego poszukuje. Sa więc Mu-so, są więc All-in-One, są też wysokie modele z przykładowo serii 500. Gdzieś w abstrakcji naszych marzeń jest także top of the top, absolutny killer i niedościgniony wzór dla wielu innych marek - Statement. Dzięki uprzejmości Krakowskiej firmy Audiotrendt w nasze ręce trafił właśnie taki Statement... ale w wersji miniaturowej. Tak, to oczywiście wielkie (a nawet bardzo wielkie) nadużycie w temacie porównania Statement do Mu-so Qb2 (lub odwrotnie), ale kto komu zabroni w święta nie zaszaleć ... Mu-so Qb 2 to już druga generacja dobrze przyjętego poprzednika, który przetarł szlak na rynku obecnej serii na tyle udanie, że NAIM zdecydował się poprawić na tyle urządzenie, by zauważyć różnice - ale jednocześnie nie zmieniać ogólnych założeń i jak się okazuje samej formy, by niepopsuć tego, co dobre i sprawdzone. Qb2 od teraz ma nie tylko zachwycać ale też być odrobinę bardziej dopasowane do naszych pomieszczeń. Zdecydowano się na dotychczasową budowę w postaci sześcianu z dodaniem różnokolorowych paneli, mających uprzyjemnić nam codzienne korzystanie z urządzenia, a także panele mają za zadanie pomóc wkomponować (prawie) miniaturowe Mu-so w nasze pomieszczenia. Ukłon w stronę naszych pań, które szukają w głównej mierze czegoś co ładnie wygląda... a potem dobrze gra. Rzecz jasna uwielbiany przez użytkowników podświetlany panel kontrolny umieszczonym na górnej ściance pozostał, a nawet doszło kilka elementów dodających funkcjonalności całemu urządzeniu. Panel rozświetla się po zbliżeniu dłoni, dając tym samym automatyczny dostęp do najważniejszych funkcji sprzętu. Kto używał wcześniejszą wersję zna całą ideę i prostotę funkcjonalności. Kto nie miał okazji używać może być pewny, że w tym temacie słowa "intuicyjny" oraz "funkcjonalny" oznaczają istne mistrzostwo świata. Kolejną zmianą jest zastosowanie nowego procesora, który dzięki zwiększeniu swojej wydajności obecnie umożliwia odtwarzanie plików Hi-Res aż do 24/384 (bit/kHz). Jednak to, co stanowi wyjątkową siłę całego systemu nie drzemie w liczbach czy podświetleniu... a w samym środku i obejmuje zainstalowanych aż 7 głośników. To dzięki ciekawemu ich układowi oraz podziałowi na wysokotonowe, średniotonowe oraz niskich tonów głośniki uzyskujemy tak dobre i jednocześnie poukładane brzmienie. Nie ma poczucia jakiejkolwiek kompresji czy brzmienia rodem z klasycznych boom-box'ów. Rzecz jasna nie oczekujmy jakiejś sporej przestrzeni pomiędzy kanałami czy rozwiania dźwięków na różne plany. Ale i bez tego QB2 swoim brzmieniem przyciąga i intryguje, a muzyką jesteśmy w stanie wypełnić pomieszczenie o całkiem sporych gabarytach! Salon 30 m2 nie stanowi dla tego systemu żadnego problemu, a muzyka wypełniająca takie pomieszczenie jest nadal swobodna w przekazie, prezentowana bez żadnego wysiłku. Całą ideą jaka przyświecała inżynierom w trakcie konstruowania Mu-so QB (czyli jak w tym przypadku i drugiej generacji), było oddanie w ręce użytkowników sprzętu dającego przyjemność w 100% z jego użytkowania. Tak od strony obsługi ale i dźwięku. A to ten drugi element pokazuje prawdziwy potencjał tej całkiem interesującej "kostki". Brzmienie jest odpowiednio nasycone ale bez wychodzenia w skrajności obejmujące pasmo wysokich tonów. Odpowiednia dynamika całości bez względu na gatunek muzyczny, bogactwo detali oraz pełna swoboda prezentowanego brzmienia nawet w ciut wyższym zakresie głośności. W pewnym momencie mamy poczucie, że pokój w którym gra muzyka został wyposażony w całkiem nie mały system audio, do tego bardzo dobrze brzmiący. Jest plastyczne, wokale brzmią z odpowiednią do reszty czystością, a pasma nie mają nawet przez moment tendencji do nachodzenia na inne lub wzajemnego zakrywania prezentowanego brzmienia. Mu-so Qb2 ma wiele zalet od strony codziennego użytkowania. Mamy system All-in-One, który jest niedalekich rozmiarów. Jeden przewód i korzystamy z bogactwa muzyki z różnych źródeł. Im lepsze źródło (pliki), tym ta sympatyczna kostka pokazuje coraz więcej swoich możliwości pod względem