Jump to content
IGNORED

Zjawiska paranormalne.


palton

Recommended Posts

  • Użytkownicy+

Spotkaliście się z siłami nadnaturalnymi? Objawienia, rytuały, "magiczne" przedmioty - czy one istnieją. Tajemnicze księgi, stare ryciny, dziwne znaki na starożytnych budowlach itp. wciąż powodują u ludzi jakiś dziwny stan umysłu. Są przedmiotem badań naukowców, ale także dobrym tematem do scenariuszy filmów. Czy wszystkie te całuny Turyńskie, pierścienie, amulety i inne (zaginione bądź nie) przedmioty, to pic na wodę, czy jest w tym coś więcej? A opętania, egzorcyzmy, objawienia, jasnowidzenie, wpadanie w trans ...?

 

Z góry przepraszam, jeśli się ktoś obrazi, za wrzucenie wszystkiego do jednego worka.

Link to comment
Share on other sites

Guest rydz

(Konto usunięte)

A to jutro to jak u lemura?))

Palton, jakie rytuały?jak mnie kiedyś stare babsko zaczęło rytuały odprawiać,to myślałem że jestem na jasnej górze!

Link to comment
Share on other sites

Wszystko, co psychotyczne - jest pewnością. To, co neurotyczne - wątpliwością. A reszta jest perwersją. Zjawiska paranormalne spotykamy w każdej z tych trzech struktur: ważny jest jedynie stosunek do nich - pewność lub wątpliwość (perwersja jest odwróconą nerwicą). W tych sprawach polecam film Woody'ego Allena "Seks nocy letniej". A wyobraźni nie dajcie się zwieść, bo placebo, owszem, działa (jak nieświadomość), ale duchów nie ma.

Link to comment
Share on other sites

Guest rydz

(Konto usunięte)
<br />ważny jest jedynie stosunek<br />
<br />ważny jest jedynie stosunek<br />

Ale byk musi być byk!

Link to comment
Share on other sites

  • Użytkownicy+

ważny jest jedyn

Spotkaliśmy się. Są takie siły i zjawiska.

Akurat Całunu Turyński to realny przedmiot i nie obdarzony jakimiś siłami. Raczej tajemniczością.

Ale to już jutro.

 

Jeśli całun jest autentyczny, to siła nadprzyrodzona musiałaby go stworzyć.

 

A co z objawieniami?

Link to comment
Share on other sites

ważny jest jedyn

 

Jeśli całun jest autentyczny, to siła nadprzyrodzona musiałaby go stworzyć.

 

A co z objawieniami?

 

+ za interesujący temat !

 

A propos Całunu Turyńskiego nie będę się wypowiadał , ponieważ jest to bardzo kontrowersyjne zagadnienie , osobiście uważam , że jest to (nie)doskonałe fałszerstwo .

Natomiast bardzo mnie interesują i intrygują relacje osób , które przeżyły śmierć kliniczną , a konkretnie właściwy im , wspólny mianownik , tzn . uczucie lekkości (nie czują ciężaru własnego ciała) , podążanie ciemnym tunelem (w którym nierzadko widują bliskich , którzy zmarli) do światła , po opuszczeniu tunelu rozmawiają z Bogiem .

Dlaczego większość ludzi , którzy przeżyli śmierć kliniczną mają podobne lub takie same przeżycia ? Jak wytłumaczyć ten wspólny scenariusz wydarzeń po opuszczeniu ciała , życia ?

 

Odrębnym zagadnieniem pozostaje kwestia , czy rzeczywiście rozmawiają z Bogiem , dobrze by było , gdybyśmy mogli się zapoznać z relacjami ateistów o ile takowe są ?

 

Spotkaliście się z siłami nadnaturalnymi?

 

Jutro skrobnę parę słów o zdarzeniu , którego autentycznymi świadkami były 3 osoby , tj. moja matula , siostra oraz ja , choć niektórzy pewnie pomyślą , że to zbiorowa autosugestia ale (.....................) , do jutra .

Piotr

Link to comment
Share on other sites

" Z prawdziwą milością jest jak z duchami, wszyscy o nich mówią, ale mało kto je widział " zdaje się, ze to Oskar Wilde. Ale przecież wielu z nas tę miłość przeżywa, pewnie każdy inaczej ją czuje, dla każdego miłość będzie inaczej rozpoznawalna, inaczej nazywana.

Podobnie myślę sobie z duchami - co,kogo, nazwać duchem.

