Jump to content
IGNORED

"Szlachetne zdrowie...", czyli o tym jak sobie pomagamy, a jak szkodzimy.


Piotr_1

Recommended Posts

Przez przypadek znalazłem kilka ciekawych artykułów.

Chciałbym zapoczątkować wątek ogólny o zdrowiu.

Przypominam, że wątek typowo o żywności już mamy, ale potrzeba jakiegoś szerszego spojrzenia, choć odżywianie jest chyba najważniejsze.

Liczę w szczególności na Wasze przemyślenia własne i przykłady z życia wzięte.

Może jakieś opowiadania jak radzicie sobie z problemami zdrowotno-cywilizacyjnymi sami.

Liczę także na dobre artykuły, wykłady i filmy.

Na pewno zetkniemy się z wieloma poglądami, także nie wiem czy zażarte dyskusje będą miały sens.

Czasem lepiej ograniczyć się do wypowiedzenia swoich racji i poprzeć je dowodami.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Nie bardzo zrozumiałem czego konkretnie oczekujesz po założeniu tego wątku. Wiem jedynie że podejść do kwestii zdrowia może być tyle ile wpisujących się tu kolegów.

Jeśli o mnie chodzi to dopiero niedawno zacząłem rozumieć co to takiego jest to zdrowie.

Link to comment
Share on other sites

Ponoć alkohol zmniejsza szybkość narastania blaszki miażdzycowej a dzieje się to w ten sposób że rozszerza żyły podczas określonego czasu swojego działania, analogicznie do wąskiej rury na której ściankach zawsze już jest (z wiekiem) coś przyklejonego i do tych już przyklejonych rzeczy przy zwiększonej wąskości dosyć łatwo przyklejają się kolejne syfy zmniejszając średnicę przepływu. A jak ta średnica przepływu czasowo się rozszerzy to przez ten czas nie przylepiają się kolejne złogi a i ponoć wypłukuje się też część starych złogów na rzecz lepszego przepływu, jednak może się wtedy oderwać jakiś większy złóg i wtedy może być problem. Nie jestem też tego pewny ale gdzieś słyszałem że alkohol też może nieco rozpuszczać stare przylepione złogi .

 

Panuje też taka opinia że jak jesteś pod wpływem to nigdy nie dostaniesz zawału ale za to możesz dostać tzw wylewu.

Link to comment
Share on other sites

Nie jestem też tego pewny ale gdzieś słyszałem że alkohol też może nieco rozpuszczać stare przylepione złogi .

 

Panuje też taka opinia że jak jesteś pod wpływem to nigdy nie dostaniesz zawału ale za to możesz dostać tzw wylewu.

 

, a ja słyszałem od mądrej osoby , że układ krwionośni alkoholika jest wzorcowy , drożny ( potwierdzają to sekcje zwłok ) , za to inne organa są rozwalone .

Link to comment
Share on other sites

Ponoć alkohol zmniejsza szybkość narastania blaszki miażdzycowej a dzieje się to w ten sposób że rozszerza żyły podczas określonego czasu swojego działania, analogicznie do wąskiej rury na której ściankach zawsze już jest (z wiekiem) coś przyklejonego i do tych już przyklejonych rzeczy przy zwiększonej wąskości dosyć łatwo przyklejają się kolejne syfy zmniejszając średnicę przepływu. A jak ta średnica przepływu czasowo się rozszerzy to przez ten czas nie przylepiają się kolejne złogi a i ponoć wypłukuje się też część starych złogów na rzecz lepszego przepływu, jednak może się wtedy oderwać jakiś większy złóg i wtedy może być problem. Nie jestem też tego pewny ale gdzieś słyszałem że alkohol też może nieco rozpuszczać stare przylepione złogi .

 

Panuje też taka opinia że jak jesteś pod wpływem to nigdy nie dostaniesz zawału ale za to możesz dostać tzw wylewu.

 

Istnieje takie powiązanie, natomiast wykazywano, że dobry wpływ alkoholu na problemy naczyniowe jest tylko przy małych dawkach, nie więcej jak 100ml wódki dziennie u mężczyzn, czyli 2 drinki, a może nawet trochę mniej. Powyżej tego gra jest nie warta świeczki. Jednak osoba wybitnie zdrowa i niepijąca, nie będzie piła, bo dla niej wpływ alkoholu na zdrowie jest czymś absolutnie oczywistym i wyczuwalnym na własnej skórze. Szczególnie tego mocnego alkoholu. Alkohol ogólnie niszczy komórki i szczególnie niekorzystne jest niszczenie komórek mózgowych. Ogólnie mówiąc alkohol wyniszcza mózg, nawet spożyty w minimalnej ilości. Ogólnie następnego dnia wszystko wychodzi ze śmierdzącymi sikami. Są to usunięte martwe komórki, m.in. kawałek naszego mózgu, którego już nie ma. Dodatkowo trzeba wspomnieć że alkohol alkoholowi nie równy. To co u nas sprzedaje się w sklepach, to taka podła berbelucha, że aż od samego zapachu wykręca, a po jednym drinku można dostać ataku padaczki bez odpowiedniej zaprawy w piciu czyścika do czołgów.

