Jump to content
IGNORED

Leszek Możdzer gdzie był , dokąd zmierza muzycznie


Pankracyk
 Share

Recommended Posts

Bardzo szanuje tego człowieka , chociaż oczywiście nie wszystkie nagrania są warte uwagi , Posiadam kilka jego płyt z różnych epok . Leszek jest już na polskiej scenie prawie 20 lat . Jest kilka perełek płytowych , np " Piano " czy płyta z Pierończykiem lub z Makowiczem . Sądze że gdyby urodził się np w USA to mógłby być drugim Jarrettem czy Hancockiem jednak żeby się utrzymać niestety musiał brać udział w wielu projektach np z wokalistami czy raperami .

 

Jakie nagrania jego polecacie , po za " Komeda " . Bo tej płyty nie lubie .

Link to comment
Share on other sites

Był w Miłości i dobrze się zapowiadał, a jest - w bezdusznej krainie drewnianego grania bez serca. Nie wiem, skąd się wzięła popularność tego gościa, ale to jest nudne i toporne granie.

 

Wiesz cos w tym jest . Jego początki byly bardzo dobre. Uważam że ma wielki talent , ale postawil sobie za cel popularność i ilość , jest też druga strona tego , że przez te jego komercyjne projekty w polsce duzo ludzi zaczelo sluchac jazzu i pokrewnych gatunkow , Nie uważam że jest to granie bez serca , ale troche postawil na zawody , kto wiecej nagra plyt , z jakimi nazwiskami wystapi itd , duzo koncertowal i jest wiele nagran na poziomie , a najlepsze sa wlasnie nagrania koncertowe . Ale kazdy muzyk ma lepsze i gorsze . Jarrett tez ma wiele slabych plyt itd , chociaz uważam że Jarrett jakby pozostal do konca wierny sobie .

Link to comment
Share on other sites

Zgoda z tym, że trochę podratował jazz w sensie marketingowym, jednak ja mam prosty test na polskich pianistów: słucham Andrzeja Kurylewicza jako wzór i porównuję :) Możdżer to nie moja bajka, o niebo lepszy jest choćby Marcin Wasilewski. I Stańko jego wybrał, a Możdżerem nigdy się nie zachwycał. Z pianistami jazzowymi jest tak, że jak gra Wynton Kelly, to czujesz ciarki ekscytacji (momentami), a jak Możdżer - dreszcze... niechęci :)

Edited by SzuB
Link to comment
Share on other sites

No ale każdy jest inny . np Makowicz calkowicie inaczej gra . Wasilewski z kolei caly czas gra tak samo , moim zdaniem . Nie uważam go za dobrego pianiste . Gdyby kazdy gral podobnie to byloby troche nudno . U Możdzera są denerwujące te repetycje . Ale ma oprócz tego wiele innych zalet . Technika , wyczucie rytmu i melodyjność . Ale za kompozytora go nie uważam .

Link to comment
Share on other sites

Leszek Możdżer jest świetnym i bardzo sprawnym technicznie pianistą. Odnajduje się doskonale w jazzie, klasyce, popie i muzyce filmowej. Wasilewski prezentuje inną szkołę grania i o wiele bardziej pasuje do klimatów Stańki niż klasycznie usposobiony Możdżer. Dlatego m.in Wasilewski gra ze Stańko, a Możdzer np. z Makowiczem... To nie jest kwestia kto lepszy, tu chodzi przecież o zupełnie coś innego... Wasilewski i Możdżer to dwa różne głosy!...

 

 

Jarrett tez ma wiele slabych plyt itd , chociaz uważam że Jarrett jakby pozostal do konca wierny sobie

 

Mógłbyś wymienić kilka słabych płyt Jarretta! Chciałbym skonfrontować Twoją listę słabych tytułów z moim gustem. Oczywiście jeżeli można! Wszystkich płyt Keitha nie słyszałem, chociaż zdecydowanie mogę powiedzieć, że znam wiele tytułów.

 

Pozdr, M

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

o ile znalezienie slabszych plyt u Jarretta jest dosc trudne to np u Mozdzera czy Wasilewskiego jest latwe

 

Jarrett rozwinal sie dopiero pozniej , pierwsze koty byly za ploty

 

slabsze plyty Jarretta :

 

1 . Restoration Ruin - spiewajacy Jarrett , grajacy na sax , harmonijce , bassie ....