Talizmany,amulety, to też kwestia uznaniowa, dla kogoś kamień wyłowiony z górskiego potoku, czy koralik otrzymany od kogoś ważnego, bliskiego, może stać się talizmanem.

Są osoby, które twierdzą iż niektóre amulety zawdzięczają swoją moc ( np. uzdrawiającą) powstały, ze tak powiem w kooperacji z szatanem, polecam książkę :Grzegorza Bacika

Okultyzm. O zagrożeniach płynących z uwikłania w spirytyzm, magię, wróżby...

Tak ze swojego życia : Parę ładnych lat temu, mieszkałem z zoną w starym domu ( poniemiecki dworek) pewnego razu budzę się i czuje, że coś mnie drapie , mam okruchy na klatce piersiowej, jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, ze te okruchy to opiłki metalu, spora ich ilość.Próby ustalenia ich pochodzenia spełzły na niczym, ich tam nie powinno być. Rozpytywałem w różnych miejscach, od jednej osoby dowiedziałem się, że w taki sposób dematerializuje się szatan. Podszedłem do tej informacji sceptycznie, to znaczy nic ona nie wniosła, żyłem tak jak przedtem i zyje do dzisiaj. Istotnym elementem, który mogł wpłynąć na sugestię o tej rzekomej dematerializacji szatana, może być to, że kilka dni przed tym zajściem z opiłkami widziałem postać, która weszła do tego pokoju, w którym spalismy.

Było to cos wysokiego w czarnej pelerynie z kapturem,ale bez twarzy, gapiłem się na to,ale nie potrafiłem wykonać żadnego ruchu, byłem jak w stanie letargu.

Zaznaczam,że nie zażywałem żadnych grzybów halucynogennych, LSD czy tym podobnych,Alkoholu też zero.Od tamtego czasu więcej taka sytuacja się nie powtórzyła.

Rozmawiałem o tym z wieloma osobami i zawsze gdy poruszony jest ten temat- to okazuje się, że właściwie każdy doświadczył w swoim życiu podobnych zjawisk.

Dlatego też sądzę, że nie uzyskamy zadowalającej odpowiedzi dlaczego , skąd , zawsze pojawi się jakieś ale..zresztą czy na pewno chcielibyśmy poznać prawdę.

P.S. tylko czekać na wpisy ( kto słyszy kable ;-).

 

Pozdrawiam )))))

Nie należy mylić prawdy z opinią większości .

Link to comment
Share on other sites

i czuje, że coś mnie drapie , mam okruchy na klatce piersiowej, jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, ze te okruchy to opiłki metalu, spora ich ilość.

 

 

Fajna historia! :) Faktycznie - do słyszenia kabli stąd już niedaleko... :)

Ale prawda jest taka, że czasem normalnie sobie żyjemy z dnia na dzień i nagle... trafiamy na coś wielce zastanawiającego i tajemniczego. Jeśli mamy szczęście - zapali się czerwone światło i zawyje syrena. Może wyciągniemy wnioski z tego odkrycia, może popchniemy naszą wiedzę do przodu, na nowe obszary...

W moim życiu powtórzyła się historia z opowiadania S. Lema o pilocie Pirxie. Może pamiętacie - pilot Pirx na rutynowym patrolu nadział się przypadkiem na starożytny statek kosmiczny, będący częścią roju meteorów. Jednak awaria komputera nie pozwoliła mu zarejestrować parametrów lotu tego statku i - szukaj wiatru w polu! Do tego - nie udało się zrobić zdjęć (też problem techniczny). Koniec końców - nawet o tym nie zameldował, by nie wyjść na głupka. Podobna historia przytrafiła się i mi.

Pracowałem wtedy w Polsce, w dużym szpitalu. Trafiła do nas pani, turystka, zamieszkałą na Mazurach z silnym bólem głowy. Badania wstępne nie wykazały absolutnie nic, zresztą duża dawka środka przeciwbólowego powstrzymała ból. Pacjentka podawała, że podobne historie miały już miejsce kilka razy. Mocne środki przeciwbólowe aplikowane przez lekarzy pomagały i znów było kilka - kilkanaście lat spokoju,aż do kolejnego ataku. Okazało się, że w tej mazurskiej dziczy ;) nigdy nie była dokładniej diagnozowana. Po co, skoro po zastrzyku problem mijał? Postanowiłem więc zrobić jej tomografię komputerową - a nuż coś trafię? Wynik był taki, że aż musiałem usiąść. Kierownik pracowni - stary radiolog, cudowny człowiek z ogromną wiedzą, przyglądał mi się ironicznie.

- No i co pan kolega o tym sądzi?

