Jump to content
IGNORED

Perkusiści jazzowi-liderzy zespołów.


wojciech iwaszczukiewicz

Recommended Posts

Oczywiście są na forum wątki poświęcone perkusistom jazzowym,ich najlepszym solówkom i nagraniom.Ale ostatnio w kolejnej zakupionej partii winyli z epoki znalazły sie pozycje wybitnych perkusistów i liderów zespołów.Powszechnie uważa się,że perkusja i bas w jazzie to baza,podstawa,kotwica dla frontmanów.To banał!Natomiast liderami zespołow są przeważnie jednak ci frontmani.A przecież wszyscy znamy wyjątki od tej reguły.Czyli proponuję aby bohaterami tego wątku zostali wybitni perkusisci jazzowi będący jednoczesnie liderami zespołow.Nieistotne czy małych comb czy wielkich bigbandów.Ich najlepsze zespoły,nagrania.A może jakieś przykłady tych mniej znanych czy może zapomnianych?

Link to comment
Share on other sites

Na pierwszy front na pewno pójdzie Art Blakey, Tony Williams, Billy Cobham, deJohnette. O tym ostatnim chyba było coś na forum - z resztą to jedna z bardziej wpływowych postaci światowego jazzu, przede wszystkim w latach 70-80 i tworzeniu brzmienia ECM. Philly Joe Jones też nagrał sporo solowych płyt, ale słuchałem chyba tylko dwóch...

 

Jedna z lepszych płyt perkusisty, którą mam to Angel Street Tony'ego Williamsa - z Blue Note, chyba 1989 rok, nie pamiętam. W ogóle Tony'ego stawiam najwyżej jeśli chodzi o leaderowanie w tym gronie, miał dużo ciekawych projektów, od Life Time, Emergency, do lekko funkowo-fusionowych brzmień. No i zawsze podziwiam jego kunszt wykonawczy, gość robił niesamowite rzeczy.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

pzdr

Link to comment
Share on other sites

Tak wielu to ich znowu nie było, oczywiście tych wielkich, bo praktycznie każdy jest liderem jak projekt jest pod własnym nazwiskiem. Oczywiście powtarzając za Tomaszem, najwięksi to Jack DeJohnette, Paul Motian, Tony Williams, Art Blakey, Peter Erskine, Max Roach, Roy Haynes, Elvin Jones, Buddy Rich... liderował i Sunny Murray, Chico Hamilton, Pete LaRoca... no i Airto Moreira, Idris Muhammad, Lewis Nash, Bill Stewart... w sumie jest ich trochę. Wszystkich, których wymieniłem, działali lub działają i zawsze w większym lub mniejszym stopniu liderują, w zalażności od projektu. Mam płyty wszystkich, których wymieniłem i znalazłoby się więcej.

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Ale płyty gdzie perkusista jest liderem z reguły trochę się wyróżniają - wirtuozerią drummera - często jest tak, że każdy kawałek zaczyna się solówką, potem dopiero granie jazzu. Tak jakby każdy utwór saskofonisty zaczynał się solo saksofonu, a tak raczej nie jest:)

 

W sumie wibrafon to też instrument perkusyjny...więc lista może się wydłużyć:)

 

A ktoś coś może wie o gościu który nazywał się Rune Carlson? Nagrywał coś sam? Grał z Komedą na Astigmatic, jego solo bardzo mi utkwiło w głowie na długie lata i wciąż jest na górze listy.

Link to comment
Share on other sites

Guest papageno

(Konto usunięte)

Ten Bellson to ciekawa sprawa

Jako pierwszy wprowadził drugi bęben taktowy. Oglądanie jego gry to prawdziwa uczta.

Link to comment
Share on other sites

Ten Bellson to ciekawa sprawa.Wcześniej go w ogóle nie znałem.Poznałem poprzez winyle,świetna muzyka!

 

Tak to właśnie jest, a dziwiłeś się, że Hephill jest mniej znany. Perkusiści to moi ulubieńcy i ja natomiast znałem Bellsona prawie od samego początku interesowania się jazzem - to duży kaliber. Polecam świetną płytkę Duka Ellingtona - Duke's Big 4 - wlaśnie z Bellsonem i Ray Brownem w sekcji i dodatkowo z Joe Passem na gitarce. Rewelacyjna muzyka i rewelacyjna realizacja. Najlepiej zaopatrzyć się w edycję JVC XRCD.

