Jump to content

Szymon

Bloger
  • Content Count

    3635
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    17

Szymon last won the day on January 18 2019

Szymon had the most liked content!

Community Reputation

5417 Audioholik^n

5 Followers

Informacje profilowe

  • Branża
    Producent

Recent Profile Visitors

14603 profile views
  1. Tej płyty nie mam. Z pewnością ją zakupię. Nie wszyscy znają tego estońskiego kompozytora a warto dodać jego dzieła do kolekcji. Muzyka chóralna to jeden z trudniejszych materiałów muzycznych więc jak najbardziej polecam.
  2. Nie wiem dlaczego zmniejsza rozmiar zdjęcia z 800kB na 170- 190kB? Przez to niewiele widać. Zapytam admina.
  3. Przedstawiam część z mojej głównej listy przeszło 6000 najlepszych albumów, które są mi pomocne w czasie testów i umilają godziny spędzone podczas odsłuchów. Klasyka i jazz to podstawa podstaw. Poniżej inspiracja dla Was.
  4. W osobnym wątku wkleję zrzuty ekranu z podstawowym zestawem testowym. Stare przysłowie mówi: "Z g..na bata nie ukręcisz".
  5. Do dzisiejszego testu trafił do mnie krajowy produkt, krakowskiej firmy Abyssound o oznaczeniu ASX 2000. To bardzo solidnie zbudowana końcówka mocy o słusznej wadze około 50kg. Cena tego modelu to 36 900zł czyli dość umiarkowana biorąc pod uwagę wielkość i jakość wykonania urządzenia. Producent nie kryje się z wnętrzem swojego wzmocnienia i każdy może zajrzeć do środka. Oprócz kondensatorów sygnałowych „czerwony” Jantzen, których osobiście nie znoszę nie mam uwag w tym budżecie. Końcówka mocy pracuje cicho i bez zarzutu, nie występują żadne trzaski podczas włączania i wyłączania urządzenia. Nie ma problemu z „wybijaniem” korków jak ma to miejsce przy niektórych mniej dopracowanych technicznie konstrukcjach. Brzmienie: Najważniejsze oczywiście jest brzmienie. Końcówkę testowałem na dwóch parach kolumn Studio 16hz z serii Ethos Ultimo oraz Arctico. Do dyspozycji miałem 3 przedwzmacniacze, topowy Gryphon Pandora, Denafrips Hestia oraz dziadek Sansui C2105. Nie będzie wielkim zaskoczeniem jak napiszę, że najlepiej zagrało przy sterowaniu bezpośrednim z dCS Vivaldi. Specjalnie na Waszą prośbę próbowałem z innymi 🙂 Z najwyższym modelem kolumn krajowej manufaktury Abyssound poradził sobie nadspodziewanie dobrze więc dalszą część testu postanowiłem przeprowadzić w tej konfiguracji. Ze względu, że jest to konstrukcja pracująca w klasie A od razu przystąpię do opisu basu. Zdecydowana większość konstrukcji A klasowych ma problem z napompowanym i spowolnionym basem (pamiętny Xindak serii 600). Akurat w tym modelu jego najniższa część pasma stoi na naprawdę przyzwoitym poziomie. Jest nieporównywalnie bardziej nasycona ale i znacznie mocniejsza niż w porównywalnym cenowo Accuphase E480. Dynamika i żywość najniższych składowych wskazuje bardziej na średniej klasy końcówkę pracującą w klasie AB. Problem zaczyna się w wyższym basie i instrumentach naturalnych bądź męskich wokalach. Ciężar grania jest przesunięty w ten rejon, dźwięk tego zakresu