Pan kolega był w zbyt głębokim szoku, by w ogóle logicznie cokolwiek odpowiedzieć... :) Gdy w końcu się pozbierałem, pytam radiologa:

- Doktorze, widział pan coś takiego już kiedyś?

Facet zwykle tryskał dobrym humorem, tym razem jednak minę miał zasępioną.

- Widziałem dotychczas 2 razy. Niestety - nigdy nie udało nam się wyjaśnić, co to takiego jest. Wie pan... diabeł siedzi głęboko w głowie. Nikt nie będzie ryzykował operacji, skoro w normalnym życiu to nie przeszkadza.

Co tam było? Otóż - w okolicach przysadki mózgowej radiolog opisał istnienie przedmiotu 2,5x5mm o gęstości metalu (powyżej 1000 j, Hounsfielda). Przedmiot był owalny w kształcie, przypominał kapsułkę.

Już wtedy kochałem się w fantastyce i historiach o UFO, więc dla mnie sprawa była oczywista. Poszedłem do pacjentki - jeszcze była na oddziale. Pytam o ewentualne urazy, wypadki, postrzały. Ależ nie, skąd! Nigdy żadnych wypadków! Oglądam dokładnie głowę - nic. Żadnych blizn, żadnych dziwnych znaków. Nic.

Wtedy mnie tknęło.. w relacjach osób porwanych przez UFO często jest mowa o sondzie wpychanej do nosa. Przecież TAK SAMO operuje się przysadkę! Z dojścia przez nos! Ha! Tu cię mam! :)

Pytam więc:

-Niech się pani dokładnie zastanowi. Na tomografii komputerowej wykryliśmy u pani w głowie coś metalowego. To malutka kapsułka z metalu w okolicach przysadki mózgowej. Nie mamy zielonego pojęcia, co to jest. Ale być może jest to przyczyna pani ataków bólowych. Czy w pani życiu zdarzyło się może coś... dziwnego? Coś, czego nie umie pani wyjaśnić? Coś o czym nam pani nie wspomniała? Nam, ani nikomu innemu?

Do dziś pamiętam, jak się wtedy zmienił wyraz jej twarzy. Z osoby miłej i chętnie współpracującej w jednej chwili stała się kimś zupełnie innym. Na twarz wpełzła maska. Udawana obojętność, jakby nawet złość...

- Nie wiem, o czym pan mówi. Poza tym - już się dobrze czuję. Wie pan co? Ja się teraz wypiszę. W końcu przyjechałam tu na urlop a nie leżeć w szpitalu.

Aha - bingo! :)

Poszedłem z kwitami do ordynatora. Stary tylko zamrugał oczami zza okularów gdy oglądał wynik tomografii i zdjęcia tej kapsułki w głowie kobiety.

Następny stary, mądry, doświadczony doktor wyraźnie zakłopotany... to już drugi tego dnia! :)

- Widział pan kiedyś coś podobnego, szefie?

- Nie, nigdy...Dawno, dawno temu widziałem zdjęcia RTG czaszek ludzi z odłamkami wewnątrz. Jeszcze wojenne pamiątki. Niektórym udawało się przeżyć z czymś takim a neurochirurgia nie była tak zaawansowana, by choć próbować te świństwa usunąć. Ale to jest inne. To jest regularne, nie wygląda jak szrapnel. Pytał pan o urazy, postrzały?

- Pytałem. Nic.

- To co za cholera?

- Nie wiem. Chce się wypisać.

- No to problem z głowy! :) - rozpromienił się szef - W wypisie niech pan poda wynik tomografii, bez żadnych komentarzy. Niech się inni martwią. My tu jesteśmy wystarczająco urobieni.

Miał trochę racji. Wakacje w naszym szpitalu to był zawsze horror. Brak połowy personelu (urlopy) a chorych 2x więcej, bo cała Polska się do nas zjeżdżała.

No więc - zrobiłem, jak kazał.

Gdy przyniosłem chorej wypis, wyraźnie odwracała wzrok. Byłem pewien, że wiedziała, lub domyślała się, co to jest i skąd to ma. Ale cóż...

Oddałem jej wypis i wróciłem do swoich zajęć.

Lecz do dziś nurtuje mnie ta historia.

Mogłem dać jej adresy i kontakty do ufologów. Regresja hipnotyczna mogłaby pomóc.Ale cóż - prawdę powiedziawszy, nie chciałem pakować się w kłopoty. Kobieta była wyraźnie negatywna, mogłaby mnie zakapować, że jej daję jakieś namiary na porąbanych ludzi... lepiej nie.