Link to comment
Share on other sites

"Nie warto żyć dla zdrowia" (Zygmunt Freud), natomiast warto pamiętać, że życie kończy się śmiercią, dlatego nie mówcie o zdrowiu, ale o odwlekaniu śmierci kosztem życia, jakby to paradoksalnie nie brzmiało. Pozdrawiam i na zdrowie!

Link to comment
Share on other sites

Ponoć alkohol zmniejsza szybkość narastania blaszki miażdzycowej a dzieje się to w ten sposób że rozszerza żyły podczas określonego czasu swojego działania, analogicznie do wąskiej rury na której ściankach zawsze już jest (z wiekiem) coś przyklejonego i do tych już przyklejonych rzeczy przy zwiększonej wąskości dosyć łatwo przyklejają się kolejne syfy zmniejszając średnicę przepływu. A jak ta średnica przepływu czasowo się rozszerzy to przez ten czas nie przylepiają się kolejne złogi a i ponoć wypłukuje się też część starych złogów na rzecz lepszego przepływu, jednak może się wtedy oderwać jakiś większy złóg i wtedy może być problem. Nie jestem też tego pewny ale gdzieś słyszałem że alkohol też może nieco rozpuszczać stare przylepione złogi .

 

Panuje też taka opinia że jak jesteś pod wpływem to nigdy nie dostaniesz zawału ale za to możesz dostać tzw wylewu.

 

Alkohol rzeczywiście rozszerza tętnice , w tym również wieńcowe (tętnice oplatające mięsień sercowy niczym wieniec , stąd nazwa tętnice wieńcowe ) oraz rozrzedza krew , co ma kapitalne znaczenie dla krążenia , warto jednak pamiętać , że z chwilą gdy organizm przerobi , pozbędzie się alkoholu we/z krwi , to naczynia krwionośne kurczą się do stanu i nierzadko bardziej niż przed spożyciem alkoholu . Alternatywą jest aspiryna , ale trzeba uważać aby się nie rozpłynąć w sytuacji przedawkowania , nadto ludzie cierpiący na wrzody żołądka , dwunastnicy , kamicę nerkową powinni się wystrzegać polopiryny , jako że kwas acetylosalicylowy jest prekursorem rzeczonych w/w chorób - jednym słowem farmakologia jest dobra dla tych , którzy lubią lekarstwa .

 

Etiologia miażdżycy nie jest do końca poznana , pewne jest natomiast , że palenie nikotyny , dieta obfitująca w tłuszcz , brak ruchu sprzyja odkładaniu się blaszki miażdżycowej na naczyniach , co skutkuje zawężaniem się światła w tętnicach .

 

"Nie warto żyć dla zdrowia" (Zygmunt Freud), natomiast warto pamiętać, że życie kończy się śmiercią, dlatego nie mówcie o zdrowiu, ale o odwlekaniu śmierci kosztem życia, jakby to paradoksalnie nie brzmiało. Pozdrawiam i na zdrowie!

 

Bardzo dużo w tym racji , stawiam szklaneczkę i na zdrowie !

 

Nie bardzo zrozumiałem czego konkretnie oczekujesz po założeniu tego wątku. Wiem jedynie że podejść do kwestii zdrowia może być tyle ile wpisujących się tu kolegów.

Jeśli o mnie chodzi to dopiero niedawno zacząłem rozumieć co to takiego jest to zdrowie.

 

Myślę , że koledze - założycielowi tegoż wątku chodzi o to , aby dbałość o nasze zdrowie traktować holistycznie , co ciekawe , coraz częściej współczesna profilaktyka medyczna również się skłania w tym kierunku .

 

Medycyna przyszłości , to przede wszystkim profilaktyka !

 

Panuje też taka opinia że jak jesteś pod wpływem to nigdy nie dostaniesz zawału ale za to możesz dostać tzw wylewu.

 

Zwłaszcza , jeżeli jesteś w słusznym wieku i masz stwardnienie (miażdżycę ) tętnic oraz cierpisz na wysokie ciśnienie , tzn. u starego człowieka tętnice nie są elastyczne i w sytuacji znacznie podwyższonego ciśnienia tętniczego krwi , tętnice miast się nadymać pod wpływem wysokiego ciśnienia mogą pęknąć , co skutkuje wylewem , w opisywanym przypadku do mózgu .

