Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

wojciech iwaszczukiewicz

Kino vs kino domowe.

Recommended Posts

Witam,

rzadko udzielam się na forum (raczej szukam tu interesujących mnie informacji), ale ponieważ, jako pracownik kina, znam temat z pierwszej ręki, to podzielę się z Wami moimi przemyśleniami. A raczej jednym...

Od kiedy nastąpiła cyfryzacja, kino straciło wiele ze swojego uroku.

Bo każdy może sobie w domu zamontować rzutnik i ekran i odpalić film z dysku. A tak to teraz w kinie wygląda...

Zatem jeśli ktoś ma środki i możliwości na zbudowanie przyzwoitego systemu kina domowego, w dodatku w pomieszczeniu, które przeznaczy tylko (lub głównie) na ten cel (a, jak zauważyłem, kilku z Was ma taki pokój w domu), to kino może omijać szerokim łukiem.

No chyba, że zatęskni za popcornem, łazikami salowymi i innymi wesołkami odbierającymi telefon, tudzież piszącymi sms-y podczas seansu...


Sardonischer Untergang Im Zeichen Irreligiöser Darbietung

Share this post


Link to post
Share on other sites

wojciech iwaszczukiewicz

 

Ok, z reguły, o ile w ogóle wybiorę się na film do kina (co z racji zawodu nieczęsto mi się zdarza, wole wolny czas spędzić poza miejscem pracy), także wybieram repertuar ambitniejszy. Wówczas, jak napisałeś, publika z reguły jest na poziomie.

Ale jeśli mam ochotę zobaczyć film z rodzaju tych bardziej rozrywkowych, bo kino ma w końcu też bawić i odprężać, czy muszę być skazany na wymienione przeze mnie "przyjemności"? Wtedy o wiele lepiej jest zostać w domu i nie narażać się na niekorzystne wrażenia.

Poza tym, co rozumiesz przez stwierdzenie "tandetna komercja"? Czy jeśli film jest tzw. hitowy i cieszy się dużym powodzeniem (co oczywiście zwiększa prawdopodobieństwo dzielenia sali z przygłupami), to znaczy, że jest tandetny?


Sardonischer Untergang Im Zeichen Irreligiöser Darbietung

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak sobie jeszcze podumałem nad tematem: chadzam czasem do kina studyjnego w moim mieście i z przykrością muszę stwierdzić, że właściwie na każdym seansie zdarzą się co najmniej dwie osoby zapamiętale obsługujące komórki podczas projekcji.

Repertuar, jak to w kinach studyjnych, wymagający skupienia na treści i obrazie (bywa też, że na obu elementach jednocześnie;), nastawiony nieraz na stworzenie specyficznego klimatu. A że sala mała, zaś telefony świecą ostatnimi czasy niczym billboardy reklamowe w Nowym Jorku, to cała robota twórców filmu w jednej chwili idzie na marne.

Nie chciałbym tutaj zniechęcać do chodzenia do kina, tym bardziej, że podcinałbym tym samym gałąź, na której siedzę. Wręcz przeciwnie, walcie ludzie do Świątyń X Muzy drzwiami i oknami, bo nigdzie indziej film nie wywrze na Was takiego wrażenia. Nad szczegółami obrazu i dźwięku pochylicie się w domu, zaś esencją filmu przesiąkniecie tylko w kinie.

Ale zaklinam Was na Boga i Szatana ("I Twoją matkę też" :P), nie zapominajcie przy tym o dobrym wychowaniu. Dziękuję:)


Sardonischer Untergang Im Zeichen Irreligiöser Darbietung

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest cycus12

bo bez facebook'a nie ma życia ! Nie czarujmy się gniotów w kinie nie brakuje widać jest taki niski poziom ... widza.

 

Manie bardziej drażni fakt że w tych molochach nie ma co oglądać i już late temu przez zwoje tandetne plastiki straciły klimat, ja jestem fanem starego kina, mam dużo materiału jeszcze biało czarnego. Nowe też oglądam np. ostatnio zakupiłem kilka filmów BR w cenie 1 biletu (30zł, np.: książę presji, Alicja w krajanie czarów, ostanie 3 batmany, Australia, księga ocalenie, incepcja itd..) .

 

Może i faktycznie była promocja, ale nawet mega nowości to koszt 99zł przy czym dojazd do kina w 2 osoby + bilety to bardzo zbliżona kwota. Nie wiem jak Wy ale według mnie w konie jest cho...nie niewygodnie! Jak nie bolące plecy to nogi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

dla mnie kino domowe ma zdecydowanie więcej plusów niż kino tradycyjne. Owszem, dźwięk może i słabszy, ekran mniejszy ale...

- jak film nudny to wyłączam

- jak chce siku to zatrzymuje i idę siku

- wygodniejsze fotele/kanapa/łóżko w domu

- nie ma Józka z lewej, który wpiernicza śmierdzące chipaski

- nie ma Hanki z prawej, która colę rozlała właśnie

 

to te najwazniejsze...