 

2. Life between the Exit

 

3 . still live

 

slabsze plyty Możdzera :

 

1 . Pasodoble

 

2. The TIme

 

3 . Kaczmarek

 

4. Komeda

 

5 . Infinity .

 

 

Ostatnie dobre plyty Mozdzera :

 

The Last Set - Live At The A z Walter z Norrisem

 

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Zagranie w duecie z innym pianista podejrzewam ze nie jest proste

Edited by Pankracyk
Link to comment
Share on other sites

Nie znam Restoration Ruin ani Live Between the Exits Signs (to chyba pierwsza płyta pod własnym nazwiskiem nagrana z Motianem i Hadenem), natomiast znam i posiadam koncertowy podwójny album Still Live i nigdy nie zakwalifikowałbym tej płyty do gorszych nagrań Jarretta (zresztą to już ECM). Bardzo też lubię amerykański kwartet z Redmanem, Hadenem i Motianem i kilka klimatów w trio bez Redmana: Somewhere Before, The Mourning Of A Star... Na płytach Birth, El Juicio (The Judgement), Treasure Island, Silence - czyli z amerykańskim kwartetem - oprócz fantastycznej dawki free można jak najbardziej odnależć melodie z klimatów balladowych, funkowych... Chętnie wracam do tych nagrań i z przyjemnością ich słucham... zawsze będą w kanonie moich jazzowych płyt. To taka kultowa Jarrettowska jazda jak dla mnie. To samo europejski kwartet i praktycznie każdy tytuł z ECMu. Faktycznie wyszukanie słabych płyt Jarretta z dziesiątek wybornych nagrań to wyczynowe zadanie, ale ze Still Live to trochę ściemniasz... '-)

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

No tak, i znowu dyskusja zeszła na upodobania. Tak już chyba musi być w każdej pogawędce o muzyce, czy o sztuce. ;)

 

MarkN jakże słusznie zwrócił uwagę, że nie da się tutaj w prosty sposób wartościować: kto jest lepszym pianistą: Jarrett czy Możdżer? Kto jest lepszym improwizatorem: Jarrett czy Możdżer? Pomijając fakt, że to dwa zupełnie odrębne podejścia do pianistyki jazzowej, dwa odmienne światy estetyczne i brzmieniowe, nie da się ustalić obiektywnych kryteriów wartościowania, które byłyby zaakceptowane przez wszystkie strony sporu. Co więcej, wielki kłopot z oceną produkcji artystycznych występuje nawet w przypadku klasyki, gdzie iluś tam wykonawców prezentuje swoją interpretację identycznej materii muzycznej, zapisanej przez kompozytora w nutach. Ileż kontrowersji wzbudzają werdykty jurorów np. na Konkursie Chopinowskim!?

 

Muzyka, to nie nauki ścisłe, w których pewne parametry da się precyzyjnie zmierzyć za pomocą linijki czy stopera i obiektywnie porównać. Muzyka to bardzo subiektywny proces, swoista interakcja w łańcuchu twórca-odtwórca-odbiorca lub (jak w przypadku muzyki okołojazzowej, gdzie pierwsze dwa człony łączą się w jednej osobie) improwizator-odbiorca. Co z tego wyjdzie, zależy od bardzo wielu czynników i co ważne, ma charakter niepowtarzalny. Nawet jeśli źródło doznań estetycznych pozostaje niezmienne (w sytuacji, gdy wielokrotnie słuchamy nagrania odtwarzanego z płyty) nasz indywidualny odbiór za każdym razem podlega zmianom. Zależy to m.in. od aktualnego nastroju, nastawienia, kontekstu (czego słuchaliśmy chwilę wcześniej), liczby powtórzeń odsłuchu, stopnia zrelaksowania, samopoczucia, zewnętrznych warunków odsłuchu (jakość sygnału, bodźce rozpraszające itp.), stopnia erudycji muzycznej. Co więcej, z pewnością większość z Was już tego doświadczyła, bądź wkrótce doświadczy, że w miarę upływu lat nasz sposób odbioru danej muzyki również ewoluuje.

 

Co do techniki pianistycznej...

