Jump to content

witoldn

Użytkownicy
  • Content Count

    10
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralny
  1. Dzień dobry, Poszukiwania swojego zestawu audio zacząłem od kolumn. Jak wielu, naczytałem się opinii na forum i po kolei kupowałem i sprzedawałem kolejne głośniki. Gdy dotarłem, jak mi się wydawało do docelowych, okazało się, że jest zbyt ostro i zbyt mało muzykalnie, bo detale przykrywały linię melodyczną. Wtedy zaczęło się ponowne czytanie forum i żonglowanie wzmacniaczami polecanymi do tych kolumn. Przy chyba piątym wzmacniaczu, gdy żaliłem się osłuchanemu człowiekowi z branży, że nie mogę "uczesać" brzmienia do swoich preferencji, Ten z rozbrajającą szczerością wypowiedział zacytowane w tytule zdanie. Na początku patrzyłem na człowieka z lekkim niedowierzaniem, bo przecież czytając forum, można dojś do wniosku, że samymi kablami można zdziałać bardzo dużo, a już wzmacniaczem, to niemal cuda :-). Dopiero po jakimś czasie, gdy spokojnie się zastanowiłem, zacząłem zgadzać się z tezą mojego rozmówcy. Przecież sam czasami miałem 3 komplety kolumn w domu i różnice ich charakteru na jednym wzmacniaczu tak samo łatwo wychwytywałem na drugim, czy trzecim wzmacniaczu. Nigdy nie było zamiany miejsc. Do napisania tego dyskusyjnego postu skłonił mnie dzisiaj jeden historyczny wątek z pytaniem o wybór pomiędzy Tannoyami i Monitor Audio i rozwinięta dyskusja zdominowana tezą: Nieważne jakie kolumny kupisz, bo gra cały system!!! Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
  2. Przewrotnie, do muzyki poleciłbym Apple TV starszy model (za 200-300zł) z wyjściem optycznym i transmisją opartą na AirPlay. To mi najbardziej cenowo i jakościowo przypomina Chromecasta, tylko że w środowisku applowskim 🙂. Ma to taką zaletę, że nie jesteś ograniczony żadnymi dedykowanymi serwisami. Wszystko, co zagra na telefonie prześlesz do zestawu audio, co przy chromcast nie wchodzi w grę -np. bezpośrednia transmisja stacji radiowych, typu "Trójka".
  3. Dla mnie chyba tym bardziej 🙂. Jakiś czas temu, będąc z dzieckiem w Centrum Nauki Kopernik zasiadłem sobie w kabinie do badania słuchu. Wyszło mi, że słyszę do .... 13,5 kHz. Fakt, nie były to idealne warunki do skupienia się, ale od tamtego czasu, poważne dywagacje na temat tego, czy w jakimś głośniku jest czy nie ma podbicia o kilka decybeli w paśmie powyżej 14-15 kHz bardzo mnie rozśmieszają, a marketingowe teksty, że wstęgi są lepsze dlatego, że ich pasmo przenoszenia nie kończy się na 25 kHz tylko na 60 kHz to dla mnie szamanizm. Dzisiaj słuchałem MA Gold 300 4 generacja. Jest zauważalnie więcej mięsistości niż w GS20, a przez to jakby bardziej muzykalnie, a przy tym fenomenalna rozdzielczość i powietrze w scenie wciąż pozostały. Zdecydowanie jest postęp, ale Gold-y 300 mają jedną zasadniczą "wadę" - nawet używki są 2,5 raza droższe niż GS20. Ten odsłuch dał mi jednak nowy trop do poszukiwań - MA GS60 - to może być czarny koń 🙂
  4. GS-y to na pewno godne uwagi kolumny, ale jak chce się mieć soczysty wypełniony dół by było muzykalnie i jednocześnie lekko ucywilizowane i wygładzone soprany, to dobór wzmacniacza nie kosztującego majątku, jest wyzwaniem. Chyba Dali pod tym względem są łatwiejsze do okiełznania (tak mi się przynajmniej wydaje po pierwszych słuchaniach)
  5. Ja powoli zaczynam się poddawać i powoli zaczynają mi chodzić po głowie Dali Ikon MkII albo Dali Opticon, chociaż jakość wykonania GS-ów jest trudna do pokonania. A tak z ciekawości, to co zostało następcą tych MA Gs?