 

To co u nas sprzedaje się w sklepach, to taka podła berbelucha, że aż od samego zapachu wykręca, a po jednym drinku można dostać ataku padaczki bez odpowiedniej zaprawy w piciu czyścika do czołgów.

 

 

Stawiam szklaneczkę i pozwolę sobie pożyczyć od pana , to sformułowanie : " czyścika do czołgów." , bardzo mi się spodobało to określenie !

 

a ja słyszałem od mądrej osoby , że układ krwionośni alkoholika jest wzorcowy , drożny ( potwierdzają to sekcje zwłok ) , za to inne organa są rozwalone .

 

Panie Czester , wszakże proszę pamiętać i te słowa adresuję do wszystkich czytających , że permanentne spożywany alkoholu przyczynia się do podwyższonego ciśnienia tętniczego krwi , co z kolei przyczynia się do wzmożonego odkładania się cholesterolu na naczyniach , co w konsekwencji prowadzi do miażdżycy , która kończy się udarem lub zawałem , oczywiście życzę zdrowia -dziś i zawsze , w każdym wieku się przydaje .

 

choć odżywianie jest chyba najważniejsze.

 

Nie próżno ojciec medycyny , Hipokrates powiedział : "Jesteś tym, co jesz " i sporo w tym racji , aczkolwiek proszę się nie łudzić , nie ma diety , lekarstwa , kremu na młodość i długowieczność , wszystkie nasze starania , to tylko połowiczne próby oddalenia tego , co nieuniknione i w tym aspekcie Freud miał dużo racji w swych słowach " "Nie warto żyć dla zdrowia" , ze swej strony dodałbym : żyć dla samego zdrowia , jakkolwiek jest ono istotne .

Piotr

Link to comment
Share on other sites

Artykuły które wkleiłem na początku mają podkład holistyczny.

Ja częściowo też mam takie podejście, ale wydaje mi się że są choroby, które jakby to powiedzieć... są problemem, skutkiem ubocznym i trudno w tym się dopatrywać działania wyższej świadomości komórek, czy też "energii życia".

 

Czy też macie coś takiego, że jak zaczynacie dbać o zdrowie, np. trening, zdrowa dieta, brak używek, zdrowy tryb życia, to przez jakiś czas wszystko jest super, a po jakimś niedługim okresie rozchorowujecie się, ale tak konkretnie?

Link to comment
Share on other sites

...z chwilą gdy organizm przerobi , pozbędzie się alkoholu we/z krwi , to naczynia krwionośne kurczą się do stanu i nierzadko bardziej niż przed spożyciem alkoholu . Alternatywą jest aspiryna ,...

 

Tak, ale tutaj jest taki dylemat co jest bardziej szkodliwe, bo np aspiryna ma ponoć działanie ototoksyczne czyli niszczy słuch, wiele antybiotyków też bardzo mocno niszczy słuch i otępia narządy zmysłów. Jest wiele osób które ze względu na zdrowie nigdy się nie napiją, ale za to przez całe życie bardzo często z byle przyziębieniem idą do lekarza aby im przepisał antybiotyki, w efekcie czego potem bardzo źle słyszą, mają słaby węch itp, poza tym też się zastanawiam jak wiele leków niszczy mózg i organy wewnętrzne na równi z alkoholem o ile nie bardziej nawet. Tak że całkowicie jest możliwe że jak ktoś się napije nie za dużo od czasu do czasu to lepiej na tym wyjdzie niż hipohondryk non stop coś tam zażywający.

 

 

Taki temat kiedyś założyłem o antybiotykach i ich wpływie na słuch :

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem zgłębienia tajników zielarstwa. Ktoś korzysta z tego sklepu? Zrobiłem właśnie małe zakupy na próbę.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Jeżeli ktoś przy siedzącym trybie życia musi jeść już tłuste posiłki, to do posiłku dwie lampki dobrego wina kwaśnego, albo chwilę po posiłku szklankę świeżego soku z grejpfrutów, albo dwie duże szklanki wody z wyciśniętą doń 1/2 limonki. To samo na tłuste mięso można stosować wyciskanie cytryny bądź limonki podobnie jak na rybę. Zamiast na przykład majonezu czy tłustego sosu. Przy cholesterolu najważniejsze jest aby odpuścić wszystkie produkty mleczne, również naturalne. Odtłuszczone i tak są ochydne i nie przechodzą przez gardło, a tłuszcz które zawierają jest najgorszym z możliwych ze wszystkiego na cholesterol. Nawet szklanka mleka czy jogurt jest gorszy niż dwa kotlety! Do tłustych posiłków na pewno rzeczy marynowane w occie. Buraczki, korniszony, pikle itp. Jeżeli chodzi o wino, to wino trzeba kupować dobre i w miejscu gdzie mają chłodną przechowalnię. Większość sklepów odpada. W przeciętnym sklepie latem wino dochodzi w kilka dni i nadaje się na ocet, podobnie z resztą zimą jak się grzeje. Chciałoby się opowiedzieć o sokach z jabłek, ale niestety odmiany jabłek dostępne w tej chwili w sprzedaży nie nadają się na soki czy do zdrowego spożycia. Są ubogie i wyłącznie słodkie, zamiast kwaśne i bogate w różne ciekawe aromaty, kwasy.