No i tak to było.

Czasem w życiu są historie, że i Lem wysiada... :)

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

ważny jest jedyn

 

Jeśli całun jest autentyczny, to siła nadprzyrodzona musiałaby go stworzyć.

 

 

Nieprawda.Już kilka osób zrobiło to samo i to metodami dostępnymi kilkaset lat temu.Nie dziwota,że Watykan o tym nie trąbi.Niby nie potrzebne im są żadne dowody na istnienie Boga, a ciągle ich szukają.Tu jakieś objawienie czy inny cud i chwalmy Pana!Zacznę też to robić jak komuś odrośnie np. ręka wcześnie stracona w jakimś wypadku.

Link to comment
Share on other sites

Człowiek, który przekroczył granicę śmierci

 

 

22 mar, 09:32

Wszystko zaczęło się, gdy ten znany lekarz zapadł na groźną chorobę. Jak mówi, udało mu się wtedy przekroczyć granicę życia i śmierci. Teraz przedstawia dowód na istnienie Boga i nieba. Jego relacja to wstrząs dla całego dorobku naukowego ludzkości.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Dr Eben Alexander, Fot. © Deborah Feingold

Dr Eben Alexander, znany amerykańscy neurochirurg, był sceptykiem jeśli chodzi o wiarę w Boga i życie po śmierci. Pięć lat temu dotknęło go zapalenie opon mózgowych, które kompletnie przewartościowało jego życie. Gdy przez siedem dni leżał w śpiączce, "zajrzał do nieba". To doświadczenie pozwoliło uzyskać mu wiedzę na temat Boga i "królestwa ducha". Napisana przez niego książka "Dowód", która w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak, wywołała ożywioną dyskusję w środowisku naukowców, ponieważ rzuca wyzwanie całej zdobytej przez ludzkość wiedzy.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Człowiek może być dobry, uczciwy ale i tak ilość ludzi na jego pogrzebie zależy od pogody...

Link to comment
Share on other sites

  • Moderatorzy

Dottore, uważam , że powinieneś temat tej pani próbować odświeżyć i ponownie nawiązać z nią kontakt.

sprawa zbyt jest poważna i ciekawa byś na stare lata siedząc na fotelu wspominał ją wyłącznie jako ciekawostkę

" Mądry głupiemu ustępuje więc głupota triumfuje"

Link to comment
Share on other sites

  • Moderatorzy

Dottore, uważam , że powinieneś temat tej pani próbować odświeżyć i ponownie nawiązać z nią kontakt.

sprawa zbyt jest poważna i ciekawa byś na stare lata siedząc na fotelu wspominał ją wyłącznie jako ciekawostkę

 

piszę poważnie,

nawet gdyby opłacić tej Pani samolot w celu dotarcia do najnowszych urządzeń radiologicznych to sprawą warto się zająć.

 

zbyt wiele takich rzeczy przechodzi nam koło nosa

" Mądry głupiemu ustępuje więc głupota triumfuje"

Link to comment
Share on other sites

"Człowiek, który przekroczył granicę śmierci"

Ile razy już to było.Ktoś wierzył, potem przestał i znowu uwierzył...O czym on mówi? Jakieś ogólniki, fantazje, wszystko przewidywalne.Gdzie tu sensacja, czy coś odkrywczego? Zwykłe bla, bla, bla , którego nie trzeba udowadniać.

Link to comment
Share on other sites

Dottore, uważam , że powinieneś temat tej pani próbować odświeżyć i ponownie nawiązać z nią kontakt.

sprawa zbyt jest poważna i ciekawa byś na stare lata siedząc na fotelu wspominał ją wyłącznie jako ciekawostkę

 

 

Wynik tomografii i zdjęcia są na 100% wciąż dostępne w archiwum Zakładu Radiologii tamtego szpitala.

Ale kto się tym zajmie?

Kobiecie nie można pomóc, jeśli ona sama rezygnuje z pomocy.

Zresztą ból głowy raz na kilka lat nie jest wskazaniem do operacji. Żaden neurochirurg przy zdrowych zmysłach nie podejmie się zabiegu tylko by zaspokoić ciekawość. Taki zabieg w okolicy przysadki to nie jest wyjazd na grilla.

Wyjściem byłaby być może regresja hipnotyczna, wówczas może i byśmy się dowiedzieli, jak to coś znalazło się w jej głowie. Tylko literatura ufologiczna podaje wiele przypadków, że realne wydarzenia są pokrywane tzw. wszczepem pamięciowym. Wówczas w czasie regresji pacjent ujawnia informacje, które MA UJAWNIĆ a nie opis rzeczywistych wspomnień.