jest zbyt mocno rozmyty. Kontury są bardzo słabe przez co oddanie prawdziwej barwy strun kontrabasu czy gitary basowej jest niewystarczające. Mam takie wrażenie, że kosztem niższego basu ucierpiała energetyka jego wyższego podzakresu. Rytmika małych składów jazzowych, bardziej dynamiczne kawałki z perkusją i werblem dostały rykoszetem. Powodowało to nienaturalne oddanie rozmiaru niektórych instrumentów oraz mało precyzyjne umiejscowienie na scenie. Średnica na szczęście nie ucierpiała i była wystarczająco nasycona oraz rześka w odbiorze. Wokale są podane mocno i dość precyzyjnie co może się podobać. Słychać jednak nieco syntetyczny charakter jakby projektant na siłę chciał uzyskać własną sygnaturę brzmienia. Wokal jest „odklejony” od góry pasma, która nijak nie przypomina ospałego A klasowca. Wysokie tony są dość odważne a ich ilość potrafi zaskoczyć. Wybrzmienia na tle wzmacniacza odniesienia pozostawiają sporo do życzenia ale w podanym przedziale cenowym nie ma się czego wstydzić. Informacji przestrzennych jest naprawdę sporo, dominują głównie dźwięki bezpośrednie. Faktury wysokich tonów są nieco uproszczone i twardawe, coś jak z kopułek Seasa. Góra ma bardziej srebrzysty niż złocisty charakter. Jest to dość ciekawa forma prezentacji, rzadko spotykana w konstrukcjach A klasowych. Scena nie jest specjalnie głęboka, końcówka nieco ją spłyca i przysuwa do słuchacza. W dobrze przygotowanej akustycznie sali oczywiście nie ma kuriozalnych sytuacji typu „wokalista na kolanach” ale całość sceny jest 1-1,5m bliżej niż standardowo.Szerokość sceny cierpi w mniejszym stopniu. Dobrej klasy wzmacniacze lampowe nawet w tym budżecie radzą sobie z kreowaniem sceny i przestrzeni ewidentnie lepiej. Na tle konkurencji tranzystorowej to mocna 4. Podczas całej sesji odsłuchowej odnosiłem wrażenie lekkiej sztuczności dźwięku. Nie wiem czy to przyzwyczajenia do idealnej spójności i płynności odsłuchiwanego na co dzień zestawu czy wynik mojego rozpuszczenia w audio ale nie mogłem cieszyć się w pełni spektaklem muzycznym. Zabrakło tej spójności, analogowości przekazu oraz wyrafinowania która stanowi, że można słuchać godzinami. Gdyby producentowi udało się poprawić czytelność oraz motorykę wyższego basu oraz dodać nieco ludzkiego pierwiastka to końcówka otrzymałaby z pewnością moją rekomendację. Na pewno Jantzeny, które grają w wyjątkowo prymitywny sposób nie przyczyniły się do poprawy tego stanu rzeczy. Może warto pomyśleć nad ich wymianą na coś znacznie bardziej godnego tej konstrukcji? Cechy wzmacniacza: Praca w czystej klasie A Innowacyjne rozwiązanie BQVA- komplementarny układ Bi-Kwartetowy Brak pętli globalnego sprzężenia zwrotnego Ultra cichy, masywny transformator toroidalny o mocy 1000 VA Bateria kondensatorów filtrujących o łącznej pojemności 330 000 uF Galwaniczne rozdzielenie części cyfrowej od analogoweji Mikroprocesorowy układ zabezpieczeń oraz kontroli warunków pracy wzmacniacza Rezultat 10-cio letnich badań oraz testów Dane techniczne: Moc wyjściowa RMS: 80W/8 Ohm, 160W/4 Ohm Czułość wejściowa RMS: 1.2 V Gain: 29 dB Pasmo przenoszenia: (1W -3dB) 7 Hz – 80 kHz THD < 0,019 % Stosunek S/N: 106 dB Impedancja wejściowa: 10 kOhm Napięcie zasilania: AC (50-60Hz) 220-230 V Pobór mocy: 1200 VA (max) Wymiary SxWxG: 540x265x540 mm Waga: 52 kg Testy ukazują się równolegle na: http://szymonfaber.pl/?p=432