Moim zdaniem każda technika jest dobra, jeśli okazuje się wystarczająca do realizacji danego celu artystycznego. Inną techniką musi dysponować performer realizujący 4’33” na milczący fortepian Cage’a, jeszcze inną dzieciak realizujący „Cztery żabki” Janiny Garści, jeszcze inną pianista klasyczny wykonujący Mozarta, jeszcze inną pianista klasyczny realizujący III Koncert Rachmaninowa, jeszcze inną pianista jazzowy wykonujący ragtime Joplina, jeszcze inną pianista jazzowy improwizujący Chopina itp. itd. Problem występuje jedynie wtedy, gdy potencjał warsztatowy artysty nie wystarcza do zrealizowania któregokolwiek z tych celów.

 

Wracając do głównego wątku…

Jeśli zatem rozprawiamy o własnych preferencjach w kwestii produkcji artystycznych Leszka Możdżera (o Jarrecie była już wielokrotnie mowa na tym forum) mogę zdradzić, że do mnie, jako melomana wychowanego na klasyce, wiele pomysłów improwizatorskich Możdżera bardzo przemawia. Lubię te jego romanse z klasyką, to uwrażliwienie na barwę, bogactwo środków artykulacyjnych, te drobne preparacje fortepianu. Na płycie „The Time” spodobały mi się zwłaszcza dwa utwory: „Soltorello” oparte na znanym w środowisku wykonawców muzyki dawnej średniowiecznym tańcu oraz energetyczne „Trip to Bexbach”. Podobają mi się niektóre opracowania utworów Chopina, podoba mi się klimat wytworzony na płycie „Komeda”. Osobiście nie mam mu za złe, że podejmuje współpracę z tak różnymi wykonawcami (ostatnio widziałem go nawet produkującego się podczas koncertu jubileuszowego Kapeli ze Wsi Warszawa). Z jednej strony ma to walor rozwojowy, gdyż owocuje zbieraniem niezwykle cennych doświadczeń, poszerzaniem palety środków wyrazowych. Z drugiej natomiast, trzeba pamiętać, że gra na fortepianie to jego zawód i nie zawsze przyjmując różne, dobrze płatne zlecenia musi być z tym szczęśliwy jako artysta. BTW: pamiętam godzinny film dokumentalny typu „making of…” dotyczący pierwszej solowej płyty Stinga. Zaproszony do współpracy Branford Marsalis wydawał się w wywiadach mocno zdystansowany, powściągliwy, a z jego twarzy nie emanował jakiś specjalny entuzjazm w odniesieniu do tego projektu ;) Cóż, takie jest życie. Popyt napędza podaż. Klient nasz Pan. Nie zawsze robimy to, co nas pasjonuje, ale ważne, abyśmy nie utracili własnej osobowości, wyższych celów, a we wspomnianym przed chwilą przypadku saksofonowe solówki Marsalisa nadały utworom Stinga zupełnie nieoczekiwanych barw i klimatów. Bez nich płyta "The Dream of the Blue Turtles" byłaby uboższa. Nie wiadomo, czy zrobiłaby w swoim czasie tak wielką furorę.

 

W odniesieniu do Możdżera warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną istotną kwestię. Otóż, udało mu się wypracować swój własny, indywidualny, łatwo rozpoznawalny styl, co nie jest takie proste i powszechne w dzisiejszych czasach. Posłuchacie kilku sekund wyciętych ze środka utworu pochodzącego z nowej, nieznanej płyty i bez wahania odpowiecie: MOŻDŻER! Jedność w wielości – to wartość nie do przecenienia.

 

Dokąd zmierza muzycznie?

Tego to chyba on sam nie wie i… właśnie to jest najpiękniejsze w tym zawodzie :)

Link to comment
Share on other sites

W nierozwiązywalnym dylemacie: kto jest lepszym pianistą - Jarrett czy Możdżer - odpowiedzią może być: McCoy Tyner.

 

Natomiast celowo przywołałem Miłość, bo w tym zespole, szczególnie w nagraniach z Lesterem Bowiem, Możdżer dał się poznać jako improwizator, który rozumiał, że nie trzeba być idealnym pianistą, żeby być... pianistą. Tak to czuję.