Być może cało to UFO to jest bujda na resorach, może to jakieś eksperymenty wojska? Diabli wiedzą...

Fantastycznie temat regresji hipnotycznej u porwanych przez UFO został pokazany w filmie "Czwarty Wymiar" z MIlą Jovovich . Serdecznie polecam - absolutnie niesamowity film!

Ta kobieta nie jest jedynym tego typu przypadkiem. Sam mój radiolog mówił że widział jeszcze 2 takie.

A na świecie aż huczy od wieści o implantach, prawda?

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

Wiedziała lub się domyślała, skąd ma toto w głowie.

Możesz się śmiać, możesz nie wierzyć.

Do śmiechu przestaje być, gdy ma się w ręku DOWODY w postaci np. zdjęć z tomografii.

A propos "ojca dziecka"... Mój kolega - ginekolog opowiedział mi kiedyś przy kieliszku jeszcze bardziej szokującą historię.

Tak szokującą, że publicznie jej nie ujawnię, bo mnie weźmiecie za świra. :)

Ale jedno jest pewne - zdarza się, że w życiu ocieramy się o Tajemnicę.

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

A propos "ojca dziecka"... Mój kolega - ginekolog opowiedział mi kiedyś przy kieliszku jeszcze bardziej szokującą historię.

Tak szokującą, że publicznie jej nie ujawnię, bo mnie weźmiecie za świra. :)

Lubię takie historie. Opowiadaj śmiało i bez obaw, wszak to historia "przy kieliszku" :)

Człowiek może być dobry, uczciwy ale i tak ilość ludzi na jego pogrzebie zależy od pogody...

Link to comment
Share on other sites

Wiedziała lub się domyślała, skąd ma toto w głowie.

Możesz się śmiać, możesz nie wierzyć.

Do śmiechu przestaje być, gdy ma się w ręku DOWODY w postaci np. zdjęć z tomografii.

A propos "ojca dziecka"... Mój kolega - ginekolog opowiedział mi kiedyś przy kieliszku jeszcze bardziej szokującą historię.

Tak szokującą, że publicznie jej nie ujawnię, bo mnie weźmiecie za świra. :)

Ale jedno jest pewne - zdarza się, że w życiu ocieramy się o Tajemnicę.

Znowu Bóg był ojcem?

Link to comment
Share on other sites

Może zawsze tam był? Kto wie co w nas siedzi...

 

To jest jedna z hipotez, którą później dyskutowałem z kolegami.

Skoro mogę mieć w środku brata-bliźniaka, to czemu nie opiłek?

OK - ale skąd kawałek metalu znalazł się w macicy matki? Wielbicielka ostrej jazdy? :)

I jakim cudem zarodek wchłonął go, zamiast odrzucić?

Za bardzo to naciągane...

 

Znowu Bóg był ojcem?

 

Faktycznie - chodziło o tzw. niepokalane poczęcie. :)

Ale gdyby TYLKO o oto, to naprawdę nic nadzwyczajnego.

Nie tylko polska medycyna ale i prawo zna mnóstwo takich historii... :)

Przecież w latach 70-tych w Kołobrzegu po raz pierwszy sąd orzekł alimenty w procesie o spowodowanie ojcostwa przeciwko kobiecie! :)

Dwie nastoletnie laski zabawiały się z łebkiem. Jedna zrobiła łebkowi ręcznie dobrze a następnie tą samą rączką zrobiła dobrze koleżance.

No i mamy dziewicę w ciąży! :)

ZAWSZE NALEŻY MYĆ RĘCE! :)

Także tego typu historie to banał... natomiast opowiedziana mi historia zatrąca naprawdę o SF i nie zamierzam jej publicznie rozpowszechniać. Zbyt szokująca.

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

Nie, sorry.

To równie dobrze mógł być bełkot po flaszce. Nie mam absolutnie żadnych dowodów a i gość, cóż, miał problem alkoholowy... Diabli wiedzą, co w mózgu takiemu siedzi.

Tutaj opowiadamy prawdziwe historie o tym, co zdarzyło się nam.

Raz mi się coś takiego zdarzyło, to opowiedziałem. Dysponuję dowodami. Tzn - nie dysponuję ale wiem, gdzie leżą. :)

A to co ktoś komuś po pijaku opowiedział, sorry - to mało poważne.

Koniec i kropka.

Ktoś chce SF to może sobie książkę poczytać.

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.