Link to comment
Share on other sites

...Przy cholesterolu najważniejsze jest aby odpuścić wszystkie produkty mleczne, również naturalne...

 

Odnośnie cholesterolu to ponoć podwyższony cholesterol wcale nie musi od razu oznaczać że człowiek ma już przytkane żyły a niski też nie musi oznaczać że żyły są idealnie drożne, ale to tak mi się obiło o uszy dlatego pytam czy faktycznie tak jest . Gdzieś też czytałem że jak niemcy robili w obozach doświadczenia, to przy przekrawaniu żył u dzieci okazywało się że już w tak młodym wieku w niektórych przypadkach żyły były już częściowo przytkane miażdrzycą.

Link to comment
Share on other sites

możliwe że jak ktoś się napije nie za dużo od czasu do czasu to lepiej na tym wyjdzie niż hipohondryk non stop coś tam zażywający.

 

Podpisuję się pod tym obiema rękami ! Nawet nie wiedziałem , że był taki ciekawy wątek na AS o antybiotykach .

Piotr

Link to comment
Share on other sites

Słodycze, mleko w proszku i pochodne. A co! Dzieci jakieś lepsze są?

Wysoki cholesterol nie musi oznaczać, że człowiek ma przytkane żyły, no ale jakiś parametr techniczny jest tak?

Osoba ważąca 150kg może też mówić że nie jest otyła i że jest bardziej krzepka i że nic to nie oznacza.

270V w gniazdku nie musi też oznaczać że jakieś urządzenia się zaraz popsują, natomiast jest czym się martwić.

Link to comment
Share on other sites

Odnośnie cholesterolu to ponoć podwyższony cholesterol wcale nie musi od razu oznaczać że człowiek ma już przytkane żyły a niski też nie musi oznaczać że żyły są idealnie drożne, ale to tak mi się obiło o uszy dlatego pytam czy faktycznie tak jest . Gdzieś też czytałem że jak niemcy robili w obozach doświadczenia, to przy przekrawaniu żył u dzieci okazywało się że już w tak młodym wieku w niektórych przypadkach żyły były już częściowo przytkane miażdrzycą.

 

Każdy z nas ma dwa główne rodzaje cholesterolu , tj. HDL i LDL , i tak pierwszy korzystnie wpływa na nasz stan zdrowia , transportując cholesterol z tętnic , tkanek do wątroby , gdzie jest usuwany z organizmu , natomiast drugi cholesterol , tzw. niskiej gęstości LDL rozprowadza cholesterol po całym organizmie do wszystkich tkanek i tętnic . Często się zdarza , że luzie mają niski cholesterol LDL , a mimo to mają miażdżycę , ponieważ cierpią na braki cholesterolu "dobrego" HDL , który eliminuje "zły LDL " , dlatego robiąc badania cholesterolu , zawsze proszę robić wszystkie rodzaje cholesterolu .

 

Czy też macie coś takiego, że jak zaczynacie dbać o zdrowie, np. trening, zdrowa dieta, brak używek, zdrowy tryb życia, to przez jakiś czas wszystko jest super, a po jakimś niedługim okresie rozchorowujecie się, ale tak konkretnie?

 

Osobiście nie doświadczyłem takiego splotu akcji i reakcji , ale zawsze pamiętaj , że organizm musi mieć dość czasu aby się zregenerować np. po dużym wysiłku fizycznym / ćwiczeniach , w przeciwnym wypadku narażasz swój organizm na wyczerpanie , co skutkuje zwiększoną podatnością na choroby , zalecam umiar .

Piotr

Link to comment
Share on other sites

Guest dziadekwłodek

(Konto usunięte)

Autentyczne.

