Jump to content

JarlBjorn

Użytkownicy+
  • Content Count

    2664
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

95 Neutralny

Informacje profilowe

  • Branża
    Nie ustawione

Recent Profile Visitors

24111 profile views
  1. Dywagacje o A-klasowych integrach Accu w kontekście napędzenia Dynaudio wydają się dość abstrakcyjne, sorry, one się na monitorch wykładają, o czym tu w ogole rozprawiać...
  2. Nietrudno raczej domyślić się, że uwaga nt basu z monitorów dotyczyła takich, które potrafią zejść nisko (niektóre potrafią, jakby ktoś nie wiedział). Jak mawiał rosyjski pisarz Sofronow, "Mądry po dwóch zdaniach zrozumie, a (powiedzmy) innemu i referatu mało…".
  3. Wzmacniacze Passa, w szczególności te w klasie AB, potrafią wydobyć subsoniczny niemal bas nawet z monitorów. No ale przy dużym pomieszczeniu warto wypróbować podlogówki.
  4. Gratulacje, niezla maszyna, na dlugie lata.
  5. S25 z dziura na średnicy, dobre! Jakiś Dzień Swistaka na dziś przypada?
  6. Bas jest w elektronice, nie w kolumnach.
  7. Mi robotę wykonał p. Michalczyk i też nie narzekam.
  8. Czy ktoś z szanownych posiadaczy CD280 miał sposobność dokonania tzw. recapingu? Jakiś czas temu, nie bez wahań, zleciłem wymianę kondensatorów w serwisie i, trochę to kosztowało, ale wrażenia są pozytywne jeśli chodzi o gęstość i takie "naoliwienie" brzmienia.
  9. Przy krótkim odsłuchu ciemniejsze kolumny z reguły wypadną mniej efektownie, mniej błyszcząco. Niemniej, zakupu dokonuje się w długiej, przynajmniej z założenia, perspektywie, oby więc wstępne spostrzeżenia potwierdziły się po dłuższym czasie.
  10. 52SE albo się polubi, z dobrodziejstwem inwentarza w postaci pogrubionego basu i podrasowanej dolnej średnicy, albo nie:). Jasne, że to nie są kolumny dla każdego. Jednak moim skromnym zdaniem docierają do sedna muzyki, są charyzmatyczne. Inna sprawa, ze trzeba dać im pograć. Zachęcony kiedyś pozytywnymi recenzjami wypożyczyłem je na weekend, już w piątek po przytarganiu ze sklepu podłączyłem i pierwsze wrażenie – masakra. Zupełnie nie dla mnie, miałem wtedy w głowie dźwięk B&W. 52SE były zmulone, mało detaliczne, porażka! No ale skoro wypożyczyłem na weekend to niech pograją już do końca. Już w sobotę popołudniem dotarło do mnie, że zaczyna dziać się ciekawie, a w niedziele wiedziałem, że kiedyś tam trzeba będzie je kupić, choćby do sypialni. Wg mnie 52SE to jest wielki klasyk Dynaudio. Niepozorny głośnik, który gra muzykę tak, że chce się jej słuchać, godzinami. Po wycofaniu 52SE z oferty D. słuchałem paru jego następców z serii Excite i Focus, ale to już jest inne granie. Nie mówię, że gorsze, każdy ma własny gust, ale 52SE jest po prostu niepowtarzalny. Tak gęstego i muzykalnego grania z nieprawdopodbnym drive firma już chyba nie oferuje:). Niedawno z ciekawości obejrzałem sobie po ile chodzą na Zachodzie 52SE i okazuje się, że w tej chwili za ok. 10 letni model SH musiałbym w takiej Francji czy Belgii zapłacić więcej niż, w bodajże 2008 r., zapłaciłem za "nówki". Nie dziwi mnie to poniekąd, bo z biegiem czasu coraz bardziej doceniam ten głośnik:).
  11. Opinia, ze Dynaudio gra rozmiękczonym basem bez konturu, strojonym pod jazz i wykładającym się na ostrym rocku jest być może uzasadniona w odniesieniu do (niektórych) modeli z ostatnich lat. Poczynając być może od I-szej serii Focus (140/220), gdzie faktycznie postawiono na liniowość i obfitość niskich tonów, zdaje się, że ze szkodą dla dynamiki (nie dotyczy super mocnych wzmacniaczy:)). Jednak z modele z nie tak odleglej przeszłości, jak 52SE czy 72SE, niewiele miały wspólnego z takim stereotypem. Przeciwnie, znakomicie słucha się na nich rocka, takie niepozorne 52SE rytm nabijają ochoczo, niezmordowanie wręcz i nie trzeba wcale jakiegoś super tranzystora o utwardzanym basie żeby stopa miała moc, o która ciężko by posądzać głośniki podstawkowe o tak skromnych gabarytach. 72SE to był z kolei, pod względem basu, referencyjny imo model niewielkiej podłogówki Dynaudio z rozsądnego jeszcze pułapu cenowego. Bas jak w pocisku kumulacyjnym, na początek wydaje się właśnie miękki i misiowaty, ale potrafi też łupnąć z zaskakująca twardością i konturem. Pierwszorzędny PRAT. 52SE i 72SE, świetne kolumny z przeszłości, nieaudiofilskie, w sensie "podbarwiające" dźwięk, ale w taki sposób, ze naprawdę chce się słuchać.
  12. Przerabiałem parę lat temu S1.4 + Krell 400xi i niestety to jest takie średnie zestawienie imo. Jeśli w grę wchodzą wyłącznie dobrej, audiofilskiej jakości nagrania, to może się to ewentualnie udać, pod warunkiem że źródło będzie na wysokim poziomie jeśli chodzi o płynność i nasycenie dźwięku. Jeśli natomiast ten zestaw miałby grać każdej jakości muzykę to sukces może być połowiczny. Contour 1.4 gra zaskakująco obszernym jak na swoje gabaryty basem, i 400xi owszem udaje się nad nim zapanować, skrocic, utwardzić. Ale średnica małego Krella jest tak, jaka jest. Sugerowałbym raczej 52SE lub Contoura 1.3 mk. II, jeśli można je jeszcze gdzieś namierzyć. Z duetu 1.4 vs. 1.4 LE moja osobista preferencja jest zdecydowanie "zwykły" 1.4 z uwagi na to, ze brzmi ciemniej niż LE. 1.4 to w ogóle chyba jest jeden z najciemniej grających Dynaudio ostatnich lat. Żeby było jasne, nie twierdzę, że LE jest głośnikiem jasnym. Niemniej różnica jest dość wyraźna.
  13. 1.1 krok w bok względem 52SE. Minimalnie lepsza góra, słabszy "wykop".
  14. A propos płyty AMJ z Marsalisem. I wcześniejszych także. Po płycie "ID" jest taka tendencja imo, że za coraz większymi nazwiskami i coraz bardziej wyrafinowanymi składami wykonawców oraz realizacją nie idzie niestety w parze jakość kompozycji. Mało chwytliwych utworów w stylu pierwszych plyt, sporo za to dlużyzn i momentami dość jałowych, wtórnych motywów. Mimo całej mojej sympatii dla Pani Ani i jej twórczości, używając sportowej terminologii, często jest tak, że nazwiska nie grają, a z boiska wieje nudą:).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.