  6. Wilson Audio Alexia Dane techniczne (wg producenta) Rodzaj obudowy niskotonowej: bas-refleks, wentylowana do tyłu, Materiał X Rodzaj obudowy średniotonowej: wentylowana do tyłu, Materiał X/S-material baffle Rodzaj obudowy wysokotonowej: zamknięta, Materiał X Przetworniki basowe: 8cali (20.3 cm) 10 cali (25.4 cm) Przetwornik średniotonowy: 7 cali (17.8 cm) Przetwornik wysokotonowy: 1 calowa kopułka jedwabna (2.54 cm) Skuteczność: 90 dB / 1 W / 1 kHz Impedancja nominalna: 4 ohm / minimum 2 ohm dla 80 Hz Minimalna moc wzmacniacza: 20 W na kanał Pasmo przenoszenia: +/-3 dB 20 Hz - 33 kHz Wymiary: Wysokość: 135.3 cm z kolcami Szerokość: 38.7 cm Głębokość: 53.7 cm Waga (na kanał): 116.1 kg Cena 272 000zł para. Wilson Audio Alexia to środek oferty tego amerykańskiego producenta. Kawał solidnej skrzyni grubo ponad ponad 110kg/szt. Wnętrze jest wykonane z mdf a zewnętrzną "skorupę" stanowi tajemniczy materiał "X". Jest to jakiś ciężki kompozyt, który moim zdaniem bardzo dobrze wpływa na sztywność całej konstrukcji. Wnętrze wytłumione lekką pianką. Odnośnie wyglądu to są zwolennicy słynnych "lodówek" jak i zagorzali przeciwnicy. Mi wszystkie wyższe modele z "głowami" podobają się dużo bardziej niż podstawowe serie. Zwłaszcza detale wykończeniowe zasługują na pochwały. Minus to maskownice mocowane na kołki i czarny filc okalający przetworniki. Zestaw samych przetworników to wysoka półka, głównie Scan Speaka. Mamy tutaj modyfikowaną kopułkę wysokotonową D2904/7100, 2 niskotonowe serii 26W/8861T00 oraz 22W/8851T00 (ze zdjętymi gumami osłaniającymi kosz), jako średniak posłużył oemowy głośnik na bazie SB Acoustic, membrana pomiędzy NRX a Satori ale bez powlekania. Koszt na bazie Scan Speak Discovery. Głośnik z pewnością niezbyt drogi w zakupie ale ciekawszy w brzmieniu od standardowego Satori. Przyłącza głośnikowe tylko pojedyncze i umieszczone bardzo blisko siebie. Podpięcie kabli Mita jest niezbyt wygodne i łatwo doprowadzić do przypadkowego zwarcia. W tych pieniądzach oczekiwałbym przynajmniej bi-wire od WBT. Wygodne kółka pozwalają łatwo ustawić kolumny w miejscu docelowym i wkręcić kolce. Kolumny lubią sporą dawkę energii ale nie są jakieś wybitnie prądożerne. Wszystkie końcówki , które miałem radziły sobie z nimi bez problemu nawet niezbyt mocne VTLe. Oczywiście pełnię możliwości pokazały na 2 ohmowycm odczepie monosów WM300, z tymi grały najdynamiczniej. Świetnie sobie z nimi radziły zarówno d`Agostino Progression (monobloki nawet za mocne), starszy Krell FPB 700cx oraz mocarny Gryphon Antileon Evo . Brzmienie: Bardzo lubię brzmienie dobrej klasy Scan Speaków i tym razem basowe również mnie nie zawiodły. Bas niższy i średni był