 

41vlZ2MTIGL._SX300_.jpg

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Coś z brazylijskiej półki, czyli znakomity Duduka da Fonseca. Lideruje swoim projektom, jedna z trzech głównych postaci Trio Da Paz i udział w wielu projektach artystów z najwyższej półki.

Zaraz za nim chcę ponownie przedstawić chicagowskiego (prawdopodobnie najlepszego, chociaż ciężko rozprawiać w takich kategoriach) wirtuoza i geniusza, który oprócz swoich wyjątkowych umiejętności muzycznych, posiada także wiele innych ciekawych zalet m.in. w dziedzinie inżynierii silników rakietowych. Jeszcze jest młody, na razie z dorobkiem jednej płyty, ale obdarzony już kultem i wielkim wielkim autorytetem. Na pewno jest to jeden z najważniejszych muzyków chicagowskich, z którym gra to wyzwanie! Wielka wiedza, wielki muzyk i bardzo bardzo poważne chicagowskie nazwisko!

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Jak ktoś gra na perkusji to na pewno zdaje sobie sprawę z tego jaki poziom prezentuje ten artysta...

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Guest papageno

(Konto usunięte)

Poziomu nie neguję, chodzi o wyraz. Ja jestem nierefeormowalnym jazzowym ortodoksem i lubię co lubię. Nie ma dla mnie ratunku, choć naprawdę próbowałem wyjść z kręgu bebopu, hardbobu, coolu. Stop. Zatem nie przeszkadzam.

Link to comment
Share on other sites

Zamiennikiem Susie mogłaby być Cindy Blackman... i chociaż po ślubie z Carlosem zrobiła się bardzo komercyjna, to liderowania w swojej karierze i jak najbardziej talentu jej nie brakuje; jest wszechstronna i pięknie się odnajduje w modern jazzie, fusion, rocku... no, ale Cindy jest już po "trzydziestce"... to już nie taka młoda '-) Na pewno też nie powinno zabraknąć na liście Marilyn Mazur, z zastrzeżeniem, że jest ona bardziej perkusjonistką niż perkusistką. Dodałbym również człowieka z ekipy Marsalisów, czyli Jeff'a "Tain'a" Watts'a - ma na swoim koncie kilka bardzo dobrych własnych płyt i oczywiście operuje solidną, na bardzo wysokim poziomie techniką, odnajdująca się głównie w projektach nowoczesnego i tradycyjnego mainstreamu.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Guest papageno

(Konto usunięte)

odnajdująca się głównie w projektach

W realizacjach MarkuN, w realizacjach. Projekty to są zamierzenia, być może kiedyś będą zrealizowane.

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

W realizacjach MarkuN, w realizacjach. Projekty to są zamierzenia, być może kiedyś będą zrealizowane.

Pozdrawiam.

 

Teraz niestety stosuje się zlepek "projekt muzyczny", też jakoś nie mogę przeboleć tej nazwy, ale tak się już przyjęło i raczej nie szybko się to zmieni - teraz praktycznie każda, najgorsza płyta muzyki pop to też "projekt".

Link to comment
Share on other sites

Guest papageno

(Konto usunięte)

Jeśli Clarke/Duke Project to jestem za :) Choć to nie pop, ale gdyby się zastanowić, kto wie..

Link to comment
Share on other sites

To prawda papageno...'-) Wtopa językowa i błąd potoczny...Biję się w klatę! Czasami coś napiszę, nie zajarzę na samym początku i póżniej, czytając jeszcze raz własny wpis, sam nie mogę uwierzyć, że taki babol się przytrafił... A tak się staram '-)

 

Zastanowiłem się jeszcze raz nad wybitnymi postaciami perkusji w kontekście liderowania / komponowania / aranżacji... i nic innego mi nie wychodzi oprócz Jacka DeJohette, Paula Motiana i Tony Williamsa. Na tej trójce chyba jednak bym zakończył. Za chwilę zrobi się w tym wątku poważny młyn i przybędzie tysiąc niepotrzebnych nazwisk, które już dawno pojawiły się w podobnych wątkach o perkusistach.