 

Blisko osiemdziesięcioletnia i schorowana kobieta łamie rękę. Ponad dwa kilometry idzie do najbliższej przychodni. Tam lekarz chirurg odmawia jej pomocy i bez badania, opatrzenia odsyła ją do szpitala odległego o 10 km, nie pytając czy ma czym i z kim dojechać. Przychodnia ma własna karetkę, która często wykorzystywana jest przez pracowników przychodni do spraw osobistych w rodzaju wyskok do domu w godzinach pracy, czy przywóz ciasteczek z prywatnej cukierni na drugim krańcu miasta. W szpitalu rękę prześwietlono, założono opatrunek gipsowy i skierowano do przychodni ortopedycznej na kontrolę za tydzień. W przychodni przyszpitalnej i tej w miejscu zamieszkania oraz w kilkunastu innych wyczerpane limity przyjęć do ortopedy do końca roku.

 

Oto POlska właśnie.

Link to comment
Share on other sites

Cholesterol a inne przeciwutleniacze

 

Praktykowane od niepamiętnych czasów leczenie lekami naturalnymi dawało efekty raczej mizerne, więc medycyna zupełnie niedawno, bo w drugiej połowie XX wieku postawiła na sztuczne substancje chemiczne, mające jakoby przyczynić się do zlikwidowania wszystkich chorób. Takie były zapewnienia. W rzeczywistości leki chemiczne nie tylko nie zlikwidowały chorób, ale wręcz rujnują zdrowie. Z początkiem XXI wieku medycyna wykonała kolejny zwrot i wyszła z propozycją leków pochodzenia naturalnego dla tych, którzy zawiedli się na lekach chemicznych. Przykładem może być walka z cholesterolem, w której jako alternatywę dla statyn proponuje się leki pochodzenia naturalnego, zwane suplementami diety – że to niby nie leki, tylko takie sobie dodatki do diety... z długą listą chorób, które rzekomo leczą.

 

Suplementy diety – leki pochodzenia naturalnego?

 

Z tymi suplementami diety to dziwna spawa. Niby nie leki – ale leczą, niby naturalne – ale w naturze nie występują. Skąd więc się wzięły, skoro przedtem nikt o nich nie słyszał?

 

Suplementy diety pojawiły się wraz ze wzrostem produkcji owocowych i warzywnych soków, w której jako odpady pozostają wytłoczyny zawierające mnóstwo wartościowych substancji. Najpierw powstały firmy skupujące owe odpady w celu pozyskania pektyn stosowanych jako zagęstniki w produkcji żeli, galaretek i innych produktów żywnościowych.

 

Kolejnym przełomowym krokiem w wykorzystaniu poprodukcyjnych wytłoczyn było pozyskanie z owoców grejpfrutów goryczki, czyli stosowanego także do wykonania mikstury oczyszczającej ekstraktu z grejpfruta.

 

Następnie, wraz z rozwojem rynku owocowych i warzywnych soków, ruszyła przysłowiowa lawina produktów pozyskiwanych z wytłoczyn poprodukcyjnych, głównie witamin, substancji witaminopodobnych, także niektórych minerałów.

 

Pojawienie się leków pochodzenia naturalnego z jednej strony, a także rosnące niezadowolenie z efektów medycyny opartej o leki chemiczne z drugiej, otworzyły drogę rozwoju tak zwanej medycyny naturalnej. W gruncie rzeczy zajmuje się ona tym samym, co medycyna konwencjonalna (zwalczaniem objawów), mimo to odejście od leków chemicznych spowodowało, że medycyna oparta na lekach pochodzenia naturalnego stała się bardzo popularna.

 

By poszerzyć asortyment leków będących w dyspozycji medycyny naturalnej, zaczęto pozyskiwać je z odpadów poubojowych, a także odpadów powstających w przetwórstwie rybnym.

 

W ten sposób powstał wart dziesiątki miliardów dolarów rynek leków bez recepty – suplementów diety pochodzenia naturalnego. Pytanie tylko, jak te leki mają się do natury, ile mają z nią wspólnego? – zwłaszcza że nie są one wytwarzane w fabrykach przemysłu spożywczego, w których produkuje się żywność, lecz są wytworem fabryk przemysłu farmaceutycznego, specjalizującego się w produkcji lekarstw.

 

Pierwszą fazą procesu produkcyjnego jest rozpuszczenie odpadów w specjalnych kwasach organicznych, dzięki czemu uzyskują one postać półpłynną. Tak przygotowana breja trafia do mieszalnika, gdzie przy użyciu rozpuszczalników (najczęściej benzyny ekstrakcyjnej albo eteru, rzadziej spirytusu) ekstrahuje się z niej frakcję płynną, którą oddziela się od reszty poprzez rozwarstwienie w wirówce na poszczególne frakcje.

 

Frakcja zawierająca witaminy, minerały, koenzymy, fitoestrogeny, bioflawonoidy oraz inne wartościowe substancje stanowi półprodukt, z którego należy wydzielić poszczególne składniki. Ale jak to zrobić? – jak oddzielić witaminę B1 od witaminy B12, amigdalinę od koenzymu, cynk od wapnia? Ten etap produkcji suplementów diety jest objęty tajemnicą produkcji. Jedyne, co o nim wiadomo, to to, że używa się w nim odczynników chemicznych.