energetyczny, ze sporą dawką energii i tylko minimalnie zaokrąglony, efekt subwooferowy mniej dokuczliwy niż w Magico S5mk2. Brakuje mu konturu i zwinności mniejszych braci ale taka prezentacja jest w pełni akceptowalna. Potęga dużych składów symfoniki była oddana w prawidłowy sposób. Takie Trennery nie mają z nimi żadnych szans w tym aspekcie. Kolumny nie przesterowywały się nawet przy dużych spiętrzeniach dźwięku. Motoryka i siła w elektronice na wysokim poziomie, bas syntetyczny z pewnością brzmi na nich efektownie. Modyfikowany średniak jest zszyty z basem nieporównywalnie lepiej jak w Davone Grande ale nadal brakuje większego wykopu w zakresie basu wyższego, perkusja i werbel jeszcze znacząco odstawały od kolumn odniesienia czy tym bardziej grania "na żywo" ale na tle pozostałych to przyzwoity poziom. Życzyłbym sobie także więcej barwy w zakresie basu i średnicy, instrumenty smyczkowe oraz "dęciaki" powinny być lepiej nasycone i posiadać bogatszy koloryt. Szczególnie na tych ostatnich wyraźnie słychać pewne zachwiania równowagi tonalnej oraz dość natarczywy charakter w wyższym zakresie pasma. Moim zdaniem konstruktor w miarę umiejętnie wykorzystał potencjały tych przetworników i wycisnął co mógł, reszta wyszła jak wyszła. Oczywiście jakby lepiej dociążył niższą średnicę zachowując motorykę i kontur całość byłaby jeszcze lepsza. Najwięcej problemów przysparza góra pasma, wysokie tony są stanowczo zbyt mocno wypchnięte i akcentowane. To typowy (niestety) zabieg w dzisiejszych czasach aby zrobić wrażenie na mniej osłuchanych osobach. Bardzo dobry głośnik wysokotonowy, który przy cichych odsłuchach pokazuje klasę i rozdzielczość został w tym przypadku stanowczo zbyt uwypuklony. Cierpi na tym również wyższa średnica, przy głośniejszym słuchaniu lub poziomie live jest stanowczo zbyt ofensywna. Rock, metal, muzyka popularna staje się wtedy męcząca a całość zaczyna zlewać w nieakceptowalną kakafonię dźwięków. Dźwięk traci na masie, staje się zbyt twardy i suchy. Prezentacja przechodzi w jazgotliwość czego absolutnie nie akceptuję. Jasno nagrane płyty powodują tak dużą ilość wysokich tonów, że całość zaczyna szeleścić , przytłaczać i mocno męczyć. To widać taka nowoczesna forma strojenia, której ja nigdy nie pojmę. Po podpięciu jakichkolwiek kolumn z lat 90-tych słychać, że skraje pasma a zwłaszcza góra są stanowczo za głośne w stosunku do reszty. Budowa sceny zdecydowanie lepsza niż szerokie paczki typu Trenner ISIS, Davone Grande, Harbeth 40.1, szerokość mogłaby być jeszcze lepsza ale z głębią czy sweet spotem u mnie nie było problemów. Znalezienie do nich optymalnej elektroniki nie będzie sprawą łatwą, musi być bardzo dynamiczny wzmacniacz w zakresie basu ale z dobrze nasyconym środkiem i stonowaną górą pasma. Z tranzystorów nowy Gryphon byłby dobry gdyby miał szczuplejszy bas. Z lamp widzę wyłącznie mocne konstrukcje na EL34 lub pokrewnych, nieco twarde i szczupłe KT raczej odpadają. Zalecany odczep na 2 Ohmy. Źródło tak dynamiczne i gładkie jak to możliwe.