Share this post


Link to post
Share on other sites

I moja cegiełka:

Ostatnio do kina chodzę średnio raz w roku, żeby sprawdzić, czy przypadkiem się nie poprawiło od ostatniej mojej bytności. Za każdym razem jednak jestem zawiedziony: ludzie zachowują się strasznie, dźwięk taki sobie, jedynie wielkość ekranu wciąż robi pozytywne wrażenie.

Raz trafiłem na seans przedpołudniowy. Byliśmy w sali tylko we dwoje - rewelacja (choć dźwięku to nie poprawiło). Niestety zwykle wtedy jestem w pracy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A propos wielkości ekranu: jak idę z kobitą do kina to siadamy w ostatnim rzędzie, ewentualnie (w drodze kompromisu) w przedostatnim. Ja mam niedosyt.

 

Za to u mnie w kinie domowym, obraz mnie cieszy, a kobita wbija plecy w oparcie kanapy.

 

Tak więc różnie bywa z tą wielkością. ;)


"...Kto zagląda pod powierzchnię, czyni to na własną odpowiedzialność..."

Don Kichote to zły człowiek był...

Share this post


Link to post
Share on other sites

No chyba, że zatęskni za popcornem, łazikami salowymi i innymi wesołkami odbierającymi telefon, tudzież piszącymi sms-y podczas seansu...

Dokładnie - właśnie te kinowe "przyjemności" odstręczają mnie od chadzania do kina. Koronny argument o wielkości ekranu... hmm, relatywnie swoje bez mała 100" mam większe niż w kinie, bo w domu siedzę zdecydowanie bliżej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proponuję nie zajmować się aspektem technicznym i parametrami fizycznymi ale psychologią odbioru filmu.Oglądanie w dużej,ciemnej sali, w towarzystwie innych,podobnie reagujących ludzi jest zupełnie inne niż w domu,nawet na najlepszym kinie domowym.Doznania są nieporównywalne,oczywiście na korzyść kina.Nie wyobrażam sobie np. oglądania komedii,samotnie w domu.Zresztą ja najczęściej w domu filmów nie oglądam( choć mam dobry sprzęt).Liczy się wyjście z domu i pobycie wśród ludzi,najlepiej na wartościowym filmie( czyli jak dla mnie niekomercyjnym).Na komercję nie chodzę z definicji.Różnica dla mnie między kinem a kinem domowym jest taka jak jak w przypadku muzyki między koncertem na żywo a muzyką z płyt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem porównanie kina do koncertu jest chybione. W koncercie na żywo najważniejszy poza doznaniami artystycznymi jest kontakt z artystą, relacja, poczucie obecności tu i teraz, na wyciągnięcie ręki, poczucie niepowtarzalności, wyjątkowości chwili. W kinie nic takiego nie ma, jest materiał filmowy odtworzony na nośniku, zawsze taki sam. Nie ma nawet zbytnio poczucia więzi duchowej, które może wytworzyć się na koncercie.

 

Porównanie koncertu do teatru ma sens, ale nie do kina.


Elementarna empatia: nie mów drugiemu, że urządzenie, które ma dopiero tydzień, jest kiepskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To prawda, nie jest to trafne porównanie. Z jednej strony mamy przekaz na żywo, jedyny i nie powtarzalny, na dodatek interaktywny ;), tzn nie tylko publiczność reaguje na wykonawcę, ale i wykonawca na zachowanie widza. W drugim przypadku zawsze materiał z odtworzenia.

 

Tak na marginesie to czasami płyta jest lepsza jak koncert ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest HQ150

Wiadomo, digitaly remastered.

Chyba raczej nie o to chodzi.

Na koncercie nie słyszysz wykonawcy bezpośrednio, tylko efekt nagłośnienia.

A jakość tego jest różna. I dyspozycja wykonawców też.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie.

 

Lubię pewien Polski zespół, poszedłem na koncert w moim mieście. Wokalista był dziabnięty, pierwszy utwór zaśpiewał jeszcze na stojąco, dwa następne na siedząco, kolejny już w połowie zaśpiewała publiczność :)

Dla odpoczynku wokalu robili długie wstawki na gitarach :)

 

Nagłośnienia polskich zespołów/wykonawców najczęściej były kiepskie, ciężko było zrozumieć co śpiewają.

 

Ludzie, którzy słyszeli Axla Rose podczas niedawnego koncertu Guns&Roses w Polsce mówili, że głos już nie ten.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiadomo, digitaly remastered.

 

To było tak z dużą porcją poezji :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest HQ150

Oglądanie w dużej,ciemnej sali, w towarzystwie innych,podobnie reagujących ludzi jest zupełnie inne niż w domu,nawet na najlepszym kinie domowym.