 

Konkludując należy stwierdzić, że suplementy diety pochodzenia naturalnego są rzeczywiście pochodzenia naturalnego... ale – zważywszy na chemiczną technologię ich produkcji – z naturą mają tyle samo wspólnego co margaryna, cukier w kostkach albo penicylina produkowana z naturalnej pleśni Penicillinum notatum. Jednak producenci oficjalnie nazywają je suplementami diety pochodzenia naturalnego, a nieoficjalnie także naturalnymi lekami, ponieważ jest to doskonały chwyt marketingowy – lep na tych, którzy zawiedli się na lekach chemicznych i poszukują czegoś innego, bardziej naturalnego. Ale czy leki pozyskiwane z odpadów mają więcej wspólnego ze zdrowiem od leków chemicznych, skoro mają robić dokładnie to samo? – leczyć objawy chorobowe.

 

Najpopularniejsze suplementy diety pochodzenia naturalnego to przeciwutleniacze (zwane antyutleniaczami, antyoksydantami, a nawet superantyoksydantami), które mają zastąpić chemiczne statyny w obniżeniu cholesterolu LDL. Ich producenci zapewniają, że leki pochodzenia naturalnego, jakimi są suplementy diety, nie wywierają na ludzki organizm jakichkolwiek działań szkodliwych. Czy rzeczywiście tak jest? Wszystkie sztuczne przeciwutleniacze działają tak samo, więc wystarczy opisać działanie jednego z nich, by móc zorientować się, o co w tej manipulacji chodzi. Jako przykład posłuży nam witamina C – najpopularniejszy sztuczny przeciwutleniacz mający zastosowanie w obniżeniu „złego” cholesterolu LDL dzięki wyłapywaniu wolnych rodników tlenowych.

 

Wolne rodniki tlenowe

 

Rodniki tlenowe to cząsteczki tlenu zawierające w swoim składzie atom z niesparowanym, a więc wciąż wzbudzonym elektronem. Ze względu na ów niesparowany elektron, rodniki bardzo łatwo wchodzą w reakcję z innymi cząsteczkami, zmieniając jej właściwości chemiczne, ale ów niesparowany elektron uniemożliwia stworzenie trwałego związku chemicznego, w związku z czym rodnik natychmiast uwalnia się i nadal jest gotowy do kolejnej reakcji z inną cząsteczką. W ten sposób wolne rodniki przechodzą z komórki na komórkę, pozostawiając po sobie ślad w postaci uszkodzeń.

 

Uszkodzonych komórek organizm nie regeneruje, lecz wymienia na nowe. Toteż swawolące wolne rodniki skracają nam długość życia przyspieszając wyczerpanie puli ilości możliwych powieleń aparatów kopiujących komórek głównych organów naszego ciała, szacowaną na około 50.

 

Jakby to dziwnie nie zabrzmiało, to niszczenie uszkodzonych komórek jest wariantem optymistycznym, bowiem gorsze jest pozostawienie ich, gdyż łatwo stają się łupem pasożytów, głównie oportunistycznego grzyba Candida albicans, co także jest wariantem optymistycznym. Naprawdę groźne są uszkodzone komórki, które zachowały zdolność rozmnażania się, są to bowiem mutanty, czyli wczesne zmiany nowotworowe.

 

Mimo wszystkich tych wad, rodniki są wykorzystywane przez organizm w wielu życiowo ważnych procesach. W mitochondriach komórek rodniki tlenowe są niezbędne do inicjowania spalania tłuszczu, dzięki czemu wyzwalana jest energia. Rodniki tlenowe używane są również w procesach krzepnięcia krwi oraz w apoptozie, czyli zaprogramowanej śmierci komórki. Ze względu na ich zabójcze właściwości, także białe krwinki systemu odpornościowego używają rodników do niszczenia o wiele większych od siebie drobnoustrojów, na przykład wielokomórkowych pasożytów, wymierzając przeciwko nim swoją „wolnorodnikową artylerię”.

 

Praktycznych zastosowań rodników jest sporo, toteż każda komórka posiada ich po kilkadziesiąt. W normalnych warunkach aktywność rodników jest ściśle kontrolowana, zaś dla obrony organizmu przed tymi, które wymkną się spod kontroli, a więc staną się wolne, natura opracowała odpowiednią strategię.

 

Najczęściej spotykanymi rodnikami są rodniki tlenowe, zaś najlepszym sposobem okiełznania niesfornej cząsteczki wolego rodnika tlenowego jest trwałe związanie go z substancją łatwo utleniającą się, zwaną przeciwutleniaczem.