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Panie Marku , '' Zastanowiłem się jeszcze raz nad wybitnymi postaciami perkusji w kontekście liderowania / komponowania / aranżacji... i nic innego mi nie wychodzi oprócz Jacka DeJohette, Paula Motiana i Tony Williamsa'' -a co by Pan powiedział na H.Bennink'a , S-A Johanssona , P.N-L ,J.Blacka , G.Hemingway , E.Prevoust ,L.Moholo-Moholo , i pewnie jeszcze z paru bym wymienił spełniających kryteria wątku Pana Wojciecha. Pozwolę sobie na ogólniejszą uwagę / przepraszam za trochę mentorski ton , ale mój podstarzały wiek trochę to tłumaczy /?/ /, macie Panowie łatwość rzucania nazwiskami trochę bez zastanowienia .Carrington , Katche , Blackman / ''Zamiennikiem Susie mogłaby być Cindy Blackman''- Panie Marku to jest b.gruba przesada / to muzycy sesyjni i jeszcze długo / wg mnie nigdy / nie będą liderami z prawdziwego zdarzenia. Pozdrawiam KrzysztofMozdzen

Link to comment
Share on other sites

W kontekście realizacji płyt pod własnym nazwiskiem to raczej Blackman jest o wiele bardziej "do przodu" niż Susie i to miałem na myśli wymieniając jej nazwisko, chociaż znam kilka niezłych płyt, na których jest ona oczywiście muzykiem sesyjnym, ale jakże pięknie i kreatywnie gra!... Oczywiście drummerzy, których wymieniłeś to poważna liga, nie mniej jednak, nawet nie próbowałbym ich stawiać na tej samej półce sławy i osiągnięć co DeJohnette, Motian i Williams. Perkusistów zdolnych, przesprawnych technicznie, kreatywnych i cenionych jest cała masa, ale to nic i tak nie znaczy porównując do pułapu tej genialnej trójki, którą wymieniłem. To samo jest z pianistami jak i wieloma innymi muzykami. Mamy po prostu nieco odmienne zdanie i broń boże nie dyskredytuje Twojego zdania, a wręcz przeciwnie, jest ono dla mnie bardzo cenne.

Pozdrawiam, Marek.

 

PS. Lepszą formą chyba będzie mówienie sobie po imieniu, niż stosowanie niekoniecznych i niepotrzebnych w świecie wirtualnym konwenansów.

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

''Oczywiście drummerzy, których wymieniłeś to poważna liga, nie mniej jednak, nawet nie próbowałbym ich stawiać na tej samej półce sławy i osiągnięć co DeJohnette, Motian i Williams. Perkusistów zdolnych, przesprawnych technicznie, kreatywnych i cenionych jest cała masa, ale to nic i tak nie znaczyporównując do pułapu tej genialnej trójki, którą wymieniłem.''Panie Marku szybka odpowidż to nie zawsze przemślna odpowiedż.Zdania niech Pan nie zmienia ale może trochę przemyśli swoją odpowiedż.Te nazwiska są podane nieprzypadkowo , Dwóch , a może trzech z nich rozszerzyło spectrum jazzu XX wieku / third stream music / , proszę nie tylko pamiętać ale chociaż troszkę zagłebić sie w jazz europejski tego samego okresu w którym aktywni są Pana ulubieńcy / ja też ich b.lubię/.Dwóch spełnia dokładnie taką role jak Pana trójka w tym wieku kreatywnie reagując na partnerów ale również sami potrafią organizować swoją sonosferę / niech Pan szczególnie zwróci uwagę na Blacka i Motiana w ich projektach / . Tu mały wtręt - tak projekty , w muzyce realizacje mogą byc dalej projektami. Wydaje się także / może tylko mnie / że myślenie dwóch pozostałych / L.M-M. i G.H. / o muzyce jest b.podobne jak W i J.DeJ.Proszę pamiętać że nie porównuję ich ze sobą , każdy z tych muzyków / Pana i moje nazwiska/ stanowią osobną jakość w muzyce , potrafili wykształcić swój język i stali się samodzielnymi muzykami.Genialny rzemieślnik czasami jest artystą jak w Pana i moich przykładach , ta linia u nich jest b.cienka / niestety u innych odległosć to lata świetlne - mała dygresja /. Kończąc zastanawiam się czytając Pana wpis , których to kryteriów wielkości oni nie spełniają a J.W , P M i J.DJ. spełniają , może sa za mało kreatywni , wtórni a może ,Panie broń ,plagiatują - no nie wiem.A tak -są dla ogółu mniej lub w ogóle nieznani , ale to da się zmienić / nawet dla większości z Panstwa , pokolenia youtuba ,przepraszam jak ktoś się poczuł urażony /. W swoim wpisie omijam wielkich drummbandleaderow ,R.Ali , plejadę Czarnych pałkarzy z loftu , downtown ,Chicago i J.Stevensa , plejady Białych drummer'ów z dwóch ''nóg'' europejskiego jazzu z Anglii i Niemiec ponieważ , na szczęście , ta sztafeta wybitnych muzyków się nie skończy. I na końcu Blackman. Tak ma 100 razy więcej płyt od S.I. , powiem więcej jako klon J.Williamsa jest / może była / b.dobra ale Panie Marku , na Boga , język ,czy wykształciła swoj język tak jak to zrobiła Ibarra. Przepraszam za długi i nudny wpis Pana Wojciecha , moderatora wątku .Pozdrawiam Krzysztof Mozdzen.