No z tym też się nie zgadzam. Bardzo często drażni mnie w kinie to, że współoglądacze reagują całkowicie jak dla mnie irracjonalnie.

Kretyńsko bym nawet powiedział. I to mnie drażni.

Ale też muszę przyznać, że mówię o komercyjnym kinie. Na jakiejś studyjnej projekcji spodziewam się powinno być lepiej.

Ale dyskutujemy tu ogólnie o porównaniu kino domowe kontra tradycyjne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dużo mniejszy ekran - nie jeżeli używa się projektora. Nie taki dźwięk - prawda, jest znacznie lepszy niż tandeta i hałas w kinie (można ogłuchnąć!) Trudniejsza koncentracja (rozmowy domowników, telefony, dzieci, pies itd.) - nie bo z projektorem można to tak zaplanować, że nic nie przeszkadza. Mam wrażenie, że mylisz kino z telewizją. Nie zamieniłbym żadnego seansu z moim projektorem na kino, z głośnymi rozmowami, odgłosami konsumpcji (popcorn, napoje). Poza tym nie znoszę zapachu smażonej kukurydzy. Nie mówiąc, ze popcorn jest niejadalny.

 

Zresztą ja najczęściej w domu filmów nie oglądam( choć mam dobry sprzęt).

 

Zdefiniuj proszę pojęcie dobrego sprzętu.

Ja chodzę na kino artystyczne, niszowe i publiczność z reguły jest na poziomie

 

Zdefiniuj proszę co oznacza dla Ciebie kino artystyczne (choć jeden przykład).

Share this post


Link to post
Share on other sites

A skąd wiesz, że to ten?:) Zresztą, wracając do sedna to czy taki film obejrzy się w kinie czy na 55 calach w domu z dobrym systemem kina domowego to chyba różnicy nie ma. No bo co kino wniesie dodatkowego do przekazu tego filmu? Nic. Duży ekran nie sprawi, że film będzie robił większe wrażenie, ani nic innego.

 

Natomiast cały ten temat nie ma sensu. Założyciel wątku lubi kino "ambitne" oglądać w kinie, no i super. Reszta w kinie woli oglądać filmy, które zyskują na duuużym ekranie, vide: Transformers. Pozostałe filmy w domu, no i super. Co ta dyskusja da? Nic. Nikt nikogo nie przekona, a argumenty za i przeciw są wzajemnie odrzucane.

 

Podsumowując: są ludzie, którzy lubią oglądać filmy w kinie oraz tacy co wolą w domu, ot Ameryka ponownie odkryta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Octagon

 

Kino wnosi nie tylko duży ekran ale i coś więcej.Pisałem o tym wczęśniej.Przynajmniej dla mnie aspekt techniczny nie jest najważniejszy.A przeciwnicy "chodzenia" do kina dorabiają do tego ideologię a prawda jest bardziej prozaiczna.Wygodnictwo.Nie chce im się wyjść z domu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Rozstanie".

Zgoda, choć chyba najbardziej zaskakujące jest to, że ten film został zauważony przez Amerykańską Akademię Filmową. Myślę, że spodoba Ci się "Stoning of Soraya M".

Natomiast cały ten temat nie ma sensu

Nie masz racji. Kino to przede wszystkim obraz, niezależenie czy mówi o kinie ambitnym *cokolwiek to znaczy) czy kinie rozrywkowym (cokolwiek to znaczy).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem bo wiem, że to ten... Powiedziałbym, że tacy ludzie jak Wojciech czy też moja nieskromna osoba, którzy są wychowani na kinie zawsze będą preferować tę formę rozrywki, bez względu na jakość, wygodę i inne wodotryski. Kiedy byłem dzieckiem, moja mama bardzo często zabierała mnie do kina na różnego rodzaju komedie i filmy lekkiego rozrywkowego kalibru, o porankach nie wspominając. Kino mam zaszczepione od najmłodszych lat i zawsze będę preferował seans na dużym ekranie, szczególnie w starych stylowych kinach, których już niestety jest coraz mniej. Dla mnie kino to przede wszystkim magia i nastrój. Pamiętam niedawno, jak byłem w najnowocześniejszym multiplexie Muvico na francuskim filmie Nietykalni - na sali nie było nikogo, oprócz mnie i mojej kobiety; seans był tak jakby przeznaczony tylko i wyłącznie dla nas... i to było też piękne - Po prostu The Majestic!


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest HQ150

na sali nie było nikogo, oprócz mnie i mojej kobiety; seans był tak jakby przeznaczony tylko i wyłącznie dla nas... i to było też piękne - Po prostu The Majestic!

Z tym się zgadzam.

Też jak oglądam film na mojej sali filmowej najczęściej jestem tylko ja i moja kobieta.

Tak lubię najbardziej. W skupienu i z bliska osobą obok siebie. Nikt nie przeszkadza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.