 

Przeciwutleniacze roślinne i ludzkie

 

Często słyszy się, że natura dała nam w roślinach witaminy C i E jako witaminy młodości, gdyż utleniają one wolne rodniki tlenowe, dzięki czemu wydłużają nam życie. To oczywista bzdura, ponieważ natura dała te witaminy roślinom, które także są narażone na oddziaływanie wolnych rodników tlenowych. Natomiast ludzie i zwierzęta mają swój własny przeciwutleniacz – substancję wiążącą wolne rodniki tlenowe w trwałe związki – cholesterol LDL.

 

Cholesterol jako przeciwutleniacz

 

Cholesterol znajduje się we krwi – płynnej tkance łącznej docierającej bezpośrednio do większości komórek, nie tylko po to, by dostarczyć im potrzebnych substancji odżywczych, ale także po to, by w drodze powrotnej zabrać do wątroby substancje przeznaczone do wydalenia albo recyklingu. Cholesterol różnicuje się na dwie frakcje:

 

LDL to frakcja cholesterolu, której zadaniem jest utlenianie się, czyli związanie ze sobą każdej napotkanej w krwiobiegu wolnej cząsteczki tlenu.

HDL to frakcja cholesterolu, której zadaniem jest związanie ze sobą napotkanego w krwiobiegu utlenionego cholesterolu LDL i odprowadzenie go do wątroby.

W ten sposób cholesterol jako komplementarna całość pełni rolę przeciwutleniacza w organizmach ludzi i zwierząt.

 

O czym świadczy wzrost cholesterolu

 

Jest tylko jedna przyczyna wzrostu ilości cholesterolu – wzrost ilości wolnych rodników tlenowych. Inaczej mówiąc: zwiększony poziom cholesterolu we krwi nie jest patologią, lecz jest sygnałem, że ilość wolnych rodników tlenowych w organizmie przekroczyła bezpieczny poziom, w związku z czym fizjologiczny poziom cholesterolu we krwi nie wystarczy do ich utlenienia i wydalenia.

 

Przyczyny wzrostu ilości wolnych rodników tlenowych

 

Klasyczną przyczyną wzrostu ilości wolnych rodników tlenowych w organizmie jest toksemia, w wyniku której następuje uszkodzenie komórek i uwolnienie z nich rodników tlenowych.

 

Niebagatelne znaczenie mają wolne rodniki tlenowe dostarczane do organizmu z pożywieniem. Istotną rolę odgrywają tutaj oleje wielonienasycone (w tym także tran, margaryna, potrawy smażone na oleju).

 

Trzecią grupę stanowią wolne rodniki tlenowe wnikające do organizmu drogą oddechową. Największe znaczenie mają tutaj wolne rodniki tlenowe znajdujące się w dymie papierosowym.

 

Przeciwutleniacze pokarmowe

 

Organizm zawsze stara się wykorzystać gotowe substancje egzogenne, zamiast budować je od nowa. Nie inaczej jest w przypadku przeciwutleniaczy. Gdy zjadamy mięso zwierząt, to organizm wykorzystuje ich przeciwutleniacz, czyli cholesterol. Nie znaczy to bynajmniej, że cholesterol pokarmowy jest przyczyną wzrostu cholesterolu we krwi. Ma to miejsce wyłącznie w przypadku zwiększonej ilości wolnych rodników tlenowych. W tej sytuacji wyeliminowanie produktów mięsnych może spowodować spadek poziomu cholesterolu we krwi, ale tylko w przypadku niewydolności wątroby, będącej głównym miejscem produkcji cholesterolu endogennego.

 

Organizm może także wykorzystać przeciwutleniacze pokarmowe pochodzenia roślinnego, które mają zdolność redukcji wolnych rodników tlenowych. Połączenie diety bezmięsnej z dużą ilością przeciwutleniaczy pochodzenia roślinnego daje efekt spadku poziomu cholesterolu we krwi. Ale skąd wziąć przeciwutleniacze roślinne w ilości pozwalającej na spektakularne obniżenie cholesterolu?

 

Skondensowane dawki przeciwutleniaczy oferują producenci suplementów diety, spośród których najczęściej proponuje się witaminę C. Chciałoby się powiedzieć: już to przerabialiśmy – to lipa. Zwolennikiem witaminy C jako remedium na zdrowie był Linus Pauling (amerykański chemik, noblista), który zalecał i sam zażywał 18 g witaminy C dziennie, co jest ilością tysiąckrotnie przekraczającą zapotrzebowanie organizmu. Wyniki miał dobre, ale zmarł na raka prostaty, toteż z jego śmiercią moda na witaminę C skończyła się.