  7. Stereofoniczna końcówka mocy Gryphon Antileon EVO Sterowanie dotykowe przez podświetlane piktogramy na panelu czołowym Moc RMS Czysta klasa A 2 x 150W, 2 x 175W/8Ohm, 2 x 1200W/1Ohm, 2 x 5000W/0,25Ohm Moc szczytowa 5000W Ustawienia prądu podkładu 3 nastawy prądu podkładu: wysoki, średni i niski lub BIAS automatyczny poprzez układ Green Bias Odstęp od zakłóceń nieważony w paśmie 20Hz-20kHz < -78dB Odstęp od zakłóceń ważony A < -81dB Dynamika 111dB Poziom zniekształceń (THD+N) < 0,06% przy 50W < 1% przy 150W / 8Ohm Czułość wejściowa 0,975V Wzmocnienie +31dB Pasmo przenoszenia 0 - 350KHz Separacja kanałów nieskończona Impedancja wejściowa 20kOhm Impedancja wyjściowa <0,04Ohm Wejścia 1 x pozłacane gniazdo XLR gniazdo triggera 12V Wyjścia 2 pary pozłacanych terminali głośnikowych Pobór mocy w stanie gotowości < 0,5W Pobór mocy w stanie jałowym 500W na kanał (bias wysoki), 175W na kanał (bias średni), 75W na kanał (bias niski) Pobór mocy maksymalny 2500W na kanał Pojemność kondensatorów 670000 uF Rodzaj wtyczki zasilania 2 x 15A C15/C13 Wymiary 57 (szer.) x 26 (wys.) x 60 (głęb.) Waga 110 kG Cena: 153 380zł Rewelacyjnie wykonana końcówka mocy, pracująca w kasie A. Ciężar bagatela 110kg! Konstrukcja jest świetnie opisana w internecie więc nie będę powtarzał. Z pewnością jest to jedno z lepiej rozpoznawalnych urządzeń w świecie audio. Mi wygląd i obsługa bardzo przypadł go gustu. Świetne przyłącza głośnikowe, bardzo wygodne w obsłudze. Podwójne zasilanie dla każdego kanału. Obowiązkowe podłączenie kablami XLR, innego wejścia nie ma. Brzmienie: Dźwięk tej końcówki mocy nawiązuje do przedwzmacniacza Pandora ale jest jeszcze bardziej analogowy. Zakres średnio wysokotonowy jest idealnie spójny, pięknie oddana barwa, nasycone ale rześkie i świetnie czytelne wokale bez cienia rozmycia. Bardzo dobre dociążenie dźwięku, głosy zarówno żeńskie jak i męskie grają realistycznie i równo. Nie można przyczepić się ani do artykulacji ani osadzenia w przestrzeni. Scena dźwiękowa jest odpowiednio szeroka i głęboka, plany bardzo czytelne (szczególnie lokalizacja na skraju sceny robi wrażenie). Świetna przejrzystość i napowietrzenie dźwięku bez ostrości znanej ze starych serii. Mikro i makrodynamika tego zakresu referencyjna. Góra ma nieco perlisty i jedwabisty charakter ale połączony z dużą rozdzielczością. Do wybrzmień i wszelkiej maści plankltonu nie mam wiele zastrzeżeń. W tym zakresie razem z dCSem i Ethosami 16Hz to prawdziwy spektakl. Jedynie najlepsze lampy oferują więcej wybrzmień i jeszcze lepszą górę pasma, ale to naprawdę margines wszystkich urządzeń. W tranzystorach Gryphon z pewnością jest w ścisłej czołówce. Bas zasługuje na oddzielny opis, mięcho, potęga i mordercza siła. Ten zakres jest nieco efekciarski, konstruktor dość mocno go dociążył i podbarwił. Tracą na tym delikatniejsze instrumenty klasyczne jak wiolonczela, kontrabas czy gitary basowe. Ich brzmienie staje się zbyt masywne, pogrubione i nieco nienaturalne. Symfonice i dużym składom szczególnie to nie szkodzi a nawet dodaje potęgi i masy. Pomimo, że jest to klasa A, a basu jest dużo to jego dynamika i siła jest zadziwiająca. W sumie to najlepszy bas z A klasy jaki słyszałem. Nie ma zwinności D`Agostino Progression Mono ani Amplifona WM300 ale wielu osobom taka prezentacja może się spodobać. Do lżej lub chudziej grających zestawów polecam sprawdzić tą końcówkę. W sumie gdyby poprawić spójność części basu z resztą pasma to jedne z ciekawszych urządzeń jakie słuchałem. Obecna seria gra zadziwiająco klasowo, analogowo i przyjemnie z świetnym drivem i wykopem a to w muzyce jest podstawą. Z pewnością pozwala na stworzenie zestawu grającego blisko live a jest to niebywała sztuka. Nawet grając bardzo głośno urządzenie ma kontrolę nad tym co dzieje się z dźwiękiem, siła spokoju najlepiej oddaje charakter tej bestyjki. To rzadka umiejętność, którą posiadają nieliczne sprzęty audio. Znam wiele urządzeń grających przyjemnie ale bez dynamiki i bezjajecznie, tutaj mamy to czym powinna być prawdziwa muzyka.