  6. Odgrzeję kotleta dla następnych czytelników. Mam skromne doświadczenia z 816-mi i kilka subiektywnych zdań od siebie (subiektywnych, bo lubię muzykalność w kolumnach bardziej niż analityczność i dominację wokali nad linią melodyczną oraz męczą mnie wyeksponowane werble traktowane miotełkami, a także dlatego, że nie słucham cięższego rocka). Kolumny mają charakterystykę ciut obniżoną w środkowym paśmie. Generalnie trudno zabić ich muzykalność nawet niezbyt szczęśliwie dobranym wzmacniaczem. Jeśli miałbym wybierać budżetowy wzmacniacz byłby to NAD 356bee, który absolutnie nie próbuje wyrównać tej charakterystyki, a potrafi ładnie zaokrąglić soprany i całość jest naprawdę bardzo przyjemna i ciepła - bardzo muzykalnie, energetycznie i mięsiście. Jeśli miałbym wybierać wzmacniacz z wyższej półki wybrałbym Peachtree Nova, przy którym miałem minę zdziwionej kaczki, że z potrafi on tak ładnie wyrównać charakterystykę 816, niwelując trochę dominację basu i cywilizując soprany generowane przez metalową kopułkę, a jednocześnie buduje dużą przestrzeń sceny. Pierwsza myśl przy niezbyt głośnym odsłuchu "Nobody's Child" Marka Knopflera, była - jak te kolumny potrafią słodko zagrać :-). W międzyczasie był Xindak A06, jakiś tańszy hybrydowy Vincent (niższej klasy niż polecane wcześniej 226 i 227) i Musical Fidelity. Każdy miał coś tam fajnego w swoim charakterze, żaden nie zagrał źle, ale żaden nie dostarczył argumentów by wydać 1,5 - 2 tyś więcej niż na NAD-a. Największe zaskoczenie, że MF nie zgrał się (za to jako jeden z nielicznych potrafił poskromić nieposkramialność werblowych miotełek i sopranów przy Monitor Audio GS20).
  7. Od kiedy kupiłem GS20, ciągle zaglądam na forum i umawiam się na odsłuchy z kolejnymi wzmacniaczami 🙂
  8. No cóż z całą pewnością Focal i MAudio to dwa różne światy - przynajmniej przy tych urządzeniach wzmacniających co wyżej i co ważne w moim pomieszczeniu (w którym osie kolumn są równoległe do przekątnej pokoju), ale o tym za chwilę. Po tych mini testach dalej mam poczucie, że obie kolumny mają naprawdę bardzo dużo do zaoferowania, szczególnie teraz, gdy ich ceny na rynku wtórnym są na poziomie 40% ceny nowych. Wciąż nie wiem z którymi się rozstać. Czasem człowiek potrzebuje radości, witalności i mięsistości, a czasem bliższego naturze, bardziej neutralnego i spokojniejszego przekazu. Poniżej absolutnie subiektywne porównanie, które mogło się odbyć dzięki uprzejmości Top Hi-Fi. 1. GS20 + Yamaha 803 - chyba najszersza scena i najwięcej przestrzeni ze wszystkich kombinacji - tak ze dwa razy szerzej niż rzeczywisty rozstaw kolumn :-). Jeśli chodzi o brzmienie - jasne ponad wszelką wątpliwość - na tyle, że po wyłączeniu "pure direct" nawet niewielka regulacja sopranów skutkowała sybilantami. W jazzie i bluesie, trąbka to królowa nagarnia :-). Basu - wystarczało, a jego jakość - poprawna. 2. GS20 + NAD 356BEE - choć to nie amplituner, ale najcieplejszy sprzęt jaki mogłem wypożyczyć jako kontrapunkt dla Yamahy. Brzmienie przyjemne, zniknęła natarczywość trąbki, zniknęły sybilanty, a wysokie tony wciąż miały powietrze i potrafiły "cykać'. Bas nabrał pięknej dźwięcznej (żeby nie powiedzieć takiej "strunowej") barwy. I byłoby naprawdę dobrze, gdyby nie to, że szerokość sceny wróciła do rozmiarów rzeczywistego rozstawu kolumn - zadziwiające. 