Link to comment
Share on other sites

Kończąc zastanawiam się czytając Pana wpis , których to kryteriów wielkości oni nie spełniają a J.W , P M i J.DJ. spełniają

 

Jak najbardziej wszyscy drummerzy przedstawieni przez pana, panie Krzysztofie, to niewątpliwie extra klasa, pierwsza liga i jedne z najbardziej znaczących postaci współczesnych perkusistów wielkiego świata jazzu, powiedziałbym, awangardowego jazzu. Nie ma co się zagłębiać w technikę gry, bo nie będąc zawodowym perkusistą, moje pojękiwania i tak nie będą zrozumiałe zarówno dla mnie jak i dla większości słuchaczy nie mających styczności z zawodową grą na tym jakże trudnym do opanowania instrumencie. Mówiąc o kryteriach, a właściwie o wielkości sławy i zarazem umiejętnościach moich trzech wybrańców, miałem przede wszystkim na uwadze ich wszechstronność i umiejętność poruszania się praktycznie w każdym stylu jaki można sobie wyobrazić, abstrahując zupełnie od umiejętności technicznych, bo zakładam, że każdy drummer na światowym poziomie ma opanowany warsztat do perfekcji, który umożliwia im swobodę i wysławianie się we własnym i nie tylko własnym języku muzycznym, praktycznie chyba w nieograniczony sposób. Jednak zalety wszechstronności, odnalezienia się praktycznie w jakimkolwiek projekcie i zachowanie przy tym własnego niepowtarzalnego stylu plus doświadczenia na polu aranżacyjno-kompozytorskim np. Jacka DeJohnette są moim zdaniem nie do podważenia i na pewno ciężko będzie znależć podobne postacie we współczesnym świecie jazzu. Chodzi mi również o to, że dorobek twórczy i jak najbardziej wkład w rozwój współczenej muzyki jazzowej w ogólnym tego słowa znaczeniu, w przypadku DeJohnette, Motiana i Williamsa jest tak duży i niepodważalny, że nawet jak zestawimy listę największych i niewątpiliwie wspaniałych nazwisk jazzowej perkusji, to niestety wypadną one raczej blado na tle wymienionej trójki. Tak jak w pianistyce jest trzech głównych bosów - Jarrett, Corea i Hancock - tak w jazzowej perkusji mogę wymienić właśnie Jacka DeJohnette, Paula Motiana i Tony Williamsa, zdając sobie jednocześnie sprawę o istnieniu wręcz potężnej ilości wspaniałych drummerów i doceniając ich ogromny wkład we współczesnej muzyce jazzowej - Hamid Drake, Jim Black, Rashid Ali, Tony Oxley, Chad Taylor, Brian Blade, Gerry Hemingway... nie wspominając już o młodym pokoleniu, które swoimi umiejętnościami wręcz zadziwia i zachwyca... temat rzeka i można dyskutować bez końca, przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Na koniec chcę podziękować za zainteresowanie się tematem i jak zwykle za bardzo wartościowy wpis...

 

Pozdrawiam, pan Marek...'-)

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.