  8. Trenner & Friedl ISIS Dzisiaj przedstawię Wam opis wrażeń po kilku tygodniach spędzonych z kolumnami Trenner & Friedl Isis made in Austria. W tym przypadku trudno mówić nawet o klasycznym "metkowcu" bo to produkt słabo rozpoznawalny wśród audiofili. Dane techniczne (wg producenta) Pasmo przenoszenia: 28 Hz (-6 dB) - 40 kHz (-3 dB) Czułość: 91 dB (2,83 V/1 m) Impedancja nominalna: 8 Ω Wymiary: H 1200 mm x W 500 mm x D 350 mm Waga: 65 kg/sztuka Cena 95 000zł para. Trennery to duże i szerokie kolumny o aparycjach estradowych, ich wymiary determinuje głównie głośnik niskotonowy firmy Eighteen Sound. Kolumna wykonana jest bardziej jak produkt DIY albo niewielkiej manufaktury ze słabo wykwalifikowaną kadrą. Głośniki obsadzone są mało starannie, szczególnie wokół niskotonowca bardzo duże szpary. W jednym miejscu pod maskownicą widać wyjście po frezie. Jedna z kolumn posiada nieestetyczną wstawkę ze sklejki w ciemnym kolorze. Z tyłu i na spodzie sklejka słabo oczyszczona i zabezpieczona wyłącznie lakierem. We wnętrzu zamalowane resztki wiórów, poprzypalane od cięcia sklejki i rury od bass reflexu wykonane z... Tektury. Identyczne jakie używa się do nawijania materiałów (recykling?). Najlepiej z całości prezentuje się zwrotnica a raczej elementy w niej użyte, montaż na średnim poziomie. Prawdziwa niespodzianka kryje się w maskownicach. Czegoś takiego nie widziałem w kolumnach nawet z marketu za 500zł. Materiał na maskownicach docięty a raczej poszarpany lub wygryziony, przymocowany krzywo tysiącem zszywek. Widoczne wgniecenia i uszkodzenia ramki. W kolumnie za 95 000zł takie wykonanie i jakość montażu to SKANDAL! Dlaczego portale testujące nie wspomniały o tym ani słowa? Dla przykładu, polskie kolumny Audio Academy za kilka tysięcy w stosunku do powyższych są wykonane perfekcyjnie, z świetnie położonym fornirem i lakierowaniem. Jak czytam narzekania na krajowe wyroby to popatrzcie na Trennera. Brzmienie. Pierwsze na co zwróciłem uwagę (i nie tylko ja) to bardzo słaby i anemiczny zakres niższego basu. Na tle Wilson Alexia, Ethos Arctico, Magico S5 mk2 te kolumny nie mają siły w tym zakresie. Tak wielki przetwornik sugeruje zejście do granic ludzkiej percepcji czyli 16Hz, nic bardziej mylnego. Ten poziom jest dla niego nieosiągalny. Specjalnie zajrzałem w specyfikację użytego głośnika estradowego Eighteen Sound 15LW1500 i wiele to wyjaśniło. Deklarowane przez producenta kolumn pasmo przenoszenia 28Hz (-6dB) jest wyssane z palca, (zakładając że kolumna ma deklarowane 91dB skuteczności) głośnik ten osiąga -6dB przy 50Hz. Jego częstotliwość rezonansowa to 34Hz. Zalecany przez producenta zakres pracy 40 Hz - 2000 Hz. Wykresy i specyfikacja w załączniku. Na szczęście wyższy bas nie był aż tak słaby ale w moim pomieszczeniu nadal było go mało. W mniejszym metrażu powinno być znacznie lepiej. Sam charakter, motoryka i barwa basu była na dobrym poziomie, po prostu skala dźwięku była zdecydowanie zbyt mała. Czuć, że projektant walczył pomiędzy zejściem w dół pasma a atakiem wyższego basu. Wody z ogniem połączyć się nie udało ale 3+ za całokształt tego