3. Focal Chorus V 816W + Yamaha 803 - rozmiar sceny - coś pośredniego pomiędzy poprzednimi zestawieniami. Soprany obecne ponad wszelką wątpliwość, ale żadnych sybilantów nawet po sporej regulacji barwy (choć przy maksie, może być ciut męcząco na dłuższą metę. Brak natarczywości trąbki, ale raczej nie z powodu wycofania tych rejestrów, gdyż podobne chyba częstotliwościowo "wycia" Kasi Kowalskiej nawet bardziej wyeksponowane niż w GS-ach, a mniej świdrujące :-). Bas - bardzo fajny - sprężysty, dźwięczny - podobny do połączenia GS-ów a NAD-em, a bardziej mięsisty, sprawiający poczucie wypełnienia przestrzeni wokół nas dźwiękiem. 4. Focal Chorus V 816W + NAD 356 - bezapelacyjnie zwycięski zestaw tego mini porównania. Witalność, radość grania, energia, równo bez wycinania czegokolwiek z pasma, bez natarczywości, zmęczenia, a mięsistość taka, że nie przychodzi do głowy by kręcić potencjometrami od regulacji barwy. Scena porównywalna rozmiarami do najlepszego, w tej kwestii, w tym zestawieniu, połączenia GS20 i Yamahy 803 - no może mikroskopijnie mniejsza, ale z jaką energią 🙂 Bas - miód, malina, sprężysty, "strunowy", dosłownie widać oczami wyobraźni, że w gitarze basowej, czy kontrabasie struny mają spiralne sprężyste oploty :-). Gdyby, nie to, że NAD 356BEE nie jest amplitunerem, już stałby u mnie z podpiętymi Focalami :-(. Po tych krótkich doświadczeniach z dwiema, Yamaszkami,, NAD-em, Focalami i Monitorami GS, a mam świadomość, że "napędzacze" te mieszczą się raczej w pojęciu "entry level", osobiście nie dostrzegłem, tego o czym się słyszy, że Chorusy 816 to bardzo wymagające kolumny do napędzenia. Zagrały (oczywiście jak dla mnie amatora) zjawiskowo z niezbyt "kosmicznym" NAD-em. Ba, nawet obie Yamaszki więcej z Chorusów potrafiły wyciągąć, niż z GS-ów . Wydaje się, że to jednak Monitor Audio GS-y są sporo bardziej wymagające, jeśli chodzi o wzmacniacz, bo u mnie z każdym wzmacniaczem prezentowały bardzo odmienne oblicza. Na tę chwilę nie znalazłem wzmacniacza godnego "Gold Signature", bo wydaje mi się, że NAD-356 BEE pokazał dopiero zaczątki tego potencjału :-). Może coś z Xindaka warto by spróbować? A i na koniec takie dziwne zjawisko dotyczące mojego pomieszczenia i basu. Otóż w GS-ch mam w miejscu odsłuchu (niezależnie od wzmacniacza) obniżenie natężenia basu (tak pomiędzy 2 a 3 metry od linii kolumn). Przy 3,5 - 4,5 metra od linii kolumn bas powraca w całej okazałości, sprężystości i dźwięczności. Co najciekawsze, ustawione w tych samych miejscach Chorusy generują bas, który jest wszędzie, w każdym punkcie odsłuchiwania (a na pewno różnice w jego natężeniu są dużo mniej zauważalne). Cóż to za dziwota? Czyżby patent Focala z bassreflexem skierowanym w podłogę, tak działał?
  9. Dziękuję za namówienie na odsłuchy. W domu wylądowały Yamaha 803 i Nad 356. No cóż, powiem, że jest to wciągające zajęcie taki odsłuch. Tak na gorąco, to mam sporo ciekawych obserwacji jeśli chodzi o rozmiar sceny - naprawdę duże różnice. Jeśli chodzi o całokształt, to NAD wypada baaaardzo obiecująco, ale niestety nie z Monitor Audio GS20 😞 tylko z Focalami Chorus 816VW. Liczyłem, że któryś z ww. wzmacniaczy pokaże ten potencjał Gold-ów, o którym tak wszyscy się rozpisują. Na razie się nie zanosi :-). No chyba, że ktoś inaczej niż ja, szuka bardzo jasnego brzmienia - to z Yamahą takie znajdzie bez dwóch zdań. Po weekendzie podzielę się szerszym opisem swoich odczuć. Niestety nie wiem, czy to będzie koniec, bo jakaś przekora odradza mi sprzedaż GS-ów, ale boję się wpaść w pułapkę wydatków. Tym bardziej, że to co oferuje NAD z Focalami, naprawdę robi wrażenie.