Link to comment
Share on other sites

nie bylo pytania kto jest lepszym pianistą , jedno jest pewne , wszystkich z tych pianistów łączy cecha wspólna , wszyscy zajmują sie improwizacją , zaden z nich nie jest kompozytorem nawet jesli maja wlasne utwory , wlasne tematy wychodza czesto przypadkowo jesli siedzi sie i improwizuje przez 5 godzin dziennie ,kompozytorem byl Mahler , Komeda tez byl jazzmanem ale dla mnie oczywiscie byl lepszym kompozytorem niz jazzmanem , jego szczesciem bylo ze trafil na Polańskiego , zaden z tych Panow nie dorównuje Komedzie pod tym względzie ,

 

nie można powiedzieć że Możdzer nie wkłada serca w to co robi , jak słusznie zauważyl Samotulinus każdy z nich gra zawodowo wiec są niejako zmuszeni brac udzial w bardziej komercyjnych projektach nawet taki Brandford czy ostatnio Hancock ktory gral dla Obamy ,

 

Keith Jarrett mial to szczescie że jest artystą globalnym , sprzedał tyle płyt że nie musi grać komercji i dlatego gra tylko to co mu pasuje

zreszta z tego co ostatnio widze to Możdzer ostatnio gra bardziej ambitnie , pewnie sytuacja materialna juz na to pozwala

 

Możdzer zaczynał od Musicalu , schudl przy tym 10 kg , nie spal nie jadl i popadl w dlugi ale w koncu mu sie udalo , napewno nie jest mu latwo czytac na forach jesli ktos pisze ze gra bez serca , pisac na forach jest łatwo , gorzej siedziec i czwiczyc , a najtrudniej sprzedać płyte

 

 

a dokąd zmierza ?

 

zmierza tam gdzie każdy z nas .....

 

czyli tam gdzie nie ma już nic ;((((

 

w historii muzyki improwizowanej juz sie zapisał

Link to comment
Share on other sites

Szub im starszy bedziesz , tym czesciej bedziesz o tym myslal , zapewniam Cie ;)

myslal , o tym co Cie czeka

Kolego, ja już jestem stary i wszystko wiem na ten temat:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) Edited by SzuB
Link to comment
Share on other sites

Kolego, ja już jestem stary i wszystko wiem na ten temat:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

to pewnie teraz sie zastanawiasz nad muzyką na swój porzeb , a ten rezyser ktorego podales zdjecie jest hipohondrykiem cale zycie

 

on nawet jak byl mlody to sie bal ze zaraz umrze

 

podobał mi się pogrzeb Wisławy Szymborskiej , zażyczyłą sobie wesołe piosenki Elli Fighzerald , wygladalo to troche komicznie w TV , te przemowy , dostojnicy , napieta atmosfera a muzyka z innej bajki

 

podobno czlowieka sie poznaje po tym jak konczy a Pani Wisaława pokazala klase na koniec , nawet na wlasnym pogrzebie

 

ciekawe co Możdzer sobie zażycz na swój pogrzeb

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) Edited by Pankracyk
Link to comment
Share on other sites

Miał nick "mozdzer", ale ostatni wpis jest z 2005 r. Pamiętam, że co jakiś czas powraca dyskusja na jego temat. Ja mogę tylko potwierdzić opinię, którą wyraził samotulinus - Możdżer tak wypracował swój styl, że jest rozpoznawalny po kilku dźwiękach.

 

a to niespodzianka , calkiem niespodziewany nick , nigdy bym na to nie wpadł

 

ale co do stylu , wielu pianistow wlasnie marzy o tym żeby muzyka byla rozpoznawalna od pierwszych taktow , a u niego to jest , potwierdzam , to swiadczy wlasnie o wielkiej klasie muzyka

 

o klasie pianisty

Link to comment
Share on other sites

@stanik

Odpowiem ci tak: Wynton Marsalis jest genialnym trębaczem, ale ja nie mogę go słuchać, bo jego gra jest bezduszna i bezbłędna. Tylko muzyk, który umie mieć brak i wykorzystywać to jako swój styl, trafi do serca. Podobnie jest z Możdżerem: wybitny technicznie, nawet improwizacje ma dopracowane w szczegółach, ale dla mnie - nudne, męczące drewno.