zakresu się należy. Zdecydowanie najlepszym aspektem tej kolumny jest średnica odtwarzana przez papierowego Seasa w wersji OEM, identycznego miałem w polskich monitorach APS AEON(kupowałem nawet nowy za 250zł netto po uszkodzeniu przez dzieciaka). Lubię papierzaki na średnicy, dźwięk jest gładki, nasycony o odpowiedniej barwie. Zdecydowanie niższa średnica była jedną z lepszych w odsłuchiwanej stawce. Wyższy środek byłby również bardzo dobry gdyby nie kopułka wysokotonowa a właściwie jej nieszczęsna tubka. Producent ponownie sięgnął po estradowy driver Eighteen Sound NSD 1095N. Każdy instrument i wokal, który grał w zakresie 1-3Khz był podbarwiony przez tubkę, świetnie było to słychać przy porównaniu z kolumnami odniesienia. Konstruktor starał się maskować ten efekt wybierając gładki i nienatarczywy tweeter ale nie udało mu się tego problemu wyeliminować. Ponownie widać to świetnie na samej charakterystyce wysokotonowca. Wyraźny spadek zaczyna się na częstotliwości 2Khz! Przy 5kHz mamy już -7dB, przy 10Khz -10dB, aby przy 18Khz osiągnąć -15dB. Taka charakterystyka estradowego drivera powoduje, że ciężko uznać tą kolumnę za szerokopasmową bez dodatkowego modułu wysokotonowego. Widać 95 000zł to za niska cena, żeby w standardzie dostać przyzwoitą jakość najwyższych składowych. Słyszałem nawet o przypadkach gdzie właściciele dorabiali własnym sumptem moduł wysokotonowy żeby uzyskać poprawną jakość góry. Problem jest zatem znany producentowi. Najwyższe składowe to pięta Achillesowa tych konstrukcji, góra jest gładka, nienatarczywa ale wyjątkowo słabo rozdzielcza. Ilość wybrzmień, efektów przestrzennych, "oddechu pomieszczenia" i smaczków zdecydowanie najgorsza z wszystkich testowanych kolumn. Ewidentnie brakuje jakiegoś głośnika (dopalacza) powyżej 5-8Khz. Przez to cały charakter kolumny jest zbyt złagodzony i przygaszony. Szkoda, bo z lepszą kopułką bez tuby całość zagrałaby dużo lepiej. Aż strach pomyśleć jaki to poziom z dużo mniej rozdzielczym źródłem niż DCS. Ważną rzeczą jest kreowanie sceny dźwiękowej, z głębią kolumny radzą sobie dużo lepiej niż z szerokością. Bardzo wąski sweet spot (coś jak w starych płaskich panelach magnetostatycznych), pół metra w bok i cała scena ucieka a większość dźwięków dobiega z jednej kolumny. Dość spokojny i dostojny charakter grania dużo bardziej pasuje do muzyki wokalnej, małych składów i spokojnego plumkania. Nagrania ACT czy ECM wypadały zdecydowanie najlepiej, duża symfonika, rock, metal a nawet muzyka popularna typu Boney M i Enej (wręcz karykaturalnie). Przy skomplikowanych realizacjach kolumny szybko się gubią, dźwięk się skleja, scena spłyca a całość zaczyna grać jednym planem. Przy powrocie do małych składów i audiofilskich realizacji jest gigantyczna różnica na plus. Jest to kolumna ewidentnie dla wąskiego grona klientów o spokojnym usposobieniu. Jeśli producent poprawi skandaliczną jakość wykonania i doda trochę rozdzielczości oraz nośności wysokich tonów to ma szansę na większa popularność tego modelu. Ciekaw jestem jak te kolumny wypadłyby w porównaniu z krajowymi wyrobami na przetwornikach estradowych jak Aida. Słuchałem niegdyś starych Altec Lansing i szczerze bardziej kupuję ten kierunek grania z dużych papierzaków, wysokimi tonami obdzieliłyby ze 3 pary Trennerów 🙂 Chyba w końcu przyjdzie czas na testy porządnych JBLi z wyższej półki. http://szymonfaber.pl/?p=164 15LW1500.PDF