  10. Dzień dobry, Od czasu pozbycia się pianocraftowych monitorków, odkrywam, przy nie zmienionym amplitunerze Yamaha RX-E600MK2 (czyli PianoCraft) jak kolosalny potencjał tkwi w zmianie zespołów głośnikowych i ile można uzyskać z różnych kolumn, przy niespecjalnie zaawansowanym wzmacniaczu. Po "przerobieniu" w kolejności: 1. Monitor Audio Silver RS-6, 2. Focal Chorus 816VW (model "W" z sandwiczowymi membranami od Electry) 3. Monitor Audio GS-20 mam wrażenie, że ta mała Yamaszka, nie jest wcale taka słabowita, jak można by wyczytać z niektórych opinii w internecie. Wręcz przeciwnie! O ile przy standardowych monitorkach pianocraftowych, podpisałbym się obiema rękami pod stereotypową opinią, że Yamaha męczy wysokimi tonami, to już przy Chorusach miałem bardzo przyjemne odczucia jeśli chodzi o soprany i środek, nie mówiąc już o Silverach RS-6, które emitowały tyle ciepła i aksamitu, że tych sopranów nawet brakowało trochę (ale w zamian 5-6 godzin głośniejszego słuchania nie powodowało najmniejszego rozdrażnienia). Przy GS20 tym, co najbardziej "rzuca się w uszy" jest poczucie przestrzeni i dużej ilości powietrza, ale choć to bardzo pożądana i wartościowa cecha, to odbywa się to w moim odczuciu kosztem zmęczenia słuchacza górnym pasmem. Niby same soprany gładkie, ale coś poniżej (górna średnica?) chyba zbyt eksponowane, bo "zawodzenia" Kasi Kowalskiej potrafią boleśnie zakłuć sybilantami w ucho, podczas gdy w Focalach pomimo mocniejszego (głośność) wyeksponowania tych "zawodzeń" nic nie kłuje w uszy, a nawet jest "velvecik". Gdybym musiał wybrać dzisiaj, bez zmiany wzmacniacza, chyba pozostałyby jednak wbrew obiegowym opiniom na forach przy Focalach. Tym co by przeważyło byłoby mniejsze zmęczenie przy kilkugodzinnych odsłuchach. To dla mnie chyba jednak priorytet. Nie bez wpływu na decyzję byłby też "mięsisty" dźwięk, jaki zapodają Chorusy 816VW. Czego byłoby mi żal pozbywając się GS20? Przestrzeni i powietrza na scenie i odrobinę bardziej dźwięcznego / barwnego basu, który nigdy nie zabrzmiał mi "kartonowo" i choć "chudszy" niż w Focalach, zawsze był bardzo sprężysty nawet z tak skromnym 60W wzmacniaczem (nigdy nie słucham głośniej niż do połowy zakresu wzmocnienia). Generalnie odnoszę wrażenie, że przy kolumnach klasy Chorus 816VW lub MAudio GS20, moja dzielna Yamaszka osiągnęła kres swoich możliwości, a ponieważ mam wciąż na pokładzie oba zestawy kolumn i postanowienie, że pozostanę przy jednym z nich, mam prośbę o sugestie dotyczące tego, na co warto zamienić RX-E600MK2, by mieć najprzyjemniejszy zestaw z którymiś z posiadanych kolumn. Żeby sobie "utrudnić" życie, chciałbym pozostać przy amplitunerze. Czytywałem o Yamaha R-N803, o Rotelu RCX-1500 i to w zasadzie tyle co znalazłem. Gdybym kierował się stereotypami, pewnie Yamahy nie brałbym pod uwagę, ale po doświadczeniach ze swoim małym PianoCraftem wiem, że firma ta potrafi pokazać bardzo różne oblicza, a wybór jest mooocno ograniczony. Ideałem byłoby przestrzenne i napowietrzone granie z dźwięcznym basem jak Monitor Audio GS20, z mięsistym dźwiękiem jak Focal Chorus 816VW i miłym ciepłym i aksamitnym brzmieniem jak Monitor audio RS-6. 🙂 :-). Oczywiście wiem, że ideały nie istnieją 🙂 Czego słucham? Springsteen, Peter Gabriel, U2, Mietek Szcześniak, Kowalska, Bartosiewicz, czasem blues czy klasyka, czyli wielu gatunków, poza metalem i ciężkim rockiem oraz ortodoksyjnym jazzem. Pomieszczenie - 20 m2 normalnie użytkowo umeblowane. Sprzęt może być używany, budżet do 3500zł. Z góry dziękuję za sugestie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.