czystości generowanego brzmienia. Kolejną zaletą jest zmienny grill, który delikatnym ruchem reki jesteśmy w stanie ściągnąć i na potrzeby utrzymania odpowiedniej ich czystości po prostu wyczyścić. Kuchnia z QB2? Nic nie stoi na przeszkodzie! Ale czy to sypialnia czy pokój dzienny nasz system dzielnie radzi sobie jako kompletny system audio. Na duże wyróżnienie względem konkurencji zasługuje zdolność do utrzymania odpowiedniej jakości dźwięku nawet przy bardzo małych głośnościach. Sypialnia z muzyką w tle może być w tym przypadku czystą przyjemnością. Rzecz jasna komunikacja bezprzewodowa w rozumieniu "multiroom" w pełni pomaga zarządzać Qb2 bez względu na miejsce instalacji. NAIM swoim systemem w postaci tej niepozornej kostki oddaje urządzenie kompletne i sprawdzone (dzięki poprzednikowi), ale obecnie dające znacznie więcej możliwości z utrzymaniem tej samej klasy brzmienia. Qb 2 dzięki DSP ma aż trzy fabryczne ustawienia prezentacji brzmienia. Każda z nich uzależniona jest od samego umiejscowienia urządzenia w naszym pomieszczeniu. Nie ma więc obaw jeśli zaistnieje potrzeba postawienia sprzętu w rogu ściany. NAIM zadbał nawet o takie wydawałoby się niecodzienne formy instalacji systemu audio. Były superlatyw, były ochy i achy... bo możecie nie wierzyć, ale kiedy puściłem "One More Try" George'a Michael'a sam zostałem zaskoczony potencjałem, czystością i głębią uzyskiwanego brzmienia. Niestety w życiu kiedy coś jest tak piękne, że aż niemożliwe, by było prawdziwe przychodzi świadomość "gdzieś jest haczyk". Tym haczykiem lub jak kto woli... gwiazdką oznaczającą pewne "ale" jest cena. 4000 złotych, na tyle została wyceniona druga generacja Mu-so Qb. Tak, mamy system kompletny, do tego świetnie grający, niebanalny - wręcz designerski na tyle, by cieszyć nasz pokój przez bardzo długi czas. Ale to nadal 4000 złotych, które już umożliwia zbudowanie pełnowymiarowego systemu audio, grającego zapewne "lepiej" niż to, co oferuje nam nasza sympatyczna kostka. Piszę o tym wszystkim wprost, by ktoś mi nie zarzucił "ceny nie widział"? Tak, cenę widziałem i widzę i napisze Wam tylko tyle, że klasycznej wielkości sprzętu audio nie da się postawić w kuchni, w sypialni też nie zawsze jest to możliwe. Nie zawsze też mamy możliwość postawienia drugiego systemu audio obok tego naszego "nas", a po prostu szukamy sprzętu grającego dla przyjemności w tle lub bez naszego ciągłego zaangażowania w każdy detal czy szczegół. Wtedy mając przed sobą właśnie takie, a nie inne potrzeby - NAIM ze swoim produktem nawet przy tej cenie wydaje się być okazją. Wartością w tym przypadku jest właśnie jakość wykonania, funkcjonalność, współpraca z różnymi źródłami i najważniejsze - prawdziwe brzmienie pozbawione tego negatywnego wrażenia wprost z boom-box'ów. NAIM pokazuje, że można zrobić rzeczy piękne, trwałe, funkcjonalne i dające masę przyjemności. Za całą tą mieszankę plusów 4000 złotych nie wydaje się przesadą. Znam zgoła inne "plusy", które w tym pięknym kraju kosztują nas znacznie więcej i uwierzcie mi - nie dają nawet 1% tyle frajdy co Mu-so Qb serii 2! Na koniec mały szczegół - poza aplikacją na nasze telefony - na wyposażeniu znajduje się obecnie pilot W tym miejscu przekazuję wszystkim Wam życzenia świąteczne od całego zespołu Audiotrendt z naciskiem "nie zapomnij przekazać". Więc przekazuję zanotowane na kartce i przepisane na kartach Magazynu AudioStereo: W dzień Święta Wielkanocnego życzymy muzyki tylko wybitnej i przez uszy do serca wpadającej. Jaja smacznego do woli w postaci - jak kto woli. Żonki uśmiechniętej całą dobę, dzieci kochających i zdrowia, zdrowia Wam wszystkim i Waszym bliskim! Zespół Audiotrendt. Ufff, przekazane. Dodatkowo dla wszystkich Forumowiczów Audiostereo z okazji Świąt Wielkanocnych przygotowano szereg atrakcyjnych promocji na sprzęt oraz akcesoria audio. Promocja ma trwać do końca miesiąca. Do testów i świątecznego umilania czasu sprzęt dostarczyła firma https://audiotrendt.com.pl AudioRecki
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.