 

Obecnie moda na nienaturalne dla ludzkiego organizmu przeciwutleniacze powraca. Jej propagatorzy tłumaczą, że eksperyment Paulinga nie powiódł się, bo oparty był na witaminie C syntetycznej, a to nie to samo, co dostępne obecnie przeciwutleniacze pochodzenia naturalnego. Ale jakie to ma znaczenie, skoro organizm nadmiar witaminy C i tak wydala?

 

Gdzieś w tym wszystkim umyka rzecz najważniejsza – przyczyna. Jaki bowiem sens ma blokowanie objawów patologii, którą jest zbyt duża ilość wolnych rodników tlenowych w organizmie, bez usunięcia przyczyny tej patologii?

 

Autor: Józef Słonecki

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Odnośnie wolnych rodników, to są tacy co wręcz propagują ich stosowanie pod postacią wody utlenionej, kiedyś założyłem o tym temat gdzie są podane linki :

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Ale ja tam wole się trzymać od tego z daleka ;)

 

Inny ciekawy temat to srebro koloidalne, czytajcie komentarze :

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

, a to nie jest tak aby czasem , że stosunek tego dobrego do złego ma znaczenie ?

 

I to kapitalne , o czym napisałem wcześniej !

 

No ale lekarzowi wynik LDL wystarczył żeby postawić diagnozę, zalecić dietę i mam przyjść na wizytę kontrolną po wakacjach. Jednym słowem co? Nieuk?

 

Niekoniecznie , frakcja LDL w zupełności wystarczy do postawienia diagnozy , czy masz podwyższony poziom cholesterolu , natomiast niewiele mówi o tym dlaczego jest on podwyższony , tzn. , czy jest to rezultat nieodpowiedniej diety , czy metabolizmu ?

 

Ograniczają liczbę testów, bo one kosztują, i robią jakieś minima.

 

Limity szybko się kurczą , ponieważ nie uwzględniają prywatnych pacjentów , badanych i leczonych w państwowych placówkach służby zdrowia za pieniądze ubezpieczonych , to powszechna praktyka wśród lekarzy , zresztą każdy , kto pracował w przychodni , szpitalu doskonale wie , o czym mówię .

 

Autentyczne.

 

Blisko osiemdziesięcioletnia i schorowana kobieta łamie rękę. Ponad dwa kilometry idzie do najbliższej przychodni. Tam lekarz chirurg odmawia jej pomocy i bez badania, opatrzenia odsyła ją do szpitala odległego o 10 km, nie pytając czy ma czym i z kim dojechać. Przychodnia ma własna karetkę, która często wykorzystywana jest przez pracowników przychodni do spraw osobistych w rodzaju wyskok do domu w godzinach pracy, czy przywóz ciasteczek z prywatnej cukierni na drugim krańcu miasta. W szpitalu rękę prześwietlono, założono opatrunek gipsowy i skierowano do przychodni ortopedycznej na kontrolę za tydzień. W przychodni przyszpitalnej i tej w miejscu zamieszkania oraz w kilkunastu innych wyczerpane limity przyjęć do ortopedy do końca roku.

 

Oto POlska właśnie.

 

 

Do tego k**wa dwa razy płacimy za tą patologię !

 

I stawiam wszystkim szklaneczki na zdrowie !

Piotr

Link to comment
Share on other sites

A wiesz na ile chorób możesz zachorować żrąc tabletki medycyny XX wieku...?

Ot takie statyny na cholesterol...

 

A niebieski nie jestem...

 

A na poważnie: Czy aby powiedzenie o szlachcie, że ma niebieską krew nie pochodziła od skutków ubocznych używania srebrnych naczyń?

 

I jeszcze na bardziej poważnie: Fajne są takie strony na których walczy się z alternatywną medycyną, a ich autorzy nie mają również niczego na udowodnienie swoich racji... Pewnie jacyś zakompleksieni brakiem efektów swojej pracy lekarze wypisują tam te banialuki...

 

Ale czemu Leszek nie lubi suplementów... hę...?

 

PS:

A propos tego srebra:

 

Uważajcie na srebrne kable!

Link to comment
Share on other sites

A wiesz na ile chorób możesz zachorować żrąc tabletki medycyny XX wieku...?

 

Wiem Grzegorz , dlatego zalecam ostrożność i umiar . Żadne suplementy diety nie zastąpią zróżnicowanej diety i zdrowej żywności , żadne sztuczne witaminy nigdy nie zastąpią naturalnych witamin , natomiast alternatywna medycyna nie zastąpi sprawnego układu immunologicznego , oczywiście pozostaje pytanie : skąd wziąć zdrową żywność , wodę , powietrze ?

Piotr

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.