  9. Ze względu na olbrzymią ilość Waszych próśb postanowiłem zaryzykować i otworzyć poniższy blog. Chciałbym w nim poruszyć swoje ponad 20 letnie przygody ze sprzętem audio i podzielić się radością oraz troskami z tym związanymi. Otrzymuję coraz większą ilość sprzętu do przetestowania, zaopiniowania jak gra więc pomyślałem, że warto podzielić się przemyśleniami. Wybaczcie, że nie zachowam pełnej chronologii ale ilość sprzętu na przestrzeni lat była tak olbrzymia, iż nie wszystko pamiętam dokładnie. Obecnie staram się fotograficznie dokumentować powierzone sprzęty, chyba że właściciel sobie tego nie życzy. Wtedy przekażę jedynie opis wrażeń słuchowych. Jestem niezależnym audiofilem, dla którego liczy się wyłącznie dobre brzmienie. Ceny, metki, reklamy i blichtr mnie nie interesuje. U mnie dostaniecie wyłącznie nagą prawdę, której próżno szukać w innych miejscach sieci. Jestem osobą niezależną, nieprzekupną i całkowicie odporną na zewnętrzne próby manipulacji także jakiekolwiek próby tego typu od razu będą skazane na przegraną. Z góry przepraszam wszystkich, którzy mogą się poczuć urażeni moimi opiniami i wrażeniami odsłuchowymi. Zaznaczam, iż są to subiektywne opinie moje i moich gości oraz przyjaciół uczestniczących w niezwykle licznych odsłuchach. Podstawą do rzetelnych testów jest właściwa platforma. Dysponuję pomieszczeniem głównym w pełni zaadaptowanym akustycznie o powierzchni około 90m2 (wysokość 3,2m). Zasilanie stanowią 3 niezależne linie, 2 dla urządzeń o dużym poborze mocy i 1 dla reszty. Końcówki mocy, wzmacniacze są zasilane z dedykowanych listw sieciowych Amplifona, sprzęt o małym poborze mocy jest zasilany z kondycjonera Gigawatt PC-4 Evo. 8 kabli zasilających stanowią Transparenty Powerlink MM oraz MM2. Źródło główne to transport plików dCS Vivaldi Upsampler Plus, źródła pomocnicze to dCS Network Bridge, Esoteric P01, Audiomeca Mephisto II, Forsell Air Reference, McIntosh MCD1000. Przetwornik główny dCS Vivaldi, przetwornik pomocniczy dCS debussy. 2 x zegary rubidowe 44,1 oraz 48 kHz Jays Audio custom. Przedwzmacniacz pomocniczy Jeff Rowland Connsumate. Wzmocnienie główna monobloki lampowe Amplifon WM300, wzmocnienie pomocnicze monobloki lampowe Amplifon SET140. Okablowanie sygnałowe MIT z serii Shotgun Evo, okablowanie pomocnicze MIT Oracle MAX rev2, okablowanie cyfrowe Transparent Reference digital, okablowanie cyfrowe pomocnicze Shunyata Sigma i wiele innych. Kolumny główne Studio 16hz Ethos Arctico Signature, kolumny pomocnicze Martin Logan CLX art. Na początek wrzucę mały wycinek zdjęć urządzeń, które miałem lub mam obecnie. Jak przekopię się przez góry opisów to załączę następne. Wybierzcie sami od czego mam zacząć. W załączniku pomiar akustyczny z mojego pokoju testowego.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.