Edited by SzuB
Link to comment
Share on other sites

@stanik

Odpowiem ci tak: Wynton Marsalis jest genialnym trębaczem, ale ja nie mogę go słuchać, bo jego gra jest bezduszna i bezbłędna. Tylko muzyk, który umie mieć brak i wykorzystywać to jako swój styl, trafi do serca. Podobnie jest z Możdżerem: wybitny technicznie, nawet improwizacje ma dopracowane w szczegółach, ale dla mnie - nudne, męczące drewno.

 

myslalem ze u Stinga bral Brandford a nie wynton , niewiele wiem o muzyce popularnej

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem słabsze płyty Jarretta z ECM:

-Ruta and daitya

-Arbour Zena

-Hymnes/Spheres

- Jest jeszcze Rituals, to gra jakiś inny pianista (Rusell o ile pamiętam), ale kompozycje Jarretta. Tragiczna płyta. Naprawdę.

 

Możdżera właściwie w ogóle nie słucham, jakoś nigdy mnie nie przekonywał, choć nic mu nie zarzucam.

Adam Makowicz...moim zdaniem niestety prezentuje strasznie knajpiany styl gry, byłem na kilku jego koncertach, najciekawsze były przeróbki jakiś żydowskich melodii, ale np. jazzowe przeróbki Chopina to była tragedia. Bo Możdżer np. świetnie poradził sobie z etiudą Chopina, więc jak widać da się.

 

McCoy Tyner rozwiązaniem kwestii pianistów? Oj...Ja podzielam pogląd Milesa Davisa - powiedział mniej więcej, że on tylko napier**** w klawiature. Oczywiście to przesadzone, ale Tyner najlepiej grał z Coltranem, był trochę kontrastem dla milonów dźwięków saksofonu. Solowe płyty (nie znam wszystkich) są monotonne, np. na płycie Trident, uznawaną za jedną z lepszych jest prawie cały czas to samo, a już najlepiej obrazuje ostatni utwór tej płyty, kawałek Theloniousa Monka. Żeby nie było porozumień, uwielbiam Tyner'a, jego muzykę, ale pianistycznie...mhm.

 

Myśle, że trzeba też rozróżnić granie solo i w zespole, solowy fortepian bardzo się zmienił przez lata i nadal ewoluuje. "Młodziaki" grają teraz solo jeszcze inaczej, bardzo skomplikowanie. Ciekawy był festiwal jazzowy piwnicy pod baranami, było kilka solowych koncertów piano, zestawienie młodych pianistów z legendami, np.Bobo Stenson, bardzo statecznie, duża kolorystyka, a przed nim grał młody, krakowski pianista, Dominik Wania, który techniką był nie o jeden, ale dziesięć poziomów wyżej niż Stenson. Improwizacyjnie też ciekawiej, mnóstwo pomysłów. Piotr Orzechowski zagrał jeszcze lepiej, niż osoba mająca być "legendą" z resztą on już ma reputacje wielkiego talentu jazzowego.

 

Jarrett od strony czysto pianistycznej też gra źle - mówie tu o "klasycznym" spojrzeniu. Usztywniona ręka, krzykliwa góra. Jego dłoń wygląda zupełnie nie naturalnie. Czemu o tym wspominam w kontekście jazzu? Przecież to jazz, Monk grał prostymi palcami itd. Jarrett nagrał też pare płyt z klasyką, te też są kiepskie. Doceniam wysiłek, zaangażowanie i poszerzanie horyzontów, ale nie można się tym zachwycić muzycznie. Preludia i Fugi Szostakowicza jeszcze ujdą, ale Bach czy Mozart, oj nie, fatalnie.

 

Jakiś strasznie zgryźlwiy post mi wyszedł, wybaczcie. wszystkich tych artystów uwielbiam, ale nie można pisać tylko superlatyw. Dla mnie najlepszym pianistą jazzowym był Oscar Peterson, oczywiście nie wyszedł nigdy po za ramy "klasycznego" jazzu i raczej grał solo/trio/aranże z orkiestrą (czyli mniej kwartetów, kwintetów), ale technicznie, dźwiękowo...To co on robił lewą ręką jest nie do podrobienia. Świetny rytmicznie, momentami bardzo liryczny, znał mnóstwo stylów (tych wcześniejszych, bez post-bopu, free itd).

 

 

pzdr

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.